Open Collections

UBC Theses and Dissertations

UBC Theses Logo

UBC Theses and Dissertations

Gerechtigkeit bei Bergengruen : rechtliches und überrechtliches Richten in den Novellen und Erzählungen Dill, Heinz Joachim 1963

Your browser doesn't seem to have a PDF viewer, please download the PDF to view this item.

Item Metadata

Download

Media
831-UBC_1963_A8 D4 G3.pdf [ 7.37MB ]
Metadata
JSON: 831-1.0105585.json
JSON-LD: 831-1.0105585-ld.json
RDF/XML (Pretty): 831-1.0105585-rdf.xml
RDF/JSON: 831-1.0105585-rdf.json
Turtle: 831-1.0105585-turtle.txt
N-Triples: 831-1.0105585-rdf-ntriples.txt
Original Record: 831-1.0105585-source.json
Full Text
831-1.0105585-fulltext.txt
Citation
831-1.0105585.ris

Full Text

G E R E C H T I G K E I T B E I B S R G E N G R U E N R E C H T L I C H E S UND U B E R R E C H T L T C H E S R I C H T E N I N D E N N O V E L L E N UND E R Z I H L U N G E N by H E I N Z J O A C H I M D I L L B. A . , The U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, 1961 A T H E S I S S U B M I T T E D I N P A R T I A L F U L F I L M E N T O F T H E R E Q U I R E M E N T S F O R T H E D E G R E E O F M A S T E R O F A R T S i n the Department of GERMAN We accept t h i s t h e s i s as conforming to the required standard T H E U N I V E R S I T Y O F B R I T I S H C O L U M B I A J u l y , 1963 In presenting t h i s t h e s i s i n p a r t i a l f u l f i l m e n t , o f the requirements for an advanced degree at the U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, I agree that the.Library shall'make i t f r e e l y a v a i l a b l e for reference and study. I further agree that per-mission for extensive copying of t h i s t h e s i s for s c h o l a r l y purposes may be granted by the Head of my Department or by hi s representatives,, I t i s understood that copying; or p u b l i -c a t i o n of t h i s t h e s i s for f i n a n c i a l gain s h a l l not be allowed without my w r i t t e n permission. Department of The U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia,. Vancouver 8, Canada. Date A/J&/-JS7-J>ti /Stfa ? - i i -Sowohl i n den Romanen a l s auch i n den Novellen und Erzahlungen beschaftigt s i c h Bergengruen immer wieder mit dem Thema der Gerechtigkeit. In diesem Zusammenhang taucht stets die Frage auf, ob i r d i s c h e Gerechtigkeit iiberhaupt moglich i s t , und wenn, ob s i e eine Kardinaltugend i s t , nach welcher der Mensch unbedingt streben s o l i . Im ersten T e i l der vorliegenden Arbeit s o i l nun gezeigt werden, wie der Mensch r i c h t e t und was f i i r Formen daher i r d i s c h e Gerechtigkeit annimmt. Im zweiten T e i l sind es aussermenschliche Machte und vor allem Gott, die Gerechtigkeit ausiiben. Das G e r e c h t i g k e i t s p r i n z i p wurzelt i n einer von Gott beherrschten Welt der "ewigen Ordnungen". Diese Welt gerat durch ein Vergehen i n Unordnung, und der daran Schuldige wird einem Gericht u n t e r s t e l l t . Der Richter muss versuchen, die Ordnung wieder h e r z u s t e l l e n . Auf diesen s i c h i n einer "Grenz-s i t u a t i o n " befindenden Menschen i s t das Hauptinteresse Bergen-gruens g e r i c h t e t . In dieser S i t u a t i o n wird der Richter gezwungen zu u r t e i l e n . • Es bestehen verschiedene Moglichkeiten f i i r ihn, denn er kann s i c h entweder f i i r ein gerechtes oder f i i r ein ungerechtes U r t e i l entscheiden. Er wird auch o f t , weil Gerech-t i g k e i t auf Erden n i c h t immer moglich i s t , bei allem Bemuhen keinen gerechten Richtspruch f a l l e n konnen. Er kann s i c h aber auch f i i r uberrechtliches Richten entscheiden. tTberrecht-l i c h r i c h t e t der Richter, wenn Gnade und Liebe eine starre Gerechtigkeit, die vom Buchstaben abhangt, i i b e r f l i i g e l t . Die Ordnung der V/elt kann also auch durch Begnadigung des Taters wieder h e r g e s t e l l t werden. - i i i In manchen F a l l e n kann der Schuldige von menschlichen Richtern nicht e r r e i c h t werden. Doch auch das Gewissen kann ihn r i c h t e n und somit einer allwaltenden g o t t l i c h e n Gerechtigkeit zu i h r e r E r f u l l u n g verhelfen. G o t t l i c h e Gerechtigkeit i s t o f t anders als menschliche. Was h i e r auf Erden a l s Ungerech-t i g k e i t erscheint, kann b e i Gott a l s Gerechtigkeit gelten, oder umgekehrt. Auch Gott kann eing r e i f e n , wenn der Tater vom ir d i s c h e n Gericht nicht e r f a s s t wird, auf dass die ewigen Gesetze e r f i i l l t werden. Hierzu tragen auch, hauptsachlich im Priihwerk, damonische Machte und das Reich der Toten b e i . Diese Untersuchung hat zu dem Ergebnis geftihrt, dass vb'llige Gerechtigkeit bei Bergengruen selten e r r e i c h t werden kann. Es besteht immer die Gefahr, dass s i e i n s t a r r e Buch-stabengerechtigkeit ausartet. Diese gehort zwar mit i n Bergengruens Weltbild, doch s i e s o l i , f a l l s die Gelegenheit dazu da i s t , der Gnade weichen. Der Richter s o l i neutestament-l i c h , i i b e r r e c h t l i c h r i c h t e n . Zu dieser Anschauung gelangt Bergengruen erst a l s r e i f e r e r Dichter. Sie i s t t e i l w e i s e eine Folge seines Bekenntnisses zum Christentum. Gerechtigkeit bei Bergengruen - Rechtliches und uberrechtlich.es - i v -INHALTSVERZEICHNIS Seite I. E i n l e i t u n g 1 I I . Gerechtigkeit und die "ewigen Ordnungen" 7 I I I . Gerechtigkeit und das Gericht: 1. T e i l : Gerechtigkeit und Menschen a l s Richter: 1. ) Gerechtigkeit und die "Grenzsituation" . . 13 2. ) Gerechtigkeit und der ungerechte Richter . 22 3. ) Gerechtigkeit und der gewissenhafte Richter . 29 4-.) Gerechtigkeit und der r e c h t l i c h und i i b e r r e c h t l i c h richtende Richter . . 34-a) "Gerechtigkeit des Herzens" 34 b) Gerechtigkeit und Liebe 40 c) Gerechtigkeit und Gnade . . 46 2. T e i l : Gerechtigkeit und aussermenschliche Richter: 1. ) Gerechtigkeit und das Gewissen als Richter: . 58 2. ) Gerechtigkeit oder Ungerechtigkeit? . . . . 69 3. ) Gerechtigkeit und Gott als Richter -Damonische Machte a l s Richter . . . 75 IV. Gerechtigkeit und die Entwicklung zum Uberrechtlichen 92 I. EINLEITUHG Werner Bergengruens dichterisehes Werk befasst s i c h f a s t a u s s c h l i e s s l i c h mit einer Umwelt, die der modernen Z e i t ent-riickt i s t . Doch f l i i c h t e t s i c h Bergengruen n i c h t i n die Vergangenheit, weil er mit der Gegenwart n i c h t f e r t i g wird und nur noch Trost i n verflossenen Z e i t a l t e r n finden kann. Solch ein Riickblick durfte a l s Schwache i n t e r p r e t i e r t werden. Bergengruen aber. i s t durchaus Optimist, das h e i s s t , er sieht weder die Gegenwart a l s ganzlich v e r w e r f l i c h , noch die Zukunft dem v o l l i g e n Z e r f a l l preisgegeben. Deshalb, und dies ware seinem schopferischen Talent wohl n i c h t so entgegengesetzt, wie man annehmen konnte, kann er s i c h auch n i c h t f u r die S a t i r e entscheiden, die Missratenes der Gegenwart unbarmherzig an den Pranger s t e l l t . Er h a l t auch einem zerbrockelnden Z e i t -a l t e r keine utopischen Zustande vor Augen. Dafur denkt er und sieht die Dinge v i e l zu r e a l i s t i s c h . Auch die Vergangenheit s c h i l d e r t er n i c h t a l s mit mensehlichen Tugenden uberladen. Warum wahlt Bergengruen vergangene Z e i t a l t e r ? Er wahlt s i e deshalb, weil Gott eine wichtige St e l l u n g i n seinem Werk einnehmen s o l i . Damit i s t n i c h t gemeint, dass Gott im Geschehen sichtbar e i n g r e i f e n , sondern nur, dass Gott im Hintergrund der Geschehnisse zu spiiren sein muss. In dieser H i n s i c h t i s t Bergengruens Werk geradezu ein Gegenpol zur Dichtung mancher Dichter des neunzehnten und zwanzigsten Jahrhunderts, denn so wie diese Anstrengungen machen, den z. B. von Nietzsche a l s t o t e r k l a r t e n Gott durch s e i es metaphysische, s e i es materia-l i s t i s c h e B e g r i f f e zu ersetzen, so versucht Bergengruen, das umgestossene und v e r z e r r t e G o t t e s b i l d wieder aufzurichten - 2 -und zu erneuern. Er wahlt die Vergangenheit, weil im heutigen Z e i t a l t e r Figuren von der Wirkung wie der des Farbers (Der  Grosstyrann und das Gericht) f a s t unmoglich waren. Beriick-s i c h t i g t man einige Ausnahmen, so kann man das "Gesamtwerk" des Dichters i n jedem F a l l e auf Gott beziehen. N a t u r a l i s t i s c h e Dichtungsweise und a l l e s , was der Naturalismus v e r t r i t t , treten dadurch von s e l b s t i n den Hintergrund oder kommen garnicht i n Betracht. Das ekstatische Lebensgefiihl der Expressionisten stand seiner scharfen Wirklichkeitsauffassung fremd gegenuber. (So auch z. B. Thomas Manns s i c h ins V i e l f a l t i g e verfeinernde Ironie, das halbgequalte, ins Absurde iiberschlagende Gelachter der Nachkriegsdichter, die s i c h des Suchens ohne Finden nur zu bewusst scheinen. Andrerseits aber f e h l t ihm wieder die philosophische Geistesrichtung eines Reinhold Schneider, die s p e z i f i s c h z e i t g e i s t l i c h o r i e n t i e r t e eines Heinrich B o e l l . ) Sich im Damonischen verlierende Romantik uberwindet der Dichter schon im Friihwerk. Klassisch-antike Ziige wiirden dem c h r i s t -l i c h e n Gott seine S t e l l u n g s t r e i t i g machen wollen. Und den barocken Zwiespalt zwischen Irdischem und Gottlichem iiber-briickt Bergengruen durch seine Weltanschauung. Diese f i n d e t ihren Ausdruck nicht i n systematischer Philosophie, sondern im einfachen Beschreiben und Offenbarmachen bestimmter Machte und den davon abgeleiteten Begriffen wie Liebe, Gnade, Gerech-t i g k e i t . Fiir einen Dichter gibt es zwei Moglichkeiten, solche Machte zu behandeln und s i e a l s weltverbessernde Bestandteile h i n z u s t e l l e n : entweder er z e i g t , dass ih r e Abwesenheit zum Chaos f i i h r t , oder aber er beschreibt eine Welt, i n welcher s i e a l s bekannte und anerkannte Werte zu finden sind. Zu den Dichtern, die die letztgenannte Moglichkeit bevorzugen, gehort - 3 -Bergengruen. Weil aber seine eigene Z e i t den Gerechtigkeits-, Gnaden- und L i e b e s b e g r i f f o f t b i s zur Unkenntlichkeit miss-braucht hat, so geht er zuriick zum Vergangenen. Dass gerade die Gerechtigkeit i n seinem Werk eine wichtige S t e l l u n g e i n -nimmt, z e i g t , wie Bergengruen doch zum T e i l von seiner eigenen Z e i t b e e i n f l u s s t wurde ( ihm s e l b s t unbewusst). Und zwar besteht dieser E i n f l u s s d a r i n , dass Bergengruen vom Gegenteil der Gerechtigkeit dazu bewogen wird, diese d a r z u s t e l l e n . Er selbst sagt: "Lange Z e i t war es mir nicht einmal zum Bewusst-sein gekommen, welche R o l l e diese Erage nach der Gerechtigkeit i n allem s p i e l t e , das i c h schrieb. Meine Erau wies einmal gesprachsweise darauf h i n , dass i n sehr v i e l e n meiner Novellen unter a l l e r l e i Verkleidungen eine Verwirrung von Recht und Nichtrecht erscheint, die dann i n einer grossen Gerichtsszene von einem erhohten Platze aus gelost wird. Sie war sehr erstaunt, a l s es s i c h h e r a u s s t e l l t e , dass mir die haufige Wieder-kehr soIcher Motive und Szenen garnicht bewusst gewesen war, und i c h war es auch.... N a t i i r l i c h gab i c h meiner Frau recht, wie das jeder tun wird, der mit meiner n o v e l l i s t i s c h e n A r b e i t auch nur o b e r f l a c h l i c h vertraut ist."^" !" Bergengruen beschaftigt s i c h also mit der Gerechtigkeit, weil s i e b e g r i f f l i c h eine Eigenschaft d a r s t e l l t , die Gott i n hochstem Masse b e s i t z t , welche aber die moderne Z e i t samt Gott auf eine zweitrangige Stufe verwiesen hat, von der s i e jedoch Bergengruen wieder hinweg- und hoherriicken mochte. Bergengruens vorwiegende Beschaftigung mit B e g r i f f e n wie Liebe, Gnade und Gerechtigkeit i s t noch aus anderem zu erklaren. Diese B e g r i f f e spiegeln etwas von den absoluten Werten, etwas vom Ewigen wider. Sie offenbaren s i c h i n verschiedenen Eormen, sind aber im Grunde - 4 -unveranderlich. "Die zeitlichen Situationen, sie mogen den Betroffenen sich noch so sehr als ein Absolutes darstellen, sind etwas Fliessendes, etwas Verfliessendes. Das Bleibende ins B i l d zu stellen, das i s t die Aufgabe des Dichters heute 2 und morgen, wie sie es gestern und ehegestern gewesen i s t . " Wohlgemerkt, Bergengruen spricht nur davon, "das Bleibende ins Bild zu stellen." Es ware ein Fehler hieraus zu schliessen, dass er eine Welt fur moglich halt, in der Gerechtigkeit, Liebe und Gnade vollkommen sind. Es kommt ihm vielmehr darauf an, das Verlangen nach ihrem Besitz darzustellen und dadurch wirklich zu erregen. Von den Menschen i n der Erzahlung Das  Hornunger Heimweh heisst es: "'Was wollen sie denn anders, als dass Freude und Gerechtigkeit und Friede ein wenig grosser werden sollen auf Erden? 1" (78) Ein Zitat aus der Erzahlung Die Maus kann auch auf die Gerechtigkeit bezogen werden: "Es i s t nicht schwer, der Wahrheit auf die Spur zu kommen. Aber die Wahrheit einholen, das i s t schwer. Denn sie w i l l sich nicht greifen lassen und lauft vor einem davon." (138) In seinem letzten grosseren Werk, Schreibtischerinnerungen, sagt Bergengruen: "Ich weiss wohl, dass eine vollkommene Losung dieser Fragen nur in der Transzendenz, nur im Angesicht Gottes moglich i s t ; aber das darf uns ja nicht hindern, uns um die Losung innerhalb der Begrenzungen unseres taglichen Daseins immer von neuem zu muhen." (163)^ Die Beschaftigung mit der Gerechtigkeit i s t auch noch aus einem anderen Grunde zu erklaren: Bergengruen besitzt ein angeborenes Interesse fiir die Gerechtigkeit. "Ich bin nie Jurist gewesen," sagt er. "Aber ich habe immer ein Interesse an der Klarung verwickelter Rechtsfragen gehabt, insbesondere soweit Ihr f i i r die b e t e i l i g t e n Menschen w i r k l i c h eine schick-salhafte Bedeutung zukam und soweit s i e s i c h mit der Frage nach der Schuld, die j a zu den Urmotiven a l l e r Epik gehort, beriihrte. Dass Neigungen dieser Art i n mir lagen, mogen auch andere gefiihlt haben, denn ohne dass i c h mich zu solchen o f t l a s t i g e n und undankbaren Smtern gedrangt hatte, bin i c h zum B e i s p i e l schon i n meiner Studentenzeit, aber auch spater, sehr o f t a l s Unparteiischer,'Ehrenrichter und dergleichen i n Anspruch genomiaen worden." Etwas iiber die Gerechtigkeit s e l b s t erfahren wir aus Folgendem: " S e i t je hat mich die Frage nach der Gerech-t i g k e i t b e s c h a f t i g t , " sagt Bergengruen. "Ich denke dabei nicht an die jedem Menschen von Natur eingepflanzte A r t , s i c h iiber vorkommende Ungereehtigkeiten zu emporen, eine Neigung, iiber der man biswellen Gefahr l a u f t , a l l e Masstabe aus den Augen zu v e r l i e r e n . Ich bin kein Querulant, kein Kohlhaas und kein Gastwirt Hahn. Aber es entsprach immer meiner Natur, mir Gedanken iiber das Spannungsverhaltnis zwischen Recht und Macht, Gerechtigkeit und Staatsrason,. Gerechtigkeit und Lebensanspruch zu machen und nach der unloslichen Yerbindung, aber auch nach dem u n l o s l i c h e n W i d e r s t r e i t zwischen g o t t l i c h e r und menschlicher 5 Gerechtigkeit zu fragen." Sucht man nach einer systematisch aufgebauten Rechts-philosophie i n Bergengruens Werk, so sie h t man s i c h getauscht. Bergengruen i s t zuerst Erzahler, dann Philosoph, und auch dieses nur mit Vorbehalt. Dieses darf nicht vergessen werden. Deshalb s o i l folgende Darstellung i n groben Umrissen geniigen: Die Verwandtschaft der B e g r i f f e "Recht" und "Gerechtigkeit" i s t o f f e n s i c h t l i c h : wird jemandrechtmassig behandelt, so widerfahrt ihm Gerechtigkeit. Die Gerechtigkeit i s t also die - 6 -Folge des Rechts. Recht kann f i i r jeden Menschen etwas anderes, die Gerechtigkeit muss f i i r jeden dasselbe bedeuten. Die Gerechtigkeit i s t ein konstanter Wert. Im V e r g l e i c h zur Unge-r e c h t i g k e i t i s t s i e p o s i t i v . Im V e r g l e i c h aber zur Gnade i s t s i e weder p o s i t i v noch negativ. Diese graphische Darstellung l a s s t s i c h auch auf Bergengruens Werk anwenden. "Der V e r t e i -diger, welcher die Ghade des Gerichtsherrn anruft, g i b t damit zu erkennen, dass er von der Gerechtigkeit f i i r seinen Ange-klagten keinen Freispruch mehr erwartet." (Am Himmel wie auf Erden, 504/505) Die Gnade i s t h i e r das P o s i t i v e . . Die Ge-r e c h t i g k e i t i s t deshalb n i c h t das Negative, denn das Negative ware eine Ungerechtigkeit gegeniiber dem Angeklagten. Das obige Z i t a t enthalt i n gedrangter Kiirze die beiden E c k p f e i l e r , auf welchen die Gerechtigkeitsfrage ruht: r e c h t l i c h e s (Ge-r e c h t i g k e i t ) und uberrechtlich.es (Gnade) Richten. Den Werken Bergengruens entnommene B e i s p i e l e s o l l e n diese etwas theore t i s c h gefassten Jtusserungen i n den folgenden Kapiteln erlautern und weiter ausfiihren. - 7 -I I . GERECHTIGKEIT UND DIE "EWIGEN ORDNUNGEN" Warum s i c h Bergengruen so o f t mit der Gerechtigkeitsfrage b e s c h a f t i g t , i s t im s p e z i f i s c h e n Sinn daraus zu erklaren, dass b e i ihm die Welt eine Welt der "ewigen Ordnungen" i s t . Bergengruen s e l b s t s p r i c h t von " a l l den Unstimmigkeiten und Paradoxien unserer Welt, h i n t e r denen s i c h doch jene R i c h t i g k e i t verborgen h a l t , die i c h unter dem Namen der ewigen Ordnungen begreife und die v i e l l e i c h t das verborgene Zentrum meiner dichterischen Aussage b i l d e t . " Trotz der Katastrophen, die Europa andauernd zerriitteten (Bergengruen erlebte beide Welt-k r i e g e ) , s i e h t der Dichter die Welt a l s h e i l an. Davon handelt hauptsachlich der Gedichtband Die h e i l e Welt. Doch zu beachten i s t , "dass namlich 'heile Welt' und ewige Ordnung n i c h t einfachhin und s e l b s t v e r s t a n d l i c h gegeben sind, sondern verheissen sind und v e r w i r k l i c h t werden wollen i n Reinheit und Treue, dass s i e also auch v e r f e h l t oder veruntreut und ver-7 geudet werden konnen." f Mit dieser "verfehlten" und "verun-treuten" Ordnung beschaftigt s i c h nun Bergengruen i n seinem Werk. "Ordnung a l s Sinn wird auch offenbar, wenn gezeigt wird, dass s i c h der Zustand der Welt gewaltsam, im Aufruhr, oder aus verhangtem Verschlossensein der Ordnung zu entziehen sucht. 'Ewige Ordnung' i s t n i c h t vorhanden, s i e i s t vielmehr verloren, aber wieder verheissen. 1 1 In a l i e n Novellen und Erzahlungen Bergengruens, die das Thema der Gerechtigkeit irgendwie be-handeln, i s t die Ordnung durch ein Verbrechen, durch eine Schuld verlorengegangen. Diese Auffassung unterscheidet Bergengruen von v i e l e n Dichtern derselben Periode, Dichtern, die s i c h i n ihrem Suchen des Verlustes a l l e r Werte im Chaos - 8 -bewusst sind (man denke z. B. an G o t t f r i e d Benn). Der Mensch i s t an der i n Unordnung geratenen Welt schuld (so wie i n gewisser Hinsicht beim klassischen Drama). Bollnow sagt i n Unruhe und Geborgenheit iiber Bergengruen: "... Unsre Welt i s t i n a l l e r i h r e r Zerstorung zunachst einmal die 'ungeheilte Welt 1 (Ewige Kaiser, Gedichte, 11) oder genauer die durch menschliche Schuld i n diesen verworrenen Zustand gebrachte Welt: 'Das H e i l e haben wir entzweit' (Ewige Kaiser, 18), h e i s s t es h i e r im Bewusstsein des menschlichen Versagens, und der 'ewige Kaiser' i s t demgegeniiber das Symbol der i n a l l e r gegenwartigen Verworrenheit bleibenden Hoffnung auf die Wie-derkehr einer gerechten Ordnung i n dieser Welt. Der 'ewige Kaiser' wird so ... a l s der S t a t t h a l t e r der g o t t l i c h e n Ordnung 9 verstanden." Durch Siihne und Gnade oder S t r a f e und Vergebung wird die Schuld des Menschen g e t i l g t und die Ordnung wieder h e r g e s t e l l t . A n der Wiederherstellung der Ordnung nimmt auch i n hohem Masse die Gerechtigkeit t e i l , das h e i s s t gerechtes Handeln oder U r t e i l e n versohnt den Schaden erleidenden Menschen mit dem Schaden verursachenden. Auf ganz einfacher und p r i m i t i v e r Ebene, namlich der der ausgleichenden, mit einfachen M i t t e l n vergeltenden Gerechtigkeitsmacht, die volkstumlich die Menschen f i i r i h r e einfachen Untugenden b e s t r a f t , geschieht dies i n den Erzahlungen der Sammlung Der Tod von Reval. In Jakubsons  Zuflucht z. B. s c h l a f t ein Landstreicher, ohne es zu wissen, im gleichen Bett mit einer Toten, die im Leben g e i z i g und eine schlechte Gastgeberin gewesen war, und somit hat "die Geizige, die Gastfeindliche eine sonderbare Gastfreundschaft nach ihrem Tode geiibt...." (S. 100) Banziger sieht das einfach-Volkstiimliche i n dieser Art von Gerechtigkeit und driickt es demgemass aus: "Es seheint i n diesem makabern Bereiehe eine ^kompensierende Regelung zu bestehen, dass nach dem Tode nachgeholt werden miisse, was im Leben versaumt worden s e i — a u f dass die Ordnung der Schopfung s i c h immer, wieder herstelle."^° Auf einer komplexeren Ebene wird die Ordnung durch gerechtes U r t e i l e n (im menschlich-einfaehsten Sinne: "Wie du mir, so i c h d i r " ) wieder h e r g e s t e l l t i n der Erzahlung Die Lowenkammer. Hier s t r a f t ein Biirgermeister zwei Domherren, die im B e g r i f f war en, sein Weib zu verfiihren, indem er s i e zu einem Lowen und einem mit Schwaren bedeckten Weib (einer stadtbekannten Hure) i n einen K a f i g sperrt und ihnen die Wahl s t e l l t , entweder dem Lowen oder dem Weibe Gesellschaft zu l e i s t e n . Hier wird a l t -testamentliche Gerechtigkeit ausgeiibt, denn auch den Biirger-meister hatten zuvor die zwei Domherren einem Lowen i n den Ka f i g geworfen, um ihn aus dem Wege zu raumen. (Er r e t t e t e s i c h durch ausserste G e s c h i c k l i c h k e i t . ) Am zahlreichsten s i n d jedoch die Erzahlungen, i n welchen eine andere Gerechtigkeit zum Vorschein kommt, eine Gerechtig-k e i t , die aus dem Herzen kommt und von Milde gekennzeichnet i s t . Darauf wird spater zuruckgekommen werden. Hier geniige vorerst nur ein B e i s p i e l . In der Erzahlung Der Verzauberte l a s s t ein Herzog p l o t z l i c h seinen armen Neffen zu s i c h rufen und sagt: "Ich w i l l d i r einen P l a t z i n meiner Leibwache geben, da wirst du lernen, was verboten und was erlaubt i s t . " (S. 235) Der Neffe uberraseht danach des Herzogs Erau beim Ehebruch und gerat dadurch i n a l l e r l e i verbrecherische Verstrickungen. Am Schluss der Erzahlung h e i s s t es dann: Der Herzog sagte: "Dass du mein R e l i q u i a r einem Knecht anvertraut hast, s t a t t es selber zu hiiten, - 10 -das hatte n i c h t sein diirf en, und du hast mich um meine l i e b s t e Habseligkeit gebracht. Aber es muss wohl deiner Verwirrung und Unerfahrenheit etwas zugute gehalten werden. Dann b i s t du aus meinem Dienst geflohen, weil du nicht verstandest, was mit d i r verging, und Furcht vor meinem rechtmassigen Zorn h a t t e s t . Immerhin hast du d i c h mir aus f r e i e n Stucken zum Gericht g e s t e l l t . Vergiss j e t z t f u r eine Weile, dass du mein Neffe b i s t . " (234/235) Der l e t z t e Satz zeugt von der Milde, die den "rechtmassigen Zorn" tiberwindet. Bergengruen beschaftigt s i c h auch deshalb mit dem B e g r i f f Gerechtigkeit, weil er i n seinem Werk eine Antwort geben und n i c h t nur Chaos und Zwecklosigkeit des Lebens s c h i l d e r n w i l l . (Dies i s t , konnte man sagen, f a s t das Gegenteil des ihn umgebenden und nur Fragen aufwerfenden Z e i t g e i s t e s . ) Bergen-gruens Welt i s t i n ihrem t i e f s t e n Grunde keine Welt der Ungerechtigkeiten, und enthalt schon dadurch p o s i t i v e Bestand-t e i l e . Vom negativen Verhalten der Mehrzahl seiner Zeitgenossen der Gerechtigkeit gegenuber wird Bergengruen zwar im Fruliwerk mitgerissen, r i n g t s i c h aber zu einer p o s i t i v e r e n Ansehauung hindurch, welche er diesem negativen Verhalten entgegenhalt. Seine Welt i s t keine Welt der R e l a t i v i t a t e n . "Im Gegenteil," sagt Bergengruen, "er [der Dichter] wird Unvereinbarkeiten i n i h r e r ganzen Scharfe empfinden und auszutragen haben. Aber das ubermachtige Gefuhl der verbpfgenen E i n h e i t v i s i b i l i u m omnium et i n v i s i b i l i u m gehort zu den Kennzeichen des Dichter-tums...." 1 1 "Bergengruen beschreibt, neben den Schmerzen und neben Verwundungen, Heilungsprozesse und Werte, die dem Menschen zum H e i l gereichen. Die L y r i k i s t Lobgesang [wie Banziger v i e l l e i c h t etwas Ubertrieben sagt], die Erzahlungen fuhren 12 zu einem p o s i t i v e n Durchbruch, zur metaphysischen Pointe." - 11 -Vollkommene Ordnung i s t i n der irdisehen Welt n i c h t moglich. Sie s o i l aber mit verschiedenen M i t t e l n angestrebt werden. Eines solcher M i t t e l s o i l die Dichtung se i n . Bergen-gruen sagt: "Es mag also die Aufgabe der Dichtung s e i n , das Widerspruchliche i n das Weltgefuge hineinzunehmen und so die 13 K l u f t zwischen Dissonanz und Harmonie zu sehliessen." Und so wie Ordnung i n der Welt, so kann auch Gerechtigkeit nie ganz e r r e i c h t werden. "Auf Erden i s t j a nach Bergengruens Meinung vollkommene Gerechtigkeit doch nie moglich. Der l e t z t e Entscheid wird nie von Menschen g e f a l l t . J e d e n f a l l s nicht 14-von einem Augenblick aus." Doch auch. i n der i r d i s c h e n Gerechtigkeit si e h t Bergengruen genug P o s i t i v e s , das dem Menschen weiterhelfen kann. Deswegen versucht er diesen B e g r i f f an Hand der verzwicktesten Situationen immer wieder zu erlautern: Gerechtigkeit erscheint i n ihrem V e r h a l t n i s zu Gnade, Liebe, Gesetz, S t r a f e , Suhne, Macht, Gewissen, Menschen, Gott. Hier s e i ein Z i t a t erwahnt, das i n konzent-r i e r t e r Form das Ergebnis der Beschaftigung mit der Gerechtig-k e i t z e i g t . Es kommt aus K. A. Horsts Die deutsche L i t e r a t u r  der Gegenwart: Der Glaube an einen unwandelbaren Ordo f i n d e t seinen Niederschlag i n der Gerechtigkeitsauf-fassung. Der Mensch, der s i c h auf s c h i e d l i c h e Weise der Schopfungsordnung annimmt, i s t n i c h t so sehr Richter a l s "harmonisator mundi". Er ruckt zurecht und bringt ins Gleichgewicht, was s i c h durch Sellbstuberhebung verschoben hat. Nicht strenges Richten f o r d e r t Bergengruen i n seinem Werk, sondern er sucht eine Gerechtigkeit, die uber dem Gewohnlichen l i e g t , die den Menschen auf eine Verbindung mit dem ihm wohlgesinnten W e l t a l l hinweisen s o i l . E i n Ubel-t a t e r , der p l o t z l i c h und unerwartet begnadigt wird, erfahrt -."12 -diese Gerechtigkeit (Die Zwillinge aus Frankreich). N a t u r l i c h s o i l damit nicht gesagt werden, dass a l l e F a l l e auf solch ein U r t e i l hinauslaufen. "Es gehort auch das zur Gerechtig-k e i t , dass immer einige sein miissen, die Unrecht l e i d e n . " (Das Feuerzeichen, 240) Utopische Zustande waren n i c h t im Sinne Bergengruens. " V i e l l e i c h t , . . . miisste man gar sagen, damit die Welt r i c h t i g s e i , konne ein Mensch wie unser armer Hahn [Held des Romans] i h r e R i c h t i g k e i t nicht anerkennen diirfen, sonst ware er selber nicht i n seiner Art r i c h t i g " h e i s s t es im Roman Das