UBC Theses and Dissertations

UBC Theses Logo

UBC Theses and Dissertations

Ethische Werte bei Storm : Was tritt an die Stelle einer gottbezogenen Sittlichkeit? Brockhaus, Henrich Ernst Rudolf 1963

Your browser doesn't seem to have a PDF viewer, please download the PDF to view this item.

Item Metadata

Download

Media
831-UBC_1963_A8 B75 E8.pdf [ 6.6MB ]
Metadata
JSON: 831-1.0105418.json
JSON-LD: 831-1.0105418-ld.json
RDF/XML (Pretty): 831-1.0105418-rdf.xml
RDF/JSON: 831-1.0105418-rdf.json
Turtle: 831-1.0105418-turtle.txt
N-Triples: 831-1.0105418-rdf-ntriples.txt
Original Record: 831-1.0105418-source.json
Full Text
831-1.0105418-fulltext.txt
Citation
831-1.0105418.ris

Full Text

ETHISCHE WERTE BEI STORM Was t r i t t an die S t e l l e e i n e r gottbezogenen S i t t l i c h k e i t ? by HENRICH ERNST RUDOLF BROOKHAUS B.A.,-University of B r i t i s h Columbia, 196l A THESIS SUBMITTED IN PARTIAL FULFILMENT OF THE REQUIREMENTS FOR THE DEGREE OF MASTER OF ARTS i n the Department of German We accept t h i s t h e s i s as conforming to the required standard THE UNIVERSITY OF BRITISH COLUMBIA A p r i l , 1963 In presenting t h i s t h e s i s i n p a r t i a l f u l f i l m e n t of the requirements f o r an advanced degree at the U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, I agree t h a t the L i b r a r y s h a l l make i t f r e e l y a v a i l a b l e f o r reference and study. I f u r t h e r agree that permission f o r extensive copying of t h i s t h e s i s f o r s c h o l a r l y purposes may be granted by the Head of my Department o r by h i s r e p r e s e n t a t i v e s . I t i s understood t h a t copying or p u b l i c a t i o n of t h i s t h e s i s f o r . f i n a n c i a l g a i n s h a l l not be allowed without my w r i t t e n permission. Department of German  The U n i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, Vancouver 8, Canada. Date A p r i l , 1965 i i In der vorliegenden A r b e i t wird g e z e i g t , wie der Dichter der zweiten H a l f t e des neunzehnten Jahrhunderts g e i s t i g i n eine I s o l i e r u n g g erat, die es ihm n i c h t mehr e r l a u b t , s i t t l i c h e Werte der Vergangenheit unbesehen hinzunehmen; er muS si e vielmehr untersuchen und s i c h gegebenenfalls neue Werte schaffen. Fur Storm bedeutet d i e s die bewuSte Losung vom c h r i s t l i c h e n Glauben, der i n e i n i -gen Novellen a l s Zeichen menschlicher Unreife bewertet und tiberwunden wird. An die S t e l l e der verlorenen g o t t l i c h e n Liebe t r i t t die menschliche, an die S t e l l e der menschlichen Abhangigkeit von Gott t r i t t die Suche nach dem Mitmenschen, d ie gegenseitige Abhangigkeit•durch das Band der Liebe. Die Ehe v e r l e i h t einem solchen Bund A u s s c h l i e 8 1 i c h k e i t , Dauer und T i e f e ; s i e schenkt dem Menschen einen Halt im Leben. Nur auf diesem Fundament kann s i c h die Fami-l i e griinden und e r h a l t e n . In der F a m i l i e f i n d e t der Einzelne den z e i t l i c h e n Anschlu|3 an Vergangenheit und Zukunft, r e i c h t damit liber die Begrenzung der eigenen Lebenszeit hinaus. Hat der Mensch im Rahmen der Ehe und der Familie einen organisch gegru.n-deten P l a t z gefunden, dann darf und s o l i er s i c h im G e i s t der Nachstenliebe s e i n e r Umwelt t a t i g annehmen. H i e r , wie i n der Ehe, r e i f t der Mensch zur v o l l -wertigen P e r s o n l i c h k e i t , wenn er s i c h ohne Vorbehalt dem andern gib't, auch wenn die Umwelt n i c h t zu dem gl e i c h e n Dienst b e r e i t i s t . Storm g i b t f u r das s i t t l i c h e Bemiihen des Menschen, f u r dessen Suchen nach einem organisch-harmonisch bestimmten P l a t z nur einen Grund: A l l e s geschieht, damit das Leben an s i c h e r h a l t e n bleibe und gefordert werde. Die Ewigkeit i s t dem Menschen verlorengegangen, da h e i p t es, die einem zur Verfugung stehende Lebensspanne auszuweiten, einmal durch den Kontakt zura Mitmenschen, zum an-deren durch die Verbindung im Rahmen der F a m i l i e zur Vergangenheit und zur Zukunft. Das Leben an s i c h wird zum hochsten s i t t l i c h e n Wert, a l l e anderen Werte, e i n s c h l i e 8 1 i c h der Liebe, f i n d e n nur i n i h r e r lebenserhaltenden Funk-t i o n einen p o s i t i v - e t h i s c h e n Gehalt. i i i INHALTSVERZEIOHNIS I. Der Dichter im neunzehnten Jahrhundert 1 Die Novelle a l s Ausdrucksform e t h i s c h e r V/erte 1 Die Verbindung der Novelle zum Leben 2 S i t u a t i o n des Dichters - Beschrankung der Thematik 5 I I . Die Losung vom c h r i s t l i c h e n Glauben 5 Ghristentum und E t h i k 5 C h r i s t l i c h e r Glaube a l s Unreife 7 Die Losung von der k i r c h l i c h e n Form - Veronika Die Losung vom ver'schwommenen G o t t e s b e g r i f f - Im Schlo(3 Das Leben nach dem Tod a l s Unnibglichkeit - V i o l a T r i c o l o r Christentum nur noch e i n Novellenvorwurf - Renate 12 E i n u n c h r i s t l i c h e r Ewigkeitskonzept - Hans und Heinz K i r c h . . . 16 I I I . Menschliche Liebe a l s E r s a t z der g o t t l ichen • . . . . 16 Forderungen an die Liebe - Reinigung durch die Liebe 17 MiBbrauch der Liebe -.Posthuma 19 K r a f t l o s e Liebe ' 19 Schwache des Mannes - Immensee, Ange 1 i k a S o z i a l e Voreingenommenheit - Es waren zwei Konigskinder UnbewuBter Egoismus - Waldwinkel Liebe a l s Einbruch damonischer K r a f t e - DrauBen im Heidedorf . 25 IV. Die Ehe i n i h r e r Form und Bedeutung 28 Die Ehe a l s a u s s c h l i e S l i c h e Gemeinschaft zweier Menschen . . . . JOInnere Anerkennung - Im SchloB, Veronika, In St. Jiirgen AuBere Anerkennung - Immensee Innere Bedrohung - E i n Fest auf Haderslevhuus, DrauBen im He idedorf AuBere Bedrohung - Der Spiegel des Oyprianus Die Ehe a l s s i t t l i c h unauflosbare Form 57 Innere Auflosung - E i n Doppelganger Versuch der Auflosung von auSen - Zur Chronik von Grieshuus R u c k g r i f f auf die Z e i t vor der Ehe - Aquis Submersus V o r g r i f f i n die Ehe - Psyche i v Der T o t a l i t a t s a n s p r u c h der Ehe auf die P e r s o n l i c h k e i t 42 U n s i t t l i c h e Unterordnung - Carsten Ourator Schuldgefiihl - Schwe igen Unvere i n bare Ans p rile he - Zur Ghronik von Grieshuus Innigste Gemeinschaft - Spate Rosen . . . . . 46 V. Die F a m i l i e a l s s i t t l i c h e Aufgabe und E r f u l l u n g 49 U n s t e r b l i c h k e i t - V i o l a T r i c o l o r ^0 Die F a m i l i e a l s Einheit' 52 Wicht vorgesehene E i n h e i t - Von J e n s e i t des Meeres N i c h t vorhandene E i n h e i t - Carsten Curator, Hans, und Heinz K i r c h Im Sonnenschein, Der Herr E t a t s r a t Unterminierte E i n h e i t - Immensee, Schweigen Vererbune • 61 .Charakterschwache - Carsten Curator Fremdlandisches Blut - Auf der U n i v e r s i t a t ' Verkehrtes V o r b i l d - John Riew' , Der Herr E t a t s r a t Zu groBe A h n l i c h k e i t - Hans und Heinz K i r c h VI. Der Mensch und die Umwelt 67 Absoluter Egoismus 67 Nach auBen handlungsunfahig - Im ftTachbarhau.se l i n k s V e r l u s t der Rechte auf die eigene Person - Bulemanns Haus B e e i n t r a c h t i g t e V e r a n t w o r t l i c h k e i t 72 F l u c h t vor der Verantwortung aus A n s t a n d i g k e i t - Eekenhof Der Dienst a l s e i n Namenloser - Zur Chronik von Grieshuus Der.Dienst aus Ehrsucht, - Der Schimmelreiter Die Umwelt i n i h r e r Haltung dem Einzelnen gegenuber 78 AusstoBung des gezeichneten Menschen - E i n Doppelganger Die Masse a l s s i t t l i c h unbelehrbar - Im Brauerhaus, Pole Poppenspaler Die Wiedereingliederung des U n g l i i c k l i c h e n - B o t j e r Basch V I I . Dem Leben v e r a n t w o r t l i c h -.Ein.Bekenntnis 81 V I I I . S i t t l i c h k e i t a l s Verpf 1iohtung dem Leben gegenuber 85 E t h i s c h e r Gehalt i n Storms Werk 85 Lebensschicksal a l s ethische Aussage 86 Das hochste Gut im Leben 87 Ausweitung des hochsten Gutes und 'Riickwirkung aufs Leben . . . 89 . S i t t l i c h e Verankerung des Menschen im Leben 91 F o r t l e b e n i n der F a m i l i e . . . . . . . . 9k Das Leben a l s Haltung der E h r f u r c h t . 96 Anmerkungen , 99 B i b l i o g r a p h i e 101 1 I. Der Die l i t e r im neunzehnten Jahrhundert . EthischeWerte i n Storms Novellen: sind das f e s t l i e g e n d e Werte, d i e a l l g e -mein G t i l t i g k e i t ha ben? Oder 0 handelt. es s i c h hier. um Bestandte'ile e i n e r sub-j e k t i v e n Weltanschauung, die wohl das Zusammenleben des Di c h t e r s Storm mit der ihn umgebenden Umwelt rege-ln, ohne aber, auf eine andere Person angewandt, ihren p o s i t i v s i t t l i c h e n Gehalt bewahren? Wenn h i e r das Wort Umwelt benutzt w i r d , s o - i s t es im weitesten Sinne zu.verstehen: es umschlieBt n i c h t nur den Mitmenschen, sondern auch d i e , welche vor uns leb'ten, welche nach uns kommen und auch das, was v i e l e a l s Gott bezeichnen, andere a l s Vorsehung, S c h i c k s a l oder Z u f a l l , noch andere a l s Geschichte, Vererbung, UmweltseinfluB. V i e l -l e i c h t miBverstehen wir den D i c h t e r uberhaupt, wenn wir nach ethischen Werten fragen. So s c h r e i b t er an Hermione von Preuschent "Meine l i e b e , bose, junge FreundinI Sie haben mir mit Ihren Gedichten einen groBen Schmerz verursacht. Hatte i c h die Gedichte vorher gekannt, i c h hatte d ie Widmung niamier angenommen. Das sind ja keine abgerundeten, harmonischen k l e i n e n Kunstwerke - jedes L i e d d a r i n i s t e i n ungebandigter, verwerf1icher N a t u r s c h r e i , und i c h b i n t i e f dar-iiber erschrocken. " (l,848f)''' Storm f o r d e r t d i e Form und n i c h t die Aussage. A s t h e t i k i s t ihm w i c h t i g e r a l s E t h i k . Dies f a l l t umso mehr ins G-ewicht, da Storm s i c h z e i t l e b e n s mehr a l s L y r i k e r denn a l s N o v e l l i s t gesehen hat. Auch wenn spater seine L y r i k v e r s i e g t , glaubt er doch i n i h r das G-roBere g e l e i s t e t zu haben. Dies s c h l i e B t nun eine gewisse Anderung i n seinen Ansichten, d i e s i c h e i n Jahrzehnt spater aus dem nun bevorzugten epischen B e t a t i g u n g s f e l d e r g i b t , n i c h t aus. In ein e r zuriickgezogenen Vorrede aus dem Jahre 1881 s c h r e i b t er: "die heutige Novelle i s t die Schwester des Dramas und. die strengste Form der Prosadichtung. G l e i c h dem Drama behandelt s i e d i e t i e f s t e n Probleme des Menschenlebens; g l e i c h diesem ver l a n g t s i e z u . i h r e r Volleridung einen im M . i t t e l -punkt stehenden K o n f l i k t , von welchem aus das Ganze s i c h o r g a n i s i e r t , und demzufolge die geschlossenste Form und d i e Ausscheidung a l l e a Unwesentlichen;" (111,524). Hier s i n d - d i e Yorzeichen vertauscht. Die t i e f s t e n Probleme des Menschenlebens werden zur formfordernden Voraussetzung. Die i i s t h e t i k kann h i e r das i h r wesentliche Merkmal der Formschonheit nur bewahren, wenn s i e sic!' dem K o n f l i k t , d.h. der Ausarbeitung des ethischen- Gehaltes u n t e r w i r f t . Nun konnen wir uns n i c h t mit einem s i t t l i c h e n Gehalt z u f r i e d e n geben, der s e i n Dasein nur dem Ruf nach der inneren Begriindung e i n e r bestimmten Kunst-form verdankt, denn dann wiirde e r s i c h ja dem Ast h e t i s c h e n unterordnen und a l s e t h i s c h e r Gehalt z w e i f e l h a f t , wenn n i c h t unmoglich werden. Die B e s t a t i -gung jeder S i t t l i c h k e i t muB_aus dem Leben kommen, i h r Existenzanspruch muB i n das Leben h i n e i n g r e i f e n . Dies hat n i c h t s mit Moral zu tun, es i s t e i n b i o l o g i s c h e s Lebensgesetz: Was s i c h vom Leben a b s c h l i e B t , s t i r b t . Storm i s t s i c h d e s s e n v o l l bewuBt, wenn er an seinen Sohn Hans s c h r e i b t : "Es ware doch sehr merkwurdig, wenh durch mein Im SchloB, das i n der Gartenlaube von mehreren hunderttausend Menschen gelesen, und mit Begeisterung gelesen i s t , • ...wenn dadurch n i c h t i n v i e l e n der Leser e i n Nachdenken, eine V o r s t e l l u n g , eine neue E i n s i c h t oder e i n scharferes Empfinden und Auffassen d i e s e r Ver-h a l t n i s s e des Lebens bewirkt worden ware. Das widersprache auch a l l e r E r f a h -rung. Bin i c h e i n D i c h t e r , so habe i c h mit dem aus meinem Innersten Ausge-p r a g t e n a u c h eine Wirkung auf mein Volk." (111,628) Hier sehen wir nun b e i -des: das im Innersten Storms Entstandene, das s i c h i n seinen Novellen n i e -d e r s c h l a g t , und die Weitergabe an den Leser und dessen Beeinflussung. Wie nun im einzelnen s i c h d i e Verbindungen von Storms Leben und Anschauungen zu seinen Novellen d a r s t e l l e n , wird b ei der Untersuchung der Novellen am Rande mitbehandelt werden; wie hinge gen die Wirkung auf seine Z e i t w."ar, i s t n i c h t G-e gen stand dieses Essays; warum aber eine gewisse Beschrankung i n Storms Thematik - Fontane s p r i c h t von Husumerei - v o r l i e g t , s o l i s o f o r t angeschnit-ten werden. 5 - Storm steht n i c h t a l i e i n - i n d i e s e r Beschrankung. Auch andere D i c h t e r des Realismus'wie K e l l e r , S t i f t e r , Raabe und auch Fontane ruferi i n uns s o f o r t das B i l d e i r i e r bestimmten Landschaft • wach. Dies f a l l t umso s t a r k e r auf, wenn wir bedenken, dap die noch lebenden groSen Dramatiker Hebbel und G r i l l p a r z e r , von ihrem Werk aus b e u r t e i l t , keineswegs diese E i n s e i t i g k e i t t e i l e n . Sie t e i l e n aber auch h i c h t die Entwicklungsmogl i c h k e i t e n , wie v/ir s i e bei den No v e i l en-s c h r e i b e r n f i n d e n . G T i l l p a r z e r z i e h t s i c h schon f r i i h aus dem o f f e n t l i c h e n 1 i t e r a r i s c h e n Schaffen zuriick, und Hebbel b i l d e t einen S c h l u p s t e i n i n der deutschen Dramenentwicklung, die.von Lessing g r o B a r t i g e i n g e l e i t e t , i n der K l a s s i k ihren Hohepunkt f i n d e t und s i c h b e i Goethe a l l e m , was das Abendland an g e i s t i g e n Werten hervorgebracht hat, v e r p f l i c h t e t v/eiB.' Diese Z'eit i s t voruber. "Die Enttauschung von 1848 r i 8 den Glauben an eine weltverwandeln-de K r a f t der Idee i n die allgemeine Skepsis h i n e i n . Die gropen Systembil-dungen s e i t Kant gingen dem allgemeinen Bewuptsein v e r l o r e n ; i h r Absolut-o heitsanspruch war s e i t langerem fragvmrdig geworden. Der Mensch i s t p l o t z l i c h k o l o s s a l e r n i i c h t e r t , aber n i c h t unbedingt l i b e r -r a s c h t . Schon vor 1848 war man e i f r i g dabei, die geltenden Lebensanschauungen in Frage zu s t e l l e n . D. Fr. Straup hatte b e r e i t s s e i n Leben Jesu geschrieben, Schopenhauer s e i n Hauptwerk Die Welt a l s W i l l e und V o r s t e l l u n g v e r o f f e n t l i c h t . 1848 e r s c h e i n t dann das Manifest der kommunistischen P a r t e i , h a l t Feuerbach seine Vorlesungen i n Heidelberg, i n denen er die Welt f u r eine Republik er -k l a r t , d ie weder einen absoluten noch einen k o n s t i t u t i o n e l l e n Gott ertrage. Diese Gedanken und Eritv/icklungen ha ben nun n i c h t G e s t a l t angenommen, w e i l die Revolution m i S g l i i c k t e , s i e lagen vielmehr b e r e i t s i n der L u f t und sind hoch-stens durch die p o l i t i s c h e n Ereignisse; beschleunigt worden. I s t es nun mip-lungen, id e e l e Werte zu lebensbestimmenden K r a f t e n werden zu l a s s e n , w i r f t s i c h das 1 i b e r a l - g e i s t i g e Btirgertum auf die neuen Moglichlceiten w i r t s c h a f t -l i c h e r Expansion. Darwins On the O r i g i n of Species by Means of Natural S e l e c t i o n 4 kann i n diesem Zusammenhang nur a l s Forderung des d i e s s e i t s g e r i c h t e t e n t a t -freudigen Optimismus gewertet werden. Nun br i n g t aber die Hingabe an eine m a t e r i a l i s t i s c h e Welt dem Burgertum eine unvorhergesehene Gefahr, namlich die Entstehung und Erstarkung eines v i e r t e n Standes. Der i n die Defensive getriebene d r i t t e Stand muB, urn s i c h behaupten zu konnen, Anlehnung an die regierenden Machte sue hen. - Dies bedeutet n a t i i r l i c h g e i s t i g e Uhfreiheit i n steigendera MaBe, die s i c h dahn l e t z t l i c h auch damit z u f r i e d e n g i b t , dap die s e i t Jahrzehnten angestrebte deutsche E i n h e i t auf dem Boden machtstaatlichen Denkens verv.'irklicht w i r d . Diese g e i s t i g e und p o l i t i s c h e Entwicklung z e i t i g t f u r den D i c h t e r , wie auch f u r jeden s e l b s t a n d i g denkenden Menschen, e r n s t -h a f t e Folgen. Er kann s i c h e i n e r s e i t s mit dem Z e i t g e i s t i d e n t i s c h f u h l e n , muB damit aber i n eine g e i s t i g e Abhangigkeit h i n e i n , die i n ihren m a t e r i a l -i s t i s c h e n Aspekten die notwendige s i t t l i c h e Bewegungsfreiheit des Ku n s t l e r s zu sehr einzuschranken droht, oder er begibt s i c h i n eine I s o l i e r u n g - heute kennen wir Ahnliches,' wenn auch w e s e n t l i c h v e r s c h a r f t , a l s innere Emigration -d i e ihn v S l l i g auf s i c h und auf eigene Anschauungen s t e l l t . Das, was f r i i h e r a l s eine i d e a l i s t i s c h e Weltanschauung die G e i s t e r verband, e x i s t i e r t j a n i c h t mehr, oder nur i n e i n e r abzulehnenden Form. Diese Abkehr f i i h r t g e i s t e s g e s c h i c h t -1 i c h zur Einschrankung auf s u b j e k t i v e Magstabe. Keue Geistessysteme sind n i c h t zu e n t w i c k e l n , a l s o b e s c h a f t i g t man s i c h mit dem E r h a l t des A l t e n , k l a s s i s c h -humanistisch Ideale und versucht diese mit der eigenen Lebenserfahrung i n Verbindung zu bringen, um n i c h t v t i l l i g lebensfern zu s e i n . I s o l i e r u n g bedingt naturgemap eine verhaltnismapig enge .Urdgrenzung der Thematiic. Weiter b r i n g t s i e f u r einen D i c h t e r wie Storm auch noch eine deut-l i c h e Besinnung auf die eigene v o l k i s c h e , e i g e n t l i c h s o l l t e man sagen, stamm-l i c h e Herkunft und Verankerung, denn i n dem von oben m a c h t p o l i t i s c h geform-ten Reich i s t d i e Reichsidee und das R e i c h s i d e a l v e r l o r e n gegangen und wird nun durch das' Bekenntnis zum eigenen Stamm n o t d i i r f t i g e r s e t s t . ' 5 Somit i s t d i e 5 von Fontane k r i t i s i e r . t e Husumerei n i c h t eine angeborene p r o v i n z i e l l e SpieB-b i i r g e r l i c h k e i t Storms, sonde rn e i n f a c h d i c h t e r i s c h e Lebensmogl i c h k e i t i n e i n e r Welt, die s i c h immer s t a r k e r zum M a t e r i a l i s t i s c h e n h i n e n t w i c k e l t . Wie we i t • nun aus einer so Ichen A b s e i t s s t e l l u n g heraus g i i l t i g e .Aussagen gemacht werden. konnen, weIcher A r t tiberhaupt die unter diesen Urnstanden s i c h entwickelnden e t h i s c h e n Werte s i n d , ' . s o l l i n der nun folgenden Untersuchung f e s t g e s t e l l t werdeh. I I . Die Losung vom c h r i s t l i c h e n Glauben Fur einen c h r i s t l i c h glaubigen Menschen ruht d ie Grundlage se i n e r s i t t -l i c h e n V e r a n t w o r t l i c h k e i t wohl i n e r s t e r L i n i e i n s e i n e r Jenseitsgebundenheit. Der MaBstab f i i r s e i n Handeln l i e g t b e r e i t s s c h r i f t l i c h f e s t , nam! i c h i n der B i b e l . Die pe r s o n l i c h e F r e i h e i t f i n d e t einen gewissen Spielraum i n der Aus-legung gb'tt l i c h e r Gebote, wie es einem der Verstand und das Gewissen e i n g i b t , wir durfen dies v i e l l e i c h t a l s g o t t l i c h e Offenbarung p o s i t i v ausweiten, zum-anderen aber i n dem Grad, i n welchem man s i c h b e r e i t s von dem Gefiihl ortho-do'xen Geleitetv/erdens freigemacht hat. Auch v/enn nun die fiihrenden g e i s t i g e n K r a f t s -einer Z e i t s i c h von dem Konzept eines personlichen Gottes d i s t a n z i e r t ha ben, so i s t es doch unrnoglich, das durch eine f r i i h e r vorhanden gewesene G l a u b i g k e i t . i n den B e g r i f f des S i t t l i c h e n eingedrungene und mit ihm verschmol-zene r e l i g i o s e Element wieder herauszulosen. Dies i s t umso schwerer, a l s auch der r e l i g i o s ungebundene Mensch Gebote wie "Du s o l l s t n i c h t toteni" oder "Du s o l l s t n i c h t ehebrechen!" n i c h t ohne weiteres auBer Kurs setzen mdchte, da s i e r e i n s o z i o l o g i s c h gesehen, unumgangliche Vbrbedingungen s t a b i l e r mensch-1icher Gemeinschaft s i n d . Was nun den glaubigen Menschen yon dem glaubens-losen g r u n d s a t z l i c h t r e n n t , i s t die Haltung gegenuber diesen Gesetzen. Der eine b e f o l g t s i e , - w e i l es ihm a l s Be'standteil seines Glaubens so aufgetragen i s t , ohne zu versuchen, s i e zu verandern; der andere s e t s t s i c h mit ihnen 6 auseinander und untersucht s i e auf i h r e G K i l t i g k e i t . Nun i s t dies einfacher gesagt a l s getan: man untersucht, ohne eigene g t i l t i g e MaBstabe zu b e s i t z e n . Was sind nun die zu verfolgenden R i c h t l i n i e n ? I s t es das eigene Gluck? Das~ Wohl des anderen? Der Mensch, der auf die iibergeordnete S u b j e k t i v i t a t , die E x i s t e n z Gottes, v e r z i c h t e t , v e r f a l l t der S u b j e k t i v i t a t des eigenen U r t e i l s , das er s i c h muhsam aus eigenen E r l e b n i s s e n zusammensetzen mu8. Er kann n i c h t einmal mehr sagen, diese Erkenntnisse sind r i c h t i g oder f a l s c h , wenn s i e auf eine zweite Person angewandt werden s o l l e n , da s i e nur Ausdruck der eigenen P e r s o n l i c h k e i t , des eigenen s i t t l i c h e n Verstandnisses s i n d . Fiir Storm i s t es n i e die Frage gewesen, das Leben a l s bewuBter C h r i s t an-zupacken. An Emil Kuh s c h r e i b t er: "von R e l i g i o n oder Christentum habe i c h ni e reden horen; e i n e i n z e l n e s Mai gingen meine Mutter oder GroBmutter wohl zur K i r c h e , o f t war es n i c h t j mein Vater ging gar n i c h t , auch von mir wurde es n i c h t v e r l a n g t . So stehe i c h dem sehr unbefangen gegeniiber; i c h habe durchaus keinen Glauben aus der K i n d h e i t her," (111,749). Diese Glaubens-l o s i g k e i t auSert s i c h n i c h t i n e i n e r passiven U n i n t e r e s s i e r t h e i t an c h r i s t -l i c h e n Dingen - diese Haltung hat Storm nie gehabt - sondern s i e g r e i f t an. Er s c h r e i b t an seinen Vater: "die k a t h o l i s c h e K i r c h e f e i e r t j e t z t i n nacht-1ichen Prozessionen unter Fackelbeleuchtung ihre h e i d n i s c h - c h r i s t l i c h e n F r i i h l i n g s f e s t e . " N i c h t nur die menschliche S e i t e wird k r i t i s i e r t , sondern auch das Kernsymbol c h r i s t l i c h e n Glaubens, das Kreuz. "So, jedem reinen Aug e i n Schauder, / E i n B i l d der Un v e r s o h n l i c h k e i t . 1 1 ( l , l 4 4 ) Storm geht es h i e r n i c h t urn die Idee, die h i n t e r diesem Zeichen s t e h t , er w i l l s i e n i c h t sehen, vielmehr b e u r t e i l t er h i e r r e i n o b e r f l a c h l i c h e i n g e s c h i c h t l i c h e s Geschehen, das a l s solches i n se i n e r t j b e r l i e f e r u n g t a t s a c h l i c h negative Auswirkungen auf das Zusamiaenleben der Menschen haben kann. Nie v e r u r t e i l t Storm einen Menschen, w e i l er C h r i s t i s t . An seinen Sohn Hans s c h r e i b t er von einem Besuch bei einem friiheren Freund, der j e t z t Pastor i s t und i h n , Storm., b e i der abendlichen. Andacht mit ins Gebet e i n s c h l i e B t : "Da war i c h e i g e n t l i c h ganz entzwei vor Ruhruhg". Es i s t auch keine hose Absicht Storms, wenn eine s e i n e r w i d e r l i c h s t e n Novellenschopfungen, der Magister i n Waldwinkel, Theologe i s t . Christentum i s t f u r Storm, der n i c h t daran g l a u b t , e i n f a c h keine r e a l e K r a f t raehr, und der Mensch, der s i c h h i e r so widernatur-l i c h an eine'm P f l e g e k i n d vergangen hat, i s t k e i n C h r i s t , sondern eine u n s i t t -l i c h e Person. Der Magister s e l b s t f u h l t s i c h n i c h t . a l s C h r i s t ; er weiB aber, wie gut es moglich i s t , unter dem Deckmantel c h r i s t l i c h e r Gesinnung und Re-densarten K a r r i e r e zu machen. Hat Storm keinen Glauben, so i s t er der tlberzeugung, dap Glauben bei an-deren Menschen nur e i n Zeichen der Unreife und Gtedankenlosigkeit i s t . So mup er es auch ablehnen, wenn ihn seine zweite Frau zu ihrem Glauben fuhren w i l l : "Das ware wohl gegen den n a t l i r l i c h e n Lauf der Dinge. Aus dem Kinde kann wohl e i n Mann werden," ( l l l , 6 l 5 ) , und er wartet es r u h i g ab, dap auch s i e den Glau ben eines Tages ablegen wird: "Ausbleiben wird es n i c h t , . . . wo das Kind auch h i e r i n mein ebenbiirtiges Weib wird." (ebda. ) Schon die l 8 6 l geschriebene Novelle Veronika hat dieses Reifen zum Thema. Veronika i s t die junge Frau eines a l t e r e n J u s t i z r a t e s , d ie im Gegensatz zu ihrem p r o t e s t a n t i s c h e n Gatten K a t h o l i k i n i s t . Er "gehorte zu der immer gro-per werdenden Gemeinde, welche i n dem Auf;fcreten des Christentums n i c h t sowohl e i n Wunder, a l s vielmehr. nur e i n n a t t i r l iches Ergebnis aus der g e i s t i g e n Ent-wicklung der Menschheit zu e r b l i c k e n vermag. Er s e l b s t ging deshalb i n keine K i r c h e ; " ( 1 , 5 0 3 ) l i e p aber s e i n e r G a t t i n v o i l e F r e i h e i t . In i h r Leben t r i t t nun e i n etwa g l e i c h a l t r i g e r V e t t e r , der s i e im Zeichnen u n t e r r i c h t e t , tiberhaupt etwas mehr Z e i t f u r s i e hat, a l s i h r v i e l b e s c h a f t i g t e Mann. Ihr unbewupt z i e h t es sie.immer s t a r k e r zu ihm h i n . Ihre ganze K i n d l i c h k e i t , im Leben wie im Glauben, kommt zum Ausdruck, wenn s i e b e i einem Gang ins,Nachbardorf n i c h t neben ihrem Gatten, sondern neben dem V e t t e r geht, g l e i c h z e i t i g aber, sobald s i e die Glocken der Stadt hort,,das Zeichen des 8 Kreuzes macht und das Angelus s p r i c h t . Es sind zwei Dinge, die i h r die naive Weltanschauung rauben: das Liebesgestandnis des V e t t e r s , und die Beobachtung ei n e r Arats hand lung i h r e s Gatten, i n der e i n a l t e r Mann se i n Testament auf-s e t z t , wobei es d e u t l i c h .wird, daS seine F a m i l i e auf seinen baldigen Tod h o f f t . Beide Geschehnisse haben den g l e i c h e n Grundton, s i e beide lassen die Liebe vermissen. H i e r vergeht s i c h der Vetter an der Unschuld der Frau und an der Gastfreundschaft ihres Gatten, dort"wird die Fiirsorge des Vaters mit dem Un-dank seines Sohnes belohnt. Die Zusammenwirkung der beiden E r l e b n i s s e machen es der Frau erst, imoglich, die ganze Tragweite i h r e r Schuld zu ermessen. A l s dann kurz darauf eine Osterprozession durch die StraBen z i e h t , und s i e das Gebet der Menge hor t : " H e i l i g e Maria, Mutter der Gnadenl... B i t t e f u r uns arme Sunder jetzund und i n der Stunde des TodesI" (l , 5 0 2 ) i s t i h r e Antwort die des verlorenen Sohnes: "Vater, i c h habe an dem Himmel ges l i n d i g t , und bin n i c h t wert dein Kind genannt zu werden!" (1,505). Veronika nimmt i n s t i n k t i v Z u f l u c h t zum Glauben i h r e r K i n d h e i t . E r s t a l s s i e dann zur Beichte gent, wird es i h r k l a r , wie unmoglich es i h r i s t , einem fremden Mann - Storm betont das gerotete A n t l i t z und den k r a f t i g e n Stiernacken des P r i e s t e r s - das Geheimnis i h r e r f r a u l i c h e n Schuld zu offenbaren. Auch i n s e i n e r S t e l l u n g an "Gottes S t a t t " kann s i e ihn n i c h t langer a k z e p t i e r e n , denn auch der Kirche gegeniiber hat s i e i h r e k i n d l i c h e Unbefangenheit ver-l o r e n ; wo s i e fr t i h e r a l l e Verantwortung weitergeben konnte, muB s i e j e t z t s e l b s t tragen. Es wird i h r sehr schwer, die Kirche zu v e r l a s s e n und doch t u t s i e es, und draupen begegnet i h r e i n Knabe, der Prime In verkau.ft. Der Frtih-l i n g , das bliihende Leben, wird so mit der totenden Dunkelheit des K i r c h e n -innern k o n t r a s t i e r t , und Veronikas nachster Gang f i i h r t hinaus i n die Natur. H i e r i s t s i e a l l e . i n , um mit s i c h ins Reine zu kommen. Es i s t der B l i c k zuriick und hinab auf die S t e l l e des K i r c h h o f e s , wo man die Selbstmorder und die von der K i r c h e Abtriinnigen begrabt, es i s t aber auch der B l i c k vorwarts i n eine 9 neue Ehegemeinschaft, die bewupt gelebt, v o l l i g e s gegenseitiges Vertrauen kennt. Sie geht nun nach Hause, n i c h t um ihrem Mann zu beichten, s i e w i l l ihm vertrauen und er s o i l , wenn er es vennag, verzeihen. In Pole Poppenspaler wiederholt Storm dieses Thema, h i e r aber nur noch ganz am Rande, a l s etwas Se l b s t v e r s t a n d l i c h e s , v;enn L i s e i i n den ersten Jahren i h r e r Ehe noch o f t e r s zur Beichte f a h r t , spater aber a l l e s ihrem Mann sagt. Im g l e i c h e n <Jahr wie Veronika erscheint' eine zweite N o v e l l e , die s i c h i n verstarktem MaSe mit d e r . c h r i s t l i c h e n Gedankenwelt auseinandersetzt. Im SchloB behandelt a l s H a u p t k o n f l i k t das A u f e i n a n d e r p r a l l e n zweier s o z i a l e r K lassen, des Adels und des Biirgertums. Aber ganz w e s e n t l i c h b e i der Aufweichung. er-s t a r r t e r Fronten i s t die neue r e l i g i o s e Schau. Veronika hatte e i g e n t l i c h mit dem Christentum wenig zu tun, denn die Frau des J u s t i z r a t e s sagt s i c h . n i c h t vom Christentum l o s , sondern nur von einer durch die Beichte gegebenen Form der g e i s t i g e n U n f r e i h e i t , . die f u r Storm sowieso nur menschliche I n s t i t u t i o n i s t , und das damit das V e r h a l t n i s des einzelnen Menschen zu Gott n i c h t un-m i t t e l b a r ber i i h r t . Im SchloB sehen wir e i n junges Madchen, f u r das der " l i e b e Gott" eine ganz bekannte Erscheinung i s t . Das B i l d i n der Kirche macht es ja ganz d e u t l i c h , wie er a u s s i e h t . Und wenn das k l e i n e Madchen im Fruhjahr das Sausen des Friihlingswindes h o r t , so i s t das auch Gott, wie man ihn schon aus dem A l t e n Testament kennt. Gott i s t f i i r s i e eine R e a l i t a t , ohne dap er i n einen wesentl ichen Bezug zum a l l t a g l ichen Leben geb'racht werden konnte. Er i s t f i i r s i e e i n mystisches E r l e b n i s , wie es Frau H o l l e oder auch der F r e i s c h u t z i s t . Diese Phantasieerfahrung verdunkelt i h r den B l i c k f i i r die W i r k l i c h k e i t . Der Onkel versucht zwar zu zeigen, wie man i n den ei n f a c h s t e n Dingen der Natur, er e r k l a r t . i h r eine F l i e g e , Wunder schauen konne, aber ohne E r f o l g . E r s t a l s er i h r eines Tages z e i g t , dap die Natur -nicht nur Schonheit und Harmonie i s t , a l s er i h r e r l a u t e r t , auf welch grausame Weise der Carabus den Maikafer f r i p t , da wird das Madchen s t u t z i g . "'Und das, mein K i n d ' , sprach 10 er fcfe'iter, indem er jedes seiner Worte e i n z e l n betonte, ' i s t die Regel der Natur. - - Liebe i s t n i c h t s , a l s die Angst des s t e r b l i c h e n Menschen vor dem • A l l e i n s e i n . 