Open Collections

UBC Theses and Dissertations

UBC Theses Logo

UBC Theses and Dissertations

Der Einfluss personlicher Beziehungen auf die Literaturkritik des jungen Heine Mache, Ulrich Franz Johannes 1961

You don't seem to have a PDF reader installed, try download the pdf

Item Metadata

Download

Media
[if-you-see-this-DO-NOT-CLICK]
UBC_1961_A8 M2 E4.pdf [ 5.07MB ]
[if-you-see-this-DO-NOT-CLICK]
Metadata
JSON: 1.0106194.json
JSON-LD: 1.0106194+ld.json
RDF/XML (Pretty): 1.0106194.xml
RDF/JSON: 1.0106194+rdf.json
Turtle: 1.0106194+rdf-turtle.txt
N-Triples: 1.0106194+rdf-ntriples.txt
Original Record: 1.0106194 +original-record.json
Full Text
1.0106194.txt
Citation
1.0106194.ris

Full Text

DER EINFLUSS PERSQNLICHER BEZIEHUNGEN AUP DIE LITFJUTURKRITIK DES JUNGEN HEINE von JJLRICH FRANZ JOHANNES MACHE BoA., The U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, 1959 A. THESIS SUBMITTED. IN PARTIAL FULFILMENT OP THE REQUIREMENTS FOR THE DEGREE OF MASTER "OF ARTS i n the Department of German We accept t h i s thesis^ as confirming to the required standard THE UNIVERSITY OF BRITISH COLUMBIA. .APRIL, 1961 In presenting t h i s t h e s i s i n p a r t i a l f u l f i l m e n t of the requirements f o r an advanced degree at the U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, I agree tha t the L i b r a r y s h a l l make i t f r e e l y a v a i l a b l e f o r reference and study. I f u r t h e r agree that permission f o r extensive copying of t h i s t h e s i s f o r s c h o l a r l y purposes may be granted by the Head of my Department or by h i s representatives. It i s understood that copying or p u b l i c a t i o n of t h i s t h e s i s f o r f i n a n c i a l gain s h a l l not be allowed without my written permission. Department of German  The U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, Vancouver 3, Canada. Date A p r i l 12„ 1961. A b r i s s D i e v o r l i e g e n d e A r b e i t s t e l l t e i n e n V e r s u c h d a r , H e i n e s U r t e i l t i b e r s e i n e l i t e r a r i s c h e n Z e i t g e n o s s e n a u s d e n j e w e i l i g e n L e b e n s u m s t a n d e n u n d P l a n e n des D i c b t e r s z u e r k l a r e n , u n d s o m i t s c h w e r b e g r e i f l i c h e o d e r s i c h w i d e r s p r e c h e n d e U r t e i l e l e i c h t e r v e r s t a n d l i c h z u m a c h e n . D i e U n t e r s u c h u n g b e s c h r a n k t s i c h f a s t a u s s c h l i e s s l i c h a u f d i e Z e i t vom B e g i n n d e r z w a n z i g e r J a h r e b i s z u H e i n e s U b e r s i e d l u n g n a c h P a r i s i m J a h r e 1 8 3 1 ; d o c h w a r e s e r f o r d e r l i c h , d i e s c h o n i n P a r i s v e r f a s s t e R o m a n t i s c h e S c h u l e i n d i e U n t e r s u c h u n g m i t e i n z u b e z i e h e n , d a g e r a d e d i e s e s Werk d i e A b r e c h n u n g H e i n e s m i t d e r " n e u e r e n " d e u t s c h e n L i t e r a t u r d a r s t e l l t . B e i d e r A u s w a h l d e r h i e r b e s p r o c h e n e n D i c h t e r w a r e n d r e i Beweggr i lnde a u s s c h l a g g e b e n d : E i n e r s e i t s w u r d e n D i c h t e r g e - w a h l t , d i e a u c h h e u t e n o c h e i n g e w i s s e s I n t e r e s s e e r r e g e n , ^ a n d e r e r s e i t s m u s s t e d a s i n H e i n e s B r i e f e n u n d Werken g e f u n - dene M a t e r i a l s i c h f u r e i n e B e s p r e c h u n g d e r b e t r e f f e n d e n D i c h t e r e i g n e n , u n d s c h l i e s s l i c h s o l l t e H e i n e s V e r h a l t e n z u d i e s e n D i c h t e r n s o w i e s e i n U r t e i l u b e r i h r e L e i s t u n g e n i n i r g e n d e i n e r W e i s e t y p i s c h s e i n . Im F a l l e J . B . R o u s s e a u s ^ H e i n e s V e r n a l t n i s z u P l a t e n wurde n i c h t b e h a n d e l t , d a d i e p e r s O n l i c h e A n f e i n d u n g i m P l a t e n k o n f l i k t i n e i n e m s o l c h e n Masse d o m i n i e r t , d a s s v o n L i t e r a t u r k r i t i k kaum n o c h g e s p r o - c h e n w e r d e n k a n n . - i i i - und Immermanns waren es geschmeichelte E i t e l k e i t und persiJn- l i c h e Zuneigung, worauf sich. Heines ilberschwangliches Lob zurtlekfuhren l i e s s . In Adolf Mtillner furchtete er einen bertichtigten K r i t i k e r , durch dessen Feindschaft der l i t e r a r i - sche Au f s t i e g des jungen Heine zweifellos erschwert worden ware. Der Versuch, s i c h durch Schmeicheleien die Gunst e i n f l u s s r e i c h e r L i t e r a t e n zu gewinnen, t r i t t namentlich i n Heines Verhaltnis zu Beer und Schenk hervor. Durch die Fursprache dieser Dichter hoffte er, die Munchener Professur zu erl'angen und z o l l t e daher ihren Werken hflchstes Lob. Auch das K a p i t e l uber A. W. Schlegel s o l l t e zeigen, dass Heine seine k r i t i s c h e Feder o f t zur FOrderung seiner eigenen . Interessen benutzte. So trug sein Wunsch, s i c h beim f r a n - zttsischen Publikum i n ein gunstiges L i c h t zu rucken, dazu b e i , dass A. W. Schlegel, der ausgesprochene Gegner franzflsischer L i t e r a t u r , i n der Romantischen Schule u n b i l l i g verspottet und geschmaht wurde. In Bezug auf Goethe i s t besonders Heines widerspruchsvolle Haltung nach dessen Tode heraus- gearbeitet worden: Diese beruhte e i n e r s e i t s auf der Aner- kennung Goethes a l s des "Kflnigs" der deutschen L i t e r a t u r , f u r dessen Nachfolger Heine s i c h ansah, und andererseits auf der Ablehnung des "Goethentums", das i n Heines Augen die Entwicklung der jungen Dichtergeneration hemmte. Die Untersuchung von Heines K r i t i k an Fouqu^ und Uhland hat ergeben, dass seine frtlhe Begeisterung f i i r diese Dichter mildernd auf das U r t e i l gewirkt hat, das er spater i n der Romantischen Schule liber sie f a l l t e . Dagegen konnte die weit scharfere K r i t i k an Tieck zum T e i l darauf zuriickgeftihrt - i v - werden, dass dieser ehemalige Romantiker, dem Heine keine persOnliche Wertschatzung entgegenbrachte, auch noch i n den d r e i s s i g e r Jahren l i t e r a r i s c h t a t i g war, ohne s i c h dem "jungen" Deutschland zu nahern. Das G-esamtergebnis dieser Arbeit z e i g t , dass Heines K r i t i k an seinen l i t e r a r i s c h e n Zeitgenossen i n starkem Grade persflnlichen E i n f l u s s e n unterlag und i n v i e l e n F a l l e n mit der wirklichen Uberzeugung des Verfassers nicht ohne weiteres i d e n t i f i z i e r t werden darf. Daher i s t f u r die Einschatzung a l l e r k r i t i s c h e n Xusserungen i n den Werken und Briefen H e inrich Heines die Kenntnis der naheren Lebensumstande des Dichters u n e r l a s s l i c h . - Bei der Anordnung der K a p i t e l wurden hauptsachlich chronologische Gesichtspunkte be r u c k s i c h t i g t ; im Grunde sind die einzelnen K a p i t e l selbstand.ige Einheiten, die auf verschiedene Art ihren Beitrag zum Gesamtergebnis der A rbeit l e i s t e n . A l s Hauptquelle f u r die Untersuchung dienten die Werke Heines und die von F r i e d r i c h H i r t h besorgte Gesamtausgabe der B r i e f e . Nach MOglichkeit wurde auf Aussagen und Zeugnisse von Zeitgenossen des Dichters zuruckgegriffen; Biographien wurden nur zum Vergleich oder i n Ermangelung von Dokumenten benutzt. - V - INHALT Seite KAPITEL I Adolf Milliner und Johann Baptist Rousseau 1 KAPITEL II August Wilhelm Schlegel 9 KAPITEL I I I Michael Beer und Eduard von Schenk 19 KAPITEL IV Johann Wolfgang von Goethe 31 KAPITEL V Ka r l Lebrecht Immermann 4-3 KAPITEL VI P r i e d r i c h de l a Motte Fouque 54- KAPITEL VII!. Ludwig Tieck und Ludwig Uhland 59 SCHLUSSBEMERKUNG 66 ANMERKUNGEN 69 BIBLIOGRAPHIE 78 - 1 - Erstes K a p i t e l Adolf Mtillner und Johann Baptist Rousseau Dem E i n f l u s s von Heines persflnlichen Beziehungen auf die Beurteilung seiner l i t e r a r i s c h e n Zeitgenossen haben die Biographen und K r i t i k e r wenig Beachtung geschenkt. V i e l f a c h begntlgen s i e s i c h mit verallgemeinerten, t r a d i t i o n e l l e n Eeststellungen, ohne die Charakterzuge des Dichters zu bertlcksichtigen und ohne auf die besonderen Umstande einzugehen, die jeweils Heines U r t e i l b e e i n f l u s s t haben. So f a s s t Max J . Wolff das Urteilsvermtfgen des fruhen Heine folgendermassen zusammen: Sein Geschmack war nie ganz sicher und besonders i n jungeren Jahren bewegte er s i c h i n seltsamen Irrwegen. In einem Claurenschen L u s t s p i e l fand er "eine l e i c h t e o r i g i n e l l e , f a s t marchenhafte H e i t e r k e i t " , Mtlllners Schuld e r k l a r t e er ffir sein " L i e b l i n g s b u c h l e i n " , die t r i v i a l e n Reimereien seines Kommilitonen Rousseau g e f i e l e n ihm ausgezeichnet, und das k l a g l i c h e T r a u e r s p i e l Tassos Tod von Wilhelm Smets wurdigte er 1821 einer spaltenlangen anerkennenden Besprechung. Mit der Behauptung, dass Heines Geschmack nie ganz sicher gewesen s e i , hat Wolff zweifellos recht, doch hSLlt er s i c h i n der Beurteilung von Heines K r i t i k zu stark an dessen Wort, ohne die Verhaltnisse zu erwagen, die den Dichter zu seinen lusserungen veranlassten; denn es war weit mehr a l s nur Heines jugendliche Unreife, die ihn zu ungebuhrlichem Lob h i n r i s s , es war i n v i e l starkerem Masse der Ehrgeiz, s i c h i n der l i t e r a r i s c h e n Welt einen e i n f l u s s r e i c h e n P l a t z zu verschaffen. In diesem Zusammenhang i s t es aufschlussreich, zunfichst Heines V e r h a l t n i s zu Milliner und Rousseau zu - 2 - beleuchten; derm seine Verbindung mit Smets i s t nur eine zwar h e r z l i c h e doch kurze Jugendfreundschaft, und liber Clauren, mit dem Heine nie i n Verkehr stand, finden s i c h b e r e i t s i n den GOttinger Jahren nur noch a b f a l l i g e Bemerkungen. Dagegen zeigen seine Beziehungen zu Mullner und J . B. Rousseau v i e l e typische Ziige, die i n Heines Haltung zu den meisten seiner l i t e r a r i s c h e n Zeitgenossen wiederzufinden sind. Zunachst mag man fragen: War Milliners Schuld, wie Wolff glaubt, w i r k l i c h Heines "Lieblingsbuchlein"? Verd&chtig i s t b e r e i t s , dass die einzige S t e l l e , an der Heine Die Schuld a l s " L i e b l i n g s b u c h l e i n " bezeichnet, i n einem B r i e f an Mtillner selbst zu finden i s t (30. Dez. 1821). Mtillner war damals bekanntlich einer der b i s s i g s t e n K r i t i k e r Deutschlands, und die Eeindschaft dieses Marines hatte Heines Emporkommen hfichst a b t r a g l i c h s e i n kttnnen. Obiger B r i e f s t e l l t offenbar einen Versuch dar, Mullner zu einer gtinstigen Rezension des ersten Gedichtbandes zu bewegen. Dass Heine an einer wohl- wollenden Besprechung des Buches sehr gelegen war, gesteht er vor Mullner unumwunden ein (B I, 35)• Auch den Anfang dieses B r i e f e s : "Wenn i c h e i n Dichter geworden b i n , so war Ew. Wohlgeboren Schuld schuld daran", darf man keineswegs f i i r Heines Vberzeugung halten. Das geht schon zum T e i l aus dem i r o n i s c h v e r s p i e l t e n Ton der r e s t l i c h e n Z e i l e n hervor. Bedenkt man ferner, dass von Mullners d i c h t e r i s c h e r Bedeutung im ubrigen Briefwechsel so gut wie gar nicht die Rede i s t , dann b e s t a t i g t s i c h nur die Annahme, dass Heine keinem von ihm verehrten Dichter huldigte, sondern bemiiht war, die Gunst eines gefurchteten Kunstrichters zu gewinnen. T a t s a c h l i c h schrieb Milliner eine ermutigende Besprechung iiber Heines Gedichte (B IV, 32). Im folgenden Jahre (1823) rezensierte Mullner auch Heines Tragfldien nebst einem l y r i s c h e n Intermezzo, doch f i e l diese K r i t i k weniger gilnstig aus a l s die erste ( l o c . c i t . ) . Heine aber v e r h i e l t s i c h , entgegen seiner Gewohnheit, a u f f a l l e n d duldsam. Im Sommer 1825 st a t t e t e er auf seiner Pusswanderung durch Sachsen Mullner sogar einen freundschaft- l i c h e n Besuch ab, schrieb ihm bei Ubersendung der Harzreise einen liebenswiirdigen B r i e f , i n dem es unter anderem h e i s s t : "Sie, Herr Hofrath, wissen j a se l b s t am besten, urn welchen P r e i s man die Preymiithigkeit i n Deutschland ausubt..., Ich werde nie vergessen, Herr Hofrath, wie v i e l i c h Ihnen verdanke durch die ruhmliche Anerkennung, womit Sie mich bey meinem ersten l i t e r a r i s c h e n Auftreten erfreuten...." (21. Juni 1826) Obgleich s i c h Heine iiber Milliners nicht gerade ungiinstige Rezension der Harzreise (Auszug i n B IV, 144) argerte, und iiber "Mill l n e r s Schnflditaten" klagte (An P. Merckel* 16. Nov. 1826), hiitete er s i c h , mit dem e i n f l u s s r e i c h e n Mann zu brechen. Urn weiteren Anfeindungen durch Milliner zu entgehen, s t a t t e t e er im zweiten T e i l der Re i s e b i l d e r die von Immermann beigesteuerte Xenie gegen Mullner (W I I I , 122) mit einem Stern aus, zum Zeichen dafur, dass er, Heine, die hier ver- tretene Gesinnung Immermanns nicht t e i l e , und dem g l e i c h auf die Xenien folgenden "Buch Le Grand" s t e l l t e er ein Z i t a t aus Milliners Schuld voran (W I I I , 128). Erst im d r i t t e n T e i l der Re i s e b i l d e r (Dez. 1828), ein halbes Jahr vor Milliners Tod, a l s Milliner "schon allgemein verhasst und - 4 - moralisch vernichtet war" (W I I I , 350), httrte Heine auf, s i c h vor dem Hofrat i n Weissenfels zu verbeugen. - Wurde man also nur die Heineschen Werke als Quelle anziehen, so ergabe s i c h das durchaus falsche B i l d einer Mullnerverehrung b i s i n das Jahr 1828. Erst die Br i e f e zeigen, dass die anerkennenden Gesten gegen Mullner hauptsachlich diplomatischer H d f l i c h k e i t entsprangen und dass von ktlnstlerischer Wiirdigung kaum ge- sprochen werden darf. Im F a l l e Johann Baptist Rousseaus (1802-1867) i s t das begeisterte U r t e i l des jungen Heine nicht aus der Furcht vor l i t e r a r i s c h e r Anfeindung hervorgegangen, sondern aus freund schaf tlichem Geftihl, dessen Quelle wohl hauptsachlich geschmeichelte E i t e l k e i t war. Der Beginn dieser Freundschaft r e i c h t i n das Jahr 1819 zuriick, a l s Heine i n Bonn studierte und von Rousseau Nachhilfestunden i n La t e i n e r h i e l t . Das entscheidende E r l e b n i s zwischen den beiden dichtenden Studenten s c h i l d e r t Rousseau folgendermassen: Allmahlich rtickte Heine, der damals i n Bonn f u r einen ausserst narrischen Kauz g a i t und von den Studenten a l s ein I d i o t zum besten gehalten wurde, mit Manuskripten und der Z e i t s c h r i f t "Der Wachter" heraus, legte mir Gedichte von Freudhold Riesenharf vor, den er f i i r einen seiner intimsten Hamburger Freunde ausgab, und bat mich urn ein U r t e i l dariiber; ihm schienen s i e keinen Schuss Pulver wert. A l s i c h , i n Heine durchaus nicht den Verfasser vermutend, mein Entziicken dariiber aussprach und t r o t z des bestimmtesten und wohl gar massiven Einsprechens Heines jenen Rie senharf f i i r ein Genie erster GrOsse halten zu mtissen erkl&rte, f i e l Heine mir p l t f t z l i c h wie wahnsinnig urn den Hals, weinte und Jubelte durcheinander, und ^ es wiederholte s i c h jene Szene Anch' i o son p i t t o r e . Dieses Begebnis durfte Heines Stellung zu Rousseau lange Z e i t massgeblich bestimmt haben. Wer nur einigermassen mit Heines E i t e l k e i t vertraut i s t , weiss, dass er s i c h n i c h t s Grossartigeres - 5 - hatte wunschen ktinnen a l s obige Szene. Es i s t nur a l l z u v e r s t a n d l i c h , dass er nach diesem E r l e b n i s an Rousseau bing und dessen Dichtung zunachst ohne a b s i c h t l i c h e Heuchelei ilberschatzte. Hinzu kam noch, dass Rousseau, der damals kaum achtzehn Jahre zahlte, i n Heine sei n d i c h t e r i s c h e s V o r b i l d sah und zu Heines Genugtuung die gegebenen Ratschlage nach VermSgen beherzigte (An Steinmann; 29. Okt. 1821). Ausserdem gab Rousseau seiner Bewunderung f u r Heine i n einem Zyklus von acht Sonetten Ausdruck, die er Heine i n der Handschrift zu lesen gab (B IV, 20). Von diesen Gedichten sagt Heine: "...endlich der Sonettenkranz, womit er des Freundes Haupt umsungen hat, duftet und flimmert wie goldener Johannisberger i n einem schOngeschliffenen K r i s t a l l p o k a l . " (An Steinmann; 29. Okt. 1821) Wie wenig entwickelt Heines k r i t i s c h e Fahigkeit urn diese Zeit noch war, geht aus einer Besprechung des Rheinisch- westfalischen Musen-Almanachs hervor, die zuerst im August 1821 im B e r l i n e r G e s e l l s c h a f t e r erschien (W VII, 1?1-175). In diesem A r t i k e l erschflpft s i c h Heines K r i t i k i n wenig anschaulichen Wendungen wie "recht schOne und anmutige S t e l l e n " , "recht h e r z i g , recht htlbsch" oder i n abgeschmackten Lobpreisungen wie "wunderschdn, f a s t u n u b e r t r e f f l i c h " mit einem g e l e g e n t l i c h einschrankenden "Aber". Es i s t bemerkenswert, dass dieses "Aber" n i c h t b e i denjenigen Dichtern zu finden i s t , mit denen Heine bekannt 5 oder befreundet war, und dass der Beitrag seines Freundes Rousseau das htfchste Lob davontragt: In Rousseaus Gedicht "Verlust", das E l s t e r a l s "ziemlich matte Liebesklage" - 6 - c h a r a k t e r i s i e r t (W VII, 173, Anm. 7)> weht nach Heine "ein zarter und doch herzinnig gluhender Hauch, l i e h l i c h e Weichheit und heimlich stlsse Wehmut". ("W VII, 173) All m a h l i c h jedoch nahm Heines U r t e i l uher Rousseau objektivere Formen an. Am Weihnachtsahend des Jahres 1821 schreiht er noch an Smets: " [Von Rousseau] erwarte i c h v i e l H e r r l i c h e s . . . er gehtirt zu unsern hesten rheinischen Dichtern." Ein Jahr spater aher f i n d e t s i c h b e r e i t s eine scharfe Reaktion gegen Rousseaus Dichtungen. Am 30. Dezember 1822 uhersendet Heine das Manuskript von Rousseaus Buch der Sprilche an Varnhagen mit dem Vermerk: "Ich wunschte, dass Sie ... nur den 4ten T h e i l lesen mfichten; Das ubrige i s t Stroh." Mit solcher Scharfe druckte s i c h Heine jedoch nur dem vertrauenswilrdigen und diskreten Varnhagen gegentiber aus. Vor Rousseau diirfte sein U r t e i l v i e l milder gewesen sein; selhst ah Steinmann, der mit Rousseau befreundet war, k l e i d e t Heine sein U r t e i l i n eine schmeichelhafte Bildersprache: "In seinen Sonetten sind stlperbe Sachen, ein echter poetischer Hauch und freudige Lebensfrische. Sie kommen mir vor wie meine L i e b l i n g s f r u c h t , Walderdbeeren; nur tragen s i e auch den Fehler dieser Pflanze ... v i e l unbedeutende Schttsslinge und v i e l nutzloses Blattwerk ...." (10. Apr. 1823) Wie die Notiz an Varnhagen z e i g t , hatte Heine gegen Ende des Jahres 1822 keine Zweifel mehr, dass die Dichtungen Rousseaus zum grttssten T e i l wertlos waren. Die Tatsache, dass er noch am 17. Mai 1824- an Mo ser schreibt: "Du wirst sicher mit mir fiber einstimraen, dass h t t c h s t t r e f f l i c h e Sachen i n Rousseaus Buch der Spruche enthalten sind," und dass er am 25. Juni 1824 Moser noch einmal v e r s i c h e r t , "dass uber Erwarten v i e l Gutes darin i s t , " darf n i c h t zu der Vermutung Anlass geben, dass Heine sein U r t e i l tiber Rousseau wieder geandert habe. Wenn Heine noch im Jahre 1824 Rousseaus Dichtungen vor Moser l o b t , so tut er dies z w e i f e l l o s i n der Hoffnung, sein eigenes Dichtertum vor Moser i n ein giinstigeres L i c h t zu rttcken: Rousseau hatte namlich im Februar desselben Jahres i n der Z e i t s c h r i f t Agrippina eine lange Wurdigung von Heines Gedichten v e r f l f f e n t l i c h t (Vgl. B IV, 85), und das eben erschienene Buch der Spruche hatte er Heine "auf sehr l i e b e v o l l e Weise zugeeignet." (An Moser; 1?« Mai 1824) Hatte Heine den Freund f i i r einen Dile t t a n t e n e r k l a r t , so hatte er den Lorbeer, mit dem Rousseau inn gekrfint, selbst abgelegt, ohne dabei a l s Dichter i n Mosers Augen zu steigen. Ein weiterer Grund, warum Heine s i c h so lange die Miene gab a l s schatze er Rousseaus Dichtungen, i s t s i c h e r l i c h Rousseaus p u b l i z i s t i s c h e m Talent zuzuschreiben, einer Gabe, die Heine namentlich i n jungen Jahren abging. Rousseau da- gegen hatte b e r e i t s a l s Gymnasiast ein Heftchen Turnlieder v e r f i f f e n t l i c h t , und obgleich ftinf Jahre jtinger a l s Heine, hatte er f u r seinen ersten Gedichtband weit schneller a l s dieser einen Verleger gefunden (B IV, 20). Mit kaum einund- zwanzig Jahren war Rousseau Herausgeber des Westdeutsehen  Musenalmanachs, zu dessen Mitarbeitern W. v. Blomberg, Fouque, Hoffmann von F a l l e r s l e b e n , Immermann, Re l l s t a b und A. v. S t o l t e r f o t h zahlten (Loc. c i t . ) . Die Freundschaft mit Rousseau gab Heine also auch die MSglichkeit, neue Gedichte zu v e r 6 f f e n t l i c h e n und die Garantie f r e u n d l i c h e r Rezensionen - 8 - i n der von Rousseau r e d i g i e r t e n Z e i t s c h r i f t . Von Rousseaus poetischen Brzeugnissen i s t nach dem Jahre 1824 gar nicht mehr die Rede. Obgleich Heine ihm, wie er am 4-. Januar 1831 an Varnhagen schreibt, "langst a l l e s Vertrauen entzogen," war es ihm gelungen, den ehemaligen Studienfreund uber den Vertrauensentzug hinwegzutauschen; denn uber einen Besuch Heines i n Aachen im Mai 1831 schreibt Rousseau: "... Heine ... kehrte damals bei mir ein und brachte mir noch jene a l t e Liebe mit, die er mir von Jugend auf gewidmet und die er auch ttffentlich ... bekundet hat."