Feuerzeichen (S. 259). Die Dichter des 20. Jahrhunderts haben zum grossen T e i l den Glauben an die Gerechtigkeit aufgegeben. Die Expressionisten tappen nur nach einer Gerechtigkeit, von der s i e aber glauben, dass s i e eher vom Menschen s e l b s t kommt. H i e r i n unterscheidet s i c h aber Bergengruen von den meisten dieser Dichter, denn er glaubt, dass Gerechtigkeit kein l e e r e r B e g r i f f i s t und die durch n i h i l i s t i s c h e Philosophie hervorgerufene Hoffnungs-l o s i g k e i t der Menschheit als dekadeht bekampft werden muss. In dem Essay Warum dichte ich? sagt Bergengruen: ... [E]s l o c k t und no t i g t mich i n der Epik und insbesondere i n i h r e r strengsten und hochsten Form, i n der Novelle, den Menschen i n seiner F r e i h e i t und i n seiner Notwendigkeit zu er-bl i c k e n und i n der scheinbaren R e g e l l o s i g k e i t , W i l l k i i r l i c h k e i t und Z u f a l l i g k e i t unseres i r d i -scheh Geschehens jener G e s e t z l i c h k e i t nachzu-spiiren, die mir a l s das Unterpfand der R i c h t i g k e i t und Rechtmassigkeit des Weltgefiiges und a l l e r i n ihm statthabenden Bewegungen erscheint.16 Dadurch erhalt die Beschaftigung mit der Gerechtigkeit ihren Sinn. --13 -I I I . GERECHTIGKEIT UND DAS GERICHT 1. T e i l : Gerechtigkeit und Menschen a l s Richter: 1.) Gerechtigkeit und die "Grenzsituation" Es geht Bergengruen i n seinem Werk nicht darum, ein System oder eine k l a r abgesteckte Philosophie zu entwickeln. Seine h i s t o r i s c h e n Werke behandeln n i c h t p o l i t i s c h e Einrichtungen im wissenschaftlichen Sinne. Die vorwiegende Beschaftigung mit dem A l l e i n h e r r s c h e r s o i l nicht i n er s t e r L i n i e diese bestimmte Form des Regierens untersuchen, sondern s i e ent-springt eher der Uberzeugung, dass der einzeliae, auf s i c h a l l e i n angewiesene Mensch im Vordergrund stehen s o l i . Da s i c h Bergengruen i n seinen friihen Jahren zu dem geschichtlichen S t o f f hingezogen f u h l t e , so musste er diesen S t o f f so wahlen, dass das Menschliche dar i n gebtihrend beachtet werden konnte. Denn "das Menschliche l a s s t s i c h am r e i n s t e n d a r s t e l l e n , je geringer die Ro l l e i s t , die das Beiwerk an s i c h gerissen hat.... V i e l e s , das i n a l t e n (und gar i n mythischeni) Zeiten von einer E i n z e l p e r s o n l i c h k e i t entschieden, befohlen, vollzogen und verantwortet wurde, kompetiert heute vor die anonyme Instanz. An die S t e l l e der Gewissensentscheidung t r i t t das 17 episch unfruchtbarere Abstimmungsergebnis." ' Bergengruen wahlte daher o f t Zeitperioden, i n welchen der Tyrann, der Despot, Kaiser und Konig noch die Hauptfiguren auf politischem Gebiet waren ( z . B. I t a l i e n i n der Z e i t der Stadttyrannen, die russische K a i s e r z e i t , Brandenburg zur Z e i t der absoluten A l l e i n h e r r s c h e r ) . In Bezug auf die angeblich geschichtlichen Romane sagt Bergengruen i n Sehreibtischerinnerungen: Es ging mir um den Menschen und um die Wider-spiegelung, welche die auf ihn zudrangenden - 14- -Geschehnisse i n seiner Seele fanden.... Wohl l i e f e r t eine geschichtliche Epoche die Kulissen der Buhne. Was s i c h aber auf dieser Biihne v o l l -z i e h t , das sind nicht die Schicksale von Vb'Ikern, Staaten, Dynastien und Regierungsformen. Es i s t S p i e l und Widerspiel menschlicher Starke und Schwache, menschlicher Leidenschaften, Begluckungen und Verzweifluhgen. Immer steht der Mensch i n der Mitte.18 Daraus i s t e r s i c h t l i c h , dass Bergengruen die Novellenform zusagen musste. Dies bringt schon die D e f i n i t i o n mit s i c h , denn die Novelle i s t eine kiirzere Erzahlung "einer neuen, unerhorten Einzelbegebenheit" 1^ mit einem einzigen K o n f l i k t . Tatsachlich sagt Bergengruen selbst i n seinem l e t z t e n grSsseren Werk (biographisch), den Schreibtischerinnerungen: "Aber was i c h zugeben w i l l und muss, i s t d i e s , dass i c h gegen den h i s t o r i s c h e n Roman a l s Genre skeptischer geworden b i n a l s 20 vor d r e i s s i g oder v i e r z i g Jahren." Damit riickt die Novelle i n den Vordergrund Bergengruens dichterischen Schaffens. Sogar einige seiner Romane sind v i e l eher Grossformen der N o v e l l e . 2 1 Die Novelle a l s "unerhorte Begebenheit" durfte die F o l -gerung erlauben, dass Gewalten stark im Vordergrund stehen, die an den Menschen von aussen herantreten. Im Eriihwerk sind es bei Bergengruen die Damonie (der Bekenntnisroman Das Gesetz des Atum (1923) endet damit, dass die Holle starker s e i als 22 das Gute. V i e l e Erzahlungen aus Das Buch Rodenstein ( 1 9 2 7 ) gehoren hierher; z. B. i n Per t o l l e Schmied i s t der Mensch den damonisehen Machten h i l f l o s a u s g e l i e f e r t und wird von ihnen zu Grunde g e r i c h t e t ) , das dunkle Schicksal ('Das f a t a l e Gesetz des Atum 'wer nimmt, muss geben 1, verhext die ganze Welt, und so l a s s t den Leser die Angst vor einem mysteriosen Schicksal n i c h t l o s " ) 2 5 ? Gestalten aus dem Bereich, welcher - 1 5 -zwischen Gut und Bose l i e g t ("Das Magische i s t z e r s t o r e r i s c h , aber es wachsen aus ihm auch Gegenkrafte, die dem Menschen Oh. H i l f e bringen konnen, indem Damonen dienstbar gemacht werden." In Die Magd im Felsenhaus, aus Buch Rodenstein, beschiitzen zwei Geisterfrauen eine Magd vor ihrem Hausherrn, der s i e ohne Grund eines Diebstahls beschuldigt). Spater, mit Bergen-gruens bewusstem Hinwenden zum Christentum, i s t es der c h r i s t -l i c h e Gott, der auf verschiedene Art und Weise an den Menschen h e r a n t r i t t . Zur selben Z e i t gewinnt auch mehr und mehr die Anschauung b e i Bergengruen Raum, eine innere Wandlung im Menschen zu sehen, i n s o f e m dies im Rahmen der Novelle moglich i s t . Also nicht nur von aussen, sondern auch von innen trete n gefahrliche Machte an den Menschen heran. Dies s i n d die verschiedenen Leidenschaften. Wir kommen zuriick auf die Behauptung, dass Bergengruens Interesse hauptsaehlich auf den Menschen gerichtet s e i . Der Mensch muss s i c h i n den Situationen, i n welchen ihn die inneren und ausseren Machte bedrangen, bewahren oder bewahren lernen. Bergengruens K r i t i k e r sprechen gewohnlich von "Grenzsituationen". Der B e g r i f f i s t von dem Philosophen K a r l Jaspers ubernommen. Wir geben eine D e f i n i t i o n desselben wieder: [X3s gibt Situationen, die i n ihrem Wesen bleiben, auch wenn i h r e augenblickliche Erscheinung anders wird und ihr e iiberwaltigende Macht s i c h i n Sc h l e i e r h i i l l t : i c h muss sterben, i c h muss l e i d e n , i c h muss kampfen, i c h b i n dem Z u f a l l unterworfen, i c h v e r s t r i c k e mich unausweichlich i n Schuld. Diese Grundsituationen unseres Daseins nennen wir Grenzsituationen. Das h e i s s t , es sind Situationen, iiber die wir nic h t hinaus konnen, die wir nicht andern konnen.25 Bergengruen, der o f t e r s a l s unphilosophischer Dichter bezeichnet wird, ve r d i c h t e t h i e r einen p h i l o s o p h i s c h - e x i s t e n t i e l l e n - 16 -B e g r i f f . Er v e r a r b e i t e t eben doch scharf den Z e i t g e i s t seiner eigenen Epoche, obzwar er s i e i n seinen. Werken v o l l i g zu igno-r i e r e n scheint und s i c h i n f e m e Z e i t a l t e r und o f t zu fremden Volkern zuriickzieht. Die Menschen werden in.diese Grenzsituation gefiihrt, auf dass s i e i h r wahres Menschsein zeigen und beweisen konnen, denn h i e r s t u r z t die Lebensproblematik i n konzentrierter Form auf s i e e i n . Auch hieraus i s t . z u ersehen, dass Bergengruen den Einzelnen vor der Masse bevorzugt, denn nur an den Einzelnen kann eine Grenzsituation mit a l l i h r e r Wucht herantreten, und nur wenn s i c h der Einzeine i n i h r behauptet, kann von einem wahren Triumph des Menschen iiber die S i t u a t i o n geredet werden. ( W i l l ein Parlament irgend etwas durchfiihren, so muss jedes M i t g l i e d einzeln entscheiden, doch erst eine Mehrheit solcher Entscheidungen wird zum e f f e k t i v e n Beschluss. Fiihrt solch ein Beschluss zum E r f o l g , so war eine Mehrheit e r f o l g -r e i c h , n i c h t der Einzelne; ebenso, f i i h r t er zum M i s s e r f o l g , so kann s i c h der Einzelne nie i n vollstem Masse schuldig f i i h l e n . Schuld und Triumph v e r t e i l e n sich.) In dieser Grenzsituation wird s i c h jeder Mensch entscheiden miissen. In irgend einer Form besteht meistens eine Wahl zwischen Irdischem und Gott-lichem. In der Novelle Per goldene Tischfuss h e i s s t es, "dass der Kaiser ihnen die Wahl s t e l l t e zwischen dem z e i t l i c h e n und dem ewigen Verderben." (4-9) Piese F r e i h e i t der Entscheidung muss gewonnen werden, "und mit i h r die Ruhe der Geborgenheit i n Gottes G n a d e . F u r Klemm i s t es der c h r i s t l i c h e Gott, f u r welchen eine Entscheidung i n jedem F a l l e das e i n z i g Richtige i s t , obwohl dies n i c h t unbedingt b e i Bergengruen jeweils z u t r i f f t . Oft i s t es nur eine Entscheidung, durch welche der Mensch nur - 17 -eine Stufe hoher, iiber s i c h selbst hinauswachst, ohne deswegen g l e i c h i n den Bereich Gottes zu gelangen. In der Novelle Der Pfauen-Strauch entscheidet s i c h ein Tyrann, seinen Unter-tan, der ihn hinterging, (gemessen mit des Tyrannen Mass) nic h t hinzurichten. Danaeh wird ihm der lang versagt gebliebene Sohn. Xndirekt meint auch Kunisch mit folgenden Worten den durch eine Entscheidung auf eine hohere Stufe des Menschseins gelangten Menschen: "...Bergengruen...weist dem Menschen seinen von Verantwortung und Entscheidung bestimmten Ort an,...." Bergengruen f i i h r t seine Menschen i n die verzwicktesten Lagen h i n e i n , nur um die Entscheidung so schwierig wie moglich zu machen. H i e r f u r eignet s i c h besonders ein R e c h t s f a l l oder das Problem des Rechthandelns iiberhaupt. . Don Luca i n Der  Grosstyrann und das Gericht und Martin i n der Erzahlung Mas  B e i c h t s i e g e l werden vor eine schwere Probe g e s t e l l t : - s o i l das Beichtgeheimnis auch dann nicht preisgegeben werden, wenn man dadurch einen Menschen vom Tode erretten kann? Welches Gesetz hat den Vorrang, das der Kirche (so auch von Gott) oder das des Herzens? Dies i s t das a l t e Problem Antigones ins C h r i s t l i c h e iibertragen. Vor einem ahnlichen Problem steht der bohmische Schutze i n Die Schildwache. Es gibt zwei Dinge, f i i r die er s i c h entscheiden kann: f i i r ein von Menschen e i n -gesetztes Gebot, das h e i s s t i n diesem P a l l e , seine Soldaten-p f l i c h t e r f i i l l e n und p i i n k t l i c h zur Wache erscheinen, oder aber f i i r eine f r e i e , humane Handlung, das h e i s s t die Schildwache versaumen und dem dem Baren h i l f l o s a usgelieferten Grafen b e i -stehen. Wir werden auf diese Entscheidung zwischen e n g s t i r n i g u n f r e i e r Befolgung des Gesetzes und f r e i e r Neigung i n Bergen-gruens Werk noch eingehender zu sprechen kommen. Wendet man - 18 -jedoch h i e r die B e g r i f f e Recht und Unrecht an, so entsteht eine Schwierigkeit, namlich d i e , dass s i c h o f t ein K o n f l i k t nicht losen l a s s t , indem man Recht und Unrecht genau vonein-ander abgrenzen kann. Man konnte auch sagen, der K o n f l i k t besteht darin, dass es zwei Rechte und zwei Uhrechte g i b t , die s i c h n i c h t genau decken. Wohl l i e g e n f i i r Martin und f i i r Don Luca zwei Moglichkeiten offen, aber welches der rechte und welches der falsche Weg i s t , l i e g t n i c h t k l a r auf der Hand. Der Gerichtsrat Schroder i n Das Eeuerzeichen beschreibt diese S i t u a t i o n folgendermassen: Es gibt o f t kein Entweder-Oder; so l e i c h t i s t es n i c h t . Dies ware, nach Schroders Worten, auch ni c h t einmal schon, nur bequemer, da Kampfe und Verworrenheiten des Gewissens dem Menschen erspart blieben. A l l e haben das Verlangen nach einer Weltordnung, i n welcher a l l e s g l a t t auf-geht, wo Schwarz und Weiss s i c h r e i n l i c h voneinander abzeichnen, wie es i n der Kinderstube gelehrt wird. Aber f i i r die Welt, i n der wir leben, sind wir mundig. Man s o l i n i c h t nur nach Bequemlichkeit, sondern auch nach Harmonie verlangen. Dieser Trieb zur Harmonie i s t n i c h t umsonst i n uns. Er wird i n einer anderen Welt (Gottes Welt) einmal entsprochen werden oder p Q wird es wohl schon dort j e t z t . So h e i s s t es auch b e i Grenz-mann, namlich, dass diese, unsere i r d i s c h e Welt zwiespaltig i s t , dass aber der Mensch sehen muss, wie er s i c h zur "unge-po, h a l f t e t e n " E i n h e i t durchkampft. y Menschen, die s i c h zu dieser E i n h e i t hindurchkampfen, sind z. B. der Earber i n Per Grosstyrann  und das Gericht und Gerschom i n der Erzahlung Der goldene  Tisehfuss. Bergengruen w i l l grundsatzlich n i c h t , dass immer a l l e s g l a t t aufgeht. Deshalb wird dem einzelnen Menschen, der Grenzsituation und der Entscheidung solche Wichtigkeit - 19 -zugemessen. Wir kommen jetzt zur t i e f e r e n Bedeutung der Grenzsituation. S i c h e r l i c h w i l l Bergengruen hiermit n i c h t nur eine ausserge-wohnliche Begebenheit ..schildern, durch welche die Gefuhle gespannt und ge r e i z t werden, sondern er w i l l an dieser S i t u a t i o n und an dem i n dieser S i t u a t i o n handelnden Menschen seine Welt-anschauung offenbaren. Deshalb braucht er nicht i n jedem F a l l e eine Losung und eine Antwort auf die Zwiespaltigkeiten oder das Geheimnisvolle (Magie) zu bieten. "Das Dasein b e i Bergen-30 gruen geht gar nicht immer i n Sinn und Bedeutung auf...."^ Doch auch wenn keine Losung geboten wird, w i l l Bergengruen eine Antwort bieten, und wenn diese Antwort se l b s t kein rechter Trost sein w i l l und kann. In Erzahlungen, i n denen der Dichter n i c h t e n t r a t s e l t , "was Gott nicht aufhellen w i l l . . . t e i l t Zer] dem Leser das Gefuhl mit, dass zum Leben die Unsicherheit gehort und dass der Glaube s i c h dem Unentratselbaren anheimzugeben hat i n dem Vertrauen, es werde s i c h j e n s e i t s der Dinge der Sinn e i n s t e l l e n , der dem Z u g r i f f des Willens und der undemtttigen 31 Sicherheit s i c h entzieht." S ei nun eine Losung i n Bergen-gruens Erzahlungen und Romanen vorhanden oder n i c h t , so w i l l er doch an Hand des Verhaltens des Menschen i n einer Grenz-s i t u a t i o n seine ihm eigentumliche Weltanschauung d a r s t e l l e n . Noch einmal s o l i wiederholt werden, dass der Mensch dem Dichter zunehmend wichtiger wird; aber das Wesen des Einzelnen wird jedoch n i c h t i n den Mittelpunkt g e s t e l l t und a l l e Fragen nach Sein und Sinn der Welt hierauf bezogen. Grenzmann sagt hierauf beziiglich: "Es geht Bergengruen n i c h t um das I n d i v i d u e l l e , sondern um das am E i n z e l f a l l e sichtbar werdende Verhalten des Menschen schlechthin. " 5 2 D i . e s i s t die t i e f e r e Bedeutung der - 20 -Grenzsituation: sobald der Mensch se l b s t nicht mehr im M i t t e l -punkt steht, sondern nur sein Verhalten, wird der B l i c k auf das Metaphysische hingelenkt. Damit i s t gemeint, dass das Verhalten eines Menschen ihn entweder f i i r die hohere Welt wiirdig oder un-wiirdig macht, denn nur ein B l i c k auf das Verhalten muss zum U r t e i l fiihren, und ein U r t e i l setzt ein Wissen um wenigstens zwei Neigungen oder Richtungen v o r a u s , d i e o f t einfach a l s Gut und Bose zu bezeichnen s i n d . "Da der Mensch unvollkommen i s t , muss er zwangslaufig immer wieder i n der Entscheidung stehen, 33 die die Entscheidung zwischen Gut und Bose i s t . " Bergengruen w i l l also am Menschen das Metaphysische o f f e n -baren. In einem Se l b s t p o r t r a t sagt Bergengruen: Es g i l t also die Darstellung und Deutung des Einmaligen, des E i n z e l f a l l e s . Aber wie i c h die Welt nur a l s eine E i n h e i t zu empfinden vermag, so i s t mir auch der E i n z e l f a l l , und s e i es der abenteuerlichste und scheinbar i s o l i e r t e s t e , n i c h t s a l s die Manifestation ewig g u l t i g e r Gesetze, und deren Offenbarwerden, n i c h t deren vordring-l i c h e Predigt, das, was i c h als metaphysische Pointe bezeichnen mochte, scheint mir denn auch den Kern jeder erzahlenden Kunst zu b i l d e n . 34 Geht es Bergengruen i n seinem Werk um die "Manifestation ewig g u l t i g e r Gesetze", so wird das P r i n z i p der Gerechtigkeit darin eine wichtige Stellung einnehmen miissen. Immer wieder f i i h l t s i c h Bergengruen dazu hingezogen, einen R e c h t s f a l l zu sc h i l d e r n . Ein Mensch wird i n eine S i t u a t i o n hineingezwungen, i n der er ri c h t e n oder gerichtet werden muss. Manchem f a l l t die Entschei-dung l e i c h t , wie z. B. dem Gutsherrn i n der Erzahlung Der  Flankierbaum (1930). Seine Tochter trachtete danach, einen jungen Kutscher zu verfiihren, der s i c h aus Schuchternheit n i c h t mit i h r abgeben mochte. A l s s i e eines Nachts wieder den Versuch macht, ihn zu iiberreden, wird der Vater aufmerksam, und weil er - 2 1 -vermeiden w i l l , dass seine Tochter a l s eine einem Knecht Nach-laufende i n s Gerede kommt, zieht er seinen Sabel und enthauptet kurzerhand den Kutscher. U b e r e i l t u r t e i l t auch der Landgraf i n der Erzahlung Gerechtigkeit ( 1 9 3 5 ) • Sein Vogt wird auf einer Reise vom Wetter durchnasst; er t r i f f t einen Bauern, der einen Mantel i i b r i g hat, ihn aber aus Abgunst gegen die Adligen n i c h t verleihen w i l l . Trotzdem eignet s i c h der Vogt den Mantel an, v e r g i s s t ihn aber caus D i e n s t e i f er f i i r den Landgraf en zuruckzu-geben, worauf der Bauer Klage erhebt, die der Landgraf annimmt und laut eines von ihm s e l b s t eingesetzten strengen Gesetzes den Vogt so g l e i c h h i n r i c h t e n l a s s t . Anderen Menschen, und dies t r i f f t b e i Bergengruen f a s t immer zu, f a l l t eine Entscheidung schwer, und das muss s i e auch, da i n Bergengruens Welt der k l e i n s t e E i n z e l f a l l etwas o f f e n -baren s o l i . Weil ein U r t e i l erst nach innerem Kampf und mit Schwierigkeit g e f a l l t wird, braucht es deshalb kein r i c h t i g e s zu sein. In manchen Erzahlungen wird man auf den ersten B l i c k nicht f e s t s t e l l e n konnen, ob ein U r t e i l gerecht oder ungerecht 35 gewesen i s t . Nach menschlichen Massen konnte man das wohl schon, aber n i c h t nach den ewigen Gesetzen, die Bergengruens Welt regieren. E i n U r t e i l offenbart die "ewig g i i l t i g e n Gesetze". An seiner Vollstreckung ze i g t s i c h die "metaphysische Pointe". Diesen Gesetzen gemass kann auch ein uns unrecht scheinendes U r t e i l gerecht sein, oder zumindest i n den Bau der Welt mit hineingehoren. In dem Roman Das Feuerzeichen ( 1 9 4 - 9 ) h e i s s t es: "Ein diisteres Gesetz scheint das so zu verhangen, dass ein E i n z e l s c h i c k s a l immer wieder geopfert werden muss, damit eine Gesamtheit leben kann. Und e r s t , wenn es dessen n i c h t mehr bedarf, erst dann wird das Reich Gottes auf Erden v e r w i r k l i c h t s e i n . " (S. 62) - 22 -2.) Gerechtigkeit und der ungerechte Richter Auch das P r i n z i p des Rechts und der Gerechtigkeit i s t b e i Bergengruen nur im H i n b l i c k auf seine vorwiegende Beschaf-tigung mit dem einzelnen Menschen zu erklaren. Deshalb s p i e l e n seme Novellen meistens i n einer "aussergeschiehtlichen Welt1'. Von dieser Welt sagt Bergengruen s e l b s t : "Man konnte s i e eine mythische nennen; d e u t l i c h i s t nur, dass s i e keinen Raum i n unserer Gegenwart fande. Die Wahl solcher ausserhalb jeder geschichtlichen Zeitrechnung liegender mythischer Zeiten i s t ein S t i l m i t t e l ; man konnte auch sagen: ein M i t t e l der S t i l i -37 sierung."^' Bergengruen gibt a l s B e i s p i e l dafur d ie Novelle Das Netz (Pischerdorf i n friiheren Zeiten); andere B e i s p i e l e waren Die Ostergnade (Stadt i n I t a l i e n , unbestimmter Zeitpunkt), J u n g f r a u l i c h k e i t (das Reval der Vergangenheit), Die Hande am Mast (Gegend von Riga; Zeitpunkt n i c h t a l l z u entfernt von der Gegenwart, aber unbestimmt). Warum Bergengruen eine "ausser-gesc h i c h t l i c h e Welt" wahlt, s e i durch eine Aussage von ihm selbst beantwortet: Das Menschliche l a s s t s i c h am re i n s t e n d a r s t e l l e n , je geringer die R o l l e i s t , die das Beiwerk an s i c h gerissen hat. Die ungeheuere Apparatur des Lebens, die f i i r unsere Z e i t kennzeichnend i s t , bedingt Beiwerk auch i n der Erzahlung, und das Beiwerk kann die Scharfe, die Unverwischbarkeit der Konturen gefahrden. Bestimmte Geschehnisse konnen vom Beiwerk geradezu e r s t i c k t oder doch i n i h r e r B e i s p i e l h a f t i g k e i t b i s auf den Tod ge-schwacht werden. V i e l e s , das i n alte n (und gar i n mythischenl) Zeiten von einer Einzelperson-l i c h k e i t entschieden, befohlen, vollzogen und verantwortet wurde, kompetiert heute vor die anonyme Instanz. An die S t e l l e der Gewissens-entscheidung t r i t t das episch unfruchtbarere Abstimmungsergebnis. E i n U r t e i l wie das des Grafen Tiefenbach i n meiner Musketengeschichte konnte i n einem modernen Heer mit geordneter Kriegs g e r i c h t s b a r k e i t niemals g e f a l l t werden.38 - 23 -N a t i i r l i c h wird das Gesetz nicht nur vom Einzelnen ver-t r e t e n , wie z. B. i n Per Grosstyrann und das Gericht, wo der Tyrann Gesetzgeber und Gesetzausleger i s t . Es kann von einem aus mehreren Beordneten bestehenden Porfgericht (Pas Netz), einem Stadtgericht (Per goldene G r i f f e l , Pas Feuerzeichen) vertreten werden. In der Novelle Pas Netz (1956) h e i s s t es, dass dem Gesetze gemass jede des Ehebruchs uberfuhrte Person von einem Felsen hinuntergestiirzt werden musse. Pas Gesetz f a l l t zwar ein hartes U r t e i l , aber dennoch wird bei der Aus-iibung des U r t e i l s nicht ungerecht verfahren: durch mehrere Zeugen muss die des Ehebruchs verdachtigte Person uberfuhrt werden. I s t dies geschehen, so verfahrt man genau nach dem Buchstaben des einmal von der Mehrheit eingesetzten und zur T r a d i t i o n gewordenen Gesetzes. Shnlich i s t die S i t u a t i o n im Roman Pas Feuerzeichen (194-9): (Hahn, der Held des Werkes, r e t t e t Schif fbriichigen durch ein Feuer am Strande das Leben. Padurch v e r s t o s s t er aber gegen ein a l t e s Gesetz, wonach solche Feuer verboten, weil s i e o f t von Pir a t e n missbraucht worden waren, um S c h i f f e an gefahrliehen S t e l l e n stranden zu lassen. Hahn wird vor Gericht geladen; man s i c h e r t ihm Begnadigung zu, doch sein v e r l e t z t e s EhrgefCihl und seine Forderung nach Ge-r e c h t i g k e i t t r e i b e n ihn zum Selbstmord.) E i n Vergehen s o l i also l a u t des betreffenden Paragraphen vom Stadtgericht nach dem Gesetzesbuchstaben b e s t r a f t werden. Wiederum i s t kein Unrecht dabei im S p i e l . Im Gegenteil, die Unbiegsamkeit des Rechtsapparates s o l i i n Hahns F a l l sogar ubergangen werden: durch Begnadigung. Als l e t z t e s B e i s p i e l s e i der Roman Per  goldene G r i f f e l erwahnt: Pie Behorden haben den Untersehla-gungsfall des Kassenboten Ledwerowsky langst aufgegeben. - 24 -Ledwerowsky i s t auch i n n e r l i c h davon iiberzeugt, dass ein Aus-l i e f e r n an die Behorden ihn nicht von der Schuld befreien wiirde. Es bedarf anderer S c h r i t t e , um dies zu erreichen: Verantwortung vor dem eigenen Gewissen. S p i e l t die Behorde h i e r keine grosse R o l l e , so wird s i e wenigstens nicht a l s eine unrecht richtende Instanz h i n g e s t e l l t . Um das Gesagte noch einmal zusammenzufassen: Gerichtswesen, wie die eben erwahn-ten, sind durchaus notwendig, um eine grundlegende Ordnung auf Erden zu schaffen und zu erhalten. Sie r i c h t e n immer nach menschlichen Gesetzen recht, wenn auch o f t mit scheinbarer Harte oder sogar Grausamkeit; s i e halten s i c h wortwortlich an den Buchstaben des menschlichen Gesetzes. Die "anonymen Instanzen" (Bergengruen meint damit die Behorden, die durch Abstimmungen ganzlich unpersonlich richten) sind Bergengruen e i g e n t l i c h uninteressant und nehmen daher jeweils nur untergeordnete Stellungen e i n . In jedem der oben erwahnten Werke (und i n f a s t a l i e n , die s i c h mit dem Thema der Gerechtigkeit befassen) zeigt Bergengruen aber eine Gerechtigkeit, die s i c h iiber die nach den menschlichen Satzungen ausgeiibte hinaushebt. Und der springende Punkt i s t , dass s i c h nur der Einzelne zu einer hoheren Gerechtigkeit aufschwingen kann. Einem U r t e i l l i e g t immer eine Entscheidung zu Grunde und die Entscheidung des Einzelnen i s t wirkungsvoller und von 39 grosserer Bedeutung a l s die einer Mehrheit. Der Mensch, der u r t e i l t , i s t der Mensch i n der "Grenzsituation", der s i c h s e l b s t f i i r das eine oder das andere entscheiden muss und dessen Entscheidungen entweder zu einem annehmbaren Schi c k s a l fiihren oder, und dies i s t b e i Bergengruen auch der F a l l , einen F e h l t r i t t zur Folge haben. FaUt eine Entscheidung i n den - 25 -Bereich des Rechts, so kann, je nach der Entscheidung, entweder ein rechtes oder ein unrechtes U r t e i l g e f a l l t werden. Es kann aber auch eine s i c h uber abstraktes Gesetz erhebende und s i c h irgendwie unmittelbar mit g o t t l i c h e r Gnade i n Ver-bindung setzende erleuchtende Entscheidung sein. Bei Bergen-gruen f a l l e n E i n z e l r i c h t e r o f t ein ungerechtes U r t e i l (im Gegensatz zu den "anonymen Instanzen", das h e i s s t den Behorden.) Be i s p i e l e dafur bieten: der Kaiser i n Der a l t e Husar, der, auf Grund eines Missverstandnisses, den "Husaren" von der Beforderung aus s c h l i e s s t ; oder der Kaiser i n Die Schnur um den Hals, der im Zorn einen seiner Rate, ohne ihm Gehor zu gewahren, h i n r i c h t e n l a s s t . Dies bringt uns zur Behandlung der R i c h t e r f i g u r im Werk Bergengruens (hauptsachlich i n den Erzahlungen und Novellen). Jeder Richter hat seine eigene Anschauung vom Recht und von der Gerechtigkeit. Dieser Anschauung gemass wird er r i c h t e n . Es gibt verschiedene Richtertypen. Bei Bergengruen finden s i c h d i e verschiedensten A l l e i n -herrscher, vom aufgeklarten Despoten b i s zum Tyrannen. Auch der Tyrann hat Anschauurigen vom Recht und der Gerechtigkeit, die (auch von den "ewigen Ordnungen" aus b e u r t e i l t ) f i i r i r d i s c h e Verhaltnisse G i i l t i g k e i t haben, sofern s i e nicht i n W i l l k i i r ausarten. A l s V e r t r e t e r dieser Art von A l l e i n h e r r s c h e r steht der Grosstyrann im Roman Per Grosstyrann und das Gericht (1935) da. Seine Auffassung vom Recht i s t o f t r a d i k a l , b r u t a l , aber pra k t i s c h und i n i h r e r eigenen Art auch r i c h t i g , das h e i s s t im Hinbl'ick auf ein gewiinschtes Resultat. So sagt z. B. der Grosstyrann zu seinem P o l i z e i c h e f Nespoli: "Ob du nun das Richtige t u s t oder nicht,-handele. Es i s t j a n i c h t daran das meiste gelegen, dass ein Mensch das Richtige tue, sondern - 26 -daran, dass, was er t u t , ihn zu Kraften notige, die er zuvor n i c h t gehabt hat." (Per Grosstyrann und das Gericht, 78) Peshalb nahm der Grosstyrann den Leuten auch i h r l i e b s t e s Recht, namlich dasjenige, welchem gemass man mit gegenseitig geiibter Gewalttat s i c h untereinander den Er t r a g der Muhsal wieder zunichte zu machen versucht. (Nach Per Grosstyrann und 40 das Gericht, 222) Per Grosstyrann v e r t r i t t seine Anschauung . bewusst, weil'er die Unvollkommenheit der Welt anerkennt. Er i s t s i c h aber auch bewusst, dass es eine hohere Rechtsauffassung g i b t . Er weiss, "dass a l l e s menschliche Rechts- und Staatswesen es mit dem Bedingteh zu tun hat, wahrend dem Unbedingten ein Raum e i n z i g i n der Frommigkeit zugewiesen worden i s t . " (Per  Grosstyrann und das Gericht, 184) Es s o i l n icht a l s Entschul-digung gelten, sondern eher als eine f u r den auf dieser Erde Lebenden notwendige Erkenntnis, wenn der Grosstyrann weiterhin sagt, dass die "Unvollkommenheiten unserer Welt [darin l i e g e n ] , dass reine Hande nicht stark sein, starke aber n i c h t r e i n bleiben diirfen. Pies hat Gott der Erde verhangt." (Per Gross-tyrann und das Gericht, 223) Pas absolute Recht, das aus g o t t l i c h e r Quelle f l i e s s t , und das man e i g e n t l i c h im wahrsten Sinne des Wortes a l s wahres Recht s i e h t , steht mit des Gross-tyrannen Auffassung im Wi d e r s t r e i t . Er, der Tyrann, i s t se l b s t die Quelle des i r d i s c h e n Rechts und Herr iiber seine Auslegung. Pa er aber eine Machtstellung innehat, so sind die zwei Arten des Rechtsprechens (absolutes, g o t t l i c h e s Recht und praktisches Recht) g l e i c h dem Widerstreit zwischen Macht und Recht. In ihm, dem Grosstyrannen, finden wir also die Gestalt des grossen R e a l p o l i t i k e r s , der Pichter schon s e i t Jahrhunderten i n verschiedener Form beschaftigt hat: Sophokles' - 27 -Kreon, der ein Madchen, das ein von ihm erschaffenes Gesetz missachtet, i n den Tod sendet; K l e i s t s K u r f i i r s t , der dem Prinzen von Homburg die Wahl zwischen Strafe und F r e i h e i t anheimstellt und ihn dadurch zur Annahme des Gesetzes bringt; Hebbels Herzog Ernst, der seines Sohnes Gliick und s i c h s elbst dem der Gemein-schaft dienenden Gesetz seines Landes zum Gpfer bri n g t und so den Krieg verhutet und die Ordnung wieder h e r s t e l l t . — H i e r -i n besteht auch ein haufig wiederkehrendes Problem, mit dem s i c h a l l e (oder die meisten) Richtertypen i n Bergengruens Werk auseinandersetzen miissen. Auf dieses weist auch Bergengruen d i r e k t h i n , indem er sagt: "...