1 " (1,553) Fiir das Madchen, das gerade dabei war e i n K i r c h e n l i e d auswendig zu lernen - "Geup sehr t i e f i n me i n Herz h i n e i n , / Du h e l l e r J a s p i s und Rubin, / Die Flammen deiner Liebe" (ebda. ) - br-icht eine Welt zusammen. Bis j e t z t hatte s i e geglaubt, den Finger Gottes i n der Hand.zu h a l t e n , nun i s t i h r d i e s e r e n t g l i t t e n . Sie f u h l t s i c h a l l e i n und wundert s i c h , daB die Knechte und Magde t r o t z d i e s e r T r o s t l o s i g k e i t noch we i t e r scherzen und lachen konnen. Der Hauslehrer muB s i e t r b s t e n , es ga.be noch einen anderen Gott. Aber s i e v e r s t e h t s o f o r t , daB d i e s e r andere Gott n i c h t mehr der fa6bare, verstand-l i c h e Gott ihres k i n d l i c h e n Glaubens i s t . Er versucht, i h r seinen Standpunkt klarzumachen. Die B i b e l sage es j a , wenn man Gott von ganzem Herzen suche, so wolle er s i c h f-inden l a s s e n . Die Menschen hatten dieses Gebot nur n i c h t b e f o l g t , sondern an dem f e s t g e h a l t e n , was man schon vor Jahrtausenden erkannt habe. Beim Glauben handele e s s i c h urn e i n S i t t e n g e s e t z , das es der Welt e r -mogliche, s i c h auf harmonisch-organische Weise s t e t i g zu e n t f a l t e n und zu vervo1lkommnen. Die Entwicklung a l l e s Seienden s e i natur 1ich zu e r k l a r e n , bis auf den e i n z i g e n Wun'derakt der Weltachopfung. Der junge Mann hat s i c h h i e r b e i o r d e n t l i c h i n Begeisterung geredet. Fiir ihn hat dieses d e i s t i s c h e W e l t b i l d einen ganz konkreten Wert. Es i s t ihm die Mogl i c h k e i t zur mens c h i ichen Wurde, F r e i h e i t und G l e i c h h e i t . Jeder kann seine Anlagen ungehemmt zur E n t f a l t u n g bringen. T r a d i t i o n und KlassenbewuBtsein haben i n d i e s e r neuen Welt keinen Raum,und damit f a l l e n auch die Schranken, die zwischen ihm und dem a d e l i g e n Madchen stehen. Im Hauslehrer redet der ganze Storm. Er hat h i e r ins Leben umgeschrieben, was er e i n i g e Jahre spater i n dem Gedicht "GroSer werden die Menschen n i c h t " zum Ausdruck b r i n g t : "Aus dem s e l i g e n Glauben. des Kreuzes / B r i c h t e i n andrer he rvo r , /..Selbstloser und groBer. / Dessen Gebot wird s e i n : / Edel lebe und schon, / ohne Hoffnung k i i n f t i g e n Seins / Und ohne Vergeltung, / Nur.ura der Schonheit des Lebens w i l l e n . " (-1,143) Das Gedicht geht liber die Novelle h i n -aus. E s r e c h n e t n i c h t nur mit dem Glauben der Vergangenheit ab, sondern es z i e h t auch die Konsequenzen, die liber die Gegenwart hinausgehen.^ Das Gedicht "Ein Sterbender", das swei Jahre vor "GroBer werden die Menschen n i c h t " ent-stand, a n a l y s i e r t b e r e i t s die Grixnde f i i r das Vorhan den s e i n eines E w i g k e i t s -glaubens. E i n Sterbender " s i e h t , wie so v i e l e Menschen s i c h v o l l e r Gla'ubsn.'und Hoffnung urns Kreuz scharen. Auch er sucht Hoffnung und E r k l a r u n g , aber er weiB, daB ihm dies n i c h t gegeben werden kann. Es g i b t keine Antwort. Wenn die Menschen glauben, daB es eine g i b t , dann i s t diese ihrem eigenen geangsteten Gehirn entsprungen, das die Vernunft auBer K r a f t gesetzt hat. In dem Er i n n e r u n g s b i l d Lena Wies sagt uns Storm,, wie er liber e i n Schwach-werden im l e t z t e n Augenblick denkt: "Lena Wies hatte liber.Leben und Tod ihre eigenen Gedanken, und es l a g n i c h t i n i h r e r A r t , was s i e durch lange Jahre i n i h r aufgebaut h a t t e , auf Zureden eines D r i t t e n i n e i n e r Stunde wieder abz.u-tragen." (1,759:) Hieran andert auch n i c h t , der von Storm ausgest.opene Auf-s c h r e i : "V/enn i c h doch glauben konnte i Storm i s t nun n i c h t damit z u f r i e d e n , an die Ewigkeit .nicht zu glauben, w e i l s i e mit der Vernunft n i c h t faBbar i s t , - e r versucht sogar aus- eigenen Lebens-erfahrungen a b z u l e i t e n , daB e i n Weiterleben nach dem Tode unmoglich s e i n mu|3. l n V i o l a T r i c o l o r behandelt er die S c h w i e r i g k e i t e n , die ihm und s e i n e r zweiten Frau durch die eingegangene Ehe entstanden. E n d l i c h i s t es ihnen gelungen, den zwischen ihnen stehenden Schatten der e r s t e n Frau den ihm zugehorigen F l a t z zuzuweisen; Ines f i i h l t s i c h nun e r s t w i r k l i c h e G a t t i n , g e l i e b t uhd ihren Gatten mit jeder Faser ihres Herzens l i e b e n d . D.iesen Zustand mochte s i e s i c h f i i r immer e r h a l t e n , auch i n dem Leben nach dem Tod, an" das s i e glaubt. Da aber t r i t t i h r der Schatten der ersten Frau entgegen, der dort bestimmt e i n Anrecht, so g i i l t i g wie i h r e s , an Rudolf hat. Dieses wird zwar n i c h t ausge-12 sprochen, es schwingt aber i n Rudolfs Worten mit, wenn er seine Frau darauf aufmerksam macht, das nachste zu tun, namlich zu leben "so schon und lange-, wie w i r es vermogen". (11,56) Rudolf glaubt n i c h t an e i n J e n s e i t s . Er mo'chte aber seiner Frau n i c h t wehtun, darum weist er s i e auf das D i e s s e i t s i n der Hoffnung, dap s i c h das andere von s e l b s t v e r l i e r e h wird. Kachdem Storm seine eigenen Z w e i f e l g e k l a r t und i n verschiedenen Novellen vom Herzen geschrieben hat, kann er i n spateren Werken glaubige Menschen a l s Gharaktere a u f t r e t e n l a s s e n , d i e er nun aber n i c h t a n g r e i f t , oder glaubt be-kehren zu miissen, w e i l s i e C h r i s t e n s i n d . Vielmehr t r i t t er ihnen nun unbe-fangen gegeniiber und zeichnet s i e a l s Menschen, die s i c h unter bestimmten Um-standen - der c h r i s t l i c h e Rahmen i s t j e t z t nur ei n e r unter v i e l e n - im Leben behaupten miissen.^ a In Renate haben wir den Pastorensohn und spateren P f a r r e r des Dorfes, J o s i a s , der i n e i n e r doppelten Auseinandersetzung .steht. Sein Vater gehort der orthodoxen Glaubensrichtung an, die i i b e r a l l das Wirken des Teufels zu sehen glaubt,und a l l e s , was dem Glauben i n irgendeiner"Weise im Wege oder dem menschlichen Verstand n i c h t d i r e k t e r k l a r l i c h i s t , wird a l s d i r e k t e Bindung des Menschen an den Teufel angesehen. J o s i a s stimmt mit seinem Vater v o l l -kommen i i b e r e i n , obwohl es ihm b e i s e i n e r we ichen Gemlitsveranlagung. schwer f a l l t , den Stab liber einen Mitmenschen zu brechen. Auch f l i h l t e r , dies kommt jedoch e r s t v i e l spater zum Ausbruch, dap es ihm nur schlecht moglich i s t , die W i r k u n g s f r e i h e i t des Damonischen mit der A l l g e w a l t Gottes zu verbinden. Zu diesen r e l i g i o s e n Z^veifeln kommt nun a l s zweiter K o n f l i k t die s i c h langsam entwickelnde Liebe zu Renate, der Tochter des wegen Zauberei verrufenen Hof-bauern. Dieser i s t e i n Mann der Aufklarung, der die Dinge etwas anders s i e h t , a l s das unwissende Volk urn ihn herum, darum zuriickgezogen l e b t . Auperdem hat er a l s umsichtiger und t i i c h t i g e r Mann seinen Hof hochgewirtschaftet. Dies und seine I s o l i e r u n g geniigen, ihm den Hap der Masse zuzuziehen. Er t r a g t e i n Kains-13 zeichen von der A r t , wie es Demian dem k l e i n e n Emil e r k l a r t : u V i e l eher war es etwas kaum wahrnehmbares Unheimliches, e i n wenigcmehr Geist und Kuhnheit im B l i c k , a l s die Leute gewohnt waren." A l s junger Mensch i s t J o s i a s diesem Mann gegeniiber sehr aufgeschlossen, e r s t nachdem er seine theologische A u s b i l d u n g s z e i t abgeschlossen hat, andert s i c h d i e s . Der Hofbauer i s t inzwischen gestorben, es i s t die Tochter, die nun diese G l a u b e n s f e s t i g k e i t oder auch Glaubensharte e r f a h r t . Storm baut beides, die Liebe des J o s i a s und seine Glauber*sprtifungen, Stufe f u r Stufe auf. J o s i a s t r i f f t Renate auf e i n e r Bauernhochzeit. Bevor er mit i h r den e r s t e n Tanz t u t , h o r t er von ihrem Vater, dap s i e e i n i g e Z e i t bei einem Verwandten, einem Raster, war. Dieser i s t a l s Neuerer bekannt, der s i c h d e u t l i c h gegen jede A r t der Teufelsbeschworerei ausgesprochen hat. A l s J o s i a s am nachsten Tag dem Hofbauern einen Besuch a b s t a t t e t , um mit ihm eine Flasche Vein zu t r i n k e n , e r z a h l t ihm dessen a l t e , schon etwas geistesschwache H a u s h a l t e r i n , dap der F i n g a h o l i , eine k l e i n e Gotzenfigur, Ratten und Mause vom Hause f e r n h i e l t e . E i n i g e Z e i t spater s o i l J o s i a s nach K i e l , um dort s e i n Theologiestudium an-z u t r e t e n . Er t r i f f t s i c h abends mit Renate. Und j e t z t e r l e b t er es s e l b s t , wovon die Leute redeten, wie die Ratten i n h e l l e n Scharen die Scheune des Hofbauern v e r l a s s e n und s i c h nach dem Flup h i n v e r l i e r e n . Beide sind erschrok-ken. Renate, w e i l s i e weip , dap die Leute wieder iiber ihren Vater reden werden, J o s i a s iiber das u n e r k l a r l i c h e E r e i g n i s und liber Renatens Hap auf die Aberglau-bigen. Er s i e h t auch, wie sehr s i e l e i d e t und er kann n i c h t anders, a l s s i e i n seine Arrae zu Z iehen . J o s i a s kommt nach Jahren wieder. Sein Vater i s t inzwischen schwer- krank geviorden, so dap-er an seines Vaters S t e l l e die P r e d i g t - h a l t und das Abend-mahl a u s t e i l t . Er h o f f t , Renate moge auch kom-nen - und er h o f f t n i c h t ver-gebens. A l s s i e an der Reihe i s t , ' schaudert es i h r vor dem K e l c h , aus dem vor i h r ein' paar a l t e kranke Leute getrunken haben, und J o s i a s s i e h t p l o t z l i c h , 14 dap die i h r gegebene Hostie auf dem Boden im Schmutz l i e g t . Er s t e l l t s i e spelter zur Rede, n i c h t a l s J o s i a s , sondern a l s P r i e s t e r , wie er i h r ausdriick-l i c h sagt. Ihre Entschuldigung, daB s i e das gebresthafte Aussehen der A l t e n g e s c h u t t e l t habe, so daB i h r die H o s t i e e n t f a l l e n s e i , nimmt er n i c h t an. Ihrem "Ich weiB, es warveine Siinde!... Bete f i i r mich, J o s i a s , daB i c h d i e s e r Schuld e n t l a s t e t werde!'1 s e t z t er entgegen: "der Kelch des'Herrn i s t r e i n f i i r a l l e , denen e-r geboten wird! E i n h o l l i s c h Blend we rk hat dein Aug v e r w i r r e t ; " (111,116). J o s i a s hat es be i i h r schon f r i i h e r des b f t e r e n beobachtet, wie e.s s i e e k e l t e , mit etwas i n Beruhrung zu kommen, was von anderen schon benutzt worden v/ar. So wie s i e auf der Bauernhochzeit n i c h t einmal der Braut aus derem Glas z u t r i n k e n konnte, so i s t es i h r auch j e t z t unmoglich gewesen, den Kelch nach anderen zu benutzen. Aber J o s i a s i s t a l s P r i e s t e r gekommeii. Menschliche Erwagungen s c h l i e p t er•bewuBt aus, das Vorgefallene i s t f i i r ihn eine v o r s a t z -l i c h durchgefiihrte Tat/.und es i s t nur f o l g e r i c h t i g , wenn er versucht, i h r . den Teufel auszutreiben. Noch unter dem Eindruck dieses E r l e b n i s s e s wird er an das Sterbebett seines Vaters gerufen, der ihm das Gelobnis abnimmt, s i c h s e i n Weib n i c h t aus dem Haus des Hofbauern zu holen. Schon f r i i h e r h atte er ihm deswegen nach K i e l geschrieben: "Wer s e i n Leben v e r l i e r . e t um m e i n e t w i l l e n , der f i n d e t es." (111,112) J o s i a s und Renate t r e f f e n noch einmal zusammen. Es i s t nach dem Tode seines Vaters. Auf dem Heimweg von einem Krankehbesuch hor t J o s i a s lautes Jagdgeschrei /.und p l o t z l i c h s i e h t e r , wie junge Burschen des Dorfes Renate vor s i c h her stoBen, um s i e a l s Hexe zu ertranken. J o s i a s g r e i f t e i n , wird im Handgemenge bevaiBtlos geschlagen und f i n d e t s i c h i n Renates Armen wieder. Der K o n f l i k t zwischen P f l i c h t und Neigung hat nun seinen Hohepunkt gefunden. Renate i s t auf seine H i l f e angewiesen, durch ihn g e r e t t e t worden, er l i e b t s i e , aber g l e i c h z e i t i g e r i n n e r t er s i c h an s e i n Versprechen. Vorbeikommenden Leuten ubergibt er das inzwischen ohnmachtig gewordene Madchen, er s e l b s t 15 ha be noch eine P f l i c h t zu e r l e d i g e n , die ihn f o r t r u f e . J o s i a s bedenkt n i c h t , wie er s i c h s c h u l d i g macht. Das Madchen, das i n dem Dorf nur bei ihm Schutz fin d e n kann, g i b t er an Leute, die s i c h e r s t nach wiederholtem B i t t e n b e r e i t -e r k l a r e n , s i e mitzunehmen und nach Hause zu bringen. Er s e l b s t tauscht P f l i c h -ten vor, die n i c h t e x i s t i e r e n , denn seinen Krankenbesuch hat er b e r e i t s ge-macht. Diese Luge s p i e g e l t d i e ganze U n k l a r h e i t und Unwahrheit se i n e r H a l t u n g wider. Bis ins spate A l t e r hat J o s i a s an seinem orthodoxen Glauben f e s t g e h a l t e n , obwohl es ihm, je m i l d e r er wurde, immer schwerer f i e l . Auf einmal kann er jedoch seinem Neffen sagen, dap er nun weip, der Teufel habe keine Macht mehr. Dieser g l a u b t , es s e i das- Buch des Thomasius gewesen, das er seinem Onkel zum Le3en gegeben h a t t e , aber der wehrt ab: "Ich denke so, Andreas: die Schatten des Todes wachsen immer hoher; da w i l l der Allbarmherzige die anderen Schatten von mir nehmen." (111,125) Es xvird an d i e s e r S t e l l e d e u t l i c h , wie es Storm n i c h t mehr darum geht, c h r i s t l i c h e Dinge ad absurdum zu f i i h r e n . Storm s i e h t das Lebensproblem des J o s i a s von innen und l o s t es von innen her. J o s i a s kann s i c h von seinem Aber-glauben - a l s solchen s i e h t Storm dessen Orthodoxie - b e f r e i e n , ohne aus dem c h r i s t l i c h e n Rahmen h e r a u s z u f a l l e n . Seine Erkenntnis i s t n i c h t s i n Werk der Vernunft, n i c h t der E i n f l u p der Umwelt, sondern eine Gnadenoffenbarung Gottes. Nur so d a r f s i e J o s i a s annehmen und noch g l e i c h z e i t i g i n seinem Glauben ge-s t a r k t s e i n . Die neue Erkenntnis macht iiberhaupt e i n s e l i g e s Sterben e r s t moglich. J o s i a s erkennt seine Schuld, die er s i c h Renate gegenuber und auch gegen Gott aufgeladen hat, und kann nun um Vergebung b i t t e n . S ie wird ihm ge-wahrt:. Die Leute beobachten, wie sonntags, wenn a l l e zum Gottesdienst gegangen s i n d , und nur noch J o s i a s im Hause i s t , eine a l t e Frau auf einem Pferd herge-r i t t e n kommt, um ihn zu besuchen. I s t der Gottesdienst v o r b e i , i s t die Frau auch wieder verschwunden. Es i s t Renate, die ihn aufsucht; die beiden a l t e n Leute f e i e r n Stunden der Versohnung und Erinnerung. Es mogen keine c h r i s t l i c h e n 16 Gottesdienste s e i n , ganz bestimmt s i n d es aber Stormsche. Man e h r t Gott, i n -dent man erkannt hat, da8 .man das Leben n i c h t v e r l i e r e n s o i l , um a l t e r Tra-d i t i o n , um des t o t e n Wortes wegen, sondern daB man es um der Liebe w i l l e n gewinnen muB. Die Liebe i s t das tragende P r i n z i p des Lebens und des Glaubens, und ohne Liebe konnte J o s i a s s e i n e r Aufgabe a l s P r i e s t e r und a l s Mensch n i c h t gerecht werden. Wie ernst f u r Storm die. Frage nach der Ewigkeit b l e i b t , obwohl er s i e f u r s i c h n e g a t i v beantwortet hat, kommt i n der K o v e l l e Hans und H e i n z . K i r c h zum Ausdruck. Hans hat seinen Sohn e n d g i i l t i g v e r l o r e n . Fiir ihn g i b t es nur noch die M o g l i e h k e i t i n der Ewigkeit zu siihnen, was er auf d i e s e r Erde g e f e h l t , dort das MiBverstandnis aufzuklar.en. E i n T i s c h l e r t r i t t zu ihm, um ihm den Ewigkeitsgedanken auszureden. Dieser ."glaubte e i n Loch i n seinem Christentum entdeckt zu haben und pf'legte nun nach A r t geringer Menschen gegen andere damit zu t r o t z e n . " ( l l , 6 0 l ) Hans lehnt k a t e g o r i s c h ab: 1 1 1 Du kennst mich wohl n i c h t , Jiirgen Hans?' 1 r i e f e r , wahrend der ganze arme L e i b ihm z i t t e r t e . 'Ich bi n Hans K i r c h , der seinen Sohn verstoBen hat, zweimall... und darum hab i c h mit der Ewigkeit zu schaffen!'" ( l l , 6 0 l ) Inwieweit Hans an eine p e r s o n l i c h e r l e b t e Ewigkeit denkt, mag d a h i n g e s t e l l t b l e i b e n . V i e l l e i c h t i s t er mehr von einem absoluten G e r e c h t i g k e i t s g e f i i h l g e l e i t e t , das es ihm unmoglich macht zu glauben, daB eine Ungerechtigkeit n i c h t i n Ordnung gebracht werden muB. F i i r Hans i s t die Harmonie des Lebens g e s t o r t ; da s i e i n diesem Leben n i c h t wieder h e r g e s t e l l t werden kann, so muB es eben e i n weiteres Leben geben, wo d i e s moglich i s t . W i l l uns Storm darauf hinweisen, dap mit dem Tod das Ende der I n d i v i d u a l i t a t gegeben i s t , wahrend ethische Werte weiterleben? I I I . Menschliche Liebe a l s E r s a t z der g o t t l i c h e n Storm i s t es n i c h t e i n f a c h g e f a l l e n , auf einen persdnlichen Gott zu ver-z i c h t e n . N i c h t , daB er s i c h g e f i i r c h t e t hat, s e i n Leben s e l b s t zu fiihren und 17 zu verantworten, aber eine g o t t l e e r e Welt bedeutet f i i r Storm e i n Leben, das mit dem Tode endet. Haben w i r auf diese Weise jede harmonische Daseinsbe-griindung v e r l o r e n , konnen w i r unsere eigenen Lebensauperungen nur noch i n der Zeitspanne unseres kurzen Erdenlebens sehen, dann mu8 uns das Gefiihl e i n e r s c h r e c k l i c h e n S i n n l o s i g k e i t uberkommen." Storm s p r i c h t es i n Am Kamin aus: "Wenn wir uns recht besinnen, so l e b t doch die Menschenkreatur, jede f u r s i c h , i n f i i r c h t e r l icher Einsamkeit; e i n v e r l o r e n e r Punkt i n dem uner-messenen und unverstandenen Raum. " (1,393 ) Nun i s t Storm k e i n Mensch, der s i c h i n s t i l l e r Resignation i n das Unver-meidliche f i i g t und r u h i g wartet, bis das Leben voriibergeflossen. Die durch die Entfernung Gottes entstandene Leere muB xiberwunden werden. Der Mensch, der s i c h n i c h t mehr von der Liebe Gottes gehalten weiB, hat die M o g l i c h k e i t , s i c h i n der Bindung an einen Menschen einen Er s a t z zu schaffen. Auch h i e r s o i l die Liebe das Band bil.den. Die Liebe s o i l nun n i c h t nur F l u c h t vor der Einsamkeit s e i n , sondern auch die Gesamthingabe des Menschen. So wie Gott den ganzen Menschen, L e i b , Seele und G e i s t , beansprucht, so i s t es dem Men-schen nur i n der Liebe zu einem anderen moglich, s i c h ganz hinzugeben. E r s t i n einem Liebesbund konnen die Se insfahigke i t e n des Menschen v o l l zur Ent-f a l t u n g kommen. Diese Gemeinsamkeit und Lebensausweitung wird von Storm be-t o n t , wenn er an seine Braut s c h r e i b t : "es iiberkam mich dabei e i n Schauer, daB zwei Menschen so aneinandergekettet s e i n konnen, dap der Schmerz und die S e l i g k e i t , die Schonheit und die Slinde des einen auch die des anderen i s t ; . . . Die Liebe i s t e i n Blutbund, und er kann grauenhaft damonisch werden, wenn man ihn n i c h t g&ttlic'h schon zu machen weip." (111,572) Da Storm, der Liebe'einen soIch wichtigen P l a t z einraumt, i s t es zu erwar-te n , dap er ganz besondere Forderungen an die Gel i e b t e s t e l l t . In dem Gedicht "Gesteh's" dr i i c k t er aus, dap s i e r e i n s e i n muB. Selb s t wenn s i e a l s Kind ge-kiipt worden i s t , kann er s i e n i c h t mehr l i e ben, auch wenn es ihn noch so sehr 1 8 zu i h r z i e h t . Immer wieder sehen v/ir darum i n Storms Gedichten und Novellen die Liebe zu einem Kinde oder ganz jungem Madchen. Nur so scheint ihm die zur echten Liebe notwendige Voraussetzung der R e i n h e i t gegeben. Nur auf dem Boden d i e s e r absoluten R e i n h e i t kann dann e i n Bund bestehen, der n i c h t mit dem Tod zu Ende geht. Zv/ar glaubt Storm.nicht an. die E w i g k e i t , aber er mochte s i c h doch, soweit dies menschenmoglich, einen k l e i n e n E r s a t z schaffen. Er f o r d e r t von der G e l i e b t e n die Treue iiber den Tod hinaus. Nie wieder s o i l s i e s i c h nach seinem Tod an einen Menschen binden. Der Liebesbund wird h i e r d u r c h zu etwas Wertbestandigem, das n i c h t durch e i n zweites E r l e b n i s i i b e r l a g e r t und entwertet werden kann. G l e i c h z e i t i g l e b t der Tote i n dem Gedenken der Zuriick-bleibenden f o r t und weiB s i c h auf diese Weise eine k l e i n e Lebensverlangerung, wenn auch n i c h t Ewigkeit., zu schaffen. Wenn Storm v i e l von der Geliebten f o r d e r t , so weiB er auch, dap er s e l b s t n i c h t so v i e l geben kann. Er s i e h t i n der Frau e i n Wesen, dem es moglich i s t , r e i n zu s e i n , wahrend er a l s Mann n i c h t r e i n i s t , nur g e r e i n i g t werden kann: "Entsiindige michl i c h bin v o l l Schuld, / Doch du b i s t r e i n , wie Engel s i n d ; / Zu deinen Fupen s i n k 1 i c h h i n , / Du l i e b l i c h j u n g f r a u l i c hes Kind! 1 1 (1,16). Es i s t dann auch die Liebe der Frau, die dem Mann im Tode noch eine Rune mit-geben kann, die er s e l b s t n i c h t b e s i t z t . "Schliepe mir die Augen beide" druckt diesen Frieden im Sterben aus, e i n F r i e d e , wie er sonst nur dem Glaubigen be-kannt i s t , der i n der Gewipheit ewigen Lebens hiniibergeht. In der Novelle E i n Doppelganger sehen wir einen Mann,.der durch die Liebe umgeformt wird. Aber es i s t keine dauernde Besserung. Der Bund der beiden Menschen war e i g e n t l i c h nur eine Notgemeinschaft, durch die nan s i c h einer h a r t h e r z i g e n Umwelt erwehrt. A l s nun die Frau eines Tages den Vorwurf, den di e G e s e l l s c h a f t ihrem Mann macht, s e l b s t a u f g r e i f t , i s t die Gemeinschaft z e r s t d r t . Mann und Frau ftihlen s i c h wieder einsam,und die Liebe hat ihr e reinigende Wirkung v e r l o r e n . Es kommt dahin, dap John Hansen seine Frau \9 e r s c h l a g t , ohne es zu wollen. Ernst v e r u r t e i l t Storm den Menschen, der mit der Liebe s p i e l t . In der S k i z z e Posthuma l i e b t e i n junges Madchen einen Mann - Storm g i b t h i e r keine Namen an, er w i l l wohl nur den F a l l herausstreichen wahrend er nur begehrt, ohne zu l i e ben'. Obwohl das Madchen weiB, daB er s i c h i h r e r schamt, kann s i e n i c h t von ihm l a s s e n . Kurz darauf s t i r b t s i e . Nun geht etwas Seltsames i n dem jungen Mann vor. Er^'fangt an, s i e zu l i e b e n , sorgt f i i r i h r Grab und kommt n i c h t mehr von i h r l o s . Er i s t an der absoluten Liebe des Madchens s c h u l d i g geworden und muB j e t z t diese Schuld abtragen, aber an e i n e r Toten. Normal ware der Gedanke, daB er die Schuld iiberhaupt n i c h t auf d i e s e r Erde abtragen kann, da das Madchen ihm n i c h t verzeihen kann. Fiir den Glaubigen bestande die Mog-1 i c h k e i t c h r i s t l i c h e r BuBe und Vergebung oder die S t r a f e im J e n s e i t s . Da d i e s f i i r Storm ausgeschlossen i s t , muB das Vergehen h i e r abgebu.pt werden, ohne daB der Ewigkeitsgedanke v o l l i g aufgegeben wird. Die Liebe geht h i e r iiber-die. vom Tod gesetzte Grenze hinaus, auch wenn es nur eine a l s S t r a f e zudik--t i e r t e Liebe i s t . Wer nun diese S t r a f e a u s t e i l t , b l e i b t o f f e n . Eine hohere. Gerechtigke i t gi.bt es n i c h t ; v i e l l e i c h t i i a t Storm den Einzelkomponenten der abgesetzten hoheren Gewalt nun eine Eigenbeweglichkeit ubertragen, die uns das Vorhandensein einer harmonischen Weltvernunft ahnen l a s s e n , ohne das • B i l d e i n e s . p e r s o n l i c h faBbaren Gottes notig"werden zu l a s s e n . N i c h t immer muB die Liebe so h a r t s t r a f e n , denn o f t i s t s i c h der Mensch n i c h t bewuBt, daB er s i c h gegen s i e v e r s i i n d i g t . Manchmal i s t es die Schwache des Liebenden, manchmal e i n Fehler an ihm, was der Liebe im Weg steht'und s i e n i c h t zur v o l l e n E r f i i l l u n g r e i f e n l a B t . Gerade eine der bekanntesten Frdhnovellen- Storms Immensee z e i g t uns, w i e v i e l Kummer durch die i i b e r z a r t e Veranlagung Reinhards entstehen kann. Fast mochte es scheinen, dap die s o z i a l e n Umstande, H e i n r i c h s B e s i t z l o s i g k e i t , - er kann E l i s a b e t h n i c h t 9 ernahren, wie es die vergebliche Erdbeersuche sjnnbolhaft ausdriickt -20 Schuld t r a g t an dem t r a u r i g e n Aus gang. Aber dies i s t n i c h t der G-rund. Reinhard s c h a f f t s i c h durch seine Ausbildung die M o g l i c h k e i t , einmal zu h e i r a t e r i . An der K l a r h e i t von Re innards Liebe kann auch n i c h t g e z w e i f e l t werden. Wenn er s i c h i n der Einsamkeit der Studienjahre beinahe einem g l e i c h einsamen Men-schen a'nschliept, so i s t die v e r s t a n d l i c h . Aber schon e i n Grup von E l i s a b e t h i s t s t a r k genug,' ihn i n der Versuchung zu bewahren. Was Reinhard jedoch f e h l t , i s t der absolute Glaube a'n seine Liebe. Er w i l l e r s t im Leben etwas l e i s t e n , er mochte E l i s a b e t h e r s t etwas bieten konnen, bevor er irgendwelche Liebes-anspruche machen w i l l . Dies i s t aber verkehrt. Die Liebe i s t i n s i c h Grund genug f i i r i h r e E x i s t e n z und braucht s i c h n i c h t auf etwas Aup e r l i c h e s zu s t i i t z e n . Reinhards Gebundenheit an die m a t e r i a l i s t i s c h e Denkweise s e i n e r Z e i t , la.pt ihn n a t i i r l i c h u n t e r l i e g e n , denn'da hat er wa h r l i c h wenig gegeniiber E r i c h s Gut aufzuweisen. Reinhard hat s i c h im Kampf um die Geliebte n i c h t behaupten konnen, w e i l er n i c h t s gewagt hat. Nun hat er aber n i c h t nur s e i n eigenes, sondern auch E l i s a b e t h s Lebensgliick z e r s t o r t . Die Liebe i s t , wenn s i e v o l l g u l t i g i s t , immer g e g e n s e i t i g ; die Versiindigung an i h r hat darum auch immer Konsequenzen f i i r beide T e i l e . Auch E l i s a b e t h i s t u n g l i i c k l i c h geworden und dariiber hinaus, s c h u l d i g . Das Lied des Zigeunermadchens "Sterben, ach sterben / S o l i i c h a l l e i n ! " ( 1 ,277) hat seine Bedeutung f i i r Reinhard und f i i r E l i s a b e t h . Angelika behandelt noch einmal e i n g l e i c h e s Thema. Auch h i e r sind s i c h Ehrhard und Ange l i k a k l a r geworden, dap s i e einander angehoren, und auch h i e r erlauben'es d i e f i n a n z i e l l e ' n V e r h a l t n i s s e Ehrhards n i c h t , bald zu h e i r a t e n . Er mochte das Madchen an s i c h g e f e s s e l t wissen, ohne i h r iedoch Hoffnung f i i r die Zukunft machen zu konnen. Dieser Zwiespalt zwischen P f l i c h t und Neigung t r e i b t ihn i n eine V e r t e i d i g u n g s s t e l l u n g h i n e i n , i n der er s i c h n i c h t k l a r zu Angel.ikas Liebe bekennen kann. Fiir das Madchen i s t d i e s e r Zustand der Un-gewipheit f i i r c h t e r l i c h , so dap s i e beginnt, s i c h w i l l e n t l i c h von Ehrhard 21 'abzuwenden und i n einen Strom von Vergniigungen zu s t i i r z e n . Es i s t n i c h t L e i c h t s i n n , auch n i c h t T r e u l o s i g k e i t , es i s t e i n f a c h Angst, einmal a l l e i n zu s e i n , es i s t die Furcht vor der v o l l i g e n S i n n l o s i g k e i t des Lebens. L e i c h t i s t Angelika der EntschluB, Ehrhard zu entsagen, n i c h t g e f a l l e n . Sie hat einen Bewerber um s e i n e t w i l l e n ausgeschlagen, ohne recht zu wissen warum. A l s Ehr-hard s i e kurz darauf besucht, i s t s i e noch ganz im Banne' d i e s e r Szene. Die Mutter begrtiBt ihn mit den Worten: "Ich b i n eine a l t e , e i n same Frau, Ehrhard" und f a h r t dann f o r t , "Sie wird es auch s e i n " . ( 1 ,519) E i n k l e i n e s im Zimmer spielendes Madchen l a B t es a l i e n d e u t l i c h werden, was Einsamkeit bedeutet: Keine Gemeinschaft mit einem g e l i e b t e n Menschen und dariiber hinaus, e i n f r u c h t -loses und bedeutungsleeres Leben. Ehrhard z i e h t s i c h zuriick. Nach e i n i g e n Jahren wandelt s i c h seine f i n a n z i e l l e ' L a g e v o l l i g unerwartet. Ehrhard r e i s t s o f o r t zuriick, sucht Angelika auf, h o r t aber, dap s i e mit ihrem Brautigam - es i s t derselbe, dem s i e f r i i h e r einen Korb gegeben hat - im Thea-t e r s e i . Ehrhard f a h r t noch am g l e i c b e n Abend wieder ab, z e r b r i c h t s i c h ver-g e b l i c h den Kopf, wie es gewesen ware, wenn er s i e damals a l l e r Welt zum Trotz f e s t g e h a l t e n h a t t e . E i n i g e Z e i t spater e r h a l t er von s e i n e r Schwester einen B r i e f , der ihn iiber den Tod von Angelikas Brautigam i n f o r m i e r t und ihn auf-f o r d e r t , s i c h s e i n Gliick j e t z t zu holen. Noch einmal wird ihm die Vergangen-h e i t schmerzhaft gegenwartig, er v e r l a n g t nach i h r , "Aber s i e kam n i c h t , die er r i e f , s i e konnte n i c h t mehr kommen; der Zauber ihres Wesens, wie er'noch einmal vom Abendschein erinnernder Liebe a n g e s t r a h l t e r s c h i e n , war in-der ganzen Welt nur noch i n s e i n e r Brust zu f i n d e n . " ( l , J 2 6 ) Ehrhard weip nun, dap er s i e f i i r immer v e r l o r e n hat. Fast w i l l es uns scheinen, Storm lege i n d i e s e r Schlupszene das Hauptge-wicht der Schuld A n g e l i k a zur Last. Ehrhard f i i h l t noch die L i e b e , wie f r i i h e r ; es 1 s t Angelika', die s i c h v o l l i g verandert hat. Indem s i e ihrem Herzen • Gewalt a n t a t , v e r l o r s i e die I d e n t i t a t ihres Wesens und damit jeden s i t t l i c h e n Wert. 22 Doch Ehrhard hatte s i c h der notwendigen Folgen s e i n e r unklaren Haltung be-wuBt s e i n miissen. Angelika i s t , wie auch der Name schon andeutet, e i n inner-l i c h und auperst z a r t v e r a n l a g t e r Mensch. Schon f r i i h hat s i e s i c h an Ehr-hard angeschlossen. B e r e i t s i n i h r e r Kindhe i t l e h n t ' s i e s i c h an seine Kniee und la.pt s i c h Qeschichten v o r l e s e n . Dieses V e r h a l t n i s i s t f i i r s i e Lebensin-h a l t geworden und wird dann durch das Liebesband v e r t i e f t . Die "Enttauschung iiber Ehrhards spatere Schwache la.pt s i e am Leben v e r z w e i f e l n und f i i h r t zur Lebensangsti Sie gerat i n einen Zustand der Verwirrung, i n dem s i e nach neuen Lebenswerten sucht. Hat s i e bis j e t z t e i n a'ttf i h r Gefiihl aufgebautes Leben g e f i i h r t , so niipt r a u t s i e nun ihrem Herzen v o l l i g ? und ordnet es dem W i l l e n unter. Nun hat sie-aber den Mapstab f u r das e t h i s c h R i c h t i g e v e r l o r e n , s i e glaubt neues Leben durch den Anschlup an eine o b e r f l a c h l i c h e Welt zu f i n d e n , v e r z e h r t s i c h i n dem nun entstehenden K o n f l i k t i n n e r l i c h und v e r l i e r t damit die M o g l i c h k e i t , jemals wieder t i e f und wahr zu empfinden. Ehrhard hat r e c h t , wenn er weip, dap er s i e f u r immer v e r l o r e n hat, aber er i s t s i c h n i c h t k l a r , wie- we i t er diesen V e r l u s t s e l b s t ausgelost hat und, dariiber hinaus, an dem Madchen s c h u l d i g geworden i s t . Past, v i e l l e i c h t sogar u n f r e i w i l l i g , i r o n i s c h behandelt Storm die Liebe eines jungen Mannes i n der Erzahlung Es waren zwei Kpnigskinder. Marx der Sohn ei n e r f r a n z o s i s c h e n Mutter und eines schwabischen Yaters l e i d e t unter Minder- bezw. ttberwertigkeitskomplexen. Er i s t entsprechend l a b i l und auperst r e i z b a r . L i n e l e , d ie Tochter des T i s c h l e r m e i s t e r s , l i e b t er i n n i g , aber g l e i c h z e i t i g f i i h l t er s i c h i h r auch weit uberlegen, x^ ras ihn i n seinen G-efuh-len une ins vjerden l a B t . L i n e l e merkt diesen K o n f l i k t bald und um Marx vor weiteren Kopf schmerzen zu bewahren, verla.pt s i e die Stadt. Marx, h i e ruber ' sehr u n g l i i c k l i c h , b e t r i n k t s i c h , wird wegen Ruhestorung festgenommen, und a l s er den Soldaten gegenuber a u f s a s s i g wird und s i e Preupen schimpft, e r -lauben s i c h diese mit ihm einen i i b l e n Spap: s i e reiben ihn von Kopf bis Fup 23 mit RuB e i n . Marx f u n I t s i c h geschandet. A l s L i n e l e wieder a u f t a u c h t , glaubt er s i c h i h r nun weit unterlegen. Er begeht Selbstmord, und zwar im schwarzen Anzug, damit er dem Konservatorium keine Schande macht. Marx' ganzes Leben steht unter dem V o r u r t e i l g e s e l l s c h a f t l i c h e r A u p e r l i c h k e i t e n . Eine Liebe, die s i c h diesen tbten Formen unterwerfen s o l i , i s t zum S c h e i t e r n v e r u r t e i l t . Das Leben wird zur Posse. S e l b s t der S e n t i m e n t a l i t a t , mit der Storm die Auf-findung des Sel.bstmorders b e s c h r e i b t , g e l i n g t es kaura, einen t r a u r i g e n Ton aufrechtzue-rhalten, von e i n e r echten Tragik ganz zu schweigen. Haben v/ir es i n den vorausgegangenen Novellen mit mehr oder weniger schwachen Mannern zu tun, so t r i t t uns i n Waldwinkel eine k r a f t i g e r e Natur entgegen. Richard weiB s i c h im Leben zurechzufinden, i s t t i i c h t i g , aber t i e f i n n e r l i c h e i n Schwarmer. Dies d r i i c k t s i c h -«in seiner Haltung der Braut gegenu-ber aus, deren Andenken er n i c h t entweihen w i l l , wenn s i e mal z u f a l l i g ab-v/esend i s t , . indem er'mit. anderen Madchen t a n z t . Es drii c k t s i c h auch aus i n seinem mannhaften E i n t r e t e n f i i r eine p o l i t i s c h e Sache, die ihn ins Gefangnis bring-t. Das Leben raubt ihm die I d e a l e , a l s e r , gerade aus dem Gefangnis ent-l a s s e n , seine Frau. mit einem anderen Mann l i b e r r a s c h t . Richard kehrt s i c h vom Leben ab, um s i c h a u s s c h l i e B l i c h botanischen Studien zu widmen. Hier kann es keine Enttauschung geben. Er l e r n t e i n Madchen kennen, das gegen seinen Vormund Klage erhebt, w e i l er s i c h s i t t l i c h an i h r vergangen hat. Richard f i i h l t s i c h s o f o r t angesprochen, denn auch h i e r hat das Leben unwiederbringliche Werte z e r s t o r t . Er e r i n n e r t s i c h eines a b s e i t s gelegenen Hauses: "Ein einsamer Mann und e i n verlassenes Madchen wohnten d o r t . Sie waren n i c h t mehr einsam und v e r l a s s e n ; " (II,375)* Richard nimmt s i e i n seine Dienste, bezieht mit i h r die "Uarrenburg" und .setzt dort seine botanischt3n Studien f o r t . Langsam e n t w i c k e l t s i c h eine Liebe zwische.n dem jungen Madchen und dem etwa d r e i B i g Jahre a l t e r e n Mann. Nur manchmal muB Richard i n ihrem Wesen Harten entdecken, die ihn emporen. 