^ Mit diesem Besuch i n Aachen glaubte Heine offenbar, s i c h Rousseaus freundschaftliche Gesinnung auf lange Dauer gesichert zu haben . Am 8. Dezember 1831 schreibt Bdrne an Jeanette Wohl: "Als i c h dem Heine erzahlte, der A r t i k e l aus dem Bflrsenblatt stunde auch i n der Frankfurter Postzeitung, war er wie e r s t a r r t vor Staunen und Schrecken. Er sagte, es s e i n i c h t mSglich, dass Rousseau etwas habe drucken lassen, worin 7 er, Heine, b e l e i d i g t ware." Im Jahre 1836 kam es s c h l i e s s l i c h zum v O l l i g e n Bruch mit Rousseau, als dieser i n seiner neuen Z e i t s c h r i f t Der Leuchtturm Heines S c h r i f t uber die Romantische Schule aufs h e f t i g s t e a n g r i f f (W VII, 221). Zusammenfassend l a s s t -sich sagen, dass Heines fruhe Begeisterung f i i r Rousseau hauptsachlich auf dessen Bewunderung f u r Heine zurttckzufuhren i s t . Die Tatsache, dass er Rousseau auch spater gelten l i e s s und ihn i n den Reis e b i l d e r n nicht "einschlachtete", e r k l a r t s i c h wahrscheinlich aus dem Bestreben, s i c h i n den von Rousseau r e d i g i e r t e n B l a t t e r n wohlwollende Besprechungen zu sichern. - 9 - Zweites K a p i t e l A. W. Schlegel In enger persflnlicher Beziehung zu A. ¥. Schlegel stand Heine nur wahrend seiner Bonner Studentenzeit. Mit der Ubersiedlung nach Gfittingen wird der Name Schlegel i n Heines Briefen immer seltener und erst i n dem Bandchen Zur Geschichte  der neueren schflnen L i t t e r a t u r i n Deutschland (1833) f i n d e t s i c h ein langerer Versuch, die l i t e r a r i s c h e n Verdienste Schlegels einzuschatzen. Doch i s t i n dieser A r b e i t , die 1835 unter dem T i t e l Die Romantische Schule erschien, n i c h t s mehr von Heines anfanglicher Bewunderung f u r A. W. Schlegel zu sptlren, und man mag fragen: Worauf beruhte Heines anfang- l i c h e Begeisterung, und wie e r k l a r t s i c h der b i t t e r e Spott, mit dem er s c h l i e s s l i c h seinen ehemaligen Lehrer uberschuttete? M r Heines U r t e i l aus der Bonner Studentenzeit mag h i e r ein Auszug aus einem B r i e f an seinen Studienfreund Beughem stehen: Uber mein V e r h a l t n i s zu Schlegel kfinnte i c h Dir v i e l E r f r e u l i c h e s schreiben. Mit meinen Poesien war er sehr zufrieden und tiber die O r i g i n a l i t a t derselben f a s t f r e u d i g erstaunt. Ich bin zu e i t e l , urn mich hieriiber zu wundern. Ich habe mich sehr gedocken gefuhlt, a l s i c h n e u l i c h von Schlegel fflrmlich eingeladen wurde, und bei der rauchenden Kaffeetasse stundenlang mit ihm plauderte. Je ttfter i c h zu ihm komme, desto mehr finde i c h , welch ein grosser Kopf er i s t , und dass man sagen kann: Unsichtbare Grazien ihn umrauschen, Urn neue Anmuth von ihm zu erlauschen. Seine erste Prage i s t immer: wie es mit der Herausgabe meiner Gedichte stehe? und scheint solche sehr zu wunschen. (15. J u l i 1820) In demselben B r i e f an Beughem spr i c h t Heine von "poetischer - 10 - Unfruchtbarkeit", tlber die Schlegel ihm hinweggeholf en habe. Heine war damals noch v611ig unbekannt, und da s i c h keine Aussicht auf die Ver6ffentlichung seiner Gedichte bot, scheint er durch Schlegels Ermutigung und Anleitung neue Hoffnung geschtipft zu haben. Dies geht namentlich aus dem ersten der an Schlegel gerichteten Sonette hervor, i n dem Heine von s i c h sagt: Ich war ein Reis, dem seine Sttttzen sanken, Da mochtest du das arme Reis beklagen, An deinem gut'gen Wort l a s s t du es ranken, Und d i r , mein hoher Meister, s o l i ich's danken, Wird einst das schwache R e i s l e i n Bluten tragen. (W I I , 61) Solch Geftihl der Dankbarkeit gegen den "hohen Meister" war zweifellos a u f r i c h t i g , zumal Heine vor dem Erscheinen seines ersten Gedichtbandes noch duldsam genug war, seine Gedichte k r i t i s i e r e n zu lassen und auf Verbesserungsvor- schlage einzugehen. Dies b e s t a t i g t sowohl Steinmanns Bericht Q tlber Heine a l s auch Heines Gttttinger B r i e f an P. A. Brockhaus, wo er darauf hinweist, dass A. W. Schlegel die Gedichte "mehrmals k r i t i s c h durchhechelte, manche Auswuchse derselben hubsch ausmerzte, manches SchOne besser aufstutzte und das Ganze, Gott sey Dank, ziemlich l o b t e . " (7. Nov. 1820) Bald nach seinem Fortgang von Bonn durfte Heine erkannt haben, dass Schlegel kein e i g e n t l i c h e r Dichter war. Dennoch b l i e b er f u r ihn auf lange Zeit sein "nadeltthrfeiner Lehrer" (B I, 232), dessen k r i t i s c h e n S c h a r f b l i c k er noch im Jahre 1828 i n der Besprechung von Menzels Deutscher L i t e r a t u r wtlrdigte (W VII, 24-5). Schlegels V e r t r a u t h e i t mit den Gesetzen der Metrik scheint namentlich i n der GSttinger Zeit noch stark auf Heine gewirkt zu haben. Aus dem Sommer - 11 - 1824 b e r i c h t e t Wedekind tiber Heine: Ein Lieblingsthema, auf das er bei jeder Gelegen- h e i t zurtickkam, war die Metrik und die Theorie der Dichtkunst.... "Eurwahr", [sagte Heine], "die Metrik i s t rasend schwer, es gibt v i e l l e i c h t sechs oder sieben Manner i n Deutschland, die i h r Wesen verstehen. Schlegel hat mich eingefuhrt - der i s t ein Koloss. Er i s t durchaus n i c h t poetisch, aber durch seine Metrik hat er zuweilen etwas hervor- gebracht, was an das Poetische r e i c h t . " Zwei Jahre sp&ter bekennt Heine noch i n einem B r i e f an Wilhelm Muller: " . . . a l s i c h i n Bonn st u d i e r t e , hat mir August Schlegel v i e l metrische Geheimnisse aufgeschlossen" (7. Juni 1826), doch hat man h i e r b e r e i t s den Eindruck a l s ob die Achtung vor Schlegels Kflnnen gesunken s e i . Dies mag s i c h vor allem dadurch erklaren, dass Heine inzwischen zu der Ub erzeugung gelangt war, mit seinen "Nordseebildern" weit fiber Schlegels metrische Erkenntnisse hinausgegangen zu s e i n . " ^ Mit dem Erscheinen der "Bader von Lucca" im Dezember 1828 e r f o l g t e dann die erste flffentliche K r i t i k an A. W. Schlegel. Heine wies ihm nun eine ahnliche Stellung zu wie Ramler, der "das Auge gen Himmel gehoben, den s t e i f l e i n e n e n Regenschirm unterm Arm im B e r l i n e r Tiergarten skandierend wandelte" und s i c h fur den "Reprasentanten der Poesie auf Erden" h i e l t . Schlegels "poetische Unzulanglichkeit" s e i sichtbar "seitdem die Sprache weiter ausgebildet worden, sodass sogar diejenigen, die einst den Sanger des 'Arion' f i i r einen g l e i c h f a l l s i g e n Arion gehalten, getzt nur noch den verdienten Schullehrer i n ihm sehen." (W I I I , 353) Diese fiffentliche Stellungnahme gegen Schlegel darf man wohl a l s Ausgangspunkt f i i r die Verfeindung zwischen Heine und Schlegel ansehen. P r i e d r i c h H i r t h e r k l a r t Heines "Gesinnungs-- 12 - wechsel" von der Bonner b i s zur P a r i s e r Z e i t durch "pers5n- l i c h e , vor allem aber sachliche Meinungsverschiedenheiten", ohne jedoch auf diese weiter einzugehen (B IV, 16). Da H i r t h den oben z i t i e r t e n A n g r i f f i n den "Badern von Lucca" ni c h t erwahnt, steht bei ihm nicht Heine a l s Aggressor da, sondern Schlegel mit seinem Epigramm "An einen Dichter" (1832). Dies entspricht jedoch nicht den Tatsachen. Die Absage an Schlegel i n den "Badern von Lucca" i s t zu eindeutig und zu d i r e k t a l s dass Schlegel s i e nicht a l s Krankung hatte empfinden mussen. Heines erste O f f e n t l i c h e K r i t i k an Schlegel zu bewerten, i s t schwierig, weil man, abgesehen von den oben z i t i e r t e n B r i e f s t e l l e n und der Aufzeichnung Wedekinds f a s t a u s s c h l i e s s - l i c h auf Mutmassungen angewiesen i s t . B r i e f e Heines an A. W. Schlegel fehlen, ktfnnten aber, wie H i r t h annimmt, geschrieben worden sein (B IV, 18). Doch durfte s i c h dieser Briefwechsel kaum uber das Jahr 1823 hinaus erstre c k t haben, da s i c h sonst sicher Hinweise auf eine Verbindung mit Schlegel i n den Briefen an Immermann und Varnhagen finden l i e s s e n . Bei Heines standigem Bemtthen, Bekannte und Freunde zur Abfassung von Rezensionen zu bewegen,^ ""*" l a s s t es s i c h kaum denken, dass Schlegel mit einer B i t t e urn Fursprache verschont ge- blieben i s t . Aus dem "Katalog der Bi b l i o t h e k A. W. Schlegel" geht hervor, dass Schlegel ein Exemplar von Heines Tragtidien  nebst einem l y r i s c h e n Intermezzo besessen hat, und Hirths Annahme, dass dieser Band eine h a n d s c h r i f t l i c h e Widmung Heines enthalten habe (B IV, 18), i s t wohl g e r e c h t f e r t i g t . Die Tatsache, dass Schlegel beim Erscheinen der Gedichte und - 13 - der Trag5dien mit keiner Rezension f u r seinen ehemaligen Schutzling e i n t r a t , durfte diesen zumindest enttauscht haben. Ein fruhes Zeichen des Unmuts tiber Schlegels passives Verhalten zu Heine mag man wohl i n dem B r i e f an Moser vom 2 5 . Oktober 1824 erkennen: "Wenn Du Beer s i e h s t , so frage ihn, was Schlegel macht? Denn i c h setze voraus, dass er diesem v i e l f a c h empfohlen war...." Als Heine dann spater durch den ersten und zweiten T e i l der Re i s e b i l d e r i n ganz Deutschland beruhmt wurde und Schlegel weiterhin schwieg, wollte Heine offenbar im d r i t t e n T e i l der Re i s e b i l d e r dem ehemaligen Mentor die 12 Starke seiner Waffen zeigen. Man tate Heine jedoch Unrecht, wollte man ihm b e r e i t s h i e r Bosheit und P e i n d s e l i g k e i t a l s Hauptmotive f u r die K r i t i k an Schlegel unterschieben. V i e l - mehr sprach er hie r nur das aus, was er i n der Bonner Z e i t b e r e i t s geahnt und was ihm im Laufe der Jahre immer k l a r e r geworden war, dass namlich Schlegel wohl ein Theoretiker und K r i t i k e r aber kein Dichter war. Wenn Heine sein s c h a r f s i c h - t i g e s U r t e i l liber Schlegel i n Worte k l e i d e t e , die diesen v e r l e t z e n mussten, so kann man zwar von Undankbarkeit, n i c h t aber von BOs w i l l i g k e i t sprechen. Zum besseren Verstandnis von Heines spateren Angriffen auf Schlegel s o i l die Entwicklung der Eeindschaft nach dem Erscheinen der "Bader von Lucca" kurz angedeutet werden. Varnhagen von Ense, der im Marz 1829 mit Schlegel i n Bonn zusammentraf, berichtete an Rahel: "... neuli c h wollte Schlegel, dem er [Heine] tfffentlich gehuldigt hat, aus Sicher h e i t und Peigheit an der T a f e l der K u r f i i r s t i n jene Huldigung l i e b e r verwerfen und den ganzen Mann fahren lassen, i c h l i t t es aber n i c h t . " An welche Huldigung Varnhagen h i e r dachte, war nicht zu ermitteln, doch mag er Heines Besprechung "Die deutsche L i t t e r a t u r von Wolfgang Menzel" (1828) im Sinn gehabt haben, wo A. W. Schlegels " k r i t i s c h e r S c h a r f b l i c k " , den Heine auch j e t z t noch zw e i f e l l o s bewunderte, gewtlrdigt worden war (W VII, 24-5). Den A n g r i f f auf Schlegel i n den "Badern von Lucca" vom Dezember 1828 scheint Varnhagen, ahnlich wie H i r t h , ubersehen zu haben, so dass ihm Schlegels Verhalten n i c h t a l s Rache sondern "Feigheit" erschien. In Wendts Musenalmanach auf das Jahr 1832 erschien dann Schlegels 14 b i s s i g e s Epigramm auf Heine. Als Schlegel im Winter 1831/32 nach P a r i s kam urn den Orden der Ehrenlegion zu empfangen, war Heine b e r e i t s schwer e r b i t t e r t . Am 20. Januar 1832 schrieb er an Cotta: "...dass August Schlegel vor 3 Monath durch Broglio das Ehrenkreuz e r b e t t e l t , wissen Sie v i e l l e i c h t noch n i c h t , da man s i c h das Wort gegeben, es nirgens zu erwahnen. Er 1st i n diesem Augenblicke die l a c h e r l i c h s t e Figur i n P a r i s und Humbold ( s i c ! ) und Koreff tranchiren ihn aufs meisterhafteste." Am 25 . Februar l i e s s Heine i n der Allgemeinen Zeitung einen beissenden A r t i k e l tiber die Geschichte der Ordensverleihung erscheinen, wodurch Schlegels Stellung i n der P a r i s e r Gesellschaft so gut wie unmSglich wurde. J e d e n f a l l s v e r l i e s s er kurz darauf die franzttsische Hauptstadt, und Heine ruhmte s i c h spater, ihn durch jenen 15 A r t i k e l aus P a r i s vertrieben zu haben. Wie jener A r t i k e l , so besteht auch die S c h l e g e l k r i t i k i n der Romantischen Schule zum grossen T e i l aus persSnlicher Anfeindung. Zwar l a s s t er Schlegel a l s hervorragenden - 15 - Shakespeareubersetzer gelten (¥ V, 272), und rilhmt an ihm die Fahigkeit, "wissenschaftliche Gegenstande i n eleganter Form" zu behandeln (W V, 278), doch sind diese Verdienste Schlegels so t i e f i n Ironie und Skandalgeschichten eingebettet, dass s i e der Aufmerksamkeit des Lesers beinahe entgehen. Weit grttsseren Raum a l s die Behandlung von Schlegels l i t e r a r i - scher Produktion nimmt beispielsweise die Geschichte von Schlegels missgltlckter Ehe ein (W V, 279-280). Das Entlaufen der jungen Ehefrau und das B e i s p i e l , das Heine aus der agyptischen Mythologie heranzieht, urn Schlegels geschlecht- l i c h e s Unvermflgen zu i l l u s t r i e r e n , sind zwar hflchst unter- haltend, doch b l e i b t es f r a g l i c h , ob h i e r f t i r Raum i s t i n einer S c h r i f t , von der der Verfasser behauptet, s i e werde "dem Leser die Hauptmomente der l i t t e r a r i s c h e n Bewegung ... aufs g e t r e u l i c h s t e veranschaulichen." (W V, 213) iLhnliche Bedenken l i e s s e n s i c h auch gegen Heines Erinnerungen an die Schlegelschen Vorlesungen i n Bonn vorbringen: Herr A. ¥. Schlegel trug ... Glaceehandschuh und war noch ganz nach der neuesten P a r i s e r Mode gekleidet; er war noch ganz parfumiert von guter Gesellschaft und eau de m i l l e f l e u r s ; er war die Z i e r l i c h k e i t und die Eleganz s e l b s t , und wenn er vom Grosskanzler von England sprach, setzte er hinzu: "mein Freund", und neben ihm stand sein Bedienter i n der f r e i h e r r - l i c h s t Schlegelschen Hauslivree und putzte die Wachs- l i c h t e r , die auf silbernen Armleuchtern brannten und nebst einem Glase Zuckerwasser vor dem Wunder- manne auf dem Katheder standen. Livreebedienter! Wachslichter! s i l b e r n e Armleuchter! mein Freund der Grosskanzler von England! Glaceehandschuh! Zucker wasser! welche unerhflrte Dinge im Kollegium eines deutschen Professors! (¥ V, 279) Uher Schlegels Besuch i n B e r l i n im Jahre 1827 h e i s s t es wenig spater: "... er ergfltzte B e r l i n v i e r ¥ochen lang durch die Etalage seiner L a c h e r l i c h k e i t e n . Er war ein a l t e r e i t l e r - 16 - Geek geworden, der s i c h ttberall zum Narren halten l i e s s . " ( I b i d . , 280) Sodann kommt Heine auf Schlegels Besuch i n P a r i s a n l a s s l i c h der Ordensverleihung zu sprechen, s c h i l d e r t a u s f u h r l i c h die l a c h e r l i c h e Erscheinung des a l t e n "Gecken" und b e s c h l i e s s t das K a p i t e l mit einem nochmaligen Hinweis auf die Begattungsschwierigkeiten des Herrn Schlegel. Man muss bei der Beurteilung Schlegels i n der Romantischen  Schule n i c h t a l l e i n Heines Verhaltnis zu Schlegel erwagen, sondern auch das V e r h a l t n i s beider Dichter zu Frankreich. A. W. Schlegel war der beruhmt-berilchtigte V e r u r t e i l e r der grossen franzSsischen Dichter, Heine dagegen war den Franzosen so gut wie unbekannt. Weder der Globe noch die Revue Francaise hatten Besprechungen vom d r i t t e n T e i l der R e i s e b i l d e r gebracht (B IV, 230). In der im Globe anonym erschienenen A r t i k e l r e i h e "De l'e'tat de l a l i t t e r a t u r e allemande" (1830) wurden Wolfgang Menzel und Platen hoch gepriesen, wahrend Heine f a s t ganzlich i g n o r i e r t wurde. Durch die kurze Erwahnung, die ihm z u t e i l w u r d e , f u n i t e er s i c h "gemein misshandelt" und bat Varnhagen, etwas zu unternehmen, dass bei diesen franzOsischen Z e i t s c h r i f t e n "jeder f e i n d l i c h e n Machinazion von jeder Seite vorgebaut werde." (27 • Feb. 1830) Auch b e i seinem E i n t r e f f e n i n P a r i s war Heine i n Frankreich noch wenig bekannt. Die Romantische  Schule, die zunachst nur i n franztfsischer Ubersetzung erschien, war hauptsachlich an franzflsische Leser g e r i c h t e t , und das Bemuhen, dem franzdsisehen Publikum zu g e f a l i e n , i s t einer der auffallendsten Zuge des Buches. Dies Vorhaben l i e s s s i c h jedoch kaum e r f o l g r e i c h e r ausfiihren a l s durch die l i t e r a r i s c h e Zuchtigung jenes Marines, der versucht hatte, die Franzosen - 17 - a l s Gesetzgeber des guten Geschmacks zu entthronen. An scharfen Angriffen auf Schlegel hatte es i n Frankreich auch 17 vor Heine n i c h t g e f e h l t , doch war zu erwarten, dass die Stimme, die ein Deutscher i n Frankreich gegen Schlegel erhob, von den Franzosen mit besonderer Genugtuung hingenommen werden wurde. Die Art, i n welcher Heine i n diesem Zusammenhang an den N a t i o n a l s t o l z der Franzosen a p p e l l i e r t e , l a s s t s i c h durch einige Z i t a t e l e i c h t veranschaulichen. Schlegel f e h l e , wie Heine hehauptet, a l l e s Verstandnis f u r moderne Kunst. Deshalb habe er auch nie einen Dichter wie Racine begreifen kflnnen. Racine s e i der erste grosse Dichter der Neuzeit: In seiner Brust dufteten die ersten Veilchen unseres modernen Lebens .... Wer weiss, w i e v i e l Taten aus Racines Versen erbluht sind! Die franztisischen Helden, die bei den Pyramiden, bei Marengo, bei A u s t e r l i t z , b e i Moskau und Waterloo begraben li e g e n , s i e hatten a l l e einst Racines Verse gehtirt, und i h r Kaiser hatte s i e gehtfrt aus dem Munde Talmans. Wer weiss, w i e v i e l Zentner Ruhm von der Vend&nesaule e i g e n t l i c h dem Racine gebuhre. (W V, 275-276) Der andere grosse Franzose, dem Schlegel a l i e n Anspruch auf Grfisse abgesprochen, s e i Moliere. Heine betont zweimal ausdrucklich, dass Schlegel versucht habe, diesen verehrungs- wurdigen Dichter zum Possenreisser zu erniedrigen (W V, 275; 282) und s t e l l t ironischerweise Schlegel s e l b s t a l s eine Art Possenfigur dar: Hier i n P a r i s hatte i c h die Betrubnis, Herrn A. W. Schlegel persOnlich wiederzusehen .... Ich ging eben, das Haus zu sehen, worin Moliere gewohnt hat; denn i c h ehre grosse Dichter und suche u b e r a l l mit r e l i g i S s e r Andacht die Spuren ih r e s i r d i s c h e n Wandels .... Auf meinem Wege unfern jenes g e h e i l i g t e n Hauses er b l i c k e i c h ein Wesen, i n dessen verwebten Ztigen s i c h eine Xhnlichkeit mit dem ehemaligen A. W. Schlegel kundgab. Ich glaubte seinen Geist zu sehen, aber es war sein Leib ... es war sogar ein Bauch zu sehen, und oben druber hingen eine Menge Ordensbander ..... - 18 - Er war gekleidet nach der neuesten Mode jeneso Jahres, i n welchem Erau von StaSl gestorben. Dabei l a c h e l t e er so v e r a l t e t suss wie ein begahrte Dame, die ein Stuck Zucker im Munde hat und bewegte s i c h so jugendlich wie ein kokettes Kind Mir war i n diesem Augenblick a l s salie i c h den seligen Moliere am Fenster stehen, und a l s l a c h e l t e er zu mir herab, hindeutend auf jene melancholisch heitere Erscheinung .... Moliere a l l e i n ware der Mann gewesen, der eine solche Figur f u r das Theatre f r a n c a i s bearbeiten konnte, er a l l e i n hatte das Talent; - und das ahnte der Herr A. W. Schlegel, und er hasste den M o l i l r e . . . . (W V, 281) Dass Heine t a t s a c h l i c h beim Besuch des Moli&reschen Hauses 19 auf Schlegel s t i e s s , i s t durchaus zweifelhaft. Dennoch b l e i b t der E i n f a l l , dass Moliere und Heine gemeinsam an dem hartnackigen Gegner der franzflsischen K l a s s i k e r Rache nehmen, ein bestechendes Zeugnis Heineschen Witzes. Gegen den Vorwurf der Undankbarkeit und P i e t a t l o s i g k e i t glaubte s i c h Heine zu sichern, indem er Schlegels Verhalten 20 zu Burger a l s P a r a l l e l e anftihrte: "Hat Herr A. W. Schlegel den a l t e n Burger geschont, seinen l i t t e r a r i s c h e n Vater? Nein, und er handelte nach Brauch und Herkommen. Denn i n der L i t t e r a t u r wie i n den Waldern der nordamerikanisehen Wilden werden die Vater von den Sflhnen totgeschlagen, sobald s i e a l t und schwach geworden." (¥ V, 267-268) Mit diesen Worten s t e l l t e Heine s i c h den F r e i b r i e f aus, gegen Schlegel loszuschlagen. Zwar mochte Schlegels Epigramm ihn schwer g e r e i t z t haben (B IV, 16), doch ware es v e r f e h l t , die H e f t i g k e i t und Wucht der A u s f a l l e auf diesen verei n z e l t e n Hieb zuruckzufiihren. Vermutlich sah Heine k l a r voraus, wie sehr seine Verspottung Schlegels den Franzosen schmeicheln wttrde, und wie l e i c h t er auf diese Weise zu grttsserer P o p u l a r i t a t gelangen kttnnte. - 1 9 - D r i t t e s K a p i t e l Michael Beer und Eduard von Schenk Am 2 7 . Marz 1828 fand die Urauffuhrung von Beers Struensee im Munchener Nationaltheater s t a t t . Kurz darauf l i e s s Heine im Cottaschen Morgenblatt eine ausftthrliche Besprechung der Auffilhrung mit einer Wilrdigung von Beers d i c h t e r i s c h e r Entwicklung erscheinen (W VII, 5 9 7 ) • Von Beers friiheren Sttlcken hatten Klytamnestra und die Braute  von Aragonien eine scharfe Ablehnung i n der Jenaischen  Allgemeinen L i t e r a t u r z e i t u n g erfahren (B IV, 184), und nun versuchte Heine nicht nur die Vorzuge von Beers neuem Stuck hervorzuheben, sondern auch a l l e fruheren A n g r i f f e auf Beer zu entkraften. Da es ihm jedoch merklich an Beweisgrunden f e h l t e , v e r f i e l er darauf, die A n g r i f f e von Beers Gegnern a l s "ironischen Tadel" aufzufassen: "War es indessen ernst- l i c h gemeint," schrieb er, "so bedauern wir, dass jene K r i t i k e r vor l a u t e r Baumen den Wald nicht