[E]s entsprach meiner Natur, mir Gedanken iiber das Spannungsverhaltnis zwischen Recht und Macht, Gerechtigkeit und Staatsrason, Gerechtigkeit und Lebens-4-1 anspruch zu machen...." Aber Bergengruen versucht, die K l u f t zwischen Recht und Macht zu iiberbriicken. G6ttlich.es i s t stets mit Irdischem verbunden; n i c h t s steht i s o l i e r t da. Der Grosstyrann driickt es folgendermassen aus: "Denn es bestehen wohl samtliche Dinge aus einem g o t t l i c h e n Gedanken und einem i r d i s c h e n Leibe -A l l e Rechts- und Staatskunst muss den Versuch machen, die Reinheit der Hande mit der Starke der Hande zu versohnen." (Per Grosstyrann und das Gericht, 280) Mit anderen Worten: Macht (starke Hande) und Recht (reine Hande) s o l l e n versohnt werden. Pas Recht i s t h i e r das absolute Recht, welches, je mehr es mit dem Irdischen i n Beriihrung kommt, s i c h desto weiter von seinem Ursprung entfernt. Handelt ein Typ wie der Gross-tyrann seiner Anschauung gemass, so wird er s i c h friiher oder spater i n Verstrickungen befinden, denn "starke Hande konnen und diirfen n i c h t r e i n bleiben." (Per Grosstyrann und das - 28 -Gericht, 223) Pen R e c h t s f a l l , der zwar durch seine eigene Willktir hervorgerufen wurde, l o s t er ni c h t seiner Anschauung gemass. Das g o t t l i e h e Handeln des Farbers Sperone weist ihn auf etwas h i n , was der Macht geradezu entgegengesetzt i s t : Liebe, Vergebung, Barmherzigkeit. Im H i n b l i c k auf den B e g r i f f der Gerechtigkeit ware nun zu fragen, wie der Grosstyrann r i c h t e t . Um zusammenzufassen s e i gesagt, dass Gerechtigkeit, absolute und i r d i s c h e , seinem Machtstreben untergeordnet i s t . "Es i s t j a ni c h t daran das meiste gelegen, dass ein Mensch das Richtige tue, sondern daran, dass, was er t u t , ihn zu Kraften notige, die er zuvor n i c h t gehabt hat." (Per Grosstyrann und  das Gericht, 78) Er gehort somit zu dem Richtertyp, der wissent-l i c h unrecht r i c h t e n wurde, f a l l s er dadurch zum eigenen Wohl (und zu dem der Gesellschaft) beitruge. (In Bezug auf den Grosstyrann i s t K a r l Horst der Meinung, "dass die Macht des Rechts v e r l u s t i g geht, wenn s i e nicht das eigene Selbst er-o b e r t . " ^ Pes Tyrannen Unrecht besteht darin, dass er die Menschen i n die Versuchung f i i h r t . Padurch e r l i e g t er selbst der Versuchung, Macht iiber Recht zu setzen. Eigentumlicherweise wird der Grosstyrann am Schluss des Romans von der hoheren Gerechtigkeit beriihrt und iiberzeugt: Im Einklang mit seiner Rechtsauffassung hatte er wohl das Recht gehabt, die i n der Versuchung gefallenen Menschen des Romans zu str a f e n . Pies ware "Gerechtigkeit" f i i r ihn (auch f i i r uns, im H i n b l i c k auf die Vergehen dieser Menschen). Pas Opfer aber des Farbers Sperone bewirkt eine allgemeine Vergebung. Somit deutet Bergengruen auch h i e r an, wie die hohere, g o t t l i e h e Gerech-t i g k e i t die i r d i s c h e i i b e r f l i i g e l t . - 29 -Ein Willkiirherrscher i s t auch der Kurfiirst in dem Roman Am Himmel wie auf Erden. Aber im Vergleich zum Grosstyrannen, der sich iiber dem Gesetz fuhlt, fiihlt sich der Kurfiirst dem Gesetz untergeben. Als Richter iiber Ellnhofen, der vor dem Verbot seiner Braut aus der vom Gericht bedrohten Stadt verhalf, kennt er keine Gnade. Er handelt, auch nach unserem Ermessen, unrecht. Doch sagt Joachim: "Der Schwache der Menschennatur sind auch die Eiirsten unterworf en.. .und so i s t es mir nicht gegeben, in alien Punkten gerecht zu sein." (Am Himmel wie auf Erden, 510) Weiter heisst es dann: "Darum bedarf der Eiirst ja auch der Eiirbitte seines ganzen Volkes, weil er i n die Schuld des Richtens f a l l e n muss, ja , weil in diesem Verschul-den...der Sinn und die Rechtfertigung seines Daseins besteht." (Am Himmel wie auf Erden, 509) Die Tyrannen konnen unrecht handeln, und sie werden unrecht handeln; deshalb jedoch fiihlt sich Bergengruen nicht berufen, sie zu verwerfen. Sie gehoren in sein die verschiedenen Gerechtigkeitsformen enthaltendes Weltbild. So wie Kurfiirst Joachim richtet auch der englische Konig einen Anhanger des Pratendenten in der Erzahlung Dawson und  Mary. Er f a l l t ein "Ur,teil gegen welches kein Rechtsmittel zulassig war." (S. 228) Zu dieser Gruppe gehoren auch die 4-3 Richtspriiche i n einigen anderen Erzahlungen. 3.) Gerechtigkeit und der gewissenhafte Richter Es gibt auch bei Bergengruen einen Richtertyp, der iden Versuch macht, nach einem absoluten Recht zu richten (das heisst Recht iiber Macht stellen) , dann aber die Begrenztheit seines U r t e i l s erkennt und enttauscht sein Vertrauen auf "rechtes Recht" (Musketengeschichte, 313) v e r l i e r t . In der Erzahlung Gerechtigkeit horen wir sogar von einem Herzog, der mit grosser Begeisterung ein Verfechter der Gerechtigkeit i s t , miissen aber auch zugleich eine wichtige Lehre daraus Ziehen; Bergen-gruen beginnt die Erzahlung damit: "Es i s t nichts G e f a h r l i -cheres, a l s wenn ein Mensch einen E i f e r zur Gerechtigkeit hat und s i c h auf diese v e r l a s s t . " (S. 110) Die ganze Problematik des Gerechtigkeitsgedankens wird h i e r offenbart und zugleich auf etwas hingewiesen, das iiber der Gerechtigkeit steht, denn wenn man s i c h n i c h t auf die Gerechtigkeit verlassen kann, muss etwas anderes an i h r e S t e l l e t r e t e n . Der Herzog jedoch kennt dieses "andere" n i c h t , das an die S t e l l e der Gerechtigkeit t r e t en kann, namlich Giite, Liebe und Gnade. S t a r r h a l t er an dem Gesetzesbuchstaben f e s t . "Ich habe verkiindigen lassen, dass jeder sterben s o i l , der einem geringen Manne auch nur eines H e l l e r s Wert nimmt, auf der S t e l l e und ohne Ansehen der Person." (Gerechtigkeit, 113) Als der Herzog inhe wird, dass er f a l s c h gerichtet hat, v e r f a l l t er dem anderen Extrem, namlich iiberhaupt keinen Versuch zu machen zu r i c h t e n . "Ich habe gerecht sein wollen," sagt er, "und es i s t n i c h t s daraus geschehen a l s Ungerechtigkeit. Von nun an w i l l i c h der Unge-r e c h t i g k e i t ihren Lauf lassen, v i e l l e i c h t macht Gott Gerechtig-k e i t daraus." (Gerechtigkeit, 113) Obwohl Bergengruen dem Herzog h i e r n i c h t recht zu geben scheint, zeigt er i n spateren Erzahlungen, dass Gott t a t s a c h l i c h Ungerechtigkeit i n Gerech-t i g k e i t verwandeln kann.. (Doch davon spater.) Was i n Gerech-t i g k e i t k l a r zum Ausdruck kommt, i s t , dass der Herzog hatte .. 44 versuchen s o l l e n , ein milderes U r t e i l zu f a l l e n . Diese - 31 -Schlussfolgerung kann man aus Bergengruens Erzahlungen und Novellen solchen Inhalts immer wieder Ziehen. Der Graf Tiefenbach i n Musketengeschichte (1930) wendet s i c h ebenfalls enttauscht von der Mogliehkeit ab, "rechtes Recht" zu sprechen. Die Erzahlung handelt von einem Schutzen, der aus Spass seinem Kameraden mit b l i n d geladener Muskete auflauert. A l s der Schuss f a l l t , s t i r b t dieser vor Schreck. Graf Tiefenbach l a s s t das Exekutionskommando auftreten, um den Schutzen f i i r seine Tat zu bestrafen. Nachdem die Salve kracht, b r i c h t der Schtttze zusammen. Der Medikus b r i n g t die Nachricht, er s e i t o t , und zwar durch eine Kugel. Der Graf i s t b e s t i i r z t , denn er hatte b l i n d laden l a s s e n . — E r hatte l e i c h t f e r t i g g e r i c h t e t , was ihm sein Adjutant auch vo r h a l t und ihm dazu noch abspricht, recht g e r i c h t e t zu haben: "'Dieses S p i e l hatte n i c h t g e s p i e l t werden s o l l e n . Goloni tder Schiitzej wusste n i c h t , was aus einem Schuss entstehen konnte, die Exzellenz aber i s t durch e i n B e i s p i e l u n t e r r i c h t e t gewesen.'" (Musketengeschichte, 313). Der Graf muss lernen, dass man mit U r t e i l e n weiser umgehen muss. Wohl kann ni c h t verlangt werden, dass v o l l i g e Gerechtigkeit auf Erden j e er-langt werden wird (und zu dieser Erkenntnis kommt auch der Graf a l s er sagt: "Bis auf diesen Tag habe i c h geglaubt, es miisse dem Menschen moglich s e i n , rechtes Recht zu sprechen." 313) Nur s o l i W i l l k i i r und L e i c h t f e r t i g k e i t vermieden werden. Mit diesen i s t der Graf behaftet, denn noch am Ende versucht er, s i c h , dank seiner Machtstellung, iiber seinen Pehler hinweg-zutrSsten: "'So oder so, die Reehnungen sind geloscht.'" (314) Auch der Graf von Leiningen i n Die Schildwache (1930) handelt w i l l k i i r l i c h und hart: Ein Schutze wird von einem - 32 -Baren v e r f o l g t , den aber der herbeieilende Graf auf s i c h ablenkt. Der Schiitze aber, anstatt dem Grafen beizustehen, f l i e h t und entschuldigt s i c h spater damit, dass er zur Schildwache bestimmt gewesen s e i und diese n i c h t verspaten wo l l t e . Dem Grafen r e t t e t e in anderer das Leben. Den Schiitzen l a s s t darauf der Graf das verlassene Lager bewachen, wo ihn wilde Tiere z e r r e i s s e n . Es kann h i e r nur noch von Vergeltung unter dem Deckmantel der Gerechtigkeit die Rede s e i n . Hier wird der Gehorsam der Unter-tanen b r u t a l ausgenutzt. Gegen Regel und Gesetz wird aber nicht verstossen. Die Richter versuchen b e i Bergengruen f a s t immer, ein Gesetz zu e r f i i l l e n (ausser den Tyrannen). Dem Schiitzen r u f t der Graf zu: "'Du musst besser wissen a l s jeder andere, dass eine Schildwache s i c h von i h r e r S t e l l e nicht riihren d arf, es geschehe, was da w i l l . " 1 (Die Schildwache, 318) Sich i n einem bestimmten Moment dieser Harte bewusst, bereut der Graf sei n U r t e i l , jedoch zu spat. Und ahnlich wie am Ende der Erzahlung Musketengeschichte,heisst es auch h i e r : "Der Graf und der Hauptmann haben i n der Folge noch v i e l von dem Schiitzen gesprochen, b i s s i e seiner iiber anderen Dingen vergassen." (Die Schildwache, 318) In der Erzahlung Die graue und die weisse Frau erscheint einem Posten eine weisse und eine graue Gespensterfrau zur gleichen Z e i t . Der Soldat b l e i b t eine Z e i t lang gelahmt. Das E r l e b n i s wird von seinen Kameraden und dem General n i c h t ernst genommen. Er hat aber einen Zeugen, seinen O f f i z i e r , der ohne sein Wissen dieselben Erscheinungen gesehen hatte, aber aus Furcht davor, s i c h l a c h e r l i c h zu machen, schweigt. Der General u r t e i l t folgendermassen: "Zu bestrafen i s t da wohl n i c h t s . Aber lassen Sie den Mann ablosen und schicken Sie ihn zu seinem Regiment an die Front zuriick." (21) Am nachsten Tage f i n d e t man ein a l t e s S c h r i f tstiick, das e r k l a r t , wenn jemand eine weisse und eine graue Frau zur selben Z e i t sahe, dass der sterben miisse. "Also wir haben dem [Posten]... unrecht getan," (31) sagt der General und b e f i e h l t , ihn s o f o r t wieder von der Front zuriickzukommandieren. Man e r f a h r t aber, dass der Mann schon g e f a l i e n s e i . — D e r General hatte versucht, recht zu handeln, denn a l s r a t i o n a l e r Mensch hatte,er das Er l e b n i s des Posten mit den Worten "Wahnvorstellungen und hysterische Geschichten" (21) abgetan. Aus diesem Verhalten i s t t e i l w e i s e durch seine Schuld eine Ungerechtigkeit ent-standen. (Die grosste Schuld tragt der O f f i z i e r wegen seines Verschweigens. ) ^ Als l e t z t e s B e i s p i e l diene die Erzahlung Der Chinese (1935)• Hier wird eine russische Stadt besetzt und a l i e n Bewohnern das Waffenverbot gegeben. Ein Chinese wird mit einem Gewehr i n der Hand ertappt. Der Oberstleutnant, der u r t e i l e n s o i l , iiber-l e g t lange. Die Ubertretung musste l a u t des Kriegsgesetzes mit dem Tode b e s t r a f t werden. Der Chinese aber versteht kein Russisch. Nach einigem Hin und Her l a s s t er ihn h i n r i c h t e n . — Zwar war ein Versuch da, gerecht zu r i c h t e n , aber a l s ein k l a r g e f a l l t e s und auch nur etwas gemildertes U r t e i l kann es auch nic h t bezeichnet werden, denn es l a s s t den Leutnant mit einem Sehuldgefiihl zuriick: "Da habe i c h gedacht, i c h hatte ihn wohl laufen lassen diirfen, ohne dass es eine P f l i c h t v e r l e t z u n g gewesen ware." (133) Mit diesem Ausspruch nahert s i c h Bergen-gruen merklich einer Auffassung, die Begnadigung kennt, deshalb aber n i c h t dem Gesetz f e i n d l i c h gegeniibersteht. Die Richtenden der eben behandelten Art haben es nicht - 34 -l e i c h t , ein U r t e i l zu f a l l e n . Sie machen aber den Versuch, i h r U r t e i l mit einer "absoluteren" Gerechtigkeit a l s der der eben besprochenen Richter i n Einklang zu bringen. Sie anerkennen eine hohere Gerechtigkeit, eine Macht uber s i c h , im Einvernehmen mit welcher s i e also gewissenhaft zu r i c h t e n gedenken. Sie s i n d also n i c h t mit der s e l b s t h e r r l i c h e n Autokratie der Tyrannen behaftet, aber s i e sind auch nicht befahigt, ihren B l i c k iiber das von ihnen a l s absolut geachtete Gesetz hinauszuheben. Ihr Handeln i s t durchaus auf den Raum unbiegsamer Gerechtigkeit beschrankt. 4.) Gerechtigkeit und der r e c h t l i c h und i i b e r r e c h t l i c h  richtende Richter a) "Gerechtigkeit des Herzens" Steht im Mittelpunkt eines Geschehens engstirniges Befolgen s t a r r e r und unbiegsamer Gerechtigkeit, so bewegt s i c h Bergengruen im Suchen und Geben einer Antwort s c h w e r f a l l i g . E r s t das, was diese Gerechtigkeit i i b e r f l u g e l t , macht ihn>. zum Dichter mit der auf das Ewige hinweisenden Antwort. Immer wenn s i c h Bergengruen mit der Gerechtigkeit befasst, taucht auch das Thema der "Gerechtigkeit des Herzens" auf. Seine grosste Vertiefung f i n d e t es i n Erzahlungen, i n denen Gnade und Liebe die Strenge eines U r t e i l s mildern oder sogar ausloschen. Doch h i e r s e i vorerst nur die Rede von einem Gefuhl f i i r Gerechtig-k e i t , das lebendigem und wahrem Menschsein entspricht. Men-schen, die solche Gerechtigkeit fordern, sind s i c h e i g e n t l i c h nie recht einer Ubertretung bewusst. Sie handeln aus dem Herzen, ohne dass f u r dieses Handeln g l e i e h die B e g r i f f e Liebe und Gnade angewandt zu werden brauchen. In der Erzahlung Das Netz sind es Liebe und Gnade, die die Gerechtigkeit uber-schreiten, doch ebenso wie "Gerechtigkeit des Herzens", so l a s s t auch dieses Uberschreiten dem Menschen kein Schuldgefiihl zuriick. In Das Netz sagt die Markgrafin: "Als einem natur-l i c h e n Menschen... f_hat3 dem Fischer auch das Bewusstsein von einer Rechtswidrigkeit seiner Handlung gefehlt, denn sonst ware er nach geschehener Rettungstat mitsamt seiner Frau ent-flohen." (35/36) Bergengruen w i l l eben das, was aus dem Herzen kommt, a l s das Natiirliche und somit auch a l s das Rich-t i g e h i n s t e l l e n . Die Erzahlung Das Tempelchen (1950) handelt. davon, wie ein junges russisches Madchen heimlich einen polnischen Insur-g e n t e n o f f i z i e r auf dem Gut ihres Vaters i n einem Gartenhaus ("dem Tempelchen") versteckt h a l t , denn dahin hatte s i c h dieser ge f l i i c h t e t , um s i c h von einer Verwundung zu erholen. Hatte s i e ihn verraten, so hatte i h r Verlobter einen Orden erhalten, so aber fo r d e r t e s i e K r a f t e , die versuchten, die bestehende Ordnung durch eine Konspiration umzustiirzen. Ihr Verlobter " l i e b t e die Polen n i c h t und sagte, s i e seien Aufriihrer von Natur." (12) Fiir i h r Verhalten gibt s i e i h r e s Verlobten Ansicht widersprechende Griinde an: Ich meine immer, auf das Herz des Menschen kommt es an, und ni c h t auf seine Sprache oder auf die Gedanken i n seinem Kopf. Die Gedanken i n seinem Kopf, die konnen a l l e f a l s c h s e in, das i s t wie mit der Orthographie oder dem holier en Rechnen, wo man s i c h auch sehr tauschen kann. Aber i n seinem Herzen hat der Mensch einen Punkt, da kann er nicht i r r e n . Und an dem kann man ihn erkennen. (12) Bergengruen g i b t damit k l a r zu verstehen, dass das, was aus dem Herzen kommt und des Menschen Entscheidung b e e i n f l u s s t , immer das Richtige i s t . "Dabei sind aber n i c h t nur i r d i s c h e Erwagungen, unter Umstanden ni c h t einmal das Gesetz der Obrigkeit (wie im 'Karnevalsbild' und t e i l w e i s e im 'Tempelchen') - 36 -f i i r die Entscheidung der Eigur massgeblich. " ^ Wie menschliche Satzungen einer personlichen, i n n e r l i c h e n tJberzeugung den Vorrang geben, wird i n der Erzahlung S u a t i (1957) gezeigt: E e r r i f a b e r , ein durch den d r e i s s i g j a h r i g e n Krieg ganzlich verarmter A r z t , schlagt s i c h mit seinen sechs Kindern ausserst miihsam durch. Er i s t im B e g r i f f , s i c h nebst den Kindern das Leben zu nehmen, wird jedoch durch einen Kranken-besuch daran gehindert. In seiner Abwesenheit pliindern Rauber seine Hiitte, v e r g i f t e n s i c h aber an seinen Krautern, die s i e f i i r Gewiirze halten. Den goldenen Becher, mit der I n s c h r i f t " s u a t i " (sub umbra alarum tuarum, Jehovah), den er a l s l e t z t e s Stuck einem Goldschmied verkauft hatte, f i n d e t er im Be s i t z der Rauber. Dadurch e r h a l t er eine wichtige Gewissheit. "Er hatte ein Zeichen empfangen, e i n Zeichen, dass noch nicht allem ein Ende verhangt, ein Zeichen, dass das Leben ihn zu halten und zu tragen gesonnen war." (56) Bei den Raubern f i n d e t er ebenfalls v i e l Geld, und so h e i s s t es dann, dass auch die Beute "die Wiirde eines Zeichens, eines Unterpfandes und einer Verheissung gewonnen" (59) hatte. Beim Behalten der Beute v e r f a h r t er zwar ni c h t r e i n ethisch und ganzlich rechtmassig, aber "£e}r f i i h l t e , dass er gehorsam zu s e i n und diesen Weg zu beschreiten hatte und dass es nicht geziemend ware, wollte er s i c h irremachen lassen von Bedenken ver j a h r t e r Eerkunft—Bedenken, die gewiss Achtung verdienten, aber einer kleinherzigeren, auch noch das Wunderhafte mit o b r i g k e i t l i c h e r E l l e messen wollenden Ehrenhaftigkeit angehorten." (60) Dies zeigt k l a r , dass Bergengruen den Gesetzen und Ehrbegriffen der Gesellsehaft negativ gegenubersteht, wenn diese ein n a t i i r l i c h e s , i n s t i n k t i v e s Herzensgefiihl zu ersticken drohen. - 37 -Die Umstande, und vor allem die Uberzeugung des Einzelnen, sind massgebend. Diese Uberzeugungen kommen aus dem Herzen. Und dass F e r r i f a b e r s Handeln auch n i c h t gegen Gottes Gesetze ve r s t o s s t , beweist das wiederholte Erwahnen eines "Zeichens". Bergengruen w i l l sagen, dass ein n a t i i r l i c h handelnder Mensch eine besondere, einem " I n s t i n k t " gleichkommende Rechts-auffassung hat. Schopenhauer (der Bergengruen n i c h t d i r e k t b e e i n f l u s s t hat, aber irgendwie Bergengruens Auffassung von der Gerechtigkeit i n philosophischer, gedrangter Form vorweg-genommeri hat) sagt von solcher Rechtsauffassung, die dann auch eine besondere Gerechtigkeitsauffassung zur Folge hat: Wahre Gerechtigkeit muss von der Verstandesbildung unabhangig, und der Grundsatz, dem andern sein Recht widerfahren zu lassen, gleichsam angeboren s e i n . "[Zjwischen der Gerechtigkeit, welche die Menschen ausiiben und der achten R e d l i c h k e i t des Herzens ( i s t } . . . e i n analoges V e r h a l t n i s , wie zwischen...der 4-7 H o f l i c h k e i t und der achten Liebe des Nachsten." Diese Auffassung v e r t r i t t Bergengruen schon t e i l w e i s e i n seinen friihen Erzahlungen und Novellen. E i n B e i s p i e l b i e t e t die Erzahlung Die Zwillinge aus Frankreich ( 1 9 2 7 ) : Graf Lerancourt, der wahrend der franzosischen Revolution a l s Junge mit seiner Zwillingsschwester wegen seiner adligen Abstammung nach Deutschland geflohen war, befindet s i c h mit dieser i n einer deutsehen Stadt, um dort gegen gefangene Rauber Zeugnis abzulegen, denn wahrend seiner Flucht war er einst von diesen Raubern iiberrascht und an einen Baum gehangt worderi, und nur das M i t l e i d eines der Manner hatte ihm das Leben gerettet, indem dieser namlich die Schlinge so gekniipft hatte, dass s i e s i c h n icht hatte zuziehen konnen, dem Jungen so Gelegenheit - 38 -gab, s i c h b i s zum Abzug der Rauber i n den £sten festzuhalten. Lerancourt uberfiihrt, a l s man ihm die Gefangenen auf dem Gericht v o r f i i h r t , den Anfiihrer der Bande, doch Creutzermann, der ihn e i n s t gerettet hatte, mochte er die gute Tat vergelten, denn " i n i h r e r A r g l o s i g k e i t und Unkenntnis a l l e r g e r i c h t l i c h e n Brauche waren die Zwi l l i n g e ernsthaft des Glaubens, das Be-kanntwerden dieser Guttat musse gemigen, Creutzermann vom Galgen zu r e t t e n , j a gar i n F r e i h e i t zu bringen." (67) Doch h i e r i r r e n s i e s i c h , denn der Geric h t s r a t antwortet ihnen: "'Aber wie kann denn eine einzelne Guttat zahllose Yerbrechen ausloschen?'" (68) Daraufhin b e f r e i t Lerancourt, der O f f i z i e r b e i der k a i s e r l i c h e n Armee i s t , Creutzermann wahrend der nachsten Nachtdurch eine L i s t (dank seiner S t e l l u n g a l s napoleonischer Soldat), denn "darin waren j a die Z w i l l i n g e e i n i g von k l e i n auf und durch die Erfahrung i h r e r Kindheit belehrt, dass noch nie einem Menschen von einer biirgerlichen Amtsstelle etwas Gutes geworden s e i und jedermann habe, i n Behorden das Fe i n d l i c h e zu erblicken und ihnen Abbruch zu tun." (70) Die "Gerechtigkeit des Herzens" driickt s i c h h i e r i n dem einfachen Satze aus: "Gutes mit Gutem vergelten." Zwar v e r s t i e s s Creutzermann a l s Rauber sowohl gegen die mensch-l i c h e a l s auch die g o t t l i e h e Ordnung. Durch seine Verbrechen v e r s t i e s s er gegen die Gerechtigkeit. Auch seine Befreiung hangt mit einem unrechtmassigen Verfahren gegen die menschliche Ordnung zusammen. Doch bei allem Vergehen gegen das Gesetz i s t die Tat doch eine edelmutige, durch welche wahres Mensch-sein s i c h durch den Triumph des Gefuhls uber den Verstand (Gesetzesbuchstabe) offenbart. Zwar l e i d e t die menschliche Ordnung darunter und konnte nur durch den Tod des Raubers - 39 -wieder h e r g e s t e l l t werden. Doch die "ewige Ordnung" wird nicht v e r l e t z t , weswegen der Tod auch ni c h t unbedingt eine Siihne bedeutet (siehe K a p i t e l "Gott a l s R i c h t e r " ) . Schuld hangt bei Bergengruen gewohnlich mit "Kalte,...Starre,...Unlebendig-k e i t " ( J u n g f r a u l i c h k e i t ) zusammen. An dieser hatten Lerancourt und Creutzermann nicht t e i l . Das beweist i h r Handeln. In d i e s er friihen Erzahlung befindet s i c h solch ein Handeln, wie das Lerancourts, noch im Widerstreit mit dem Gesetz (die V e r t r e t e r desselben erheben Einspruch gegen die gewaltsame Befreiung). Spater versucht Bergengruen, solche Spannung zu begleichen. Dies zei g t s i c h i n Das Netz (1956) und i n Die Schnur um den Hals (1935) besonders ausgepragt, denn h i e r werden die Eorderungen des Gesetzes zuerst e r f i i l l t (wenn auch nur symbolisch), dann erst kommen "Gerechtigkeit des Herzens", 48 Liebe und Gnade i n Erage. Diesen mit dem Herzen i n Verbin-dung stehenden Eigenschaften steht die menschliche Gerechtig-k e i t o f t f e i n d s e l i g gegeniiber. Solches beweist das auf Gerechtigkeit hinzielende Verhalten des Gastwirtes Hahn i n Das Feuerzeichen. Hahn meint von Diiwekens (der f r a u , die ihn auf die Gnade hinweist) Ratschlagen, die ihn gewiss gerettet hatten: "Aber dann hatten diese Ratschlage, die j a aus den Erfahrungen des Herzens stammten und n i c h t aus denen, die im Umgang mit der Welt und ihren Geschaften erworben werden, s i c h a l s unbefolgbar h e r a u s g e s t e l l t . " (106) Aus Hahn sprieht h i e r die S e l b s t g e r e c h t i g k e i t , die eine Polge des a l l z u grossen Pochens auf Gerechtigkeit i s t . (Der Pastor i n Das Feuerzeichen sagt: ".'Tue recht und scheue niemand' i s t ein n i c h t ungefahr-l i c h e s Wort. A l l z u o f t i s t es der Schutzschild, h i n t e r dem s i c h die S e l bstgerechtigkeit v e r b i r g t . . . . " (238) - 4-0 -b) Gerechtigkeit und Liebe "'Eine K r a f t aber i s t machtiger a l s a l l e Bedrohungen £die Bedrohungen, denen der Mensch im Werk Bergengruens aus-gesetzt ist]: es i s t die Liebe, die, zwischen Menschen e r b l i i -hend und fortbluhend, die Schopfung und eine jede Schickung 49 umfasst.'" Wie verhalten s i c h Liebe und Gerechtigkeit zu-einander? Wo Liebe i s t , i s t auch Barmherzigkeit, aber Barm-he r z i g k e i t steht einem gereehten U r t e i l o f t v o l