24 G - l e i c h z e i t i g f i i h l t er s i c h herausgefordert, diese mit Gewalt zu brechen und g l a u b t , daB dann die Liebe noch groBer werde. Er t u t n i c h t s d e r g l e i c h e n , h i l f t i h r aber die l e t z t e n Bande, die s i e an ihr e Vergangenheit f e s s e l n , zu l o s e n . Nun kommt Franziskas Liebe zu Richard v o l l zum Ausbruch. Sie f r a g t i h n , warum s i e n i c h t h e i r a t e n . Aber er f i i r c h t e t , daB es. i h r eines Tages' n i c h t mehr gelingen w i r d , den A l t e r s u n t e r s c h i e d zu iiberspringen. Da s i e h t s i e zum e r s t e n Mai, daB er v i e l a l t e r a l s s i e i s t . Die v o l l i g i n s t i n k t i v e und v o r b e h a l t l o s e Liebe des Made hens i s t nun e r s c h i i t t e r t . Sie weiB es noch n i c h t , denn s i e hat noch keinen Mann ihr e s A l t e r s kennengelernt. Doch der Abstand zwischen den beiden Menschen beginnt nun von Tag zu Tag groSer zu werden. Richard meint auf die Hoc'hzeit h i n z u a r b e i t e n , wenn er i h r v o l l e r Vertrauen die H a l f t e s e i n e r Wertpapiere vermacht. Er denkt n i c h t daran, daB er i h r die M i t t e l g i b t , s e l b s t a n d i g zu werden, und daB S e l b s t a n d i g k e i t Lasting von ihm bedeutet. Fur s i e i s t es ganz n a t i i r l i c h , den S c h l u s s e l zu den Wertpapieren am Halse tragen zu w o l l e n , wahrend Richard dies nur a l s eine gedankenlose Geschmacklosigkeit a n s i e h t . Die nachste Stufe i n der Entzweiung i s t eine L i e b i o s i g k e i t Richards. Fran-z i s k a ' wird zum Tanz eingeladen, Richard lehnt ab, ohne s i e zu fragen, ohne daran zu denken, daB er i n s e i n e r Jugend auch gern t a n z t e . An Franziskas Reaktion merkt e r , daB s i e den Weg n i c h t mehr zu ihm f i n d e t . Doch.wie mit B l i n d h e i t geschlagen s t e u e r t er weiter auf die H e i r a t zu. Obwohl s i e ihm nur noch wie eine aufmerksame S k l a v i n bedient, die versucht eine ve.rborgene Schuld abzuarbeiten, f a h r t er mit i h r i n die S t a d t , l a B t s i e aufs Beste a u s s t a t t e n und b e s t e l l t das Aufgebot. Doch es kommt n i c h t so weit. F r a n z i s k a v e r l a B t ihn bei Nacht, um mit dem jungen Jager, den s i e o f t e r s g e t r o f f e n , fortzugehen. Ihren A n t e i l der Wertpapiere nimmt s i e mit. Es i s t unmoglich, Fr a n z i s k a n i c h t undankbar zu nennen. Aber ware eine andere Losung moglich gewesen? Fra n z i s k a i s t durch die V e r h a l t n i s s e i n 25 Richards Arme getrieben worden, ohne eine w i r k l i c h e L i e b e s l e i d e n s c h a f t zu verspiiren. Eine Liebe, die s i c h auf dem Gefiihl gemeinsamer Einsamkeit auf-baut, die die Dankbarkeii a l s Verpf1ichtung kennt, kann n i c h t dauern. So .wie f r i i h e r i h r Vormund ihre Abhangigkeit ausnutzt, um s i c h an i h r k o r p e r l i c h zu vergehen, so vergeht s i c h Richard an i h r e r P e r s o n l i c h k e i t . In beiden F a l l e n hat.man dem Madchen n i c h t die M o g l i c h k e i t der f r e i e n Entscheidung gelassen, und auch Richards p o s i t i v gemeinten Bemtihungen stehen l e t z - t l i c h i h r e r f r e i e n . Entwicklung zum selbstandigen Menschen im Wege. Er i s t auch n i c h t dazu be-r e c h t i g t , s i e i n seine I s o l i e r u n g mitzunehmen, denn s i e hat das Leben t r o t z der einen haBlichen Erfahrung noch vor s i c h . Richards. Egoismus, v i e l l e i c h t i s t es auch nur eine schwarmerische Gedankenlosigkeit, beschwort die weitere Entwicklung herauf. Franziska' f i i h l t s i c h v i e l zu sehr durch das Gebot der Dankbarkeit gebunden, a l s da.8 s i e ihm sagen konnte, was i n i h r vorgeht. A n d e r e r s e i t s i s t s i e a l s Charakter v i e l zu s t a r k und e i g e n w i l l i g , um s i c h durch Rucksiehtnahme das G-liick i h r e r Zukunft zu verscherzen.- Sie hat e i n Recht darauf. Die u n e r f r e u l i c h e A r t , auf die s i e es d u r c h s e t z t , i s t die Antwort auf eine Umwelt, die s i e bis j e t z t im G-uten oder Bosen nur a l s Ob-j e k t ausgenutzt hat. Die Liebe a l s e r f i i l l e n d e Leidenschaft l a B t s i c h n i c h t mani-p u l i e r e n und nur i h r e n bedenkenlosen Anspriichen i s t es mogl i c h , wenn Fra n z i s k a iiberhaupt noch die i h r zubestimmte Leb e n s e r f i i l l u n g e r t r o t z t . I s t f i i r Storm das Recht auf L i e b e s e r f l i l l u n g meistens e i n unabdingbares Recht ans Leben, so kennt er auch den verheerenden Einbruch der Liebe a l s damonische K r a f t . Margret, die k l e i n e Naherin i n Draugen im Heidedorf, gehort s.chon i n f o l g e i h r e r auBeren Lebensumstande n i c h t i n das k l e i n e Bauerndorf. Ihr Vater war e i n Slowak, ihre Mutter i s t die Hebamme des Dorfes, die neben i h r e r regularen A r b e i t noch Kartenlegen und Geschwulstbesprechen b e t r e i b t . Margret weiB s i c h n i c h t recht i n das doff1iche Leben einzupassen. Grobe Ar-b e i t i s t i h r zuwider, die f e i n e n Naharbeiten f i n d e n wieder b e i den Bauern 26 keinen rechten Anklang. In dieses Wesen aus e i n e r anderen Welt hat s i c h der schwerfa.ll ige Bauernsohn H i n r i c h Pehse v e r l i e b t . Schon a l s Kind nahm er Spott und S t r a f e auf s i c h , um s i e bedienen zu konnen, auch wenn sie' mit zu denen ge-h o r t e , d i e ihn auslachten. Nun s t i r b t s e i n Vater. Er muB, um den Hof h a l t e n zu konnen, eine begiiterte Bauerntochter h e i r a t e n . Der Kiister des Ortes hat a l l e s s e l b s t e i n g e f a d e l t . Margret kommt n a t u r l i c h n i c h t i n Frage, da s i e n i c h t s b e s i t z t und wegen ihr e s z w e i f e l h a f t e n Herkommens auch n i c h t i n eine Bauernfamilie passe, wie der'Kiister meint. Doch die Ehe gerat n i c h t . H i n r i c h kann s i c h nicht-von Margret l o s e n , auch wenn diese wenig t u t , ihn an s i c h zu f e s s e l n . Er muB i h r immer neue Geschenke machen, auch wenn s e i n Hof i n f o l g e der Vernachlassigung n i c h t s mehr a b w i r f t . Die Geburt eines Sohnes andert an der Lage n i c h t s . H i n r i c h h o f f t hochstens auf den Tod s e i n e r Frau im K i n d b e t t , und a l s dies n i c h t e i n t r i t t , v e r k a u f t er seine Pferde und b i t t e t Margret, mit ihm nach Amerika auszuwandern. Margret lehnt n a t u r l i c h ab, und H i n r i c h begeht Selbstmord. H i n r i c h s Liebe zu Margret i s t e i n b i s zur v o l l i g e n H o r i g k e i t g e s t e i g e r -t e r Schwachezustand. Nie hat s i e ihm mehr Hoffnungen gemacht a l s jedem anderen. Nie hat s i e a n d e r s e i t s i h r Wesen verleugnet, das im l i e b l o s e n S p i e l mit der Liebe nur e i n Reizen und K o k e t t i e r e n kennt. Ihre innere Leere, die s i c h i n i h r e r s o z i a l e n S t e l l u n g a u s d r i i c k t , macht es i h r unmoglich e i n echtes Liebes-band zu kniipfen. E i n AnschluB an einen anderen Menschen kann f i i r s i e nur neh-men bedeuten.- Nicht umsonst wird s i e a l s A l b , Vampir oder Werwolf begeichnet. Diese Eigenschaften besagen aber n i c h t nur etwas i n Bezug auf ihren Charak-ter,. sondern driicken g l e i c h z e i t i g eine Naturveranlagung aus, die ihre. B e f r i e -digung f o r d e r t . Ohne den andern a l s Menschen p e r s o n l i c h zu wo l l e n , mochte -sie doch im Verkehr mit ihm etwas gewinnen, was zum Leben notwendig, i h r aber f e h l t . Es s i e h t wie s o z i a l e Anerkennung aus, es i s t aber mehr. Ihr f e h l t die innere G-ebundenheit an a l t e , f e s t l i e g e n d e Werte, die s i c h im Dorf a l s B e s i t z 27 oder A l t e ingese senile i t manifestieren.' Ihre F r e i g e b i g k e i t mit ihren auBeren Reizen i s t nur das Zeichen der inneren H a l t l o s i g k e ' i t . H i n r i c h verkennt dies v o l l i g . Fur i h n , den stumpf und schwermiitig veranlagten Menschen, bedeutet das s c h i l l e f n d e V/esen Margrets F r e i h e i t und tfberlegenheit. Sie i s t so, wie er auch s e i n mochte. Im V e r h a l t n i s mit i h r , so glaubt e r , kann er diesen Eigen-s ch a r t en naher kommen. A l s i n s t inlet i v empf indender Mensch g i b t es nun f i i r ihn keine bewuBt durc.'h gefiihrte Nachahmung. Er kennt nur den Weg des I n - B e s i t z - . Nehmens. Aber es i s t j a keine Substanz vorhanden, die man s i c h aneignen konn-t e . Hin'rich i s t , der E r f u l l u n g s e i n e r Wii.nsche darum irmner g l e i c h weit e n t f e r n t . Ob er i n s e i n e r K i n d h e i t ihretwegen ges'chlagen. wurde, ob er j e t z t Haus und Hof verkommen l a B t , er kann h i e r f i i r keine g i i l t i g e n Werte eintauschen. Er muB immer nur geben. Z u l e t z t hat er sogar die Gebundenheit an den Boden v e r l c r e n : er w i l l auswandern. F a m i l i e und Geschlecht, s e i n k l e i n e s K i n d , das s i c h i n der Wiege nach ihm s t r e c k t , konnen ihn von seinem Gang zu Margret, zur S e l b s t -zerstorung n i c h t z u r i i c k h a l t e n . S e l b s t das beim Verkauf der Pferde e i n g e l o s t e Geld w i r f t er von s i c h . H i n r i c h i s t dem Einbruch e i n e r fremden Welt n i c h t gewachsen. Er i s t n a i v , glaubt und muB s i c h hingeben. Er v e r i r r t s i c h , aber er l e b t i n e i n e r Welt, die so f e s t gefiigt i s t , da|3 er s i e n i c h t i n seinen Irrtum mit h i n e i n r e i B e n kann.' Er kann s i c h nur s e l b s t z e r s t o r e n , n i c h t seinen B e s i t z : Das i n den Brunnen geschleuderte Geld wird nach seinem Tode wieder heraufgeholt. Storm scheint i n d i e s e r Novelle noch auf eine zweite M o g l i c h k e i t a l s Schuldquelle hinzudeuten. H i n r i c h wird vom KLister des Dorfes i n die Ehe ge-drangt, ohne daB nach Neigung gefragt wird. L e d i g l i c h der Grundsatz des P r a k t i s c h e n und Notwendigen r e g i e r t . Trotz des MiBerfolges p l a n t der KLister nach dem Tode H i n r i c h s be re i t s eine neue Verbindung f i i r . die Witwe. Wieder werden nur mater i a l i s t i s c h e Griinde ausschlaggebend s e i n . Storm sagt aber an k e i n e r S t e l l e , daB es ohne die e r s t e g e d e i c h s e l i e Ehe n i c h t zur Katastrophe 28 gekommen ware. H i n r i c h konnte Margret n i c h t h e i r a t e n , wenn er n i c h t auf seinen Hof v e r z i c h t e n x^ o l l t e . Hatte er dies getan, ware er von Margret abgewiesen worden, denn dann hatte er i h r n i c h t die Bindung bieten konnen, die ihrem Wesen f e h l t . tjberhaupt i s t H i n r i c h n i c h t d i e Person, es mit ei n e r Margret aufzunehmen. Schon die Kotwendigkeit e i n e r v o r t e i l h a f t e n Ehe z e i g t , daB er n i c h t f e s t s t e h t 'and darum auf keinen F a l l s e i n Leben an die L a b i l i t a t einer Margret binden darf. Der Vorwurf gegen den Ki i s t e r v e r l i e r t damit seine Be-rec h t i g u n g , zumal H i n r i c h s Witwe t a t s a c h l i c h eine Vernunftsehe eingeht, die unter den gegebenen bauerlichen V e r h a l t n i s s e n jeden Anspruch auf E r f o l g hat. Fast w i l l es scheinen, daB diese Welt ohne L i e b e s l e i d e n s c h a f t besser auskommt. Bei den Bauern handelt es s i c h doch um zwei Lebensfunktionen: den E r h a l t des B e s i t z e s , die Fortdauer des Geschlechts. Beide l a s s e n s i c h n i c h t von einander • trennen. Wenn die. Liebe n i c h t diesen Gesichtspunkten untergeordnet w i r d , kommt es zur Katastrophe. H i n r i c h w i l l s i c h ' n i c h t unterordnen, er kann es auch n i c h t mehr; se i n Hof geht i n fremde Hande i i b e r , s e i n Sohn s t i r b t im er s t e n Lebensjahr. Die Liebe wird h i e r zur damonischen Macht, da s i e s i c h den Lebensgesetzen n i c h t unterordnet, und i h r e lebenserhaltende Funktion wird i n das Gegenteil verkehrt. IV. Die Ehe i n i h r e r Form und Bedeutung / Fur Storm f i n d e t jedes L i e b e s v e r h a l t n i s seinen befriedigenden AbschluB oder auch seine erhaltende Form i n der Ehe. Wie er an S t e l l e g o t t l i c h e r Liebe die rnenschliche s e t z t , so v e r z i c h t e t er auch n i c h t auf einen Kontrakt, der dem A l t e n und Neuen Bund der B i b e l p a r a l l e l l a u f t . Man kann den V e r g l e i c h sogar noch w e i t e r f i l h r e n : Im A l t e n Bund war es e r s t die miindliche tjbermitt-lung des g o t t l i c h e n Gebotes; so bedeutet dem jungen Storm die auBere Form der EheschlieBung n i c h t s . Er s c h r e i b t an seine Braut, daB der Trauakt eine "reine Unannehmlichkeit i s t , e i n Opfer dem Staate; n i c h t a l l e i n bedeutungs-29 l o s , w e l l er unserem V e r h a l t n i s n i c h t s h i n z u b f i n g t , sondern unserem Gefiihl zuwider, w e i l er eine Schaustellung des I n n e r l i c h e n i s t , eine P r o f a n a t i o n der L i e b e , e i n l e t z t e r Barbarismus der inodernen Zeit....Das innei-e V e r h a l t -n i s der Liebe f i i h l t k e i n Bediirfnis auBerer Form;" ( I l l , 6 0 l ) . Spater, be-sonders i n einem B r i e f an Heyse, besteht Storm jedoch auf die Form der Ehe-schlieBung a l s e i n Zeichen s o z i a l e n Verantwortungsgefiihls. Wie nun der A l t e Bund das B i l d eines eifernden Gottes kennt, so s t e l l t Storm e b e n f a l l s unver-riickbare Mapstabe auf. Schon beim Zeichen der geringsten Untreue ward er seine Frau v e r l a s s e n . ( 1 1 1 , 5 6 8 ) Warum u n t e r s t r e i c h t nun Storm mit solchem Ernst etwas, was zu a l i e n Z e i -ten o f t nur l a s s i g beobachtet wurdel Wie b e r e i t s gesagt wurde, i s t die Liebe 'die gefiihlsmaBige S e i n s e r f i i l l u n g des Menschen. Die Ehe geht h i e r i i b e r hinaus. Storm drii c k t es i n einem V i e r z e i l e r "Die Liebe" aus: "Die Liebe / I s t gar l i e b l i c h e r Dunst; / Doch i n der Ehe - Da st e c k t die Kunst." (1 ,229) Wenn wir dieses k l e i n e Gedicht a l s e i n W e r t u r t e i l annehmen wo 11 en, so sehen w i r , dap f i i r den Menschen das Gropere i n der Ehe l i e g t . Die Liebe i s t etwas Un-bestandiges, Unverdientes, das i n seinem Wesen iiberhaupt n i c h t r i c h t i g e r f a p -bar i s t , s i e i s t e i n Gnadengeschenk. Die Ehe i s t etwas, woriiber der Mensch E i n f l u p hat. Das V/ort Kunst mup wohl auf die u r s p r i i n g l i c h e Bedeut'xng "konnen" zurii c k g e f i i h r t v/erden und s e t z t damit etwas E r l e m b a r e s voraus. Die Beniiihung des Menschen i s t a l s o i n der Ehe ausschlaggebend. G r u n d s a t z l i c h gesehen, ha ben wir aber damit noch n i c h t s iiber die Notwend i g k e i t der Ehe ausgesagt.. Warum s o l i s i e s i t t l i c h holier a l s die Liebe stehen? V i e l l e i c h t s t e l l e n wir die Frage e r s t einmal zuriick und betrachten e i n i g e K o v e l l e n , d i e s i e zum Thema hat oder zumindest a l s wichtige Begleiterscheinung behandelt. Dap Storm d i e Ehe sehr w i c h t i g i s t , konnen wir schon j e t z t sagen, denn er behandelt s i e i n irgendeiner Form i n den meisten seiner K o v e l l e n . A l s e r s t e s wollen wir vorausschicken, dap die Ehe v e r p f 1 i c h t e t . Auch die 30 Liebe v e r p f l i c h t e t , aber ander.s. Die Liebe i s t e i n Gefiihlszustand, und kann a l s s o l c h e r nur sehr s u b j e k t i v f e s t g e l e g t und b e u r t e i l t werden. Die Ehe i s t eine o f f i z i e l l e Lebensgemeinschaft, die zu ihrem Gliick der Liebe bedarf, aber ohne s i e auch v o l l g l i l t i g bestehen kann. Sieht s i c h die Liebe grundsatz-l i c h im eigenen Wesenskern b e s t a t i g t und erganzt, ohne e g o i s t i s c h zu s e i n , zumindest i s t d i e s k e i n bewuBter A n t r i e b , so muB die Ehe die Verpf 1 ichtung nach auBen, die Verpf 1 ichtung dem anderen gegenuber, bewuBt i n den Vorder-grund s t e l l e n . Sind s i c h beide Partner i n d i e s e r Auffassung e i n i g , dann wird die gegenseitige Verpf 1 ichtung zur gegenseitigen L i e b e s e r f i i l l u n g , dann wird. Kants P f l i c h t durch S c h i l l e r s Neigung e r s e t z t . A l s g r u n d s a t z l i c h e s Gebot f i i r die Ehe, wie n a t u r l i c h auch f i i r die Liebe, s i e h t Storm die Beschrankung der Personenzahl auf zwei. Dreieckskombinationen s i n d n i c h t g e s t a t t e t und fiihren sehr bald zur Katastrophe. Im Schlog scheint s i c h eine Dreierkombination zu b i l d e n . Aber es wird recht k l a r gemacht, dag der f r i i h e r e Hauslehrer, der j e t z i g e Professor n i c h t daran denkt, s i c h i n die Ehe der Baronin einzudrangen. Die beiden Menschen fin d e n s i c h o f t e r s zusgmmen, w e i l s i e ahnliche Interessen haben, und w e i l s i e s i c h g e g e n s e i t i g geben konnen, was ihnen f e h l t . Arnold i s t dankbar, e n d l i c h jemand gefunden zu haben, der s i c h f i i r seine A r b e i t e n i n t e r e s s i e r t und durch K r i t i k und Anregung aufbauend m i t h i l f t . Anna f i n d e t p l o t z l i c h wieder einen Sinn im Leben, denn s i e hat e t -was, womit s i e s i c h beschaftigen und w e i t e r b i l d e n kann..Die F a m i l i e kann s i e n i c h t a u s f l i l l e n : i h r Mann i s t kaum zu Hause, w e i l er es f i i r w i c h t i g e r h a l t , s i c h f i i r die Dinge des Hofes zu i n t e r e s s i e r e n ; i h r Sohn s t i r b t , a l s er kaum e i n J a h r - a l t geworden i s t . N a t u r l i c h s p r i c h t die Umwelt Liber die haufigen Besuche Arnolds, ohne daS d i e s e r oder Anna etwas hiervon horen. Als s i e es e n d l i c h e r f a h r e n , geht die Unbefangenheit der Besuche s o f o r t verloren,und Arnold nimmt Abschied. Er denkt n i c h t daran, Anna aufzufordern i h r e n Gatten zu v e r l a s s e n , obwohl s i e ihn n i e g e l i e b t hat, er f a s t nie zu. Hause i s t , oder 31 die e i n z i g e Aufgabe der Ehe, das Kind, von i h r genommen i s t . Auch Anna t r a g t i h r Los ohne Auflehnung, auch a l s i h r Gatte s i e zur S t r a f e i n die Verbannung des einsamen Schlosses' s c h i c k t . Sie f i i h l t s i c h sogar s c h u l d i g , ohne daB es zur Tat der Untreue gekommen i s t : Ira Sommer wird s i e manchmal von Bauern be-obachtet, wie s i e i n ihre seidene Schiirze Steine vom Acker a u f l i e s t . Schon der Schein e i n e r Schuld gegenuber der Ehe wird von i h r a l s Sunde empfunden. Die Form der Ehe wird jedoch von be.iden unangetastet gelass.en. Auch i n der Novelle Veronika wird n i c h t um die Verlangerung eines uner-laubten V e r h a l t n i s s e s gekampft. So bald Veronika das Ver w e r f l i c h e i h r e r Neigung erkennt, wendet s i e s i c h spentan von Rudolf. Dieser wird i n dem weiteren Ver-l a u f der Novelle uberhaupt n i c h t mehr erwahnt. In St. Jtlrgen.' b r i n g t den Konf 1 i k t . zwischen einem Eheversprechen und ei n e r a n d e r w e i t i g eingegangenen Ehe. Harre Jensen und Agnes wollen h e i r a t e n und glauben, daB dies mit dem k l e i n e n Vermbgen, das er b e s i t z t , moglich i s t . Doch es kommt n i c h t soweit. Agnes' Vater hat Harres Geld, das ihm a l s Mun-de l g e l d a nvertraut worden war, durch Spekulationen v e r l o r e n . Harre muB i n die Welt, um s i c h dort s e i n Brot zu verdienen: "das Gliick l i e g t nun i n wei-t e r Ferae; i c h w i l l versuchen, ob i c h es wieder heimb'ringen kann. Schreiben werd i c h n i c h t ; i c h komme s e l b e r , wenn es Z e i t i s t . " (1,695) Harre wird -von einem Freund a l s K l a v i e r b a u e r e i n g e s t e l l t . A l s di e s e r krank wird und bald kurz vorm Tod s t e h t , v e r s p r i c h t Harre ihm, um ihm das Sterben zu e r l e i c h t e r n , f u r seine F a m i l i e zu sorgen, b is die g e s c h a f t l i c h e n Note tiberwunden s i n d . Doch mit diesem Versprechen hat Harre s e i n a l t e s gegenuber Agnes gebrochen, denn die Geschaftslage i s t ganz v e r z w e i f e l t , und mit ei n i g e n Monaten i s t es. h i e r n i c h t getan. Dann kommt noch kurz nach dem Tode des Freundes eine Tochter an. Neben der Sorge urns Geschaft steht die Schwierig-k e i t der Witwe, ihre Kinder aufzuziehen. Harre denkt daran, doch nach Hause zu fahren, aber er weiB, daB dann die F a m i l i e bald f i n a n z i e l l r u i n i e r t s e i n 52 w i r d . AuBerdem haben s i c h d ie Kinder so an ihn gewohnt, dap s i e ihn n i c h t mehr f o r t l a s s e n wollen. Harre h e i r a t e t die Witwe und nimmt s i c h damit die l e t z t e M o g l i c h k e i t der Heimkehr. E r s t Jahrzehnte spater f o r d e r t ihn seine Frau auf, die inzwischen Harres Vorgeschichte von ihm gehort hat, doch einmal i n die Heimat zu fahre-n, damit er wenigstens s e i n Versprechen, dap er wiederkommen w i l l , i n etwa e i n l o s e n und das a l t e V e r h a l t n i s soweit wie moglich i n Ordnung bringen kann. A l s Harre e i n t r i f f t i s t Agnes gerade gestorben. Hier i s t es nun der E r z a h l e r , der es n i c h t z u l a p t , dap der v e r h e i r a t e t e Harre die Frau t r i f f t , d i e er e i g e n t l i c h h atte h e i r a t e n s o l l e n . Durch den Tod wird es vermieden, dap die Ehe, eine Verpf 1 ichtung zwischen zv/ei'Menschen, auf eine d r i t t e ' P e r s o n e r w e i t e r t wird. Mit der eingegangenen Ehe hat Harre a l l e Rechte auf Agnes v e r l o r e n und darf i h r n i c h t wieder begegnen, denn wiederkommen wiirde doch f i i r Agnes bedeuten, dap er s i e nun heimholen mochte. Es mag etwas i i b e r t r i e b e n sein,'dap Agnes Stunden vor der Ankunft Harres stefben muB > aber nur so kann Storm ausdriicken, wie Agnes, bis auf den l e t z t e n Augenblick gewartet hat auf die E r f i i l l u n g des Eheversprechens. V i e l l e i c h t war es i h r z u l e t z t auch nur noch e i n h e i l i g e s Ver-machtnis, aber auch dies s o l i i h r n i c h t genommen werden, und das i s t nur durch den r e c h t z e i t i g e n Tod moglich.' Harre hingegen b l e i b t durch diesen Tod f r e i f i i r die Aufgaben seiner Ehe, wird aber durch die Nahe des Todes an die V/irk-1 i c h k e i t s e i n e r Schuld e r i n n e r t . .Den d r e i eben behandelten Novellen i s t . e s gemeinsam, dap s i e die Ehe a l s G-emeinschaft nur zweier Menschen anerkennen und zwar von innen heraus. Die verschiedenen Ehepartner, die j e w e i l s den M i t t e l p u n k t der Erzahlungen dar-s t e l l e n , r i i t t e l n n i c h t an der formalen W i r k l i c h k e i t der Ehe, mag diese auch noch soweit von dem Ideal e n t f e r n t s e i n . Im. SchloB geht noch einen S c h r i t t w e i t e r , da h i e r e i n D r i t t e r , der die Ehe von aupen gefahrdet, s i c h bewupt zu-r i i c k z i e h t , sobald ihm die s k l a r w i r d . 53 In der Novelle Immensee l i e g t nun eine k l a r e Bedrohung von auBen vor. Reinhard, der e i g e n t l i c h f u r die Ehe mit E l i s a b e t h bestimmt i s t , s t e l l t die Ehe zweimal i n Frage, ohne je v e r h e i r a t e t zu s e i n . Das er s t e Mai i s t es die Begegnung mit dem Zigeunermadchen. Obwohl s i c h Reinhard an E l i s a b e t h gebun-den f i i h l t , besteht ijefahr, daB er die Gemeinschaft z e r r e i B t , w e i l s i c h h i e r a u g e n b l i c k l i c h e E r f u l l u n g b i e t e t , wo ihm an d e r e r s e i t s sogar die Hoffnung schon z w e i f e l h a f t geworden i s t . Doch eine k l e i n e Erinnerung an die Gemeinschaft, h i e r i s t es das Weihnachtspackchen, mahnt ihn an s e i n V e r h a l t n i s urid seine Ver-p f l i c h t u n g . Die w i r k l i c h e Bedrohung der Ehe i s t dann spater Reinhards Besuch b e i E r i c h . Reinhard glaubt wohl, daB er s i c h mit der Entwicklung der Dinge abgefunden hat und E l i s a b e t h r e i n f r e u n d s c h a f t l i c h gegenilbertreten kann; aber h i e r i r r t er s i c h . Die Aufdeckung i h r e r Schuld, bezw. der Schuld der Mutter durch das vo.rgelesene V o l k s i i e d i s t wohl a l s Reinhards Versuch zu deuten, die Ehe n i c h t unbedingt a l s g i i l t i g ansehen zu mussen. Das f a s t alptraumhafte Schwimmen nach der W a s s e r l i l i e bringt.den Wunsch nach E l i s a b e t h d e u t l i c h zum Ausdruck, g l e i c h z e i t i g aber den Gefahrenmoment, s e l b s t i n Sunde zu v e r f a l l e n . Fur Reinhard g i b t es danach nur die M o g l i c h k e i t , s c h n e l l s t e n s abzureisen. Neben den Novellen der Entsagung stehen mehrere, die die Bedrohung der Ehe von innen oder von auBen kennen. E i n Fest auf Haderslevhuus l a B t uns die e i n s e i t i g e Gefahrdung von innen sehen. R o l f Lembeck l e r n t e i n junges Madchen kennen und v e r l i e b t s i c h , obwohl er v e r h e i r a t e t i s t . Obgleich s i e s i c h o f t e r s t r e f f e n , g i b t R o l f i h r seinen Namen n i c h t bekannt. Er weiB, daB s i e s i c h von ihm zuriickziehen wufde, wenn s i e wuBte, wer er i s t , auch mochte er n i c h t i n ih r e n Augen v e r l i e r e n , und aufierdem scheut er s i c h davor, s i c h den Ehebruch einzugestehen und glaub t , d i e s durch s e i n Schweigen zu umgehen. Wie er seine eigene Ehe nur der Form nach f u h r t , seine Frau n i c h t s a l s seinen Namen hat, so g i b t er nun Dagmar, was n i c h t i n der Form b e i n h a l t e t i s t . R o l f s L i e b e s v e r h a l t n i s mit dem jungen Madchen i s t mehr a l s nur e i n Seitensprung. 34 R o l f i s t nach s e i n e r Riickkehr aus dem Reich der jungen Witwe W u l f h i l d von seinem Vater zugefuhrt worden und hat s o f o r t , durch ihr e f r a u l i c h e Schon-h e i t u t e r w a i t i g t , um s i e angehalten. Auch W u l f h i l d i s t h i n g e r i s s e n und s i e sagt ihm g l e i c h , daB s i e nie ihren Gemahl mit e i n e r anderen Frau t e i l e n werde, auch wenn im Reich die S i t t e des Frauendienstes noch gebrauchlich ware. R o l f i s t liber d ie W i l d h e i t dieses Ausbruchs i i b e r r a s c h t , aber es g e f a l l t ihm. Doch i n der Ehe kann er n i c h t warm werden. In der Frau s t e c k t z u v i e l Eigen-w i l l e n und mannliche Herrschsucht f i i r den etwas w e i c h i i c h veranlagten R o l f , um s i c h ganz a l s Herr im eigenen Hause f i i h l e n zu konnen. AuBerdem mahnt ihn i h r Interesse f u r Burg und Hof" an seine eigene N a c h l a s s i g k e i t . Da f i n d e t er p l o t z l i c h i n der jungen Dagmar e i n Geschopf, das zu ihm i n unbedingtem Ver-trauen aufschaut, ohne ihn dauernd an die l a s t i g e P f l i c h t zu gemahnen. R o l f f i i h l t s i c h verstandsn und g e l i e b t , und f a s t noch heiBer l i e b t er zuriick. Auf der F l u c h t vor s e i n e r Frau hat er einen Ruheplatz gefunden, der ihm s e i n S e l b s t v e r t r a u e n z u r i i c k g i b t . AuBerdem e r s c h l i e B t das V e r h a l t n i s eine neue S e i t e seines Wesens, die bis j e t z t noch n i c h t angesprochen worden war. Seine Seele schwingt mit, wo f r i i h e r nur s i n n l i c h e Reize ihn locken konnten. Es i s t darum n i c h t zu verwundern, daB R o l f das Geriicht von der G i f t m i s c h e r e i s e i n e r Frau - s i e s o i l auf diese Weise ihren friiheren Mann getotet haben - l e b h a f t aufnimmt und p l a n t , dies a l s Hebel zu.seiner Befreiung von i h r zu benutzen. Er mochte s i c h n i c h t nur von e i n e r Hexe b e f r e i e n , sondern auch s e i n Leben aus dem Rahmen sei n e r friiheren S i n n l i c h k e i t herauslosen. Das V e r w e r f l i c h e s o l c h e i n e r S i n n l i c h k e i t beweist s i c h ihm n a c h t r a g l i c h i n der Tatsache, daB s i e eine Verbindung mit e i n e r Hexe moglich macht. Es i s t f r a g l i c h , ob R o l f das Rec.ht auf eine o f f i z i e l l e Scheidung der Ehe hat. Zwar i s t es einem Menschen kaum zumutbar, mit e i n e r G i f t m i s c h e r i n zu leben, aber W u l f h i l d haf--'ihn be i der Eheschl ieBung n i c h t hintergangen. R o l f l i e B s i c h von i h r e r s i n n l i c h e n Gegenwart bestr'icken und fand dies gentigend 55 um zu h e i r a t e n . In d i e s e r Bezieiiung hat nun W u l f h i l d den Ehekontrakt v o l l und ganz e r f i i l l t und besteht auch noch j e t z t , wo s i e von R o l f s V e r h a l t n i s mit Dagmar weiB, auf diese Ehe. Untreue l i e g t b e i i h r n i c h t vor. Wenn nun R o l f eine V e r i n n e r l i c h u n g e r l e b t , so war das im Augenblick der EheschlieBung n i c h t vorgesehen. Wie wenig W u l f h i l d ihren Mann h i e r i n verstehen kann, z e i g t s i c h schon d a r i n , wie s i e die Dinge wieder i n Ordnung bringen will.