gesehen haben .... Wir bewundern die dramatische Weisheit und die Biihnenkennt- n i s des Dichters, wodurch er so Grosses bewirkt." (W VII, 231) Uber den Struensee selbst hiess es unter anderem: "Es i s t unendlich erquickend, i n jener dtirren Sandwtlste, die wir deutsches Theater nennen, wieder einen reinen, f r i s c h e n Labequell hervorspringen zu sehen." (W VII, 2 2 7 ) Drei Tage nach dem Erscheinen der Struenseekritik schrieb Heine an Moser: "Unser Nazionaldichter Michael Beer i s t h i e r und l a s s t seine Stticke auffiihren. Im Morgenblatt steht eine - 20 - Correspondent ... die den Struensee bespricht. Und denke Dir - i c h , Ich, ICH habe s i e geschrieben! Den GSttern steht der Verstand s t i l l . . . . " (14. Apr. 1828) In seinem B r i e f an Merckel vom gleichen Datum h e i s s t es: "Verzeih mir jenen A r t i k e l , i c h musste ihn schreiben." Es i s t eindeutig, dass die Besprechung von Beers Struensee nicht Heines k r i t i s c h e s U r t e i l d a r s t e l l t e , sondern eine jener "Lumpigkeiten", die nach Heines Worten " o f t sogar lobenswert sind, wenn s i e uns i n den Stand setzen, der grossen Idee unseres Lebens desto wtlrdiger zu dienen." (An Varnhagen; 1. Apr. 1828) Gerade i n dieser Z e i t h o f f t e Heine auf die Ernennung . zum Professor an der Munchener U n i v e r s i t a t , und da a l l e s von der Entscheidung des Bayrischen Kfinigs abhing, war ein gutes Verhaltnis zu e i n f l u s s r e i c h e n Leuten am Hofe unbedingt e r f o r d e r l i c h . Michael Beer aber genoss das Wohlwollen Ludwigs I. und war mit Eduard von Schenk, der gerade zum Mi n i s t e r des Innern aufgestiegen war, eng befreundet. Von Schenks Piir- sprache, das wusste Heine, hing seine Zukunft ab, und ein Zerwurfnis mit einem der beiden Dichter, mit Beer oder Schenk, konnte ihm a l l e Aussicht auf die Professur nehmen. So e r k l a r t s i c h das uberraschende Lob. fur. Beer im Cottaschen Morgenblatt und auch die scheinbare Verehrung Schenks a l s Dichter. Am 2. A p r i l 1828 schreibt Heine an Schenk: "...es i s t eine 21 E i t e l k e i t , dass i c h rnit dem lebendigen B e l i s a r meine todten Tragfldien schicke - aber Sie wolltens!" Einen Tag fruber hatte er Varnhagen gegenuber geaussert: "Es sieht h i e r schlecht aus; seichtes kummerliches Leben. K l e i n g e i - sterey," und i n b i t t e r e r Ironie se t z t Heine hinzu: "...gabe - 21 - es nicht zuweilen grossartige Erscheinungen, z. B. eine Michel Beersche oder Schenksche Tragfldie, so ware dieses ... Clima n i c h t zu ertragen." (1. Apr. 1828) Schon b e i seiner Ankunft i n Munchen hatte Heine an Varnhagen geschrieben: "Der grttsste Dichter der Welt i s t Eduard Schenk." (28. Nov. 1827) F r i e d r i c h H i r t h nennt diese S t e l l e eine "tlbertrieben gunstige Beurteilung ... zweif e l l o s dadurch eingegeben, dass er ... die Anstellung zu erhalten h o f f t e , urn die er s i c h i n B e r l i n und Hamburg vergeblich beworben hatte." (B IV, 167) Die Unhaltbarkeit dieser Auffassung erweist s i c h aber schon aus Heines Milnchener B r i e f an Moser vom 14. A p r i l 1828: "Ich steh h i e r a l l e i n . G r a s s l i c h i s o l i e r t . Urn mich n i c h t s herum a l s ein Meer von kleinen Seelen." Schenk a l s grflssten Dichter der Welt zu bezeichnen i s t also reine Ironie. Dieselbe Ironie f i n d e t s i c h i n geschwachter Form sogar i n den Briefen an Schenk. Selbst a l s Heine i n Florenz mit banger Hoffnung auf seine Ernennung zum Professor wartete, konnte er s i c h seines Spottes nicht enthalten: "Ich weiss, Sie stecken b i s zum Hals i n Geschaften schrieb er am 27. August 1828 an Schenk. "Im Grunde i s t es auch n i c h t no*tig, dass Leute unserer Art einander v i e l schreiben. Unsere Bucher sind grosse B r i e f e .... Adieu, Dichter des B e l i s a r ! - Ich denke of t an Sie, wenn i c h Lorbeerbaume sehe, und je mehr i c h an Sie denke, um so mehr muss i c h Sie l i e b e n . " (27* Aug. 1828) Allem Anschein nach nahm Schenk solche Schmeicheleien a l s ungeheuchelte Zuneigung hin. J e d e n f a l l s l a s s t die Darstellung, die er i n der E i n l e i t u n g zu Michael Beers Werken g i b t , - 22 - keinen Verdacht der Falschheit auf Heine f a l l e n : Ein Dichter h i e l t s i c h damals 1828 i n Munchen auf ... namlich Heinrich Heine. Ich hatte sein Buch der Lieder mit Entziicken, seine R e i s e b i l d e r mit Interesse gelesen, und es war mir httchst willkommen, diesen Geist .... naher kennen zu lernen .... Er schloss s i c h uns [Beer und Schenk] mit Warme an .... Obgleich seine p o l i t i s c h e n Ansichten den unsrigen und seine r e l i g i t t s e n den meinigen f a s t entgegengesetzt waren, so wurde doch diese Meinungsverschiedenheit ... unter dem Wehen des poetischen Genius vergessen, der unter uns seine F l i i g e l schlug. (B IV, 167) Uber dieses "Wehen des poetischen Genius" durfte Heine spOttisch gelachelt haben. Dass er die "Dioskuren" am Sternhimmel der MtLnchener Poesie (B I, 360) im S t i l l e n verachtete, i s t wohl unbestreitbar. Auch der B r i e f an den russischen Dichter und Diplomaten Tjutschew, i n dem Heine von Schenk a l s einem "Pair des Talents" s p r i c h t (1. Okt. 1828), kann.an dieser Tatsache nichts andern; denn es handelt s i c h dabei ganz o f f e n s i c h t l i c h urn ein Dokument, von dem Heine erwartete, dass es bei gegebener Gelegenheit Schenk zu Gesichte kommen wurde. Da Heine erst i n Munchen mit Schenk und dessen Werken bekannt wurde, i s t es b e g r e i f l i c h , dass s i c h im ersten und zweiten T e i l der Re i s e b i l d e r k e i n e r l e i Anspielungen auf diesen Dichter finden. Wahrend der Arbeit am d r i t t e n T e i l e versuchte Schenk gerade Heines Ernennung zum Hochschullehrer zu erreichen, und so i s t es nicht verwunderlich, dass Heine f i i r seinen GdJnner warme Worte der Verteidigung f i n d e t : Schenk war i n seinem B e l i s a r stark von der geschichtlichen Wahrheit abgewichen, und so unternahm Heine es, ihn von dem Vorwurf g e s c h i c h t l i c h e r Verfalschung freizusprechen (W I I I , 228). Die h i e r geausserte Ansicht, dass ein Dichter den - 23 - Sinn der Geschichte immer "ganz treu" wiedergebe, selbst wenn er gewisse Gestalten und Umstande f r e i e rfinde, mag 2 2 durchaus Heines Uberzeugung entsprochen hahen; nur darf man bezweifeln, dass er Eduard Schenk zu den "Dichtern" zahlte. Heines Beziehung zu Michael Beer war weit komplizierter a l s seine Bekanntschaft mit Schenk, die bald nach Heines Abreise von Munchen endete. Michael Beer hatte er schon 1821 oder 1822 i n B e r l i n kennengelernt, und im Winter 1831/32 24 t r a f er wieder mit ihm i n P a r i s zusammen. Wahrend s i c h die ilusserungen liber Schenk hauptsachlich auf die Munchener Zeit und den I t a l i e n a u f e n t h a l t Heines beschranken, finden s i c h Bemerkungen liber Michael Beer vom Anfang der zwanziger Jahre f a s t b i s zu Beers Tode im Jahre 1833. Abgesehen von der langen Besprechung des Struensee hat s i c h Heine aber nie fiffentlich liber Beers di c h t e r i s c h e Leistung geaussert. A u f f a l l i g e r w e i s e stehen f a s t a l l e b r i e f l i c h e n Bemerkungen liber Beer mit dessen vielgespieltem Einakter Der P a r i a i n Beziehung. Beachtenswert i s t i n diesem Zusammenhang, dass die Uraufflihrung des P a r i a am 22. Dezember 1823 i n B e r l i n (B IV, 73) gerade i n eine Zeit f i e l , i n der Heine s i c h i n grOsster Verlassenheit und Bedrangnis befand: Im J u l i 1823 hatte er s i c h mit Varnhagen von Ense, seinem e i n f l u s s r e i c h - sten Fflrderer, liberworf.en (B IV, 65) am 20. August war seine TragOdie Almansor i n Braunschweig ausgepfiffen worden (W I I , 2 4 7 ) , und am 28. November berichtete er an Moser, dass er "am ganzen Rheinstrom j e t z t eben so verhasst sey", wie er sonst " g e l i e b t " gewesen. - 24- - Zweifellos trug die missliche Lage, i n die Heine geraten war, dazu b e i , sei n U r t e i l uber Beer zu verscharfen. Solange jedoch die Mdglichkeit bestand, dass der P a r i a auf der Buhne d u r c h f i e l , lobte er das Stuck, zumal Beer s e i n e r s e i t s s i c h gunstig uber Heines Werke geaussert zu haben scheint. Dies i s t aus dem B r i e f an Moser vom 5« oder 6. November 1823 e r s i c h t l i c h : "Michael Beers P a r i a i s t ein Meisterstiick, i c h w i l l es j e t z t gern gestehen, da er mich j a f u r einen grossen Dichter h a l t . " Im B r i e f an Moser vom 3. Januar 1824 rechnete Heine noch immer mit der Mttglichkeit, dass der P a r i a vom 25 Publikum "verworfen" s e i . Urn jedoch den etwaigen E r f o l g des Stiickes irgendwie auf die eigene Person zu beziehen, versuchte er, den Misserfolg des Almansor als einmaliges Suhneopfer f u r die judische Kunst h i n z u s t e l l e n : "... dass die TragOdie nothwendig schlecht seyn muss, wenn ein Jude s i e geschrieben hat, dieses Axiom darf j e t z t n icht mehr aufs Tapet gebracht werden. Dafur kann mir Michael Beer n i c h t genug danken." Im nachsten B r i e f an Moser f i n d e t s i c h folgende lusserung liber Beers P a r i a : Dass Michel Beers P a r i a i n B e r l i n grossen B e y f a l l gefunden, habe i c h gestern Morgen zu C e l l e gehttrt und zwar ... durch einen al t e n Juden .... Dieser hatte es von einem Hlihneraugenoperateur gehtfrt, welcher di r e k t von B e r l i n gekommen und s i c h dort selbst uberzeugt hat, dass der P a r i a p a r i stent mit S c h i l l e r s und Goethes Werken .... Ich kenne das Stlick schon langst, da der Verfasser mir dasselbe selbst vorgelesen. Es hatte mir gut g e f a l i e n , und hatte mir noch besser g e f a l i e n , wenn i c h damals nicht eine zu genaue Kenntnis von Indien ... gehabt hatte. F a t a l , hflchst f a t a l war mir die Hauptbeziehung des Gedichts, dass der P a r i a ein verkappter Jude i s t . Man muss a l l e s aufbieten, dass es Niemand e i n f a l l e , l e t z t e r e r habe ithnlichkeit mit dem indischen P a r i a .... Ich wollte, Michael Beer ware getauft und sprache s i c h derb, echt almansorisch 2^ i n Hinsicht des - 25 Christentums aus, s t a t t dass er dasselbe a n g s t l i c h schont und sogar ... mit demselben l i e b a u g e l t . (21. Jan. 1824) HeinesBesorgnis f u r die judische Sache i s t h i e r sicher nicht 27 ernst zu nehmen, denn seine E i n s t e l l u n g zum Judentum war 28 i n diesen Jahren t e i l s g l e i c h g u l t i g , t e i l s negativ. Vielmehr entsprang seine K r i t i k an der c h r i s t l i c h e n Tendenz des P a r i a seinem Hass auf das "Kreuz", den er i n dieser 29 Zeit wiederholt zum Ausdruck brachte. Da Heine an der kunstlerisehen Darstellung und an der Entwicklung der t r a g i - schen Motive nichts aussetzte, darf man annehmen, dass er 30 Beer eine gewisse handwerkliche P e r t i g k e i t zugestand. Beers Pahigkeit, ein buhnenwirksames Stuck zu schreiben, wurde auch bald durch den anhaltenden E r f o l g bewiesen, 51 der dem P a r i a auf der Buhne beschieden war. Dass der d r e i Jahre jungere Beer diesen E r f o l g so bald nach der missgltlckten Auffuhrung des Almansor e r z i e l t e , dtlrfte Heines E i t e l k e i t i n nicht geringem Masse v e r l e t z t haben; denn immer noch h i e l t er s i c h f i i r einen bedeutenden 52 dramatischen Dichter. Daneben i s t Heines U r t e i l uber Beer sicher n i c h t f r e i von Neid auf Beers gl u c k l i c h e Lebensum- stande. Michael Beer war der Sohn r e i c h e r E l t e r n mit e i n - f l u s s r e i c h e n Beziehungen, Heine dagegen arm und "ohne Bretterconnexionen" (B I, 76). Michael Beer hatte b e r e i t s als Neunzehnjahriger die Genugtuung gehabt, sein Trauerspiel Klytamnestra (1819) auf der B e r l i n e r Hofbuhne aufgefuhrt 33 zu sehen, und seine spateren Beziehungen zum Munchener Theater und zu Ludwig I. (B I, i v ) sind zweifellos durch die Verbindungen des v a t e r l i c h e n Hauses e r l e i c h t e r t worden. - 26 - Noch i n der P a r i s e r Z e i t (1831) scheint Heine es Beer nicht verZiehen zu haben, dass er durch seine Geburt besonders begunstigt worden war. Btirne b e r i c h t e t hieruber i n einem B r i e f an Jeanette Wohl: "Heine f r a g t z. B. den Beer: 'Warum schreihen Sie, Sie haben es j a nicht ntttig?' wortiber Beer 34 s i c h s c h r e c k l i c h argert." Derselbe Gedanke, nur i n weit boshafterer Form, f i n d e t s i c h b e r e i t s i n dem B r i e f an Moser vom 25* Juni 1824. Heine sp r i c h t h i e r von den Musen a l s al t e n Jungfern und meint: "Eine derselben hat jungst einen reichen Juden nehmen wollen, der es bloss der Ehre halber thut, und wie i c h hflre i s t die Parthie wieder ruckgangig." Der Siegeszug des P a r i a hat Heine o f f e n s i c h t l i c h stark b e s c h a f t i g t , und immer wieder hat man den Eindruck, a l s missgiJnne er Beer den E r f o l g . Am 20. .  J u l i 1824 s c h i l d e r t er einen Traum, den er gehabt haben w i l l . Darin habe s i c h "ein grosses judisches Heer" auf dem Wege nach P a l a s t i n a befunden, "und den Beschluss des Zuges machten eine Menge Karossen.... In einer der a l l e r p r a c h t i g s t e n Staatskarossen sass Michael Beer, a l s Geniekorps, und neben ihm sassen Wolf und die S t r i c h [Berliner Schauspieler] , die den P a r i a unverzuglich i n Jerusalem auffuhren und verdientes Lob einarnten s o l l t e n . " Der grtfsste Verdruss, den der P a r i a Heine b e r e i t e t e , kam offenbar im Oktober 1824, al s Heine i n Goethes Kunst und Altertum eine langere Besprechung von Beers P a r i a fand. Der erste und ausfuhrliche T e i l der Rezension stammte von 35 Eckermann, der zweite von Goethe. Da jedoch die A r t i k e l ohne Angabe des Verfassers erschienen, mag Heine i n Goethe den Verfasser der ganzen Rezension vermutet haben. Eckermann - 27 - lobt den Dichter des P a r i a vor allem f u r die "Wahl des Gegenstandes", und f u r die Kunst, " a l l e jene tragischen Motive i n einen einzigen Akt" gebracht zu haben und s c h l i e s s t mit der Bemerkung, dass "dieses kleine Stuck ... a l i e n 36 Buhnen auf das beste empfohlen sey."^ Da s i c h Goethe jedoch im l e t z t e n T e i l der Besprechung f a s t a u s s c h l i e s s l i c h mit dem "franzflsischen P a r i a " befasst, wird das Lob, das Eckermann dem "deutschen Pari a " z o l l t , bedeutend geschwacht. Trotzdem i s t Heines Reaktion auf diese Besprechung unerwartet stark. Am 2 5 . Oktober 1824 schreibt er an Moser: "Ich habe das neue Kunst- und Alterthumsheft gelesen. Wir leben i n schrecklichen Zeiten." Diese lusserung darf man nicht a l l e i n f u r eine Ablehnung des P a r i a halten; i n der Hauptsache zeigt s i e Heines Entrustung dariiber, dass es Beer gelungen war, -57 von Goethe besprochen zu werden. ' Heine hatte s i c h ver- gehlich bemiiht, durch die ubersendung seiner Gedichte (1821) und seiner Tragtidien (1823) Goethes Aufmerksamkeit zu erregen (B I, 34, 73)» und dass es nicht Beers l i t e r a r i s c h e s Ver d i enst war, was die Besprechung i n Kunst und Altertum ver- anlasst hatte, nahm Heine ohne weiteres an; denn er f a h r t f o r t : "Wenn Du den Beer s i e h s t , so frage ihn, was Schlegel macht? Denn i c h setze voraus, dass er diesem v i e l f a c h empfohlen war, ebenso wie dem grossen GOthe - August Wolf, Herr und Madam Wolf, Z e l t e r &c &c &c &c &c." Dass Heine s i c h seiner Scheelsucht auf Beer bewusst war, l a s s t ein Br i e f an Wolfgang Menzel vermuten, i n dem er ohne sichtbaren Anlass a l l e Neidgefuhle ableugnet: "Uher des ersteren [Beers] TragOdie habe i c h im Morgenblatt Bericht e r s t a t t e t und der - 28 - Welt gezeigt, wie wenig i c h ihn beneide, wie wenig mich sein Ruhm p i k i r t . " (2. Mai 1828) Was Heines U r t e i l uber Beer a l s Dichter ferner getrubt haben mag, i s t die Tatsache, dass Beer n i c h t zu den unbedingten Bewunderern Heines zahlte. Dies geht aus dem B r i e f hervor, den Heine mit einem Exemplar seiner Tragfldien an Schenk sandte: "... erzeigen Sie mir die einzige Liebe und b l a t t e r n s i e n i c h t im R a t t c l i f f , sondern lesen s i e ihn b e i guter Laune auf einmahl. V i e l l e i c h t finden Sie ihn alsdann bedeut- samer a l s M. Beer glauben w i l l . " (2. Apr. 1828) Dass Beer auch den 1828/29 erscheinenden d r i t t e n Band der Reis e b i l d e r mit der Polemik gegen Platen n i c h t b i l l i g e n wiirde, war Heine von vornherein k l a r , zumal er wusste, dass Beer mit Platen befreundet war (B I, 407). Auch scheint das Lob i n der Miinchener Struenseekritik von 1828 auf die weitere Beurteilung Beers im negativen Sinne gewirkt zu haben; denn i n l i t e r a r i s c h e n Kreisen hatte man jenen A r t i k e l , wie Heine selbst an- Menzel schrieb, f u r eine "Mystifikazion des Publikums" gehalten (2. Mai 1828), und Bflrne und seine Freunde waren offenbar iiberzeugt, dass Heine f u r die K r i t i k von Beer bezahlt worden 38 war. Wenn Heine nun f o r t f u h r , Beer zwar zu loben, aber dabei seine wahre Meinung durchschauen zu lassen, so wollte er v i e l l e i c h t erreichen, dass man nachtraglich dazu iiberging, auch die Struenseekritik f i i r reine Ironie zu halten. Auf diese Absicht deutet beispielsweise eine M i t t e i l u n g Hermann Francks an Varnhagen von Ense: Heine hatte Franck gedrangt, s i c h von Beer das Manuskript eines neuen Trauerspiels aus- zubitten. Als Heine Franck eines Morgens besuchte, meinte er: - 29 - "Ich weiss schon, Sie haben das Manuskript bekommen und gelesen, was sagen Sie?" - "Zum Ausspeihen!" versetzte Franck, "ganz gering und schlecht." - "Wie i c h Ihnen sagte," meinte Heine darauf und setzte nach einer Pause hinzu: "Nicht wahr, den Mann darf i c h ohne Scheu loben? Es i s t keine 59 Gefahr, dass mir's einer glaubt."^^ Im g e s e l l s c h a f t l i c h e n Umgang wurde Beer namentlich i n der P a r i s e r Z e i t zur Zielscheibe von Heines Witzen. B6rne ana l y s i e r t e das gespannte Verhaltnis zwischen den beiden Dichtern folgendermassen: "Der Beer ft i h l t es nun i n seinen Nerven, dass der Heine fruber oder spater einmal S f f e n t l i c h liber ihn h e r f a l i e n wird, und geht dabei b e i a l l e r Vertrau- l i c h k e i t doch so a n g s t l i c h mit ihm urn wie das Hiindchen mit 40 dem Ltfwen." Zu diesem d f f e n t l i c h e n A n g r i f f auf Beer i s t es nie gekommen, mfiglicherweise nur deshalb n i c h t , weil Beer b e r e i t s im Marz 1833 starb. Die l e t z t e b r i e f l i c h e Bemerkung, die Heine am 19. Dezember 1832 liber seinen "Ami Beer" im Br i e f an Immermann machen wollte, ersetzte er durch Gedanken- s t r i c h e und fiigte hinzu, er wolle nur mundlich liber Beer sprechen, "wenn so unbedeutende Wesen der Besprechung liber- haupt werth sind." Dass es n i c h t schon i n frliheren Jahren zu einem Bruch zwischen Heine und Beer gekommen i s t , beruhte wohl. gleichermassen auf Beers versShnlicher Natur und auf Heines Klugheit. Die Feindschaft der e i n f l u s s r e i c h e n Familie Beer h&tte Heines Emporkommen i n der ersten Halfte der zwanziger Jahre z w e i f e l l o s h i n d e r l i c h sein ktinnen. Auch hatte eine solche Verfeindung Heines V e r h a l t n i s zu Moser und anderen Mitgliedern des "Vereins f i i r die Kultur und - 30 - Wissenschaft der Juden" getriibt, wodurch er s i c h zweifellos geschadet hatte. In der Mlinchener Z e i t wurde s c h l i e s s l i c h die "Freundschaft" mit Beer hOchstes Gehot, da durch sie die Erlangung der Professur mdglich gemacht werden s o l l t e . Spater hatte Heine durch den P l a t e n k o n f l i k t so v i e l e Peinde, dass er sogar versuchte, s i c h auf dem Umwege liber Immermann Beers Wohlwollen zu erhalten ( B r i e f vom 14. Marz 1830). Erst i n der P a r i s e r Z e i t , a l s Heine unabhangiger von deutschen Verhaltnissen wurde, schien er gegen Beer die v o i l e Scharfe seines Witzes eingesetzt zu haben. Von Beers Werken hat Heine wohl t r o t z a l i e n Spottes und a l l e r Einwande den P a r i a am hSchsten g e s t e l l t . Aber wie Schenk, so war auch Beer f l l r ihn ein "Dichter des Tages", und die Xusserung liber Beer: "So lange er l e b t , wird er u n s t e r b l i c h s e i n , " wurde bald 41 zu einem stereotypen Heineschen Witz. - 31 - V i e r t e s K a p i t e l Goethe Heines U r t e i l fiber Goethe i s t so stark von persSnlicher Enttauschung und zielbewusster Berechnung durchdrungen, dass ohne eingehende Berlicksichtigung der biographischen und k u l t u r g e s c h i c h t l i c h e n Zusammenhange eine Analyse seiner Goethekritik i r r e f tlhrend ware. Versucht man, sein V e r h a l t n i s zu Goethe zu schematisieren, so zeichnen s i c h d e u t l i c h zwei grosse Phasen ab, die durch Goethes Tod von einander geschieden sind. Solange Goethe noch lebte, bestimmte dieser die Bezie- hung durch Schweigen und kuhle Zurtickhaltung. Er s t durch Goethes Tod e r h i e l t Heine die MSglichkeit, seine E i n s t e l l u n g zu dem Verstorbenen wesentlich zu andern. Die erste Gelegen- h e i t h i e r z u bot s i c h i n dem kleinen Werk Die Romantische  Schule. "Es war no'tig", schrieb Heine i n Bezug auf diese Arbeit, "nach Goethes Tode dem deutschen Publikum eine l i t t e r a r i s c h e Abrechnung zu liberschicken. Pangt j e t z t eine neue L i t e r a t u r an, so i s t dies Blichlein zugleich i h r Programm, und i c h , mehr a l s jeder andere, musste wohl dergleichen geben." (An Laube; am 8. Apr. 1833) Heine ftihlte s i c h nach Goethes Tode o f f e n s i c