l i g f e r n . Es g i b t , um es noch einmal zu sagen, also z w e i e r l e i Arten von Gerechtigkeit: solche, die wegen der U n e r b i t t l i c h k e i t eines Gesetzes ausgetibt wird und solche, die abweicht von der starren Form einer Satzung. Streng genommen, kann l e t z t e r e unter Umstanden ni c h t mehr a l s Gerechtigkeit bezeichnet werden (siehe E i n l e i t u n g ) . Es kommt i n jedem P a l l e auf die Trager der Gerechtigkeit an. Hier i s t wiederum wichtig, ob der Einzelne oder eine Gemeinschaft ein U r t e i l s p r i c h t . Beim Einzelnen besteht dann die Moglichkeit sowohl eines ganzlich ungerechten a l s aber auch eines v o l l i g gereehten Urteilspruchs (nach menschlichem Ermessen). P a l l t die Gemeinschaft ein U r t e i l , so wird dieses f a s t immer ein hartes, jeder Barm-he r z i g k e i t fremdes s e i n . Dies bringt der Charakter einer Gemeinschaft mit s i c h . "'The s t a t e , the most impersonal because the most comprehensive of i n s t i t u t i o n s , knows nothing of l o v e . ' " ^ 0 E i n Ausspruch des Kurfiirsten i n Am Himmel wie  auf Erden l a u t e t so: "Der Mensch kann und s o i l v i e l e s verge-ben, denn er l e b t aus der Gnade Gottes. Der Staat aber l e b t aus Gottes Gerechtigkeit. Dies i s t der von Gott verhangte Eluch a l l e r Einrichtungen, dass jedes Geformte Harte verlangt - 41 -und nur bestehen kann auf Kosten seiner Lebendigkeit...." (508) Der Staat oder andere unter einem Gesetz stehende Gemeinschaften, i n welchen das Unpersonliche vorherrscht, vorherrschen muss, i s t (bzw. sind) geradezu der Gegensatz der Ehe, einer auf Liebe gegriindeten Lebensgemeinschaft. Dazwischen l i e g e n die anderen s o z i a l e n Gemeinschaftsformen. Herrschen i n diesen Dinge vor, so werden s i e von Gerechtigkeit r e g i e r t ; sind es 51 Personen, so herrscht Liebe vor. Bergengruen s p r i c h t von der Erage nach "dem zwischen der Gemeinschaft und dem Individuum bestehenden, nach einer gerechten Losung strebenden Spannungs-52 v e r h a l t n i s " a l s einer der Hauptfragen i n seinem Werk. Die Ehe i s t eine Einrichtung, i n welcher das Personliche der Trager nicht untergeht, sondern s i c h i n harmonischer Ver-bindung der Gatten s t e i g e r t . Das leite n d e P r i n z i p i n einer Ehe aber i s t Liebe und nicht Gerechtigkeit; es i s t keine s t e t s gleiche Verteilung a l l e r Ereuden und Lasten. N a t i i r l i c h muss auch Gerechtigkeit i n einer Ehe herrschen. Liebe ware ohne s i e gar nicht moglich. Liebe i s t ein S c h r i t t iiber Gerechtigkeit hinaus, obwohl s i e zuerst die Gebote der Gerechtigkeit e r f i i l l t . Man konnte auch sagen, dass Liebe eine "hohere Gerechtigkeit" i s t , insofern dass durch s i e dem Menschen nicht nur das zu-kommt, was ihm zusteht (Ger e c h t i g k e i t ) , sondern ihm mehr gegeben wird, Unverdientes, Uberrechtliches. Somit zeigt Bergengruen auch an der durch Liebe r e g i e r t e n Gemeinschaft, dass Gerech-t i g k e i t a l l e i n n icht zum v o l l i g e n Menschsein fiihren kann. Damit i s t gemeint, dass der Mensch durch s i e a l l e i n die anzu-strebende Aufwartsentwicklung nicht e r l e b t . (Wiederum i s t das Personliche wichtig; der Einzelne riickt i n den Vordergrund.) Und von einer Aufwartsentwicklung muss bei Bergengruen geredet - 42 -werden. Von der Novelle Der Kaiser im Elend sagt Banziger: "Ware der Kaiser nicht ins Elend gekommen, so hatte er s i c h g l e i c h bleiben miissen; erst durch das Opfer gelangt der Mensch zu seiner eigentlichen Bestimmung [damit i s t eine Aufwarts-53 entwicklung gemeint]. Dass s i c h Bergengruen mit dem Thema Liebe-Gerechtigkeit be s c h a f t i g t , i s t aus der Zahl der Erzahlungen zu ersehen, die vom Ehebruch handeln. Bergengruen z e i g t , wie die Liebe a l s H e i l k r a f t das Zerstorte wieder h e r s t e l l t , wie aber auch ein Pehlen der Liebe zu einer Katastrophe f i i h r t . (Im Allgemeinen kann gesagt werden, dass er damit anfangt, das Pehlen der Liebe a l s Katastrophe zu sehen-—erst a l s r e i f e r e r Mensch beschreibt er die s i c h iiber starre Gerechtigkeit hinwegsetzende 54 H e i l k r a f t der Liebe.) Im P a l l e eines Pehlens der Liebe i n der Ehe muss n a t u r l i c h durch etwas anderes die Ordnung wieder h e r g e s t e l l t werden. In Die lowenkammer und Per Maler und  der Edelmann wird s i e durch die Rache der b e l e i d i g t e n Ehemanner wieder h e r g e s t e l l t ; i n Pie Erbschaft sind es Schicksalsschlage, die von Gott kommen; i n Per Sohn und die Mutter i s t es die Welt unbekannter Machte. Auch i n Pie Peuerprobe f e h l t die rechte Liebe zwischen den Ehepartnern. Was die Menschen n i c h t erreichen (einander vergeben: der Mann der Frau), muss Gott durch Gnade und Barmherzigkeit bewirken. Und so er f a h r t Barbara die Vergebung, kundgetan durch die Feuerprobe. Barbara wird vom gluhenden Eisen n i c h t verbrannt, weil i h r Gott den Ehebruch schon verziehen hatte. Pie Ordnung i s t wieder h e r g e s t e l l t . Pass Barbara i n i h r e a l t e Siinde z u r i i c k f a l l t , i s t eine andere Sache. - 43 -In Das Netz und Die Ostergnade i s t d i e S i t u a t i o n dieselbe wie i n Die Feuerprobe: Die Frau wird des Ehebruchs uberfiihrt. Doch i n Das Netz (1956) aa* die Liebe eine ganz andere Bedeutung al s i n Die Feuerprobe (1932). Sie steht im Zentrum der Er-zahlung. "Weil Eheleute ein F l e i s c h sind, f o l g t daraus, dass die Liebe des einen Gatten das Verschulden des anderen zu decken vermag, wofern das Verschulden n i c h t gegen einen D r i t t e n gerichtet i s t . " (Das Netz, 40/41) In der Erzahlung wurde die Frau eines Fischers wegen Ehebruchs von einer Klippe herabge-stossen. Ihr Gatte hatte aber heimlich Netze aufgespannt und s i e dadurch g e r e t t e t . Man weiss n i c h t , ob man das U r t e i l wie-derholen s o i l . Eine weise Markgrafin wird gerufen. Sie jedoch weist auf Gottes E i n g r i f f (Errettung vom Sturz) und die Liebe des Mannes h i n . Das U r t e i l wird nicht zum zweiten Male v o l l -s t r e c k t . — D i e Strenge des Gesetzes wird h i e r i n d i r e k t durch die Liebe iiberwunden. Nur aus dies em Trieb her aus hat der. Fischer seine Frau vom Tode gerettet. Das Gericht der Markgrafin v e r u r t e i l t ihn deshalb auch n i c h t , und auf den von der Dorf-gemeinde gefesselten F i s c h e r hinweisend sagt die Markgrafin zu ihm, dass "er aber...nichts getan zu haben £scheine3, als was seinen ehelichen und c h r i s t l i c h e n P f l i c h t e n angemessen gewesen s e i ; diese aber hatten f u r ihn den Vorrang haben miissen vor jenen, welche die o r t l i c h e n Gesetzesbrauche ihm auferlegten; die einen namlich seien von Gott, die anderen von Menschen gegeben." (Das Netz, 35) Dies zei g t nun k l a r , wie die Liebe iiber der Gerechtigkeit steht, oder eine "hohere Gerechtigkeit" genannt werden kann. Und zwar r e t t e t s i e die Frau n i c h t nur vom Tode, sondern s t e l l t auch die Ordnung wieder her. Die Markgrafin s p r i c h t zur Frau: - 44• -"Du hast dich i n einem Netz fangen lassen (die Frau sagte von dem Manne, der s i e verfuhrte: *Er hat mich umgarnt. Wie i n einem Netz hat er mich gefangen," Das Netz, 10] und du b i s t durch ein Netz gerettet worden, denn wie zuvor diesem Fremden, so b i s t du j e t z t deinem Manne ins Netz gegangen. Damit du dessen eingedenk b i s t , s o l l s t du immerwahrend ein Netz tragen, zum Zeichen, dass du nicht ganzlich f r e i g e -sprochen b i s t , sondern eine Gefangene b l e i b s t , wiewohl ni c h t eine Gefangene der Obrigkeit, aber eine Gefangene deines Mannes und seiner Liebe." (Das Netz, 44-) Aber die Frau wird erst b e f r e i t , a l s s i e die Liebe ihre s Mannes anerkennt. Dieses v o l l i g e Vertrauen zeigt s i e dieser Liebe wurdig, denn es s t i i t z t e s i c h (so wie die Vergebung des Mannes) auf eine hohere Eingebung, n i c h t auf das mit dem Verstande begriffene Gesetz (bei ihm) und n i c h t auf die mit den Sinnen erfasste Wahrnehmung (bei i h r ) . S ie sagt: "*In dem Augen-b l i c k , da i c h den Stoss e r h i e l t , da habe i c h es gewusst, dass mein Mann mir verziehen h a t t e i 1 " (Das Netz, 4-2) Hiermit stimmen auch die Ortsbewohner ein, und damit i s t die z e i t -w e i l i g z e r s t o r t e Ordnung wieder h e r g e s t e l l t . "Es wollte ihnen [den Ortsbewohnern] danach n a t u r l i c h erscheinen, dass die Mark-g r a f i n b e f a h l , j e t z t auch die Frau von ihren Fesseln zu be-f r e i e n . " (Das Netz, 43) Nicht f e i n d l i c h steht das Gesetz der Liebe gegeniiber, sondern wird auch von seinen Tragern a l s der Liebe oder einer "hoheren Gerechtigkeit" untergeordnet gesehen. Wir kommen somit wieder auf den Ausgangspunkt zu-riick, wo es hiess , dass Liebe einen S c h r i t t iiber die Gerech-t i g k e i t hinausginge, und dass l e t z t e r e die Voraussetzung der ersteren s e i . ( " J u s t i c e . . . i s always the pre-condition of love; j u s t i c e must never be neglected by love. Love can only do more, i t can never do l e s s , than j u s t i c e requires."Y - 45 -In der Novelle Die Ostergnade denkt s i c h d i e Ehebrecherin Antonia der vergebenden Gnade unwiirdig. Doch dann g r e i f t die Liebe ihres Mannes i n das Geschehen ein, der mit der brennenden Anklageschrift die von Antonia geloschte Gnadenkerze wieder entziindet, worauf der Kaiser sagt: "'Du hast r i c h t i g gehandelt. Denn wir wollen j a die befleckten Seelen liebhaben: liebhaben nach dem Vorgang Gottes." (Die Ostergnade, 133)—"Mit der Ostergnade...verhielt es s i c h so, dass i n der Osternacht zu Rom eine grosse Kerze...entzundet wurde, und solange s i e brannte, solange wandte der Kaiser jedem Gnade zu, der eine todeswurdige tJbertretung aus f r e i e n Stucken gestand;..." (126) Antonia, die Ehebrecherin, f i i h l t s i c h p l o t z l i c h , wahrend des Gestandnisses, dieser Gnade unwiirdig und b l a s t die Elamme aus, wohl wissend, "dass die o s t e r l i c h e Gnade nur gegeben werden kann, solange die Kerze brennt." (133) Casarius aber, i h r Gatte, hatte eine Anklageschrift aufgesetzt, mit welcher er den Kaiser zu iiberzeugen h o f f t e , Antonia die Gnade ni c h t zu gewahren. Mit dieser S c h r i f t e i l t Casarius zur Osterkerze und h o l t damit den Brand, mit welchem er die Gnadenkerze von neuem entzundet.—Die Anklageschrift enthalt die Porderungen des Gesetzes. Dieses sind Eorderungen, die der menschlichen Gerechtigkeit Geniige tun s o l l t e n und auch getan hatten. Durch das Verbrennen dieser S c h r i f t wird auf ein hoheres Recht hinge-wiesen, das n i c h t wie im bisherigen Sinne an starre Gesetzge-bung gebunden i s t , sondern durch Liebe und Gnade iiber s i c h hinweggehoben zu einer "hoheren Gerechtigkeit" wird. Doch die Anklageschrift nahrte die Elamme, durch welche die Gnaden-kerze von neuem entziindet wurde. Die S c h r i f t i s t genau so notwendig, wie die Gerechtigkeit eine Vorstufe zur Liebe i s t . - 46 -Die Anklageschrift war nicht unberechtigt, nur v e r l i e r t s i e angesichts der Gnade, erwirkt durch die Liebe des Mannes, ihre Funktion. Auch i n anderen Erzahlungen zeigt Bergengruen, wie die Liebe eine s t a r r e Gerechtigkeit uberwindet oder eine herauf-ziehende Ungerechtigkeit vermeiden h i l f t . In Der Kaiser im  Elend sagt die K a i s e r i n zum Kaiser: "'...aber weil er [der Bettler} mich angeredet hat mit jenen heimlichen Worten, die aus deiner Liebe zu mir stammen, so b i t t e i c h f i i r i h n , dass er unbestraft f o r t g e s c h i c k t werde.'" (85) Dasselbe driickt auch Bergengruen i n einer seiner l e t z t e n Erzahlungen, Manner  und Frauen (1959), aus. Jan i s t im B e g r i f f , s i c h Gerechtigkeit zu verschaffen, Gerechtigkeit i n Form von S t r a f e . ^ Doch dann h e i s s t es: "Und i n einer einzigen Sekunde erkannte se i n Herz..., dass Anna (sein Weib] aus Liebe gehandelt hatte und dass n i c h t er noch irgendein Mensch berufen war, zu sondern, was i n der Liebe s i c h selber meint und was den Geliebten, sondern dass dies nach Gottes Willen ewig ein Geheimnis bleiben s o l i . " (143) Bergengruen glaubt immer starker an die heilende K r a f t der Liebe. Man kann f a s t sehen, wie er s i c h dazu hindurchringt. „,„.c) Gerechtigkeit und Gnade Gerechtigkeit kann nur da sein, wo Schuld i s t ( b i b l i s c h e Gerechtigkeit ausgenommen). Gnade i s t etwas, was einem unver-dient z u t e i l wird. Auch wenn Gnade e i n g r e i f t , l i e g t eine Schuld vor. In Bergengruens Werk i s t es immer der F a l l , dass zuerst der Schuldner f i i r sein Vergehen b e s t r a f t werden s o l i . Dies mag nun gerechter- oder ungerechterweise geschehen, aber - 4-7 -j e d e n f a l l s wird der Schuldner vor eine Rechtsinstanz g e s t e l l t . Es muss aber gesagt werden, dass i n Bergengruens Welt meistens kein g a n z l i c h auf Unrecht beruhendes und grausames U r t e i l g e f a l l t wird. Er befasst s i c h vielmehr mit dem Problem: wie kann ein Richter so gerecht wie moglich verfahren? An Gerech-t i g k e i t s p r i n z i p i e n gemessen musste die Bestrafung o f t hart a u s f a l i e n . Doch dann g r e i f t p l o t z l i c h die Gnade ein, und a l l e s nimmt eine andere Wendung ( o f t unerwartet). Die Erzahlung Die Schnur um den Hals s c h i l d e r t , wie ein Mann eine Erau v e r f i i h r t , worauf Anklage gegen ihn erhoben wird, und der Kaiser ihn v e r u r t e i l t : Mit dem Recht und meinem k a i s e r l i c h e n Wort s o i l n i c h t g e s p i e l t werden. Ich habe d i r das Leben abgesprochen und mein Wort diesem U r t e i l zum Pfande gesetzt, das kann i c h nicht zuruck-nehmen.... Was i c h tun kann, i s t dieses: i c h werde die Vollstreckung des U r t e i l s aussetzen. Darum s o l l s t du i n a l l e Zukunft eine hanfene Schnur um den Hals tragen, a l s ein Zeichen, dass du dem Henker v e r f a l i e n b i s t ; (4-1/4-2) Die Bestrafung des Verfiihrers ware nach den Gesetzen des Kaisers hart, jedoch gerecht. Doch dann g r e i f t Gnade ein . Und so wie Liebe eine "hohere Gerechtigkeit" i s t , oder wenig-stens a l s solche aufgefasst werden kann, so i s t auch die Gnade iiber der Gerechtigkeit; s i e i s t eine "-hohere Gerechtigkeit". Gerechtigkeit i s t geradezu unzulanglich, wenn wahres Menschsein dabei im S p i e l i s t . . ; Und zum wahren Menschsein r i n g t s i c h der Mensch immer dann durch, wenn er die Unbiegsamkeit und Harte eines Gesetzes durch seine innere Uberzeugung, die aus dem Kern des Menschen stammt, iiberwindet. Die Uberwindung des Gesetzes geschieht o f t durch Gnade. Bei Bergengruen i s t s i e einer der wichtigsten B e g r i f f e , die i n seiner Dichtung uberhaupt behandelt werden. In Das Feuerzeichen sagt die - 48 -Frau des Amtsrichters, Diiweken ( i h r Name bedeutet "Taube", das r e l i g i o s e Symbol der Gnade): "Was wurde aus uns a l i e n , und wie s o l l t e n wir Menschen miteinander leben konnen, wenn wir uns gegenuber immer nur die Gerechtigkeit hatten und n i c h t die Gnade?...Es gib t i n dieser und i n jener Welt nichts Hoheres a l s die Gnade und wahrscheinlich auch n i c h t s , das uns so notwendig ware wie s i e . " ( 9 1 ) Verlangt ein Mensch hart-nackig Genugtuung vom Gesetz, und w i l l er s i c h dies em gegeniiber i n selbstgerechter Weise r e c h t f e r t i g e n , so v e r s c h l i e s s t er s i c h damit der Gnade. Es h e i s s t im Roman Per goldene G r i f f e l dass nur, wer aufhorte, nach Rechtfertigungen zu suchen, der Gnade empfohlen i s t . " (287) Daraus i s t k l a r zu ersehen, dass der Buchstabe des Gesetzes und streng ausgefiihrte Gerechtigkeit mit der Gnade i n einem K o n f l i k t stehen. Dabei i s t nicht gemeint, dass s i e s i c h b ei Bergengruen genau entgegengesetzt sind (was weiter unten e r k l a r t werden s o i l ) . Dieser K o n f l i k t kann nicht immer sofort an der Oberflache entdeckt werden, denn der B e g r i f f der Gnade i s t nicht eng begrenzt und s i e , die Gnade, kann die verschiedensten Pormen annehmen. In der Erzahlung Der ' Ostergruss ( 1 9 5 2 ) z. B. verweigert ein jiidischer Soldat dem russischen Kaiser auf den Ostergruss "Christus i s t aufer-standen" den Gegengruss "Er i s t i n Wahrheit auferstanden". Er antwort et mit einem "In keiner Weise, Euere Majestat. "(202) Der Kaiser wird, obwohl wir wortwortlich nichts davon erfahren, vor eine Wahl g e s t e l l t : entweder muss er den Juden wegen Respektlosigkeit und einem einer M a oestatsbeleidlgung nahekommenden Vergehen bestrafen oder aber.Gnade f i i r Recht ergehen lassen und die Griinde des Juden annehmen: "Mir - 49 -scheint aber, der Heiland i s t darin [im Grabe] geblieben." (202) Der Kaiser begnadigt den Soldaten. In dieser Erzahlung i s t der K o n f l i k t noch ni c h t sehr ausgepragt und die Gnade b l e i b t e i g e n t l i c h noch im Bereich von Recht und Unrecht, denn der Kaiser sagt n i c h t : "Du b i s t begnadigt," sondern"...Du [ b i s t ] im Recht. "(202) Es k l i n g t v i e l l e i c h t i i b e r s p i t z t , h i e r den B e g r i f f der Gnade anzuwenden, doch i n den Bereich der Gnade gehort die Handlung des Kaisers nichtsdestoweniger, denn es handelt s i c h um einen Entschluss, ein Gesetz zu uberschreiten, das f i i r die vorgekommene Uberschreitung eine bestimmte St r a f e e i n s e t z t . Nur weil die Ubertretung k l e i n i s t , scheint auch der Gnadenakt unwichtig. Die Gnade wird i n diesen beiden Erzahlungen, wie i n den meisten, i n denen die Gnade irgendwie zur Geltung kommt, be-dingungslos angenommen. Nur dem Selbstgerechten, dem auch dazu die R i c h t i g k e i t der Welt fragwiirdig scheint, wird die Gnade fragwiirdig. Diesen E a l l s c h i l d e r t Bergengruen i n Das 57 Feuerzeichen. ' Doch steht Bergengruen keineswegs-auf der Seite Hahns, der Gerechtigkeit w i l l und n i c h t Gnade. Dadurch, dass Bergengruen das Verhalten Hahns v e r w i r f t , beweist er, dass Gnade iiber der Gerechtigkeit steht, hauptsachlich und iiberhaupt wenn das Gesetz v e r a l t e t und briichig geworden i s t wie im Roman Das Feuerzeichen. In diesem Roman, der erst 1949 erschien, scheinen das Gesetz und die Gerechtigkeit (Gerechtigkeit auf Grund des Gesetzes) mit der Gnade ver-sohnt, denn selbst die V e r t r e t e r des Gesetzes bieten die Gnade an. Und dies geschieht, weil s i e die Unzulanglichkeit des Gesetzes erkennen. Auch i n Das Netz, einer spateren Er-zahlung, geht es n i c h t mehr um entweder Gerechtigkeit oder -.50 -Gnade, sondern die Gnade s t e l l t den hochsten G i p f e l der Gerech-t i g k e i t dar (im Einklang mit der vorhergegangenen D e f i n i t i o n der Gnade). Dies i s t daraus zu ersehen, dass die Markgrafin erstens eine hervorragende "Rechtsgelehrte" i s t , die einem harten U r t e i l zuerst mit r e c h t s k r a f t i g e n M i t t e l n entgegentritt: Da i n dem Ort, i n dem die Handlung s p i e l t , Ehebrecher zum Absturz von einem hohen Felsen v e r u r t e i l t werden, so d e f i n i e r t die Markgrafin den Tod i n solcher Weise, dass das Gesetz e r f i i l l t b l e i b t : "Ihr [Dorfbewohner] habt die Frau nach eurem Gesetz straf e n wollen, und es i s t zu fragen, ob s i e nicht i n der Tat diesem Gesetze gemass g e s t r a f t worden i s t . Denn da s i e j a nicht wusste, was ihr-Mann zu i h r e r Rettung v o r b e r e i t e t hatte, so hat s i e k e i n e r l e i Hoffnung haben konnen und hat a l i e n Schrecken des Sterbens verkostet." (4-1/4-2) Danach aber weist die Markgrafin auf eine v i e l bessere Rechtfertigung h i n , die der Gnade Gottes und der Liebe des Mitmenschen (siehe auch Die Ostergnade). In friihen Erzahlungen war solch ein Biegen des Gesetzes, um s i c h dem Gnadenurteil anzupassen, kaum moglich. Wir g r e i f e n noch einmal zuriick auf Die Schnur um den Hals. Dort wurde das Gesetz "pro f ormaM'erf i i l l t , indem dem Ubertreter nur die Henkersschnur um den Hals gehangt wurde, welche zu tragen er um der E r f u l l u n g des Gesetzes w i l l e n v e r p f l i c h t e t war. Es i s t ein klares Gnadenurteil, denn nirgends erfahrt man von einer Bestrafung des Ubeltaters. Irgendwie stehen s i c h h i e r Gnade und Gerechtigkeit gegeniiber, denn die Gnade s c h l i e s s t die Gerechtigkeit ganzlich aus. Bergengruen s p i e l t aber mit dem Gedanken einer ausgefiihrten Gerechtigkeit. Durch das Tragen der Schnur wird die Gerechtigkeit symbolisch ausgefiihrt. Der Gerechtigkeit an s i c h wurde nicht Geniige getan. Wenn also Gerechtigkeit symbolisch ausgefiihft wird, ohne den vom Menschen-gesetz k a l k u l i e r t e n E r f o l g zu e r z i e l e n , i s t die hohere Ordnung doch h e r g e s t e l l t . In Das Feuerzeichen war das anders. (In Das Netz i s t der F a l l ahnlich; doch wird h i e r symbolisch n i c h t die Ubertretung eines Gesetzes b e s t r a f t , sondern ein Vergehen gegen die Liebe ( i n der Ehe)..' Folgende Worte r i c h t e t die Markgrafin an die Ehebrecherin: "'[Du] sollst...immerwahrend ein Netz tragen, zum Zeichen, dass du nicht ganzlich f r e i g e -sprochen b i s t , sondern eine Gefangene b l e i b s t , wiewohl nicht eine Gefangene der Obrigkeit, aber eine Gefangene deines Mannes und seiner L i e b e . 1 " (4-3/44-)) Doch schon fruh w i r f t Bergengruen die Frage auf, ob Gnade mit einem gereehten U r t e i l uberhaupt zusammenprallen muss, denn i n der Erzahlung Der  Chinese (1935) h e i s s t es, nachdem ein Leutnant l a u t der Ver-ordnung einen Chinesen hat h i n r i c h t e n lassen: "Da habe i c h gedacht, i c h hatte ihn wohl laufen lassen diirfen, ohne dass es eine P f l i c h t v e r l e t z u n g gewesen ware." (135) Bergengruen meint a l s o , dass ein Gnadenakt im Grunde die Gesetze nicht v e r l e t z t , ausschaltet und unnotig macht. In den eben behandelten Erzahlungen wurde die Gnade von Menschen dargereicht ( i n Das Netz auch i n d i r e k t von Gott). In manchen wird s i e aber auch d i r e k t von Gott oder vom Sch i c k s a l gegeben. Dem natiirlichen Menschen, der seinem I n s t i n k t nach handelt, ohne seine Beweggriinde zu analysieren (F i s c h e r s l e u t e i n Das Netz), f a l l t es l e i c h t , dem die verschiedenen Beweg-griinde zerlegenden, s i c h also des Gerechtigkeitsproblems t e i l w e i s e bewussten Menschen (Hahn i n Das Feuerzeichen), f a l l t es schwer, Gnade anzunehmen, denn s i e i s t etwas G o t t l i c h e s , - 52 -wahrend Gerechtigkeit mehr dem Menschlichen en t s p r i c h t . In Der goldene G r i f f e l l a u t e t es z. B., dass die Siinde den Menschen von der Gemeinschaft mit Gotf scheidet, das Verbrechen aber von der Gemeinschaft mit den Menschen. Somit i s t Gottes Gnade mehr daraufhin g e r i c h t e t , d i e Siinde zu t i l g e n . In Das Netz i s t es daher n i c h t hauptsachlich das "Verbrechen" (Vergehen gegen die Gesetze), welches die Gnade t i l g t , sondern die Siinde gegen die Liebe. Das Dorfgericht w i l l nur das "Verbrechen" bestrafen, "denn es wurde h i e r ein Vergehen nicht so sehr gegen den Gatten e r b l i c k t a l s vielmehr gegen die G e s e t z l i c h -k e i t und Ordnung der Ehe." (80) Redet man von der Zusicherung der Gnade Gottes, so muss auch die Gesamtschuld der Menschheit erwahnt werden. (Der Ausgangspunkt war, dass Gnade nur dargereicht werden kann, wo Schuld v o r l i e g t . ) Siindig i s t durch den Siindenfall die ganze Schopfung und von Rechts wegen miisste der Mensch be-s t r a f t werden, "denn wie s i e a l l e , so habe j a auch i c h t e i l an der Schuldsumme der Schopfung und an der streng loschenden Gnade," sagt der Held i n Der goldene G r i f f e l (1931). (S. 304) Aber "das A l t e Testament hat uns a l l e v e r u r t e i l t , im Neuen i s t jedem von uns die Begnadigung verheissen," (Das Feuerzeichen (1949), S. 242), oder wie es i n der Erzahlung Das B e i c h t s i e g e l (1946) h e i s s t : "'Das hochste Recht i s t o f t das hochste Arge.• Aber durfte dies denn auch noch f i i r die nachheidnische Welt gelten? Hatte denn nicht inzwischen die Gerechtigkeit i n Christus i h r e E r f i i l l u n g gefunden?" (74) Dies i s t i n groben Zugen die Zusicherung der Gnade Gottes. Diese Zusicherung erscheint nun aber i n verschiedenen Formen v e r w i r k l i c h t : f i i r Menschen wie Ledwerowsky i n Der goldene G r i f f e l und den Erzbischof i n der Erzahlung Der Zwitter (1930), e i g e n w i l l i g e , starke und vor Gott fliehende Menschen, i s t die Gnade streng, und Gott muss diese Menschen durch eine schwere Schule.gehen lassen, ehe s i e r e i f f i i r sein Gnadengeschenk werden. Bischof Adalbert i n Per Zwitter hat "sein Herz nicht zwingen konnen, s i c h i n die Gnade Gottes zu ergeben." Parum ergab er es " i n die Ungnade der Menschen." (34) Fiir andere Menschen, wie z. B. Martin i n Pas B e i c h t s i e g e l , i s t die Gnade milder, denn Martin i s t e i g e n t l i c h sehr h i l f l o s und schwach i n seiner Lage. Hier h e i s s t es nur, dass die Gnade "dem Yertrauenden" wird (Pas  B e i c h t s i e g e l , 86). E i n anderes B e i s p i e l einer milden Gnade Gottes, die nur f i i r gestrandete und schwache Menschen b e r e i t -gehalten wird, i s t i n der Erzahlung Pie Sultansrose (1933) zu finden. Port h e i s s t es: Gott hebt auf, "was am Boden l i e g t . " (14) In Per goldene G r i f f e l sind diese beiden Gnaden-formen zusammengefasst: "Aus der Schopfung zu f l i e h e n verwehrt uns eine strenge Gnade, wie eine l i n d e r e uns davor hiitet, aus der Schopfung zu f a l l e n . " (297) Poch dass dem Menschen l e t z t e n Endes auch i n Bezug auf das Annehmen der Gnade Gottes oder die der Menschen f r e i e Wahl b l e i b t , das b l e i b t bestehen, obwohl im Friihwerk Bergengruens der Mensch hoheren Machten mehr a u s g e l i e f e r t i s t a l s i n seinen spateren Erzahlungen und Romanen. Pass die Gnade auch t r o t z a l l e r Bemtihungen Gottes und der Menschen nicht angenommen wird, zeigt Pas Feuerzeichen, denn Hahn " f l i e h t aus der Schopfung," anstatt die Gnade anzu-nehmen. Gottes Gnade g r e i f t auch manchmal p l o t z l i c h und f a s t unerwartet e i n . Auch dies i s t e i g e n t l i c h eine "strenge" Gnade, die entweder eine Untat verhiiten (somit als "hohere - 54 -Gerechtigkeit" wirkt) oder ein a l l z u strenges U r t e i l an der Ausfiihrung hindern w i l l . Verhutet wird ein Verbrechen durch Gottes gnadiges E i n g r e i f e n i n Manner und Frauen: " A l l e i n i n dem Augenblick, da der erhobene Degen n i e d e r f a l i e n s o l i t e , da hat sanft und f a s t unmerkbar ein Engel an Jans rechten Arm geriihrt, und so i s t der Schlag fehlgegangen.. . . " (143) Diese sozusagen a k t i v eingreifende Gnade d e f i n i e r t Bergengruen durch die Worte der Markgrafin i n Das Netz: "(E]s...ziemt (sich}, auf ein E i n g r e i f e n Gottes zu merken. E i n solches E i n g r e i f e n i s t geschehen, und die Errettung der Frau b l e i b t etwas Wunder-haftes oder doch ans Wunderhafte nahe Herangelangendes." (39) Gottes Gnade i s t i n erster L i n i e vergebende Gnade. K a r l Brinkmann sagt i n seinen Erlauterungen zu Die Feuerprobe: "Die erste Feuerprobe, die i r d i s c h e r Gerechtigkeit dienen s o l l t e , war eine Versuchung Gottes, die nach seinem Willen CO beantwortet wurde: mit Vergebung." Immer, wenn Gott mit einem Wunder e i n g r e i f t , um ein Verbrechen oder ein zu strenges U r t e i l zu verhiiten, wirkt seine Gnade e i g e n t l i c h vergebend. Die Tat, die begangen worden ware, wird dem Menschen ni c h t zugerechnet, denn sonst wurde Gott j a nicht e i n g r e i f e n . Dies i s t der F a l l i n Manner und Frauen, wo Gott (durch den Engel) den Degen des Mannes, der sein Weib ermorden w i l l , abgleiten l a s s t , oder i n Das Netz, wo Gott die Ehebrecherin (durch ihren Gatten) r e t t e t . Diese Gnade, die grosseres Unheil oder grossere Starre verhutet, aber auch zugleich schon be-gangene F e h l t r i t t e v e r g i b t , erfahrt auch der Kaiser i n Per  Kaiser im Elend. Der Kaiser l e i d e t hauptsachlich " f i i r die Verschuldungen seines Reiches" (93) , biisst aber auch f i i r eigene Schuld, und nur weil Gott ihm gnadig i s t , ihn gliick-- 55 -l i c h e r machen und eine hohere Daseinsstufe erreichen lassen w i l l . Kurze Z e i t namlich nach seiner Busse gebiert die K a i s e r i n ihm einen Sohn (bisher war er ihm versagt worden), auf deas.en Nachkommenschaft " a l l e Hoffnung der Volker steht." (93) Des Kaisers Schuld war (so miissen wir annehmen) eine Vernachlassigung a l l e s Lebendigen oder, wie es i n J u n g f r a u l i c h -k e i t h e i s s t : "...Kalte,...Starre,...Unlebendigkeit." (13) Es geht erst mit ihm bergauf, a l s es h e i s s t : "Da freute er s i c h an der L u f t , die von den Bergen kam, an den Kindern, die vor den Hausern s p i e l t e n , und am Widerschein der Sonne auf dem fliessenden Wasser, das ihm sehr r u h i g erschien." (88) Auch auf den Kaiser kann man anwenden, was am Ende der Novelle Die Sultansrose steht, namlich, dass Gott aufhebt, "was am Boden l i e g t . " (14-) Dies i s t Gottes Gnade und nicht S t r a f e und Vergeltung, wie s i e eine strenge Gerechtigkeit verlangen konnte. Dies e r f a h r t auch der Kur f i i r s t Joachim i n Am Himmel wie auf Erden. "Nicht Gerechtigkeit, wie er s e l b s t s i e geiibt hatte, erfuhr er, sondern Gnade, und von nun an weiss er s i c h n icht mehr f e i n d l i c h e n Machten u n t e r s t e l l t , sondern einem gnadigen Sch i c k s a l , das ihm i n seiner schutz- und riickhaltlosen Hin-gegebenheit an die Begebnisse die hochste S i c h e r h e i t des T e i l -59 habens an allem Lebendigen gewahrt."