-Dagmar s o l i e n t f e r n t werden, und dann, so glaubt s i e , wird R o l f von s e l b s t wieder zu i h r zurlickkehren. W u l f h i l d s i e h t die Liebe a l s o nur a l s k o r p e r l i c h e Ge-genwart. So wie W u l f h i l d die Liebe u n t e r s c h a t z t , so verkennt R o l f den Ernst der Ehe. Er glaubt durch die Enthtillungen iiber das Vorleben s e i n e r Frau be-r e c h t i g t zu s e i n , die Scheidung zu fordern. Dieses Recht hat er aber i n dem Augenblick v e r l o r e n , wo er i n der Begegnung mit Dagmar die Ehe b r i c h t . Das G l i i c k , das er auBerhalb der Ehe und gegen die G e s e t z l i c h k e i t der Ehe zu f i n -den g l a u b t , i s t darum auBerst z e r b r e c h l i c h . Dagmar i s t a l s der z a r t e r e T e i l dem Schock der S i t u a t i o n s a u f k l a r u n g dann auch n i c h t gewachsen. Sie i s t schon lange durch friihe Krankheit gezeichnet. Es i s t aber n i c h t nur der geschwachte Korper, sondern ihr e k i n d l i c h e R e i n h e i t , die s i c h der Liebe v o l l e r s c h l o s s e n , d i e den Zerbruch des i h r e r s e i t s reinen V e r h a l t n i s s e s n i c h t e r t r a g t . R o l f wird somit zu ihrem Morder, n i c h t w e i l er s i e l i e b t , sondern w e i l er diese Liebe auBerhalb e i n e r s i t t l i c h f e s t e n Ordnung suchen muB-Auch H i n r i c h , der junge Bauer i n DrauBen im Heidedorf, erkennt seine Ehe n i c h t an, obwohl er b e i der EheschlieBung genau weiB, was er t u t . Die Ehe h a l t , was er s i c h von i h r versprochen: Er .kann den v a t e r l i c h e n Hof behalten, und es wird ihm e i n Erbe geboren. Aber H i n r i c h genugt dies n i c h t . M i t g l e i c h e r L e i d e n s c h a f t , wie vor der Ehe, l i e b t er Margret. Und nun k e h r t s i c h die Ehe gegen ihn. Was H i n r i c h s i c h e r h e i r a t e n . w o l l t e , Hof und Erben, geht'ihm ver-l o r e n . Was-er h i e r z u a l s M i t t e l zum Zweck miBbrauchte, namlich die Frau, b l e i b t ihm e r h a l t e n . H i n r i c h hat s i c h w i s s e n t l i c h gegen die Ehe vergangen, 36 schon im Augenblick der EheschlieBung, denn er war an eine andere gebunden, und s e i n Ende i s t darum v i e l s c h r e c k l i c h e r a l s das R o l f s . R o l f weiB s i c h im Tode wieder mit der G e l i e b t e n v e r e i n t , s e l b s t Dagmars Vater s c h l i e B t s i e nun a l s eine E i n h e i t i n s e i n Gebet. e i n : "Herrgott, so nimm s i e beide gnadig i n de m Reich!" ( 1 1 1 , 3 0 4 ) ; H i n r i c h hingegen hat keine Hoffnung, f i i r ihn g i b t es k e i n mutiges aus-dem-Leben-springen, sondern nur das einsame q u a l v o l l e S t e r -ben im Moor. Draugen im Heidedorf z e i g t uns wie der Hauptangriff gegen die Ehe von; innen gefuhrt wird. Margret i s t n i c h t a k t i v und muB mehr a l s eine e x i s t i e r e n -de damonische Macht oder N a t u r k r a f t angesehen werden, die i n irgendeiner Pom i n jedem Menschen schlummert. In dem Marchen Der Spiegel des Cyprianus haben wir es wieder mit einer damonischen K r a f t zu tun,.diesmal i s t es aber k e i n l a t e n t e s Naturelement, sondern e i n Mensch, der seine Z i e l e recht be-wUpt v e r f o l g t . Bevor d i e s e r E i n d r i n g l i n g , Oberst Hager, wirken kann, muB e r s t etwas anderes geschehen. Der G-raf hat seine erste Frau. v e r l o r e n und wieder g e h e i r a t e t . Zwischen der zweiten Frau und seinem Sohn Kuho w i l l s i c h jedoch k e i n echtes V e r h a l t n i s e i n s t e l l e n . A l s nun eines Tages Kuno schwer krank w i r d , f a l l t es dem Grafen auf, wie wenig seine Frau .ihrsn S t i e f s o h n l i e b t , und von diesem Augenblick an i s t auch seine Liebe zu i h r erloschen. Seine Frau bekommt nun auch einen Sohn. Das V e r h a l t n i s zu dem S t i e f s o h n wird noch s c h l e c h t e r , denn er wird e i n -mal das Erbe a n t r e t e n . In diese v o l l i g z e r r i i t t e t e Ehe t r i t t e i n D r i t t e r . Es i s t Hager, der s i c h a l s e i n Verwandter des ersten Gatten der G r a f i n a u s g i b t . Er i s t e i n groSer Jager und r e i t e t o f t mit dem Grafen i n den Wald. Eines Tages wird der Graf b e i e i n e r solchen Jagd von einem Wildeber t o d l i c h v e r l e t z t . Hager r u f t Leute h e r b e i , die den Grafen ins SchloB bringen, wo er dann s t i r b t . Hager iibernimmt nun die P f l i c h t e n des SchloBherrn. G l e i c h z e i t i g nahert er s i c h der G r a f i n , der er es e i n d r i n g l i c h klarmacht, wie i h r Sohn eines Tages 37 ohne Erbe dastehen wird. Sie b i e t e t ihm ihre Hand, wenn er Kuno aus dem Weg raumt. Hager i s t h i e r z u s o f o r t b e r e i t und f a h r t es b e i nachstpassender Gelegenheit aus.. Diese Bereitx-jilligkedt i n ihrem Dienst w i r f t n a c h t r a g l i c h e i n bezeichnendes L i c h t auf den Tod des Grafen. Man dar f wohl annehmen, -...' wenn Hager an dessen Tod n i c h t d i r e k t s c h u l d i g geworden i s t , so hat er doch zumindest n i c h t s getan, ihn zu verhindern. Hager f i i h l t e s i c h f r e i zu handeln, w e i l er sah, daB die Ehe zwischen Graf und G r a f i n nur noch der Form nach e x i s t i e r t e . J e t z t glaubt er sogar, eine eigene Ehe auf einen Mord aufbauen zu konnen. Hager, d i e bose und z e r s t o r e r i s c h e Macht, kommt von auBen, aber E i n l a S wird von innen gewahrt.. Die. Ehe i s t a l s o n i c h t schutzlos den K r a f t en von auBen a u s g e l i e f e r t . Wenn 'man s i c h ihnen aber h i n g i b t , dann s c h i i t z t s i e n i c h t mehr, sondern la.pt den Kraften f r e i e n Lauf, so dap diese n i c h t mehr einzudammen s i n d . Die G r a f i n hat Hager zur bosen Tat aufgerufen, s i e f a l l t i h r selb'st zum Opfer. Wenn Storm darauf besteht, dap die Ehe k e i n D r e i e c k s y e r h a l t n i s kennen darf,' dann nur, w e i l er gl a u b t , dap e i n solches V e r h a l t n i s jede Ehe z e r s t o r t . Wie wir i n den behandelten Novellen sahen, i s t es unbedingt notwendig, die Ehe a l s Gemeinschaft zweier Menschen zu bewahren. Im Schlop bedeutet dies augen-b l i c k l i c h e Entsagung, d a f i i r aber spateres Gltick. In Veronika f i i h r t es zur s o f o r t i g e n E r f u l l u n g . Der Versuch nun die Gemeinschaft zu. z e r s t o r e n , um e i n V e r h a l t n i s mit einem D r i t t e n aufzubauen, i s t i n jedem F a l l mit Kumnier und Tod verbunden. Das P r i n z i p der Ehe i s t a l s o w i c h t i g e r a l s s i c h neu entwickelnde Liebesbeziehungen. Storm la.pt es s i c h angelegen s e i n , die Unauflb'slichkeit i n weiteren Novellen zu zeigen, wobei aber die handelnden Personen n i c h t an e i n Auflosen der Ehe e i n e r Liebe w i l l e n denken, s i c h aber doch an der Ehe ver-gehen. John Hansens Frau i n E i n Doppelganger denkt n i c h t daran, dap s i e s i c h gegen die Ehe verst l n d i g t , a l s s i e ihrem Mann die abgebupte Zuchthauszeit 38 v o r w i r f t . Die beiden hatten s i c h gefunden, w e i l die Welt s i e n i c h t akzep-t i e r t e . Diese Schicksalsgeme i n s c h a f t i s t der Bo den f i i r i h r e Ehe> sobald s i c h nun die Frau den Vorwurf der Welt zu eigen macht, verla.pt s i e den gemeinsamen Boden und l o s t damit die ..Ehemoglichkeit auf. Hansens Reaktion, die den- Tod der Frau im Gefolge hat, i s t e b e n f a l l s unbedacht. Er hat s i e schon f r i i h e r geschlagen, ohne dap was p a s s i e r t wa-rej das Ungliick t r i t t j e t z t e r s t e i n , wo s i e n i c h t mehr zueinander finden konnen. Auch die Novelle Zur Qhronik von Grieshuus endet im Tod der Ehefrau. Aber es geht iiberhaupt nicht.um d i s Person Barbaras, sondern um ihre s o z i a l e S t e l l u n g . Der Vater Junker H i n r i c h s ruhmt s i c h seiner sauberen Acker und s e i -nes r e i n e n B l u t e s . A l s er nun f e s t s t e l l t , dap H i n r i c h eine Uhfreie h e i r a t e n w i l l , versucht er dies m i t . a l i e n M i t t e l n zu verhindern, und a l s er s e i n Ende herankommen f i i h l t , macht er seinen jiingeren Sohn Detlev zum V o l l s t r e c k e r seines W i l l e n s . Dieser svll H i n r i c h Grieshuus nur geben, wenn s i c h H i n r i c h von dem Madchen l o s s a g t . Detlev . s c h r e i b t nach dem Tode des Vaters Entsprechen-des an H i n r i c h und b i e t s t ihm seine H i l f e an, f a l l s er das Madchen b e r e i t s g e h e i r a t e t habe, die Ehe f i i r n u l l und n i c h t i g e r k l a r e n zu l a s s e n . H i n r i c h lehnt ab. Doch Detlev g i b t s i c h h i e r m i t n i c h t z u f r i e d e n . Er w i l l die Ehe un-bedingt zerbrechen, besonders da H i n r i c h t r o t z d i e s e r H e i r a t . a u f seine Adels-vorrechte besteht. Er s c h a f f t Beweise, dap H i n r i c h Barbara i i i c h t ohne die E r l a u b n i s Detlevs bezw. des Vaters h e i r a t e n d u r f t e . A l s Barbara i n der Ab-wesenheit H i n r i c h s den d ie s be ziig l i c h e n i B r i e f e r h a l t und l i e s t , - setzen p l o t z -l i c h die Wehen e i n , und s i e s t i r b t an den Folgen der Enihgeburt. Fiir s i e i s t der Gedanke,.von H i n r i c h getrennt zu werden, untragbar. Der Tod b l e i b t a l s der e i n z i g e Ausweg. Hiermit i s t nun n i c h t gesagt, dap H i n r i c h auf dem Rechtswege seine Ehe n i c h t hatte e r h a l t e n konnen. Aber dies b l e i b t ungewip. Wichtiger i s t es su sehen, wie totend s i c h Rechtsklaubereien auswirken, wenn si e dazu benutzt werden, e i n bestehendes Recht anzugreifen. Dem Buchstaben 39 nach mag Detlev im Recht sein:, aber dem Tatbestand nach d a r f an der Ehe n i c h t g e r t v t t e l t werden. Sie i s t vor Gott und Menschen geschlossen worden, s i e i s t b e r e i t s zur Lebensgemeinschaft geworden, und s i e wird auch i h r e r n a t i i r l i c h e n Funktion gerecht, Barbara ervfartet e i n Kind. A l s man: die Ehe schloB, war s i c h k e i n e r eines formalen. Unrechts•bewuBt. Spurt.Detlev dieses' nun spater auf, so doch nur, um seinen Vorstellungen und denen des Vaters iiber Ehre und StandesbevmBtsein Geniige zu tun, n i c h t w e i l die Ehe auf einem formalen Unrecht n i c h t e x i s t i e r e n konnte. Dieses formale Unrecht i s t l a n g s t durch e i n Gewohnheitsrecht.auBer K r a f t gesetzt.. Noch w e s e n t l i c h s c h a r f e r z u g e s p i t z t zeichnet Storm die S i t u a t i o n i n Aquis Submersus. Johannes findet-'seine Jugendgeliebte wieder. Sie i s t i n -zwischen Frau eines Landpfarrers geworden. Damals, a l s Johannes b e i ihrem Brud'er um ihre Hand a n h i e l t , hat man s i e ihm verweigert, obwohl i h r Bruder Wulf von i h r e r gegenseitigen Liebe vmBte. A l s s i c h dann aber h e r a u s s t e l l t e , dap s i e e i n Kind erwartete, hat man s i e an einen P f a r r e r v e r h e i r a t e t . Dem P f a r r e r wurde e i n Amt versprochen und daflir s o l l t e er dem Kind einen ehr-l i c h e n Namen geben. Nun stehen s i e s i c h gegeniiber. Johannes erkennt s i e so-f o r t und auch das ganze Elend -ihres Lebens. Fiir sie..gibt es nur das eine G l i i c k , f i i r i hren Sohn zu sorgen. Das Zusammenleben mit ihrem Mann i s t i h r auch nur e r t r a g l i c h , w e i l er das Kind l i e b t . Johannes s i e h t s o f o r t beides, die f r i i h e r e Zusaiiimengeh;_o.rigkeit und ihren j e t z i g e n Zustand, der f u r ihn keine Ehe i s t . Seine f r i i n e r e Liebe flammt auf und mit i h r auch eine Hoffnun f i i r die Zukunft. Far die Gegenwart - f i i h l t er s i c h n i c h t v e r a n t w o r t l i c h . Er mochte dort ankniipfen, wo er i n der Vergangenheit von Katharina getrennt wurde; Das Vorhandensein des eigenen Sohnes i s t ihm n i c h t mehr a l s eine beziehungslose Tatsache. Auch die-Sorge der Mutter f i i r i h r Kind 1st ihm da-rum gegenstandslos. U n v e r s t a n d l i c h b l e i b t ihm auch ihre Resignation: "Du w i r s t es n i c h t s e i n , der mich noch elender machen w i l l . " (111,65) 4o Johannes s i e h t nur das Recht s e i n e r und auch i h r e r ^ i e b e , aber er s i e h t n i c h t , , w i e f u r s i e das Recht zum Unrecht geworden. i s t . Das Kind, das Unter-pfand i h r e r Liebe, i s t f u r s i e auch das Zeichen i h r e r Schuld. G l e i e h z e i t i g bedeutet es i h r e i n z i g e r Lebenszweck. Schuld und Gliick s ind somit unzertrenn-bar miteinander verbunden, doch das Gliick i s t z e r b r e c h l i c h . Katharina f i i h l t , s i e d arf n i c h t noch mehr Schuld auf s i c h laden, und s i e e r i n n e r t Johannes an ihre Ehe. A l s s i e s i c h dann doch liber die bestehende Ehe hinwegsetzen, g r e i f t das S c h i c k s a l h a r t zu. East mochte man glauben zu h a r t , denn die Ehe i s t h i e r nur e i n t o t e s Geriist. Jedoch auch diese Ehe e r f i i l l t eine Funktion, auch s i e hat einen ethischen Wert. Sie wurde ges.chlossen, damit das Kind geschutzt.heranwachsen konnte. Der S t i e f v a t e r mag i n seinem Vorleben e i n noch so s i t t e n l o s e r Soldat gewesen'sein, er mag j e t z t i n der Scharfe seines ortho-doxen Glaubens noch so l i e b l o s s e i n , dem Kind i s t er e i n guter Vater, er e r -f i i l l t seinen T'eil des Ehekontrakts. Das Zurlickgehen der beiden Liebenden auf ei n voreheliches Gluck i s t darum n i c h t unbedingt a l s T r e u l o s i g k e i t gegeniiber dem P f a r r e r auszulegen, sondern a l s Verantwortungslosigkeit gegenuber der Besonderheit d i e s e r Ehe und darum ihrem Kern. Die T.ragik i n dem erneuten Schuldigwerden l i e g t nun d a r i n , daB die Ehe, die nun ihr e s e i n z i g e n Zweckes beraubt i s t , gerade hierdurch u n a u f l o s l i c h geworden i s t . Der Tod von Katha-r i n a s hartherzigem Bruder kommt zu spat,. Die Schuld steht f u r immer zwischen Johannes und Katharina. Storm weist n i c h t nur auf die U n a u f l o s l i c h k e i t eines Eheverhaltn'isses h i n , es mag unter den e i g e n a r t i g s t e n Voraussetzungen geschlossen s e i n , er f a h r t auch aus, daB eine Schicksalsgemeinschaft' die eine eheahnliche Foi-m angenom-men hat, ohne o f f i z i e l l E h e zu s e i n , e b e n f a l l s n i c h t mehr auseinander g e r i s s e n werden darf. In der Hove.lle Psyche begegnen s i c h zwei Menschen, wie man s i c h e r s t i n der Ehe zu begegnen p f l e g t . Es kommt f i i r beide v o l l i g liberraschend, denn der Maler Franz f o l g t nur dem Gebot se i n e r h i l f s b e r e i t e n Natur, wenn er 41 die e r trinkende Maria r e t t e t . Es sind die Umstande, die d i e s e r Handlung ihren besonderen Unterton geben. Eeide baden: namlich, der S i t t e der Z e i t entsprechend, nackend.. A l s nun Franz die ohnmachtige Maria ans Land t r a g t , f i i h l t er die ganze w i l l e n l o s e Hingabe des leblosen. Korpers, und er schaut n i c h t nur mit einem Ausdruck der Angst, sondern auch mit Z a r t l i c h k e i t auf si e n ieder. Das Madchen. entbloBt vor ihm seine Seele,~^ es wird erkannt, was im Sprachgebrauch der B i b e l l e t z t e E r f u l l u n g der.Ehe bedeutet. Diese Szene i s t darum auch von einschneidender Bedeutung f i i r beide. Das Madchen glaubt i n Scham vergehen zu miissen, denn dieser Hingabe i s t k e i n Liebes-oder V e r t r a u e n s v e r h a l t n i s vorausgegangen. Es bedeutet f u r s i e Vergewaltigung und g l e i c h z e i t i g die Verpf1ichtung zur ^ankbarkeit. Aber s i e wurde ohne .ihr Hinzutun g e r e t t e t , s i e muBte a l l e s p a s s i v iiber s i c h ergehen l a s s e n , darum kann s i e auch n i c h t s we i t e r tun, a l s versuchen, so s c h n e l l wie moglich zu vergessen. Fiir Franz l i e g e n die Dinge anders. Auch er wird vom Geschehen i i b e r r a s c h t , auch er muB s i c h ' z u r i i c k z i e h e n , aber n i c h t f i i r lange. A l s Mann muB er die Dinge akti.v. verarbe i t e n . Das Ere i g n i s muB Form annehmen, muB aus ihm heraus. A l s K i i n s t l e r i s t er nun i n der g l i i c k l i c h e n Lage, das innere Erleben i n eine auBere Form zu gieBen. Die durch die.Umstande verursachte a u g e n b l i c k l i c h e eheliche Gemeinschaft bekommt nun die o f f i z i e l l e Bestatigung vor den Augen der Welt. Dies genugt jedoch n i c h t . Zwar hat der Augenblick der Gemeinschaft G e s t a l t angenommen, die Gemeinschaft s e l b s t i s t hingegen n i c h t mehr vorhanden. L e g i t i m i e r t i s t l e t z t l i c h nur der Augenblick. Der K i i n s t l e r erkennt sehr b a l d , wie v o l l i g ungeniigend die S i t u a t i o n i s t und e n t s c h l i e B t s i c h , d i e Gruppe von der A u s s t e l l u n g zuriickzuziehen. Bevor er s i c h s e i n Werk noch einmal a n s i e h t , b l e i b t er bei e i n e r Venusstatue stehen. Er s i e h t s i e s i c h an-und s i e h t s i e doch n i c h t . Er denkt iiber s e i n S c h i c k s a l •nach, und im UnterbewuBtsein wird es ihm k l a r , daB der Zugang zur Lebens-gemeinschaft mit dem unbekannten Madchen die Liebe i s t , auch wenn schon 42 e i n Stuck aus der Ehe herausgenomrnen i s t . Storm l a B t dann auch die Wieder-begegnung mit dem Madchen unmittelbar f o l g e n , denn nun kann das V e r h a l t n i s der beiden Menschen befriedigend g e l o s t werden. l v i a r i a hat s i c h geradedas Werk, Amor t r a g t die g e r e t t e t e Psyche ans Land,!^ angesehen und i s t v o l l i g . a u f g e l o s t . Da s i e h t s i e Franz auf s i c h zukommen,und a l s der erste Schrecken voriiber i s t , erkennt s i e seine Liebe. Fur s i e i s t diese Liebe der e i n z i g mogliche Ausweg aus der schamhaften Verwirrung i h r e r Seele. Das S c h i c k s a l hatte h i e r dem organischen Wachsen i n die Ehe nine i n vorge-g r i f f e n , es i s t die Verantwortung des Menschen und auch s e i n Weg zum G-liick, das durch den V o r g r i f f geschaffene V e r h a l t n i s ernst zu nehmen und die Kon-sequenzen zu ziehen. Wie es verschiedene Novellen zum Ausdruck gebracht haben, i s t die Ehe eine Lebensgemeinschaft zweier Menschen, i n der diese beiden Menschen a u s s c h l i e B -l i c h auf s i c h angewiesen sind,'wo der Einbruch eines D r i t t e n unter a l i e n Umstanden abgewiesen werden muB. Die Ehe i s t dariiber hinaua u n a u f l o s l i c h . Besonders der l e t z t e Punkt driicktaus, wie groB die Verantwortung bei der EheschlieBung i s t . Der normale Eingang zur Ehe i s t auf dem Weg der Liebe. Menschen lernen s i c h i n der Liebe g e g e n s e i t i g kennen und schatzen. N a t i i r -l i c h besteht die M o g l i c h k e i t v o l l i g e n Verkennens e b e n f a l l s i n der L i e b e , aber Storm scheint s i c h h i e r m i t n i c h t zu beschaftigen. I s t die Liebe s t a r k genug, dann f u h r t s i e auch zur g l i i c k l i c h e n Ehe. E i n k r a s s e r F a l l i s t Psyche, i n der die Vorwegnahme e i n e r ehelichen Begegnung zur Liebe f u h r t , ohne daB die Menschen die M o g l i c h k e i t haben, s i c h g e g e n s e i t i g kennenzulernen. Storm b r i c h t die Novelle nach dem g l i i c k l ichen,;-.fast:'.zu g l i i c k l ichen Wiederfinden ab, aber wir diirfen annehmen, daB die Ehe A u s s i c h t auf E r f o l g hat. Nicht immer geniigt die L i e b e , besonders n i c h t , wenn Dinge v o r l i e g e n , die spater die Ehe.storen konnen, wenn man s i e n i c h t vorher bedacht und geregelt hat. So geniigt es k e i n e n f a l l s f i i r den v i e r z i g j a h r i g e n Carsten Carstens i n Carsten Curator s i c h zu v e r l i e b e n um zu h e i r a t e n . Es i s t n i c h t nur der A l t e r s -u n t e r s c h i e d , den es zu bedenken g i l t , auch die v o l l i g verschiedene Charakter- . veranlagung und Lebenserwartung muB be n i c k s i c h t i g t werden. A l s Carsten das junge Madchen zum ersten Mai t r i f f t , wird er n i c h t auf s i e aufmerksam, w e i l s i e seine Ansichten i n Bezug auf Frauen b e s t a t i g t , sondern w e i l s i e das gerade Gegenteil i s t von dem, was er s i c h wunschen konnte. Er i s t bekannt f u r s e i n p r d e n t l i c h e s , pf1ichtbewuBtes und a l t r u i s t i s c h e s Wesen, J u l i a n e nun i s t un-o r d e n t l i c h , h i l f l o s und e g o i s t i s c h . Doch diese eine Eigenschaft der H i l f -l o s i g k e i t und i h r k i n d l i c h t r o t z i g e s Vertrauen f a s z i n i e r e n Carsten. Er f i i h l t s i c h an s e i n e r schwacheri S e i t e angepackt und muB h e l f e n . Er t u t es gerne. J u l i a n e i s t nun n i c h t , wie d i e Menschen,denen Carsten in' seinen normalen Amtshandlungen begegnet, s e l b s t a n d i g ; s i e b l e i b t auch,. nachdem die Geschafte ab'gewickelt sind-, abhangig. Carsten nimmt f u r s i e die S t e l l e des gestorbenen Vaters e i n . Auch Carsten empfindet a h n l i c h , aber er s i e h t k l a r e r und weiB, wie unmoglich es i s t , e i n herangewachsenes Madchen a l s Tochter anzunehmen. Sie i s t n i c h t seines Blutes,und seine v a t e r l i c h e Regung kann s i c h daher i n Liebe vervraoideln und weist so die M o g l i c h k e i t , f u r J u l i a n e auch i n Zukunft o sorgen zu d i i r f e n . Carstens Liebe e n t s p r i n g t a l s o dem Wunsch, J u l i a n e versorgt zu wissen. Dies i s t aber keine normale G-rundlage f u r eine Dauerbindung. Liebe s o l l t e vielmehr eine Seelenzugehorigkeit ausdriicken und n i c h t s o z i a l e s V e r p f l i c h t e t s e i n . Die S c h w i e r i g k e i t e n lassen n i c h t lange auf s i c h warten. Carsten muB s e i n Leben nach den Wunschen seines jungen Weibes einrichterc.Er t u t d i e s , w e i l er g l a u b t , i n seinem A l t e r k e i n Anrecht auf "so v i e l Jugend und Schonheit" zu haben. Und er hat es n i c h t . Sobald er namlich an diesem Recht. z w e i f e l t , z w e i f e l t er an dem Anrecht s e i n e r L i e b e , und er wird nun bewuBt zu dem, a l s welcher er s i e g e h e i r a t e t hat, zu ihrem Versorger. Fiir eine Ehe i s t dies jedoch eine v o l l i g s c h i e f e S t e l l u n g . Dies d r i i c k t s i c h i n Carstens Leben aus: im Beruf wird er u n s i c h e r , er beginnt liber seinen Stand 44 und seine M i t t e l zu leben, i n der Ehe bedeutet er f u r die l e b e n s l u s t i g e Frau nur noch e i n l a s t i g e s Anhangsel. Besteht er auf seine ehelichen Rechte, wird es zur P e r v e r s i o n . Es i s t n i c h t mehr Schonheit und Jugend, die ihn an i h r r e i z t , sondern"die bose Lust". (11,102) Carsten i s t e i n Opfer seines Berufes geworden. E r , der i n s e i n e r p r a k t i s c h e n H i l f e am Nachsten die Dinge des. menschlichen Zusammenlebens s t u d i e r t und verstanden haben s o l l t e , 1st •im eigenen Leben.sorglos einem schonen Gefuhl erlegen. Die Ehe w i l l von einem g e r e i f t e n Menschen e r n s t genommen werden. Sie schenkt s i c h ihm n i c h t , wie den beiden lebensuner.fahrenen Kindern i n Psyche. Carsten muB den Fehler seiner EheschlieBung durch groBen Kummer i n seiner F a m i l i e bu.Ben. Er kann die Schuld n i c h t s e l b s t abtragen. Es i s t n i c h t immer so. Rudolf i n der Novelle Schweigen t r a g t s e l b s t am s t a r k s t e n an s e i n e r Ver-. fehlung. Er war aus einer N e r v e n h e i l a n s t a l t g e h e i l t entlassen worden,und s e i n A r z t hatte der Mutter empfohlen, daB i h r Sohn bald h e i r a t e n s o l l e . Die Mutter weiB, den Sohn mit einem gee.igneten Madchen zusammenzubringen. Nach-dem s i c h Anna und Rudolf uber eine gemeinsame Zukunft klargeworden s i n d , f a l l t es Rudolf schwer auf die Seele, daB er i h r n i c h t s von s e i n e r Krank-h e i t gesagt hat. Zwar i s t er ge'heilt, doch i s t e i n R u c k f a l l immerhin moglich, und die Ehe, s o i l s i e g l i i c k l i c h werden, muB auf vollem Vertrauen und Wissen vom anderen aufgebaut s e i n . Rudolf f u r c h t e t n i c h t , wieder krank zu werden, mochte aber n i c h t Anna unter f a l s c h e n Voraussetzungen f u r immer an s i c h b i n -den. Die Mutter uberredet ihn zum Schweigen. Rudolf l a f i t s i c h uberzeugen, doch n i c h t f i i r lange. In s e i n e r Ehe u b e r f a l l t ihn das Gefuhl s e i n e r Schuld mit doppelter Starke. Er l i e s t i n der Zeitung von einem Mann, der dreizehn Jahre nach dem BiB eines t o l l w t i t i g e n Hundes t o b s u c h t i g geworden i s t . So un-moglich dies vom medizinischen Standpunkt s e i n mag, es geniigt, Rudolf i n die groBte Unruhe zu versetzen. Ohne zu wissen was er t u t , begibt er s i c h i n den Wald. Schon f r i i h e r h atte er mit s e i n e r Frau einen Ausflug i n diese Gegend gemacht, die i h r e s wilden Zustandes wegen Urwald genannt wurde. Damais war s i e ihm a l s der rechte Z u f l u c h t s o r t f i i r einen F l i i c h t l i n g erschienen. Nun begibt er s i c h s e l b s t d o r t h i n . Es i s t die Flucht aus e i n e r geordneten e t h i -schen Welt i n die Verantwortungslosigkeit e i n e r i n s t i n k t i v e n Lebenshaltung. N a t t i r l i c h i s t ihm d i e s e r Ausweg vers c h l o s s e n , Rudolf kann s i c h n i c h t seiner Verantwortung entziehen. Es wird ihm k l a r , daB er seiner Frau die Wahrheit sagen muB. Da Anna jedoch gerade von einem anderen Menschen gehort hat, der einmal wahnsinnig war und j e t z t wieder i n diesen Zustand z u r i i c k g e f a l l e n i s t , und s i e h i e r i i b e r i h r Entsetzen a u s d r i i c k t , i s t es Rudolf unmoglich, d i e s The-ma anzuschneiden. Er muB die Verantwortung seiner Schuld w e i t e r t r a g e n , und w e i l er nun keine A u s s i c h t hat, s i e jemals loszuwerden, beginnt e r , die S t r a e b e n f a l l s auf s i c h zu nehmen. Er wehrt s i c h dagegen, kann es aber n i c h t ver-h i n d e r n , dap s i c h s e i n Gesundheitszustand immer mehr v e r s c h l e c h t e r t . Die Mutter hatte die Ehe zur- Festigung von Rudolfs Gesundheit geplant; die Ehe i s t nun zum S t r a f v o l l z u g geworden. In dem Empfinden f i i r Recht und Unrecht l i e g t nun g l e i c h z e i t i g die Mogl i c h k e i t der Heilung. Es i s t der Augenblick, wo Rudolf s i c h zur Beichte durch-r i n g t , obwohl er g l a u b t , daB dies nur durch seinen g l e i c h z e i t i g e n Tod e r -m o g l i c h t werden kann, denn er s i e h t die s i c h s e l b s t unbewuBt zugefiigte kb'r-p e r l i c h e Zerruttung a l s das Wiederauftreten der Nervenkrankheit an. In dem Augenblick a l s er seinem Leben e i n Ende machen w i l l , f a l l t es ihm e i n , dap Anna inzwischen seinen Be-ichtbrief gelesen haben wird. Rudolf f i i h l t s i c h von s e i n e r Schuld b e f r e i t , die S t r a f e wird ausgesetzt, und er weip s i c h g e h e i l t . Die Ehe hat h i e r , um weiter bestehen zu konnen, den Fremdkorper der Schuld ausgestopen. Sie hat noch mehr getan. Das V e r h a l t n i s der beiden Menschen i s t i n n i g e r geworden, denn f i i r Anna bedeutet das Wissen um die Vergangen-h e i t ihres Mannes eine M o g l i c h k e i t , ihn noch f e s t e r i n Liebe zu umhegen. Die Ehe w i l l die Einswerdung zweier Menschen; i h r Bestand i s t nur g e s i c h e r t , 46 wenn i h r d ie s.ge1ingt. . Die Ehe w i l l den ganzen Menschen. In der Novelle Zur Chronik yon Grieshuus s t e l l t H i n r i c h u n e r f i i l l b a r e Forderungen. Er mochte das Madchen seiner Wahl h e i r a t e n , er mochte g l e i c h z e i t i g den s e i n e r Geburt zustehenden P l a t z be-haupten. Ehre und Liebe werden ihm damit zu den zwei wichtigen Polen seines Lebens, auf die er n i c h t v e r z i c h t e n w i l l . Obwohl er d i e s o z i a l e n Anschau-ungen.seiner Z e i t kennt, obwohl er den W i l l e n seines Vaters e r f a h r t , ver-z i c h t e t H i n r i c h n i c h t auf seine Liebe. Die Ehe i s t damit. n i c h t gefahrdet, s i e wird es e r s t a l s H i n r i c h i h r n i c h t die Bedeutung einraumen w i l l , die i h r i n s e i n e r Z e i t zusteht. Er glaubt s i c h durch die K r a f t s e i n e r Person-1 i c h k e i t iiber d ie Gegebenheiten hinwegsetzen zu konnen, er w i l l es n i c h t wahrhaben, daB ihn die Ehe i n eine h ebensgemeinschaft z i e h t , die das Recht. hat, ihn aus seiner a l t e n zu l o s e n . Er s e l b s t kann s i c h die a l t e Welt n i c h t e r h a l t e n ; a l s es andere f u r ihn tun w o l l e n , f i i h r t es zum Tod s e i n e r Frau. A l s H i n r i c h nun unter diesen Umstanden mit der ganzen K r a f t seiner rasch veranlagten Natur f u r die neue Welt e i n t r i t t , v e r s cherzt er s i c h jedes Recht. auf die a l t e Welt und wird l a n d e s f l i i c h t i g . Er hatte geglaubt zwei Welten be-herrschen zu konnen, er hat s i e beide v e r l o r e n : der Tod s e i n e r Frau und der Mord an seinem Bruder l a B t es augenscheinlich werden. Die Ehe w i l l den u n g e t e i l t e n Menschen, s i e w i l l die u n g e t e i l t e Lebens-gemeinschaft. Die Ehe wird damit zum v e r l a B l i c h e n S t i i t z p f e i l e r i n dem s o z i -a l e n Gebaude menschlichen Zusammenlebens. Wie eng die Gemeinschaft s e i n s o l i , haben wir b e r e i t s b e i der Betrachtung von Storms Abkehr vom Christentum gesehen. In den Novellen Veronika und Pole. Poppenspaler v e r t i e f t das Auf-geben der k a t h o l i s c h e n Beichte das .eheliche V e r t r a u e n s v e r h a l t n i s . Dieses libernimmt sogar die r e l i g i o s e Funktion der Reinigung durch das Bekenntnis. Auch i n Schweigen geschieht a h n l i c h e s . Es i s t der Austausch der Regungen der Seelen, der die Ehe lebendig e r h a l t . In Spate Rosen i s t man an d i e s e r innigen 47 Verbindung vorbeigegangen. Die Ehe i s t h i e r nur e i n E e s t a n d t e i l des Lebens, den man s i c h , wie a l l e s andere, aneignet, um e r f o l g r e i c h zu s e i n . In der Skala der Lebenswerte steht die"gute l1Ehe h i e r n i c h t hoher, a l s T i i c h t i g k e i t im Beruf. E r s t die Lektiire von G o t t f r i e d s T r i s t a n - o f f n e t dem Gatten die Augen f i i r eine andere Welt. Aber noch kann er diese Welt n i c h t mit seiner i n B'eziehung bringen. Er beginnt jedoch, Homer, das Nibelungenlied mit s e i -ner Frau zu l e s e n , s i e s i n g t , und bald b i l d e t s i c h e i n sch o n g e i s t i g e r K r e i s . Mann und Frau haben nun e i n gemeinsames Interessengebiet gefunden, nach ei n e r Z e i t , i n der Haushalt und Beruf unvereinbar schienen. Und wieder g r e i f t der Gatte zur T r i s t a h l e k t i i r e . Doch diesmal ve r s t e h t e r , was er l i e s t . Die Seelen-gemeinschaft der Lieb e s g r o t t e wird ihm v e r s t a n d l i c h und zum Wunschbild. Da f a l l t es ihm wie Schuppen von den Augen, da6 auch ihm diese Gemeinschaft offenstand und e i g e n t l i c h . n o c h o f f e n s t e h t . Die Beschaftigung mit schongei-s t i g e n Dingen, hat ihm S e i t e n s e i n e r Frau g e z e i g t , die er f r i i h e r n i c h t ge-kannt hat', die f r i i h e r n i c h t durch die Ehe e r f a p t wurden.. J e t z t mochte er s i e mit i n i h r gegenseitiges L i e b e s v e r h a l t n i s hineinnehmen. Die .Ehe wird zum Tdtalanspruch an den anderen Menschen und zur v o l l e n E r f i i l l u n g . Obwohl man inzwischerr.bereits Jahrzehnte v e r h e i r a t e t i s t , begegnet man sich. mit einer b r a u t l i c h e n Riicksichtnahme. Der andere i s t n i c h t nur Partner, i n ei n e r prak-t i s c h e n Welt, sondern P e r s o n l i c h k e i t , deren w i c h t i g s t e n Werte i n u n s i c h t -baren Innenleben zu finden s i n d , wenn manes v e r s t e h t , den Weg d o r t h i n behutsam genug einzuschlagen. Es darf n i c h t iibersehen werden, daB Storm den t r i s t a n s c h e n Totalanspruch der Liebe i n die Ehe v e r l e g t . B ei Storm f u h r t die Liebe, wenn a l l e s seinen normalen Gang himmt, zur Ehe und e r r e i c h t e r s t d o r t , wie Spate Rosen z e i g t , den Hohepunkt. Die Ehe bekommt damit einen Wert, der weit iiber die s o z i a l e Funktion hinausgeht. H i e r wird die Verwesentlichung des Menschen moglich, ohne weltverneinend zu werden. Die s o z i a l e S t e l l u n g und Aufgabe der Ehe 48 wird i n n e r l i c h g e f u l l t und w e r t v o l l gemacht, und aus e i n e r I n s t i t u t i o n wird e i n organisches Gebilde: nach innen lebenspendend, nach auBen s i c h der Um-welt v e r p f l i c h t e n d und v e r p f l i c h t e t f i i h l e n d . Die Ehe i s t damit harmonische G e s e t z l i c h k e i t , e i n freimachendes Ordnungsprinzip, und das bedeutet doch, e i n w e s e n t l i c h e r , e t h i s c h e r Wert i n ein e r d i e s s e i t s g e r i c h t e t e n Welt. E i n Verstpp gegen diese E r f i i l l u n g und Aufgabe der Ehe bedeutet darum immer Ver- . stop gegen das Gesetz des Lebens und wird entsprechend b e s t r a f t . Herr Hen-nicke (Eekenhof) h e i r a t e t um Land zu erwerben und v e r l i e r t seine Tochter. Sie war das e i n z i g e , woran s e i n Herz h i n g . H i n r i c h (Zur Chronik von Grieshuus) glaubt der Ehe nur einen T e i l s e i n e r P e r s o n l i c h k e i t s c h u l d i g zu s e i n und ver-l i e r t a l l e s , Ehre und Ehe. RolfLembeck ( E i n Fest auf Haderslevhuus) genugt die s i n n l i c h e Lust a l s Voraussetzung f i i r die Ehe und mehr gewahrt ihm die Ehe n i c h t , aber auch n i c h t weniger. Denn a l s er wahre Liebe ~~auperhalbjder Ehe f i n d e t , da hat er keinen Anspruch auf das K o r p e r l i c h e . Sein Anspruch f u h r t zu Dagmars Tod. Auch in Carsten.Curator geht S i n n l i c h k e i t mit ein e r f a l s c h verstandenen Aufgabe Hand i n Hand. Die. vater 1 iche Fiirsorge f u r J u l i a n a wird im Kummer um den Sohn b e s t r a f t , das s i n n l i c h e Vergehen i n der s i n n l i c h e Gebundenheit des Sohnes an den Trunk. Man mag nun diese Auslegung a l s zu eng ablehnen, aber man dar f n i c h t vergessen, Storm l e b t i n e i n e r g o t t l e e r e n Welt; dem Geschehen mup eine menschlich v e r s t a n d l i c h e I n t e r p r e t a t i o n untergelegt werden konnen, wenn man n i c h t das Vorhandensein eines v o l l i g e n s i t t l i c h e n Chaos akzeptieren. • w i l l . In e i n e r gottgelenkten Welt bedarf es dieses Ver-stehenmiissens n i c h t , da. darf-man an eine hohere Weiheit glauben, d i e ' a l l e Dinge zum Guten dienen l a p t , auch wenn s i e . i m . Augenblick u n v e r s t a n d l i c h b l e i b e n . Wie w i c h t i g es f u r Storm hingegen i s t , die E r e i g n i s s e des Lebens s i t t l i c h v e r s t a n d l i c h zu machen, konnen wir l e i c h t daran erkennen, wie er den gropen Kummer seines Lebens gerade i n die s e r Novelle umformt. 