h t l i c h a l s das Haupt der deutschen L i t e r a t u r , a l s der Nachfolger Goethes (¥ VII, 316). Was er zu Lebzeiten Goethes nicht hatte erreichen kfinnen, namlich gleichberechtigt neben dem grossen Dichter zu stehen, das wollte er nunmehr durchsetzen. Schon sein B r i e f an Varnhagen - 32 - vom 30. Oktober 1827 schloss mit den Worten: "Wolfgang GGthe mag immerhin das Vfllkerrecht der Geister verletzen; er kann doch nicht hindern, dass sein grosser Name einst gar o f t zusammen genannt wird mit dem Namen H. Heine." In der Rezension "Die deutsche L i t e r a t u r von Wolfgang Menzel" (1828) erhob Heine dann den gleichen Gedanken i n s UnpersBn- l i c h e : "... und so wird auch Goethe nicht verhindern ktinnen, dass jene grossen Geister, die er im Leben so gern entfernen wollte, dennoch im Tode mit ihm zusammenkommen und neben ihm ihren ewigen P l a t z finden im Westminster der deutschen L i t e r a t u r . " (W VII, 255) Von Anfang an hatte Heine versucht, durch ub ersenden 42 seiner Werke die Aufmerksamkeit Goethes zu erregen. Dieser hat ihm jedoch weder f u r die zugesandten Bucher gedankt, noch f u r eine Besprechung von Heines Werken i n Kunst und Altertum gesorgt. Es i s t daher e r s t a u n l i c h , dass die beiden ersten T e i l e der Re i s e b i l d e r , die nach dem missgluckten Besuch i n Weimar erschienen, zahlreiche Huldigungen f u r Goethe enthalten. Als Heine im Herbst 1827 erfuhr, dass Goethe s i c h m i s s f a l l i g tlber ihn geaussert habe, begann er zwar b r i e f l i c h auf den "Aristokratenknecht" zu schimpfen (B I, 329), setzte aber seine Huldigungen auch im d r i t t e n T e i l der Rei s e b i l d e r (1828) 4-4 f o r t . Wenn man Heines grosse Empfindlichkeit bertlcksichtigt, so i s t es zuerst tiberraschend, mit welch scheinbarem Gleichmut er Goethes ablehnende Haltung ertrug. Er war klug genug, von dem "wahrhaften Kriege mit Gfithe und seinen S c h r i f t e n " , den er i n n e r l i c h ausfocht (An C h r i s t i a n i ; 26. Mai 1825), - 3 3 - G f f e n t l i c h so wenig wie mttglich merken zu lassen; denn, wie er am 28. November 1827 an Varnhagen schrieb, h i e l t er es f u r Dummheit, "gegen Manner zu sprechen, die w i r k l i c h gross sind, s e l b s t , wenn man Wahres sagen kfinnte." Das Erscheinen von Wolfgang Menzels Deutscher L i t e r a t u r mit den heftigen A n g r i f f e n auf Goethe v e r l e i t e t e ihn jedoch dazu, dieses Buch flffentlich zu besprechen. Offenbar hatte Heine gehofft, unter der Maske des objektiven Kunstrichters, seinem G r o l l gegen Goethe mttglichst unbemerkt Luft zu machen. Ob Heine w i r k l i c h Menzels Ansicht tlber Goethe t e i l t e , mag d a h i n g e s t e l l t bleiben, auf <jeden F a l l muss ihm Menzels A n g r i f f grosse i n n e r l i c h e Genugtuung b e r e i t e t haben (Vgl. W IV, 313) • Am 8. Mai 1828 schreibt er an Menzel, dass Cotta und Frau die Behandlung Goethes i n Menzels Buch f u r durchaus tadelnswert h i e l t e n , dass aber. er, Heine, das Werk f u r "das bedeutendste der A r t " s e i t F r i e d r i c h Schlegels l i t e r a r i s c h e n Geschichts- vorlesungen h a l t e . Dagegen schreibt er h i n s i c h t l i c h dieses Buches an seinen e i n f l u s s r e i c h s t e n Gtfnner, den Goetheverehrer Varnhagen von Ense: "Die S t e l l e n iiber Goethe habe i c h nicht ohne Schmerzen lesen kflnnen ... wahrscheinlich lasse i c h im d r i t t e n T e i l der R e i s e b i l d e r wieder eine B a t t e r i e gegen das Pustkuchenthum l o s f e u e r n . 1 , 4 5 (28. Nov. 1827) Im folgenden Sommer aber zeigt s i c h Heines verhaltene F e i n d s e l i g k e i t gegen Goethe darin, dass er Menzel den Vorschlag macht, lessen A n g r i f f e auf Goethe i n s Englische iibertragen zu lassen: "Haben Sie oder Frank niemand, der die Goethesche Apotheose Ihres Werkes ins Englische tibersetzen kann? Ich mttchte sie i n einer engl. Z e i t s c h r i f t abdrucken lassen." (11. J u l i 1828) - 34 - Es war aber s i c h e r l i c h nicht a l l e i n die Scheu, eine "Dummheit" zu begehen, die Heine davon a b h i e l t , flffentlich gegen Goethe aufzutreten. Ein guter T e i l seiner Zuriickhaltung e r k l a r t s i c h zweifellos aus dem Bemuhen, s i c h die Preundschaft des l i t e r a r i s c h e i n f l u s s r e i c h e n Varnhagen von Ense zu erhalten. Dies i s t b e r e i t s am Anfang der zwanziger Jahre erkennbar, besonders i n den B r i e f e n vom Herbst und Winter 1823, a l s Heine mit Varnhagen z e r f a l l e n war und—ohne dies d i r e k t aus- zusprechen—von Ludwig Robert, dem Schwager Varnhagens, die Vermittlung eines Ausgleichs e r h o f f t e . "Und, l i e b e r Robert," h e i s s t es am 27- November 1823, "Sie kdnnen kaum glauben, wie a r t i g i c h mich j e t z t gegen Frau von Varnhagen betrage, - i c h habe j e t z t , b i s auf eine K l e i n i g k e i t , den ganzen G6the gele- sen!!! .... Ich mflchte gern an Frau von Varnhagen schreiben, aber ... ohne f a l s c h zu seyn, kfinnte i c h Herrn von Varnhagen nicht unerwahnt lassen." Die Ausserung, dass er den ganzen Goethe "bis auf eine K l e i n i g k e i t " kenne, i s t sich e r eine Ubertreibung, mit der er das Ehepaar Varnhagen beeindrucken wollte; denn nach Wedekinds Tagebuch hatte Heine im folgenden 46 Sommer den Werther noch nicht gelesen, und mit dem Wilhelm  Meister scheint er s i c h nicht vor 1829 befasst zu haben (B I, 389). Zweifellos hat auch der Neid auf Goethes souverane Stellung i n der L i t e r a t u r Heines Haltung entscheidend beein- f l u s s t . Heine selbst f i i h r t i n der Romantischen Schule den Neid a l s Hauptmotiv seiner Gegnerschaft an (W V, 256). TatsSchlich finden s i c h Spuren eines solchen Neides b e r e i t s i n Heines ersten s c h r i f t s t e l l e r i s c h e n Versuchen, i n den - 35 - "Briefen aus B e r l i n " (1822): "Ich w i l l n icht ungerecht seyn und h i e r unerwahnt lassen die Verehrung, die man h i e r dem Namen GOthe z o l l t , der deutsche Dichter von dem man h i e r am meisten s p r i c h t . Aher Hand aufs Herz, mag das fein e weltkluge Betragen unseres Gflthe n i c h t das meiste dazu beigetragen hahen, dass seine aussere Stellung so glanzend i s t und dass er i n so hohem Masse die A f f e k t i o n unserer Grossen geniesst?" (¥ VII, 577) Dass Heine diese Gedanken G f f e n t l i c h aussprach, e r k l a r t s i c h wohl daraus, dass er zu dieser Z e i t erst lose Beziehungen zu Varnhagen hatte und noch stark unter dem E i n f l u s s der radikalen Gruppe U e c h t r i t z , Grabhe und Kflchy stand. O f f e n t l i c h hat Heine s i c h e r s t wieder i n der Rezension von Menzels Deutscher L i t e r a t u r (1828) gegen Goethe gewandt. Nur aus den Briefen l a s s t s i c h erkennen, dass sein Verhaltnis zu Goethe durchaus nicht so p o s i t i v war, wie man es auf Grund der R e i s e b i l d e r vermuten mflchte. So v e r l e i t e t e ihn die Enttauschung iiber den Besuch i n Weimar dazu, den charakter- l i c h e n Gegensatz zwischen s i c h und Goethe f i i r das Fehlschlagen einer Dichterfreundschaft verantwortlich zu machen und Goethe zum " l e i c h t e n Lebemenschen" zu stempeln, "dem der Lebensgenuss das HOchste i s t und der das Leben f i i r und i n der Idee ... nie t i e f b e g r i f f e n und noch weniger gelebt hat." Sic h selbst dagegen s t e l l t e er a l s zwiespaltigen Schwarmer h i n , der Leben und Lebensgenuss im Grunde verachte und b e r e i t s e i , 47 f i i r die Idee a l l e s zu opfern. ' E r b i t t e r t s c h l i e s s t Heine diese Betrachtung mit den Worten: "... es i s t noch die grosse Frage, ob der Schwarmer, der selbst sein Leben f i i r die Idee hingibt nicht i n einem Momente mehr und g l i i c k l i c h e r l e b t a l s - 36 - Herr von Gflthe wahrend seines ganzen 76 jahrigen e g o i s t i s c h behaglichen Lebens." (An Moser; 1. J u l i 1825) Missgunst scheint auch eine Rolle zu s p i e l e n , wenn Heine s i c h dartlber empSrt, dass Goethe es s i c h l e i s t e n konnte, Dinge zu sagen, f u r die man einem andern Dichter U n s i t t l i c h - k e i t vorgeworfen hatte. So beginnt er einen B r i e f mit einem 48 "obszttnen" F a u s t z i t a t , dem er dann unmittelbar eine Reihe scharfer Fragen folgen l a s s t : Darf man solche ObsziJnit&ten drucken lassen? Meint Gtithe etwa, wir verstanden ihn nicht? oder hat derjenige, der das Schmutzige am reinste n ... aus- sprechen kann, mehr Recht zu solchen Aussprechungen a l s wir Plumperen, die wir vom Kothe n i c h t reden^q kOnnen, ohne dass auch Koth an den Worten klebe? — Ausser jener S t e l l e gibt es im 3 t e n und 4ten T h e i l der neuen Ausg. noch manche andere, die i c h verstehe. - Im Grunde i s t es Gutmtithigk [eit] vom alten Herrn, dass er i n seinen Buchern uns auch immer einige Z e i l e n g i b t , die wir verstehen kflnnen. (An R. C h r i s t i a n i ; Poststempel vom 19. Sept..1827) In dieser Stimmung von Scheelsucht und Unwillen e r k l a r t s i c h Heine auch gegen das eben erschienene Helenafragment als Kunstwerk: "Was ... die ganze klassisch-romantische- Helena s o i l , verstehe i c h n i c h t . Es i s t v i e l l e i c h t ein grossherzogl. Weimarsches Staatsgeheimnis - also von keiner grossen p o l i t i s c h e n Wichtigkeit.... Der Anfang i s t schOn, man glaubt, den al t e n Tragfldien Pothos zu h5ren - aber er geht allmahlig liber i n einen Schikanederschen Operntext.-" Der Gedanke, durch Goethes ablehnende Haltung v e r l e t z t worden zu sein, veranlasste Heine sogar noch j e t z t , im Herbst 1827, s i c h mit den Romantikern zu i d e n t i f i z i e r e n : "Ja! ga! Hatte er uns n i c h t verraten und verkauft, und die Schule stande noch i n wogender Blfithe - 20,000 Schleglianer ... wtirden geharnischt auftreten und ... beweisen, dass GOthes k l a s s i s c h - 37 - romantische Helena ein Meistersttick sey! J e t z t aber wird es tlber l e t z t e r e s sehr seufzend s t i l l hergehn und im N o t h f a l l v e r s i c b e r t man, es sey nicht ganz schlecht." Man darf wohl vermuten, dass Heine s i c h b e r e i t s getroffen geftlhlt hat, a l s "der grosse Goethe" die frilhen Gedichte (1821) und dann die Tragfldien nebst einem l y r i s c h e n Intermezzo (1823) v f l l l i g unbeachtet l i e s s . Eine weitere Krankung brachte am 2. Oktober 1824 das Gesprach mit Goethe, i n dessen Verlauf Heine zu der Erkenntnis kam, dass Goethe und er zwei Naturen waren, die s i c h i n i h r e r Heterogenitat ahstossen mussten (An Moser; 1. J u l i 1825). Aber dennoch scheint Heine b i s zum Herbst 1827 auf eine Annaherung an Goethe gehofft zu 50 haben. Erst die Nachricht, dass Goethe s i c h m i s s f a l l i g tlber ihn aussere, nahm ihm die Hoffnung je von Goethe gelobt zu werden. V o l l e r Verbitterung versuchte er nun seinen Freund Moser zu tlberzeugen, dass ihm an einer Verbindung mit Goethe ni c h t s l i e g e : "Sein Tadel i s t ehrend, seitdem er a l l e s Schwachliche l o b t . Er ftlrchtet die anwachsenden Titanen...." ( 3 0 . Okt. 1827) Im folgenden Jahre l a s s t Heine s i c h dann dazu v e r l e i t e n , Menzels Deutsche L i t e r a t u r zu besprechen und d a r i n die Ursache der goethefeindlichen Stimmung unter der g e i s t i g e n E l i t e zu erflrtern. Bei dieser Gelegenheit rtigt er vor allem, dass Goethe einen "Papieradel von Hochgelobten" ztlchte, "gnadige Handschreiben und Medaillen an die Lieben Getreuen" versende: V i e l l e i c h t weil Goethe, der n i c h t s a l s primus  i n t e r pares s e i n s o l l t e , i n der Republik der Geister zur Tyrannis gelangt i s t , beachten ihn v i e l e grosse Geister mit geheimem G r o l l . Sie sehen i n ihm sogar einen Ludwig XI., der den g e i s t i g e n hohen Adel unterdrtlckt, indem er den - 38 - ge i s t i g e n T i e r s etat, die l i e b e Mittelmassigkeit emporbebt. (¥ VII, 255; vgl. W I I I , 248) Hier, wie spater i n der Romantischen Schule, trennt Heine bei der Beurteilung Goethes den Dichter vom Menschen und betont, dass er s i c h n i c h t gegen die Werke Goethes r i c h t e , gegen "jene teuren SchOpfungen, die v i e l l e i c h t noch leben werden, wenn langst die deutsche Sprache schon gestorben i s t " (W VII, 256), sondern gegen das "Goethentum" schlecht- hin. Zu d i e s e r starken Einschrankung von Menzels v t t l l i g ablehnendem U r t e i l hat Heine s i c h wohl wiederum aus Rticksicht auf Varnhagen bereitgefunden. Wieviel Varnhagen an einer Schonung Goethes gelegen war, wusste Heine genau und konnte nicht leugnen, dass aus seiner Besprechung des Menzelschen Buches seine persSnliche Abneigung gegen Goethe t r o t z allem k l a r e r s i c h t l i c h war. Daher schreibt er am 6. J u l i 1828 an Varnhagen: "... i n einer Recension der Menzelschen " L i t e r a t u r " habe i c h so freymtithig liber Goethe gesprochen, a l s wenn i c h keinen einzigen Goethianer unter meinen Ereunden zahlte." Und er fugt sofort hinzu: "Ganz freymtithig? Nein! In acht Tagen bekommt Ihr diesen Aufsatz - l a s s t Gnade vor Recht ergehen - setz t mich nicht ab." (6. J u l i 1828) Eine neue E i n s t e l l u n g zu Goethes l i t e r a r i s c h e m Schaffen l a s s t s i c h i n der Romantischen Schule erkennen. Hatte Heine i n der Besprechung von Menzels Buch den Dichtungen Goethes noch hohes Lob g e z o l l t , so schrankt er dies nun zum T e i l b e t r a c h t l i c h e i n . Die Goetheschen Werke, sagt Heine j e t z t , "zieren unser teures Vaterland, wie schSne Statuen einen Garten zieren, aber es sind Statuen. Man kann s i c h darin v e r l i e b e n , aber s i e sind unfruchtbar: die Goetheschen - 39 - Dichtungen bringen n i c h t die That hervor wie die S c h i l l e r - schen. Die That i s t das Kind des Wortes, und die Goetheschen schOnen Worte sind kinderlos." (W V, 254) Die B i l d h a f t i g k e i t Heinescher Sprache i s t h i e r so bestechend, dass der Leser s i c h l e i c h t v e r l e i t e n l i e s s e uber der Anschaulichkeit des Vergleichs dessen Unhaltbarkeit und Unbeweisbarkeit zu llber- sehen. Ubrigens verwickelt s i c h Heine mit dieser Darlegung i n einen bedenklichen Widerspruch, wenn er wenige Seiten spater behauptet: "Nichts i s t thf i r i c h t e r a l s die Gering- schatzung Goethes zu Gunsten des S c h i l l e r . . . . Oder wusste man w i r k l i c h n i c h t , dass <jene hochgeruhmten A l t a r b i l d e r der Tugend und S i t t l i c h k e i t , die S c h i l l e r a u f g e s t e l l t , weit l e i c h t e r zu v e r f e r t i g e n waren a l s jene sundhaften, k l e i n - w e l t l i c h e n , befleckten Wesen, die uns Goethe i n seinen Werken erblicken l a s s t ? " (W V, 257) Die erstaunliche Metamorphose der "schSnen Statuen" i n sundhafte, befleckte Wesen l a s s t s i c h wohl daraus erklaren, dass Heine versuchte, mit seiner Goethekritik i n der Roman tischen Schule zwei s i c h zum T e i l widersprechende Zwecke zu verfolgen. Erstens l a g ihm daran, die "Goethesche Kunst- periode", deren Ende er b e r e i t s 1828 vorausgesagt hatte (W VII, 255)» i n ihrem Werte so einzuschatzen, dass die junge Dichtung eine grflssere und zweckvollere Daseinsberech- tigung e r h i e l t a l s Heine es dem noch vorherrschenden "Goethentum" z u b i l l i g t e . Andererseits musste er s i c h gegen etwaige A n g r i f f e der Goetheaner so weit sichern, dass man ihm weder k r i t i s c h e s UnvermSgen noch eine Verkennung Goethe- scher GrSsse nachsagen konnte. So zflgerte er denn auch - 40 - n i c h t , Goethe mit Homer und Shakespeare auf eine Stufe zu s t e l l e n (W V, 258). In welcher Weise Heine s i c h bemuhte, sein persflnliches Vernaltnis zu Goethe nach dessen Tode zu retuschieren, wird d e u t l i c h , wenn man die b r i e f l i c h e n lusserungen iiber den Besuch b e i Goethe mit der Schilderung i n der Romantisehen  Schule v e r g l e i c h t . An Rudolf C h r i s t i a n i schreibt er am 26. Mai 1825: "Uber Gflthes Aussehen erschrak i c h b i s i n t i e f s t e r Seele, das Gesicht gelb und mumienhaft, der zahn- lose Mund i n ang s t l i c h e r Bewegung, die ganze Gestalt ein B i l d menschlicher H i n f a l l i g k e i t . " ub ereinstimmend mit diesem Bericht h e i s s t es an Moser: "Dass i c h Dir von GOthe nichts geschrieben, und wie i c h ihn i n Weimar getroffen ... daran hast du Nichts v e r l o r e n . Er i s t nur noch das Gebaude, worin e i n s t Herrliches gebltiht, und nur das war's was mich an ihm i n t e r e s s i e r t e . " (1. J u l i 1825) Der Goethe i n der Romantisehen Schule dagegen zeigt unverkennbar "romantische" Earbung: Seine aussere Erscheinung war ebenso bedeutsam wie sein Wort, das i n seinen S c h r i f t e n lebte; auch seine Gestalt war harmonisch k l a r , f r e u d i g , edel, gemessen, und man konnte griechische Kunst an ihm studieren wie an einer Antike. Dieser wiirdevolle Leib war nie gekrummt von c h r i s t l i c h e r Wurmdemut, die Ziige dieses A n t l i t z e s waren n i c h t v e r z e r r t von c h r i s t l i c h e r Zerknirschung.(...) Um seinen Mund w i l l man einen kalten Zug von Egoismus bemerkt haben; aber auch dieser Zug i s t den ewigen Gttttern eigen, und gar dem Vater der GOtter, dem grossen J u p i t e r , mit welchem i c h Goethe schon oben verglichen. Wahrlich, a l s i c h ihn i n Weimar besuchte und ihm gegeniiberstand, b l i c k t e i c h u n w i l l k i i r l i c h zur Seite, ob i c h nicht auch neben ihm den Adler sahe mit den B l i t z e n im Schnabel.(...) Und Goethe l a c h e l t e . Er l a c h e l t e mit denselben Lippen, womit er einst die schSne Leda, die Europa, die Danae, die Semele ... gekiisst hatte - -- 41 - Les dieux s'en vont. Goethe i s t t o t . Er starb den 22. Marz des verflossenen Jahres.... (W V, 265) Nach dem Erscheinen der Romantischen Schule verschwand bei Heine a l l e r G r o l l gegen Goethe. Nur da, wo e i n zu v o r t e i l h a f t e s U r t e i l a l l z u stark zu Heines Nachteil a u s f a l l e n musste, wie b e i dem Vergleich des Tanzpoems Per Doktor Eaust (1847), u n t e r s t r i c h er sehr bewusst die l i t e r a r i s c h e n Vorztige seines eigenen Werkes b ei g l e i c h z e i t i g e r Herabsetzung von Goethes d i c h t e r i s c h e r Leistung. "Die Grenzen meiner Dar- st e l l u n g s m i t t e l konnte i c h l e i d e r n i c h t uberschreiten," schreibt er i n den Erlauterungen zu seinem Eaust, "aber ... i c h nabe wenigstens einem Verdienst nachgestrebt, dessen s i c h Goethe keineswegs rilhmen darf: i n seinem Paustgedichte vermissen wir durchgangig das treue Festhalten an der wirk- l i c h e n Sage, die Ehrfurcht vor ihrem wahrhaftigen Geiste, die P i e t a t f u r ihre innere Seele, eine P i e t a t , die der Skeptiker des achtzehnten Jahrhunderts (und ein solcher b l i e b Goethe b i s an sein s e l i g e s Ende) weder empfinden noch 51 begreifen konnte. Er hat s i c h i n dieser Beziehung einer Willkur schuldig gemacht, die auch as t h e t i s c h verdammenswert war...." (W VI, 496) Goethes Abweichen von der Sage hat nach Heines Meinung dazu gefuhrt, dass dessen Faust nie vollendet worden i s t , "wenn man n i c h t etwa jenen lenden- lahmen zweiten T e i l ... welcher v i e r z i g Jahre spater erschien, a l s Vollendung des ganzen Poems betrachten w i l l . " (Loc. c i t . ) Wie Heine s i c h i n Bezug auf die kunstlerische Gestaltung seines Faust zu r e c h t f e r t i g e n sucht, so auch h i n s i c h t l i c h der r e i n physischen Bedingungen des Schaffens: "Und dennoch hab 1 i c h es gewagt, einen Doktor Faustus zu dichten ... - 42 - r i v a l i s i e r e n d mit dem grossen Wolfgang Goethe, der mir sogar die Jugendfrische des Stoffes vorweggenommen und zur Bearbei- tung desselhen sein langes bliihendes Gtitterleben anwenden konnte, - wahrend mir, dem bekurnmerten Kranken ... nur ein Termin von v i e r Wochen ward...." (W VI, 495-496) Es i s t v t f l l i g eindeutig, dass Heine h i e r bemuht i s t , k r i t i s e h e n A n g r i f f e n vorzubeugen und Verstandnis und Wohl- wollen b e i seinen Anhangern zu erregen. Auf keinen P a l l handelt es s i c h urn ein Wiederaufleben seiner Abneigung gegen Goethe. Nach Goethes Tode b e h i e l t Heine seine versfihnliche Haltung nahezu unverandert b e i . Er d i s t a n z i e r t e s i c h sogar nochmals, im Jahre 1836, im d r i t t e n T e i l des "Salons" (W IV, 315) von seinem frtlheren Goetheurteil i n "Die deutsche L i t e r a t u r von Wolfgang Menzel" und verschwieg i n seinem B6rne-Buch (1840) die Tatsache, dass es die Abneigung gegen Goethe gewesen war, die ihn i n den Jahren 1827-1828 mit Bfirne und Menzel i n nahere Beziehung gebracht hatte (W VII, 2 3 , v g l . B IV, 173) . Darilber hinaus p r i e s er Goethe i n der "Vorrede zum Don Quichote" (1837) a l s den grSssten Lieder- 52 di c h t e r der Welt. Dennoch hat Heine Goethes wahre GrOsse wohl kaum e r f a s s t . Zwar mochte er sie gefuhlsmassig ahnen, doch hat er sic h n i c h t nachweislich bemuht, s i e zu begreifen. Goethes tiberragende Stellung i n der L i t e r a t u r beschaftigte ihn weit mehr a l s dessen dichte r i s c h e T i e f e , so dass auch Heines k r i t i s c h e s U r t e i l weniger die Meinung eines Kunst- r i c h t e r s d a r s t e l l t a l s vielmehr die mit kluger Umsicht zusammengestellten lusserungen eines Literaturdiplomaten. - 43 - Ftinftes K a p i t e l Immermann Wie die Analyse von Heines Beziehungen zu Rousseau gezeigt hat, hing die gegenseitige Einschatzung der beiden Dichter stark von wechselseitigem Lob ab. Dies t r i f f t z w e i f ellos