^ 7 "Joachim erh a l t die von ihm als Zeichen der Lebendigkeit so heiss ersehnte Gabe 60 der Iranen v e r l i e h e n . " Von der Gnade Gottes kann noch weiterhin gesagt werden, dass s i e die Eurcht v e r t r e i b t . Furcht i s t etwas, was i n Bergengruens Werk immer wieder auftaucht. E l i s a b e t h Sobota nennt Furcht und das die Furcht iiberwindende Vertrauen " [ d ] i e Grundhaltungen des Menschen seinem Schicksal gegeniiber."61 - 56 -Bergengruen driickt dieses d i r e k t aus i n der Erzahlung Zorn, Z e i t und Ewigkeit: Das zweite [Erlebnis, ( E r l e b n i s mit einem i n einer V i s i o n geschauten Engel, wovon es h e i s s t : "Ich f u n i t e , dass mir etwas Gnadenvolles zu t e i l ge-worden war,..." 179)], das mir nun a l l e i n wichtig scheint, i s t von einer im l e t z t e n Grunde unent-z i f f e r b a r e n E i n s i c h t b e g l e i t e t : i n der f e i e r -l i c h e n Gelassenheit, die mich e r f i i l l t und die a l l e i r d i s c h e Furcht i n mir vernichtet hat. Denn was habe i c h noch zu fiirchten, da mich ein Engel, die Tube erhebend, zum jiingsten Gericht aufge-rufen hat? (180) Aussicht auf Gottes Gnade bewirkt im Menschen solch ein Ver-trauen. Bergengruen zeigt i n der Erzahlung Der goldene T i s c h -fuss sogar, wie ein Mensch s i c h unschuldig h i n r i c h t e n l a s s t , nur um Gottes Gnade ungeschmalert zu erhalten. "Sie (die Gnade) i s t ein v e r l a s s l i c h e r e r Grund a l s die eigentiimlich s c h i l l e r n d e Erscheinung des Wundertaters. Und a l s das dem Rabbinen Ahaba ben Gerschom klargeworden i s t , gewinnt er genau wie Dr. Carion oder Ellnhofen oder der Farber Sperone die k o s t l i c h e F r e i h e i t der Entscheidung und mit i h r die Ruhe i n der Geborgenheit i n Gottes Gnade. Geht es um Gottes Gnade, so s o l i man s i c h am Leben nicht halten, "'denn nur wer sein Leben v e r l i e r e n w i l l , der wird es gewinnen und im U r t e i l des Schicksals eine v i e l l e i c h t n i c h t mehr erwartete Gnade erfahren.'" (Am Himmel wie auf Erden, 668) Diesen Worten gemass handeln der A l t e i n Das h e i l i g e Jahr (einer Erzahlung, die aus v i e l fruherer Z e i t stammt), der Kaiser i n Per Kaiser im Elend, Margarete i n J u n g f r a u l i c h k e i t und der F i s c h e r i n Pas Netz. In Pas h e i l i g e Jahr erweicht der harte, verschlossene, starre Mensch im A l t e r und nimmt die Gnade an, indem er die Siinde v e r g i s s t , s i c h dem Leben und dem Lacheln eines Kindes (somit auch des Jesukindes) h i n g i b t , - 5 7 -eine winzige Kreatur beschutzt und dabei sein Leben v e r l i e r t . Vom Kaiser sagt Banziger: "Ware der Kaiser n i c h t i n s Elend gekommen, so hatte er s i c h g l e i c h bleiben miissen; erst durch das Opfer gelangt der Mensch zu seiner eigentlichen Bestimmung. Ida Bentz g i b t folgende Erklarung iiber J u n g f r a u l i c h k e i t: "Die e i g e n t l i c h e Motivierung i h r e r Opfer- und Suhnetat i s t nicht e i t l e r F a m i l i e n s t o l z , sondern Gehorsam gegenuber dem i h r von Gott vorgeschriebenen'Lebensweg, den s i e durch die Tat an den jungen Mann betreten hat. Ihr Tod i s t Ausdruck i h r e r wiedergefundenen Treue zur Jun g f r a u l i c h k e i t und damit 64 die E r f i i l l u n g ihres Lebenssinnes." Und i n Das Netz r e i c h t Gott die Gnade dar, weil s i c h der Fis c h e r entschloss, ein Opfer zu bringen. Die Markgrafin sagt: "So hat der Mann, da er sein Leben wagte, es der Gerechtigkeit a l s ein Opfer dargeboten." (41) Das Opfer wurde ni c h t angenommen. Gnade i s t grosser a l s Gerechtigkeit. - 58 -2. T e i l : Gerechtigkeit und aussermenschliche Richter: 1•) Gerechtigkeit und das Gewissen a l s Richter So wie der ganz auf s i c h angewiesene Mensch eine ausser-gewohnliche Situation* bestehen muss, so steht p a r a l l e l zu dieser Probe die Gewissenspriifung. Der Mensch wird von einer aus Menschen bestehenden Instanz weder verklagt noch g e r i c h t e t . Das Gewissen i s t beides, Anklager und R i c h t e r . In J u n g f r a u l i c h -k e i t h e i s s t es von der Frau, die einen Mann umgebracht hat: "Es erhob s i c h nun i n i h r der Gedanke, dass s i e gehalten s e i , . eine Siihne zu l e i s t e n , von deren Art s i e s i c h f r e i l i c h keinen B e g r i f f zu b i l d e n wusste, Siihne f i i r eine Schuld, die nur das ausserste Gericht, namlich das des eigenen Herzens, und auch dieses erst spat, a l s Schuld erkannt hatte." (14) Das Gewissen braucht n i c h t nur zu t r e i b e n , ein Verbrechen aufzudecken, sondern es bewirkt manchmal nur, dass ein Geheimnis g e l u f t e t wird, ein Geheimnis aber, das doch im l e t z t e n Grunde mit einer Schuld verbunden i s t , einer Schuld, die aber auch wiederum al s Schuld sehr fragwiirdig werden kann: der Schuldige hat z. B. n i c h t s verbrochen, was gegen ein konkretes Gesetz, s e i es w e l t l i c h oder r e l i g i o s , verstossen hatte. Trotzdem sieh t Bergengruen ihn und er sie h t s i c h s e l b s t a l s schuldig an. In der Erzahlung Der Turmbau (1947) wird g e s c h i l d e r t , wie eine a l t e Frau der an Liebeskummer leidenden Enkelin die Geschiehte i h r e r Jugendliebe e r z a h l t . A l s junges Madchen war s i e einst von einem Manne, den s i e l i e b t e , um die E r f i i l l u n g der Liebe gebeten worden. Als s i e ihm die abschlug, gab s i c h der Mann den Tod. Sie entschuldigt s i c h damit, dass i h r die J u n g f r a u l i c h k e i t etwas H e i l i g e s gewesen w'are. Aber. wir a l s - 59 -Leaer wissen, dass s i e vom Gewissen, wegen i h r e r Harte dem Geliebten gegenuber, verklagt wird. Von ihrem Schuldgefuhl i s t i n der ErzShlung n i c h t wortwortlich die Rede, aber gewiss mit Absicht h a l t Bergengruen dem Leser die Kalte i h r e r mora-l i s c h e n E i n s t e l l u n g , die die leeren Werte der T r a d i t i o n dem warmen Anspruch des Lebens vorz i e h t , vor Augen. Im selben Jahre erschien die Erzahlung Ju n g f r a u l i c h k e i t : Wahrend der Fastnachtszeit totete Margarethe einen angetrunkenen Mann, der i h r zu nahe treten wollte. Von ihrem Gewissen beunruhigt t r i t t s i e i n ein Kloster e i n . A l s das Kloster von kriegerischen Horden heimgesucht wird, l a s s t s i c h Margarethe enthaupten, um ihre J u n g f r a u l i c h k e i t zu r e t t e n . — H i e r wird das obige Thema, i n noch zugespitzterer Form behandelt. In dieser Erzah-lung h e i s s t es an einer S t e l l e : Leidenschaft indessen z e i g t , s i e mag sonst geartet s e i n wie s i e w i l l , doch immer die Warme und Bewegt-h e i t des Lebens an und i s t n i e jener einen Sunde schuldig, die Margarethe h i n t e r so mancher Jung-f r a u l i c h k e i t ahnte und h i n t e r der eigenen mitunter argwohnte: der Kalte, der Starre, der Unlebendig-k e i t ; die Leidenschaft aber v e r h e r r l i c h t das Leben und tate s i e es selbst schuldhafter Weise. (13) Von Margarethe, der Hauptfigur dieser Erzahlung, sagt Bergen-gruen: "Sicher i s t i h r Hauptzug der S t o l z , der s i e auch ih r e jungfrauliche Wurde und Ehre hoher achten l a s s t a l s den Gedanken 65 der Lebendigkeit, auf dem doch das Dasein der Welt ruht." Auch i n dieser Erzahlung hat das Gewissen seine Hand im S p i e l und wird zum unsichtbaren Anklager einer Schuld, der Schuld, wie s i e oben gezeigt wurde. "Es erging i h r , wie es den hoher gearteten Naturen so o f t ergeht: namlich aus der Tatsache, dass s i e die B i l l i g u n g des Rechts, des Gesetzes und so v i e l e r Menschen auf i h r e r Seite hatte, vermochte s i e keine Beruhigung - 60 -i h r e s Gewissens zu gewinnen...." ( J u n g f r a u l i c h k e i t , 11) Das Gewissen kann auch abgestumpft sein wie i n der E r -zahlung Manner und Erauen (1950). Dann muss der Z u f a l l (oder das Schicksal) e i n g r e i f e n , um ein Vergehen aufzudecken. Es i s t i n d ieser Erzahlung das Auffinden des durch Zauberei ent-fernten Degens. Die Handlung i s t folgende: Jan i s t beim M i l i t a r und h o f f t , s i c h b i s zum O f f i z i e r hochzuarbeiten, obwohl er urspriinglich mit seiner Verlobten, Anna, vereinbart hatte, die vorschriftsmassige D i e n s t z e i t abzutun, und dann zu heiraten. Anna f u r c h t e t , ihn zu v e r l i e r e n und beschwort Jans Gestalt durch einen Zauber herauf, der bewirken s o i l , dass er s i c h i h r mit erneuter Liebe zuwendet. A l s der Zauber f a s t verflogen i s t , e n t r e i s s t Anna ihm (Jan) e i l i g s t den Degen, denn der Zauber hatte nur Wirkung, wenn man ein "Unterpfand der Zukunft" b e h i e l t . Jan vermisst am nachsten Tag den Degen, wird deshalb von der Beforderung ausgeschlossen, kehrt heim und h e i r a t e t Anna. Spater f i n d e t er durch Z u f a l l den Degen, Anna gesteht, worauf Jan s i e toten w i l l , und nur durch eines Engels E i n g r e i f e n geht der Schlag f e h l . Jan erkennt, dass s i e nur aus Liebe so gehandelt hatte und v e r g i b t i h r . In der Erzahlung Der Vicomte d'Hussequin wiederum wird der Tater vom Gewissen angeklagt, g e r i c h t e t und s t u r z t s i c h daraufhin i n den Tod. Kein anderer Richter, kein anderer Klager t r i t t auf. Dieses muss angenommen werden, obwohl es h e i s s t : "Der Vicomte dachte n i c h t , dass er seine Tat suhnen oder s i c h seinen Verfolgern entziehen musse, auch n i c h t , dass er nach diesem etwa ni c h t weiter wurde leben konnen. Sondern er hatte nur die undeutliche Vorstellung, es l i e g e eine ausser-ordentliche Tat h i n t e r ihm, auf die wolle abermals eine - 61 -ausserordentliche gesetzt werden." (118) Etwas im Unterbe-wusstsein fordert die Siihne, ihm, dem Vicomte, unbewusst. Anders kann der Vorgang nicht erklart werden, denn ausser-menschliche Machte zwingen ihn nicht zur Tat, obgleich von einer strafenden Gerechtigkeit geredet werden kann, da der Vicomte kurz vorher im Rausch seine Gattin erschlagen hatte. Dies i s t psychologisch sehr komplex (Bergengruen scheint hier selbst unsicher zu sein), denn es kann nicht gesagt werden, dass Hussequin sich einer Strafe bewusst i s t . Die Situation i s t hier ahnlich der in Die Hande am Mast, wo der Tater zwar nicht siihnen wollte, aber das Opfer eines selbstverschuldeten Unglticks wurde, von welchem Ilse Jordan zu "deuten wagt, dass es sich bei dem Tod des Matrosen (des Taters) um eine unbewusste Entscheidung zur Siihne handelte, die schon mit dem Entsetzen 66 iiber das Getane begonnen hat." In einer Reihe von Erzahlungen, in denen ein zweifelhaftes U r t e i l g e f a l l t wurde, klagt das Gewissen nur an. In der Novelle Musketengeschichte lasst der Graf Tiefenbach, beun-ruhigt von seinem Gewissen, spat i n der Nacht seinen Adjutanten holen und fragt ihn: "Habe ich recht gerichtet?" (313) Da kein offensichtliches oder wissentliches Unrecht begangen wurde, kann das Gewissen auch keine rechte innere Wandlung bewirken. Es kann nur zu einer wichtigen Erkenntnis verhelfen, die bei Bergengruen immer wieder ausgesprochen wird: "Was richtet man: Den Willen, welcher des Menschen i s t , oder die Tat, welche des Schicksals i s t ? " (313) Und dazu kommt dann noch das skeptische Verhalten dem rechten Richten gegenuber: "Bis auf diesen Tag habe ich geglaubt," sagt der Graf, "es miisse dem Menschen moglich sein, rechtes Recht zu sprechen." (313) - 62 -Eine ahnliche Eunktion hat das Gewissen i n der Erzahlung Die  Schildwache. Der Graf Leiningen h e s t r a f t einen Schutzen, der ihn i n einer Lebensgefahr im S t i c h l i e s s , damit, dass er ihn, nachdem das Heer abgezogen war, ausserhalb des geschiitzten Lagers Wache stehen l a s s t . Diese Tat gereut ihn, und er w i l l den Schutzen dem Heer nachholen lassen: "Auch s o l i er nicht b e s t r a f t werden, wenn er s i c h h i n t e r Wall und Hecken i n Sicher-h e i t gebracht hat." (318) Diese Milderung des harten U r t e i l s kommt zu spat, da der Schiitze von Wolf en oder Baren z e r r i s s e n auf seinem Posten gefunden wurde. Die Anklage des Gewissens macht auch h i e r ein anscheinend gerechtes U r t e i l fragwiirdig, bewirkt aber keine rechte Wandlung. In Der Flankierbaum wird der heimliche Beobachter einer Untat vom Gewissen bewegt, diese Untat zu sc h i l d e r n . (Als der Gutsherr den i n Handel mit seiner Tochter verwickelten Kutscher unschuldig t o t e t , i s t ein anderer Knecht ein heim-l i c h e r Zeuge, der durch sein Einspringen den Kutscher hatte retten konnen.) Dass die Tat rechtswidrig war, bev\reist?: der Ausspruch des Beobachters: "Damals hatten wir j a noch die russischen Gerichte n i c h t im Lande." (209) Im Augenblick i s t nicht d i e Frage wichtig, ob Joseph (der Kutscher) schuldig i s t oder n i c h t . (Joseph i s t nicht schuldig, i n s o f e r n er s i c h gegen einen Menschen vergangen hat, sondern seine Schuld be-st eht eher d a r i n , dass er lebendiges Menschentum unterdriickt hat: Er i s t somit schuldig der "Starre", unter welcher Margarethe i n J u n g f r a u l i c h k e i t , die a l t e Frau i n Der Turmbau und der Husar i n Der a l t e Husar l i t t e n — a b e r der Baron r i c h t e t ihn aus ganz anderen Griinden.) Der heimliche Beobachter f i i h l t seine eigene Schuld: "Nun hat es mir j a wohl l e i d getan, dass - 63 -Joseph so ohne Schuld sein Leben verloren hat, aber die Herren haben da solche Anschauungen,...und er hatte ja auch den Flan-kierbaum aufheben konnen. Ich habe ihn nie recht leiden mogen, und dann hat er an den Fuchs, der keinen Buchweizen vertrug, immer wieder Buchweizen verfiittert." (210) Dies sind Ent-schuldigungen, die die Anklage des Gewissens beschwichtigen sollen. Eine andere Funktion hat sonst das Gewissen in dieser Erzahlung nicht. Auch in Die graue und die weisse Prau i s t ein O f f i z i e r Zeuge einer Begebenheit, die, obzwar indirekt, einem Soldaten den Tod bringt. Hatte er nicht geschwiegen, so ware der Soldat am Leben geblieben. "Um sein Gewissen ,zu beruhigen, nahm er sich vor, sich spater nach Mutsches [des Soldaten} Hinterbliebenen zu erkundigen und sich ihrer anzu-nehmen. Er vergass es im Schwall der nachsten Jahre." (33) Die Gewissensregungen sind zu schwach, um der Gerechtigkeit zu ihrer Erfiillung zu verhelfen. Alle eben erwahnten Erzahlungen haben folgendes gemein: Das Gewissen bewirkt keine Wandlung im Menschen. In Die graue  und die weisse Frau heisst es: "Er vergass es im Schwall der nachsten Jahre." (33) In Die Schildwache lautet das Ende so: "Der Graf und der Hauptmann haben in der Folge noch v i e l von dem Schiitzen gesprochen, bis sie seiner iiber anderen Dingen vergassen." (318) In Musketengeschichte heisst es am Ende: "So oder so, die Rechnungen sind geloscht." (314) Dies i s t keine echte Wandlung, sondern nur ein schnelles Hinweggehen iiber ein wirklich folgenschweres Problem. Und das Ende der Erzahlung Der Flankierbaum lauft in schwachen Rechtfertigungen aus. Man versucht, sich zu rechtfertigen, weil den Gewissens-unruhen eine Schuld zu Grunde l i e g t , die man sich nicht recht - 64 -eingestehen w i l l . In anderen Erzahlungen bewirkt das Gewissen eine wirkliche Wandlung des schuldigen Menschen. Dadurch g r e i f t die g o t t l i c h e Gerechtigkeit i n das Geschehen ei n . (Diese Erzahlungen be-handeln "divine j u s t i c e brought about through the voice of 67 human conscience." )<v,,"Wie schon erwahnt, g S t t l i c h e Gerechtig-k e i t i s t n i c h t immer gnadendurchwirkte Gerechtigkeit, sondern manchmal nur Vergeltung. Sie i s t hauptsachlich Vergeltung, " g o t t l i c h e Vergeltung", wenn Mitwisser eines Verbrechens fehlen oder n i c h t mehr e x i s t i e r e n . In Der R i t t e r begeht Robert de l a Pole, ein beriihmter R i t t e r , eine ganzlich u n r i t t e r l i c h e Tat, ein Verbrechen. Sein Gewissen zwingt ihn zu jahrelanger Busse, "Busse f i i r das, was er vor a l l e r R i t t e r s c h a f t , vor seinem Bruder und Hause gefehlt hatte." (223) Dadurch wurde das g o t t l i c h e Gesetz der Vergeltung e r f u l l t . Dies mag fremd-a r t i g klingen, da der R i t t e r nur daran dachte, gegen R i t t e r -schaft und Ehre des Hauses gefehlt zu haben, a l s er heimtuckisch den Franzosen erschlug. (Robert de l a Pole wurde einst von einem gewohnlichen Eranzosen i n einer Schlacht besiegt. Um sein Leben und seine E r e i h e i t zu behalten, versprach er, den Franzosen zum R i t t e r zu schlagen. Doch a l s er mit erhobenem Schwert im B e g r i f f war, ihm den R i t t e r s c h l a g zu geben, "gewann der Teufel Gewalt iiber ihn, und, s t a t t den arglos Knienden mit dem Schwert l e i c h t auf die Schulter zu schlagen, spaltete er ihm mit einem k r a f t i g e n Hiebe das Haupt." 222) Dass der R i t t e r Robert de l a Pole nur Rittertugend vor Augen hatte, wird mehrmals i n der Erzahlung wiederholt. Er wird erstens a l s "ein gehorsamer und e i n f a l t i g e r Mann" g e s c h i l d e r t , der "seinem Bruder i n grosser Verehrung anhing; wie j a v i e l e Menschen - 65 -n i c h t zu leben vermogen ohne eine Gestalt, an der s i e den eigenen Unwert i n demiitiger Hoffnung messen." (221) Am Schluss l a u t e t es dann: ...[E]s i s t wunderlich und nur mit seiner E i n f a l t und Geradherzigkeit zu erklaren, dass er nie innegeworden i s t , was doch jedes Kind wusste: dass namlich sein Bruder, i n welchem er den strengsten und leuchtendsten Spiegel a l l e r R i t t e r -tugend ehrte, i n Wahrheit ein schlauer und ranke-suchtiger Mann gewesen i s t , der unbedenklich . Ritterwort und E i d brach, wenn. das seinem V o r t e i l und Aufstiege dienen konnte. (224-) Ihm unbewusst hat ihn das Gewissen zu einer Busse f i i r den Mord am Menschen gezwungen, nicht zur Busse f i i r die v e r l e t z t e n Regeln der R i t t e r s c h a f t , denn f i i r eine Verletzung der Regeln solcher R i t t e r s c h a f t , die Menschen wie seinen Bruder e i n s c h l i e s s t , war n i chts mehr zu biissen. Sehr krass wird i n der Erzahlung Die Hande am Mast gezeigt, "wie i n einem verrohten Menschen auf einmal das Gewissen wach w i r d " ^ und Siihne f i i r ein Verbrechen f o r d e r t : Wahrend des Verladens eines Schiffsmastes sieht der Tater p l o t z l i c h die verkrampften Hande seines Opfers i n einer V i s i o n um den Mast geschlungen, die Hande des Mannes, den er wahrend eines S c h i f f -bruchs vom Mast f o r t s t i e s s . Aufschreiend b r i c h t er zusammen, das Pferd des Fuhrwerks scheut, der Mast r o l l t von dem Wagen herab und zertrummert ihm den Schadel. Die Vergeltung i s t geschehen. Auch i n den Erzahlungen J u n g f r a u l i c h k e i t , Die Feuerprobe und Das Hornunger Heimweh fi i h r t die Regung des Gewissens zu einer g o t t l i c h e n S t r a f e , oder wenn man w i l l , auch 69 Gerechtigkeit. Zwei nahverwandte Erzahlungen, die das eben erwahnte Thema i n etwas abgewandelter Form behandeln, sind Stabenhauser und Zorn, Z e i t und Ewigkeit. In diesen Werken i s t das Gewissen - 66 -a l l e i n n i c h t stark genug, der g o t t l i c h e n Gerechtigkeit Raum zu verschaffen. Es bedarf noch eines hinzukommenden ausseren Anlasses. (Meistens i s t es eine Person, die an ein Gericht mahnt. Auch das Reich der Magie—Bergengruen befasst s i c h i n seinem Werk o f t mit den dunklen Machten—dient h i e r a ls H i l f s m i t t e l , Verbrechen zu riigen.) In Stabenhauser i s t es der Zigeuner mit seinem Li e d : •Es i s t ein Vogel am Fenster gesessen, hat bunte Pedern getragen. Man gab ihm v e r g i f t e t e n Weizen zu fressen. Wer wird um ihn klagen? Der Hund, der nachts um die Dorfer b e l l t , und der Wind, der b l a s t , und der Schnee, der f a l l t , die Birke im Sturm und die Weide im Wind, dazu ein hungriges Bettelkind, und die Nacht und der Abend, die klagen zu zweit um den toten Vogel i n Ewigkeit. 1 (193) Der Vogel im L i e d dvirfte v i e l l e i c h t a l s eine Stimme Staben-hausers Gewissens gedeutet werden. Das Erscheinen des Zigeuners und sein L i e d bewirken bei Stabenhauser den Zusammenbruch. Der Zigeuner kann nur noch zu Stabenhauser sagen: "'Wir Zigeuner glauben nicht an einen Gott. Ich uberlasse dich der Barmherzigkeit des deinigen. ' 1 1 (197) Damit i s t das Verbrechen und die Vergeltung desselben i n den Bereich der g o t t l i c h e n Gerechtigkeit geriickt. Gott wird handeln, obwohl wir nicht wissen wie. Auch i n Zorn, Z e i t und Ewigkeit gemigt das Gewissen a l l e i n n i c h t , auf die g o t t l i e h e Gerechtigkeit hinzuweisen. Auch das Reich der Magie, welches der Diener v e r t r i t t , kann den Tater ni c h t zur Ruhe kommen lassen, obwohl der Diener das Verbrechen aufdecken konnte, k r a f t seiner ubernaturlichen E i n s i c h t . (Er i s t die P a r a l l e l g e s t a l t zu Stabenhausers Diener, dem Zigeuner.) E r s t der Gedanke an das Jungste Gericht offnet der g o t t l i c h e n - 67 -Gerechtigkeit eine f i i r . Es bedurfte nur eines sehr schwachen Anlasses, um auf diesen Gedanken zu kommen: ein die Tube er-hebender Glasblaser erinnert den Tater an den Engel, der zum Jiingsten Gericht aufruft. Wo die von inn en kommende Gewissens-regung aufhort und der aussere Anlass anfangt, i s t hier schwer zu sagen. Wir fragen uns, warum sich Bergengruen dermassen mit dem mehschlichen Gewissen beschaftigt hat. Auch dies hangt mit seiner bevorzugten Beschaftigung mit dem einzelnen Menschen zusammen; denn nur das Gewissen kann die wahre Umwandlung bewirken und zur Gerechtigkeit fiihren. V i e l schwerer i s t es, die Anklage des Gewissens als die Anklage eines anderen Menschen zu ertragen. In Der goldene G r i f f e l heisst es daher: "Aber das ware ja der kleinlichste Ausweg: die eigene Verantwortung in die Hande der Institution abwalzen." (296) Dies i s t somit auch ein Grund, die wahre Gerechtigkeit woanders zu suchen als in den Urteilsspriichen der Behorden (wo sie Ka fka auch nie fand). Dies i s t der Weg nicht nur des Menschen in Der goldene  G r i f f e l , sondern auch i n anderen Romanen, Erzahlungen und Novellen des Dichters. Am Ende des Romans Per goldene G r i f f e l heisst es: "Er wurde geboren, f i e l in Schuld, iiberantwortete sich der Gnade." (304-) Pas Wichtige i s t , dass der Mensch sich selbst einer anderen oder hoheren Instanz iiberantwortet. Pieser Uberantwortung muss jeweils eine Gewissensentscheidung vorausgehen; anders i s t sie nicht zu erklaren. Antonia in Pie  Ostergnade, Margarethe in Jungfraulichkeit, Stabenhauser, sie alle geben dem Prangen ihres Gewissens nach und schwingen sich dadurch auf eine hohere Stufe ihres Paseins, sei es nun in den Bereich der Gerechtigkeit oder den der Gnade. Wird diese - 68 -Gewissensentscheidung getroffen, so l i e g t kein Hindernis mehr im Wege, das nicht hinweggeraumt werden konnte. Dies erkennt auch der mit einem Verbrechen behaftete Mensch in der Erzahlung Zorn, Zeit und Ewigkeit, obwohl seine Gewissensregungen ihn kaum davon uberzeugen konnten. Er sagt: "...Und es i s t mir niemals der Gedanke gekommen, dass das, was geschehen i s t , gesiihnt werden konnte." (156) Gesiihnt wird die Schuld, indem der Mensch eine Wandlung erfahrt. Nicht a l l e Menschen, die das Gewissen von ihrem E e h l t r i t t iiberzeugt, erleben eine Wandlung. Daran sind mehrere Dinge Schuld. Erstens muss sich der Mensch einer hoheren Macht untergeordnet fuhlen, denn "[d]er Mensch vermag sich nach Bergengruens Ansicht nicht organisch zu ver-wandeln, sondern nur, wenn Gott durch seine stellvertretenden 70 Krafte eingreift." In der Erzahlung Der Kaiser im Elend i s t es der Schutzengel des Kaisers Jovinian, der von vornherein den Menschen zur Wandlung vorbereitet, ihm dazu v e r h i l f t . Ohne des Engels stellvertretendes Amt hatte der Kaiser nie die Gelegenheit gehabt, in sich zu gehen. Sobald man als Leser erfahrt, dass der Schutzengel den falschen Kaiser gespielt hatte, weiss man, dass Gottes Hand iiber dem Kaiser war. Nur eines darf nicht vergessen werden, namlich, dass der Kaiser selbst einsehen muss, dass er einer Wandlung bediirftig i s t . Dies i s t die zweite Voraussetzung fiir eine Wandlung. Somit war er nicht von vornherein ein Auserwahlter fiir den Plan Gottes, sondern seine Wandlung hing eigentlich von seiner Entscheidung ab. So muss auch obiges Zitat verstanden werden. An anderer Stelle heisst es bei Banziger: "Allerdings sind die Menschen Bergengruens meistens schon geistig vorbereitet auf den 'Stich' (wie im Arzt von Weissenhasel, 1946). Es - 6 9 -71 i s t keine Geburt aus der Katastrophe."' Dieses " g e i s t i g e V o r b e r e i t e t s e i n " gehort i n den K r e i s , i n dem der Mensch sein eigener Herr i s t , i n dem er s i c h von selbst entscheiden und andern kann. Das Innere des Menschen so xvie aussere Gewalten, beide arbeiten s i e am Menschen und bewirken die Snderung. Das Innere wurde das Gewissen genannt, das Sussere wurde schon zum T e i l behandelt, namlich i n Form der Richtergestalten. Noch einmal s e i Banziger h i e r erwahnt, der das eben Gesagte zusammenfasst: "Seine [Bergengruens] Erzahlungen sind psycho-l o g i s c h begrundet. Der Kaiser wird n i c h t bloss durch den Verlust der K l e i d e r und durch aussere Einwirkungen auf andere Bahnen gebracht, sondern wiinscht von Anfang an, s i c h zu ver-72 wandeln. Das Schicksal i s t im Personlichen schon verankert." 