49 }L Die F a m i l i e a l s s i t t l i c h e Aufgabe und E r f i i l l u n g Storm b l e i b t n i c h t b e i der Behandlung der %he stehen. Die Ehe i s t immer nur z e i t b e d i n g t e s Gegenwartsgeschehen. Sie l a f i t zwar zwei Menschen s i c h f i n d e n und aneinander wachsen, aber h i e r i n s o i l s i e s i c h n i c h t erschopfen. Die E'ne s o l i immer der Gedanke an die Zukunft s e i n . E r s t so bekommt s i e ihre v o i l e Bedeutung, .'denn nur durdh die Mogl ichke i t . der Weitergabe des E r a r b e i -t e t e n und Erfahrenen l o s t s i e s i c h von einer nur s i c h geniigenden ethischen , S u b j e k t i v i t a t . Die F a m i l i e hat f u r Storm noch eine weitere Bedeutung. Obzwar er n i c h t an eine Ewigkeit glauben kann, i s t ihm der Gedanke u n e r t r a g l ich-, daB mit dem Tod a l l e s zu Ende s e i n s o i l . In def F a m i l i e s i e h t er nun eine M o g l i c h k e i t , dem Tod etwas von s e i n e r Scharfe zu nehmen. Die Toten sind nam-l i c h n i c h t t o t , s o l a n g e s i c h die Kachwelt i h r e r e r i n n e r t . AuBerdem leben i n den Nachkommen V/esenstei.le des Vorfahren w e i t e r , 'mag er es nun d i r e k t v e r e r b t haben oder durch Erziehung weitergegeben. Die Familie i s t darum i n der ^ntvricklung der e i n z e l n e n Personl ichke i t . von kaum iiberschatzbarer Be-deutung und Storm verwendet i n seinen Novellen v i e l Raum auf die Ausmalung der Famil i e n v e r h a l t n i s s e ,auf;: d ie s i c h i n diesem Rahmen ergebenden Verande-rungen und Verstrickungen. In der Untersuchung iiber die Ehe wurde b e r e i t s das V e r h a l t n i s auf z e i t l i c h h o r i z o n t a l e r Ebene, die Beziehungen und Ver-p f l i c h t u n g e n zwischen den Ehepartnern besprochen. In der F a m i l i e wird der , Schwerpunkt auf die v e r t i k a l e Entwicklung v e r l e g t , auf das V e r h a l t n i s der E l t e r n zu den Kindern und, w e s e n t l i c h schwacher, auch umgekehrt. In den K i n -dern b e s t a t i g t s i c h das Leben der E l t e r n . Storm s c h r e i b t Entsprechendes an seinen Freund Heyse, nachdem er ihm seinen Kummer iiber seinen Sohn Hans ge-k l a g t hat: "denn unser Leben l i e g t doch i n der Hand unserer Kinder." ( 1 1 1 , 7 2 1 ) Storm s t e l l t i n seinen Novellen wiederholt die Frage, wieweit die E l t e r n 50 an dem S c h i c k s a l i h r e r Kinder s c h u l d i g werden. H i e r b e i i s t n a t i i r l i c h der entscheidende Punkt, wiewe.it i s t der Mensch fre . i und wieweit u n t e r l i e g t der Werdegang des Kindes u n k o n t r o l l i e r b a r e n Machten- wie Vererbung und Z e i t -g e i s t . Es i s t eine wichtige Frage, besonders i n e i n e r Z e i t , die i n immer starkerem MaBe den einzelnen Menschen jeder Schuld l e d i g sprechen mochte,. w e i l a l l e s durch Vererbung und Umweltseinfliisse unumstoBlich f e s t g e l e g t und vorausbestimmt s e i . Besonders f i i r einen K i i n s t l e r , von einem s i t t l i c h empfin-denden Menschen.ganz zu schweigen, muB eine d e r a r t i g f a t a l i s t i s c h e Weltan-schauung problematisch s e i n . Wir werden sehen, wie Storm s i c h seine eigene Auslegung e r a r b e i t e t . \,'. Wenn i n der F a m i l i e , im K i nd, Ziige des eigenen Wesens weitergege.ben werden, so leben die E.ltern wohl im Kind f o r t , aber n i c h t mehr i n der Form der e i -genen I n d i v i d u a l i t a t . Aber auch e i n i n d i v i d u e l l e s Fortleben mochte Storm im Rahmen der Familienbande gewahrt wissen. In' V i o l a T r i c o l o r i s t dies eines der Hauptprobleme. Ines, die zweite Frau Rudolfs, f i n d e t es u n s a g l i c h schwer, den P l a t z i n dem Leben ihr e s Mannes und S t i e f k i n d e s einzunehmen, den die Ver-storbene innehatte. Den f i i r das Kind so n a t i i r l i e h e n KompromiBvorschlag, s i e Mama zu nennen, a k z e p t i e r t s i e n i c h t , w e i l er das Recht i h r e r S t e l l u n g i n der F a m i l i e n i c h t zu b e r i i c k s i c h t i g e n scheint und auBerdem die Abwehr des Kindes gegen die neue Mutter ve'rewigt. Ines miBversteht die Beweggrunde des Kindes v o l l i g . Agnes mochte s i e schon a l s Mutter haben, aber der B e g r i f f Mutter i s t i h r zum Namen f i i r eine bestimmte Person geworden, so daB es v o l l i g w i d e r s i n n i g i s t , wenn jemand anders diese g l e i c h e Person s e i n w i l l , d i e er e i n f a c h n i c h t i s t . Wenn Nesi. es.-darum ablehnt, ihr e S t i e f m u t t e r Mutter zu nennen, dann mochte s i e s i c h nur e i n Stuck der eigenen Vergangen-h e i t bewahren, ohne daB diese Anforderungen an die G-egenwart s t e l l e n wird. tjberlagerung von Gegenwart und Vergangenheit i n dem Wort Mutter muB das . Kind i n Verwir.rung s t i i r z e n . Sobald nun' Ines s e l b s t dem Tod nahe i s t und be-51 denkt, wie schmerzlich es i s t , vergessen zu werden, hat s i e p l o t z l i c h Ver-standnis f u r Agnes'. Lage, ermuntert s i e sogar, s i c h d i e Vergangenheit n i c h t rauben zu lassen und e r s c h l i e S t s i c h so die Gegenwart. Das Mutter-Kind Ver-h a l t n i s i s t h e r g e s t e l l t . Agnes gebraucht das Wort Mama, und Ines a k z e p t i e r t 12 es. S i e v e r s t e h t nun, daB es keine Einschrankung i s t , sondern wesis per-so n l i c h e s Wort f u r die neue Mutter. Auch Rudolf hat S c h w i e r i g k e i t e n i n der zweiten Ehe. Er i s t n i c h t b e r e i t , d i e Vergangenheit mit s e i n e r zweiten Frau zu t e i l e n . Er z i e h t die Vergangen-h e i t zwar bewupt i n die Gegenwart h i n e i n , aber nur er a l l e i n s t e h t i n ihrem Dienst. A l s ihn seine Frau a n k l a g t , er breche mit einem Schatten die Ehe, ermahht er s i e , f u h l t aber, daB auch auf seiner S e i t e Unrecht i s t . Er b i e t e t i h r nun an, daB s i e den Garten der Vergangenheit s e l b s t b e t r e t e . V i e l l e i c h t begegne s i e dort der Verschiedenen, der s i e dann s i c h e r s c h w e s t e r l i c h ge-sonnen s e i n mus.se. Ines lehnt ab. Sie f u h l t s i c h noch n i c h t h i e r z u b e r e i t , und dann mochte s i e den 'Garten gemeinsam mit ihrem Mann betreten.. Ines kann die Tote n i c h t im Leben dulden, und wenn man i h r begegnen s o l i , dann nur am Arm des Gatten, damit die Tote sehen kann, dap s i e keinen Anspruch an die Lebenden hat. Auch i n dem V e r h a l t n i s zwischen Rudolf und s e i n e r Frau b r i n g t Ines 1 Krankheit K l a r h e i t . Sie erkennt, dap es ihre Aufgabe n i c h t i s t , den P l a t z der Toten einzunehmen, vielmehr s o i l s i e den i h r zubestimmten eigenen P l a t z a u s f u l l e n ; s i e s o i l dem Mann n i c h t nehmen, was er hat, sondern geben. Nur so kann Ines e i n Leben fuhren, das i n s i c h b e r e c h t i g t i s t , und nur so kann s i e ihrem Mann w i r k l i c h etwas s e i n . Storm hat uns i n d i e s e r Novelle g l e i c h zwei Griinde gegeben, warum die Ver bindung zu den Toten n i c h t abreipen d a r f . Es i s t f u r den Lebenden die Be-s t a t i g u n g des eigenen Lebens, wenn man weip, dap man nach dem Tod n i c h t vergessen wird. Ines b i t t e t Agnes f o r m l i c h darum, dap Agnes auch an s i e denk wenn s i e sterben miisse. Es i s t f u r den Lebenden aber auch die Mahnung, die 52 Gegenwart r i c h t i g zu nutzen. Die Gegenwart s o l i keine Wiederholung der Ver-gangenheit s e i n , sondern e i n W e i t e r s c h r e i t e n . Dies i s t nur moglich, wenn die Vergangenheit gegenwartsnah, d.h. konkret b l e i b t . Im c h r i s t l i c h e n W e l t b i l d hat der Gedanke der U n s t e r b l i c h k e i t einen enormen E i n f l u B auf die s i t t l i c h e Haltung des Menschen. Auch bei Storm s t e l l e n wir e i n , wenn auch schwacheres, e t h i s c h e s Verantwortungsgefuhl f e s t , das durch eine vom Menschen geschaffene 1 3 " U n s t e r b l i c h k e i t " m o t i v i e r t wird. J In Eekenhof v e r d i c h t e t Storm d ie U n s t e r b l i c h k e i t nach dem Tode d e r a r t , daB s i e zum t a t s a c h l i c h e n E i n g r i f f i n dieses Leben wird. Es i s t die Mutter, unter deren B i l d s i c h die beiden Kinder gefunden haben, d ie schiitzend ihre Hande uber s i e h a l t . A l s Hennicke seinen eigenen Sohn umbringen w i l l , um dessen Eigentum e n d g u l t i g an s i c h zu r e i p e n , i s t er iiber die Erscheinung der Mutter so erschrocken, daB er mit einem S c h r e i zu Boden f a l l t . Es b l e i b t nun o f f e n , ob er t a t s a c h l i c h eine Erscheinung gesehen hat, ob er e s s i c h i n der Aufregung, i n die ihn das schauderhafte Vorhaben g e s t i i r z t haben muB, nur e i n g e b i l d e t hat, ob es das Gewissen i s t , das ihm im l e t z t e n Augenblick die Reichweite s e i n e r Tat zum BewuBtsein b r i n g t , es b l e i b t bestehen, dap • die Wendung im Zeichen der Mutter, e i n e r Toten, s t e h t , eine Tote d i r e k t e n E i n f l u p aufs Leben hat. Fur Storm bedeutet: die F a m i l i e e i n D r e i e c k s v e r h a l t n i s , das an k e i n e r S t e l l e unterbrochen s e i n d arf. Die Verbindung zwischen den E l t e r n unter-einander und der einzelnen E l t e r n t e i l e zu den Kindern mup i n t a k t s e i n . Es i s t darum unmbglich e l t e r l i c h e Beziehungen zu einem Kind pflegen zu wol l e n , wenn man den Ehepartner ausschliepen w i l l . Dies nun geschieht i n der Novelle Von J e n s e i t des Meeres. J e n n i i s t die Tochter eines P f l a n z e r s und ei n e r Farbigen. Sie l e i d e t sehr darunter, ohne Mutter aufwachsen zu mussen. A l s Kind v e r s t e h t s i e es n i c h t , warum dies so s e i n mup. Zu ihrem Vater hat s i e k e i n V e r t r a u e n s v e r h a l t n i s und i s t f r o h , b ei Verwandten s e i n zu diirf e n . 53 E r s t nachdem s i e herangewachsen i s t , s t e l I t s i e dem Vater d i e Frage nach der Mutter. Dieser entgegnet i h r , daB'es unmoglich gewesen s e i , s i e b e i i h r e r Mutter zu la s s e n : "Sie war u n g l a u b l i c h schon, jene F r a u j . . . Aber man du r f t e s i e n i c h t reden horen; der schone Mund stlimpente i n der gebrochenen.Sprache der Neger; es war das - Gep.lapper eines Kindes. - Jene Frau, J e n n i , war keine G e s e l l s c h a f t e r i n f i i r ;d.'i;ch, wenn du das werden s o l l t e s t , was du geworden b i s t . " (1,659) Der Vater e r k l a r t h i e r s e i n e r Tochter,- wie die Mutter n i c h t nur f i i r s i e unmoglich gewesen ware, sondern wie auch s i e ihm n i e Frau s e i n konnte. Eine Frau, deren k i n d i s c h e s Reden man n i c h t ertragen kann, wird nie zur Lebensgefahrtin werden. Schon von der er s t e n Begegnung an, muB s i c h der Vater h i e r i i b e r k l a r gewesen s e i n und auch der Tochter sind spater ahnliche Gedanken gekommen: "Ich weiB wohl, daB wir schon s i n d , . . . verlockend schon, wie die Siinde, die unser Ursprung i s t . " (1,655) Die Begegnung mit d i e s e r schwarzen Frau i s t Siinde, denn der Vater weiB, dap er s i e n i c h t h e i r a t e n wird,und dap e i n K i n d , das moglicherweise geboren w i r d , n i c h t i n geordneten V e r n a l t n i s s e n aufwachsen wird. So wie der Vater nur die aup e r l i c h e n Reize der Frau sah und beanspruchte, so hatte er s i c h auch z u f r i e d e n geben miissen, das Kind d i e s e r Frau zu'iiberlassen und res.; nach nach deren Ansichten und Lebensanschauungen aufwachsen zu lass e n . Doch nun s t e l l t er Anspriiche. E r mochte seine Tochter i n seinem Sinne aufziehen. Dies geht n a t i i r l i c h nur f e r n von der Mutter. Es g e l i n g t dem Vater, aber nur unter dem Opfer des Ver z i c h t e s auf die Liebe seiner Tochter. Fiir die Tochter wird die abwesende Mutter zum I n b e g r i f f der i h r fehlenden Liebe und wird entspre-chend w i d e r g e l i e b t . Die d e r a r t i g a u f g e t e i l t e F a milie kann nur einen T e i l i h r e r V e r p f l i c h t u n g e r f i i l l e n , den g e i s t i g e n I h h a l t geben, aber nicht- die gefiihlsmapige S e i t e b e f r i e d i g e n . Ware das Kind nun bei der Mutter geblieben, h a t t e es wohl Liebe e r f a h r e n , dariiber hinaus aber n i c h t s . Der Vater, der die Konsequenzen hatte Ziehen miissen, es aber n i c h t .rsi.chtzeitig t a t , i s t an 54 seinem Kind s c h u l d i g geworden, er hat es i n dieses Dilemma hineingestoBen. Hieran andert auch die weitere Entwicklung n i c h t s , i n der J e n n i ihre Mutter aufsucht und f e s t s t e l l e n mup, daB der Vater die Mutter r i c h t i g b e u r t e i l t hat. J e n n i kehrt trotzdem n i c h t zum Vater zuriick, yielmehr la-fit s i e s i c h von ihrem Verlobten zuriickholen. Die Mutterliebe' hat s i e f i i r immer v e r l o r e n ; s i e kann nun darauf v e r z i c h t e n , w e i l i h r die Liebe des g e l i e b t e n Mannes ge-schenkt wird. Das V e r h a l t n i s zum Vater b l e i b t w e i t e r h i n e i n r e i n vernunfts-mapiges: Jenni gesteht ihm nur zu, Recht gehabt zu haben, ohne ihn auch j e t z t a l s Vater zu l i e b e n . Der Vater hat bewuBt auf die f e s t e Form der Fa-m i l i e verzichtef-, er mup darum auf die Rechte des Vaters v e r z i c h t e n und kann f i i r seine Tochter n i c h t mehr tun, a l s jeder wohlmeinende Aupenstehende. Damit die F a m i l i e ihren E i n f l u B auf die einzelnen G l i e d e r ausiiben kann, i s t es notwendig, dap s i e a l s E i n h e i t besteht. I s t diese E i n h e i t i n irgend-e i n e r Form durchbrochen, dann bedeutet dies schwere s i t t l i c h e Schuld. In Carsten Curator sehen wir den a l t e n Vater im Schnee auf die Postkutsche war-te n . Sie s o i l seinen Sohn H e i n r i c h zum Weihnachtsfest aus Hamburg nach Hause bringen. H e i n r i c h kommt n i c h t . Er hat es s i c h anders i i b e r l e g t , mochte l i e b e r das Fest i n der Gropstadt verleben. Fast scheint es nur eine weitere B e s t a t i -gung seiner gedankenlosen Unbekiimmertheit zu s e i n , ganz im Sinne seines Mottos: "Mup geheni Wir kiimmern uns um n i c h t s ! " (11,88). Doch i n der Novelle bedeutet es mehr. tjber die getriibte Weihnachtsfreude hinaus bedeutet es Car-stens Unvermogen, die Familie zusammenzuhalten und v e r a n t w o r t l i c h zu l e i t e n . Wie die Spuren der Postkutsche bald vom f a l l e n d e n Schnee bedeckt werden und verschwinden, s o - l o s t s i c h die Verbindung zum Sohn und die M o g l i c h k e i t der Einflupnahme auf. Der B r i e f von H e i n r i c h b e s t a t i g t es. Er z i e h t den Trubel des Weihnachtsmarktes der b e s i n n l i c h e n F e i e r vor; i n der Feme kann er. mit z w e i f e l h a f t e n Freunden Geschafte e i n f i i d e l n , .welche die Gegenwart des red-l i c h e n Vaters n i c h t ertraeen. 55 H e i n r i c h kommt spater i n die v a t e r l i c h e Stadt zuriick, um s i c h dort nieder-zulassen. Es i s t aber n i c h t der Zug zur F a m i l i e , sondern die Berufsmoglichkeit, die ihm der Vater b i e t e t . Das V e r h a l t n i s zwischen Vater und Sohn i s t zu e i n e r f i n a n z i e l l e n Abhangigkeit geworden, i n der die Familienbande nur noch dazu dienen, dem Vater Geld aus der Ta3che zu locken. Es i s t d i e Liebe des Vaters, die den Jungen h a l t , aber schon lan g s t n i c h t mehr l e i t e n kann. Sobald nun der Vater aus Gewissensgriinden jede weitere f i n a n z i e l l e H i l f e versagen mup, i s t auch dieses l e t z t e Band z e r r i s s e n , und der Sohn geht noch am g l e i c h e n Tage jammer1ich zugrunde. Aus der F a m i l i e ausgestopen i s t er von Gott und Menschen v e r l a s s e n , e i n Einsamer, der s i c h an einen Pfosten klammert und jeden Augenblick von der ihn umgebenden Wasserwiiste v e r s c h l u c k t werden mup. Auch i n Hans und Heinz K i r c h i s t die Familiengemeinschaft n i c h t vorhanden. Das Geschehen s p i e l t s i c h nur zwischen Vater und Sohn, unter bewuptem Aus-schlup der Mutter, ab. Hans macht seine Zukunftsplane f i i r den Sohn, ohne seine Frau t e i l h a b e n zu las s e n . A l s e i n B r i e f von Heinz kommt und dessen raschen A u f s t i e g b e r i c h t e t , wird auch dies verschwiegen. Das e l t e r l i c h e M i p v e r h a l t n i s kommt zum Hohepunkt, a l s Hans nach zweijahrigem Warten einen u n f r a n k i e r t e n B r i e f von seinem Sohn bekommt. F'dr den Vater bedeutet dies die B ankrotterklarung seines Sohnes und den Zusammenbruch se i n e r eigenen hochf1iegenden Plane. Unter diesen Umstanden i s t er n i c h t g e w i l l t , den B r i e f e i nzulosen. Aber. auch j e t z t f r a g t er seine Frau n i c h t , sondern han-d e l t . Nun begehrt s i e auf, dap es n i c h t s e i n Recht gewesen s e i , so zu han-deln. Doch es i s t zu spat. Heinz b l e i b t v e r s c h o l l e n . E r s t nach dem Tod der Mutter h o r t man v/ieder von ihm. Er kehrt zuriick, aber n i c h t a l s Sohn "des Hauses. Er i s t , e i n anderer geworden, e i n Fremder. Man: kann es ihm nur glauben, dap er Heinz i s t , denn k e i n e r erkennt ihn wieder,' s e l b s t die Tatowierung auf dem Unterarm aus der Knabenzeit i s t verschwunden. Vergangenheit und Zukunft sind f i i r ihn bedeutungslos geworden. Das Grab der Mutter, die Geschaftsblicher 56 des Vaters i n t e r e s s i e r e n ihn n i c h t , Die Fam i l i e hat s i c h s e i n e r z e i t von ihm losgesagt, da hat er s i c h von i h r losen miissen. S e l b s t die Mutter i s t ihm verlorengegangen, denn i h r hat es Hans ja unmoglich gemacht, den Sohn wieder-zusehen. M i t dem V e r l u s t der Familie n z u g e h o r i g k e i t hat f i i r Heinz jeder Glaube an eine s i t t l i c h e Ordnung und Verpf 1ichtung aufgehort: "Wen Vaters Hand ver-stoBen, der f r a g t b e i der nachsten Heuer n i c h t , was unterm Deck geladen i s t , ob Kaffeesacke oder schwarze Vogel, die e i g e n t l i c h aber schwarze Menschen s i n d ; wenn's nur Dublonen g i b t ; " ( l l , 5 8 l ) . Auch j e t z t kann der Vater den Weg zu seinem Sohn n i c h t finden-. Er denkt, wie d i e s e r Mensch so v o l l i g anders s e i , a l s der junge Heinz. Es f a l l t dem Vater n i c h t auf, daB auch e r mit Mehschenleben g e s p i e l t hat, daB er den Sohn seinen eigenen ehrgeizigen Planen zum Opfer gebracht hat, daB ihm n i c h t d i e Verpf 1ichtung a l s Vater das Wichtigste war, sondern der Wunsch im Sohn e r f i i l l t zu sehen, was er n i c h t e r r e i c h e n konnte. In dieses Traumbild paBt n a t i i r l i c h e i n Sohn, der n i c h t einmal genug Geld hat, einen an den Vater g e r i c h t e t e n B r i e f zu f r a n k i e r e n , n i c h t . Fiir ihn i s t e i n s o l c h e r Sohn e i n Lump. A l s nun der Wiedergekehrte so ganz zu dem u n f r a n k i e r t e n B r i e f paBt, da i s t es f u r den Vater eine formliche E r l e i c h t e r u n g annehmen zu konnen, daB es n i c h t der Sohn i s t , sondern e i n Betriiger. Er l a B t es s i c h von anderen b e s t a t i g e n , daB die Tatowierung n i e verschwinden kann. Er weist seinen Sohn> aus dem Haus. Doch da erkennt man i h n . Die Schwester f i n d e t den von Heinz zuriickgelassenen Umschlag mit dem Geld, das ihn der Vater mitgeben w o l l t e . Es i s t - dies d ie g l e i c h e U n e i g e n n i i t z i g k e i t , die man am Kinde schon kannte. Bezeichnenderweise f i i r d i e Familienbande i s t es das Geld, das h i e r Heinz 1 rechtmaBige Zugehorigkeit zur Fa m i l i e beweisen muB. Die Liebe hat ihn n i c h t wiedererkannt, denn die Liebe hat ihn auch a l s Kind n i c h t geKannt, wenn man von der toten Mutter absehen w i l l . Und doch i s t es die Liebe, die einem an-dern Menschen die Augen d a f i i r o f f n e n , dap es w i r k l i c h Heinz i s t . Wieb, d ie 57 Jugendgespielin hat ihn erkannt, obwohl i h r das Leben bose m i t g e s p i e l t hat, •und s i e einen anderen Mann h e i r a t e n muBte. Sie t r a g t an d i e s e r Entwicklung keine Schuld, s i e i s t das Opfer e i n e r durch Eigensinn und Hochmut v o l l i g u n s i t t l i c h gewordenen Famil ienordnung. Auch V/ieb war den Planen des Vaters im ?feg, und i n der VerstoBung seines Sohnes hat er auch i h r Lebensgllick z e r s t b r t . Sie i s t j e t z t die Frau eines Trunkenboldes, Schenkmagd i n e i n e r verrufenen Spelunke. Die F a m i l i e , die n i c h t mehr a l s s i t t l i c h e Aufgabe ver-standen wurde, i s t zerbrochen und hat andere mit ins Ungluck gezogen. In Carsten Curator hat der Vater versucht, die Familienbande a u f r e c h t zu e r h a l t e n , so lange es moglich war, i n Hans und Heinz K i r c h hat der Vater s i e zerbrochen, w e i l er sah, wie wenig s e i n Sohn seinen hochfahrenden P l a -nen entsprach. Beiden Novellen gemeinsam i s t eine l e b h a f t e Anteilnahme an dem S c h i c k s a l des Sohnes, wenn: auch u n t e r s c h i e d l i c h m o t i v i e r t . Im Gegensatz h i e r z u stehen Im Sonnenschein und Der Herr E t a t s r a t . Obwohl man es kaum f i i r moglich h a l t , den sauberen und o r d e n t l i c h e n Kaufmann mit dem schmutzigen T r i n k e r zu v e f g l e i c h e n , so haben doch beide einen Zug gemeinsam. Das Leben muB s i c h nach ihren Wunschen r i c h t e n . Der Urgropvater (Im Sonnenschein) hat das M i l i t a r nie l e i d e n konnen, darum kommt es n a t i i r l i c h n i c h t i n Frage, dap seine Tochter einen O f f i z i e r h e i r a t e t , auch wenn d i e s e r e i n anstandiger Mensch i s t , sogar den Abschied nimmt, e i n Gut k a u f t und s i c h seBhaft macht. Der Urgropvater erwartet von s e i n e r Tochter F r a n z i s k a , ohne dap man dariiber reden mup, absoluten Gehorsam. Die Gropmutter e r z a h l t von ihm: "Er hat seine Sonne b i s i n i h r d r e i p i g s t e s Jahr erzogen.... Sie haben darum bis i n i h r spates A l t e r auch niemals so recht einen eigenen W i l l e n gehabt." ( l , J 0 5 ) An d i e s e r starken Personl ichke i t z e r b r i c h t das Lebensgliick der Tochter. Es wird ihm iiberhaupt n i c h t bewupt, etwas Verkehrtes zu tun; w a h r s c h e i n l i c h denkt er sogar, den Kindern durch seine strenge Erziehung den Weg zu einem dauerhaften Lebensgliick zu bahnen. V i e l l e i c h t d a r f man dem Urgropvater n i c h t 58 unbedingt Vorwiirfe machen: "was wiBt i h r junges Volk auch, wie es dazumalen war." (1,305) Es i s t die Z e i t , d ie den E l t e r n unbedingte Rechte einraumt. Im Rahmen der F a m i l i e b l e i b e n die Kinder Kinder. Man v e r g i B t , i n ihnen heranwachsende P e r s o n l i c h k e i t e n zu sehen und kann damit auch n i c h t i h r e An-sprtiche a k z e p t i e r e n , die s i e ans Leben s t e l l e n . Die Tragik l i e g t d a r i n , daB diese Erziehung den Menschen zur Unselbstandigkeit f i i h r t , aus der er s i c h n i c h t b e f r e i e n kann, besonders n i c h t gegen den W i l l e n des Vaters. In Ehren b l e i b t die v a t e r l i c h e A u t o r i t a t bestehen, und i n Ehren v e r r i n t e i n Leben f r e u d - 'and f r u c h t l o s . Gegenuber dem Urgropvater i s t der E t a t s r a t eine w i r k l i c h bose Erscheinung. Er l e b t mit seinen beiden Kindern zusammen, ohne s i c h um i h r e Belange und Interessen liberhaupt zu kiimmern. Die Mutter i s t f r i t h gestorben. Trotz s e i n e r G l e i c h g t i l t i g k e i t gegenuber dem Wohl der Kinder f o r d e r t er von ihnen, dap s i e s i c h ihm s t e t s zur Verfiigung h a l t e n . Die Tochter Phia kommt iiberhaupt n i c h t mehr aus dem Haus, seitdem s i e ihre Schulausbildung beendet hat. Archimedes darf die Gelehrtenschule a b s o l v i e r e n , a l s er aber die U n i v e r s i t a t besuchen mochte, wird es ihm rundweg abgeschlagen. Der Vater kann ihn besser f i i r seine Berechnungen im Wasserbauwesen gebrauchen. In diesem Hause, wo man nur den ewig brummigen v a t e r l i c h e n Dauersaufer vor s i c h hat, b l e i b t die Entwick-lung der Kinder g e i s t i g und s i t t l i c h stehen. Wie k i n d l i c h Archimedes b l e i b t , z e i g t s i c h i n seinem s i c h mit jedem Jahr erneuernden Kontakt mit der jewei-l i g e n Prima der Gelehrtenschule und i n den Begegnungen mit zuriickkehrenden Studenten, die nur von dem f r e i e n Burschenleben berichten konnen. Archimedes' Wunsch s i c h doch auch a l s Mann zeigen zu d i i r f e n , f i n d e t e n d l i c h im Trinken eine M o g l i c h k e i t . Nach Jahren d a r f er doch zur U n i v e r s i t a t . Der Hausdiener K a f e r , Leibdiener des E t a t s r a t s , hat es b e i seinem Herrn durchgesetzt, um f r e i e Hand f u r s e i n schmutziges S p i e l mit Phia zuhaben. Nun racht s i c h die G e h a l t l o s i g k e i t des Familienlebens. Archimedes hat keine Mapstabe: Er l e r n t 59 gern, z e i g t s i c h auch gern a l s Mann der Welt und macht jede K n e i p e r e i mit. Beides kann s e i n schwachlicher Korper n i c h t v e r k r a f t e n . Archimedes a r b e i t e t und t r i n k t s i c h zu Tode. Seine Schwester wird unter den Augen des n i c h t s e -henden und auch u n i n t e r e s s l e r t e n Vaters - d i e s e r w i l l n i c h t einmal die Schul-den seines gestorbenen Sohnes begleichen - zum Opfer des r u c k s i c h t s l o s e n K a f er. Sie s t i r b t b e i der Geburt des Kindes. Der e g o i s t i s c h e Vater hat seinen Kindern n i c h t - n u r n i c h t s ins Leben mit-gegeben, sondern ihnen jede Lebenskraft geraub't. Der Keim der spateren ver-h a n g n i s v o l l e n Entwicklung i s t damit b e r e i t s i n das z e r r i i t t e t e Farailienverha.lt-n i s v e r l e g t . Die Kinder konnen n i c h t zu selbstandigen Menschen h e r a n r e i f e n und miissen darum t r o t z a l l e r Veranlagung i n den>. ihnen liegenden Aufgaben versagen. Phias inniges Abhangig- und Anhanglichkeitsgef'iihl hatte s i e zur R o l l e der Frau und Mutter bestimmt; nun wird s i e zur Mutter aus k i n d l i c h e m Unverstand und z e r b r i c h t daran. Archimedes d a r f e n d l i c h den Traum seiner Ju-gend W i r k l i c h k e i t werden sehen - und kann ihn n i c h t meistern. Die F a m i l i e i s t i n der Verdrehung der Verpf1ichtung ins U n s i t t l i c h e zum Fluch geworden. Die Kinder werden f i i r die Siinden des Vaters b e s t r a f t . Wie b e r e i t s gesagt wurde, i s t die Familie e i n D r e i e c k s v e r h a l t n i s zwischen E l t e r n und K i n d ( e r n ) . Manchmal kommt jedoch e i n f a l s c h e s Element mit i n die Ehe und F a m i l i e h i n e i n , das n i c h t hineingehort. Es sind d ie Ehen, die von Miittern geplant und e i n g e f a d e l t werden. In Immensee i s t es die Mutter, die auf die Verbindung der Tochter mit E r i c h drangt, da d i e s e r eine Frau ernah-ren kann, wahrend man bei Reinhard n i c h t weip, wann er einmal so we i t s e i n w i r d . Die Mutter hat s i c h e r das Wohl i h r e r Tochter im Auge, auch wenn es e i n recht m a t e r i a l i s t i s c h e s i s t ; es i s t i h r aber bestimmt n i c h t verborgen ge-b l l e b e n , wie sehr E l i s a b e t h an Reinhard hangt, und wie w i d e r w i l l i g s i e s i c h zur Verbindung mit E r i c h bewegen l a p t . E i n zweites Motiv i s t i h r die eigene Versorgung. M i t der g l e i c h e n S e l b s t y e r s t a n d l i c h k e i t , mit der s i e die Verbindung 60 b e t r e i b t , f i i h l t s i e s i c h a l s M i t g l i e d der neuen Familiengemeinschaft. Sie i s t n i c h t einmal damit z u f r i e d e n s i c h einzuordnen, s i e iibernimmt sogar die Rechte und P f l i c h t e n der jungen Hausfrau. Sie i s t es, die den S c h l u s s e l -korb t r a g t , n i c h t E l i s a b e t h . In der Person der Mutter., sehen wir ganz kon-k r e t , wie die Familie etwas n i c h t Zugehoriges e i n s c h l i e B t und darum n i c h t zur normalen Form der F a m i l i e durchstoBen kann. Das Dreieck. i s t b e r e i t s ohne Kind geschlossen, und unter diesen Umstanden sind Kinder kaum zu er-warten. Auch i n Schweigen f i n d e t etwas Ahnliches s t a t t . Die Mutier/mochte ihren Sohn v e r h e i r a t e n , n i c h t um s i c h s e l b s t versorgt zu wissen, sondern um ihn s i c h zu. e r h a l t e n . Sie f o l g t dem Vorschlag des A r z t e s , der f i i r den Sohn i n der Verheiratung den Weg zur v o l 1 igen Gesund.ung s i e h t . In dem Schweigen, welches s i e ihrem Sohn a u f e r l e g t , z e i g t s i c h n i c h t nur i h r e Angst, daB die f r i i h e r e Krankheit des Sohnes der Ehe im Weg stehen konnte, sondern der Wunsch, den Sohn f i i r immer an s i c h g e f e s s e l t zu sehen. Sie hat mit ihrem Sohn e i n Geheimnis, das zu e i n e r Gemeinschaft f i i h r t , von der die Schwiegertochter ausgeschlossen i s t . Wie e g o i s t i s c h s i e i n i h r e r Haltung i s t , wird b e i der v o l l i g e n Gesundung, nachdem das Schweigen gebrochen wurde, offenbar. Anna sagt i h r , daB i h r Sohn auch ohne s i e , Anna, genesen ware, daB a l s o die Ehe zu diesem Zweck n i c h t notwendig gewesen v/are. "Aber. j e t z t - - v i e l l e i c h t -j e t z t bin .ich doch s e i n G l i i c k ] " (11,808). Frau von S c h l i t z i s t wie vom Schlage g e r i i h r t , b i s s i e e n d l i c h stammeln kann: " D a f i i r . . . hast du mich arm gemacht." (11,80°) In dieser Novelle i s t es moglich gewesen, die Familienordnung h e r z u s t e l l e n , das, was n i c h t h i n e i n g e h o r t , auszuscheiden. Auch wenn der e r s t e AnstoB zum Kennenlernen der beiden jungen Leute u n s i t t l i c h war, so haben die Dinge doch i h r e n normalen Lauf genommen, und die Ehe i s t darum nach Bereinigung der Hin-dernisse moglich. Die Mutter wird nun von Sohn und Tochter a l s Mutter g e l i e b t , 61 aber ihren Anspruch an die junge F a m i l i e muB s i e aufgeben. Nun steht der E r f i i l l u n g des Famil i e n g l i i c k s n i c h t s mehr im Weg. E i n Kind kann j e t z t den f u r es bestimmten P l a t z einnehmen. Die N o v e l l e n , die mit der E i n h e i t der F a m i l i e zu tun haben, schneiden meistens einen zweiten Problemkreis an. Es i s t die Verpf 1ichtung der Famil i e n -g l i e d e r f i i r einander, ganz. besonders die der E l t e r n den Kindern gegeniiber. Fassen die E l t e r n dies n i c h t a l s eine s i t t l i c h e Verantwortung auf, bei der eigene 'Belange nur noch von zweitrangiger Bedeutung s i n d , dann f u h r t die Familiengebundenheit zum Ungliick. Manchmal sind den E l t e r n aus irgendwelchen Grtinden die Hande gebunden. Dies i s t b e i Carsten Curator der F a l l . Er s i e h t d i e g e f a h r l i c h e Veranlagung seines Sohnes, aber er kann n i c h t mit der h i e r so notxrendigen v a t e r l ichen Strenge durchgre i f en. Er f i i h l t sich-gebunden durch das Gefuhl der eigenen Schuld. Die Bestrafung im Sohn i s t ihm der gerechte A u s g l e i c h f i i r das siindige. V e r h a l t n i s . i n dem er mit seiner Frau l e b t e . Aber darii.ber hinaus hat er noch einen zweiten Grund mit dem Sohn milde zu ver-fahren. Der Sohn f u h r t doch nur das Leben, wie es ihm i n seinen Erban.lagen vorgeschrieben i s t . Unter diesen Umstanden i s t es doch kaum mdglich, ihn v o l l f i i r das Verkehrte seines Tuns v e r a n t w o r t l i c h zu machen. M i t diesem Punkt beriihren wir e i n auperst wichtiges Gebiet i n Storms s i t t l i c h e r Welt-anschauung. Steht man dem, was unter dem Gesetz der Vererbung geschieht, machtlos gegeniiber? L i e g t h i e r s i t t l i c h e Verantwortung vor? Kann Schuld und S t r a f e dermaBen auseinander'gezogen werden, wie wir es schon im A l t e n Testa-ment ausgedriickt f i n d e n : "der da heimsucht der Vater M i s s e t a t an den Kindern bis i n das d r i t t e und v i e r t e G l i e d " ^ oder l i e g e n diese Dinge j e n s e i t s von Gut und Bose, d.h. Schuld und Siihne und miissen angenommen werden, wie es im 15 Neuen Testament h e i B t : "Es hat. weder d i e s e r geslindigt noch seine E l t e r n " . In e i n e r ganzen Reihe von Novellen behandelt Storm das Thema der Verer-bung. N i c h t immer i s t es so z e n t r a l , f i i r Storm i s t es i n diesem F a l l sogar 62 l e b e n s w i c h t i g , wie i n Carsten Curator. Hier bedeutet doch die Schwache:.. des Sohnes A h n l i c h k e i t mit der Mutter. Gegenuber den c h a r a k t e r l i c h e n Fehlern der Mutter i s t Carsten schwach geworden und hat seine P r i n z i p i e n h i n t a n s t e l l e n miissen, er i s t sogar i n seinem V e r h a l t n i s zu i h r s c h u l d i g geworden, wie kann er nun die Verantwortung f u r seinen Sohn ablehnen, ohne s i c h sagen zu miissen, dap er mit z w e i e r l e i Map mipt. Die Verantwortung i s t er f r e i w i l l i g eingegan-gen, er kann s i e n i c h t mehr abs c h u t t e l n . Aus d i e s e r Gebundenheit an die e i -gene Schuld e r k l a r t s i c h Carstens unglaubliche Nachsicht gegenuber dem Sohn. In s e i n e r D e f e n s i v s t e l l u n g i s t Carsten jedoch n i c h t nur zu n a c h s i c h t i g , er vergeht s i c h an s e i n e r P f l e g e t o c h t e r Anna. Es i s t Anna f r e i e r Entschlup H e i n r i c h zu h e i r a t e n , es i s t aber Carstens P f l i c h t , s i e liber die b i s j e t z t geheimgehaltenen Vorgange i n Hamburg zu u n t e r r i c h t e n . A l s das S c h i c k s a l Carsten e n d l i c h zwingt, energisch durchzugreifen, i s t es zu spat. Anna i s t f i n a n z i e l l r u i n i e r t und H e i n r i c h wird durch das Wort des Vaters i n den Tod g e t r i e b e n . Auch i n der Novelle Auf der U n i v e r s i t a t f i i h r t Vererbung zum Tod. Hier i s t es die Hauptgestalt, Leonore Beauregard, die aber n i c h t e i g e n t l i c h e Laster geerbt hat, sondern von ihrem franzosischen Vater e i n etwas fremdlandisches Aupere, das die Aufmerksamkeit der jungen Leute auf s i e z i e h t . A l s die Schli-l