auch f i i r den Anfang von Heines Verbindung mit Immermann zu. Am Beginn i h r e r Freundschaft steht eine sehr schmeichelhafte Besprechung von Heines ersten Gedichten, die Immermann f u r den Rheinisch-Westfalisehen Anzeiger geschrieben 53 hatte. ' "Tief e r g r i f f e n " von den "bedeutungsvollen Worten" t r a t Heine an Immermann mit einem Dankschreiben heran, ver- sicherte ihn seiner "hSchsten Achtung und innigsten Liebe" und erkl&rte ihn "nachst Oehlenschlager f u r den besten j e t z t lebenden Dramatiker" (24. Dez. 1822). Imrnermanns Rezension scheint auf Heine auch deshalb so wohltuend gewirkt zu haben, weil i h r von anderer Seite e i n A n g r i f f auf Heine vorausgegangen war. Dariiber gibt der B r i e f an Ernst C h r i s t i a n K e l l e r vom 54 15. Juni 1822 Aufschluss: "Ich hatte an Schulz geschrieben, dass meine Gedichte wegen der anzeigerischen Correspondenz gemisshandelt worden, und habe dadurch erlangt (o v a n i t a s ) , dass i c h im Anzeiger gepriesen wurde. Die Recension von Immermann hat mich f a s t zu Tranen gerilhrt." Aus dem, was Heine k i l n f t i g ilber Immermann sagt, l i e s s e s i c h an Hand von Zita t e n aus Heines Werken zeigen, dass Heine die Fahigkeiten Imrnermanns weit ilberschatzt hat. Zu diesem nur scheinbar r i c h t i g e n U r t e i l kann man deshalb sehr l e i c h t gelangen, weil Heine niemals S f f e n t l i c h K r i t i k an Immermann geiibt hat, und weil s i c h a l l e K r i t i k auf B r i e f e beschrankt und h i e r o f t neben dem starken Loh unbedeutend erscheint. Trennt man jedoch Lob und Tadel von einander, so zeigt s i c h , dass f a s t a l l e B r i e f e an Immermann einige durchaus negative Bemerkungen tlber dessen Werke enthalten. Be r e i t s im ersten B r i e f nimmt Heine gegen Immermanns L y r i k Stellung: "Ihre Gedichte haben mich n i c h t b e f r i e d i g t . . . . Es i s t v i e l e n so gegangen, und i c h sage es Ihnen offenherzig, weil i c h Sie fi i r einen Mann ha l t e , dem man seine Meinung ohne Umschweife sagen kann." (24. Dez. 1822) Das uberschwangliche Lob, das Heine i n diesem B r i e f dem Dramatiker Immermann z o l l t , darf man wohl e i n e r s e i t s a l s Dankbarkeit f i i r die Rezension des Gedichtbandes auslegen, andererseits aber mag es s i c h um echte Bewunderung des Erfolges gehandelt haben; denn Immermanns Werke hatten damals b e r e i t s i n B e r l i n e r l i t e r a r i s c h e n Kreisen Beachtung gefunden. Ferner verschaffte s i c h Immermann durch sein E i n t r e t e n f i i r Goethe "Uber 'Die f a l sehen Wander jahre Wilhelm Meisters' und ihr e Beilagen" (1823) b e i der Offent- l i c h e n K r i t i k allgemeine Anerkennung. Daher mag Heine versucht haben, s i c h i n Immermann einen Vorkampfer und Ver- fechter f i i r seine kilnftigen S c h r i f t e n zu sichern, doch besteht kein Grund, seine Huldigungen a l s bewusste Heuchelei aufzufassen. Auch das Gefiihl g e i s t i g e r Verwandtschaft mit Immermann, das er bei der Lektiire von dessen Drama Das T a l  von Ronceval empfunden hatte ( B r i e f vom 10. Apr. 1823), war mOglicherweise Selbsttauschung aber keineswegs F a l s c h h e i t . Wie hoch Heine Immermann i n den ersten Jahren der - 45 - Freundschaft schatzte, zeigt beispielsweise der B r i e f an Steinmann, i n dem er keine Veranlassung gehabt hatte, Immermann tiber s i c h s e l b s t zu s t e l l e n : "Kennst Du C a r l Immermann?" f r a g t er den ehemaligen Studiengenossen. "Vor dem mtlssen wir beide den Hut abziehen.... Das i s t eine krSLftige D i c h t e r g e s t a l t , deren es wenige g i b t . " (10. Apr. 1823) Bald danach scheint Heine jedoch dieses gtinstige U r t e i l geandert zu haben; denn tiber Imrnermanns Kflnig Periander (1823), der i n der O f f e n t l i c h k e i t eine durchaus g e t e i l t e 56 Aufnahme fand, schrieb Heine im B r i e f an Moser vom 30. Sep tember 1823: Es i s t dieses Buch eine htfchst merkwtirdige Erscheinung. Ich kann es n i c h t b e u r t e i l e n ; dass entztickend schflne E i n z e l h e i t e n darin enthalten, sehe i c h wohl; ob aber das G-anze eine g e i s t r e i c h e Zusammenschmelzung des Antiken mit dem Modernen oder bloss eine verungliickte Zusammenknetung des Sophokles und des Shakespeares i s t , - das weiss i c h n i c h t . Es sind r e i n antike und r e i n moderne Formen nebeneinandergestellt, wahrhaft antiker Geist b r i c h t manchmal hervor - aber i c h w i l l e r s t mal hOren, was Andere sagen. Von b l i n d e r Bewunderung Immermannscher Kunst i s t i n diesem U r t e i l wohl nichts zu spiiren. A l l e r d i n g s darf man Heines erwachenden k r i t i s c h e n Geist nicht a l s a l l e i n i g e Ursache der obigen Xusserung annehmen; man muss h i e r das voruber- gehend getrtlbte V e r h a l t n i s der beiden Dichter berucksichtigen. Am 10. A p r i l 1823 hatte Heine die ersten Freiexemplare seiner TragGdien aus Dummlers Druckerei erhalten (B I, 68), und noch am gleichen Tage seinen Freund Immermann gebeten, den R a t c l i f f und den Almansor im Westfalischen Anzeiger zu rezensieren. Dieser B i t t e i s t Immermann jedoch nie nach- gekommen (B IV, 49), obgleich er anfangs den guten Willen - 46 - dazu gehabt haben muss; denn i n Heines B r i e f vom 10. Juni 1823 h e i s s t es: "Mit Vergntlgen ersah i c h aus Ihrem B r i e f e , dass Sie eine Beurteilung meiner TragSdien schreiben werden, und i c h muss wiederholen, dass Sie mich n i c h t s weniger a l s verletzen werden, wenn Sie auch das A l l e r b i t t e r s t e i n der- selben aussprechen." Offenbar hatte Immermann zu wenig P o s i t i v e s uber Heines dramatische Kunst zu sagen, und der Miss e r f o l g des Almansor auf dem Braunschweiger Theater (W I I , 24) mag Immermann i n seiner Ansicht uber den Wert der Tragttdien nur b e s t a t i g t haben. Das Ausbleiben einer Rezension von Immermann durfte Heine i n nicht geringem Masse enttauscht haben. Jedenfalls scheint die Beurteilung des Periander im B r i e f an Moser von einer solchen Enttauschung b e e i n f l u s s t . Bemerkenswert i s t , dass bald darauf der B r i e f - wechsel zwischen Heine und Immermann zehn Monate zum S t i l l - stand kam und Heine den Periander i n keinem B r i e f an Immermann erwahnt. Obgleich Heine im A p r i l 1824 wahrend seines Besuches i n Magdeburg wieder " h e r r l i c h " mit Immermann ubereinstimmte (An C h r i s t i a n i ; 24. Mai 1824), nahm er dessen Auge der Liebe (1824) keineswegs k r i t i k l o s hin. An Moser h e i s s t es dartlber: "Wenn man es mit seinem T i t e l l i e s t , so g e f a l l t es, sonst n i c h t . " (25- Okt. 1824) An Immermann selbst schreibt er: . Ich l a s es mit dem Auge der Liebe, Zeit und Stimmung waren gtinstig zum v o l l e n Geniessen des Gedichts. W i r k l i c h , i c h habe dasselbe mehr genossen, a l s k r i t i s c h betrachtet. Dennoch, urn es nic h t v o r u r t e i l s v o l l und b l i n d l i n g s zu verehren, habe i c h es die strengstmflglichste Probe bestehen lassen - nemlich g l e i c h hernach l a s i c h Shakespeares "Sommernachtstraum".57 Und i c h kann es bestimmt aussprechen: Ihr Gedicht hat ni c h t s - 47 - da&urch g e l i t t e n , d. h. sein Eindruck wurde ni c h t dadurch geschwacht. (24. Feb. 1825) Es i s t eindeutig k l a r , dass dieses Stuck Heine wenig b e f r i e - d igte. Dafflr s p r i c h t die Bemerkung im B r i e f an Moser so gut wie die unklare Ausdrucksweise, mit der Heine das Ergebnis seiner "strengstmOglichsten Probe" beschreibt. In demselben B r i e f aussert s i c h Heine auch fiber Imrner manns Novelle Der neue Pygmalion: "Ich mfichte ungefahr dasselbe dariiber aussprechen, was der t o l l e Englander dem Gflthe Uber den Werther gesagt hat, nemlich: 'Das Buch g e f a l l t mir n i c h t , aber i c h begreife n i c h t , wie es mttglich war, es zu schreiben.' W i r k l i c h , diese Erzahlung g e f a l l t mir n i c h t , i c h bin sogar ein Feind dieser Gattung, aber i c h staune fiber Ihre meisterhafte Darstellung und noch mehr fiber Ihre v o l l - endete Prosa." - Auch fiber dieses Werk zeigt Heine also nur eine eingeschrankte Bewunderung. Wenn er s i c h als "Feind dieser Gattung" bezeichnet, so i s t damit n i c h t gesagt, dass er die Novelle a l s Kunstform ablehnte; denn noch im Herbst 1824 hatte er vor, aus seinem Rabbi von Bacharach "ein unsterbliches Buch ... eine ewige Lampe im Dome Gottes" zu machen (B I, 183), und am 10. August 1830 machte er Immermann sogar den Vorschlag einer gemeinsamen Herausgabe von Novellen. Die Wendung "Feind dieser Gattung" durfte s i c h daher nur auf die Novelle a l s Trager reaktionarer Ideen beziehen. Imrnermanns Neuer Pygmalion s p i e l t namlich wahrend der Fran zo* s i sehen Revolution, und die E i n s t e l l u n g des Ver- fassers zu den Ereignissen zeigt die gleiche s t a r r e , a r i s t o - kratische Auffassung der Verhaltnisse wie Goethe i n seinen Unterhaltungen deutscher Ausgewanderten und i n seinen - 48 - 59 Revolutionsdramen. Es i s t daher v e r s t a n d l i c h , dass der l i b e r a l e Heine den Ideen i n diesem Werk f e i n d l i c h gegeniiber- stand. Dass er die SchSnheit der Sprache hervorhebt, die 60 "bis i n Ei n z e l h e i t e n Goethisch gefarbt" war, i s t zum T e i l s icher darauf zuruckzuf iihren, dass Heine auch dieses Werk Immermanns "mit dem Auge der Liebe" gelesen; denn dass er zu dieser Z e i t kein ausgesprochener Bewunderer "achter gross- herzogl. Weimarscher Hofprosa" war, zeigt der B r i e f an C h r i s t i a n i vom 26. Januar 1824. A l l e s deutet darauf hin, dass Heine Immermann noch n i c h t f i i r bedeutend genug h i e l t , urn ihn d f f e n t l i c h a l s Freund und Dichter zu preisen; denn i n der Harzreise (1826) sp r i c h t er uberhaupt n i c h t von ihm, obgleich er behauptet, der Gedanke an Immermann habe s i c h ihm wahrend der Wanderung geradezu aufgedrangt: "... und wenn i c h da so eine von den Hflhen erklommen, wo man den Magdeburger Thurm erkennen kann - dann b l i e b i c h manchmal lange stehen und dachte an Immermann, und es war mir a l s sahe i c h Immermanns Genius hoch s i c h erhebend, v i e l hiJher a l s der Thurm." (An Immermann; 24. Feb. 1825) Erst f i i r Immermanns nachstes Stiick, f i i r Cardenio und  Celinde (1826) zeigte Heine wahre Begeisterung; denn fiinf Monate bevor er Immermann sel b s t seine Bewunderung ausdriickt, schreibt er an Varnhagen: "Mit unendlichem Vergniigen ... sah ic h im 'Gesellschafter 1 ... wie Sie Immermanns 'Cardenio' gewilrdigt haben, und i c h unterschreibe gern Ihr U r t e i l , dass Immermann a l l e g l e i c h a r t i g e n Mitstrebenden weit iiberragt. Dieses Stiick i s t j e t z t meine L i e b l i n g s l e k t i i r e . Es i s t mir, als hatte i c h es se l b s t geschrieben." (14. Mai 1826) - Als - 49 - Heine spater an Immermann selbst schreibt, k l e i d e t er den gleichen Gedanken i n pathetischere Form: "Es i s t das beste Buch, das i c h schreiben wollte. (...) Dieser Cardenio hat a l l e phantastischen Krankheiten Heines und doch zugleich a l l e unverwustliche Gesundheit Imrnermanns. In diesem Buch haben s i c h unsere Seelen ein Rendezvous gegeben." (14. Okt. 1826) Von diesem Drama sagt Maync, dass es i n erstaunlichem Gegensatz zu den frtiheren a l l z u rasch abgestossenen Dramen stehe und ein "durchgearbeitetes Werk" s e i ; dass "ein t i e f e r Seelengehalt ... und eine v e r t i e f t e Kunsteinsicht" es zu Imrnermanns bestem Jugenddrama mache (S. 1 5 5 ) . Sicher empfand auch Heine den ktlnstlerischen E o r t s c h r i t t , den Immermann mit dieser Tragtidie getan hatte. Von nun an begann Heine, Immermann a l s Dichter und persdnlichen Ereund zu preisen. Obgleich seine Achtung vor Imrnermanns Werken bald wieder sank, hat er dies nie O f f e n t l i c h eingestanden. Im zweiten T e i l der R e i s e b i l d e r (1827) nannte er Immermann "einen der grOssten Dichter des Vaterlandes" (W I I I , 1 19) , und das Loblied, das er im Cottaschen Morgenblatt vom 3« Dezember 1828 auf ihn anstimmte und dann i n den d r i t t e n Band der Reisebilder hiniibernahm, s t e l l t z weifellos den Htfhepunkt der Huldigungen dar: Es gibt einen Adler im deutschen Vaterlande, dessen Sonnenlied so gewaltig e r k l i n g t , dass es auch h i e r unten [in T i r o l ] gehflrt wird und sogar die Nachtigallen aufhorchen.... Das b i s t du, K a r l Immermann, und deiner dachte i c h gar o f t i n dem Lande, wovon du so schfln gesungen. Wie konnte i c h durch T i r o l r e i s e n , ohne an das "TTauerspiel" zu denken? (W I I I , 227) Wie Maync erwahnt, s o i l Immermann durch diese S t e l l e b i s zu Tranen geruhrt worden sein (S. 182). Urn so ernuchternder - 50 - muss daher Heines B r i e f vom 17. November 1829 auf ihn gewirkt haben, i n dem Heine uber die Hamburger Auffuhrung des Trauer- s p i e l s i n T i r o l b e r i c h t e t . Trotz zahlreicher Komplimente gesteht Heine ohne Umschweife, dass er den Hofer am wenigsten von a l i e n Sttlcken Imrnermanns l i e b e . "Gestern Abend f r e y l i c h g e f i e l er mir besser a l s bei der Lekture; als i c h ihn l a s , kam es mir vor, a l s s e i er i n gedrilckt krankhafter Stimmung geschrieben." - Immermann, der bei mangelnder S e l b s t k r i t i k f u r hohes Lob nur a l l z u empfanglich war,^ muss h i e r erkannt haben, dass Heine ihn wohl doch n i c h t f i i r so bedeutend h i e l t , wie er ihn tiffentlich h i n s t e l l t e und mag s i c h i n n e r l i c h b e r e i t s h i e r von Heine zurtickgezogen haben. Heine schien der Widerspruch zwischen den zwei nicht ganz ubereinstimmenden U r t e i l e n nicht welter belastet zu haben. Drei Jahre spater, i n P a r i s , trug er s i c h mit dem Gedanken, auch dort Immermann zu g l o r i f i z i e r e n . Im B r i e f vom 19. Dezember 1832 h e i s s t es: "Ich bin h i e r sehr t a t i g und hoffe, auch Sie den Franzosen bekannt zu machen und auf Ihre Lorbeeren von h i e r aus ein L i c h t zu streuen, woruber Ihren Freunden die Augen ubergehen s o l l e n . " Zu einer Ausfuhrung dieses Vorhabens i s t es nie gekommen. In der Romantischen Schule wird Immermann zwar noch a l s "unser grftsster dramatischer Dichter" erwahnt, doch geschieht dies nur nebenher bei der Aufzahlung der "Apologisten" Goethes.^ Mit dem Jahre 1832 h6rte der Gedankenaustausch zwischen Heine und Immermann auf. Zwar sind zwei B r i e f e Imrnermanns aus den Jahren 1834 und 1839 erhalten, doch scheint Heine auf keinen geantwortet zu haben. Der erste enthalt l e d i g l i c h - 51 - die B i t t e , dass Heine f u r Immermann Geld von einer inzwischen bankrotten Redaktion einziehen mtfchte (B V, 62-64), der zweite i s t e i n Empfehlungsschreiben f u r einen Bekannten Imrner manns, der Heine kennenlernen wollte (B V, 308). Diese beiden B r i e f e dienen H i r t h a l s Beweis, dass es nie zu einer Entfremdung zwischen den beiden Dichtern gekommen i s t . "Es i s t v O l l i g unzutreffend," schreibt H i r t h , "was Edmund Goetze im 8. Bande von Goedeckes Grundriss, S. 600 behauptet, dass s i c h Immermann 'bei besserer E i n s i c h t von der Koteriefreund- schaft mit Heine spater loszumachen suchte' ... " (B V, 307) Auch bezweifelt H i r t h n i c h t , "dass Heine o f t und h e r z l i c h an Immermann dachte" (Loc. c i t . ) , gibt aber k e i n e r l e i Beweise. A l l e i n d i e Tatsache, dass s e i t dem Jahre 1832 der Briefwechsel zwischen Heine und Immermann ruhte, l a s s t Hirths Mutmassung durchaus zweifelhaft erscheinen. Ausserdem v e r w i r k l i c h t e weder Immermann seinen Plan, Heines Almansor auf die Btlhne 63 zu bringen, ^ noch bemtlhte s i c h Heine, weiteres L i c h t auf Imrnermanns Lorbeeren zu werfen. "Wahrhaft ergreifend" nennt H i r t h (B V, 307) Heines Trauer tiber den am 25. August 1840 erfolgten Tod Imrnermanns. Die betreffende S t e l l e i n Heines B r i e f an Laube vom 9« Sep tember 1840 l a u t e t : Gestern erfuhr i c h durch das Journal des Desbats ganz z u f a l l i g den Tod von Immermann. Ich habe die ganze Nacht durchgeweint. Welch ein Ungluck. Sie wissen, welche Bedeutung Immermann f i i r mich hatte, dieser a l t e Waffenbruder, mit welchem i c h zur gleichen Zeit i n der L i t e r a t u r aufgetreten, g l e i c h - sam Arm'in Arm! Welch einen grossen Dichter haben wir Deutschen verloren ohne ihn jemals recht gekannt zu haben! (...) Ich l i e g e ganz darnieder von Kummer. Vor etwa zwOlf Tagen stand i c h des Abends auf einem einsamen Felsen am Meer und sah den - 52 - schttnsten Sonnenuntergang und dachte an Immermann! Sonderbar! Sonderbar—muss a l l e r d i n g s dieser "ergreifende" T r a u e r a n f a l l jedem erscheinen, der bedenkt, dass Heine s e i t acht Jahren ni c h t an Immermann geschrieben, dass er Campes Aufforderung vom 14. Oktober 1838, s i c h Immermann wieder zu nahern, i g n o r i e r t hat, aber nun p l G t z l i c h von so tiefem Schmerz e r g r i f f e n wird, dass er eine ganze Nacht durchweint. Sonder bar i s t fe r n e r , dass Heine, der ftlnf Tage spater an Campe schrieb (14. Sept. 1840), den Tod Immermanns uberhaupt nicht erwahnt. Dabei verlegte Campe s e i t Mitte der zwanziger Jahre auch Immermanns Werke, und G-riisse und Buchsendungen der beiden Dichter f u r einander hatten n i c h t sel t e n den Weg uber den gemeinsamen Verleger genommen. Ware Heine t a t s a c h l i c h so t i e f durch Immermanns Tod erschuttert worden, so musste s i c h im B r i e f an Campe e i n Niederschlag finden. Die Tatsache, dass Heines Schmerz s i c h ganz auf den B r i e f an Laube be- schrankt, deutet wohl darauf hin, dass Heine mit der zuktinftigen Verflffentlichung des Laubeschen Briefwechsels rechnete. Ve r g l e i c h t man Heines s i c h andernde Einschatzung seiner eigenen PersQnlichkeit mit seiner Beurteilung Immermanns, so ergibt s i c h (abgesehen von vorubergehenden Schwankungen) eine bestandige Verschiebung der Werte i n entgegengesetzter Richtung: Mit Heines wachsendem Selbstbewusstsein sank seine Achtung f i i r Immermann. Am Anfang der Ereundschaft dtirfte er i n Immermann einen s i c h selbst uberlegenen Dichter verehrt haben: "Von mir werden Sie immer das Bekenntnis hfiren," schrieb er am 24. Dezember 1822, "wie unwtlrdig i c h bin, - 53 - neben Ihnen genarmt zu werden." Als er im A p r i l 1824 Immermann i n Magdeburg besuchte, war seine Meinung von s i c h s e lbst b e r e i t s erheblich gestiegen. Sein B r i e f an Moser vom 4. A p r i l 1824 s c h l i e s s t : "Von Magdeburg wtisste i c h Dir nichts zu sagen, a l s dass es einen prachtigen Dom und i n diesem Augenblick zwei sehr bedeutende deutsche Dichter mit seinen Mauern umschliesst. Der eine i s t Dein Freund H. Heine. Der E r f o l g der Harzreise und der tibrigen R e i s e b i l d e r hat dann i n den folgenden Jahren Heines Selbstbewusstsein so weit gestarkt, dass er seine dichterischen Fahigkeiten bald uber die Immermanns s t e l l t e . Aus dem Jahre 1830 b e r i c h t e t Ludolf Wienbarg: Eines Tage^, a l s i c h mit Heine spazierenging und die Rede auf Immermann kam, fragte i c h : "Halten Sie Immermann w i r k l i c h f u r einen grossen Dichter?" Zur Antwort entwarf er mir i n einigen Ziigen des Genannten grosse Natur und Eigenschaften. Nach kurzem Schweigen ftlgte er s t i l l e s t e h e n d hinzu: "Und dann, was s o l l e n Sie, es i s t so schauerlich, ganz a l l e i n zu s e i n . " - Damals schienen mir diese Heineschen Worte von ubertriebener Selbst- schatzung zu zeugen. Blicke i c h aber zuruck auf diese tide Z e i t , i n welcher Heines Stern zuerst aufging, so kann i c h sein Gefuhl nur g e r e c h t f e r t i g t finden. (Houben, Gesprache, S. 178) Harry Maync weist darauf hin, dass es zu einer Gegner- schaft zwischen Heine und Immermann v i e l e Anlasse hatte geben ktinnen. Dass Heine " s i c h so sturmisch an Immermann herandrangte", bringt Maync damit i n Zusammenhang, dass " a l l e anderen namhaften deutschen Dichter, die er umworben hatte, Goethe und Tieck an der Spitze, nichts von ihm -,14- }£5 wissen wollten. _ 5 4 - Sechstes K a p i t e l F r i e d r i c h de l a Motte Fouque Im Winter 1822/23 wurde Heine i n B e r l i n mit Fouque persOnlich bekannt (B I, 69). Seine Stellung zu diesem damals sehr bekannten S c h r i f t s t e l l e r scheint von vornherein zwiespaltig gewesen zu s e i n . Im B r i e f an Immermann vom 10. Juni 1823 h e i s s t es dariiber: "Wenn i c h ihn auch noch so sehr l i e b e als Mensch, so sehe i c h es dennoch f u r ein v e r d i e n s t l i c h e s Werk an, dass man mit der Geissel jene trubseligen Ideen bekampft, die er durch sein schflnes Talent ins Volk zu pflanzen sucht. Mir b l u t e t das Herz, wenn i c h Fouque gekrankt finde, und dennoch bin i c h f r o h , wenn andere Leute durch keine solche Weichheit abgehalten werden, das Dunstthum zu p e r s i - f l i e r e n . " Das "Dunsttum" Fouques bestand vor allem i n seiner reaktionaren p o l i t i s c h e n Haltung a l s preussischer Junker und i n seiner "pervers-frommen R i c h t u n g " , ^ & ± e nach den F r e i - heitskriegen immer fanatischere Formen annahm. Es i s t nur a l l z u v e r s t a n d l i c h , dass Heine s i c h liber Fouques p o l i t i s c h e und r e l i g i o s e B o r n i e r t h e i t empttrte. Doch unternahm er wahrend der zwanziger Jahre nichts gegen ihn und h i e l t auch den A n g r i f f i n der Romantischen Schule verhaltnismassig f r e i von persOnlicher F e i n d s e l i g k e i t . Er nutzte also seinen Umgang mit Fouqu£ nicht dazu aus, diesen Dichter l a c h e r l i c h zu machen. Seine Bekanntschaft mit Fouque l i e s s er liberhaupt unerw&hnt und gab dem scharfsten T e i l seiner K r i t i k an Fouque beinahe die Form einer l i t e r a t u r h i s t o r i s e h e n Darstellung: - 55 - Die retrograde Richtung, das bestandige L o b l i e d auf den Geburtsadel ... die ewige R i t t e r t i i m e l e i missbebagte am Ende den b i i r g e r l i c h Gebildeten im deutschen Publikum und man wandte s i c h ab von dem unzeitgemassen Sanger.... Dieser bestandige Singsang von Harnischen, Turnierrossen, Burgfrauen ... Minne und Glaube, und wie der m i t t e l a l t e r l i c h e Trttdel h e i s s t , wurde uns endlich l a s t i g ; und a l s ... Fouque s i c h immer t i e f e r i n seine Ritterbucher versenkte und ... das Verstandnis der Gegenwart einbiisste, da mussten sogar seine besten Freunde s i c h kopfschiittelnd von ihm abwenden. (W V, 337) Diese ablehnende Haltung zeigt Heine jedoch nur gegen die Spatwerke Fouque's, die er schlechthin a l s "ungeniessbar" bezeichnete (W V, 338). Fur jene Dichtungen Fouques, die noch i n der Zeit der Spatromantik entstanden waren, fand er dagegen hohes Lob. Uber Fouques Undine (1811) h e i s s t es: "Der Genius der Poesie kiisste den schlafenden Fr u h l i n g , und dieser schlug lachelnd die Augen auf, und a l l e Rosen dufteten und a l l e Nachtigallen sangen, und was die Rosen dufteten und die Nachtigallen sangen, das hat unser v o r t r e f f l i c h e r Fouque i n Worte gekleidet, und er nannte es 'Undine'." (W V, 337) O f f e n s i c h t l i c h s p r i c h t aus diesen Worten weniger, was a l s Unbestechlichkeit eines Kunstrichters ausgelegt werden kfinnte, a l s die Erinnerung eines Dichters an seine eigene jugendliche Begeisterung f i i r Fouque. Diese Begeisterung f i i r den namentlich nach den F r e i h e i t s k r i e g e n sehr beriihmt gewordenen S c h r i f t s t e l l e r f i n d e t s i c h i n Heines B r i e f an Fouque vom 10. Juni 1823 b e s t a t i g t : "Kaum l a s i c h Ihren theuren Namen, so war es auch, a l s ob i n meiner Seele wieder auftauchten a l l e jene leuchtende Lieblingsgeschichten, die i c h ... von Ihnen gelesen, und s i e e r f i i l l t e n mich wieder mit Wehmuth und dazwischen httrte i c h wieder die schGnen Lieder von gebrochenen - 56 - Herzen unwandelbarer Liebestreue und Sehnsuchtsgluth...." Ohne nahere Kenntnis der Urnstande mag man diese Z e i l e n f i i r Ironie halten. Ironie aber sind sie wohl nur zu geringem T e i l : A l s Heine diese Z e i l e n schrieb, lebte er namlich krankelnd und i s o l i e r t bei seinen E l t e r n i n Lilneburg.