2•) Gerechtigkeit oder Ungerechtigkeit? In Schreibtischerinnerungen sagt Bergengruen: "Der a l t e romische Spruch, wonach das hochste Recht zugleich das hochste Unrecht i s t , hat mir schon i n meiner Kindheit einen bezwingenden, 73 zur Nachdenklichkeit stimmenden Eindruck gemacht." f > Mit dieser Aussage wird auf die Zweideutigkeit des Wortes "Recht" hinge-wiesen. Es i s t zw e i e r l e i damit gemeint, und zwar im H i n b l i c k sowohl auf g o t t l i e h e wie auf menschliche Gerechtigkeit: ein h i e r auf Erden von Menschen gesprochenes gerechtes U r t e i l kann s i c h nach hoheren Gesetzen als Unrecht entpuppen; ebenso kann ein ungerechtes U r t e i l der Menschen bei Gott a l s gerecht gelten. Gerade dies i s t b e i Bergengruen des ofteren der F a l l . Es steht eng im Zusammenhang mit dem Thema der "ewigen Ordnungen" i n seiner Dichtung. In seiner Widerspruchlichkeit i s t dies ein h e i k l e s Problem. Es entsteht somit wieder die Frage, ob - 70 -ein gerechtes U r t e i l auf Erden iiberhaupt g e f a l l t werden kann; ob es v i e l l e i c h t nur so i s t , dass Gott ein unvollkommenes Recht al s solches anerkennt, es aber stillschweigend gelten l a s s t , w e il die Unvollkommenheit der Welt b e i Bergengruen n i c h t eine uniiberbruckbare K l u f t zwischen Mensch und Gott sein s o l i . In Der Grosstyrann und das Gericht wird die Erklarung dafur gegeben, namlich, "...dass nichts Oberes i n unserer unteren Welt s i c h r e i n d a r z u s t e l l e n vermag, und dass wir zufrieden sein miissen, wenn es noch einen schwachen Schein i n s i c h hat, welcher den Ursprung ahnen l a s s t . " (186) Und i n Bezug auf die Gerechtigkeit h e i s s t es dann: "Die Gerechtigkeit, die i n einem ewigen Himmel wohnt, nimmt, wenn s i e zur Erde nieder-s t e i g t , die Weise der Erde an und s i e b l e i b t doch, die s i e war." (Der Grosstyrann und das Gericht, 280) Etwas genauer wird dieser anscheinende Widerspruch im Roman Das Eeuerzeichen e r k l a r t : Auf der Erde geht es nirgends recht zu, aber zugleich i i b e r a l l . Nirgends, wenn wir a l s Einzelne recht behalten wollen; i i b e r a l l , sobald wir b e g r i f f e n haben, dass es darauf ankommt, dass wir uns dem Richtigkeitsgedanken der Welt, der Schopfung einordnen. In dieser Einordnung haben auch die scheinbaren Widersinnigkeiten ihren P l a t z . Die i r d i s c h e Welt i s t u n v o l l -kommen. Durch den Siindenfall geschah ein Absturz von der . ursprunglichen R i c h t i g k e i t a l l e r Vorgange. Aber die ur-spriingliche R i c h t i g k e i t schimmert noch i i b e r a l l hindurch. Unsere Aufgabe i s t es, s i e zu erkennen und i h r zu grosserer S i c h t b a r k e i t zu v e r h e l f e n . ^ Versuche i n dieser Richtung macht e Bergengruen schon i n einer friiher en Erzahlung, Gerech-t i g k e i t . Nur muss h i e r der Ausspruch auch t e i l w e i s e vom Standpunkt der richtenden Person aus b e u r t e i l t werden. Es - 71 -h e i s s t dort: "Ich habe gerecht sein wollen, und es i s t nichts daraus geschehen a l s Ungerechtigkeit. Von nun an w i l l i c h der Ungerechtigkeit ihren Lauf lassen, v i e l l e i c h t macht Gott Ge-r e c h t i g k e i t daraus." (113) Auf nichts konnte der Spruch, wonach "das hochste Recht zugleich das hochste Unrecht" i s t , besser passen als auf dieses Z i t a t . Der Pastor i n Das Feuer-zeichen driickt dasselbe aus. Nur h e i s s t es f i i r ihn n i c h t gerade, dass Gott aus Unrecht Recht machen kann, sondern weil a l l e s aus Gottes Hand kommt, so konne auch das scheinbar 75 Unrechte n i c h t s a l s das Rechte se i n . Dies i s t kein Spielen mit einem Widerspruch, sondern gehort mit i n Bergengruens Weltbild der "ewigen Ordnungen". Er riickt diesen Widerspruch i n den Bereich des Metaphysischen oder im engeren Sinne, i n den des R e l i g i o s e n . Das Unrecht muss daher mit ganz anderen Augen gesehen werden. "Dieses im C h r i s t l i c h e n wurzelnde Paradox, dass der Mensch ganz werde, wenn er seine Unvollkommenheit annimmt und austragt, l a s s t den 76 doppelten Grund der Weltansicht Bergengruens erkennen."' Deswegen l a s s t Bergengruen i n Das Feuerzeichen auch den Ver-t r e t e r des R e l i g i o s e n , der auf Gott und Christus hinweist, den Pastor, die folgenden Worte sprechen: "Es gehort auch das zur Gerechtigkeit, dass immer einige sein miissen, die Unrecht l e i d e n . . . . Wer Unrecht l e i d e t , der l e i d e t i n der S t e l l v e r t r e t u n g , und er i s t damit einer Bevorzugung gewurdigt. Denn er siihnt Verschuldungen, die offenbar derjenige, durch den diese Verschuldungen i n die Welt kamen, nic h t zu siihnen vermag." (240) Dieser "Bevorzugung gewurdigt" wird der Kaiser i n Der Kaiser im Elend. Von ihm h e i s s t es am Schluss i n einer Rede des Engels an das Volk: "'Euer Kaiser Jovinian - 72 -hat geringere Verschuldung a l s i h r a l l e . Weil er aber der Hochste auf Erden i s t und der Hochherzigste unter euch, darum hat Gott ihn auserwahlt zu einer solchen Busse, deren er euch zu gering h i e l t . Und hiermit hat er Genugtuung gel e i s t e t f i i r d ie Verschuldungen seines Reiches.'" (93) Auf solche Weise bevorzugt sind auch Erzbischof Adalbert i n Der Zwitter, T r i v u l z i o i n T r i v u l z i o und der Konig, Rabbi Ahaba ben Gerschom i n Der goldene Tischfuss, Martin i n Das B e i c h t s i e g e l und Dawson i n Dawson und Mary. Sie a l l e erfahren ein i r d i s c h e s Unrecht, leiden unter i r d i s c h e r Ungerechtigkeit, werden aber dadurch auf eine "hohere Gerechtigkeit" hingewiesen, die mit anderen a l s mit i r d i s c h e n Massen misst. Ungerechtigkeit i s t nun einmal i n der V/elt und kann aus dieser nicht verbannt werden. Aber Bergengruen, um es noch einmal zu sagen, anerkennt auch die Ungerechtigkeit als zur Weltordnung gehorend, "Ordnung a l s das N i c h t s e l b s t v e r s t a n d l i c h e , sondern erst und o f t i n Schmerzen 77 und Not zu Verwirklichende,...."'' Er i s t also n i c h t der naive, vereinfachende Geist, a l s der er manchmal erscheinen d i i r f t e , sondern i s t s i c h der V i e l s c h i c h t i g k e i t des Gerech-t i g k e i t sprobl ems nur zu sehr bewusst. In der Erzahlung T r i v u l z i o und der Konig bewirkt eine Ungerechtigkeit, dass s i c h der Mensch zu Gott hinwendet, der die "hohere Gerechtig-k e i t " verkorpert: T r i v u l z i o hatte jahrelang dem franzosischen Konig a l s Peldherr gedient und v i e l Gunst und Auszeichnung empfangen. Der Nachfolger aber dieses Konigs wollte von den Vertrauten seines Vorgangers nichts wissen. T r i v u l z i o , der dadurch nur noch ein bescheidenes Auskommen hatte, wurde iiber diese ungerechte Behandlung sehr e r b i t t e r t und deswegen krank. "Und der Gedanke, dass ihm sein Recht verweigert wurde, v e r l i e s s ihn n i c h t einmal wahrend jener Stunden, i n denen das Fieber ihm jede Kenntnis von Anlass und Art dieser Rechtsver-weigerung raubte." (332) Um s i c h sein Recht zu ertrotzen, l e g t s i c h T r i v u l z i o eine Riistung an, die aus Geschenken des Konigs Vorgangern bestand, und begibt s i c h i n die G a l e r i e , die der Konig gewohnlich nach der Messe mit seinem Gefolge b e t r i t t . Mit der kostbaren Riistung l e g t s i c h T r i v u l z i o auf eine rohe Bahre und beschamt so den vorbeiziehenden Konig.-Sein Recht hatte er nun (das h e i s s t der Konig anerkennt seine ungerechte Behandlung), doch er wird dadurch n i c h t beruhigt, denn er sagt: "Durch Jahrzehnte habe i c h der Krone Frankreich,. gedient und nichts gewonnen!.... Hatte i c h nur ein einziges Jahr Gott gedient, i c h wiirde mehr erlangt haben!" (335) Darauf antwortet ihm der Diener, "vor Gott seien tausend Jahre wie ein Tag und ein Tag wie tausend Jahre." (336) Nach diesen Worten geht T r i v u l z i o i n s i c h und scheint. am nachsten Morgen "auf eine u n e r k l a r l i c h e Weise verandert." (336) "Das i s t mein Gliick gewesen," sagt er, "dass i c h der Krone Frankreich nur ein paar Stunden gedient habe, Gott dem Herrn aber tausend Jahre lang." (336) Hier wird d e u t l i c h gezeigt, dass i r d i s c h e B e g r i f f e , wie Gerechtigkeit und Ungerechtigkeit belanglos werden angesichts einer "hoheren Gerechtigkeit", die vor Gott g i l t , denn Gott misst mit anderen Massen a l s die Menschen; vor ihm sind "tausend Jahre wie ein Tag und ein Tag wie tausend Jahre" (336); Ungerechtigkeit i s t vor ihm Gerechtigkeit, und Gerechtigkeit Ungerechtigkeit. Man kann von Erzahlungen solchen Inhalts wohl n i c h t sagen, dass Ungerechtigkeit e i g e n t l i c h Gerechtigkeit wird oder i s t . Vielmehr erleben die Menschen, wie das L e i d _ 74 -(im Bereich der Ungerechtigkeit oder der i r d i s c h e n Gerechtigkeit) die Erlosung (Bereich der "hoheren Gerechtigkeit") v o r b e r e i t e t . Bergengruen s c h i l d e r t h i e r den Weg des Menschen im Einklang mit dem Christentum, denn: "Das i s t Gottes Gewohnheit; er f i i h r t i n die Holle und wieder hinaus." (Pelage.ja, 192) Doch Bergengruen zeigt an Hand e i n i g e r Erzahlungen auch, wie Unrecht zur gleichen Z e i t Recht i s t . Das Widerspriichliche solcher Anschauung wird m i t t e l s zwei verschiedener Ebenen aus-geglichen und gelost; oder eine Tauschung hat ein Vertauschen der B e g r i f f e zur Folge. Die Erzahlung Per a l t e Husar enthalt sowohl die Tauschung a l s auch Gerechtigkeit zwei verschiedener Gesetze ( i r d i s c h e s und metaphysisch-gottliches). Hier glaubt ein Mensch, recht zu r i c h t e n , r i c h t e t aber i n W i r k l i c h k e i t unrecht. Poch diese Ungerechtigkeit entpuppt s i c h l e t z t e n Endes doch a l s Gerechtigkeit, obwohl bestehen b l e i b t , dass dieser Mensch, der glaubte, recht zu r i c h t e n , eben unrecht r i c h t e t e : Terentjew i s t eine Strebernatur und passt deshalb nicht i i i s Husarenregiment. Er nimmt seinen Abschied und taucht im Einanzministerium unter. Hier a r t e t seine Korrektheit und sein Strebertum noch mehr aus: Nach Pienstschluss l a s s t er s i c h Akten i n die Wohnung bringen. "Er .war s t o l z darauf, dass er das Ministerium a l s erster zu betreten, a l s l e t z t e r zu verlassen p f l e g t e . " (128) Beim Pest des Kaisers im Winter-p a l a i s i s t er durch Z u f a l l sowohl der Erste, der den P a l a s t b e t r i t t und der Letzte, der ihn v e r l a s s t , weil er, wahrend die Pestteilnehmer s i c h freuen, i n einem Nebenraum die Z e i t v e r s c h l a f t . Per Kaiser s i e h t darin den echten Husaren, der mit seiner Vergniigungssucht nicht ins Finanzministerium passt (der zuerst Eintretende und der z u l e t z t Hinausgehende musste seinen Namen i n eine dem Kaiser spater vorgelegte L i s t e e i n -tragen). Der Kaiser glaubt, recht zu handeln, indem er Terentjew von zukunftiger Beforderung a u s s c h l i e s s t , um, wie er meint, keinen Unwurdigen aufsteigen zu lassen. Terentjew s t i r b t dartiber aus Gram. O f f e n s i c h t l i c h hat der Kaiser ein Unrecht begangen, wiewohl unwissentlich, denn er tauschte s i c h j a i n dem "alten Husaren". Doch meinten Husaren, die Terentjew kannten, ihm s e i "Recht geschehen" (138). Seine Schuld war, dass er s i c h wahrem Leben verschloss: "Sein Leben war von einer vollkommenen Regelmassigkeit. Er ging sehr f r i i h zu Bett und stand sehr f r i i h auf. Sonntags trank er, der Gesundheit zuliebe, vor dem Mittagessen ein Schnapschen und horte nach-her d r e i v i e r t e l Stunden lang dem K l a v i e r s p i e l seiner Erau zu." (128)^ Diese Schuld wird bei Bergengruen immer b e s t r a f t — w i r d aber Schuld b e s t r a f t , so waltet Gerechtigkeit. Die Vorsehung, oder Gott, hat h i e r des Kaisers ungerechtes " U r t e i l " so ge-braucht, dass ein gerechtes daraus wurde. Irgendwie i s t dies die E r f i i l l u n g des verzweifelten Ausspruchs des Herzogs i n der Erzahlung Gerechtigkeit (einer friiheren Erzahlung, 1935): "'Ich habe gerecht sein wollen, und es i s t n i c h t s daraus geschehen als Ungerechtigkeit.. Von nun an w i l l i c h der Unge-r e c h t i g k e i t ihren Lauf lassen, v i e l l e i c h t macht Gott Gerech-t i g k e i t daraus.'" (113) "'Jus summum saepe summa m a l i t i a e s t . ' " 7 9 5•) Gerechtigkeit und Gott a l s Richter - Damonische Machte  als Richter Im•Roman Per goldene G r i f f e l h e i s s t es: "[G]enug, dass i c h im Angesicht eines schreibenden Engels lebe, jede Sekunde unter seinem Gericht." (277) In Schreibtischerinnerungen - 76 -s p r i c h t Bergengruen folgendes aus: "Heute mochte i c h meinen, es verberge s i c h h i n t e r diesen Gerichtsszenen ( i n seinem Werk] und den salomonisch Richtenden der Gedanke des Jiingsten Tages und die Erscheinung des Weltenrichters." Bei Bergengruen steht eben jede i r d i s c h e Begebenheit i n einer Beziehung zur anderen Welt. A l l e s Irdische i s t Abbild des Gottlichen, denn Bergengruen versucht immer wieder, "die Transparenz des Hie-sigen h i n t e r dem und i n dem das Ewige a l s die e i g e n t l i c h e Q-| W i r k l i c h k e i t des Reicb.es Gottes erscheint..." zu s c h i l d e r n . Auch s t e l l t man immer wieder eine stufenformige Ordnung der verschiedenen Lebensgebiete im Werk Bergengruens f e s t . Auf der n i e d r i g s t e n Stufe befindet s i c h das - v o l l i g I r d i s c h e , auf der hochsten Gott. Dazwischen l i e g e n die mehr oder weniger von der G o t t l i c h k e i t durchdrungenen Stufen. Liebe i s t gott-l i c h . Zeigt ein Mensch Liebe, so hat er t e i l am G o t t l i c h e n . Yerschiedene Stufen der Liebe sind Stufen, die verschiedene Grade der G o t t l i c h k e i t aufweisen. So r e t t e t zum B e i s p i e l i n der Erzahlung Das Netz die Liebe eines Mannes die Frau vom Tode, i h r e r rechtmassigen Bestrafung. Umgekehrt geschieht es i n Der Kaiser im Elend. Eine v i e l hohere Stufe aber der Liebe s c h i l d e r t Bergengruen i n Per Grosstyrann und das Gericht. Hier i s t es Gottes Liebe, die den Farber t r e i b t , erstens eine ganze Stadt vom z e i t l i c h e n und v i e l l e i c h t auch vom ewigen Verderben zu r e t t e n und zweitens die Haupthandelnden zu einem t i e f e r e n Glauben an Gott zu ftihren. (Bergengruen sagt von diesem Roman, "dass er im Zeichen der grossen Hauptfrage stand, namlich jener des Glaubens."? 2 Shnlich verbalt es s i c h mit der Gnade, denn diese zeigt Bergengruen vom Vergeben eines kleinen F e h l t r i t t s (wie z. B. i n der Erzahlung Zwei Prasen-- 77 -t i e r g e s c h i c h t e n, i n welcher einem O f f i z i e r das unrechtmassige Heraustretenlassen der Wache vergeben wird) b i s zur a l l a u s -loschenden Gnade Gottes, wie s i e i n Zorn, Z e i t und Ewigkeit (wo ein Mann seine Frau umbringt, s i c h aber Gottes Gnade gewiss wird) und manchen anderen Erzahlungen geschildert wird. Auch die Richter und die Gerechtigkeit gehoren bei Bergengruen den verschiedenen Stufen an, und zwar von dem streng gereehten Richter, von der an den Buchstaben des Gesetzes gefesselten Gerechtigkeit b i s zur Gerechtigkeit Gottes und zu Gott als Richter. Wie es im Eingangszitat l a u t e t e , s t e l l t Bergengruen s i c h h i n t e r jedem i r d i s c h e n Gericht irgendwie Gott a l s einen unsicht-baren Richter vor, oder es s o i l im Kleinen ein Abbild des Jiingsten Gerichts d a r s t e l l e n . Es bestehen nun zwei Moglieh-keiten: entweder sieht man den menschlichen Richter ( s e i es nun eine Einzelperson oder ein Stadtgericht) a l s eine Figur, die Gott a l s Richter d a r s t e l l t und somit als G l e i c h n i s des himmlischen Gerichts i n t e r p r e t i e r t werden muss; oder man sieht Gott s e l b s t am Werk, wie er ohne menschliches E i n g r e i f e n (menschliche Gerichte) r i c h t e t und s t r a f t . Der Grosstyrann s i t z t zu Gericht iiber a l l e Hauptbeteiligten und sucht bei ihnen die Schuld, wird aber zum Schluss s e l b s t zur Rechenschaft gezogen, und zwar von Gott. Gott a l s strafenden Richter zeigt Bergengruen besonders i n Erzahlungen, i n denen der Ubel-t a t e r von i r d i s c h e r Gerechtigkeit und irdischem Gericht n i c h t e r r e i c h t und e r f a s s t werden kann. Da aber Bergengruen eine Welt w i l l , i n der "ewige Ordnungen"herrschen, so muss eine andere Macht ei n g r e i f e n , auf dass ein ewiges Gesetz des Aus-gleich s e r f i i l l t wird. Im Friihwerk sind es aussermenschliche - 78 -Machte, die dem Zwischenbereich, das h e i s s t dem dunklen Reich zwischen Mensch und Gott angehoren. Spater v e r t r i t t Gott die S t e l l e dieser Machte bei Bergengruen. Dies hangt damit zusam-men, dass Bergengruen e i g e n t l i c h C h r i s t wird. Bergengruens Befassen mit damonischen Machten darf nicht unbeachtet bleiben. Er kennt " [ n ] i c h t nur den Menschen, der i n glaubigem Vertrauen an allem Lebendigen t e i l h a t . . . , sondern auch jenen, der das E i n s s e i n mit der Natur durch die dunklen 83 M i t t e l der Magie zu erlangen sucht." y Hier zeigt s i c h der E i n f l u s s E. T. A. Hoffmanns, der "geradezu als V o r b i l d der 84-friihen Erzahlungen angesprochen werden" kann. (Bergengruen schrieb 1 9 3 9 eine Biographie iiber E. T. A. Hoffmann.) Auch als Bergengruen s i c h dem Christentum iibergab (1936), b l i e b dieser Bestandteil seiner Dichtung bestehen. Hermann Kunisch versucht, die Wesensziige dieser D i c h t e r s e i t e i n Der andere Bergengruen zu umreissen: "Neben dem Dichter der glaubigen Lebensiiberschau steht i n herrlichem Wechselspiel der von dem Dunkel des Daseins Hingerissene, seine Bedrohungen und Wechselspiele Eurchtende, der 'von der Not Gehetzte' und vom 85 'Damon' Getriebene...." Warum s i c h Bergengruen mit dieser Dunkelseite (Magie und Damonie) der Natur be s c h a f t i g t , dafiir g i b t er selbst die Griinde an: "'Das Gute neigt zur Uniformi-t a t , das Bose i s t immer i n d i v i d u e l l . Eiir die Kunst i s t das Bose das Ergiebigere, v i e l l e i c h t i s t es i h r einzi g e r Vorwurf. In einer s i t t l i c h vollkommenen Welt ware keine Kunst moglich, 86 wie j a auch im' Garten Eden keine moglich gewesen i s t . ' " Wie verhalt es s i c h nun mit der Welt dieses "anderen Bergengruen"? In der Erzahlung Das Hornunger Heimweh h e i s s t es von der Umwelt der Handelnden: "Ausser- oder im genauesten Wortverstande unmenschliche Krafte hatten keinen Ausschlag zu geben, es seien denn die Damonen, die dunkel aufbegehrend immer wieder aus der Brust der Menschen fuhren; aber auch ihnen war i n dieser naturlichen und r i c h t i g e n Welt i h r e Statte und Begrenzung angewiesen." (48/49) Bergengruen betont h i e r , dass die Welt r i c h t i g i s t t r o t z dieser dunklen K r a f t e , denn er "bandigt die Welt des Zaubers. Darum steht C h r i s t l i c h e s neben Damonischem, das Himmelreich neben einer Welt der Furcht on und der Bedrohung,..." ' Diese Welt i s t v o l l e r -Ratsel. Die Ordnung und das Recht der dem Menschen zuganglichen und bekannten Welt erscheinen i n verschwommener Form. Diese Machte sind unberechenbar, und es scheint, a l s wollten s i e den Menschen vernichten. Auch wenn H i l f e kommt ( s i e warnen, decken Geheimnisse auf, bringen ins Reine), "so i s t s i e v o l l 88 ungewisser Gefahr." So erscheinen s i e i n Das Buch Roden-s t e i n ( 1 9 2 7 ) und auch i n Bergengruens l e t z t e r Erzahlungssamm-lung Zorn, Z e i t und Ewigkeit ( 1 9 5 9 ) « Doch meistens i s t auch zu spiiren, wie eine hohere Hand s i e lenkt und s i c h i h r e r a l s Werkzeug bedient. Auf die Gerechtigkeitsfrage bezogen i s t dies besonders erkennbar. Die dunklen Machte iiben irgendwie doch Gerechtigkeit aus. Sie haben deshalb eine dem Gottlichen annahernd gleichende Funktion. Selten wird ein Mensch von ihnen auf ungerechte Weise b e s t r a f t . Ihrem E i n g r e i f e n l i e g t f a s t immer eine Schuld zu Grunde. (Nur i n verein z e l t e n Er-zahlungen i s t dies n i c h t der F a l l . Dann konnte ihnen aber i h r e "Vollmacht" durch ein Bekenntnis zum c h r i s t l i c h e n Handeln, zur Nachstenliebe und zum Glauben genommen werden. In der Erzahlung Die graue und die weisse Frau hatte der O f f i z i e r durch ein herzhaftes Einspringen und Bekennen den von damonischen - 80 -Machten ergri f f e n e n Soldaten r e t t e n konnen. Die Erlosung vom Bann boser Geister konnte geschehen, wenn glaubensstarke Menschen s i c h ein Herz fassten. In Die Manner im S c h n e l l e r t s -berge w i r f t man dem Mann, der verbannte Geister hatte befreien s o l l e n , vor: n ,Du b i s t dumm gewesen. Du hattest i n das Buch schreiben s o l l e n : *Das Blut Jesu macht uns r e i n von a l l e r Siinde. 1 Dann ware a l l e r Zauber gelost g e w e s e n . " (304) Wir beziehen uns besonders auf Das Buch Rodenstein. Hier g i l t , was auch von Gott als dem Richter g i l t : wenn keine i r d i s c h e Instanz imstande i s t einzugreifen, dann g r e i f e n diese Machte ei n . Wenn s i e r i c h t e n , dann r i c h t e n s i e n i c h t ungerecht. In der Erzahlung Die Holtzschen Erben w i l l man den " l e t z t e n Willen" des toten Vaters n i c h t ausfiihren. Als man s i c h aber s c h l i e s s l i c h doch zur S t i f t u n g des Armenhauses e n t s c h l i e s s t , wird nur ein B r u c h t e i l der bestimmten Summe gebraucht. Um aber mit diesem Geld auszukommen, wollen die Erben die Steine aus der alten Rodensteinschen Burgruine brechen. E i n Gespenst erscheint, um zu warnen, denn diese Steine s o l l t e n nur den armen Bauern a l s Baumaterial dienen. Als man die Warnung jedoch nicht ernst nimmt und mit dem Abbruch beginnt, erscheint das Gespenst wieder. Vor Schreck s t i i r z t der Hauptschuldige von einer Mauer herab, die zusammenfallt und ihn unter den Steinen begrabt. Dem Nachstschuldigen wird der Arm zerschmettert. Im spateren Werk Bergengruens i s t eher Gott der ausser-mensehliche Richter, und nicht die damonischen Machte. In der Erzahlung Die Zweideutigen ( 1 9 5 3 ) s o l i Oberst Pahrensbach wegen V e r r a t e r e i und Konspiration h i n g e r i c h t e t werden. Sein Richter i s t Wallenstein. Das U r t e i l muss aber n i c h t der Tat entsprechen, denn der Oberst wehrt s i c h dagegen, doch nicht - 8 1 -aus Angst vor dem Tode: "Fahrensbach horte das U r t e i l schwei-gend an. Nur bei der Schlussformel 'von Rechts wegen' l i e s s er einen Laut horen,..." (59) Weiter h e i s s t es: "Fahrensbach antwortete, er nehme das U r t e i l nicht an." (59) Fahrensbach h o f f t nur noch auf eine Begnadigung des Kaisers: "Vielmehr n i c h t eine e i g e n t l i c h e Begnadigung, denn der Kaiser [hatte] s i c h j a des Rechts auf unmittelbaren E i n g r i f f i n die wallensteinsche F e l d j u s t i z begeben; immerhin wurde der Herzog einen k a i s e r -l i c h e n Begnadigungswunsch mit S e l b s t v e r s t a n d l i c h k e i t e r f i i l l e n miissen." (60) Durch verschiedene Zeichen wird der Beweis gebracht, dass Fahrensbach n i c h t hatte zum Tode y e r u r t e i l t wer-den s o l l e n . Die Zeichen bedeuten auch, dass Gott, wenn auch nicht d i r e k t , so doch i n d i r e k t an dem.Richtspruch iiber Fahrensbach teilnehmen w i l l : "Ein Zeichen des Himmels war es, dass dem ergebungsvoll am Blocke Knienden j a h l i n g s die Lebenskraft und die Lebensentschlossenheit zuriickkehrten, ein Zeichen des Himmels, dass dem Henker, einem tiichtigen und geschickten, der Hieb missgliickte, ein Zeichen des Himmels, dass beide Trommelfelle [die der Wirbeltrommeln] g l e i c h z e i t i g p l a t z t e n , a l s s i e die Worte des V e r u r t e i l t e n hatten ersticken s o l l e n . Und selbst der Durchbruch des Sonnenlichts schien zu diesen Zeichen zu gehoren oder doch ihnen ein oberes S i e g e l aufzu-driicken." (74/75) Doch V/allenstein b l e i b t verstockt und u n e r b i t t l i c h , a l s man ihm von diesen Zeichen b e r i c h t e t . Er sagt: "'Ich b in gewohnt, den Himmel andere Zeichen bevorzugen zu sehen.'" (79) Auch a l s die k a i s e r l i c h e Kurierpost mit dem Begnadigungsschriftstiick f i i r den Obersten Fahrensbach anlangt (Fahrensbach steht noch auf dem Exekutionsgeriist), l a s s t s i c h Wallenstein nicht bewegen, diesen zu pardonieren. In schandlicher - 8 2 -Weise hintergeht er dieses Gnadengesuch, indem er dem Kaiser ausrichten l a s s t : "Es s e i schmerzlich, dass das Schreiben der Majestat wenige Stunden zu spat angelangt s e i ; die Exekution habe b e r e i t s stattgefunden.... 'Fiige das morgige Datum b e i ' , sagte Wallenstein" darauf zu seinem Schreiber. (81) Von i r d i -schen Gerichten kann Fahrensbach j e t z t keine Gerechtigkeit mehr erwarten, wenn selbst der Kaiser nicht mehr die Macht hat zu begnadigen und zu r i c h t e n ("..., denn der Kaiser [hatte] . . . s i c h j a des Rechts auf unmittelbaren E i n g r i f f i n die wallen-steinsche F e l d j u s t i z begeben" 60). In diesem E a l l e t r i t t Gott als Richter auf, der schon durch die verschiedenen Zeichen und die Begnadigung des Kaisers uber der Begebenheit waltete. Auf Gott r i c h t e t auch der Oberst Fahrensbach seine ganze Hoffnung, al s er, da man ihn, den Erschopften, zum Block s c h l e i f t , l a u t ausruft: "'Herzog! Herzog! Gib Rechenschaft1 Ich lade dich vor. Binnen Jahr und Tag lade i c h dich ins T a l Josaphat—vor den R i c h t e r s t u h l Gottes! 1" (87) Es wird dann e r k l a r t , dass Josaphat i n der hebraischen Sprache "Gott r i c h t e t " bedeutet, dass diesen Namen ein durch t i e f s i n n i g e S o r g f a l t seiner Rechtsprechung be-ruhmter judaischer Konig getragen habe und dass er spater jenem vom Bache Cedron durchflossenen Tale zwischen dem Olberg und dem Jerusalemer Tempelberge zugekommen s e i , welches einem ura l t e n Glauben a l s das T a l der Entscheidung beim endlichen Gericht Gottes g e l t e . (87/88) Bergengruen endet diese Erzahlung mit der trockenen Bemerkung, dass Wallenstein nach einem Jahr getotet wurde. Wir aber kommen zu der Schlussfolgerung, dass Fahrensbachs Prophezeiung wahr wurde. Ganz eindeutig wird Gott i n dieser Erzahlung a l s Richter, a l s strafender Richter d a r g e s t e l l t . Ohne Zweifel erkennbar i s t auch, wie Gott i n Die Feuerprobe r i c h t e t und s t r a f t . Barbara erfahrt wohl bei ihrem ersten - 83 -Vergehen die Gnade Gottes, f a l l t dann aber ab, und dasselbe Bisen, das s i e vor a l i e n Menschen a l s eine vor Gott Gerechte zeichnete, verbrennt s i e . Oder ein B l i c k auf die Erzahlung Stabenhauser z e i g t , wie l e t z t e n Endes Gott das Verbrechen r i c h t e n wird, wenn auch i n der Erzahlung selbst nur auf Gott hingewiesen wird und sein Gericht i n die Zukunft hineingehort. (Der Zigeuner sagt: "'Wir Zigeuner glauben nicht an einen Gott. Ich uberlasse dich der Barmherzigkeit des d e i n i g e n . 