e r der Gelehrtenschule.' den o b l i g a t e n Tanzkursus a b s o l v i e r e n w o l l e n , f e h l t es unter den besser g e s t e l l t e n Biirgerstochtern an einer Tanzerin. Man be-s c h l i e p t die Handwerkstochter Lore einzuladen. Obwohl s i e von den anderen Madchen geschnitten w i r d , reipen s i c h die Jungen um s i e , denn keine kann so tanzen. Das Blut ihres Vaters kommt h i e r zum Ausbruch und wird von den ehr-baren Biirgerstochtern a l s f r e m d a r t i g und unsolide abgelehnt. Fur Lore bedeu-t e t diese Erfahrung z w e i e r l e i . Sie merkt, dap die jungen Manner s i e wegen ihre s Temperaments schatzen, dap man s i e jedoch a n d e r e r s e i t s i h r e r n i e d r i g e n Geburt wegen n i c h t v o l l anerkennt. A l s i h r Tanzer P h i l i p p s i e im Schlopgarten 6 5 kiipt und h o f f t , s i e v;ird am nachsten Tag wiederkommen, hat er s i c h g e i r r t . Lore sagt es ihm auf den Kopf zu, er wurde eines Tages doch nur eine der 11 f e i n e n Damen" h e i r a t e n . Fur Lore i s t d i e s e r K 0 n t a k t mit e i n e r hoheren Gesells'chaftsklasse ver-h a n g n i s v o l l geworden. Es b r i n g t den Zwiespalt ihres Wesens, die Gebundenheit an die einfachen, f e s t e n Regeln des Handwerkerstandes und den T r i e b nach innerer und auperer F r e i h e i t an die Oberflache. Das E r l e b n i s des Tanzkursus l a p t s i e n i c h t mehr mit i h r e r a u g e n b l i c k l i c h e n S t e l l u n g z u f r i e d e n s e i n . Auch wenn s i e von Ohristoph, einem Schreiner, g e l i e b t w i r d , wird s i e ihn n i c h t h e i r a t e n konnen. Der A b s t i e g i h r e s Lebens auBert s i c h i n einem .scheinbaren s o z i a l e n Auf-s t i e g . E r s t die s t i l l e Liebe des einfachen. Handworkers, der s i e nur von f e r n anbetet und n i c h t den Mut hat, etwas zu sagen; dann die Tanzstunde, wo man g e s e l l s c h a f t l i c h miteinander v e r k e h r t , ohne s i e w i r k l i c h a l s g l e i c h b e -r e c h t i g t ernst zu nehmen, wo man s i c h jedoch b e r e i t s groBere F r e i h e i t e n er-l a u b t , denn P h i l i p p s KuB geht b e r e i t s v i e l w e i t e r , a l s es s i c h C h r i s t o p h je erlauben wurde. Fiir P h i l i p p bedeutet dies V e r h a l t n i s nun n i c h t eine reine S p i e l e r e i , aber unbewuBt i s t er s i c h dariiber im k l a r e n , er wird s i e nie h e i -r a t e n . Die d r i t t e Bekanntschaft Lores i s t mit einem verrufenen Studenten, den man den Raugrafen nennt. E i g e n t l i c h l a p t s i c h die Begegnung mit dem Grafen ganz harmlos an. Er hat e i n P f e r d , auf dem er Lore, a l s er i h r Inte.r-esse bemerkt, r e i t e n l a B t . Scheinbar i s t es e i n w e i t e r e r A u f s t i e g i n Lores Leben, doch dieses hoch zu RoB i s t nur e i n Irrtum. Der Raugraf f u h r t das Pferd,und Lore i s t i n s e i n e r Hand. Ohristoph kommt hinzu und i s t e n t s e t z t . Die Folge i s t eine S c h l a g e r e i mit dem Raugrafen beim nachsten Tanzvergniigen, und Ohristoph muB die Stadt v e r l a s s e n . Er i s t jedoch mit Lore v e r l o b t und w i l l s i e eines Tages auch h e i r a t e n . Lore hort nun von ihm, dap er s i c h i n der Feme v e r h e i r a t e t habe, s i e h t nun keinen Grund, s i c h f i i r ihn f r e i z u - i 64 h a l t e n und w i r f t s i c h dem Raugrafen i n die Arme. Als s i c h d ie Hochzei-ts-n a c h r i c h t a l s Irrtum h e r a u s s t e l l t , i s t es zu spat, Lore kann n i c h t mehr zu C h r i s t o p h zuriick. Sie hat a l l e s , was s i e im Leben zu geben h a t t e , ver-schenkt. Der Raugraf driickt es recht z y n i s c h aus: "wir beide, wir verstehen uns aufs Vergeudeni" ( l , 6 0 l ) . Lore nimmt s i c h bald darauf das Leben. Ohristoph g l a u b t , es ware a l l e s anders gekommen, wenn die Gelehrtenschu-l e r s i e s e i n e r z e i t n i c h t zum Tanzkursus eingeladen hatten. Lore ware dann ni e auf den Gedanken gekommen, hoher hinaus zu w o l l e n , a l s die Frau eines einfachen Handwerkers zu werden. Die lahme Marie s i e h t wieder die Schuld bei C h r i s t o p h . Er ware v i e l zu gutmiitig und hatte dem Madchen n i c h t nachgeben s o l l e n , a l s s i e zum Ballhaus w o l l t e . Doch beide iiuBerungen zeugen von e i n e r K u r z s i c h t i g k e i t , die das C h a r a k t e r i s t i s c h e an Lore n i c h t erkennen w i l l . Es s i n d n i c h t die Gelegenheiten, die Lore auf den f a l s c h e n Weg gebracht haben, es i s t das Erbe ih r e s Vaters, welches s i e n i c h t verleugnen kann. Schon ganz im Anfang, a l s die Jungen mit i h r e r Mutter sprechen, ob Loren mit zum Tanzen d i i r f e , i s t s i e s c h n e l l h i n a u s g e s c h l i i p f t um s i c h zu putzen. Der Vorschlag s t e l l t s i e n i c h t vor eine neue S i t u a t i o n , sondern e r f u l l t einen Wunsch, den s i e schon- lange gehabt hat, ohne daB s i e ihn konkret durchda.cht h a t t e . Auch dem E r z a h l e r i s t e s u n m o g l i c h s i c h v o r z u s t e l l e n , daB Christoph und Lore je e i n Paar s e i n konnten. Trotz a l l e r Erniedrigung und Enttauschung im Leben kann Lore i h r e Natur s e l b s t im l e t z t e n Augenblick n i c h t verleugnen. Aufs schonste geputzt e r t r a n k t s i e s i c h . E i n F i s c h e r i n f o r m i e r t die Freunde h i e r i i -ber: "Es muB doch eine von den vornehmen F r a u l e i n s s e i n I " ( l , 6 0 5 ) . Der e i n z i g e , der Lore w i r k l i c h verstanden hat, i s t i h r Vater. An ihn denkt s i e kurz vor ihrem Tod, denn k e i n e r habe s i e so g e l i e b t , wie er. Er nannte s i e auch immer "mon b i j o u " ( l , 5 6 l ) . In Aquis Submersus s p i e l t die Vererbung nur eine k l e i n e Nebenrolle. Eine Ahnfrau, die vor mehr a l s hundert Jahren gelebt hat, i s t verantwortl i c h f i i r 65 Wulfs hochmiitigen und herzlosen Charakter. Obwohl Storm dem Leser .diesen Punkt i n der Beschreibung des Ahnenbildes sehr klarmacht, l a B t er Wulf doch die ganze Scharfe der S t r a f e f u r s e i n u n s i t t l i c h e s Leben erfahren. -Wulf st i r b . t jammerlich a,n dem Bip eines t o l l w i i t i g e n Hundes. Wahrscheinlich i s t es derselbe Hund , mit dem er f r i i h e r seinen Pflegebruder gejagt hat. In John Riew' und Der Herr E t a t s r a t behandelt Storm das' Thema der Trunk-, sucht. In beiden Novellen steht der Gedanke der Vererbung nur im Hintergrund. Der E t a t s r a t v e r f u h r t seinen Sohn zum Trinken, aber doch nur i n d i r e k t . Wie b e r e i t s f r i i h e r angedeutet wurde, i s t es Archimedes' Wunsch s i c h a l s Mann zu z e i g e n , der ihn auf diese Bahn t r e i b t . In John Riew' l i e g t eine e r b l i c h e Be-l a s t u n g Annas wohl kaum vor, denn der Vater beginnt das Trinken e r s t , nach-dem das Kind geboren wurde. Es i s t John, der s i c h spater des verwaisten K i n -des annimmt. und es im Scherz an den GenuB von Rum gewohnt. Aber auch Anna i s t n i c h t t r u n k s i i c h t i g , t r o t z d i e s e r immerhin e i g e n a r t i g e n Kur. Die grope Gefahr l i e g t d a r i n , dap s i e das Trinken n i c h t mehr ernst nimmt. Sie s i e h t , wie John regelmapig t r i n k t , ohne dap d i e s e r etwas Verkehrtes h i e r i n s i e h t , ohne dap es ihm schadet. A l s s i e nun spater den Baron kennenlernt, i s t es f i i r s i e n i c h t s Besonderes i n dessen G e s e l l s c h a f t a l k o h o l i s c h e Getranke zu geniepen. Dap der Baron s i e betrunken machen kan, darauf i s t . s i e n i c h t gefapt. Die i h r aner-zogene L e i c h t s i n n i g k e i t dem Trinken gegeniiber hat i h r Leben r u i n i e r t . Es i s t ihr n i c h t mogl i c h , das im Trunk empfangene Kind zu l i e b e n , denn f i i r s i e i s t es immer nur Erinnerung an d i e Stunde i h r e r Erniedrigung. A l s e i n z i g e n Ausweg s i e h t s i e die F l u c h t aus dem Leben. , John nimmt s i c h nun des Kindes an. Er f i i h l t s i c h v e r p f l i c h t e t gutzumachen, was er an der Mutter g e f e h l t hat. Der Junge e r f i i l l t a l l e Hoffnungen und s t e i g t bald bis zum Kapitan auf. Das Erbe der Mutter scheint an ihm spurlos voriiber-gegangen zu s e i n . Aber h i e r s c h a l t e t s i c h die Stimme des E r z a h l e r s e i n , und wir d i irfen g e t r o s t Storm s e l b s t h i n t e r diesen Worten sehen, der im eigenen 66. Leben genug Kummer mit seinem tr u n k s i i c h t i g e n Sohn Hans erfahren hat, ohne dap er d i e s e r Not hatte steuern konnen, wenn d i e Novelle mit den folgenden Worten s c h l i e p t : " e s i s t j e t z t a l l e s gut, denn wir haben die Hoffnung, f r e i -l i c h auch nur d i e s e , . . . aber die Hoffnung i s t die H e l f e r i n zum Leben und meist das Beste, was es mit s i c h f i i h r t . " (11,651) Die Novelle endet nega-t i v e r , a l s wir es nach dem V e r l a u f der Entwicklung hatten erwarten d i i r f e n . Storm kann es n i c h t u n t e r l a s s e n auf die mogliche F r u c h t l o s i g k e i t auch des besten Bemiihens hinzuweisen, denn er hat die Hoffnung f i i r seinen Hans schon lange aufgeben miissen. Noch eine weitere A r t der Yererbung- behandelt Storm. Es i s t der Sohn, der dem Vater sehr a h n l i c h i s t . Hans und Heinz K i r c h zeigen schon i n ihren Vor-namen, dap s i e aus einem Holz geschnitz.t s i n d . Neben manchen guten Eigenschaf-ten t e i l e n s i e s i c h auch i n d i e C h a r a k t e r f e h l e r S t o l z und Unbeugsamkeit. So-lange nun der Sohn den Planen seines Vaters f o l g t , h e r r s c h t eine kaum g e t r i i b -te Harmonie. G-eht Heinz auf einmal einen eigen Weg, h i e r i s t es das V e r h a l t -n i s mit Wieb, da s e t z t s i c h der Vater g l e i c h h i n , um seinem Sohn den Kopf b r i e f l i c h gehorig zu waschen. Der E r f o l g i s t vorauszusehen. Heinz s c h r e i b t n i c h t mehr. A l s er doch wieder e i n Lebenszeichen von s i c h g i b t , i s t es nicht. mehr der g l e i c h e Heinz; das Leben hat den Unbeugsamen weich gemacht. Nackt t r i t t er vor seinen Vater, doch der mochte keinen B e t t l e r zum Sohn; er lehnt es ab, den B r i e f e i n z u l o s e n . A l s Heinz t a t s a c h l i c h nach Hause kommt, erkennt man ihn n i c h t mehr. Er hat s i c h t o t a l verandert. . Die Ztige, die er f r i i h e r mit dem Vater gemeinsam h a t t e , haben s i c h v e r l o r e n . Geblieben i s t seine f r i i h e r e G-ropziigigkeit unddie Liebe zu Wieb. Tragisch i s t h i e r das durch die Vererbung hervorgerufene Dilemma. Die g l e i c h e Oharakterveranlagung f i i h r t zur urspriing-1ichen Entzweiung, Vater und Sohn konnen n i c h t zusammenleben; das Fehlen der g l e i c h e n Zuge f i i h r t zur endgtiltigen Verstopung, denn es war l e t z t e n Endes der eigene Oharakter, den der Vater im Sohn suchte und schatzte. 6i; VI. Der Mensch und die Umwelt In unserem Weg iiber die Liebe, Ehe, F a m i l i e hat s i c h der Personenkreis erwei'tert, ohne jedoch aus 'dem Rahmen einer engen und l e t z t e n Endes auf s i c h bezogenen Welt herauszutreten. Abergrerade diese Grundbausteine der mensch-1 ichen G e s e l l s c h a f t diirfen i n i h r e r V e r a n t w o r t l i c h k e i t n i c h t auf s i c h be-schrankt b l e i b e n , um n i c h t unfruchtbar zu werden. In ihnen kann der Mensch den notwendigen Halt f i n d e n , den er braucht, um s i c h i n e i n e r AuBenwelt zu behaupten, d i e zwar n i c h t unbedingt f e i n d l i c h , aber-auch s e l t e n f r e u n d l i c h i s t . Dieser menschliche Riickhalt i s t um so mehr. vonndten, a l s i n der Storm-schen Welt, eine Verankerung i n der j e n s e i t i g e n Welt n i c h t mehr mdglich i s t . Wenn nun der Mensch t r o t z e h e l i c h e r Gemeinschaft und Fa m i l i e s i c h von der Aupenwelt a b s c h l i e p t , dann bekundet er h i e r d u r c h , daB er f i i r seine Person S i c h e r h e i t gefunden, aber n i c h t w i l l e n s i s t , hiervon an andere weiterzugeben. Wir haben es mit einem Egoismus zu tun, der wohl n i c h t mehr a u s s c h l i e B l i c h auf die eigene Person g e r i c h t e t s e i n muB, aber i n seinen Auswirkungen.einem solchen gleie'.h kommt. Nun i s t es e i g e n a r t i g zu sehen, dap Storm i n seinen Novellen diesen F a l l kaum behandelt, ohne darauf hinzuweisen, dap die Ehe oder F a m i l i e s e l b s t n i c h t i n Ordnung i s t . Den krassesten F a l l menschlicher Ichbezogenheit und Abkapselung z e i g t er jedoch i n Menschen, die s e l b s t den Weg zur Ehegemeinschaft n i c h t f i n d e n konnten, _rein formal mogen s i e v e r h e i -r a t e t gewesen s e i n . G l e i c h zweimal behandelt er das Thema des absoluten Egoismus, einmal a l s Rahmennovelle, i n der s i c h der Rahmen iiber d r e i Gene-ra t i o n e n e r s t r e c k t , zum andern' a l s Marchen. Im Eachbarhaus l i n k s f u h r t uns i n das Haus ei n e r altgewordenen fri i h e r e n Schdnheit, die s e i n e r z e i t den Gropvater des E r z a h l e r s s a l s Kind und dann auch als= Erwachsene beriickte und doch n i c h t h e i r a t e t e . Die Novelle b e r i c h t e t n i c h t s iiber den e i g e n t l i c h e n Grund der Trennung, doch konnen wir wohl i n d i r e k t aus 68 dem Geschehen und dem U r t e i l des Gro'Bvaters, der s i e unbarmherzig nennt, s c h l i e S e n , daB f u r s i e die Ehe n i c h t eine gegenseitige Verpf1ichtung, son-dern nur die Bespiegelung i h r e r eigenen Person.-ist. Der Gropvater war a l s Kind b e r e i t gewesen, die goldenen Schaustiicke des Madchens immer wieder zu bewundern, a l s Erwachsener.war er wohl n i c h t g e w i l l t , dieses e i n s e i t i g e V e r h a l t n i s f o r t z u s e t z e n . Das Madchen l i e B ihn l a u f e n , hatte es doch geniigend Schmeichler,. i n deren G e s e l l s c h a f t s i e e i n prachtiges Leben ftihren konnte: "Sie lagen a l l e zu meinen FuBen; a l l e ! Der P r i n z , die O f f i z i e r e , d i e Sohne der groBen deutschen Handelshauser.... Ich habe s i e a l l e fortgestoBen, a l l e ! -Und das f r e u t mich noch !" ( I I , 2 2 0 ) . Nur einmal wird erwahnt, daB Madame Jansen v e r h e i r a t e t war, s i e s p r i c h t s e l b s t davon und zwar im Zusammenhang mit zwei P o r t r a i t s . Eins z e i g t einen schon a l t l i c h e n Mann, das andere eine lebens-l u s t i g e junge Frau. Die beiden P o r t r a i t s sind das e i n z i g e , was von der Ehe ti.briggeblieben i s t : Der Versorger und die junge Frau, die s i c h s e l b s t leben w o l l t e . Auch hier- i n d i e s e r Ehe g i b t es nur Selbstbespiegelung, und man e r -i n n e r t s i c h an die Ehe, w e i l durch s i e das schone Gemalde entstand. Die Schonheit i s t vergangen, doch etwas, was die Welt noch immer a n z i e h t , i s t geblieben: der Reichtum. Gewann die Schonheit durch die Bewunderung, so erha.lt s i c h der Reichtum nur i n der I s o l i e r u n g von der AuBenwelt. Es i s t darum n i c h t nur h u m o r i s t i s c h , dap s i c h die erste Begegnung zwischen dem Stadt-s e k r e t a r und seiner Nachbarin liber eine hohe Mauer h i n v o l l z i e h t . Fur Madame Jansen i s t es aber auch noch im spaten A l t e r w i c h t i g , die Aufmerksamkeit der V/elt auf s i c h zu Z iehen . Dies i s t moglich durch die Menge des Goldes und Gel-des i n ihrem Haus. G l e i c h z e i t i g muB sie. n a t u r l i c h dariiber wachen, dap k e i n e r an ihren B e s i t z herankommt. Nachts kann s i e aus Angst vor Dieben kaum s c h l a -f e n . Auch die Angst vor dem Tod h a l t s i e wach. Ihre e i n z i g e Freude i s t es dann, im Gold zu wiihlen und s i c h h i e r d u r c h neu zu vergewissern, welchen E i n f l u p s i e noch i n d i e s e r Welt h a t . So wie es i h r f r i i h e r eine Freude war, ihre Bewunderer 69 zuriickzustoBen, mochte s i e nun durch i h r Testament die Umwelt vor"den Kopf stopen: E i n V i e r t e l i h r e s Vermogens wird die Stadt bekommen, aber d r e i V i e r -t e l s o i l einem b e r e i t s wohldotierten A l t e r s h e i m f i i r abgedankte Seeleute und Soldaten zugewendet werden, damit s i e nach dem Tod der E r b l a s s e r i n n i c h t mehr b i l l i g e n Schnaps zu t r i n k e n brauchen, sondern immer Jamaica Rum i n ihren Flaschen haben. Das Leben s o l l t e f i i r Madame Jan sen S piegel i h r e r Personl i c h -k e i t s e i n , sobald s i e n i c h t mehr l e b t , s o i l d i e s e r S piegel zerschlagen wer-den. Ihr Geld konnte ihrem Leben noch n a c h t r a g l i c h einen Zweck geben, wenn es. gut angewendet wurde, aber dies mochte s i e verhindern. Was einmal von i h r e r Person l o s g e l o s t w i r d , s o i l jeden Wert v e r l i e r e n und s i c h ganz konkret i n Dunst v e r f l i i c h t i g e n . Fast scheint es, a l s ob die Begegnung mit dem S t a d t s e k r e t a r , und die damit verbundene Erinnerung an den Gropvater, besseren Geflihlen Raum macht, denn die A l t e mochte p l o t z l i c h i h r Testament zugunsten e i n e r armen Verwandten andern. Aber wieder i s t es die eigene Person, die herausgestrichen werden s o i l . Frau Jansen w i l l e i n e r Nichte einen T e i l i h r e s Vermogens vermachen, damit s i e einen Grafen h e i r a t e n konne. Ihr f a l l t es iiberhaupt n i c h t e i n , danach zu fragen, ob Mechthild noch f r e i i s t , s i e mochte nur beweisen, wie s i e mit ihrem Geld auch heute noch Grafen springen lassen kann. In ihrem Haus s o l l e n s i c h dann Graf und Nichte begegnen. Auch der Gedanke, Mecht-. h i l d konne eine Erb'schaft aus ihren Handen ablehnen, kommt i h r n i c h t . Wie f r i i h e r i h r e Schonheit, so i s t j e t z t das Geld i h r oberster MaBstab. Es kommt n i c h t soweit. In der Nacht vor der Testamentsanderung s t i r b t die a l t e Frau. Das S c h i c k s a l hat e i n g e g r i f f e n , es hat i h r Geld zuriickgewiesen. Die a l t e Frau glaubte, es s e i i h r f r e i e r W i l l e gewesen, das Geld den Schnapsnasen zu ver-machen, aber 4es war schon so. vorausbestimmt. E i n Leben der Eigensucht kann n i c h t s P o s i t i v e s hervorbringen, die Testamentsanderung hatte s i c h wahrschein-l i c h nur v e r h a n g n i s v o l l f u r Mechthild ausgewirkt. Fiir Storm i s t es e i n 70 ethisches G-esetz, daB s i c h die Spur von'einem im Egoismus vergeudeten Leben u n m i t t e l b a r nach dem Tod verwischt. Jede A r t i r d i s c h e r U n s t e r b l i c h k e i t s c h l i e p t s i c h damit aus. Pur Storm bedeutet dies das hochste StrafmaB i n ein e r ewig-k e i t s l o s e n Welt. Wenn nun Storm e i n noch ego z e n t r i s c h e r e s , noch unmenschlicheres Leben h a r t e r bestrafen w i l l , so kann er dies nur, indem er i n die u n r e a l i s t i s c h e Form des Marchens ausweicht. Dies geschieht i n Bulemanns Haus. Bulemann i s t a l s e i n Seelenverkaufer bekannt. S e l b s t seine schwarze Frau und die Kinder s o l i e r , nachdem er seine b e r u f l i c h e n Re i s en i n Wes.tindien beendet hat und wieder nach Europa zuruckkehren w i l l , i n die S k l a v e r e i verkauft haben. Zu Hause ubernimmt er das v a t e r l i c h e Pfandgeschaft und ver k a u f t so s c h n e l l wie moglich die ubernommen Pfandgegenstande ohne Ri i c k s i c h t auf etwaige Anspriiche der Eigentiimer, obwohl diese das Recht haben, s i e j e d e r z e i t e i n l b s e n zu diirfen'. Er z i e h t s i c h nun von a l i e n G-eschaften zuriick und t e i l t s e i n Vermogen i n Jahresbetrage auf, indem er e i n Lebensalter von neunzig Jahren veranschlagt. Abgeschlossen von der V/elt l e b t er nur noch seiner eigenen Person. Eine Ver-wandte, die f i i r .-ihren kranken Sohn einen gepfandeten S i l b e r b e c h e r z u r i i c k f o r -d e r t , w i r f t er zur Tur hinaus. Ihm i s t es n i c h t moglich, den Becher zuriick-zugeben, auch wenn er w o l l t e . Etwas unruhig wird er dann doch, a l s der Junge bald darauf s t i r b t . Den Fluch der Mutter, er moge mit seinen Bestien verkommen, gemeint sind h i e r seine beiden Katzen, nimmt er n i c h t e r n s t . "Er bedachte n i c h t , dap die Fliiche der Armen g e f i i h r l i c h s i n d , wenn die H a r t h e r z i g k e i t der Reichen s i e hervorge rufen hat." ( l , 4 0 j ) Doch mit dem Tod des Kindes andert s i c h p l o t z l i c h etwas i n seinem Haus. Die Katzen fangen an zu wachsen. Er b'eschuldigt die H a u s h a l t e r i n , Frau Anken, den Tieren etwas • ins F u t t e r gege-ben zu haben. Diese verla.pt das Haus und wird am nachsten Tag t o t aus dem Wasser gezogen. Auch s i e war im Zusammenleben mit Bulemann ihm so a h n l i c h geworden, dap s i e die Trennung'von ihren eigenen Schatzen n i c h t iiberstehen 7 1 konnte. In ihrem F a l l waren es Schranke a n g e f i i l l t mit Brotchen, die s i e vom Haushaltsgeld gekauft und f i i r ihre a l t e n Tage b e i s e i t e getan hatte. Bulemann s e l b s t wird das Opfer s e i n e r eigenen Geschopfe, mit denen er f r i i -her sogar das Bett g e t e i l t h a t t e . Diese sind inzwischen .so groB wie Tiggrr 1 geworden. Sie bewachen jede Bewegung Bulemanns: er d a r f n i c h t ans Fenster und n i c h t aus dem Zimmer. Er s t i r b t nach e i n i g e n Tagen, aber n i c h t ganz. Er wird immer wieder wach, i s t aber durch die erswungene Fastenkur zur GroBe eines e i n j S h r i g e n Kindes zusammengeschrumpft. Nun darf er ans Fenster, aber der Nachtwachter, der ihn bemerkt, glaubt einen Spuk zu sehen und geht wel-ter. Aufmachen kann Bulemann das Fenster n i c h t , d a f i i r i s t er v i e l zu k l e i n und zu schwach. Wir wissen n i c h t , ob Bulemann t a t s a c h l i c h s e i n eigen F l e i s c h und B l u t verkauft hat. Aber Bulemann f i i h l t s i c h v e r a n t w o r t l i c h an dem Tode des Kna-ben, denn die Mutter hatte ihm von ihrem Traum e r z a h l t , wonach der S i l b e r -becher den Jungen wieder gesund machen s o l l t e . In s e i n e r Eigenschaft a l s Seelenverkaufer (Sklavenhandler) hat Bulemann s i c h a l s menschlich unzulang-l i c h g e z e i g t . Seine g e s c h a f t l i c h e U n v e r a n t w o r t l i c h k e i t t r a t i n dem unrecht-maBigen Verkauf der Pfandgegenstande zutage. Direkte Schuld f i i h l t er jedoch e r s t nach dem Tod des Jungen und dies wohl h a u p t s a c h l i c h im UnterbewuBtsein, denn die Katze.n sind unbedingt a l s traumatische. Wesen zu verstehen. Sie sind die Eigenschaften Geiz und H a r t h e r z i g k e i t , die er s e i n Leben lang g e p f l e g t hat , b i s s i e s e i n e r Herr geworden s i n d , w e i l er s i c h durch hochste Verschul-dung f i i r immer an s i e gekettet hat. Sie. geben ihn e r s t wieder f r e i , nachdem s i e ihn seiner ganzen P e r s o n l i c h k e i t beraubt haben: Ihm.bleibt der Korper eines K l e i n k i n d e s , der AuBenwelt eine Spukgestalt. S e l b s t die Verbindung zu e i n e r ihm so a h n l i c h gebauten Welt i s t unterbrochen: er muB oben ver-. hungern, wahrend unten .das ganze GeschoB v o l l e r Brotchen i s t . Seine Charak-t e r e i g e n s c h a f t e n haben ihn v o l l s t a n d i g von der Umwelt i s o l i e r t , auch von 72 e i n e r Frau Anken, und iiber ihm i s t der leere. Nachthimmel. "So s i t z t er noch j e t z t und erwartet d ie Barmherzigkeit Gottes." ( I , 4 l 3 ) Bei einem g o t t l e e r e n Himrnel i s t dieses ewige, einsame Wartenmiissen ewige T r o s t l o s i g k e i t , eine be-wuBt empfundene S t r a f e . Die Verantwortung des Menschen gegeniiber s e i n e r Umwelt s o i l an den d r e i Novellen Eekenhof, Zur Ohronik von Grieshuus und Der SchimmeIre i t e r unter-sucht werden. Eekenhof l a B t uns diese V e r p f l i c h t u n g nur an e i n e r Nebenperson sehen, wahrend der Hauptcharakter, Herr Hennicke, an n i c h t s a l s seine eigene Person denkt, wenn er s i c h durch Machenschaften•verschiedener A r t i n den scheinbaren Dauerbesitz fremden Landes s e t z t . Es i s t s e i n Sohn Detlev, an den nach Miindigwerdung das von Hennicke e r h e i r a t e t e Land wieder z u r i i c k f a l l e n w i r d , der s i c h um die Belange der armen Dorfbewohner kummert. Als Kind z i e h t er s i c h h i e r m i t nur den Zorn des Vaters zu, vor dem er s i c h e n d l i c h durch F l u c h t r e t t e n muB, ohne v i e l a u s g e r i c h t e t zu haben. A l s Mann, der es i n der Welt zu etwas gebracht hat, kehrt er zuriick, um vom Vater s e i n Eigentum zu f o r d e r n . A l s d i e s e r ihm nun nach dem Leben t r a c h t e t , v e r l a B t Detlev das e l t e r l i c h e Haus f i i r immer, ohne seine Forderung zu wiederholen. V i e l l e i c h t v e r h i n d e r t Detlev es h i e r d u r c h , daB s e i n Vater zum Kindesmorder w i r d , aber er nimmt s i c h s e l b s t jede Mogl i c h k e i t , f i i r die Dorf l e u t e zu sorgen, wie er es a l s Kind vorhatte. Er l o s t zwar e i n Versprechen e i n und schenkt einem Tageldhner die zweite Kuh, aber das i s t dann auch a l l e s . Es i s t nun n i c h t die Angst um s e i n Leben, die ihn e r n e u t d i e Flucht e r g r e i f e n l a B t , sondern e i n f a c h d i e Abscheu vor a l l e m , was mit dem m i i t t e r l ichen Erbe zusammenhangt. Gerade die Szene, ; i n der s e i n eigener Vater ihn umbringen w i l l , l a B t ihn erkennen, w i e v i e l Schuld an dem Land hangt. Storm v e r u r t e i l t Detlev f i i r seine Entscheidung n i c h t , denn h i e r s p i e l t k e i n Egoismus eine R o l l e . Aber es g i b t zu denken, wenn die Novelle i n den Worten a u s k l i n g t : "Von... dem blonden R e i t e r hat s i c h jede Spur v e r l o r e n . " (111,16;?) Diese Namenlosigkeit schon 73 wahrend Lebzeiten bedeutet b e i Storm e i n unfruchtbares Leben. Detlev hatte den Kampf aufnehmen miissen, n i c h t seinetwegen, sondern der Leute wegen. Mit seinem Verschwinden v e r f a l l t Eekenhof, v e r f a l l t das 'Erbe se i n e r Mutter. Zur Ghronik von Grieshuus s t e l l t den K o n f l i k t der. Verantwortung zwischen F a m i l i e und Umwelt i n den M i t t e l p u n k t . Junker H i n r i c h wird b e i z e i t e n von Owe Heikens gewarnt, doch von Barbara zu l a s s e n , denn wenn er s i e h e i r a t e t e , wiirde s e i n Bruder das Gut ubernehmen. H i n r i c h w i l l diese A l t e r n a t i v e n i c h t f i i r s i c h annehmen; er g l a u b t , s i c h nach des Vaters Tod dariiber hinwegsetzen zu konnen. Er t u t es und f i i h l t s i c h dann vom Vater hintergangen, a l s das Testament ihm das Erbe a b s p r i c h t . S e l b s t seine Frau muB es ihm sagen, daB er kaum von seinem Vater mehr erwarten konne, habe er diesem doch auch n i c h t den W i l l e n getan. Ohne daB wir nun die weitere Entwicklung unbedingt .mit e i n -beziehen miissen, H i n r i c h s Herausforderung und Totschlag des Bruders, hat H i n r i c h das Recht am Gut, d.h. die M o g l i c h k e i t der Sorge f i i r d i e auf dem Erbhof b e s c h a f t i g t e n Leute v e r l o r e n . Seine F l u c h t andert h i e r a n n i c h t s , sondern l a B t diese Tatsache nur noch augenscheinlicher werden. H i n r i c h kommt nach v i e l e n Jahren wieder. Auch wenn er a l s Morder e i n Namenloser bleiben muB, so kann er s i c h doch f u r seine F a m i l i e e i n s e t z e n , d a r f o f t e r s seinem Enkel nahe s e i n . Der Weg zur F a m i l i e f i i h r t aber iiber den Dienst an der A l l -gemeinheit: H i n r i c h l a B t s i c h a l s Jager a n s t e l l e n , um das Land von der i i b e r -hand genommenen Wolfsplage zu b e f r e i e n . H i n r i c h hatte a l s junger Mensch, die ihm gebiihrende S t e l l u n g v e r s c h e r z t , w e i l er s i c h i i b e r s c h a t z t e und bestehende Uberl ieferung miBachtete. Trotz seines impulsiven Gharakters, der ihn l e i c h t zu ZusammenstoBen mit anderen Menschen f i i h r t e , war er- im Grunde e i n mit f i i h l e n d e r Mensch, dem das Wohl der anderen am Herzen l a g . Das Leben g i b t ihm nun eine zweite Chance, noch etwas von dem zu tun, was ihm a l s Dienst bestimmt, und etwas von dem zu er f a h r e n , was ihm a l s Liebe zugedacht war. Es i s t k e i n v o i l e s Leben, das ihm so noch 74 einmal zugemessen w i r d , aber es g i b t Z u f r i e d e n h e i t , und H i n r i c h darf doch noch P o s i t i v e s t u n , er kann der Wolfsplage Herr werden. Die Schuldfrage wird h i e r d u r c h n i c h t beruhrt, l i e g t auf einem anderen Gebiet und f i n d e t i h r e Suhne im Rahmen der F a m i l i e : das Geschlecht vergeht. Auch i n d i e s e r Novelle i s t es n i c h t der Egoismus, der die Handlungen des jungen H i n r i c h m o t i v i e r t e n . Es i s t eine angeborene L e b e n s f r e u d i g k e i t , die bes.tehende Lebensrechte n i c h t ernst nehmen kann und s i c h berufen f u h l t , s i c h daruber hinwegzusetzen. E i n Mensch kann s e i n e r Umwelt jedoch nur n i i t z l i c h werden, wenn er s i c h ihren Interessen bewuBt unterordnet, unbeschadet der flihrenden R o l l e , die er den V e r n a l t n i s s e n entsprechend s p i e l e n mag. H i n r i c h g e l i n g t diese Unterordnung a l s altem Mann, nachdem er a l l e seine Recht hat aufgeben miissen, a l s Schatten s e i n e r s e l b s t . Das Leben v e r l a n g t n i c h t immer so v i e l . H i n r i c h hat jedoch e i n tjbermap an Rechten i n s e i n e r Jugend gefordert und mup s i c h nun mit einem MindermaB begniigen. Hauke Haien i n der Novelle Der S c h i ^ m e l r e i t e r f u h l t wie H i n r i c h schon b e r e i t s i n seiner Jugend, dap er Anspriiche ans Leben s t e l l e n mup. Auch ihm d a r f s i c h n i c h t s i n den Weg s t e l l e n : w i l l ihm der Angorakater, mit dem er s i c h angefreundet hat, etwas e n t r e i p e n , was er ihm n i c h t g u t w i l l i g geben w i l l , t o t e t er i h n , ohne auf die Wunden zu achten, die ihm die K r a l l e n des T i e r e s zufugen. Der Vater merkt bal d , dap der Junge k e i n Interesse f i i r die Landwirtschaft hat, er l a p t ihn beim Deichbau h e l f e n . Obwohl Hauke den gan-zen Tag seinen E u k l i d im Kopf hat, a r b e i t e t er mindest ebensoviel wie die anderen, wenn n i c h t mehr. Diese A r b e i t s l e i s t u n g hat n i c h t s mit dem Dienst an der A l l g e m e i n h e i t zu tun, Hauke versucht auf diese Weise s e i n e r inneren Regungen und K r a f t e Herr zu werden: "J a , man wird grimmig i n s i c h , wenn man's n i c h t an einem o r d e n t l i c h e n Stuck A r b e i t auslassen kann." ( l I I , J l o ) S ein Vater v e r s t e h t ihn: "die Kate i s t h i e r zu k l e i n ; zwei Herren konnen darauf n i c h t s i t z e n " (ebda. ). 