^ In B e r l i n hatte er s i c h b e r e i t s v i e l e Feinde gemacht, ohne es zu wirklichem Ruhm gebracht zu haben. Die Tragfldien hatten weder i n der O f f e n t l i c h k e i t noch im Familienkreise Anerkennung gefunden,^ und von den damals beriihmten Dichtern war Fouque der einzige, der ihm f i i r die Zusendung eines Probeexemplares der Tragfldien dankte und seinen B e i f a l l sogar i n einem 69 Gedicht kundtat. Obgleich s i c h Heine der Geschmacklosigkeit 70 dieses Gedichtes wahrscheinlich bewusst war,' f i l h l t e er s i c h doch so weit geschmeichelt, dass seine Achtung vor Fouque' u n w i l l k i i r l i c h s t i e g . So spricht er beispielsweise im B r i e f an Immermann vom 10. Juni 1823 mit grdsserer Achtung von Fouque' a l s im B r i e f vom 10. A p r i l jenes Jahres. Auch seine t e i l s noch klingenden Phrasen an Fouque' selbst diirften zum 71 T e i l a u f r i c h t i g e r Freude und Dankbarkeit entsprungen sein: "Es musste den armen Kunstjilnger sehr freuen, bey dem bewahr- ten und gefeierten Meister Anerkennung gefunden zu haben, entzilcken musste es ihn, da dieser Meister eben jener Dichter i s t , dessen Genius e i n s t so v i e l i n ihm geweckt, so gewaltig 72 seine Seele bewegv und mit so grosser Ehrfurcht und Liebe ihn e r f t l l l t . " (10. Juni 1823) In welchem Masse Fouque's freundschaftliche Gesinnung gegen den jungen Heine auf dessen K r i t i k i n der Romantischen  Schule mildernd gewirkt hat, muss d a h i n g e s t e l l t bleiben, - 57 - d o c h i s t anzunehmen, d a s s H e i n e d i e " f r e u n d l i c h e N e i g u n g " d e s " g r o s s e n e d l e n Fouqu<£" (B I , 82) a u c h i n P a r i s n o c h n i c h t v e r g e s s e n h a t t e . D e r Z w i e s p a l t , d e n e r e i n s t z w i s c h e n dem M e n s c h e n Fouque' u n d dem l i t e r a r i s c h e n V e r f e c h t e r r e a k t i o - n & r e r I d e e n empfunden h a t t e (B I , 86), k o n n t e h i e r zwar n i c h t k l a r zum A u s d r u c k kommen, w e i l H e i n e b e i d e r B e s p r e c h u n g Fouque's a l l e s a u s s c h a l t e t e , was s i c h a u f F o u q u e s P r i v a t l e b e n b e z o g . Dagegen v e r s u c h t e e r j e t z t , d e n D i c h t e r F o u q ue vom L i t e r a t e n z u s c h e i d e n , d a s h e i s s t , Fouque's n a t u r l i c h e p o e t i s c h e Gaben u n d s e i n e m a n g e l h a f t e n i n t e l l e k t u e l l e n F a h i g k e i t e n z u t r e n n e n . H i e r a u s e r k l a r t es s i c h , d a s s e r v o n dem D i c h t e r Fouque' e i n e r s e i t s s a g t e : " S e i n L o r b e e r i s t v o n e c h t e r A r t ... u n d d i e Weihe d e r P o e s i e r u h t a u f s e i n e m H a u p t e " (W V, 556), u n d d a s s e r a n d e r e r s e i t s dem l i t e r a r i s c h e n G e s t a l t e r m i t t e l - a l t e r l i c h e n L e b e n s n u r " b u n t e O b e r f l & c h l i c h k e i t " z u g e s t a n d : "Das s i n d R i t t e r f e s t e , S c h a f e r s p i e l e , Zweikampfe ... a l l e s r e c h t h t i b s c h n e b e n e i n a n d e r , a b e n t e u e r l i c h , ohne t i e f e r e n S i n n . . . . " Noch s c h a r f e r a u s s e r t e s i c h H e i n e b e i d e r B e s p r e c h u n g d e s b e k a n n t e n F o u q u e s c h e n H e l d e n S i g u r d , u n d man f r a g t s i c h , ob e r b e i d e r Erwahnung v o n S i g u r d s g e i s t i g e n F a h i g k e i t e n n i c h t i n d i r e k t a u f d i e I n t e l l i g e n z d e s S c h O p f e r s d i e s e r G e s t a l t a n s p i e l t e : "... S i g u r d ... i s t s t a r k w i e d i e F e l s e n v o n Norweg u n d u n g e s t i i m w i e d a s M eer.... E r h a t s o v i e l Mut w i e h u n d e r t LSwen und so v i e l V e r s t a n d wie z w e i E s e l . " (W V, 539) - Den M a n g e l an s c h a r f s i n n i g e m Denken u n d k l u g e r U b e r - l e g u n g mag H e i n e b e r e i t s i n F o u q u e s Werken g e s p t i r t h a b e n , ehe e r d e n D i c h t e r p e r s f l n l i c h k e n n e n l e r n t e . D e r Umgang m i t F o u que d u r f t e d a n n b e i H e i n e k e i n e n Z w e i f e l u b e r d i e - 58 - begrenzten g e i s t i g e n Fahigkeiten dieses Marines gelassen haben, zuraal man im Kreise um Varnhagen den "Junker Dunst" (B I, 69) offenbar f u r e i n f a l t i g h i e l t . ^ Man mag s i c h daher wundern, dass Heine Fouque zu jenen d r e i Dichtern rechnete, die es "verdienten ... ihrem Werte nach weit aus f u h r l i c h e r besprochen und geruhmt zu werden." (W V, 353) Nach Heines Auffassung gehftrte Fouque - nehen Uhland und Zacharias Werner - zum "romantischen Triumvirat" (W V, 3 3 6 ) . Als Grund f i i r diese Ausnahmestellung Fouques genilgte Heine a l l e i n die Beruhmt- und B e l i e b t h e i t dieses Dichters, "dessen Romane das ganze Publikum ansprachen." (W V, 333) Ganz eindeutig zeigt s i c h h i e r Heines Bewunderung fi i r Ruhm und E r f o l g ; u n w i l l k i i r l i c h s t e i g e r t e s i c h seine Hochachtung vor den Verdiensten eines S c h r i f t s t e l l e r s , dessen P o p u l a r i t a t auf Werken beruhte, die s i c h iiber das Niveau 74 Claurens erhoben. Man muss jedoch einraumen, dass Heine im F a l l e Fouques seinen scharfen k r i t i s c h e n B l i c k nicht v e r l o r , sond.ern ihn t r e f f e n d a l s Dichter mit dem v o l l e n Herzen und dem leeren Kopf c h a r a k t e r i s i e r t e . Dennoch diirfte die Tatsache, dass Fouque "von der Herzogin b i s zur Wascherin mit g l e i c h e r Lust gelesen wurde" (W V, 3 3 4 ) , n i c h t nur dazu beigetragen haben, dass er Fouque zum "romantischen Triumvirat" rechnete, sondern auch dass er ihn im Verhaltnis zu den weniger popularen Dichtern der Romantik zu giinstig b e u r t e i l t e . - 59 - Siebtes K a p i t e l Tieck und Uhland Als Heine kurz nach 1820 rait seinen ersten Arbeiten an die O f f e n t l i c h k e i t t r a t , gehttrten Tieck und Uhland zu den angesehensten Vertretern der deutschen L i t e r a t u r . Es i s t daher n i c h t uberraschend, dass der junge Heine diese Dichter mit Probeexemplaren seiner Werke bedachte (B I, 7 3 ) und auf eine G f f e n t l i c h e Besprechung seiner Dichtungen oder wenigstens auf eine Ermunterung zu weiterem Schaffen h o f f t e . Aber weder Tieck noch Uhland waren zu einem Zeichen der Anerkennung zu bewegen. Auch spater i s t keiner der beiden Dichter mit Heine i n persOnliche Verbindung getreten. Indirekt aber kamen s i e dennoch mit ihm i n K o n f l i k t : Tieck ftihlte s i c h durch die Romantische Schule offenbar nicht nur als Dichter v e r l e t z t , sondern auch a l s Mensch. So e r k l a r t es s i c h wohl, dass die i n seinen Briefen erhaltenen A n g r i f f e eine starke persdnliche Abneigung gegen Heine zeigen; Immermann gegentiber schalt er 75 Heine einen Zigeuner, und i n einem B r i e f an C. G. von Brinkmann nannte er ihn einen Juden-Messias.^ O f f e n t l i c h hat er s i c h n icht mit ihm auseinandergesetzt, doch scheint Heine uber Tiecks f e i n d s e l i g e Haltung u n t e r r i c h t e t gewesen 77 zu sein. - Wie Tieck, so vermied auch Uhland jede O f f e n t l i c h e Polemik mit Heine. Dabei 15ste die Uhlandkritik i n der Romantischen Schule unter den schwabischen Dichtern eine Entrtistung aus, die wiederum zu einem S t r e i t mit Heine fuhrte und diesen s c h l i e s s l i c h zur Abfassung des "Schwabenspiegels" bewog. - 60 - Vor dem Erscheinen der Romantischen Schule i s t Heine jedoch weder gegen Uhland noch gegen Tieck aufgetreten; es l a s s t s i c h sogar zeigen, dass er beide hoch schatzte. Man kann also sagen, dass Heines Ver h a l t n i s zu diesen beiden Dichtern b i s zum Jahre 1833 sehr ahnlich war, und dass man daher i n der Romantischen Schule f u r Uhland und Tieck eine ahnliche Beurteilung erwarten s o l l t e . Die X h n l i c h k e i t aber ers t r e c k t s i c h auf wenig mehr a l s ein merkwurdiges Nebenein- ander von Lob und Tadel. Von Tieck h e i s s t es im zweiten Buch der Romantischen  Schule: "Er war ein Poet, ein Name, den keiner der beiden Schlegeln verdient. Er war der wirkliche Sohn des PhObus Apollo, und wie sein ewig jugendlicher Vater fuhrte er nicht bloss die L e i e r , sondern auch den Bogen mit dem K 6 c h e r v o l l klingender P f e i l e . Er war trunken von l y r i s c h e r Lust und k r i t i s c h e r Grausamkeit wie der delphische Gott." (W V, 282) Anerkennend sp r i c h t Heine auch an anderer S t e l l e : "Sowie Herr Tieck mit den Schlegeln i n Beruhrung kam, erschlossen s i c h a l l e Schatze seiner Phantasie, seines Gemutes und seines Witzes. Da leuchteten Diamanten, da quollen die k l a r s t e n Perlen, und vor allem b l i t z t e da der Karfunkel, der fabelhafte E d e l s t e i n , von dem die romantischen Poeten damals so v i e l gesungen. Diese reiche Brust war die e i g e n t l i c h e Schatz- kammer, wo die Schlegel f u r ihre l i t t e r a r i s c h e n Peldzuge ihre Kriegskosten schOpften." (W V, 286) - Im d r i t t e n Buch dagegen s c h i l d e r t er Tieck a l s "Astrallampe der Teegesellschaften", und meint, Tiecks Poesie s e i urn so wirksamer gewesen je schwacher der Tee v;ar, den man "bei der Vorlesung seiner - 61 - Novellen ganz seelenruhig ... verschluckte ... und i n B e r l i n , wo man den mattesten Tee t r i n k t , musste Herr Tieck a l s einer der k r a f t i g s t e n Dichter erscheinen.... Kein einziges Lied des Herrn Tieck i s t i n unserem Ohr geblieben, das grosse Publikum kennt kein einziges L i e d dieses grossen L y r i k e r s . " (W V, 334) Die Frage, warum Tieck zunachst a l s echter Sohn des Apollo erscheint, s i c h dann aber i n einen T e e l i t e r a t e n ver- wandelt, l a s s t s i c h wohl nur dadurch erklaren, dass Heine versuchte, ahnlich wie bei der Goethekritik i n der Romantischen Schule, zwei nicht unbedingt harmonierende Tendenzen zu ver- einigen:, E i n e r s e i t s wollte er die Romantische Bewegung i n Deutschland endgultig f u r tiberlebt erklaren, andererseits aber s o l l t e den Franzosen gezeigt werden, dass die deutsche L i t e r a t u r i n i h r e r Romantischen Periode durchaus beachtens- werte Talente besessen habe. Da er vermutlich gegen Tieck a l s V e r t r e t e r einer uberholten Kunstperiode n i c h t gendgend sachliche Beweise zur Hand hatte, sah er s i c h offenbar gezwungen, persttnliche Elemente i n seine K r i t i k aufzunehmen. Dass es s i c h bei der t e i l w e i s e boshaften Darstellung Tiecks urn einen Ausdruck persOnlichen G r o l l s handelte, dass Heine s i c h an Tieck rachen wollte, weil dieser ihm keine Beachtung geschenkt, i s t unwahrscheinlich. Gelegenheit zu Angriffen auf Tieck hatte Heine b e r e i t s i n den Reisebildern finden ktinnen, doch sprach er dort nur mit Achtung von ihm: Im zweiten T e i l der R e i s e b i l d e r (1827) lobte er Tiecks k r i t i s c h e Verdienste urn das deutsche Theater (W I I I , 527) und im Buche 79 I t a l i e n (1828) s t e l l t e er ihn dem A r i o s t an die Seite. - 62 - Auch. Heines B r i e f e geben den Eindruck, dass er s i c h b i s zum Jahre 1830 e r n s t l i c h mit T i e c k s Werken b e f a s s t (W I , 429) und 80 s i e a l s Dichtungen geschatzt hat. Der A n g r i f f i n der Romantischen Schule war a l s o Heines e r s t e r O f f e n t l i c h e r A u s f a l l gegen T i e c k und r i c h t e t e s i c h auch n i c h t a u s s c h l i e s s l i c h gegen den ehemaligen Romantiker, sondern g l e i c h z e i t i g gegen Tieck a l s " D a r s t e l l e r des modernsten Btirgerlebens" (W V, 288), gegen einen S c h r i f t s t e l l e r , der i n Heines Augen nur noch e i n Nachahmer Goethes war und s i c h i n seinen N o v e l l e n eine Mischung von I r o n i e und Humor zum besten gab, welche " d i e Goethesche Kunstschule ... a l s eine besondere H e r r l i c h k e i t i h r e s M e i s t e r s " p r i e s (¥ V, 290). Hatte der spate Tieck eine a h n l i c h e Wandlung er f a h r e n wie b e i s p i e l s w e i s e Chamisso, so ware das Gesamtbild Tiecks i n der Romantischen Schule z w e i f e l l o s g i i n s t i g e r a u s g e f a l i e n . Chamissos Herz, sagt Heine, habe s i c h " i n l e t z t e r Z e i t so wundersam v e r j u n g t , dass er ... s i c h a l s einen der eigen- t u m l i c h s t e n und bedeutendsten modernen D i c h t e r g e l t e n d machte und w e i t mehr dem jungen a l s dem a l t e n Deutschland angeh&rt." (W V, 351) Was Heine von den noch lebenden Romantikern e r - wart e t e , war entweder eine Wendung zum "jungen" Deutschland, wie s i e s i c h i n Chamisso v o l l z o g e n hatte o d e r — v S l l i g e s Schweigen. In Uhland fand Heine einen D i c h t e r , der s i c h s e i t dem V e r f a l l der Romantik f a s t g a n z l i c h aus der L i t e r a t u r zuruck- gezogen h a t t e , und z w e i f e l l o s hat d i e s seine B e u r t e i l u n g i n der Romantischen Schule g i i n s t i g b e e i n f l u s s t ; denn o b g l e i c h Uhland nach Heines U r t e i l weder I n d i v i d u a l i t y noch O r i g i n a l i t a t - 63 - besass (W V, 352), und er i h n w a h r s c h e i n l i c h f i i r einen geringeren D i c h t e r a l s Tieck h i e l t , h i n t e r l a s s t das B i l d Uhlands doch den g t i n s t i g e r e n Eindruck. Dass Heine das Schweigen Uhlands a l s musterhaft empfand, geht aus dem 1838 entstandenen "Schwabenspiegel" hervor: "Ebensogut wie S c h l e g e l , T i eck und Fouque" i s t auch Uhland l a n g s t gestorben und hat vor jenen edlen L e i c h e n nur das grdssere V e r d i e n s t voraus, dass er seinen Tod wohl b e g r i f f e n und s e i t zwanzig Jahren n i c h t s mehr g e s c h r i e  ben hat." (W V I I , 336) Daneben scheinen noch e i n i g e andere Beweggrunde dazu beigetragen zu haben, dass Uhland eine v e r h a l t n i s m a s s i g schonende Behandlung z u t e i l wurde. In Uhlands zunehmender p o l i t i s c h e r T a t i g k e i t , i n s e i n e r E i g e n s c h a f t a l s "ktlhner Sprecher f i i r B i i r g e r g l e i c h h e i t und G e i s t e s f r e i h e i t " sah Heine eine P a r a l l e l e zu s e i n e r eigenen Laufbahn (W V, 3 -^7) 5 so dass s i c h i n ihm e i n G e f i i h l von Gemeinschaft und' Seelenverwandt- s c h a f t r e g t e . Ausserdem verband Heine, mit dem Namen Uhland Erinnerungen an eine Z e i t a l s er s e l b s t , von romantischer Schwarmerei e r f i i l l t , "auf den Trtimmern des a l t e n Schlosses zu D i i s s e l d o r f am Rhein sass" und Uhlandsche Gedichte d e k l a - mierte (W V, 344). Die an Uhland g e r i c h t e t e n Z e i l e n i n einem Probeexemplar der Tragfldlen nebst einem l v r i s c h e n Intermezzo (1823) b e s t a t i g e n Heines f r i i h e Begeisterung f i i r d iesen D i c h t e r : "Die L i e b e , mit welcher i c h Ihre S c h r i f t e n gelesen und ... i n mich aufgenommen, d i e Ihnlichkeit der Gesinnung sowohl im Leben a l s i n der Kunst ... bestimmen mich dazu, Ihnen ... e i n Zeichen meiner Verehrung zukommen zu l a s s e n . " (B I , 73) Die Liebe zu Uhland, von der Heine i n obiger - 64 - Widmung s p r i c h t , i s t a l l e r W a h r s c h e i n l i c h k e i t nach echt. Ebenso echt e r s c h e i n t auch der Zwiespalt zu s e i n , den Heine empfand, sohald er daranging, "die Sippen und Magen der Uhlandschen Muse und d i e H i n t e r s a s s e n s e i n e s Ruhmes" (¥ V, 344-) k r i t i s c h zu beleuchten. Die Erinnerung an seine eigene j u g e n d l i c h e Begeisterung f i i r d i e Romantische Dichtung stimmte ih n m i l d und l i e s s i h n i n Wehmut und I r o n i e auf seine eigene Vergangenheit z u r i i c k b l i c k e n . So beginnt er das K a p i t e l iiber Uhland mit den Worten: Ich b i n i n diesem Augenblick i n e i n e r besonderen V e r l e g e n h e i t . I c h d a r f d i e Gedichtsammlung des Herrn Uhland n i c h t unbesprochen l a s s e n , und dennoch b e f i n d e i c h mich i n e i n e r Stimmung, d i e keineswegs s o l c h e r Besprechung g i i n s t i g i s t . . . . Vor zwanzig Jahren war i c h e i n Knabe, j a damals, mit welcher ilberstrOmenden Begeisterung h a t t e i c h den v o r t r e f f - l i c h e n Uhland n i c h t zu f e i e r n vermocht.... Aber so v i e l e s hat s i c h seitdem e r e i g n e t ! Was mir so h e r r l i c h dilnkte ... jene R i t t e r ... und s i t t i g e n E d e l f r a u e n ... jene b l a s s e n Entsagungsgefiihle mit Glockengelaute ... wie b i t t e r ward es mir seitdem v e r l e i d e t ! J a , e i n s t war es anders. (W V, 344) Durch Heines ganze Besprechung k l i n g t e i n Ton, a l s b i t t e er Uhland immer wieder urn Verzeihung f i i r das, was er gegen i h n v o r b r i n g e , und der Schluss des K a p i t e l s l a s s t den Z wiespalt i n Heine noch einmal d e u t l i c h h e r v o r t r e t e n : "... w i r verehren und l i e b e n i h n j e t z t v i e l l e i c h t urn so i n n i g e r , da w i r im B e g r i f f e s i n d , uns von ihm zu trennen. Ach! n i c h t aus l e i c h t - f e r t i g e r L u s t , sondern dem Gesetze der Notwendigkeit gehorchend, s e t z t s i c h Deutschland i n Bewegung...." (W V, 352) Auch mag d i e I h n l i c h k e i t von Heines romantischen L i e d e r n mit Uhlands 81 Gedichten zu der Massigung im Ton b e i g e t r a g e n haben; denn eine v t i l l i g e V e r u r t e i l u n g Uhlands h a t t e i n d i r e k t auch d i e Verdammung der v o l k s t i i m l i c h s t e n und schttnsten Heineschen L i e d e r bedeutet. - 65 - Man kann a l s o sagen, dass i n Heines K r i t i k an Uhland und Tieck d i e p e r s O n l i c h e n Elemente die Oberhand gewannen: Bei Uhland d i e sentimentale Erinnerung an J u g e n d e r l e b n i s s e , auf d i e Heine mit Wehmut und I r o n i e z u r u c k b l i c k t e ; b e i Tieck der U n w i l l e uber deh D i c h t e r e i n e r vergangenen Kunstperiode, der weder schweigen w o l l t e noch g e s i n n t war, f i i r das "junge" Deutschland e i n z u t r e t e n , der s t a t t d e s s e n e i n "Nachahmer Goethes" geworden war, e i n "nilchterner S p i e s s b t i r g e r , der dem N u t z l i c h - k e i t s s y s t e m " h u l d i g t e (W V, 288). - 66 - Schlussbemerkung^ Wie d i e Untersuchung uber Heines K r i t i k an seinen l i t e r a r i s c h e n Zeitgenossen g e z e i g t h a t , waren p e r s t t n l i c h e Beziehungen und E r l e b n i s s e des D i c h t e r s von entscheidendem E i n f l u s s auf s e i n U r t e i l . Aus diesem Grunde l a s s t s i c h nur b e i genauer Kenntnis von Heines Lebensumstanden und A b s i c h t e n sagen, i n welchem Grade s e i n U r t e i l j e w e i l s mit s e i n e r w i r k l i c h e n Meinung i d e n t i f i z i e r t werden d a r f . Urn eine u n p a r t e i i s c h e Haltung gegen d i e Werke s e i n e r Z e i t g e  nossen s c h e i n t Heine n i e gerungen zu haben. A l l e s deutet darauf h i n , dass er seine L i t e r a t u r k r i t i k ganz i n den Dienst seines d i c h t e r i s e h e n und persGnlichen Portkommens s t e l l t e . In diesem G e i s t e wurde n i c h t a l l e i n d i e Romantische Schule geschrieben, sondern auch jede der kurzeren k r i t i s c h e n 82 A r b e i t e n der zwanziger Jahre. M i t e r s t a u n l i c h e r Unbekummert- h e i t benutzte Heine seine S c h r i f t e n , urn Preunde zu loben und Feinde zu g e i s s e l n , j a er bot seinen Verbilndeten sogar d i e M t t g l i c h k e i t , unter seinem Namen l i t e r a r i s c h e Pehden zu fuhren: "Haben S i e einen besonderen Wunsch...", s c h r i e b er vor dem Erscheinen des zweiten T e i l s der R e i s e b i l d e r an Varnhagen, "wunschen S i e irgendeinen unserer Intimen g e g e i s s e l t zu sehen, so sagen Sie es mir, oder, was noch besser i s t , s c h r e i b e n Sie s e l b e r i n meinem S t i l d i e Lappen, d i e i c h i n mein Buch e i n f l e c h t e n s o i l , und S i e kOnnen s i c h auf meine h e i l i g s t e D i s c r e z i o n v e r l a s s e n . " (24. Okt. 1826) Z w e i f e l l o s waren Heines s c h a r f e r Verstand und seine e r s t a u n l i c h e Sprachgewandtheit ausgezeichnete Voraussetzungen - 67 - f u r einen K u n s t r i c h t e r . Sein d i c h t e r i s c h e r E h r g e i z aber und seine Neigung zum Opportunismus b i n d e r t e n i h n daran, das f u r einen kompetenten K r i t i k e r e r f o r d e r l i c h e Mass an V o r u r t e i l s l o s i g k e i t zu erlangen. Es muss d a h i n g e s t e l l t b l e i b e n , ob Heine b e i grttsserer C h a r a k t e r f e s t i g k e i t oder unter g i i n s t i g e r e n Lebensumstanden e i n hervorragender und zuver- l a s s i g e r K u n s t r i c h t e r geworden ware. - 68 - Anmerkungen zum e r s t e n K a p i t e l 1 H e i n r i c h Heine (Munchen 1922), S. 9 5 . 