1 " 197) Auch i n der Erzahlung Zorn, Z e i t und Ewigkeit r i c h t e t Gott n i c h t , aber es wird auf das Jungste Gericht hingewiesen: "Denn was habe i c h noch zu fiirchten, da mich ein Engel, die Tube erhebend, zum jiingsten Gericht aufgerufen hat?" (180) In diesen beiden Erzahlungen wird nicht ausdrucklich gesagt, wie Gott r i c h t e t oder r i c h t e n wird. Doch wenn man an die 89 Bedingurigen der Gnadenerlangung von Gott denkt, so wird Gott h i e r gnadig r i c h t e n . Sowohl Stabenhauser a l s auch der Mann i n Zorn, Zeit und Ewigkeit erfahren eine innere Wandlung, 90 die s i e der Gnade Gottes empfiehlt. In Die Zweideutigen oder Die Eeuerprobe dagegen r i c h t e t Gott hart, muss hart r i c h t e n , denn Wallenstein steht ausserhalb der Gnade Gottes und Barbara hat diese l e i c h t f e r t i g vergeudet. In anderen Erzahlungen Bergengruens i s t das Problem v i e l -s c h i c h t i g e r und l a s s t s i c h weniger l e i c h t erkennen und deuten. Hierher gehort z. B. Die Hande am Mast. Diese Erzahlung wurde schon im Zusammenhang mit dem Gewissen behandelt. Es wurde erwiesen, dass das Gewissen die g o t t l i e h e Gerechtigkeit aus-l o s t e . Inwiefern kann man aber h i e r von g o t t l i c h e r Gerech-t i g k e i t und Gott dem Richter reden, da doch das Ganze eher wie ein Z u f a l l oder blindes Schicksal anmutet? (Vom Ertrinken - 84- -wahrend eines Schiffbruchs r e t t e t e s i c h Markiewicz nur dadurch, dass er einen Kameraden, der s i c h krampfhaft um den S c h i f f s -mast klammerte, f o r t s t i e s s . A l s Leute am li f e r spater den Mast des gestrandeten S c h i f f e s verladen und verkaufen wollen, h i l f t Markiewicz. Beim Verladen sieht er p l o t z l i c h die ver-krampften Hande des Kameraden um den Mast geschlungen. Durch seinen Aufschrei scheut das Pferd des Fuhrwerks, der Mast r o l l t von diesem herah und zertrummert Markiewicz den Schadel.) Hier muss nun Bergengruens Auffassung vom Schicksal e r k l a r t werden. In Baumanns D i s s e r t a t i o n Die Romane Werner Bergengruens h e i s s t es: Bei Bergengruen...ist der Mensch gebunden an dunkel wirkende Krafte , die ihn ilbersteigen. Diese Krafte werden unter dem Namen "Schicksal" gefasst.... Bergengruens " S c h i c k s a l " . . . i s t etwas k l a r - G e s e t z l i c h e s . Es entspricht dem Gottes- und Sternenreich und i s t gegriindet i n die Harmonie des Kosmos. Allem wohnt ein verborgenes Vollkommenheitsmass inne.... Was wir unten vom Menschen her als S c h i c k s a l be-zeichnen, i s t von oben gesehen die g o t t l i c h e Vorsehung. Sch i c k s a l und Vorsehung sind Namen ein und derselben Sache. 91 "Aus dieser Sphare des Grosseren, Gottlichen e r r e i c h t ihn 92 [den Menschen} sein S c h i c k s a l , " sagt U s e Jordan. Das, was man i n Die Hande am Mast a l s unberechenbares und p l o t z -l i c h e s Schicksal s i e h t , i s t e i g e n t l i c h S t r a f e . U n d — f a s t unmerklich zwingt Bergengruen dem Leser die Frage auf—warum s o l l t e Markiewicz, der s i c h auf Kosten eines anderen r e t t e t e , n i c h t b e s t r a f t werden? U s e Jordan s p r i c h t von der "Tat des Schiffbriichigen, die ihn am Ende i n einem selbstverschuldeten Ungliick den Tod finden l a s s t . " 9 ^ Da aber a l l e s g o t t l i c h e Vorsehung i s t , und den Menschen sein Schicksal aus der Sphare des Gottlichen e r r e i c h t , so muss auch die Strafe a l s im l e t z t e n Grunde von Gott kommend gesehen werden. Gott i s t - 85 -somit auch der Richter dieser Tat. Shnliches geschieht i n der Erzahlung Die Augenkur. Nur i s t die ganze Erzahlung auf einer Ebene gehalten, auf welcher das g o t t l i e h e Gericht nur entfernt bezogen werden s o l l t e . J e d e nfalls i s t h i e r uberhaupt nicht Raum gegeben f i i r person-l i c h e Entscheidung, Gewissensunruhen, Gnade, Siihne und Verge-bung. Dumpf b r i c h t p l o t z l i c h ein Gericht iiber den .Menschen herein, das wohl i n der l e t z t e n Instanz von der g o t t l i c h e n Macht seinen Ausgang nimmt, aber nur a l s S t r a f e ohne j e g l i c h e ethische Vorbereitung der handelnden Person ausgewertet werden kann. Man denkt dabei an das Gedicht Das Nebelhaus ( i n Die  h e i l e Welt, 64), i n dem die Rede i s t von einem gesichtslosen und unbekannten Gericht: Und s i e hatten nur Stimme und kein Gesicht, und die Haut ward uns k a l t wie Gestein: zu Feuer und L i c h t , zu gewarmtem Wein luden s i e uns n i c h t . Irgendwo, nirgendwo luden sie.uns zu Gericht. Die Augenkur: Aksinja Jakowlewna Podonkina, eine T r o d l e r i n , wird an den Augen krank. Sie i s t zu g e i z i g , um g l e i c h den Peldscher, N i k i t a Spiridonowitsch Argalow, einen geldgierigen Mann, herzubestellen. Durch Uberredungskunste zwingt er s i c h i h r aber auf, l e g t i h r eine Binde um die Augen, die er i h r n i c h t eher abnimmt, a l s b i s er Aksinja Jakowlewna weidlich ausgeniitzt hat (er gibt vor, die Krankheit s e i schlimm, obwohl s i e i n W i r k l i c h k e i t nur aus voriibergehendem Augentranen bestand). Er entwendet auch wahrend i h r e r " B l i n d h e i t " Gegen-stande, weshalb (und um n i c h t die "Heilungsunkosten" bezahlen zu miissen) ihn Aksinja Jakowlewna nach i h r e r "Gesundung" sogleich h e i r a t e t . Wahrend des Hochzeitsgelages s t e i g t der - 86 -Feldscher i n betrunkenem Zustand, eine Trompete i n der Hand ( s i e gehb'rte zu den entwendeten Gegenstanden), auf das Dach des Hauses, f a l l t berab und b r i c h t s i c h das Genick. Die S i t u a t i o n i s t jedoch anders als die i n Die Hande am Mast. Dort mochte "Bergengruen...dartun, wie i n einem verrohten Menschen auf einmal das Gewissen wach wird, wie auch dieser Mensch [namlich Markiewicz] i n einen nie w i r k l i c h erworbenen 94 Bezug auf eine hohere S i t t l i c h k e i t g e s t e l l t werden konnte." Auch i n der Erzahlungssammlung Der Tod von Reval (geschrie-ben 1931-1935) f e h l t im Allgemeinen diese hohere S i t t l i c h k e i t . Es i s t a l l e n f a l l s nur eine p r i m i t i v e S i t t l i c h k e i t , denn Gerech-t i g k e i t geschieht h i e r i n Eorm eines ausgleichenden "Schick-s a l s " . (Auch h i e r wird das Wort "Schicksal" gewahlt, weil Wiedergutmachung, also die Gerechtigkeit, nur an i r d i s c h e n Massen gemessen wird.) i n diesen Erzahlungen werden die Toten gezwungen, die Vergehen, deren sie als Lebende schuldig wurden, 95 wiedergutzumachen. Es i s t dies die p r i m i t i v s t e Auffassung der Gerechtigkeit im Werk Bergengruens. Diese Gerechtigkeit i s t nur im Zusammenhang mit den "ewigen Ordnungen" zu verste-hen. 9^ So sagt z. B. auch Banziger: "Es scheint i n diesem makabern Bereiche eine kompensierende Regelung zu bestehen, dass nach dem Tode nachgeholt werden musse, was im Leben versaumt worden s e i — a u f dass die Ordnung der Schopfung s i c h 97 immer wieder h e r s t e l l e . " J ' Aber auch h i e r kann s i c h Bergen-gruen n i c h t ganzlich und durchweg davon losen, eine hohere S i t t l i c h k e i t a l s Hohepunkt mancher Erzahlungen zu zeigen. Die Erzahlung Kaddri i n der Wake enthalt sowohl die p r i m i t i v e a l s auch die "hohere" Gerechtigkeit: Kaddri, die Frau des A a l f i s c h e r s Tonno, war ihrem Manne untreu geworden, verschwendete - 87 -sein Geld und hinterging' ihn, indem sie ihn bestahl. Ihr Vergehen rachte sich an ihr selbst: wahrend eines Diebstahls ertrank sie. Ihr widerfuhr das, was ihr zustand, und solches mit Recht. Tonno war ein f l e i s s i g e r Mensch, aber wahrend des Zusammenlebens mit seiner Frau "denkt er...[manchmal] daran, dass er vom Pastor gelernt hat, es gehe alles auf der Welt nach Gottes Gerechtigkeit. Aber was i s t das fiir eine Gerechtigkeit, wenn einer sich plagt und mit a l l e r Arbeit schindet, und die Frau lasst es nicht geschehen, dass er in die Hohe kommt?" (134) Doch wurde nicht nur sein Zukunfts-leben einer Gerechtigkeit unterstellt, sondern auch das Unrecht, welches er in der Vergangenheit e r l i t t e n hatte, wurde wieder-gutgemacht, denn sein Weib ging heimlich zu den Waken (Eis-lochern) und stahl ihm die Aale von den Schniiren, ertrank dabei und diente ihm nun als Koder, mit dem er iiberreiche Fange machte. "Nun endlich, nun war die Gerechtigkeit in sein Leben gekommen. Denn das war ja die allerhochste Gerech-tigkeit, dass Kaddri selbst, aus deren Schuld er hatte arm bleiben sollen, dass Kaddri selbst ihm den reichsten Fang und den reichsten Erlos schaffen musste." (139)—In solcher Weise enden die meisten Erzahlungen in Der Tod von Reval: mit einer Wiedergutmachung der Toten. Aber in Kaddri in der Wake taucht zum Schluss auf einmal die Frage auf, ob der Aalfischer denn recht gehandelt habe, indem er sein Weib als Koder benutzte. "Tonno hatte sich schuldig gemacht.... A l l e i n gegen was fiir ein Gesetz denn hatte Tonno verstossen? Und in welcher Ver-ordnung war ein Geschehnis wie dieses vorgesehen und unter Strafe gestellt?" (147) Pl o t z l i c h aber verteidigt Tonno das Tun seiner Frau, und anstatt sie wieder zur Wake zu tragen, - 88 -t r a g t er s i e nach Hause und b e s t e l l t das Begrabnis. "Tonno denkt nicht mehr an eine Gerechtigkeit, die s i c h an Kaddri e r f i i l l t . Er denkt daran, dass Kaddri und er einander c h r i s t l i c h angetraut worden sind, und dass es einmal eine kurze Z e i t gegeben hat, da s i e z a r t l i c h miteinander waren." ( 1 5 0 ) — Bergengruen zeigt also, dass s i c h auch Menschen i n diesem Bereich p r i m i t i v e r Gerechtigkeit zu einer hoheren Stufe der S i t t l i c h k e i t und "Gerechtigkeit" hindurchringen konnen. Wir fragen uns nun, wie Gott oder das "Schicksal" r i c h t e t . Ohne Zweifel r i c h t e n diese Machte gerecht, wenn auch o f t unverstandlich und grausam, gemessen nach menschlichen Massen. Gewiss wird i n Die Hande am Mast Gleiches mit Gleichem v e r g o l -ten, aber man erwartet doch von einem hoheren Gericht v i e l -l e i c h t ein U r t e i l , welches auch Zerstortes h e i l t , Vergehen vergibt und begnadigt. Shnliches erwartet man wahrscheinlich auch i n Die Eeuerprobe, denn Barbaras A b f a l l von Gott wird u n e r b i t t l i c h mit dem Tode b e s t r a f t . Im Einklang mit Bergen-gruens We l t b i l d muss aber gesagt werden, dass der Tod nicht das Ende i s t , obwohl sehr v i e l e Erzahlungen und Novellen damit enden. Im Eriihwerk, bevor er f e s t i n der c h r i s t l i c h e n Lehre verankert war, beschaftigt s i c h Bergengruen mit dem Flirchter-l i c h e n des Unbeendeten (Das Buch Rodenstein). Unbeendet i s t aber nur der Mensch, der ausser Gott steht. Und ausser Gott steht derjenige, der s i c h dem Bosen verschrieben hat, das i s t der Eeind, der Unbeendete i s t er, der Unerloste, der Verfluchte. Wir Menschen aber konnen n i c h t sein ohne Mass und ohne Ende.... Ende i s t unsere Hoffnung. Es i s t kein Ding und keine Kreatur, die nicht nach Ende begehren: Ende i s t geschworen bei dem Lebendigen von Ewigkeit zu Ewigkeit. Und wo - 89 -das Grauen nach unseren Herzen g r e i f t , da geht es nicht aus vom Toten, sondern vom Unbeendeten. ("Ausgang" i n Das Buch Roden-s t e i n , 378) Der Tod i s t wohl Ende, aber nur im H i n b l i c k auf Gott. "Gott wolle uns beenden, d i c h und mich...." (ebehda, 379) l a u t e t Bergengruens l e t z t e r Satz aus diesem Werk. Somit wird schon h i e r , zwar noch n i c h t so ausgepragt wie spater (auf Bergengruen l a s t e t noch die Beschaftigung mit den dunklen Machten), Gott al s Endstufe gesehen. Dem Gericht Gottes sieh t der Mensch spater mit Verlangen entgegen. Es i s t f u r ihn ein Trost, wie z. B. i n Zorn, Z e i t und Ewigkeit, wo es h e i s s t : "Denn was habe i c h noch zu furchten, da mich ein Engel...zum jiingsten Gericht aufgerufen hat?" (180) Der Tod i s t f i i r die meisten Erzah-lungen nur eine Durchgangsstufe, "ein T e i l des unendlichen Lebens der Welt...und n i c h t seine Aufhebung." (J u n g f r a u l i c h -k e i t , 16) Nur wenn er i n diesem Sinne gedeutet wird, wird man Bergengruens Schicksalsauffassung gerecht. "Des Schicksals Sinn i s t zwar ni c h t immer d e u t l i c h erkennbar, aber i n seinem 98 Endergebnis erweist es s i c h a l s etwas Erlosendes." Dadurch gewinnt auch die anscheinende Harte des Gerichts ein anderes Gesicht. Die Gerechtigkeit erscheint j e t z t i n einem ganz anderen L i c h t . Die Hande am Mast versucht U s e Jordan so zu deuten, "dass es s i c h b e i dem Tod des Matrosen um eine unbewusste Entscheidung zur Siihne handelte, die schon 99 mit dem Entsetzen iiber das Getane begonnen hat." J A'hnlich sieht auch W. Zimmermann das Ende der Novelle Die Feuerprobe, namlich, "die zweite [Feuerprobe],..deckt eine Schuld auf, die zwar n i c h t dem Leser, wohl aber den Menschen der Erzah-lung verborgen war, t i l g t s i e aber zugleich im todlichen Schmerz des Verbrennens, i s t also offenbares Gericht, v i e l l e i c h t aber auch. schon geheime Erlosung." Wohl s t r a f t Gott, (Der R i t t e r , J u n g f r a u l i c h k e i t , Stabenhauser), aber er v e r w i r f t i n der Strafe den Menschen n i c h t . Nur was man o f t a l s Strafe s i e h t , namlich den Tod, i s t gar nicht mehr die ei g e n t l i c h e S t r a f e , sondern der Mensch erfahrt diese schon i n dem Augen-b l i c k , da er die Untat begeht. Es i s t die S t r a f e , "die [bei MarkiewiczJ schon mit dem Entsetzen iiber das Getane begonnen hat. ""^^ (In Jungf r a u l i c h k e i t h e i s s t es, Margarethes "Siihne wurde ein T e i l i h r e s Lebens s e i n . . . . " 16.) Dasselbe sagt auch Don Gonzalb, der glaubt, seinen Enkel dem Konig zu opfern, i n der Erzahlung Die Krone aus: "Aber habe i c h nicht gebiisst von dem Augenblicke an, da i c h aus dem Schlafe geweckt wurde?" (28) Schopenhauer hat eine Behandlung des Vorhergegangenen schon vorweggenommen, indem er sagt: [Die] ewige Gerechtigkeit,...welche nicht den Staat, sondern die Welt beherrscht,... [ i s t ] nicht von menschlichen Einrichtungen abhangig, n i c h t dem Z u f a l l unterworfen, nicht u n s i c h e r s o n d e r n unfehlbar,.... Der B e g r i f f der Vergeltung s c h l i e s s t schon die Z e i t i n s i c h : ' daher kann die ewige Gerechtigkeit keine vergeltende seyn.... Die Strafe muss hie r mit dem Vergehen so verbunden seyn, dass beide Eines sind.1^2 Demnach muss eines festgehalten werden: S t r a f t Gott noch auf Erden (wie i n Die Hande am Mast, Die Zweideutigen, Die Augen-kur und anderen Erzahlungen), so i s t seine S t r a f e keine vergeltende, sondern (wie Schopenhauer sagt) das Vergehen i s t schon S t r a f e . Man konnte daraus f o l g e r n , dass Gott a l s Richter i i b e r f l i i s s i g s e i , wenn das Vergehen als die S t r a f e enthaltend angesehen wird. Dies i s t aber nicht der E a l l , denn Strafe a l l e i n i s t bei Bergengruen nicht geniigend. Er-losung und Versohnung sind die l e t z t e Stufe, und nicht nur Versohnung mit den Menschen ( i n Die Hande am Mast, Zorn, Z e i t und Ewigkeit ware dies gar nicht moglich), sondern auch mit den "ewigen Ordnungen", mit Gott. Durch Versuchung und Schuld wird der Mensch s i t t l i c h gelautert, "...und auch auf a l l e , die i n Schuld und Siihne die Gerechtigkeit anerkennen, f a l l t ein 103 S t r a h l der Versohnung." - 92 -IV. GERECHTIGKEIT UND .DIE ENTWICKLUNG ZUM UBERRECHTLICHEN Betrachtet man r e c h t l i c h e s und iiberrechtliches Richten a l s zwei miteinander ringende Formen des Richtens bei Bergen-gruen, so t r a g t ohne weiteres das Uberrechtliche den Sieg davon. Der Kampf zwischen alttestamentlicher und neutesta-mentlicher Gerechtigkeit entscheidet s i c h zu Gunsten der Auf-fassung des Neuen Bundes. Dies durfte aus Vorhergegangenem klargeworden s e i n . Diese Auffassung aber entwickelt s i c h allmahlich b e i Bergengruen. V o l l e n t f a l t e t s i e s i c h erst dann, al s s i c h der Dichter mehr und mehr zum Ghristentum bekennt. In einem seiner fruhesten Werke, dem Bekenntnisroman Das  Gesetz des Atum (1922), h e i s s t es noch, dass "die H o l l e . . . starker [ s ei] a l s das Gute."^"^ Herrscht solch eine Uber-zeugung, so haben Gnade und Liebe keine Entfaltungsmoglichkeit. Sie mogen v i e l l e i c h t e x i s t i e r e n , doch besitzen sie nicht die K r a f t , im Geschehen i n den Vordergrund zu riicken. Auch Das  Buch Rodenstein mit seinen Erzahlungen, die der Dichter auch heute noch schatzt, obwohl er andere Friihwerke n i c h t anerkennt, steht noch zum grossen T e i l unter dem Schatten dieser Uber-zeugung. Diese Sammlung erschien 1927* Doch scheint Bergen-gruen h i e r schon i n ve r e i n z e l t e n F a l l e n vage den B e g r i f f der Gnade, des Uberrechtlichen vor Augen zu haben. In der Erzahlung Der t o l l e Schmied bewirken bose Geister, dass ein Schmied t o l l wird, i n diesem Zustand a l l e r l e i Verbrechen veriibt und deswegen an den Galgen gehangt wird. Es hat aber nur einen. Augenblick gewahrt, dann i s t a l l e s s t i l l gewesen, eine weisse Taube (das Symbol der Gnade] i s t iiber dem Galgen h i n -geflogen, und g l e i c h darauf i s t der erste Schnee des Vorwinters aus dem h e l l e n Himmel g e f a l l e n ; und v i e l e aus der Menge haben beides a l s - 93 -Zeichen dafiir genommen, dass des t o l l e n Schmieds Sache im Himmel anders g e r i c h t e t worden i s t a l s im Reichelsheimer "Justiz-amt." (162/163) Die Gnade erscheint h i e r nur a l s eine H o f f n u n g — v i e l l e i c h t nur eine Ahnung. Erst i n einer d r e i Jahre spateren Sammlung, Per t o l l e Monch, zeigt Bergengruen, wie iiberreehtliches Richten auch schon auf Erden moglich sein kann. Gnade wird den Men-schen i n Per Zwitter urid i n Per Verzauberte z u t e i l . Auch T r i v u l z i o und der Konig gehort zu dieser Sammlung. In Pie  Ostergnade, einer zwei Jahre spater geschriebenen Erzahlung, erfahrt der Gnaden'begriff seine bis dahin hochste Entfaltung. Bergengruen hat s i c h j e t z t zu einer Losung durchgerungen, die aber durchaus keine Kompromisslosung, sondern eine starke, durchfuhlte und a l s s i c h bewahrend anerkannte Tiberzeugung i s t . Auf das Gerechtigkeitsthema bezogen gewinnen j e t z t b e i Bergen-gruen Shakespeares Worte aus The Merchant of Venice immer mehr Bedeutung: Though j u s t i c e be thy plea, consider t h i s , That, i n the course of j u s t i c e , none of us , o t-S h a l l see s a l v a t i o n : we do pray f o r mercy. Um nichts anderes handelt es s i c h z. B. i n T r i v u l z i o und der Konig, denn T r i v u l z i o s Sucht nach Gerechtigkeit (man vergleiche s i e mit Hahns Versessenheit) muss etwas anderem weichen: E i n Fingerzeig Gottes, wenn ernst genommen wie i n T r i v u l z i o s P a l l , bewirkt Heilung von solcher Sucht. Auch Tonno i n Kaddri i n der Wake gibt iiber dem Gedenken an seine erste Liebe zu seinem untreuen Weib die Forderung nach Gerechtigkeit auf. In der Erzahlung Pas Netz (1956) zeigt Bergengruen die verschiedenen Formen des Richtens (die i n seinem Werk a l s Entwicklung vom r e c h t l i c h e n zum iiberrechtlichen Richten gesehen werden konnen) an einer Handlung: Pie n i e d r i g s t e Stufe des - 94- -Rechts und der ffer'ecKtigkeit (oder die der Gerechtigkeit iiber-haupt) v e r t r i t t das Gericht der Ortschaft, i n welcher "ein Recht [gait}, dass jede des Ehebruchs iiberfiihrte Frau vom Schwarzen Felsen zu Tode gestiirzt wurde; unabhangig davon, ob der Gatte die Bestrafung verlangte oder aber zu einer Aus-sohnung b e r e i t war,...." (8). Dies i s t alttestamentliche Gerechtigkeit. Der P r i e s t e r der Ortschaft steht (nach Bergen-gruens Auffassung) eine Stufe hoher. Fiir ihn i s t die "des Ehe-bruchs uberfiihrte Frau" nicht nur die F r e v l e r i n , sondern vor allem ein Mensch, dem geholfen werden muss, weil er einer u n e r b i t t l i c h e n Gerechtigkeit v e r f a l i e n i s t . Der P r i e s t e r s i c h e r t i h r die Vergebung zu: "'Ich denke, da Gott d i r ver-geben hat, wird es d i r auch an seiner [_6.es MannesJ Vergebung nicht fehlen.'" (13/14-) Er i s t es auch, der "namens der Frau um einen Aufschub" ( 1 5 ) <ler U r t e i l s v o l l s t r e c k u n g b i t t e t , damit s i e ihren Mann noch einmal sehen konne. Nach der Rettung (durch des Mannes Aufspannen der Netze) i s t es der P r i e s t e r , der s i c h gegen die nochmalige U r t e i l s v o l l s t r e c k u n g wehrt, "dessen Worte ganzlich i n den Wind zu schlagen man s i c h scheute." (26 / 2 7 ) Uber der Gerechtigkeit steht der F i s c h e r , denn hatte er diese verlangt, so wiirde er nicht unter Lebensgefahr die Rettungstat unternommen haben. Sein Handeln i s t ein B e i s p i e l dafiir, wie Liebe unter Umstanden ein der gesetzlichen Gerechtig-k e i t gemass g e f a l l t e s U r t e i l nicht anerkennt. Ubrigens hat a l s "einem natiirlichen Menschen. .dem Fischer auch das Bewusstsein von einer Rechtswidrigkeit seiner Handlung g e f e h l t . . . . " ( 3 5 ) Die Markgrafin, die gebeten wird, zu entscheiden, ob das U r t e i l zum zweiten Mai ausgefiihrt werden s o i l oder n i c h t , r i c h t e t von innerer Erleuchtung g e l e i t e t . Sie i s t erstens eine her-- 95 -vorragende Rechtsgelehr.te, die den U r t e i l s s p r u c h des Gerichts der Ortschaft geschickt so auslegt, dass er einem Gnadenurteil n i c h t zu weichen braucht—auch die Gesetze und eine davon her-g e l e i t e t e Gerechtigkeit gehoren mit i n Bergengruens Weltbild. Sie beruft s i c h i n ihrem U r t e i l auf die Liebe des Fischers zu seiner Frau ("die Liebe des einen Gatten [vermag]...das Ver-schulden des anderen zu decken...." 4-0/4-1) und vor allem auf Gottes Gnade: "[E]s...ziemt [ s i c h ] , auf ein E i n g r e i f e n Gottes zu merken. E i n solches E i n g r e i f e n i s t geschehen, und die Er-rettung der Frau b l e i b t etwas Wunderhaftes...." (59) Auch die Rettungstat des F i s c h e r s , obwohl gesetzeswidrig, r i c h t e t s i c h n i c h t gegen die g o t t l i c h e n Gesetze: "[E}r aber scheine nichts getan zu haben," sagt die Markgrafin, " a l s was seinen ehelichen und c h r i s t l i c h e n P f l i c h t e n angemessen gewesen s e i ; diese aber hatten f i i r ihn den Vorrang haben miissen vor jenen, welche die o r t l i c h e n Gesetzesbrauche ihm auferlegten; die einen namlich seien von Gott, die anderen von Menschen gegeben." ( 3 5 ) Die g o t t l i c h e Gerechtigkeit beriihrt h i e r das Irdische. Von i h r nimmt a l l e s Uberrechtliche seinen Ursprung. Warum, so fragen wir uns, weist Bergengruen immer wieder auf die g o t t l i c h e Gerechtigkeit hin, die die hochste Stufe i n seinem Werk e i n -nimmt, eine Stufe, zu deren Anerkennung er erst heranwachst? Sie s o l i den B l i c k auf die unvergangliche Welt lenken: Wolle das Auge s i c h scharfen, mache der Arm s i c h b e r e i t , den goldenen Diskus zu werf.en i n die Unendlichkeit h e i s s t es im Gedicht Diskuswerfer (Die h e i l e Welt, 12). "Im Glauben an die unzerstorbare Macht g o t t l i c h e r Gerechtigkeit, an den endlichen Sieg im g o t t l i c h e n Gericht, haben s i e [die Gedichte i n der Sammlung Per ewige Kaiser] etwas Triumph!erendes, - 96 -mit dem s i e das Ewige dem der Verganglichkeit Unterworfenen ent gegenstellen.... Nur das Vergangliche kennt Hass und E i l e . Die Dauer hat Geduld.106 Bei a l l e r Bevorzugung des tJberrechtlichen s o l i die Ge-r e c h t i g k e i t n i c h t zu kurz kommen, denn so wie das neue Testa-ment das a l t e nicht aufhebt, so s o i l auch bei Bergengruen das, was wir "hohere Gerechtigkeit" nannten, nicht die Gerechtigkeit aufheben. ("[C)oncord and harmony among men are the r e s u l t s of wise administration of j u s t i c e . " ) ^ 7 Christus kam, h e i s s t es, das Gesetz zu e r f i i l l e h , und doch b r i c h t mit ihm das Gnaden-z e i t a l t e r an. ("Ihr s o l l t n icht wahnen, dass i c h gekommen bin, das Gesetz oder die Propheten aufzulb'sen; i c h bin n i c h t gekom-108 men aufzulb'sen, sondern zu e r f i i l l e n . " ) Vom c h r i s t l i c h e n Standpunkt aus i s t Bergengruens Haltung der Gerechtigkeit gegeniiber l e i c h t zu verstehen. Aber auch von einem u n r e l i g i -osen Standpunkt aus gesehen kann eine solche Haltung verstanden werden, denn, dass Gerechtigkeit i n v i e l e n F a l l e n n i c h t moglich i s t , i s t eine Schwache der Rechtswissensehaft und des Rechts. "Es i s t n i c h t s Gefahrlicheres, a l s wenn ein Mensch einen E i f e r zur Gerechtigkeit hat und s i c h auf diese v e r l a s s t . " (Gerech-t i g k e i t , 110) Beim F a l l e n eines Todesurteils z. B. s t i i r z t die als Folge dieser Schwache entstandene Problematik auf den Richter ein. Zwei durchaus ethische P r i n z i p i e n stehen im K o n f l i k t mitein-ander:. das vom T a t e r . v e r l e t z t e Sittengesetz f o r d e r t Strafe; ein anderes Gesetz aber, namlich das des Bewahrens a l l e s menschlichen Lebens, f o r d e r t Gnade. Die Machte des Lebens und die des Todes ringen miteinander; beide haben gleiche Berechtigung auf E r f i i l l u n g i h r e r Forderung. Wie s o i l s i c h der Richter i n solcher S i t u a t i o n entscheiden? In Aufsatzen iiber die Gerechtigkeit sagt Hans Kelsen von dies em K o n f l i k t : " I t i s impossible to decide between these two c o n f l i c t i n g judgments of value i n a r a t i o n a l s c i e n t i f i c way. I t i s , i n the l a s t instance, our f e e l i n g , our w i l l , and not our reason; the emotional, and not the r a t i o n a l element of our conscious-109 ness which decides t h i s c o n f l i c t . " Es ware somit auch von einem n i c h t - c h r i s t l i c h e n Standpunkt aus zu verstehen, warum Bergengruen das Uberrechtliche bevorzugt, oder doch zumindest i n Sachen der Gerechtigkeit eine ubernatiirliche Erleuchtung gelten l a s s t . (Obgleich nicht d i r e k t im Bereich der Gerech-t i g k e i t , handelt Cecco i n Die d r e i Falken i i b e r r e c h t l i c h , indem er den zuriickgekehrten d r i t t e n Falken (se i n Erbe) wieder f l i e g e n l a s s t . A l b i n e l l i , der Testamentsvollzieher, i s t zuerst zornig dariiber, erkennt aber dann die R i c h t i g k e i t dieses Vor-gehens und l e g t Cecco die s i l b e r n e Kette der Falkenbruder-schaft um.) 1 Ohne Bergengruen i n eine Dichtergruppe einreihen zu wollen diirfte es von Interesse s e i n , f e s t z u s t e l l e n , dass, obwohl sein W i r k l i c h k e i t s g e f i i h l ihn i n gewisser H i n s i c h t nie v e r l i e s s und a l l e seine Werke stark b e e i n f l u s s t e , er doch ni c h t a l s R a t i o n a l i s t bezeichnet werden kann. Als jiingeren Dichter zieht es ihn deshalb zur Romantik hin (1923-1927). Es diirfte wohl ni c h t u n r i c h t i g sein zu behaupten, dass ihn derselbe Drang nach dem I r r a t i o n a l e n auch zum Katholizismus f i i h r t e , zu dem er im Jahre 1936 t a t s a c h l i c h i i b e r t r a t . Bei einer solch bewussten Erneuerung seines Christentums wird die Neigung zum I r r a t i o n a l e n i h r T e i l beigetragen haben, denn der Glaub.e an - 98 -Gott kann verstandesmassig nicht erfas.st werden. Er selbst nennt s i c h zwar einen " c h r i s t l i c h e n H e i d e n " 1 1 0 , doch, dass das Christentum starker i s t als das Heidentum (und seine Verbindung mit damonischen Naturkraften), das beweist er z. B. i n der Erzahlung Die Flamme im Saulenholz (1955): Lindenschmidt i s t Katholik. Er le b t i n einer Z e i t , i n welcher durch Zwang der Glaube o f t gewechselt werden muss. Er aber b l e i b t dem Katho-lizismus treu und entfernt auch ein Muttergottesbild, das an einer Saule hing, n i c h t . "Er r i s s das B i l d erst vom Holz, a l s er, z u f a l l i g aus dem Eenster blickend, einen Korporal und zwei Mann iiber die Strasse kommen sah.' In seiner Hast, seinem Zorn und Schrecken t a t er das so h e f t i g , dass er den Nagel, der das B i l d trug, mit herausriss." (92) Zur selben Z e i t herrscht auch eine Seuche, die jeden hinwegrafft, der von einem kleinen Plammchen beriihrt wird. (Dieses verkorpert die dunklen Natur-kra f t e : "gewissen Tieren vergleichbar" 94.) Dieses Plammchen fand p l o t z l i c h seinen Weg i n Lindenschmidts Haus, k r e i s t e langsam um die Saule. Sie gelangte an das offene Loch des Nagels, der das Mutter-g o t t e s b i l d getragen hatte. Sie s t r i c h einige Male dariiber h i n , dann schien s i e s i c h zu ver-schmalern wie ein die P l i i g e l faltendes K e r b t i e r . P l o t z l i c h schliipfte s i e i n das Loch und war nicht mehr sicht b a r . In diesem Augenblick l o s t e s i c h der Mann aus seiner Erstarrung. Er zog ha s t i g , mit bebenden Handen, das Messer aus der Tasche und s c h n i t t einen Span von der Holzsaule. Er tauchte den Span i n das f a s t schon ausgetrocknete Schalchen, r i s s s i c h den Schuh vom rechten Fusse und t r i e b , ihn als Hammer benutzend, den Span wie einen Zapfen i n das Nagelloch. (95) Lindenschmidt h i e l t seinem Glauben die Treue, denn sonst hatte er j a das H e i l i g e n b i l d schon vor der Haussuchung entfernt. Durch diese Verzogerung aber und somit der p l o t z l i c h e n E n t f e r -nung des Bildes musste der Nagel mit herausgerissen werden, um so der Flamme Einl a s s zu bieten. Die Seuche herrscht nach , - 99 -diesem Geschehen nicht mehr.