75 Hauke i s t eine selbstandige P e r s o n l i c h k e i t , w e i l ihn der Gedanke an eine Aufgabe a u s f l i l l t . Es i s t n i c h t die eigene Ehre, die er sucht, wenn er s i c h tagaus, t a g e i n mit dem Wasserbauwesen des Landes b e s c h a f t i g t oder s i c h durch die Verdingung beim Deichgrafen mit diesen Dingen noch v e r t r a u t e r machen mochte. Auch der Gedanke, s i c h durch E i n h e i r a t den Weg zu e r l e i c h t e r n , kommt ihm n i c h t , a l s er mit Elke v e r t r a u t e r wird. Das V e r h a l t n i s zwischen den b e i -den jungen Menschen wird getragen von gegenseitigem Vertrauen und Hochachtung. Nur auf d i e s e r Basis - es kommt v i e l l e i c h t das Ausgeschlossensein von der Umwelt hinzu - wachst die Liebe. Gefordert wird die Liebe auch durch Haukes schlechtes V e r h a l t n i s zu den Bauern des Landes. Eine ganze Reihe von ihnen i s t ihm f e i n d l i c h g e s i n n t , w e i l er s i e iiber den Deichgrafen mehr zur A r b e i t hat heranziehen l a s s e n . Er nun, der doch s e l b s t nur wenig Land b e s i t z t , der s i c h f i i r das Wohl der A l l g m e i n h e i t , der Mehrbes.itzenden, e i n s e t z t , ohne daB es ihm gedankt w i r d , muB sehen, wie sogar Ole P e t e r s , s e i n a l t e r Widersacher, es zu Reichtum b r i n g t . Diese Dinge kann Hauke n i c h t v e r k r a f t e n "und so wuch-sen i n seinem jungen Herzen neben der Ehrenhaft.igkeit und Liebe auch die Ehrsucht und der Hap." (111,544) Durch die He.irat mit E l k e , und durch deren Fiirsprache im rechten Augen-b l i c k , wird Hauke zum neuen Deichgrafen ernannt. Fiir Elke i s t es nur n a t i i r -l i c h , ihrem Mann zu dem Amt zu v e r h e l f e n , aber Hauke nimmt es bose auf, a l s er von den Leuten horen muB, man habe ihn seines Weibes wegen zum Deichgra-fen gemacht. Zwar kann Elke ihm zeigen, wie h i e r nur der Neid aus den Leu-ten redet, die n i c h t Haukes Gaben b e s i t z e n , aber i n n e r l i c h vaArmt.es ihn doch. So bald er mit s i c h a l l e i n i s t , kommt ihm ein a l t e r Plan ins Gedachtnis, den er i iber seine neuen P f l i c h t e n vergeseen h a t t e : Das Vorland s o i l eingedammt werden. Auf diese Weise-kann er mehr Land g e w i n n e n a l s die H e i r a t ihm e i n -gebracht hat und kann den Leuten auBerdem beweisen, daB er der rechte Mann am rechten P l a t z i s t : "und i c h habe euch zeigen w o l l e n , daB i c h wohl um 76 meiner s e l b s t w i l l e n Deichgraf s e i n konne; 1 1 (111,371 )• Nur mit Murren konnen s i c h die Leute zur M i t a r b e i t entschliepen..Jeder s i e h t zwar e i n , wie a l l e von dem Plan p r o f i t i e r e n werden, aber k e i n e r i s t b e r e i t , das a u g e n b l i c k l i c h e Opfer auf s i c h zu nehmen. Haukes ganzes Leben r i c h t e t s i c h von nun an nur noch nach dem neuen Damm. A l l e s mup s i c h ihm unterordnen, auch seine Ehe, die Verpf 1ichtung der Fa m i l i e gegenuber. Das Werk mup gel i n g e n , t r o t z der widerstrebenden Leute. Hauke hat s i c h durch dieses Werk, durch welches er die Rechte s e i n e r eigenen Person unter Beweis s t e l l e n w o l l t e , von den Leuten abhangig gemacht. A l s junger Mensch hat er den Kater e i n f a c h umgebracht, j e t z t sagt er wohl auch noch den Leuten, Was er von ihnen h a l t , a l s s i e einen k l e i n e n Hund mit eindammen wol l e n , aber a l s er ihren Arger s i e h t , mup er i n Angst um das gefahrdete Werk einlenken.. Wie weit die Abhangigkeit geht, z e i g t s i c h spater, a l s der a l t e Damm schad-h a f t wird. Hauke i s t mude geworden, l a p t s i c h einreden, dap der Schaden nur g e r i n g f u g i g s e i , und s i e h t es dann s e l b s t so, a l s er am nachsten Tag noch einmal s e l b s t n a c h p r i i f t . E r s t nach Beendigung der Reparatur s c h l a g t ihm das Gewissen. Hauke hat h i e r um des Friedens w i l l e n nachgegeben. Er f u h l t e , dap er es mupte, hatte er doch den Leuten mit seinem Damm schon genug aufgeburdet. Hauke kommt h i e r a l s o i n den K o n f l i k t , Verkehrtes zu tun, w e i l er das Rich-t i g e , den Dammbau, a l s personliche Ehrensache behandelt h a t t e . ^ Das Dilemma s p i t z t s i c h zu, a l s bei e i n e r Sturmflut der a l t e Deich i n groper Gefahr i s t , es i s t die s c h l e c h t ausgebesserte S t e l l e , und Hauke genau weip: nur das Durch-stechen des neuen Deiches kann den a l t e n Deich und das Dorf r e t t e n . Fur Hau-ke g i b t es jedoch keinen Augenblick des Zogerns. Sein Deich s o i l bestehen. A l s er Leute damit b e s c h a f t i g t s i e h t , ihn zu durchstechen, r e i t e t er s o f o r t h i n , um es zu .verhindern. Einen Augenblick spater b r i c h t der a l t e Damm. Ei n e r der Leute r u f t Hauke zu, er trage die Schuld. Hauke k l a g t s i c h nun 77 s e l b s t an, wegen der s e i n e r z e i t s c h l e c h t ausgefuhrten A r b e i t . Vor seinen Augen s i e h t er das ganze Elend der nun folgenden unfruchtbaren Jahre, aber auf s e i n eigenes Werk kann er nur mit Befriedigung b l i c k e n : "Ein u n w i l l k i i r -l i c h e s Jauchzen brach aus des R e i t e r s Brust: 'Der Hauke-Haien-Deich, er s o i l schon h a l t e n ; er wird es noch nach hundert Jahren t u n l ' " ( I I I , 4 0 4 ) . Trotz der um ihn herum herrschenden Wot f i n d e t Hauke Bestatigung und Freude an seinem Werk. A l s er s i c h einen Augenblick f r i i h e r der Schuld an dem Deich-bruch b e z i c h t i g t , i s t d i e s , genau genommen, nur die Abwalzung der Schuld, denn e i g e n t l i c h i s t es ja Ole Peters Rat gewesen, die Dinge n i c h t so schwarz zu sehen, und es war Haukes F r i e d f e r t i g k e i t , die n i c h t auf das a l s r i c h t i g Erkannte bestand. Doch das S c h i c k s a l g i b t s i c h mit die s e r A r t Schulderklarung n i c h t z u f r i e d e n . Die Schuld l i e g t t i e f e r und muB p e r s o n l i c h gesiihnt werden. Es i s t Haukes F a m i l i e , seine Frau und das Kind, die i n dem Wasser umkommt. Obwohl s i e auf der Werft geschtitzt vor dem Wasser s i n d , v e r l a s s e n s i e das Haus, um be i ihm zu s e i n . Sein Leben i s t s'eit. Jahren der Damm gewesen, er i s t i n dem Augenblick der Gefahr s e i n A u f e n t h a l t s o r t , und Elke glaubt h i e r S i c h e r h e i t zu fi n d e n . Vergebensi Der Zugang i s t i h r durch die einbrechenden Wassermassen verschlossen. Es i s t "unseres Herrgotts Meer" (111,395) v o r dem Hauke, wie er es einmal ausdr i i c k t e , d i e Gemeinde zu schiitzen hat, das s i e v e r s c h l i n g t . Hauke a l l e i n steht f e s t auf dem Boden, den ihn seine Ehre ge-griindet hat. E r s t a l s er sei n Weib und s e i n Kind untergehen s i e h t , werden ihm die Augen f i i r seine w i r k l i c h e Schuld geoffnet. Sein Werk hat n i c h t s e i n L i e b s t e s r e t t e n konnen; Menschen, die v o l l i g von ihm abhangig waren, Elke i n i h r e r Liebe und Treue, das Kind i n seiner dauernden Unmiind igke i t , miissen elend umkommen, w e i l er seinen Namen groBraachen w o l l t e . Fiir Hauke i s t dies "das Eh'de" ( H I , 4 o 6 ) , obwohl s e i n Damm ste h t . Menschliche Werte haben e n d l i c h a l l e s andere b e i s e i t e geschoben, was bis j e t z t . s e i n Leben bestimmt hat. Er •sel b s t v e r l a B t den Boden rea l e n Denkens, wenn er s i c h i n die F l u t e n s t l i r z t 78 a l s Opfer f u r seine Mitburger: "Herr Gott, nimm mich; verschon die anderen!" (111,406). In diesem Anruf e i n e r unsichtbaren Macht, bekennt s i c h Hauke zu ei n e r G e r e c h t i g k e i t im Leben und damit zur s i t t l i c h e n V e r a n t w o r t l i c h k e i t des einzelnen. Wieweit es nun e i n p e r s o n l i c h e r Gott i s t , bleibe d a h i n g e s t e l l t Die Natur i s t jedoch f i i r den Menschen eine Mogl ichke i t , Gott zu begegnen und an d i e s e r Begegnung zu wachsen. Er hatte es ganz r i c h t i g a l s seine Aufgabe verstanden, "die Gemeinde vor unseres Herrgotts Meer zu schiitzen." (111,395) Wenn nun der Volksaberglaube v o r s c h r e i b t , etwas Lebendiges rniisse mit einge-dammt werden, damit das Werk h a l t e , so hat e r ganz r e c h t , wenn er h i e r u n t e r das v o i l e Aufgehen der Persbnl ichkeit', i n der Aufgabe me i n t . Hauke hat s i c h wohl i n Bezug auf seine A r b e i t s k r a f t v o l l und ganz e i n g e s e t z t , aber n i c h t 17 a l s s i t t l i c h u n g e t e i l t e Personl ichke i t . Sein Z i e l war die eigene Ehre und- : n i c h t die Gemeinde, s e i n Werk mup darum Unheil bringen, obwohl es dies... doch gerade verhiiten s o l l t e . Hauke Haien, dessen Freude es war zu horen, ,wie an-dere den f i i r die Zukunft gebauten Deich nach ihm benannten, mup nun, so l a n -ge der Deich besteht, Schuld tragen. In Augenblicken der Gefahr e r s c h e i n t er a l s der Schimmel re i t e r ; • se i n Werk la.pt ihn n i c h t zur Ruhe kommen. Wenn Storm i n den meisten Novellen die Entwicklung von innen, von der Ein z e l p e r s o n her, geschehen l a B t , so s c h l i e B t dies n a t u r l i c h n i c h t die E i n -fluBnahme der AuBenwelt auf den Einzelnen aus. Dies i s t ganz besonders der F a l l , .wenn der E i n z e l n e aus irgend einem Grund aus der'Allgemeinheit heraUs-ragt. Der Gedanke, jemand konnte anders s e i n , e r r e g t b e i der Masse gropes Miptrauen. In E i n Doppelganger haben wir den jungen Mann, der einmal eines uniiberlegten F e h l t r i t t e s wegen im Zuchthaus gewesen i s t und nun grope Schwie-r i g k e i t e n h a t , wieder e i n normales Leben anzufangen. Die S t r a f e geht wie e i n Schatten h i n t e r ihm her, wie man ihm auch den Namen des Zuchthauses . a l s Spitznamen angehangt hat. John Hansen konnte e i n Leben vollkommener Rechtschaffenheit f i i h r e n , man wlirde es ihm n i c h t glauben. Man s i e h t n i c h t . 79 mehr die u r s p r i i n g l i c h e Tat, sondern nur noch die S t r a f e , und von der S t r a -fe s c h l i e B t man auf den schlechten Charakter. Die S t r a f e , die e i g e n t l i c h den Charakter des Menschen bessern s o i l , wird h i e r zur Charakterverleum-dung und wird damit zu einem u n s i t t l i c h e n S t r a f m i t t e l . Es kann dann n i c h t a u s b l e i b e n , dap b e i der geringsten Veranlassung, h i e r i s t es das z u f a l l i g e Zusammenstehn Johns mit einem anderen S t r a f l i n g , John versucht s i c h ilbrigens so s c h n e l l wie mdglich von-ihm freizumachen, das Miptrauen mit v o l l e r K r a f t iiber ihn h e r e i n b r i c h t . Man schneidet ihm bald jede Lebensmoglichkeit ab. Durch einen U n g l i i c k s f a l 1, der durch seine Notlage verursacht wird, f i n d e t er s e i n Ende. Obwohl man nur s e i n Verschwinden f e s t s t e l l t , ohne genau zu wissen, was p a s s i e r t i s t , f i i h l t der Biirgermeister, der Johns Irrweg mit Anteilnahme v e r f o l g t h a t, recht d e u t l i c h , was geschehen i s t : "Nachdem d i e s e r John von Rechts wegen seine S t r a f e abgebiipt h a t t e , wurde e r , wie gebrauch-l i c h , der l i e b e n M i t w elt zur He.tzjagd i i b e r l a s s e n . Und s i e hat ihn nun auch zu Tode gehetzt; denn s i e i s t ohn Erbarmen." (11,7^9) Die Masse a l s Gesamt-h e i t i s t e i n negativer Faktor, der s i c h kaum durch den Einzelnen beeinflussen l a p t . Obwohl der Biirgermeister versucht h a t t e , den Leuten das Miptrauen auszureden, obwohl er John t a t k r a f t i g unter die Arme g e g r i f f e n h a t t e , i s t es ihm n i c h t gelungen, das Verhangnis zu verhiiten. Die Schuld l i e g t a l s o l e t z t l i c h b e i der Masse, die a l s Masse n i c h t e t h i s c h empfinden kann. Storm denkt n i c h t daran, das s o z i a l e System anzu g r e i f e n , denn es i s t j a gerade e i n Fiihrer i n d i e s e r Ordnung, der w e i t e r s i e h t a l s die Masse. Der gerechte A u s g l e i c h wird darum auch n i c h t auf eine neue Gesellschaftsordnung verscho-ben, sondern f i n d e t i n der g l e i c h e n Welt s t a t t . Die Tochter Johns darf die Achtung der'burger 1ichen Welt, die ihrem Vater versagt war, i n erhohtem 18 Mape a l s Frau Oberf'orsterin geniepen. Auch Im Brauerhaus z e i g t , wie e i n Mensch durch die Masse zerbrochen werden kann. H i e r i s t es der Aberglauben, der dem B r a u e r e i b e s i t z e r die Kunden 80 abspenstig macht. A l s s i c h nun a l l e s a l s etwas ganz.Naturliches h e r a u s s t e l l t dies auch i n der Zeitung' bekanntgemacht w i r d , kommt nur e i n T e i l der Kunden zuriick. Die me i s ten schamen s i c h , ihre Dummheit und i h r Unrecht n a c h t r a g l i c h einzugestehen, andere wissen n i c h t s Genaues und nehmen deswegen l i e b e r das Schlimmste an. Auch h i e r kann die Schuld an dem Geschehen n i c h t einem e i n -zelnen Menschen zugeschoben werden, und auch h i e r l a B t Storm einen gerechten A u s g l e i c h walten, wenn die Kinder spater im Leben sehr e r f o l g r e i c h s i n d . Pole Poppenspaler b e s c h a f t i g t s i c h mit einer weiteren Gruppe von Menschen di e a l s n i c h t akzeptabel angesehen werden. Es sind d i e fahrenden S p i e l e r , denen man bei jeder Gelegenheit etwas i n . d i e Schuhe zu schieben versucht. Auch.hier, wie i n Der Doppelganger, s i e h t man n i c h t den Menschen, sondern die Kategorie. Sogar nachdem der a l t e Puppenspieler seBhaft geworden i s t , man a l s o die M b g l i c h k e i t hat, s e i n Tim und Lassen s e l b s t i n Augenschein zu nehmen, nimmt man doch die e r s t e Gelegenheit wahr, ihn die ganze Verach-tung spliren zu l a s s e n . Zwar sind es p e r s o n l i c h e Feinde seines Schwieger-sohns, die den Tumult i n s z e n i e r e n , es i s t aber die Masse, die mit groBtem Vergniigen mitmacht. Auch h i e r i s t die Anklage und Forderung nach Siihne n i c h t gegen die A l l g e m e i n h e i t g e r i c h t e t , denn die bestehenden Umstande bl e i b e n a l s g i i l t i g unangetastet, es i s t das Puppenspiel, das aufhdrt. Be-s t r a f t v;erden nur die n e i d i s c h - r a c h s u c h t i g e n p e r s o n l i c h e n Motive, die a l l e s veranlaBt haben. Der poetischen G e r e c h t i g k e i t wird Geniige getan, wenn nun s t a t t des fahrenden a l t e n Puppenspielers, der a l t e s t e Sohn.des schwarzen Schmidt e i n unstetes Wanderleben a l s verkommener Handwei-ksbursche fiihren muB. Fast kann man es a l s eine Aygnahme bezeichnenj wenn s i c h die Masse des e i n z e l n e n Menschen annimmt. Dies geschieht i n B o t j e r Basch. H i e r haben ,wir es aber mit e i n e r sehr q u a l i f i z i e r t e n Masse zu tun., es i s t . namlich die Jugend, die den a l t e n Mann vor den Folgen e i n e r l e t z t e n V e r z w e i f l u n g s t a t 81 bewahrt, Wenn nun Storm von dem S c h i c k s a l des a l t e n Basch sagt: "es ging wieder aufwarts; denn die Jug*end hatte s i c h seiner angenommen" (11,689), so i s t es doch recht f r a g l i c h , wie weit wir diese Szene ernst nehmen konnen. Ganz abgesehen von dem etwas K i t s c h i g e n des Vorgangs i s t s i c h die Jugend iiberhaupt n i c h t bewupt, etwas R i c h t i g e s zu tun. Fur s i e i s t es e i n E r l e b n i s , das s i c h so s c h n e l l n i c h t e i n zweites Mai bieten w i r d , wo man unter a l i e n Um-standen dabei s e i n muS- Die Gesundung des a l t e n Mannes steht dann-auch n i c h t im'Zeichen d i e s e r Rettungstat, sondern e r f o l g t e r s t nach Riickgabe des Dom-p f a f f s , wodurch Basch wieder an die Vergangenheit anknupfen kann, und nach der Ruckkehr seines Sohnes. Es i s t a l s o unmoglich, diese Novelle a l s e i n Gegengewicht zu Storms negativem U r t e i l iiber die Masse- zu werten. V I I . Dem Leben v e r a n t w o r t l i c h E i n Jahr vor dem Tode Storms entstand eine N o v e l l e , d i e zwar ihren Kon-f l i k t aus dem Zusammenleben mit Menschen h e r l e i t e t , aber die Verantwortung den Menschen gegeniiber ablehnt, s i c h vielmehr e i n e r Idee gegeniiber verant- •. w o r t l i c h . f i i h l t . Dies i s t nun n i c h t unbedingt etwas Neues, da auch Hauke Haiens l e t z t e s Motiv 1st , s i c h die U n s t e r b l i c h k e i t seines Namens, d.h. s e i n e r I d e n t i t a t zu sc h a f f e n , a l s o etwas I d e a l i s t i s c h e s , wenn. seine Ehrsucht auch a l s u n s i t t l i c h abgelehnt werden mup. In der Novelle E i n Bekenntnis haben wir a l s den entscheidenden Faktor, der die Wende b r i n g t , die Liebe. Doch damit erschopft s i c h die Novelle n i c h t , sondern s i e b r i n g t e i n zweites Motiv. Storm s c h r e i b t s e l b s t h i e r z u an seinen Freund Heyse: "Ich w o l l t e d a r s t e l l e n : 'Wie kommt ei n e r dahin, s e i n G e l i e b t e s t e s zu t o t e n ? 1 und 'Was wird aus ihm, wenn er das getan hat?'" (111,731 )• Franz Jebe weip, dap seine Frau u n h e i l b a r erkrankt i s t . Er we 18 auch, welche ungeheure Angst s i e vor Schmerzen-hat. A l s A r z t kann er s i c h den weiteren V e r l a u f der Krankheit und auch die . Steigerung der Schmerzen bis 82 zur U n e r t r a g l i c h k e i t ausmalen. Es i s t die Liebe zu s e i n e r Frau, die ihn e n d l i c h dazu b r i n g t , dap er i h r e r B i t t e , s i e doch von ihrem Leiden zu e r -losen und s i e n i c h t tausend Tode sterben zu l a s s e n , Gehor schenkt. Wie schwer ihm diese Entscheidung f a l l t wird aus der Vorgeschichte d i e s e r Ehe k l a r , die durch Traumvision die unbedingte Zusammengehorigkeit d i e s e r b e i -den Menschen b e r e i t s b e s t a t i g t e . Und doch i s t es nur die absolute Liebe, d i e den A r z t den verharignisvollen S c h r i t t tun la.pt. Fiir s i c h g i b t er h i e r -durch menschlich und b e r u f l i c h a l l e s auf. Auch die Bestatigung s e i n e r Frau, d i e ihm f i i r den Samariterdienst dankt, g i b t ihm kein'en Trost f i i r d i e Zukunft. Nach ihrem Tod iiberla.pt er d i e P r a x i s seinem A s s i s t e n t e n . Als d i e Stadt von e i n e r Seuche heimgesucht w i r d , und der A s s i s t e n t ihn um H i l f e b i t t e t , wird Franz aus s e i n e r Lethargie herausgerissen. Er beschaf-t i g t s i c h nun wieder mit der s e i t der Krankheit seiner Frau v e r n a c h l a s s i g t e n F a c h l i t e r a t u r und l i e s t unter anderm einen A r t i k e l , der diese Krankheit be-s c h r e i b t und einen neuen Weg zur-Bekampfung und Heilung derselben z e i g t . Fiir Franz i s t es d a s . T o d e s u r t e i l . J e t z t f u h l t er s i c h a l s Mprder: "o a l l -weiser Morder" (11,845) k l a g t er s i c h s e l b s t an. Der Gedanke, dap er e i n e r furchtbaren Hybris zum Opfer g e f a l l e n i s t , hat ihn e r g r i f f e n . In s e i n e r Tat der Frau, dem menschlichen Leben gegenuber hat er s i c h a l s Herr liber Leben und Tod a u f g e s p i e l t und v e r s p i e l t . Nun weip er s i c h s c h u l d i g , denn er hat n i c h t den Tod e r l e i c h t e r t , a l s o etwas Unvermeidbares e i n wenig schnel-l e r h e r b e i g e f u h r t , sondern den Tod verursacht, wo er n i c h t n o t i g gewesen ware. Franz Jebe l i b e r g i b t sich;.nicht den Gerichten, er kann die Verantwortung f i i r das Geschehene n i c h t weitergeben, er mup s i e s e l b s t tragen. Aber s e i n a l t e s Leben kann er auch n i c h t wieder auf nehmen, obwo.hl, se.in;Ruf; a l s •Arzt. .immer •• grapef. '.wird* :.&ch.-.e.iner e r f o l g r e i c h durchgefiihrten Operation, es handelt s i c h um die K r a n k h e i t , an der seine Frau gestorben i s t , verla.pt er die Heimat. Zum T e i l i s t es F l u c h t vor s i c h s e l b s t , denn er hat inzwischen die Tochter 83 der gene i l ten Frau 1 iebgewonnen, f i i h l t s i c h aber zu schuld i g , jemanden an s i c h zu binden. Was ihn bewegt, i s t n i c h t mehr der Gedanke, daB er s e i n e r Frau das Leben hatte r e t t e n konnen, "es 1 s t e i n Schwereres,' an dem i c h trage ... es g i b t etwas, von dem nur wenige A r z t e wissen; auch i c h wupte n i c h t davon,... b i s i c h daran zum Verbrecher wurde.... Das i s t die H e i l i g k e i t des Lebens.... Das Leben i s t die Flamme, die iiber a l l e m l e u c h t e t , i n der die Welt e r s t e h t und untergeht; nach dem Mysterium s o i l k e i n Mensch, k e i n Mann der Wissenschaft seine Hand ausstrecken " (11,855). ' Die r e s t l i c h e n d r e i B i g Jahre seines Lebens v e r b r i n g t Franz Jebe f e r n von a l l e r Z i v i l i s a t i o n im Dienst an der Menschheit. Obwohl er diesen Zu-stand e i n e r f i i r c h t e r l i c h e n i n n e r l i c h e n Einsamkeit kaum ertragen kann und daran denkt, wie l e i c h t es fiir. ihn i s t , nach eigenem Wunsch j e d e r z e i t ab-z u t r e t e n , t u t er es n i c h t . Er w i l l n i c h noch einmal einen F r e v e l gegen das Leben auf s i c h laden. Im Dienst der Menschenliebe h a l t en'aus und ver-sucht so zu siihnen, was er e i n s t aus Liebe verschuldet hat. Zwei Werte hat Storm i n d i e s e r Novelle g e g e n i i b e r g e s t e l l t . Es i s t die e t h i s c h erfaBbare Eigenschaft der L i e b e , und es i s t das e t h i s c h kaum e i n -stufbare Phenomen des Lebens. Die Liebe i s t n i c h t das GroBere, vor dem Anspruch des Lebens mup s i e weichen, ohne jedoch aufhoren zu s o l l e n . Die Liebe wird unethisch, wenn s i e s i c h iiber das Leben hinwegsetzt und i n -den Dienst des Todes t r i t t . V I I I . S i t t l i c h k e i t a l s Verpf 1 ichtung dem Leben gegeniiber Wenn wi r uns i n d i e s e r A r b e i t mit den Novellen Storms b e s c h a f t i g t haben, so war es n i c h t der Hauptzweck h i e r b e i , Storms d i c h t e r i s c h e s Konnen zu unter-suc.hen und g i i l t i g e Aussagen iiber s e i n Werk zu. machen, vielmehr s o l l t e anhand d i e s e r Untersuchung e i n i g e s Grundsatzliches i n Bezug auf Storms ethische Anschauungen f e s t g e s t e l l t werden. Nun i s t es zumindest f r a g l i c h , ob man 84 vom Werk auf den D i c h t e r schlieBen d a r f , denn n i c h t immer g i b t das Werk die tjberzeugung des Dichters wieder, o f t versucht s i c h der Schreiber i i b e r -haupt im Hintergrund zu h a l t e n , mochte nur die Fabel erzahlen und es dem Leser u b e r l a s s e n , e i n U r t e i l zu f a l l e n . Manchmal macht es uns die Kiirze des i n der Novelle behandelten Z e i t a b s c h n i t t e s unmoglich, Schliisse zu Z iehen . Dann d a r f n i c h t vergessen werden, daB e i n D i c h t e r im Laufe d;er Jahre und Jahr-zehnte s e l b s t seinen Standpunkt andern kann, und es dann angebrachter ware, iiber die Anschauungen des Dichters zu einem gewissen Zeitpunkt seines Lebens zu sprechen. Auch b e i Storm l a B t s i c h eine E n t w i c k l i n g v e r f o l g e n . Einmal i s t es die vom l y r i s c h e n zum epischen D i c h t e r . Dann aber, und dies i s t f i i r unsere D i s -.kussion w i c h t i g e r , i s t es der Weg von der weichen Stimmungsdarstellung zur h a r t durchgezeichneten C h a r a k t e m o v e l i e . Es i s t nun besonders die l e t z t e Gruppe, die uns mehr iiber den Autoren und seinen endgu.lt igen Standpunkt sagen kann, a l s es die friihen Novellen vermogen, denn wir haben es h i e r mit E i n z e l p e r s d n l i c h k e i t e n zu tun, b e i denen jeder einzelne Zug, jede E n t s c h e i -dung und Motivierung ins. Auge f a l l t . Wir sehen die Auseinandersetzung e i n e r s i t t l ich;, empf indenden I n d i v i d u a l i t a t mit e i n e r Umwelt,-die o f t nur zu f e i n d -l i c h jede Einzel.personl i c h k e i t unterdriicken mochte. In dem friihen Werk h i n -gegen i s t es v i e l s t a r k e r die auBere Form der Dichtung, das L y r i s c h e , wie die A u B e r l i c h k e i t der S i t u a t i o n , der A l l g e m e i n f a l l , aus dem das Werk besteht. Dies e r l a u b t uns nat i j . r l i c h nur ungenaue Riickschliisse auf den Dichter s e l b s t . Wie allgemein der V o r f a l l i s t , l a p t s i c h l e i c h t an der Novelle Immensee beweisen, deren I n h a l t i n e i n paar Worten wiedergegeben werden kann, ohne daB man den Eindruck hat, etwas Wichtiges ausgelassen zu haben. Die D i i r f t i g -k e i t des Handlungskerns mup dann vom D i c h t e r durch handlungserklarende Sym-bole erganzt werden, von denen die W a s s e r l i l i e wohl das bedeutendste und bekannteste i s t . 85 Dann haben wir eine Novelle wie Der Herr E t a t s r a t . H i e r i s t der Held der Geschichte eine Bestie i n Menschengestalt. Nicht einmal die einem T i e r eigenen I n s t i n k t e dem Nachwuchs gegenuber z e i g t er. Auch das k r a s s e s t e E i n g r e i f e n -des S c h i c k s a l s , der Tod der beiden Kinder, geht an ihm spurlos voruber. Darf man h i e r noch nach ethischen Werten'suchen, wenn s i e augenscheinlich so v o l l i g fehlen? Der Tod der beiden Kinder scheint dem normalen Menschen a l s S t r a f e des. S c h i c k s a l s . Aber wer wird h i e r b e s t r a f t ? Der Herr E t a t s r a t wohl kaum. Ihm i s t es ja v o l l i g g l e i c h g i i l t i g , was mit den Kindern p a s s i e r t i s t . An einen Gott glaubt er n i c h t und damit n i c h t an eine strafende Ewig-k e i t . Auch der eigene Tod i s t ihm nur e i n Scherz., an den er s i c h wahrend s e i n e r Trinkgelage gern e r i n n e r t . Der e i n z i g e , der aus dem Leben des E t a t s -rates eine Lehre Ziehen kann, - i s t der Leser. Er d a r f auf das Aussterben d i e s e r F a m i l i e moral i s i e r e n d hinweisen und hier.das Wirken e i n e r s i t t l i c h e n Macht sehen. Haben wir damit eine w i r k l i c h g t i l t i g e ethische Aussage gewonnen? Dem E t a t s r a t sind die Augen f i i r moralische Fragen verbunden, er i s t amora-l i s c ' h , s i t t l i c h unempfindend. Damit hat jede ethische Macht i h r Anrecht an ihn v e r l o r e n . Ihn.zum Guten anzuhalten oder f i i r das Bose zu b e s t r a f e n i s t g l e i c h u n l o g i s c h . E i n solcher Mensch kann n i c h t durch e i n Ideal g e l e i t e t werden, er muB wie eine N a t u r k r a f t gebandigt und i n Schranken gehalten wer-den. Damit e r i i b r i g t s i c h auch die moralische Nutzanwendung, oder man muBte schon so weit gehen, die Tat Alexander des GroBen, das Meer zur S t r a f e p e i t -schen zu l a s s e n , a l s ' s i n n v o l l und m o r a l i s c h b e r e c h t i g t zu a k z e p t i e r e n . Haben wir i n unserer Untersuchung, t r o t z der eben angefiihrten Unmoglichkeit, diese Novelle mit herangezogen, so nur darum, w e i l f i i r Storm das Aussterben e i n e r F a m i l i e g r u n d s a t z l i c h Negatives bedeutet, und v/ir hieraus schlieBen d i i r f e n , daB er den E t a t s r a t t r o t z a l l e m f i i r . a l s s i t t l i c h v e r a n t w o r t l i c h behandelt wissen w i l l . Storms eigene Ansichten iiber die Verantwortl ichke i t eines jeden Menschen und die f i i r uns doch so .augenscheinliche Verantwortungsunmdgl ichke i t 86 d i e s e r Person sind h i e r miteinander i n K o n f l i k t gekommen. Obwohl, wie wir gerade gesehen haben, der ethische Aussagewert e i n i g e r Novellen nur g e r i n g s e i n mag, obwohl die friihen Novellen v i e l verschwommener s i n d , so diirfen wir doch nach Werten. Stormscher E t h i k fragen, denn, wie be-r e i t s i n dem im e r s t e n K a p i t e l z i t i e r t e n B r i e f an seinen Sohn Hans erwahnt wurde, mochte Storm seinen Lesern neue Lebenserkenntnisse und E i n s i c h t e n v e r m i t t e l n . Storm gehort nun n i c h t zu den Leuten, die wie e i n Jeremias Gott-h e l f i h r e Erzahlungen mit langen Predigten und Erlauterungen v o l l s t o p f e n , damit auch n i c h t s , was durch die Handlung ausgedriickt werden s o i l , v e r l o r e n -geht. Um nun verstehen zu. konnen, was Storm uns sagen mochte, miissen wir e r s t einmal seine Wertskala kennen. Diese e r s c h l i e B t s i c h nun auf zwei ver-schiedenen Wegen. Einmal i s t es die M q g l i c h k e i t , a l l e s , was Storm s c h r i f t -l i c h von s i c h gegeben hat, zu untersuchen, zu v e r g l e i c h e n und anhand bestimm-t e r s i c h wiederholendler Zusammenhange auf einzelne Werte zu schlieBen. G r u n d s a t z l i c h d i i r f e n h i e r b e i B e g r i f f e wie Leben und,Tod a l s p o s i t i v bezw. n e g a t i V 'angesetzt werden, wie es s i c h aus dem Werk auch schon sehr bald e r -g i b t , und von diesen dann, a l s E r g e b n i s s t u f e , entsprechende Riickschliisse auf d i e im Leben en t w i c k e l t e n ethischen Werte gezogen werden. Der zweite Weg i s t nun die Frage nach dem, was der Dic h t e r an bekannten und i i b e r l i e f er-ten ethischen Werten i n Frage s t e l l t und ablehnt. E i n Mensch i s t i n se i n e r Ablehnung o f t konkreter und bewuBter a l s i n seiner Zustimmung, und i s t e r s t einmal d i e s e r Punkt g e k l a r t , dann i s t es meistens l e i c h t e r zu unter-suchen, was i i b r i g b l e i b t , und was an die S t e l l e des ausgemerzten t r i t t . Die Grundprobleme der E t h i k : Die Frage nach dem hochsten Gut, nach dem r i c h t i -gen Handeln und nach der F r e i h e i t des Will e n s werden a l s o i n diesem.Fall e r s t einmal z u r i i c k g e s t e l l t , bezw. durch die F r a g e s t e l l u n g : Was i s t das hochste Gut-nicht? e r s e t z t . Da nun b e i Storm - wie auch bei v i e l e n seiner Ze.itgenossen - die Ablehnung a l t h e r g e b r a c h t e r V/erte eine groBe R o l l e s p i e l t , . 8 7 haben wir i n die's er A r b e i t den zweiten Weg b e s c h r i t t e n . Jahrhunderte lang i s t es dera abendlandischen Menschen l e i e h t gemacht worden, d ie Frage nach dem hochsten Gut im Leben zu beantworten, auch wenn es h i e r Einzelganger gab, die s i c h bewupt von der aligemeinen tjberzeugung d i s t a n z i e r t e n . Schon das Marchen kennt die Gewahrung d r e i e r Wiinsche, wo nur der Dummkopf s i c h n i c h t a l s e r s t e s d i e ewige S e l i g k e i t e r b i t t e t . Das hoch-ste Gut i s t a l s o etwas A b s t r a k t e s , man mag s i c h das Paradies noch so an-s c h a u l i c h v o r s t e l l e n , denn k e i n e r i s t dort gewesen, k e i n e r hat es e r l e b t . Ewige S e l i g k e i t i s t nun k e i n i n s i c h geschlossener B e g r i f f , vielmehr s e t z t es die Herrs c h a f t Gottes voraus, dem gegeniiber man s i c h im d i e s s e i t i g e n Leben so zu ve r h a l t e n hat, dap er einem zur Belohnung diese S e l i g k e i t ge-wahrt. I s t nun -der hochste Wert, namlich eine zu gewinnende Ewigkeit,, ge-geben, dann s c h l i e p t s i c h auch der zweite' Problemkreis ethischen Denkenss Wie handele i c h r i c h t i g ? 