2 V g l . den e i n z i g e n e r h a ltenen B r i e f an Smets vom Weih- nachtsabend 1821. A l l e B r i e f z i t a t e s i n d der von H i r t h v e r a n s t a l t e t e n Gesamtausgabe Heinescher B r i e f e (Mainz 1951) entnommen. Kommentare und ungenau d a t i e r t e B r i e f e k t i n f t i g u n t er "B" ( B r i e f w e c h s e l ) , z. B. (B I, 5 5 ) . Z i t a t e aus genau d a t i e r t e n B r i e f e n werden nur mit dem Datum und dem Namen des Empfangers versehen. 3 Siehe B r i e f e an C h r i s t i a n i vom 7 . Marz 1824 und 24. Mai 1824; an Ludwig Robert vom 4. Marz 1825 und 15. Mai 1825; an E r i e d e r i k e Robert vom 15. Mai 1825. Siehe f e r n e r R e i s e b i l d e r , Bd. I l l , S. 68 und 182. A l l e Z i t a t e aus Heines Werken s i n d der Elster-Ausgabe ( L e i p z i g und Wien 1898) entnommen. Weitere Z i t a t e u n ter "W" (Werke), z. B. (W I I I , 68). 4 H. H. Houben, Gesprache mit Heine ( F r a n k f u r t am Main 1926), S. 21. 5 H i e r h e r gehflren Rassman, W. v. Blomberg, J . B. Rousseau, W. Smets und E. M. Arndt, der der e i n z i g e beruhmte D i c h t e r war. Arndts B e i t r a g , "Die Burg des rechten Wachters", e i n e r n s t e s und f e i e r l i c h e s Gedicht, be- zei c h n e t Heine a l s " h e r z l i c h und j u g e n d l i c h f r i s c h " (W V I I , 173) . 6 Houben, Gesprache, S. 186. 7 I b i d - * s- 2 1 4 -- 69 - Anmerkungen zum zweiten K a p i t e l 8 Houben, Gesprache, S. 22. 9 I b i d . , S. 68-69. 10 Siehe B r i e f an K a r l Simrock vom 26. Mai 1826. 11 B I , 35; 36; 72; 73; 74; 77; 285; 333; 343; 346; 410; 414; 417; 421; 422; 429- 12 Schon 1826 h a t t e er Varnhagen gegenuber geaussert: "I c h d a r f j e t z t a l l e s sagen, und es kummert mich wenig, ob i c h mir e i n Dutzend Feinde mehr oder weniger aufsacke." (24. Okt. 1826) 1 5 B r i e f w e c h s e l zwisehen Varnhagen und Rahel ( L e i p z i g 1875), Bd. 6, 365. 14 Deinen E r n s t kann i c h n i c h t loben, Schimpf g e l i n g t dem SpOtter nur, Deine Begeisterung i s t verschroben, Deine Tucken s i n d Natur. Wiedergegeben b e i Max I . W o l f f , Heine, S. 400. 15 Houben, Gesprache, S. 309. 16 Z i t a t i n B IV, 229- 17 J u l e s Marsau, "Notes sur l a B a t a i l l e Romantique (1813-1826)" i n Revue d ' H i s t o i r e l i t t e r a i r e de l a France ( P a r i s 1906), S. 577-580. 18 Frau von S t a e l s t a r b am 14. J u l ! 1817. B e i der Beschreibung S c h l e g e l s a l s Bonner P r o f e s s o r im Winter 1819/20 war S c h l e g e l "noch ganz nach der neuesten P a r i s e r Moder g e k l e i d e t . " (W V, 279) 19 Heine behauptet, k u r z nach s e i n e r Ankunft i n der f r a n z d s i s c h e n Hauptstadt M o l i e r e s Haus aufgesucht zu haben (W V, 281). Anfang Mai t r a f er i n P a r i s e i n ( W o l f f , S. 344). S c h l e g e l aber kam e r s t im folgenden Winter nach P a r i s (Houben, Gesprache, S. 3 0 9 ) . - 70 - 20 S c h l e g e l s Besprechung "Ub er Burgers Werke" i s t nach E l s t e r s U r t e i l "keineswegs sehr a b f a l l i g , n i c h t e n t f e r n t so scharf wie d i e bekannte S c h i l l e r s c h e , v i e l m e h r eine gerechte Wlirdigung." (W V, 267, Anm. 1) Anmerkungen zum d r i t t e n K a p i t e l 21 Tragfldie von Schenk, 1826. 22 Heines TragGdien R a t c l i f f und Almansor s i n d zwar i n h i s t o r i s c h e Zusammenhange eingebaut, im E i n z e l n e n aber v O l l i g u n g e s c h i c h t l i c h (W I I , 242, 244). I n t e n s i v e g e s c h i c h t l i c h e Studien hat Heine a l l e r d i n g s f t l r d i e unvollendete N o v e l l e Der Rabbi von Bacharach g e t r i e b e n . (Siehe h i e r z u d i e von P. H i r t h zusammen- g e s t e l l t e n Dokumente i n H e i n r i c h Heine Bausteine zu e i n e r Biographie (Mainz 1950) , S. 97-100. 2$ W o l f f , H e i n r i c h Heine, S. 8 7 . 24 Houben, Gesprache, S. 210. 25 Da Heine s i c h s e i t dem Herbst 1823 b e i seinen E l t e r n i n Luneburg a u f h i e l t , e r f u h r er e r s t M i t t e Januar 1824 vom E r f o l g des P a r i a . (Siehe B r i e f an Moser vom 21. Jan. 1824). 26 Wie Heines Almansor b e i s p i e l s w e i s e der Zuleima gegenuber: So hast du mich hineingesungen, P a l s c h e , I n jene Polterkammer, d i e du K i r c h e nennst, Und k r e u z i g s t mich an deines Gottes Kreuz. (W I I , 288) 27 Es handelt s i c h v e r m u t l i c h nur urn eine f r e u n d s c h a f t l i c h e Geste, d i e er Moser s c h u l d i g zu s e i n g l a u b t e . Moser war e i n e r der e i f r i g s t e n M i t g l i e d e r des "Vereins f i i r K u l t u r und Wissenschaft der Juden" und h a t t e s i c h mehrfach bemuht, Heine zur a k t i v e n M i t a r b e i t am V e r e i n zu bewegen. - 71 - J a h r e l a n g v e r s i c h e r t e Heine s i c h der Freundschafts- d i e n s t e Mosers h a u p t s a c h l i c h durch Berufung auf das s i e verbindende Judentum oder mit der V e r s i c h e r u n g , f l e i s s i g am Rabbi von Bacharach zu a r b e i t e n und mit dem Verspre- chen, den "germanisehen P t i b e l " seine Stimme hfiren zu l a s s e n , "dass es i n deutschen B i e r s t u b e n und P a l a s t e n w i d e r h a l l t . " ( 2 3 . Aug. 1823) 28 Siehe B I, 74; 89; 100; 102; 118; 126; 162; 252. 29 Siehe d i e B r i e f e an W o h l w i l l vom 1. A p r i l 1823; an Moser vom 23. August 1823, an Moser ( u n d a t i e r t ) wohl Anfang Oktober 1825; an Varnhagen vom 19. Oktober 1827. 30 In Eckermanns Rezension des P a r i a i n Kunst und Alterthum h e i s s t es unter anderem: "Nicht weniger i s t der V e r f a s s e r wegen der i n der Behandlung des Gegenstandes bewiesenen grossen Oekonomie zu loben. Ohne Zwang s i n d a l l e jene t r a g i s c h e n Motive i n einem e i n z i g e n Akt zusammengebracht...." ( C o t t a 1824) Bd. 5, Heft 1, S. 107. 31 E i n e i n h a l b Jahre nach der Auffuhrung s c h r i e b Heine noch an P r i e d e r i k e Robert: "Gans hat mir gesagt, unser ' P a r i a ' e r r e g t immer noch v i e l M i t l e i d . " (25- Mai 1825) 32 A l s Widmung f i i r Rudolf C h r i s t i a n i s c h r i e b er Weihnachten 1823 i n e i n Exemplar der Tragfldien das Gedicht "Mit dem ' R a t c l i f f ' " , dessen l e t z t e Z e i l e n l a u t e n : I c h und mein Name werden untergehen, Doch d i e s e s L i e d w i r d e w i g l i c h bestehen. (W I I , 245) 33 F e l i x Bobertag, "Michael Beer" i n Deutsche N a t i o n a l - L i t t e r a t u r ( B e r l i n und S t u t t g a r t o. J.) Bd. 161, S. 199- 34 An Jeanette Wohl, 24. Oktober 1831 i n Houben, Gesprache, S. 210. 35 J . P. Eckermann, Gesprache mit Goethe,. Gesprach vom 24. Februar 1824. 36 Goethe, uber Kunst und Alterthum, S. 107-108; v g l . Anm. 30 . - 72 - 37 W a h r s c h e i n l i c h sah Heine i n der Empfehlung des Sttickes an a l l e Bilhnen auch schon d i e Weimarer Auffilhrung des P a r i a voraus, d i e noch im g l e i c h e n Jahre e r f o l g t e . - Siehe Eckermann, Gesprach vom °>. Dezember 1824. 38 Houben, Gesprache, S. 205- 39 I b i d . , S. 206. 40 I b i d . , S. 211. 41 Zuerst b e l e g t im B r i e f Rahels an Varnhagen vom 11. Marz 1829« In den "Badern von Lucca" gebraucht er i h n gegen P l a t e n (Kap. X I ) ; und spater gegen Beers Bruder Meyerbeer. (Houben, Gesprache, S. 137) Anmerkungen zum v i e r t e n K a p i t e l 42 B I , 3 4 ; 7 3 ; 262. 4 3 W I I I , 24; 5 2 ; 5 7 ; 9 6 ; 9 8 ; 9 9 ; 1 0 0 ; 1 3 6 ; 148; 1 7 5 - 4 4 W I I I , 2 1 0 ; 2 5 0 ; 2 5 2 ; 3 5 0 ; 3 6 0 . 4 5 T a t s a c h l i c h t a t Heine im d r i t t e n T e i l der R e i s e b i l d e r A b b i t t e f u r seine Zusammenarbeit mit Menzel: "Damals hat t e i c h urn M i t t e r n a c h t das Menzelsche Buch gelesen und mich i n diese l i t e r a r i s c h e W o l f s s c h l u c h t so v e r t i e f t , dass i c h P r e i k u g e l n g i essen h a l f gegen Goethe s e l b s t . Gott oder Goethe v e r z e i h e mir diese Sunde und e r h a l t e mich gesund." ( L e s a r t e n : W I I I , 5 4 7 ) 46 Houben, Gesprache, S. 7 3 • 4 7 Ganz a h n l i c h h e i s s t es i n dem B r i e f an den Goetheverehrer Rudolf C h r i s t i a n i : "Da f i i h l t e i c h e r s t ganz k l a r den K o n t r a s t d i e s e r Natur [Goethes] mit der meinigen ... d i e das Leben im Grunde g e r i n g s c h a t z t und. es t r o t z i g hingeben mOchte f i i r d i e Idee." " J e t z t weiss i c h auch ganz genau, warum d i e gOthischen S c h r i f t e n im Grunde meiner Seele mich immer a b s t i e s s e n . . . . " - 73 - 48 Fraun, gew6"hnt an Mannerliebe Wahlerinnen s i n d s i e n i c h t , Aber Kennerinnen. Und wie g o l d l o c k i g e n H i r t e n , V i e l l e i c h t schwarzborstigen Faunen, Wie es b r i n g t d i e Gelegenheit, Uber die schwellenden G l i e d e r V o l l e r t e i l e n s i e g l e i c h e s Recht. ("Innerer Burghof", Chor: Vers 9393-9400) 49 In d i e N a c h s c h r i f t zu diesem B r i e f s e t z t e Heine d i e Z e i l e n : Heut nacht im Traum, u n g i i i c k l i c h e r w e i s , That i c h an der schmutzigsten Magd mich laben, Und i c h konnte doch f u r denselben P r e i s Die a l l e r s c h O n s t e P r i n z e s s i n haben. Es handelt s i c h o f f e n b a r urn e i n Gegenstuck zu Goethes " O b s z f l n i t a t " . 50 Walter Robert-tornow, Goethe i n Heines Werken, B e r l i n 1883, S. 22. 51 Es mutet seltsam an, dass Heine, dessen p i e t a t l o s e r Spott a l l b e k a n n t war, s i c h h i e r a l s V e r f e c h t e r der " P i e t a t " ausgibt und d i e s e dem Goetheschen "Skeptizismus" e n t g e g e n s t e l l t . 52 W V I I , 316. - Von s i c h s e l b s t s c h r i e b Heine im g l e i c h e n Jahre (1837): 'Die Z e i t der Gedichte i s t tiberhaupt b e i mir zu Ende, i c h kann w a h r h a f t i g k e i n gutes Gedicht mehr zu Tage f f l r d e r n . . . . Ich h a t t e l a n g s t gesehen, dass es mit Versen n i c h t mehr r e c h t vorwarts g i n g , und deshalb v e r l e g t e i c h mich auf gute Prosa." (W IV, 305) - 74 - Anmerkungen zum ftlnften K a p i t e l 53 Harry Maync, Immermann (Munchen 1926), S. 76. 54 Herausgeber des Rheinisch-Westfalisehen Anzeigers und Verleger der Ersten Gedichte Heines. 55 Varnhagen nahm die Abhandlung noch i n demselben Jahre (1823) i n sein Sammelbuch Goethe i n den Zeugnissen seiner Mitlebenden auf. Maync, S. 79. 56 Maync, S. 125- 57 In beiden Dramen 16*sen eine Elfenhandlung, eine mensch- l i c h e Liebeshandlung und eine derbkomische Burleske einan- der ab. - Naheres b ei Maync, S. 126. 58 Bei der K r i t i k war die Aufnahme des Stiickes g e t e i l t , "und doch fand Imrnermanns Talent im allgemeinen lebhafte Anerkennung, und mehrfach wurde sein neuestes Stuck a l s sein bisher bestes bezeichnet." I b i d . , S. 126. 59 I b i d . , S. 173. 60 Loc. c i t . 61 Maync, S. 96. 62 "Im Kampfe gegen Herrn Pustkuchen hat K a r l Immermann, der j e t z t unser grttsster dramatischer Dichter i s t , seine k r i t i s c h e n Sporen erworben." (W V, 258) 63 Dagegen fuhrte Immermann Beers Paria und Struensee i n Dusseldorf auf. Maync, S. 333- 64 Vgl. den B r i e f an C h r i s t i a n i vom 24. Mai 1824: "Vor meine: Muse ( s i c ! ) zieht Immermann sehr t i e f den Hut ab. Mit ruhrender Demut hat er mir manche Blttssen bekannt.... Imrnermanns Xussere ( s i c ! ) i s t n i c h t e i n - nehmend; Ich sehe weit besser aus." 65 Maync, S. 242. - 75 - Anmerkungen zum sechsten K a p i t e l 66 Arno Schmidt, Fouque und e i n i g e s e i n e r Zeitgenossen ( K a r l s r u h e 1958), S. 374. Naheres: op_. c i t . S. 379-442, " F i i r Thron und A l t a r " . 67 An Fouque: "Ich lehe h i e r sehr i s o l i e r t , da meine E l t e r n noch n i c h t lange i n Ltlneburg wohnen...." (10. J u n i 1823) Der B r i e f an Moser vom 18. J u n i 1823 z e i g t , dass d i e I s o l i e r u n g auf s e i n e r eigenen Abneigung gegen das Judentum und auf Antisemitismus i n der Bevfilkerung beruhte: " [Die] Juden s i n d h i e r , wie u b e r a l l unaussteh- l i c h e Schacherer und Schmutzlappen, c h r i s t l i c h e M i t t e l - k l a s s e u n e r q u i c k l i c h , mit einem ungewflhnlichen Rischess jjudenhassj , d i e htihere K l a s s e ebenso i n httherem Grade." 68 "In H i n s i c h t der Aufnahme meiner Tragfldien habe i c h h i e r meine Furcht b e s t a t i g t gefunden.... Was d i e Aufnahme derselben bey meiner F a m i l i e b e t r i f f t , so hat meine Mutter d i e TragiJdien und L i e d e r zwar ge l e s e n , aber n i c h t s o n d e r l i c h g o u t i e r t , meine Schwester t o l l e r i r t s i e b l o s s , meine Bruder verstehen s i e n i c h t , mein V a t e r hat s i e gar n i c h t gelesen." (An Moser; im Mai 1823) 69 Dieses Gedicht l e g t e Fouque i n den B r i e f an Heine e i n . V e r S f f e n t l i c h t wurde es off e n b a r n i e . H i r t h t e i l t l e d i g l i c h zwei Z e i l e n ohne Quellenangabe mit: "Du l i e b e r h e r z b l u t e n d e r Sanger Dein L i e d v e r s t e h ' i c h j a wohl...." (B IV, 54) 70 An Immermann erwahnte er das Gedicht uberhaupt n i c h t ; an Varnhagen s c h i c k t e er eine Kopie mit der B i t t e , "es ausser Frau von Varnhagen bey Leibe keinem D r i t t e n m i t z u t h e i l e n . " (17« J u n i 1823) 71 Zwar e n t h a l t d i e s e r B r i e f auch d i e B i t t e urn e i n i g e Z e i l e n , d i e Heine i n Hamburg b e i Fouques Freunden g e s e l l s c h a f t l i c h e n Z u t r i t t v e r s c h a f f e n s o l l t e n , doch a u s s e r t Heine.diesen Wunsch nur b e i l a u f i g . 72 Den E i n f l u s s Fouques auf Heines fruhe Werke b e s p r i c h t Paul Beyer i n s e i n e r A r b e i t Der junge Heine ( B e r l i n 1911), S. 20. - 76 - 73 An Immermann g i b t Heine am 10. A p r i l 1823 den I n h a l t e i n e s Gespraches mit Fouque wieder und endet den B e r i c h t mit den Wort en: "Unser Freund V [arnhagen] , dem i c h die Geschichte e r z a h l t e , r i e f a r g e r l i c h aus: 'Der r i t t e r l i c h e Baron i s t e i n Farr!''"- A l s Heine das Fouquesche Gedicht "Du l i e b e r h e r z b l u t e n d e r Sanger" an "Varnhagen s c h i c k t e , kommentierte er: "Des Mannes Herz i s t gut, nur im Kopfe s i t z t d i e N a r r h e i t . " (17. J u n i 1823) 74 V g l . SW I I I , 68; 182; B I , 167; Houben, Gesprache, S. 445. Anmerkungen zum s i e b t e n K a p i t e l 75 B r i e f e an Ludwig Tieck ( B r e s l a u 1864), herausgegeben von K a r l H o l t e i , S. 85 (10. Mai 1835). 76 "Und hat s i e [Rahel| j e d i e J t i d i n vergessen ktinnen? Am Ende t r i u m p h i e r t d i e j u d i s c h e L i t e r a t u r und der v e r l i e d e r - l i c h t e Heine, d i e s e r Juden=Messias, doch i n gewissen Sinne uber Goethe." (17- Nov. 1835) Euphorion, Erg. Bd. 13 , L e i p z i g und Wien 1921, S. 71 . 77 Allem Anschein nach i s t d i e gegen Tieck g e r i c h t e t e Strophe im "Tannhauser" (1836) eine Erwiderung auf it T i e c k s b r i e f l i c h e Ausserungen: In Dresden sah i c h einen Hund, Der e i n s t gehflrt zu den Bessern, Doch f a l l e n ihm j e t z t d i e Zahne aus, Er kann nur b e l l e n und wassern. (W I , 251) 78 Da Lob und Tadel n i c h t f e s t miteinander verwebt s i n d , war es b e i s p i e l s w e i s e mttglich, durch g e s c h i c k t e S t r e i - chung e i n vollkommen p o s i t i v e s B i l d von Tieck zu geben: "By 1833 the e d i t o r s of the Athenaeum deemed Ti e c k ' s name f a m i l i a r enough to the E n g l i s h p u b l i c t o i n t r o d u c e Menzel as h i s f r i e n d (p. 856) and to present a - 77 - three-column abridged t r a n s l a t i o n of t h a t p o r t i o n of Heine's Romantische Schule which d e a l s w i t h Tieck (p. 280), o m i t t i n g a l l of Heine's v i t u p e r a t i o n and sarcasm." Edwin H. Zeydel, Ludwig Tieck and England ( P r i n c e t o n 1931), S. 156. 79 B e i der Beschreibung des P i a z z a d e l l e Erbe i n Verona h e i s s t es: "... iiber dem ganzen P l a t z l i e g t d e r s e l b e romantische Zauber, der uns so l i e b l i c h anweht aus den p h a n t a s t i s c h e n Dichtungen des Ludovico A r i o s t o und des Ludovico Tiec k . " (W I I I , 260) 80 Auf seine f r i i h e V e r t r a u t h e i t mit Tieck l a s s t b e i s p i e l s - weise e i n B r i e f aus der Gttttinger S t u d e n t e n z e i t s c h l i e s s e n : "Noch immer kenne i c h d i e T i t e l der skottschen Romane und d i e N o v e l l e n des Bockaz oder T i e c k s v i e l besser a l s d i e T i t e l und N o v e l l e n des Corpus j u r i s . " (An C h r i s t i a n i ; 7. Marz 1824) 81 Den E i n f l u s s Uhlands auf Heine und die Ihnlichkeit gewisser Heinescher und Uhlandscher Gedichte hat Paul Beyer i n Der .junge Heine nachgewiesen (S. 1 2 7 ) . 82 A l s Gegenleistung f i i r d i e K r i t i k von Menzels Buch Die deutsche L i t e r a t u r erwartete Heine, dass Menzel i h n i n dem geplanten Anhang zu diesem Werk gebiihrend erwahne. Er bat s i c h sogar aus, dass d i e s e Wiirdigung im L i t e r a t u r - b l a t t e r s c h i e n e , ehe e r , Heine, d i e K r i t i k iiber Menzels Buch drucken l a s s e . "Wahrlich," f i i g t e er h i n z u , "auch Herausgeber p o l i t i s c h e r Annalen miissen p o l i t i s c h seyn." (8. Mai 1828) - Uber d i e S t r u e n s e e - K r i t i k Heines v g l . das K a p i t e l iiber Beer und Schenk; iiber d i e Rezension " R h e i n i s c h - W e s t f a h l i s c h e r Musenalmanach auf das Jahr 1821" v g l . das K a p i t e l iiber M u l l n e r und Rousseau. - 78 - Bibliographie Im Text angefuhrte Werke Beyer, Paul. Der .junge Heine. B e r l i n , 1911. JBobertag, P e l i x J . "Michael Beer", Deutsche National- l i t e r a t u r . B e r l i n und Stuttgart, o. J . , Bd. 161, S. 197-204. Eckermann, Johann Peter. Gesprache mit Goethe. L e i p z i g , 1884. [Piehiger, 0.]. "Ein B r i e f L. Tiecks an C. G. von Brinkmann", Euphorion. Erg. Bd. 13 (1921), S. 61-74. Goethe, Johann Wolfgang von, Uber Kunst und Alterthum. St u t t g a r t , 1824. Heine, Heinrich. B r i e f e . 6 Bde. Hrsg. P r i e d r i c h H i r t h . Mainz, 1950. Heine H e i n r i c h . Samtliche Werke. 7 Bde. Hrsg. Ernst E l s t e r . B e r l i n und Wien, o. J. HoUtei, K a r l von. Hrsg. B r i e f e an Ludwig Tieck. 4 Bde. Breslau, 1864. Houben, H.H. Hrsg. Gesprache mit Heine. Prankfurt am Main, 1926. [Marsan, J u l e s ] . "Notes sur l a B a t t a i l l e Romantiqiue (1813-1826)," Revue d'Histoire de l a Prance, (1906), S. 573-605. - 79 - Maync, Harry. Immermann. Munchen 1921. Robert-tornow, Walter. Goethe i n Heines Werken. B e r l i n 1883. Schmidt, Arno. Fouque und einige seiner Zeitgenossen. Karlsruhe, 1958. Varnhagen von Ense, K a r l August. Briefwechsel zwischen  Varnhagen und Rahel. L e i p z i g 1875, Bd. 6. Wolff, Max J . Heinrich Heine. Munchen, 1922. Zeydel, Edwin H. Ludwig Tieck and England. Princeton, 1931. Andere Quellen Brod, Max. Heinrich H e i n e — T h e A r t i s t i n RevoHt. London 1956. Butler, E. M. Heinrich Heine. London 1956. Heine-Geldern, Maximilian Preiherr v. und Gustav Karpelles. Heine-Reliquien. B e r l i n 1911. H i r t h , P r i e d r i c h . Heinrich Heine — Bausteine zu  einer Biographie. Mainz, 1950. - 80 - Houben, H. H. Jungdeutscher Sturm und Drang. L e i p z i g , 1911. Hufer, Hermann. Aus dem Leben Heinrich. Heines. B e r l i n , 1878. Lehrmann, Cuno C. Heinrich Heine. Bern 1957. Nassau, J . Neue Heine-Funde. L e i p z i g , 1889. Strodtmann, Adolf. H. Heines Leben und Werke. 2 Bde. Hamburg, 1884. Weinberg, Kurt. Henri Heine "Romantique Defrogue" Heraut du symbolisme f r a n c a i s . New Haven et Parish 1954. 