—Themen solcher Art stehen im Vordergrund und dies beweist, welche Bedeutung Bergengruen dem I r r a t i o n a l e n zumisst. Schon a l l e i n wegen des ausgepragten Schuldbegriffs des Protestantismus' konnte Bergengruen diesem nicht t r e u bleiben. Heidentum und Katholizismus Ziehen keine so strenge Grenze zwischen Erlosung und der Unmoglichkeit, diese zu erreichen. Der Katholizismus erlaubt deshalb auch die Erlosung noch nach dem T o d e . 1 1 1 Schuldig der Siinde sind a l l e Menschen. "Ja, haben wir n i c h t a l l e t e i l an den grossen Siinden? Wer kann von s i c h sagen, er s e i kein Liigner, kein Dieb, kein E e i g l i n g , kein Totschlager? Etwas von allem i s t i n uns...." (Zorn, Z e i t und Ewigkeit, 155) Jeder Mensch muss deshalb von Gott gerichtet werden. Gott aber i s t gerecht. Nur scheint es, der Protestan-tismus v e r f i c h t mehr das r e c h t l i c h e Richten Gottes, wahrend der Katholizismus v i e l l e i c h t a l s Anhanger des iiberrechtlichen Richtens Gottes gesehen werden kann. Hieraus ware zu erklaren, warum Bergengruen auch a l s C h r i s t Gott so s i e h t , dass er f i i r f a s t jedes Vergehen die Gnade b e r e i t h a l t , auch wenn -der Tod den Menschen mitten im Preveln hinwegrafft (Barbara i n Die  Eeuerprobe; Markiewicz i n Die Hande am Mast). Und so wie Gott, so s o l l e n nach Bergengruen auch die Menschen r i c h t e n , auf dass n i c h t nur r e c h t l i c h e s , sondern noch vielmehr iiber-r e c h t l i c h e s Richten zunehme auf Erden. - 100 -ANMERKUNGEN "'"Werner Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen, Munchen, Nymphenburger, 1961, S. 163/164. p , P r i v i l e g i e n des Dichters, Vorwort von . Reinhold Schneider, Zurich, Arche, 1957> S. 71 . , Sehreibtischerinnerungen, S. 163. 4 I b i d . , S. 163. 5 I b i d . , S. 162. 6 Bergengruen, P r i v i l e g i e n des Dichters, S. 62/63. 7 'Hermann Kunisch, Der andere Bergengruen - Zwei Reden, mit einer Antwort von Bergengruen, Munchen, Nymphenburger, 1958, S. 12. 8 I b i d . , S. 3 0 . 9 0 . P. Bollnow, "P. G. Junger und Werner Bergengruen. Zwei Dichter der neuen Geborgenheit," Unruhe und Geborgenheit  im Weltbild neuerer Dichter, S t u t t g a r t , W. Kohlhammer, 1953, S. 129. "^Hans Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, Bern, Francke, 1961, S. 44. (Siehe auch "Gerechtigkeit und Gott a l s Richter , t.) "^Kunisch, Der andere Bergengruen, Antwort Bergengruens, 1 2 Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 9 1 . S. 47.  "^Kunisch, Per andere Bergengruen, Antwort Bergengruens, S. 48. "^Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 92. 1^K. A. Horst, Pie deutsche L i t e r a t u r der Gegenwart, Munchen, Nymphenburger, 1957, S. 58. ^Bergengruen, P r i v i l e g i e n des P i c h t e r s , S. 60. 1 7 , Schreibtischerinnerungen, S. 124/125. 1 8 I b i d . , S. 126. 1 9 G e r o von Wilpert, Sachworterbuch der L i t e r a t u r , S t u t t g a r t , A l f r e d Kroner, 1961 5. 2 0Bergengruen, Schreibtischerinnerungen, S. 126. - 1 0 1 -21 Nach Wilhelm Grenzmann, "Werner Bergengruen - Offenbar-macher ewiger Ordnungen," Dichtung und Glaube, Frankfurt/M., Athenaum, I960, S. 2 2 5 : "Auch die meisten seiner wohlbekannten und v i e l e r o r t e r t e n 'Romane' sind i h r e r Kompositionsweise nach v i e l eher Grossformen der Novelle." 2 2 Nach Banziger, Werner Bergengruen, S. 1 0 . 23 Banziger, Werner Bergengruen, S. 1 0 . ?4 • M. W. Weber, Zur L y r i k Werner Bergengruens, Winterthur, P. G. K e l l e r , 1 9 5 8 , S. 7 . 25 ^Karl Jaspers, Einfuhrung i n die Philosophie, Zurich, Artemis, 1 9 5 0 , S. 2 0 . Gtinther Klemm, Werner Bergengruen, (Neue Ausgabe, 1 9 5 6 ) , Wuppertal-Barmen, Emil Mii l l e r , 1 9 6 1 , S. 46. 27 'Kunisch, Der andere Bergengruen, S. 3 2 . p o Nach Werner Bergengruen, Das Feuerzeichen, Roman, Munchen, Nymphenburger, 1 9 4 9 , S. 5 0 . 2 % a c h Grenzmann, Dichtung und Glaube, S. 2 3 2 / 2 3 3 . ^°Kunisch, Per andere Bergengruen, S. 28. 5 1 I b i d . , S. 2 9 . ^Grenzmann, Pichtung und Glaube, S. 226. ^ I l s e Jordan, Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens und i h r Zusammenhang mit seinem B e g r i f f des  Charakters, der Entscheidung und des Schicksals, P i s s . Munchen, 1 9 5 8 , S. 1 1 3 . ^Bergengruen, "Bekenntnis zur Hohle. E i n S e l b s t p o r t r a i t " , Welt und Wort, VII, 1 9 5 2 , S. 3 8 3 -^ H i e r h e r gehoren die Novellen und Erzahlungen Musketen-geschichte, Pie Schildwache, Pie graue und die weisse Frau, Pie Schnur um den Hals, Per a l t e Husar, Per Ostergruss, Pie  Zweideutigen. ^Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen, S. 124. 3 7 - I b i d . , S. 124. 3 9 c 5 8 I b i d . , S. 124/125. Siehe "Gerechtigkeit und die 1Grenzsituation'". ^°Nach Bergengruen, Per Grosstyrann und das Gericht, S. 222. ^Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen, S. 162. - 102 -42 Horst, Die deutsche L i t e r a t u r der Gegenwart, S. 57• 43 ^Zu dieser Gruppe gehoren: Der Maler und der Edelmann, Das Karnevalsbild, Der Elankierbaum, Die Zweideutigen, Per  goldene Tisc h f u s s . 44 Inhalt wiedergegeben i n "Gerechtigkeit und die 'Grenz-s i t u a t i o n ' " . 4.5 Siehe "Gerechtigkeit und das Gewissen a l s Richter" und "Gerechtigkeit und Gott als Richter - Pamonische Machte als Richter". 46 Jordan, Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 113* 47 'Arthur Schopenhauer, Pie beiden Grundprobleme der Ethik, Hrsg. Paul Deussen, Munchen, R. Piper, 1912, Bd. I l l , S. 657 (auch S. 656, 6 7 3 ) . 48 Siehe "Gerechtigkeit und Liebe" und "Gerechtigkeit und Gnade". 49 Schneider, Nachwort zu Pie Zwillinge aus Frankreich, Erzahlungen, Frankfurt/M..,. Ullstein-Buch, 1955, z i t i e r t i n Hans Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, Bern, Francke, 1961, S. 101 . 50 ' K a r l Barth, z i t i e r t i n Emil Brunner, J u s t i c e and the  S o c i a l Order, iibersetzt von M. Hottinger, London, Lutterworth, 1945, s. 117. 51 y Nach Emil Brunner, J u s t i c e and the S o c i a l Order, S. 117. 52 Bergengruen, Schreibtischerinnerungen, S. 164. 53 Banziger, Werner Bergengruen, S. 53• -^Liebe i n der Ehe f e h l t i n : Per t o l l e Monch, Pie d r e i  Zeugen, Per Maler und der Edelmann, Erzahlung vom Z e i t l i c h e n  und vom Ewigen, Pie Lowenkammer, Pie Erbschaft, Spitzbuben-novelle, Per Verzauberte, Per Sohn und die Mutter. •^Brunner, J u s t i c e and the S o c i a l Order, S. 117. ^ E r z a h l u n g wiedergegeben i n "Gerechtigkeit und das Gewissen a l s Richter". •^Inhalt des Romans Pas Feuerzeichen, siehe "Gerechtigkeit und der ungerechte Rich t e r " . ^ 8 K a r l Brinkmann, Erlauterungen zu Werner Bergengruens  Novellen, H o l l f e l d ( O b f r . ) ? C. Bange, (Reihe: Wilhelm Konigs Erlauterungen zu den K l a s s i k e r n , Bd. 2 7 1 . ) , S. 59* ^ E l i s a b e t h Sobota, Per Mensch im Werk Werner Bergengruens, Munchen, Nymphenburger, 1962, S. 17. - 103 -k°Sobota, Per Mensch im Werk Werner Bergengruens, S. 16. 6 I I b i d . , S. 17. Klemm, Werner Bergengruen, S. 4-5/46. 6 V Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 53. 64 Ida Bentz i n einem B r i e f an W. A. W i l l i b r a n d , 12. Dezember 1950, z i t i e r t i n W. A. Wi l l i b r a n d , "On Interpreting Bergen-gruen' s Shortstory J u n g f r a u l i c h k e i t , MPU, XLIV, 1952, S. 77, Fussnote ' 4 3 . ^Werner Bergengruen i n einem B r i e f an W. A. W i l l i b r a n d , 12. Pezember 1950, z i t i e r t i n W. A. W i l l i b r a n d , "On Interpreting Bergengruen's Shortstory J u n g f r a u l i c h k e i t , MPU, XLIV, 1952, S. 67, Fussnote 11. 66 Jordan, Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 110. ^ E r i c h Hofacker, " J u s t i c e and Grace as presented i n Bergengruen*s F i c t i o n " , Germanic Review, XXXI, 1956, S. 100. 6 8 J o r d a n , Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 35. 6 <^Siehe "Gerechtigkeit und Gott a l s Richter" "^Banziger, Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 51 • 7 1 I b i d . , S. 53. 7 2 I b i d . , S. 52. ^Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen, S. 162/163. 74 t 75-^Nach Bergengruen, Pas Feuerzeichen, S. 51. 'Ibid., S. 233. 3. 77 ^ K u n i s c h , per andere Bergengruen, S. 13• I b i d . , S. 16. 7 8Des "alten Husaren" "rechtes" und " r i c h t i g e s " Leben war als o , ahnlich wie das der d r e i Kammacher G o t t f r i e d K e l l e r s (Pie d r e i gereehten Kammacher), ein le e r e s , k a l t e s Pasein. 7^Dieses Wort kommt von dem rb'mischen Komodienschreiber Terentius; wiedergegeben i n Werner Bergengruen, Pas B e i c h t s i e g e l , S. 74. Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen,-S. 164. o n Klemm, Werner Bergengruen, S. 41. o p Bergengruen, Sehreibtischerinnerungen, S. 165. - 104 -83 84 Banziger, Werner Bergengruen, S. 10 Sobota, Per Mensch im Werk Werner Bergengruens, S. 35. 85 "TCunisch, Per andere Bergengruen, S. 18. 8^Werner Bergengruen, Pas Geheimnis v e r b l e i b t . Aufzeich-nungen und Bekenntnisse, Geleitwort von Ida F. Gorres, Munchen, Nymphenburger, 1952, S. 122. 8 7Weber, Zur L y r i k Werner Bergengruens, S. 8. 8 8 I b i d . , S. 7. 89 Siehe "Gerechtigkeit und Gnade", die Bedingungen. 9°Siehe "Gerechtigkeit und das Gewissen als Richter", dort Stabenhauser. 9 1 P e t e r Baumann, Pie Romane Werner Bergengruens, ( P i s s . Zurich, 1954), Wohlen, Buchdruckerei Freiamter Zeitung, 1954, S. 58. 9 2 J o r d a n , Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 7 2 . 9 ^ I b i d . , S. 34. 9 4 I b i d . , S. 35. 9^Siehe auch E r i c h Hofacker, " J u s t i c e and Grace as presented i n Bergengruen's F i c t i o n " , Germanic Review, XXXI, 1956, S. 101. 9^Siehe "Gerechtigkeit und die 1ewigen Ordnungen'". ^ B a n z i g e r , Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 44. 9 8Baumann, Pie Romane Werner Bergengruens, S. 58. " J o r d a n , Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 110. 1 0 0Werner Zimmermann, Peutsche Prosadichtungen der Gegenwart, Inter p r e t a t i o n f u r Lehrende und Lernende, Diisseldorf, Schwann, 1959, Bd. I I , S. 17/18. 1 0 1 J o r d a n , Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens, S. 110. 1 r \ p Schopenhauer, Pie Welt als W i l l e und Vorstellung, Hrsg. Paul Peussen, Munchen, R. Piper, 1911, Bd. I, S. 414. 1 0^Grenzmann, Pichtung und Glaube, S. 234. 1 0 Z , B a n z i g e r , Werner Bergengruen - Weg und Werk, S. 10. 1 0 5 W i l l i a m Shakespeare, The Merchant of Venice, IV, i , 198-200. - 105 -"^^Harald von Konigswald, "Der ewige Kaiser", Dank an Werner  Bergengruen. Von den Freunden des Dichters, Hrsg. Peter S c h i f f e r l i , Zurich, Arche, 1962, S. 125 und 126. 107 'Charles W. Hoffmann, "Opposition Poetry i n Nazi Germany," U n i v e r s i t y of C a l i f o r n i a P u blications i n modern Ph i l o l o g y , LXVII, 1962, Bergengruen Kap. 2 , S. 2 2 . 1 0 8Matthaus 5 , 1 7 . 1 (^ 9Hans Kelsen, What i s Justice? Berkeley, U n i v e r s i t y of C a l i f o r n i a Press, 1 9 5 7 , S. 5 . 1 1 C )Bergengruen, Das Geheimnis v e r b l e i b t , S. 126. " ^ S i e h e "Gerechtigkeit und Gott a l s Richter". - 106 -BIBLIOGRAPHIE I.- WERKE - BERGENGRUEN 1.) ALLGEMEIN: (In Klammern die Daten der Ersterscbeinung) Der t o l l e Monch. . Novellen. B e r l i n , Frundsberg-Verlag, ~ 1930. (Inhalt: Der t o l l e Monch; Die d r e i Zeugen; Der Zwitter; Spitzbubennovelle; Musketengeschichte; T r i v u l z i o und der Konig; Die Schildwache; Semyramis und die' Konigssohne; Erzahlung vom Z e i t l i c h e n und vom Ewigen; Novelle von den funf Strophen; Der Vicomte d'Hussequin; Stabenhauser; Geschichte Mohammeds, des jungen Sultans; Die Lowenkammer; Der Maler und der Edelmann; Der Flanki'er-baum; Der Schmuck; Der Verzauberte; Feurige Liebe; V/eltkaiser Nisselmann der Erste.) Die Schnur um den Hals. Novellen. B e r l i n , Buch- und T i e f -druckgesellschaft, 1935. (Inhalt: Das Vogelschalchen; Die Barenbraut; Die Schnur um den Hals; Die Augenkur; Siisse Jugend; Die Fahrt des Herrn von Ringen ( 1 9 2 3 ) ; Die Klassenbucher; Gerechtigkeit; Die Erbschaft; Der Chinese; Die Maus; Das Fr'eiheitsbandchen; Die Chinavasen; Die Heiraten von Parma; Die Bruder Orban; Der Kirschkern; Die l e i c h t e Erde.) Der Grosstyrann und das Gericht. Roman. Hamburg, Hansea-t i s c h e V e rlagsanstalt, 1935."' Am Himmel wie auf Erden. Roman. Miinchen, Nymphenburger Verlagshandlung, 194? (1940; begonnen 1 9 3 6 ) . Sternenstand. Novellen. Zurich, Im Verlag der Arche, • 194-7^7 ( i n h a l t : Sternenstand ( 1 9 3 3 ) ; Der Turmbau; Das Karnevalsbild; Das Vogelschalchen ( 1935) ; Die Heiraten von Parma ( 1935) ; Feurige Liebe ( 1 9 3 0 ) ; Der Abenteurer ( 1933) ; Der Maler und der Edelmann ( 1930) ; Novelle von den funf Strophen ( 1930) ; Erzahlung vom Z e i t l i c h e n und vom Ewigen ( 1 9 3 0 ) . ) Pelage.ja. Roman. Zurich, Arche, 1947 (1946). Das Hornunger. Heimweh. Erzahlung. Zurich, Arche, 1948 (1942). Die Hande am Mast. Erzahlung. Zurich, Arche, 1948. Der Tod von Reval. Kuriose Geschichten aus einer alten Stadt. Zurich, Arche, 1949 (1939; geschrieben 1931-1935). (Inhalt: Die Stadt der Toten; Bericht vom Lebens- und Todesiauf•eines merkwurdigen Mannes; Der Seeteufel; Jakubsons Zuflucht; Die wunderliche Herberge; Kaddri i n der Wake; Schneider und sein Obelisk; Der Kopf; Die gelbe Totenvorreitersche; Abschied.) • Das Feuerzeichen. Roman. Munchen, Nymphenburger, 1949. - 1 0 7 -Die h e i l e Welt. Gediente. Munchen, Nymphenburger, 1 9 5 0 . Die l e t z t e Reise. Novelle. Zurich, Arche, 1 9 5 0 5 ( 1 9 5 3 ) . Das Tempelchen. Erzahlung. Zurich, Arche, 1 9 5 0 . Das Buch Rodenstein. Munchen, Nymphenburger, 1 9 5 1 ( 1 9 2 7 ; geschrieben I92571926'). (Enthaltend die Stiicke, Novellen und'Erzahlungen: Eingang; Tod, Leben, Abertod und Aber-leben des Herrn von Rodenstein; Die Grenadiere; Der Wachtmeister und die P r i n z e s s i n aus dem Morgenlande; Die Zwillinge aus Erankreich; Rudolf von Rodenstein und die wilden Weibchen; Die Geschichte der d r e i Hopfen-handler; Die Zigeuner und das Wiesel; Kirschwasserge-schichte; F r o h l i c h und die beiden Erauen; Der Mann aus der Haal; Der t o l l e Schmied; Der Baumeister und die Kapsel; Die wilden weissen Heiden und die wilden weissen Selben; Unsere l i e b e Frau im Forst; Der Schlafwandler; Die zwei Frauen des Herrn von Rodenstein; Das wiitende Heer; Die Holtzschen Erben;'Die Steine; Das h e i l i g e Jahr; Das E r a u l e i n auf dem Rodenstein; Der schlesische Knabe; Die Manner im Schnellertsberge; Die schone Frau Amanita; Die Bucher aus der Truhe; Die Magd im Felsen-haus; Die Dachser; Der Fluch der Frau von Rodenstein; Aus gang.) '' Der Starost. Roman. Munchen, Nymphenburger, 1 9 5 1 ( a l t e Eassung: Das grosse Alkahest, 1926) . J u n g f r a u l i c h k e i t . Novelle. Zurich, Arche, 1 9 5 1 (194 -7 ) . "Bekenntnis zur Hohle. Ein S e l b s t p o r t r a i t " . Welt und Wort, VII., 1952, S. 381-383. Per l e t z t e R i t t m e i s t e r . Munchen, Nymphenburger, 1952. (Enthaltend die Novellen: Giorgio und Martino; Der a l t e Husar; A l i Baba und die vi'erzig Pferdekrafte; Per Augenblick;Die Bruder Orban ( 1 9 3 5 ) ; Stabenhauser ( 1 9 3 0 ) ; Lykins S c h l i t t e n f a h r t ; Per Ostergruss; Bravo, Bravo; Per Marschall und sein Sekretar; Wet t s t r e i t der Gross-mut; Per R i t t e r ( 1 9 3 3 ) ; Dawson und Mary; Pupsik; Zwei Prasentiergeschichten; Wie Riga geraumt wurde; Der Sand-arzt;.Die Augenkur ( 1935) ; Die Charakterprobe; Musketen-geschichte ( 1 9 3 0 ) ; Die Schildwache ( 1 9 3 0 ) ; Das konig-l i c h e S p i e l ( 1933) ; T r i v u l z i o und der Konig ( 1 9 3 0 ) ; Die blanken Narren.) Das Beheimnis v e r b l e i b t . Aufzeichnungen und Bekenntnisse. Geleitwort von Ida F. Gorres, Munchen, Nymphenburger, 1952. Nachricht vom Vogel Phoenix. Erzahlung. Zurich, Arche, 1952 ( 1 9 3 2 ) . E r l e b n i s auf einer I n s e l . Novelle. Zurich, Arche, 1952. Per Pfauenstrauch. Novelle. Zurich, Arche, 1953 ( 1952) . - 1 0 8 -Die S t e r n t a l e r . Novelle. Zurich, Arche, 1953. Die .Flamme im Saulenholz. Novellen. Zurich, Arche, 1955. (Inhalt: Der Strom; Die Barenbraut (1935); Die Zwei-deutigen; Die Flamme im Saulenholz; Die G r e i f f e n s c h i l d t -schen Damen; Die Fahrt des Herrn von Ringen (1923); Der Mann mit dem Helm; Das Florettband.) Das Netz. Novelle. Zurich, Arche, 1956. Der spanische Rosenstock. Tubingen, Rainer Wunderlich Verlag, 19560 ( 1 9 4 1 ) . Die Kunst, s i c h zu vereinigen. Erzahlung. Zurich, Arche, ' 1956. ' P r i v i l e g i e n des Dichters. Vorwort von Reinhold Schneider, Zurich,'Arche, 1957V Die d r e i Falken. Novelle. Hrsg. G. J . Hallamore und M. R. J e t t e r , i n Am Kreuzweg, New York, Macmillan, 1957 (1936). Figur und Schatten. Gedichte. Miinchen, Nymphenburger, 1958. (Inhalt, mehrere Sammlungen: Die Rose von Jericho (1934); Die verborgene Frucht (1938); Dies Irae (1945); Zauber- und Segensspriiche ( 1 9 4 6 ) ; Lom-bardische E l e g i e : Mit tausend Ranken ( 1 9 5 1 ) . ) Die Feuerprobe. Novelle. Hrsg. Harry Steinhauer, i n Die deutsche Novelle, New York, W. W. Norton, 1958; (1932J. Das B e i c h t s i e g e l . Novelle. Freiburg im Breisgau, Christophorus-Verlag, 1958 ( 1 9 4 6 ) . burger, 1959.' (Inhalt.: Die graue und die weisse Frau; Der Sohn und die Mutter; Der B a l l im O s t f l i i g e l ; Die tanzenden Fiisse; Manner und Frauen; Zorn, Z e i t und Ewigkeit; Drei Sterne; Die Speltsche E i n f a h r t ; Der Schutzengel.) Die Sultansrose. Novellen.. Basel/Stuttgart, Benno Schwabe, 1 9 5 9 9 « (Inhalt: Die Sultansrose ( 1 9 4 6 ) ; Die Krone (geschrieben 1 9 3 6 ) ; - Morgenlandische Erzahlung ( 1 9 4 6 ) ; Der. goldene Tischfuss ( 1 9 4 6 ) ; Der Ap f e l ( 1 9 3 2 ) ; Der Kaiser im Elend ( 1 9 3 2 ) ; Legende von den zv;ei Worten ( 1 9 4 0 ) ; Die Ostergnade ( 1 9 3 2 ) ; Die Aiigenbrauen ( 1 9 4 6 ) ; Die Verheissung ( 1 9 4 6 ) ; Die l e i c h t e Erde ( 1 9 3 5 ) . ) Barengeschichten. Zurich, Arche, 1959. (Inhalt: Der " Herzog und der Bar.; Die Barenbraut ( 1 9 3 5 ) 0 E. T. A. Hoffmann. Biographie. Zurich, Arche, I 9 6 0 (1939). S u a t i . Erzahlung. Zi i r i c h , Arche, 1 9 6 1 ( 1 9 5 7 ) -Miinchen, Nymph en-- 109 -Sehreibtischerinnerungen. Munchen, Nymphenburger, 1961. Der goldene G r i f f e l . Roman. Munchen, Nymphenburger, 1962 ( 1931) . 2.) BENUTZTE QUELLEN: Novellen, Erzahlungen: Der a l t e Husar - Die' Augenkur - Das B e i c h t s i e g e l - Der Chinese - Dawson und Mary - Die d r e i Falken - Die d r e i Zeugen - Die Erbschaft - Erzahlung vom Z e i t l i c h e n und vom Ewigen - Die Feuerprobe - Die Flamme im Saulenholz -Der Elankierbaum - Gerechtigkeit - Der goldene T i s c h -fuss - Die graue und die weisse Frau - Die Hande am Mast - Die Holtzschen Erben - Das Hornunger Heimweh -Jakubsons Zuflucht - J u n g f r a u l i c h k e i t - Kaddri i n der Wake - Der Kaiser im Elend - Das Karnevalsbild - Die Krone - Die Lowenkammer - Die Magd im Felsenhaus - Der Maler und der Edelmann - Die Manner im Schnellertsberge -Die Maus - Musketengeschichte - Das Netz - Die Oster-gnade - Der Ostergruss - Der Pfauenstrauch - Der R i t t e r - Die Schildwache - Die Schnur um „den Hals - Der Sohn und die Mutter - Spitzbubennovelle - Stabenhauser -Su a t i - Die Sultansrose - Das Tempelchen - Der t o l l e Monch - Der t o l l e Schmied - T r i v u l z i o und der Konig -Der Turmbau - Der Verzauberte - Der Vicomte d'Hussequin -Zorn, Z e i t und Ewigkeit - Die Zweideutigen - Die Zwillinge aus Frankreich - Der Zwitter. Romane: Am Himmel wie auf Erden - Das Feuerzeichen - Der goldene G r i f f e l - Der Grosstyrann und das Gericht - Pelageja. Gedichte: Die h e i l e Welt. Bekenntnisse und autobiographische Aufzeichnungen: Bekenntnis zur Hohle. Ein S e l b s t p o r t r a i t - Das Geheimnis v e r b l e i b t . Aufzeichnungen und Bekenntnisse - P r i v i l e g i e n des Dichters - Schreibtischerinnerungen. II. KRITISCHE SCHRIFTEN UBER BERGENGRUEN Banziger, Hans. Werner Bergengruen - Weg und Werk. Bern, Francke, 1961. Baumann, Peter. Die Romane Werner Bergengruens. (Diss. Zurich, 1954) , Wohlen, Buchdruckerei Freiamter Zeitung, 1954. Bollnow, Otto F r i e d r i c h . "F. G. • Jiinger und Werner Bergen-gruen. Zwei Dichter. der neuen Geborgenheit." Unruhe  und Geborgenheit i m W e l t b i l d neuerer Dichter, S t u t t g a r t , W. Kohlhammer, 1953, Bergengruens L y r i k behandelt S. 118-140. - 110 -Brinkmann, K a r l . Erlauterungen zu Werner Bergengruens  Novellen. (Die Feuerprobe; Der Teufel im Winterpalais; Die d r e i Falken; Der spanische Rosenstock). H o l l f e l d (Obfr.), C. Bange; (Reibe: Wilhelm Konigs Erlauterungen zu den K l a s s i k e r n , Bd. 271.) Grenzmann, Wilhelm. "Werner Bergengruen - Offenbarmacher ewiger Ordnungen." Dichtung und Glaube, Frankfurt/M., Athenaum, I960, Bergengruen S. 221-241. ' Hofacker, E r i c h . " J u s t i c e and Grace as presented i n Bergengruen's F i c t i o n . " Germanic Review, XXXI, 1956, S. 97-103. . "Bergengruen•s Das Feuerzeichen and K l e i s t ' s Michael Kohlhaas". MDU, XLVII, 1955, S. 349-357. Hoffmann, Charles. W.. "Opposition Poetry i n Nazi Germany." U n i v e r s i t y of C a l i f o r n i a Publications i n modern Philology, LXVII, 1962, Bergengruen Kap. 2, S. 17-38. Horst, K a r l August. Die deutsche L i t e r a t u r der Gegenwart. Munchen, Nymphenburger, 1957* ' ' Jordan, U s e . Aufbauformen i n den Novellen und Erzahlungen  Werner Bergengruens und i h r .Zusammenhang mit seinem  B e g r i f f des Charakters, der Entscheidung und des Schicksals. Diss. .Munchen, 1958. Kirchberger, Lida. "Bergengruen 1s Novel of the B e r l i n Panic". MDU, XLVI, 1954, S. 199-206. Klemm, Gunther. Werner Bergengruen. (Neue Ausgabe, 1956). Wuppertal-Barmen, Emil Mii l l e r , 1961. Kunisch, Hermann. Per andere Bergengruen - Zwei Reden, mit einer Antwort von Bergengruen. Munchen, Nymphen-burger, 1958. R i t c h i e , J . M. "Allegory and Mannerism i n Werner Bergen-gruen' s Per Tod von Reval". GLL, XIII, 1959-1960, S. 248-254. S c h i f f e r l i , Peter, Hrsg. Pank an Werner Bergengruen. Von den Freunden des P i c h t e r s . Zurich, Arche, 1962. Sobota, E l i s a b e t h . Per Mensch im Werk 'Werner Bergengruens. Miinchen, Nymphenburger, 1962. ~~~ Weber, Max Wolfgang. Zur L y r i k Werner Bergengruens. Winterthur, P. G. K e l l e r , ••1958." Weiss, Gerhard. "Pas Haus des Schicksals als Ausgangspunkt i n den Prosawerken Werner Bergengruens". MPU, L I I I , 1961, S. 291-297. - I l l -W i l l i b r a n d , W. A. "On Interpreting Bergengruen's Short-story J u n g f r a u l i c h k e i t " . MPU, XLIV, 1952, S. 6 5 - 7 8 . Zimmermann, Werner. Peutsche Prosadichtungen der Gegenwart. Inter p r e t a t i o n f i i r Lehrende und Lernende. Piisseldorf, Schwann, 1959, Bd. I I . I I I . ALLGEMEINE QUELLEN Brunner, Emil. J u s t i c e and the S o c i a l Order. Ubersetzt M. Hottinger. London, Lutterworth, 194-5. Jaspers, K a r l . Einfiihrung i n die Philosophie. Zurich, Artemis, 1950. -Kelsen, Hans. What i s Justice? Berkeley, U n i v e r s i t y of C a l i f o r n i a Press, 1957. M a r t i n i , P r i t z . Peutsche L i t e r a t u r g e s c h i c h t e . S t u t t g a r t , A l f r e d Kroner, 1961 1 1. 1 ~ Schopenhauer, Arthur. Die Welt•als Wil l e und Vorstellung. Hrsg. Paul Peussen. Munchen, R. Piper, 1911, Bd. I. . Pie beiden Grundprobleme der Ethik. Hrsg. Paul Peussen. Miinchen, R. Piper, 1912, Bd. I I I . Shakespeare, William. The Complete Works. Hrsg. G. B. Harrison. New York, Hareourt/Brace, 1952. Wilpert, Gero von. Sachworterbuch der L i t e r a t u r . S t u t t g a r t , A l f r e d Kroner, 196lT. 

Cite

Citation Scheme:

        

Citations by CSL (citeproc-js)

Usage Statistics

Share

Embed

Customize your widget with the following options, then copy and paste the code below into the HTML of your page to embed this item in your website.
                        
                            <div id="ubcOpenCollectionsWidgetDisplay">
                            <script id="ubcOpenCollectionsWidget"
                            src="{[{embed.src}]}"
                            data-item="{[{embed.item}]}"
                            data-collection="{[{embed.collection}]}"
                            data-metadata="{[{embed.showMetadata}]}"
                            data-width="{[{embed.width}]}"
                            async >
                            </script>
                            </div>
                        
                    
IIIF logo Our image viewer uses the IIIF 2.0 standard. To load this item in other compatible viewers, use this url:
http://iiif.library.ubc.ca/presentation/dsp.831.1-0105585/manifest

Comment

Related Items