1st G-ott der Gewahrer der ewigen G l i i c k s e l igke i t , dann i s t es-nur gerecht, dap er auch die Bedingungen s t e l l t , wie s i c h diese erwerben l a p t , und man i s t b e r e i t ihnen zu f o l g e n , soweit es einem moglich i s t . Die Frage nach der F r e i h e i t des Willens i s t nur i n Ausnahmefallen g e s t e l l t worden. Meistens-hat man die. F r e i h e i t a l s gegeben b e t r a c h t e t , w e i l man s i c h sonst n i c h t mit dem menschlichen Verstand v o r s t e l l e n konnte, dap der Gott gerecht s e i , der einzelnen Menschen n i c h t die M o g l i c h k e i t l a p t , s i c h f i i r ihn zu entscheiden. Diese E t h i k , die ihren ruhenden Pol i n Gott hat, wird von Storm abgelehnt. Gott i s t ihm n i c h t mit seinen Sinnen fapbar, und es i s t f i i r Storm darum e i n -facher zu glauben, dap Gott n i c h t e x i s t i e r t . Mit der E x i s t e n z Gottes ent-f a l - l t dann auch die Hoffnung auf e i n Leben nach dem Tod und damit auch der A n t r i e b , s i c h dieses Leben durch entsprechendes Verhalten auf d i e s e r Erde zu verdienen. Hatte nun das i r d i s c h e Leben f r i i h e r eine grope Bedeutung i n Bezug auf das andere, so i s t es nun e i g e n t l i c h noch w i c h t i g e r geworden, denn 88 es i s t das e i n z i g e Leben, das dem Menschen gegeben i s t . H i e r m i t kommen wir nun zu dem, was f i i r Storm das hochste Gut i s t . War es f r i i h e r das Leben nach dem Tod, so i s t es nun das Leben vor dem Tod, und w e i l dies nun das e i n z i g e Leben i s t , so konnen wir es auch a l s das Leben an s i c h bezeichnen. Das Leben i s t i n e i n e r g o t t l e e r e n Welt'j etwas, was i n seiner U n b e g r e i f l ichkeit. an d i e S t e l l e Gottes t r i t t . Wenn der c h r i s t l i c h e Glaube von, dem l e t z t l i c h Uner-k l a r l i c h e n der D r e i e i n h e i t Gottes s p r i c h t , so benutzt Storm ganz. bewuBt das Wort Mysterium i n Bezug auf das Leben. In E i n Bekenntnis miissen a l l e p e r s o n l i c h e n Motive und Verschuldungen zurticktreten vor der einen gropen und u n t i l g b a r e n Schuld, das Leben angetastet zu haben. Nur im Leben kann s i c h die menschliche P e r s o h l i c h k e i t formen und nur dort..konnen s i c h ethische Werte auswirken. Fiir Storm bedeutet dies n i c h t nur eine p e r s o n l i c h e E r k e n n t n i s , die man f i i r s e i n eigenes Leben macht, sondern auch etwas, das man an andere w e i t e r -geben mup. A'uch der Mitmensch s o l i wissen, dap dieses Leben e n d g i i l t i g i s t , damit er es nicht. i n der Hoffnung auf e i n Leben nach dem Tode vergeudet. Wie w ir gesehen haben, behandeln mehrere Novellen diese Bekehrung zum Dies-s e i t s . Es i s t e i n Re i f e p r o z e s s , den der Einzelne du'rchmachen mup, um s i c h zu e i n e r unabhangigen P e r s o n l i c h k e i t zu entwickeln. H i e r i n l i e g t nun die zwei-te w ichtige Lebensauffassung Storms. Der Mensch wendet s i c h n i c h t nur von Gott, w e i l es Gott n i c h t g i b t , sondern auch, w e i l ihm i n d i e s e r Abkehr der Zugang zur eigenen Person e r s t moglich wird. Friiher sah man s i c h hauptsach-1ic h im Spiegel Gottes bezw. des Glaubens oder der K i r c h e , nun s i e h t man s i c h s e l b s t i n eigener Berechtigung. Der Mapstab des Handelns wird die eige-ne tjberzeugung, soweit man n a t i i r l i c h H a n d l u n g s f r e i h e i t innerhalb den einem durch d i e Gemeinschaft a u f e r l e g t e n Gesetzen hat. Notgedrungen f u h r t dies zur R e l a t i v i e r u n g e t h i s c h e r B e g r i f f e , die s i c h nun den der einzelnen Person eigenen I n d i v i d u a l i t a t anpassen, auch wenn a l l e s lose unter dem B e g r i f f des 89 Lebens a l s hochstes Gut a u s g e r i c h t e t s e i n mag. Dies f i i h r t zu e i n e r d r i t t e n Konsequenz: Der Mensch, der s i c h f r i i h e r immer nur a l s B e s t a n d t e i l e i n e r gro Ben Masse sah, s i e h t s i c h j e t z t , er i s t ja nur noch s i c h s e l b s t verantwort-l i c h , a l s Individuum. Sein Dasein i s t a l s o v e r t i k a l begrenzt, das Leben i s t durch die Loslosung von Gott, E w i g k e i t , z e i t l i c h e n d g i i l t i g geworden, und auch h o r i z o n t a l begrenzt, denn die f r i i h e r vorhandene Verbindung zum M i t menschen durch den gemeinsamen Glauben, den ge me ins amen V/eg una durch die E i n h e i t i n der S i e h t Gottes a l s Menschheit i s t j a v e r l o r e n gegangen. Das Gefuhl ungeheurer Einsamkeit muB den Menschen iiberkommen. Unter diesen Umstanden erweist s i c h das hochste Gut des Menschen a l s etwas recht Beschranktes. Und doch g i b t es n i c h t s Hoheres, wenn man n i c h t wieder den Boden empirischen Denkens verlass e n w i l l . Es b l e i b t einem a l s o nur die M o g l i c h k e i t mit dem Vorhandenen versuchen auszukommen oder es aus-zuweiten. Das l e t z t e r e i s t nun b e i Storm der F a l l . Neben dem Anerkennen des Lebens a l s hochstes Gut, was recht p a s s i v s e i n kann, t r i t t nun das p r a k t i s c Wuchern mit dem anvertrauten Pfund. Einmal versucht er das Leben v e r t i k a l , . i n Richtung der menschlich .moglichen "Ewigkeit", auszuweiten, zum anderen es h o r i z o n t a l , i n einem neuen V e r h a l t n i s zum Mitmenschen, s t a r k e r auszu-f i i l l e n . Nun i s t es schwierig, die Lebensdauer eines Menschen zu verlangern, wenn man von k l e i n e n Korrekturen absehen w i l l , die den f o r t s c h r e i t e n d e n Erkenn.t-n i s s e n der Medizin moglich s i n d . Storm denkt auch n i c h t so sehr daran, die Lebenserwartung des Menschen zu erhohen, er w i l l vielmehr die iibertragene E i n h e i t des Menschen e r h a l t e n sehen und n i c h t so sehr die k o r p e r l i c h e . Auch wenn e i n Mensch gestorben i s t , l e b t er w e i t e r , solange s i c h Menschen seiner e r i n n e r n . Wenn nun die zweite Frau i n V i o l a T r i c o l o r es von ihrem S t i e f k i n d v e r l a n g t , die Mutter zu vergessen, s t e l l t s i e eine u n s i t t l i c h e Forderung, die f i i r das i n s t i n k t i v und noch naturhaft empfindende Kind un-90 mogl i c h i s t zu e r f i i l l e n , d i e auch dem Vater a l s Unrecht e r s c h e i n t . Fur das Kind i s t d i e Mutter eine e x i s t i e r e n d e P e r s o n l i c h k e i t , woran auch i h r Tod • n i c h t s andern kann. Fiir den Vater war die Mutter eine Personl i c h k e i t , i s t es nur noch i n ubertragener Bedeutung. Fiir beide hat s i e t r o t z k o r p e r l i c h e r Auflosung ihr e I d e n t i t a t bewahrt. Wie weit d i e s e r E x i s t e n z b e g r i f f , der im Gedachtnis der tfberlebenden f o r t d a u e r t , n i c h t nur eine abstrakte Gedanken-k o n s t r u k t i o n i s t , l a B t s i c h aus der Wirkung s c h l i e B e n , d i e von dem auf diese Weise " u n s t e r b l i c h " gemachten Toten auf die Lebenden i i b e r f l i e B t . In V i o l a  T r i c o l o r i s t es die Mahnung, s i c h dem Leben v o r b e h a l t s l o s hinzugeben. Die Ver-bindung mit e i n e r anderen Welt j e n s e i t s des Todes i s t a l s o neben der auBeren Lebensverlangerung des Toten die innere Lebensausweitung i n der I n t e n s i -vierung des Augenblicks. Storm b l e i b t b ei d i e s e r s u b j e k t i v f u n d i e r t e n " U n s t e r b l i c h k e i t " n i c h t stehen. In Eekenhof weist er der verstorbenen Mutter sogar eine gewisse Be-wegungsmogl i c h k e i t zu, wenn s i e es i s t , die die Kinder vor dem Mordanschlag des Vaters r e t t e t . Storm l a B t es zwar im Dunkeln, ob die Mutter i n Person e r s c h e i n t , oder ob es nur das schlechte Gewissen Hennickes i s t , der s i e zu sehen vermeint. I n d i r e k t oder d i r e k t , es geht auf jeden F a l l eine Wir-kung von der Toten aus, die dem Leben eine entscheidende Wendung g i b t . We ben die mehr oder weniger g e i s t i g e ; Verbindung mit den Toten t r i t t . f i i r den Lebenden die M o g l i c h k e i t , s e i n eigenes Wesen auch b i o l o g i s c h i n diesem Leben su verankern. Es i s t i n der K e t t e , die riickwarts i n die Vergangenheit r e i c h t und vorwarts im K i n d , Enkel und Urenkel i n die Zukunft. I s t die Le-bensspanne des einzelnen auch nur beschrankt, so b l e i b t der P l a t z , den er wahrend seines Lebens a u s g e f i i l l t hat, unverriickbar i n einer solchen Ge-s c h l e c h t e r f o l g e bestehen, solange das Ge'schlecht n i c h t untergeht. Wie v/ir an verschiedenen Novellen erkennen konnten, s p i e l e n die Gesetze der Ver-erbung i n Storms Denken eine groBe R o l l e . Oft w i r k t s i c h dieses Naturgesetz 91 negativ aus, indem lebenzerstorende K r a f t e weitergegeben werden, aber grund-s a t z l i c h i s t Vererbung a l s neutrale K r a f t im Dienste des Lebens zu verstehen. A l s solche v e r m i t t e l t es I d e n t i t a t s t e i l e we i t e r , die i n der E i n z e l p e r s o n , dem b e r e i t s ausgeschiedenem G l i e d d i e s e r • K e t t e , mit dessen Lebensende verlorenge-gangen s i n d . Die lebende Verbindung der Geschlechter erweist s i c h h i e r d u r c h n i c h t nur a l s e i n g e i s t i g e s , sondern auch a l s e i n k o r p e r l i c h e s Band. Die be-wuBte Ausdehnung der eigenen Lebensepoche i s t nun nur i n die Vergangenheit moglich, wenn man eigene Wesensziige i n seinen Vorfahren entdeckt. Das F o r t -leben i n der Zukunft kann man s e l b s t n i c h t bewupt e r f a h r e n , aber b e i eigenen Lebzeiten a l s g e s i c h e r t voraussetzen, wenn das Leben so i n eine i r d i s c h e Ge-meinschaft eingebaut i s t , dap es n i c h t l e i c h t vergessen werden kann. In be-sonderer Weise t r i f f t dies n a t u r l i c h zu, wenn eigene Kinder das Gedenken' i n doppelter Weise, g e i s t i g und k o r p e r l i c h , i n die Zukunft tragen. Es i s t v e r s t a n d l i c h , dap unter diesen Umstanden die vornehmste Aufgabe des Menschen i s t , s i c h einen f e s t e n P l a t z im Leben zu sch a f f e n , an dem er s i c h durch v i e l e Querverbindungen zu seinen Mitmenschen gehalten weip. Wie nun der Glaubige s i c h i n der Liebe Gottes geborgen wissen d a r f , so sucht der Mensch, dem diese Hoffnung n i c h t mehr gewahrt w i r d , e b e n f a l l s eine B i n -dung der Liebe , die ihn aus der s c h r e c k l i c h e n Einsamkeit herausnimmt. Fur Storm i s t dies immer die Liebe zwischen Mann und Frau, denn nur diese s c h e i n t ihm v o i l e E r f i i l l u n g geben zu konnen. Freundschaften e x i s t i e r e n wohl, aber s i e b e e i n f l u s s e n kaum den (Gang der Handlung d e r g e s t a l t , dap man s i e a l s inneren-Motivgehalt e i n e r Novelle annehmen konnte. Freundschaft i s t n i c h t weitreichend genug, bedeutet s i e doch hochstens g e i s t i g e Kameradschaft, ohne dap die ei n z e l n e Personl ichke i t h i e r d u r c h w i r k l i c h i n ihrem Kern beriihrt wiir-de. Es i s t die Liebe zum andern Geschlecht, die i n i h r e r P o l a r i t a t s b e g e g -nung den ganzen Menschen f o r d e r t , damit aus der Verbindung etwas Neues ent-stehe. Nur i n d i e s e r harmonischen und auch organischen E i n h e i t kann s i c h 92 der Mensch w i r k l i c h geborgen f i i h l e n und kann g l e i c h z e i t i g auch am andern wachsen. In der Liebe s i e h t Storm f i i r den Mann die Reinigung seines Mensch-s e i n s , ohne uns genau zu sagen, wie s i c h diese v o l l z i e h t , und wovon der Mann g e r e i n i g t w i r d . Wenn wir h i e r von Freudschen T r i e b i n t e r p r e t a t i o n e n absehen w o l l e n , wird Storm i n der Begegnung mit der Frau wohl unbewuSt d i e Moglich-k e i t ge f i i h l t haben, Mensch i n .einem anderen Menschen zu s e i n , die E r f t i l lung des eigenen Lebens (Egoismus) durch die E r f i i l l u n g eines anderen (A l t r u i s m u s ) herbe i z u f i i h r e n . Fiir den jungen Storm geniigt.die Gewissensbindung' zweier Menschen. Die s t a a t l i c h - k i r c h l i c h e Bindung, a l s o die Offentlichmachung dieses intimen Bundes, i s t ihm nur eine Profanierung, da Gott durch das Vorhandensein der Liebe b e r e i t s . seinen Segen gegeben habe. Wir diirfen h i e r das von Storm be-nutzte Wort'Gott' durch 'Leben' e r s e t z e n , denn an Gott glaubt Storm j a n i c h t . Fiir den spaten Storm i s t eine Ehe ohne auBere L e g i t i m a t i o n i n d i s k u t a b e l . Er geht zwar i n seiner Begriindung n i c h t auf das r e l i g i o s e Denken der Vergan-genheit zu r i i c k , sondern mehr auf das durch T r a d i t i o n beeinfluBte ethische Gefiihl s e i n e r Z e i t . Auch h i e r diirfen w i r etwas weitergehen. Wie wir bei manchen Novellen gesehen haben, hat die Form der Ehe eine ungeheure Be-deutung. Auch wenn s i e unter v o l l i g f a l s c h e n Voraussetzungen geschlossen wurde, d a r f n i c h t an i h r g e r i i t t e l t werden. Die Ehe i s t damit zu e i n e r I n s t i -t u t i o n geworden, die n i c h t mehr ihre Begriindung nur i n der Liebe zweier Men-schen und deren o f f e n t l i c h e m Bekehntnis f i n d e t , sondern ihre Daseinsberech-t i g u n g i n s i c h s e l b s t t r a g t . In der Ehe sind dem Leben im gewissen Sinne Ziige angelegt worden, und durch ihr e Beriihrung mit dem Leben i s t s i e gehei-l i g t . S i e ste h t im Dienst des Lebens und i n i h r i s t die menschlich mogliche U n s t e r b l i c h k e i t am ehesten g e w a h r l e i s t e t . Wenn nun die Liebe den Menschen aus s e i n e r P o s i t i o n herauszieht und ihn i n eine neue, weitere h i n e i n s t e l l t , wenn die Liebe f o r d e r n d a r f , g e s e l l s c h a f t l i c h e Schranken iiberspringen kann, 95 dann h a l t die Ehe f e s t und duldet keine weiteren Wechsel. Das UnfaBliche des Lebens hat s i c h i n der Begegnung der Geschlechter, i n der Begegnung zweier Menschen,geoffenbart und kann n i c h t zuriickgeben, was es einmal ge-wa.hrt hat. S.torm i s t i n diesem Punkt u n e r b i t t l i c h . Er hat es im eigenen Leben er -f a h r e n , was. es bedeutet, eine Frau zu h e i r a t e n und s i c h dann i n eine andere zu v e r l i e b e n , und er hat entsagt. Die Ehegemeinschaft i s t , wie b e r e i t s ange-deutet, e i n organisches Ganzes. Der einzelne Partner i s t darum n i c h t mehr f r e i , neue Bindungen einzugehen, wenn n i c h t der andere s t i r b t . H i e r l i e g t der Grund f u r die v i e l e n N o vellen, die s i c h rait Eheverhaltnissen beschaftigen, i n denen eine d r i t t e Person einzubrechen droht. Fiir den modernen Leser mag es e r s t a u n l i c h erscheinen, warum nun die Ehe u n a u f l o s l i c h s e i n s o i l , wenn es s i c h h e r a u s g e s t e l l t hat, daB die Ehe e i n I r r -tum war. E i n Irrtum gegenuber/der Ehe bedeutet f u r Storm nun eine V e r i r r u n g dem Leben gegentiber, und dies i s t "nicht wieder gutzumachen. Storm zeichnet v o r s i c h t s h a l b e r k e i n e i n z i g e s E h e v e r h a l t n i s , i n dem beide Partner i i b e r e i n -gekommen s i n d , die Ehe aufzuldsen. E i n e r h a l t i n irgendeiner Form immer • daran f e s t J , beweist damit, daB die Ehe noch einen Sinn hat und l a B t den Ehemuden dadurch e i n s e i t i g v e r t r a g s b r i i c h i g werden, a l s o u n s i t . t l i c h handeln. Es besteht noch e i n anderer Grund, die Ehe u n a u f l o s l i c h zu machen. Steht die Ehe f e s t , dann hat die F a m i l i e Bestand, und i n der F a m i l i e l i e g t j a i n ganz besonderer Weise die Gewahr f i i r die Verlangerung des E i n z e l l e b e n s , der' E i n z e l p e r s d n l i c h k e i t . Wie schwer es i s t , die den Toten gebiihrende Erinnerung zukornmen zu l a s s e n , wenn die F a m i l i e keinen Zusammenhalt hat, z e i g t s i c h schon i n V i o l a T r i c o l o r , wo der Tod e i n g e g r i f f e n hat, und der Mann e i n zwei-tes Mai h e i r a t e t . Nur mit groBten S c h w i e r i g k e i t e n g e l i n g t es, die neue Ehe z e r b r i c h t f a s t daran, der Toten ihren P l a t z zu l a s s e n . Wenn nun die Ehe unter i a l l e n Umstanden aufrecht e r h a l t e n w i r d , so be-94 deutet dies n i c h t , daB s i e die i h r gemapen Funktionen inraer e r f i i l l t . Storm achtet sehr darauf zu zeigen, dap eine Ehe,".die unter f a l s c h e n Voraussetzun-gen geschlossen wurde, a l s o n i c h t die harmonische' Verbindung mit dem anderen Menschen a l s oberstes Z i e l hat, f r u c h t l o s b l e i b t . Es kommt h i e r n i c h t zur echten Gemeinschaft, und die F a m i l i e kann n i c h t gegriindet werden. In der Novelle Zur Ghronik von Grieshuus, wo zwei Motive g l e i c h s t a r k das Handeln des Junkers H i n r i c h bestimmten, wo er glaubte, beiden gerecht werden zu konnen, f o l g t die endgiiltige S t r a f e n i c h t s o f o r t , sondern e r s t i n der d r i t t e n Generation. Das Leben kann a l s o a l s eine wirkende e'thische K r a f t angesehen werden, die i n etwas die Funktion des b e i s e i t e geschobenen Gottes ubernimmt. E i n verkehrtes Leben wird nun n i c h t durch den Entzug der ewigen S e l i g k e i t be-s t r a f t , sondern durch das Fehlen einer Nachkommenschaft und der damit verbun-denen Gefahr, bald vergessen zu werden. In der s i c h normal e r f i i l l e n d e n F a m i l i e konnen die E l t e r n einen T e i l i h r e s Wesens i n der Vererbung und einen weiteren T e i l durch die Erziehung an ihr e Kinder weitergeben. Nie diirfen s i e jedoch der f r e i e n Entwicklung der Kinder und-deren Wunsch, s i c h i h r eigenes Leben zu g e s t a l t e n , , im Wege stehen. Die Forderungen, die man an den Ehepartner hat, l a s s e n s i c h n i c h t auf die Kinder ubertragen. Diese sind s e l b s t a n d i g und raiissen ihre Beziehung zum Leben s e l b s t kniipfen. Die Erwartungen eines Hans K i r c h seinem Sohn gegeniiber sind darum u n s i t t l i c h und lassen ihn den Sohn v e r l i e r e n . Schon die A u t o r i t a t des Vaters, wie s i e i n Im Sonnenschein angedeutet w i r d , kann das Lebensgliick eines Men-schen zerbrechen. Nun i s t es jedoch moglich, dap das S c h i c k s a l des Kindes b e r e i t s i n der Vergangenheit b e s i e g e l t l i e g t , d.h. vererbte Eigenschaften schreiben dem Kind den, Weg vor, den es zu. gehen hat; die E l t e r n schranken h i e r d i e F r e i h e i t des Kindes e i n , ohne es hindern zu konnen. In Carsten Curator s c h e i n t es H e i n r i c h b e r e i t s i n die Wiege gelegt worden zu s e i n , e i n s i t t l i c h u n s t e t e r Charakter zuwerden. Das Leben i s t h i e r . s c h e i n b a r ungerecht, denn 95 e s ' b e s t r a f t den Sohn f i i r den Fehler seines Vaters, bezw. die Charakter-schwache s e i n e r Mutter. V i e l l e i c h t i s t das Leben von diesem Vorwurf f r e i -zusprechen, denn wie es dem Menschen eine E r f i i l l u n g bis iiber die Grenzen des Todes hinaus gewahrt, so kann es auch seine Schuld fortdauern und im Sohn. zur Auswirkung kommen la s s e n . Wenn wir oben das Leben a l s eine wirken-de ethische K r a f t bezeichneten, dann i s t dies nur bedingt r i c h t i g , denn das Leben i s t n i c h t f r e i im Handeln, sondern kann nur i n ei n e r b e r e i t s f e s t -liegenden Weise auf die Handlungen des Menschen reagieren. Diese f a s t mecha-nische Reaktion miissen wir aus Storms Novellen s c h l i e B e n , wo Schuld und wei-^ t e r e s S c h i c k s a l immer i n einem bestimmten Zusammenhang stehen. Die Verantwor-tung f i i r die H e i n r i c h Carsten angetane Unge recht igke i t l i e g t damit nicht bei dem Leben, sondern beim Vater. Wie konkret eine solche gegenseitige Abhan-g i g k e i t i n der Schuld werden kann, z e i g t s i c h i n der gl e i c h e n N o v e l l e , denn im Augenblick, wo der Vater die Hand vom Sohn z i e h t , wo er n i c h t langer die Verantwortung f i i r seine Schuld tragen kann, l a B t das Leben den Sohn f a l l e n , er e r t r i n k t , und der Vater wird unmiindig, schwachsinnig. Die Aufgabe des Mensch i s t nun n i c h t darauf beschrankt, i n der Ehe eine organische Lebensgemeinschaft einzugehen, i n der F a m i l i e neues Leben zu e r -moglichen, er s o i l auch seinen P l a t z a l s ve rant wo r t l iche s G l i e d der mensch-l i c h e n G e s e l l s c h a f t a u s f t i l l e n . Das schlimmste Verbrechen i s t die Unterord-nung des Menschen unter m a t e r i e l l e Werte, denn i n der Verbindung zum M i t -menschen i s t es e b e n f a l l s o b e r s t e r Grundsatz, den Mensch a l s Individuum stehen zu las s e n . E i n Seelenverkaufer (Bulemanns Haus) verkauft s c h l i e B l i c h seine eigene Seele; das Geld, das ihm im Leben dienen s o l l t e , wird zum be-herrschenden-Motiv und u n t e r j o c h t nun s e i n e r s e i t s das Leben. E i n dem Geld unterworfenes Leben i s t nun a l l e r d i n g s e i n Unding, und es f i i h r t zu der MiS-geburt, a l s die wir den Seelenverkaufer, den Gefangenen im eigenen Haus a n t r e f f e n . 9 6 Auch e i n per s o n l i c h e s Motiv wie Ehrsucht kann im Dienst an der Gemeinschaft n i c h t bestehen. Hauke Haien. sucht n i c h t i n e r s t e r L i n i e das Wohl sei n e r M i t -menschen zu f o r d e r n , wenn er den Deichbau anregt, er mpchte ihnen vielmehr z e i g e n , was er f i i r e i n K e r l i s t . Er i s t nun wie k e i n anderer aus dem Dorf befahigt,. den Kampf mit dem Leben, h i e r i s t es das Meer, aufzunehmen. Doch-an s e i n e r verkehrten Haltung z e r b r i c h t a l l e s . . I h m i s t es n i c h t moglich, seiner Ehe* den i h r zukommenden P l a t z zu l a s s e n , s i e s o l i s i c h seinen e h r g e i z i g e n Planen unterordnen, e i n i d i o t i s c h e s Kind i s t die Antwort. Auch s e i n e r Ver-antwortung a l s Deichgraf wird er n i c h t gerecht, denn das Ergebnis seines Lebenswerkes i s t doch die tlberflutung des Dorfes. Haukes Aufgabe war es, den Damm zu bauen, aber nur im V o l l e i n s a t z s e i n e r ganzen s i t t l i c h e n Per-s o n l i c h k e i t . Dieser Forderung des Lebens hat Hauke n i c h t geniigen konnen. Da das Leben die E i n z e l p e r s o n l i c h k e i t betont und s i c h nur von dem Men-schen meistern l a p t , der zu s i c h s e l b e r gefunden hat, i s t es v e r s t i i n d l i c h , wenn Storm die Wirkung der Masse g r u n d s a t z l i c h a l s negativ d a r s t e l l t . Wenn die Menge handelt, bringt, s i e n i e zustande, was der Summe i h r e r besten E i -genschaften entsprache, sondern im G e g e n t e i l , es sind die n i e d r i g s t e n In-s t i n k t e , d i e s i c h durchsetzen. Dies i s t ganz s e l b s t v e r s t a n d l i c h , denn die Menschen, die s i c h der Masse anschliepen, sind u n r e i f , und es sind die Friichte d i e s e r U n r e i f e , die s i c h i n der gemeinsamen Akt i o n durchsetzen. V/ir wollen es noch einmal . zusammenfassend sagen: Der hochste ethische V/ert i n der Stormschen Dichtung i s t das Leben. Hierunter i s t n i c h t nur die i r d i s c h begrenzte Lebenszeit des einzelnen Menschen zu verstehen, sondern auch eine s i t t l i c h e Macht, d ie belohnen und bestrafen kann. Nun i s t das Leben n i c h t f r e i i n seinen Entscheidungen, es i s t vielmehr an eine bestimm-te G e s e t z l i c h k e i t gebunden. Es i s t der Mensch, der s e i n Leben a l s Person-l i c h k e i t zu fiihren v e r s t e h t , der dem Leben und dem Mitmenschen d ie gebiih-rende Achtung zukommen l a p t , dem das Leben.;eine beschrankte Unsterbl ichke i t 97 gewahrt. Storm s t a t t e t das Leben auf diese Weise mit e i n e r A r t s i t t l i c h e r Vernunft aus, die man f r i i h e r i n vollkommenem MaBe Gott zuschrieb. Eine v o l l i g glaubenslose Weltanschauung g i b t es damit f i i r Storm n i c h t . Die Aufgabe des Menschen besteht nun d a r i n , s i c h zu erkennen, a l s E i n z e l -ner seinen P l a t z ' i m Leben zu f i n d e n , um dann i n der Aufgabe des eigenen S e i n s , d.h. in.der Verbindung mit einem anderen Menschen und i n der verant-w o r t l ichen Einordnung i n der menschiichen G e s e l l s c h a f t das eigene Leben und das anderer zu i n t e n s i * v i e r e n und f r u c h t b a r zu machen. Bekennt s i c h der Mensch auf diese Weise bewuBt zum Leben, dann bekennt s i c h das Leben zu ihm, indem es seine Person mit Ablauf der Lebenszeit n i c h t untergehen l a p t . G r u n d s a t z l i c h gesehen hat der Mensch einen f r e i e n W i l l e n j aber i n der Verheipung des Lebens auf beschrankte U n s t e r b l i c h k e i t l i e g t auch die Warnung, dap auch Schuld n i c h t mit dem Tod e r l o s c h t . Es i s t somit der Mensch, der s i c h seines eigenen f r e i e n W i l l e n s berauben kann. Es mag dies der eigenen Person gegeniiber durch e i n angenommenes La s t e r oder der Nachkommenschaft gegenuber durch die Vererbung e i n e r Untugend geschehen. So ganz hat Storm damit die Frage nach der W i l l e n s f r e i h e i t n i c h t beantwortet. Aber er'.lapt auch keinen Z w e i f e l , dap das Fehlen der F r e i h e i t Schuld am Leben bedeutet. Ethische Werte i n Storm sind kaum a l s Einzelwerte zu e r f a s s e n , vielmehr s t e l l e n s i e s i c h dar a l s eine Haltung der Achtung dem Leben und dem Menschen gegeniiber. Fiir uns bedeutet dies e i n humanistisches I d e a l , das aber b e r e i t s mit Resignation durchsetzt i s t . E i n a b s o l u t e r Wert, wie die. Liebe, mup s i c h i n d i e s e r Weltanschauung dem Leben unterordnen; wo s i e es n i c h t t u t , wird s i e zur Schuld ( E i n Bekenntnis), zur Di e n e r i n des Todes. Hier sehen wir die ganze Begrenzung d i e s e r Schau im V e r g l e i c h mit dem c h r i s t l i c h e n Glauben, wo die Liebe wohl durch den Tod f i i h r t , , aber nur damit :.das Leben auf ewig triumphiere. 98 A N M E R K U N G E - N und B I B L I O G R A P H . I E 99 A N M E R K U N'G E N 1 Theodor Storm,.'Werke, Gesamtausgabe i n d r e i . Banden, J . G. Cotta'sche Buchhandlung Nachf. , S t u t t g a r t , 1958' D e r Kiirze halber werden a l l e dies be z l i g l ichen B e l e g s t e l l e n im Text d i r e k t a u f g e f i i h r t : Romische Zahlen bezeichnen den Band, arabische die S e i t e . 2 F r i t z M a r t i n i , Deutsche L i t e r a t u r im b i i r g e r l ichen Realismus, 1846-1898, J . B. Metzlersche Verlagsbuchhandlung, .Stutt g a r t , 1962, S. 25-5 M a r t i n i , B u r g e r l i c h e r Realismus, beschreibt die S i t u a t i o n , die den Kiinst-l e r i n die Vereinsamung t r e i b t , recht e i n d r i n g l i c h i n dem ersten K a p i t e l • "Grundlagen und'Grundformen", Unterabschnitt "Die Dichtung zwischen Ge-meinsamkeit und Vereinsamung". . 4 B r i e f Storms vom 6. A p r i l i860 an seinen Vater. Angefiihrt von Elmer Otto Wooley, Studies i n Theodor Storm, Bloomington, Ind., 194$. In dem K a p i t e l "Was Theodor Storm R e l i g i o u s ? " v e r f o l g t Wooley Storms g e i s t l i c h e n Werde-gang, geht manchmal etwas w e i t , wenn er auch b e i l a u f i g von Storm benutzte Ausdriicke, d ie das Wort Gott b e i n h a l t e n , mit heranzieht. 5 B r i e f an seinen Sohn Hans vom 18. $. I865. Z i t i e r t aus W i l l y Quandt, Theodor Storm und das evangelische Pfarrhaus, Heide, 1955* 6 F r e d e r i c E. Coenen "Death i n Theodor Storm's Novellen" PMLA V o l . LXIV, 1949, S. 340-349- Coenen weist darauf hin,.daB i n 42 von 58 Novellen der Tod i n irgendeiner Form vorkommt. Dies z e i g t e i n d e u t i g , wie unmoglich es f i i r Storm war, den mit dem Verstand e r l e d i g t e n E w i g k e i t s b e g r i f f auch ge-fiihlsmafiig zur S e i t e zu legen. 7 A. K o s t e r , Deutsche Rundschau, V o l . 117, 1903, S. 58. 7a Quandt, Pfarrhaus, kommt zu dem Ergebnis, dap Storm t r o t z s e i n e r Unglau-b i g k e i t den C h r i s t e n , denen er im Leben begegnet, p o s i t i v gegeniibersteht und auch eine ahnliche Haltung i n seinen Novellen zum Ausdruck b r i n g t . 8 Hermann Hesse, Gesammelte Dichtungen, Suhrkamp, 1958, Bd. 3> S. 125-9 Marianne Bonwit, "Der leidende D r i t t e . Das Problem der Entsa'gung i n bur-g e r l i c h e n Romanen, besonders bei Theodor Storm". U n i v e r s i t y of Cal.. Publ. i n Modern. P h i l o l o g y XXXVI, Berkeley, 1952, S. 101. • 10 Siehe h i e r z u Johannes K l e i n , Geschichte der deutschen N o v e l l e , Wiesbaden, i960, S. 285: "Die n a t i i r l i c h e S i n n l i c h k e i t v e r h i i l l t s i c h i n Scham, w e i l das Gesicht des.ganzen Leibes die Seele v e r r a t , bevor s i e e r r a t e n werden w i l l . 11 Es i s t i n t e r e s s a n t , i n diesem Zusammenhang die Rettung des Madchensin der Novelle Die wunderlichen Nachbarskinder aus den Wahlverwandtschaften nachzulesen. Auch h i e r b r i n g t eine ahnliche Szene eine Wendung i n dem Le-ben zweier Menschen. Hier wird jedoch etwas unbewupt Empfundenes und . b e r e i t s Vorhandenes aus dem Reich des.Unbewupten (das Wasser a l s elemen-t a r e U r k r a f t ) herausgerettet. Bei Storm mup die Vorgeschichte e r s t nach-geholt werden; doch das endgiiltige Ergebnis i s t dasselbe wie bei Goethe. 12 Franz S t u c k e r t , Theodor Storm, Sein Leben und seine Welt, Bremen, 1955J i r r t , wenn e r - s c h r e i b t : "und N e s i , deren scheues Liebeswerben die neue Mutter schon immer sehnsiichtig gesucht h a t t e , f i n d e t wie von s e l b s t i n der Erschtitterung der Stunde den so lange verweigerten Mutternamen." Das ".'.:.Kind-.benutzt den g l e i c h e n Ausdruck, den es bei der e r s t e n Begegnung ge-brauchen w o l l t e , namlich 'Mama'. Es i s t Ines, die h i n z u g e l e r n t hat und e n d l i c h das i n s t i n k t i v R i c h t i g e der k i n d l i c h e n Denkweise begreifen kann. 100 13 Harry S i e v e r s , "Storms Gedanken liber Unsterbl i c h k e i t und Tod i n ihrem inneren Zusammenhang", S c h r i f t e n der Theodor-Storm-Gesellschaft, Heft 5> Heide, 1957» S. 18-42. Sievers kommt zu dem Ergebnis, daB es ke i n Gliick geben konne, da das Leben dem Untergang geweiht i s t , daB das Vergehen jedoch herausgeschoben werden muB, einmal durch die weitestgehende.. mog-iche Erhaltung .des Lebens und zum anderen im liebenden Gedenken der Toten 14 2. Mose ,20, J." 15 Johannes 9, 5» 16 John C. Blankenagel i n " T r a g i c G u i l t i n Storm's Schimmelreiter", The German  Qu a r t e r l y , Vol. XXV, 1952, S. 170-181 s i e h t a l s Grundlage der Schuld Hauke Veranlagung. Diese flihre ihn dazu, seine Uberlegenheit "um jeden P r e i s zu beweisen. Hinzu komme noch die Lust nach B e s i t z . Haukes Ehrsucht i s t t a t -s a c h l i c h eine durch die Umstande zum Ausbruch gekommene Veranlagung, das Besitzenwollen i s t jedoch meiner Ansicht nach k e i n eigenes Motiv f i i r Hau-kes Handeln, i s t vielmehr e i n AusdrucksmaBstab, der von seinen Neidern verstanden werden kann und s o i l . . 17 Walter S i l z s c h r e i b t h i e r z u i n "Theodor Storm's Schimmelreiter", PMLA LXI, 1946, S. 772: "Hauke 1s whole l i f e i s an e f f o r t to b u i l d a rampart against the fearsome I n f i n i t e symbolized by.the sea,- to hedge o f f und preserve a c l e a r realm of reason against the encroaching dark of the incomprehensible Vernunft geniigt jedoch n i c h t , da3 UnfaBbare einzudammen. Das Leben kann nur zum T e i l mit den Verstandeskraften gemeistert werden, es b l e i b t immer noch der Aspekt des S e e l i s c h e n , UnbewuBten; gerade die W i l l k i i r der Meeres-gewalten scheint darauf hinzudeuten, daB i h r etwas Lebendiges entgegenge-s e t z t werden muB. Dem a u f k l a r e r i s c h e n Menschen geht der S c h l i i s s e l zu dem unf a B l i c h e n T e i l des Lebens v e r l o r e n und i n di e s e r I n s t i n k t l o s i g k e i t ge-schieht es l e i c h t , daB das ve r n i i n f t i g e Werk e i n unsolidesy w e i l unorga-n i s c h e s , Fundament bekommt. 18 S e l b s t der s o z i a l i s t i s c h e L i t e r a t u r k r i t i k e r F r i t z Bottger, Th'eodor Storm  i n s e i n e r Z e i t , B e r l i n , 1958* we i s t a u s d r i i c k l i c h den Gedanken einer s o z i -a l e n Anklage ab. S. J46 f. 101 BIBLIOGRAPHIE d'er gelesenen Werke und A r t i k e l Theodor Storm, We'rke, Gesamtausgabe i n d r e i Banden, herausgegeben von Hermann Engelhard,. J . G. Cotta'sche Buchhandlung Nachf., S t u t t g a r t , 1958* ' B o l l , K a r l , Die Weltanschauung Theodor Storms, Neue deutsche Forschungen, Junker und Dunnhaupt V e r l a g , B e r l i n , 1940. Bottger, F r i t z , Theodor Storm i n seiner Z e i t , Verlag der Nation, B e r l i n , 1958* Kayser, Wolfgang, Biir g e r l i c h k e i t und Stammestum i n Theodor Storms Novellen- dichtung, Junker und Diinnhaupt V e r l a g , B e r l i n , 1938' Quandt, W i l l y , Theodor Storm und das evangelische Pfarrhaus, Westholsteinische V e r l a g s d r u c k e r e i , Boyens & Co., Heide/Holst., 1955-S t e i n , Kargarete , Die Lebensanschauung Theodor Storms und die innere M o t i v i r u n g  i n seinen-Novellen, Druckerei Gabel, Herrnstadt, 1923 S t u c k e r t , Franz, Theodor Storm, Sein Leben und seine Welt, C a r l Schtinemann V e r l a g , Bremen, 1955 , Wooley, Elmer.Otto, Studies i n Theodor Storm, P u b l i c a t i o n s Humanities Series No. 10, Bloomington, Indiana U n i v e r s i t y , 1945-, Theodor Storm's World i n P i c t u r e s , Indiana U n i v e r s i t y Press, Bloomington, 1-954. Blankenagel, John C. , "Tragic G u i l t i n Storm's Schimme Ire iter", The . Ge rman Quarterly,' XXV, 1952, S." 170 1 8 1 . ; ' : '. '" B o l l , K a r l , "Theodor Storm, E i n Kind s e i n e r Z e i t " , S e h r i f t e n der Theodor-Storm-• G e s e l l s c h a f t , Nr. 1 0 , 19^1, Heide/Holst. Bonwit, Mar ianne, "Der leidende D r i t t e . Das Problem der Entsagung i n b i i r g e r l ichen ' Romanen und Nov e l l e n , besonders b e i Storm", U n i v e r s i t y of C a l i f o r n i a Pub- l i c a t i o n s i n Modern P h i l o l o g y , XXXVI, Berkeley, 1952. . Coenen, F r e d e r i c E. , "Death i n Theodor Storm's Novellen"-, PMLA LXIV, 1949, S. 340 - 549. /'Problems i n Theodor Storm's No v e l l e n " , The Germanic Review, XV, Columbia U n i v e r s i t y Press, 1940, S. 52 - 45-Fisenne, Otto von,"Theodor Storm a l s J u r i s t " , Sehr. d.Th.-St.-Ges. 8, 1959, S .9-47. Mann, Thomas, "Theodor Storm" Reden und Aufsatze Bd. 1, Fischer Verlag I 9 6 0 S. 246 - 267. 102 S i e v e r s , Harry, "Storms Gedanken liber U n s t e r b l i c h k e i t und Tod i n ihrem inneren Zusammenhang", Sehr. d. Th.-St.-Ges., Nr. 5 , S. 18 - 42. S i l z , Walter, "Theodor Storm's Schimmelreiter", PMLA LXI, 1946, S. 762 - 783. S t u c k e r t , Franz, "Storms R e l i g i o s i t a t " , .Deutsche V i e r t e l j a h r e s s c h r i f t XIX, 1941, S. 183 ^ 207.. . A l k e r , E r n s t , Die deutsche L i t e r a t u r im 19. Jahrhundert, Kroner, S t u t t g a r t , 196l. K l e i n , Johannes,. Geschichte der deutschen N o v e l l e , S t e i n e r , Wiesbaden, 1960^". Koch, Franz, Idee und Wir k l ichke i t Bd. 2, Ehlermann, D l i s s e l d o r f , 19^6 M a r t i n i , F r i t z , Deutsche L i t e r a t u r g e s c h i c h t e , Kroner, S t u t t g a r t , ,1958^. -, Deutsche L i t e r a t u r im b i i r g e r l ichen Realismus, Epochen der deutschen L i t e r a t u r V/2, Metzlersche Verlagsbuchhandlung, S t u t t g a r t , 19o2. 

Cite

Citation Scheme:

        

Citations by CSL (citeproc-js)

Usage Statistics

Share

Embed

Customize your widget with the following options, then copy and paste the code below into the HTML of your page to embed this item in your website.
                        
                            <div id="ubcOpenCollectionsWidgetDisplay">
                            <script id="ubcOpenCollectionsWidget"
                            src="{[{embed.src}]}"
                            data-item="{[{embed.item}]}"
                            data-collection="{[{embed.collection}]}"
                            data-metadata="{[{embed.showMetadata}]}"
                            data-width="{[{embed.width}]}"
                            async >
                            </script>
                            </div>
                        
                    
IIIF logo Our image viewer uses the IIIF 2.0 standard. To load this item in other compatible viewers, use this url:
http://iiif.library.ubc.ca/presentation/dsp.831.1-0105418/manifest

Comment

Related Items