Cite

Citation Scheme:

    

Usage Statistics

Country Views Downloads
Germany 32 32
Japan 24 0
United States 8 0
Russia 5 0
France 4 0
Kenya 2 0
China 2 3
Italy 1 0
City Views Downloads
Tokyo 24 0
Unknown 21 20
Berlin 19 11
Ashburn 6 0
Nairobi 2 0
Beijing 2 0
Seattle 1 0
Dorum 1 0
Potsdam 1 0
Redmond 1 0

{[{ mDataHeader[type] }]} {[{ month[type] }]} {[{ tData[type] }]}
Download Stats

Share

Embed

Customize your widget with the following options, then copy and paste the code below into the HTML of your page to embed this item in your website.
                        
                            <div id="ubcOpenCollectionsWidgetDisplay">
                            <script id="ubcOpenCollectionsWidget"
                            src="{[{embed.src}]}"
                            data-item="{[{embed.item}]}"
                            data-collection="{[{embed.collection}]}"
                            data-metadata="{[{embed.showMetadata}]}"
                            data-width="{[{embed.width}]}"
                            async >
                            </script>
                            </div>
                        
                    
IIIF logo Our image viewer uses the IIIF 2.0 standard. To load this item in other compatible viewers, use this url:
http://iiif.library.ubc.ca/presentation/dsp.831.1-0106194/manifest

Comment

Related Items