UBC Theses and Dissertations

UBC Theses Logo

UBC Theses and Dissertations

Wielands Ironie Weissenborn, Georg Kurt 1970

Your browser doesn't seem to have a PDF viewer, please download the PDF to view this item.

Item Metadata

Download

Media
831-UBC_1970_A1 W43.pdf [ 20.32MB ]
Metadata
JSON: 831-1.0104021.json
JSON-LD: 831-1.0104021-ld.json
RDF/XML (Pretty): 831-1.0104021-rdf.xml
RDF/JSON: 831-1.0104021-rdf.json
Turtle: 831-1.0104021-turtle.txt
N-Triples: 831-1.0104021-rdf-ntriples.txt
Original Record: 831-1.0104021-source.json
Full Text
831-1.0104021-fulltext.txt
Citation
831-1.0104021.ris

Full Text

WIELANDS IRONIE by Georg Kurt Weissenborn B.A., Un i v e r s i t y of B r i t i s h Columbia, 196$ A Thesis Submitted In P a r t i a l F ulfilment Of The Requirements For The Degree Of Doctor Of Philosophy i n the Department of German We accept t h i s t h e s i s as conforming to the required standard The Uni v e r s i t y of B r i t i s h Columbia In p r e s e n t i n g t h i s t h e s i s i n p a r t i a l f u l f i l m e n t o f t h e r e q u i r e m e n t s f o r an advanced degree a t t h e U n i v e r s i t y o f B r i t i s h C o l u m b i a , I a g r e e t h a t t h e L i b r a r y s h a l l make i t f r e e l y a v a i l a b l e f o r r e f e r e n c e and s t u d y . I f u r t h e r ag ree t h a t , perm i ss i on f o r e x t e n s i v e c o p y i n g o f t h i s t h e s i s f o r s c h o l a r l y p u r p o s e s may be g r a n t e d by t h e Head o f my Depar tment o r by h i s r e p r e s e n t a t i v e s . I t i s u n d e r s t o o d t h a t c o p y i n g o r p u b l i c a t i o n o f t h i s t h e s i s f o r f i n a n c i a l g a i n s h a l l n o t be a l l o w e d w i t h o u t my w r i t t e n p e r m i s s i o n . Depar tment o f ^ ^ ^ ^ The U n i v e r s i t y o f B r i t i s h Co lumbia Vancouver 8, Canada Supervisor: Dr.J.A.McNeely WIELANDS IRONIE (German Text) Georg Kurt Weissenborn University of B r i t i s h Columbia, 1970 The object of t h i s study i s Wieland's concept of irony. Wieland did not put forward a "theory of irony", but he has commented on irony in his works, in his cor-respondence, and i n the footnotes to his translations of c l a s s i c a l authors. This thesis consists of four parts, and the i n v e s t i -gation proceeds as follows: Part One reviews the l i t e r a t u r e on Wieland's irony in order to es t a b l i s h a basis on which a contribution can be made to Wieland scholarship. No one denies that Wieland uses irony, but many disagree on i t s o r i g i n , i t s function, and i t s h i s t o r i c a l association. Part Two constitutes a det a i l e d analysis of Wieland's most c h a r a c t e r i s t i c comments on irony as they occur i n chronological order. Thus, an insight i s gained into the development of the poet's t h e o r e t i c a l understanding of irony which was conditioned by h i s attitude toward So-crates, the f i r s t h i s t o r i c a l eiron. As Wieland*s a n t i -Platonism gathered momentum, h i s use of the words Ironie and i r o n i s c h increased, and so did h i s attempts at de-f i n i n g irony. They are most numerous i n A r i s t i p p , Wie-land' s l a s t novel,, i n which he also deals most extensively with Socrates. Part Three concerns i t s e l f with Wieland's manner of presentation. It i s a study of the way i n which the poet employs irony, and i t investigates the s t y l i s t i c devices i n the service of t h i s irony, with i n i t i a l emphasis on his change from Platonist to I r o n i s t . Part Four concludes the investi g a t i o n by contrasting Wieland's irony with cer t a i n aspects of the romantic irony of F r i e d r i c h Schlegel and Ludwig Tieck. While i t appears that Wieland uses s t y l i s t i c techniques derived from l i t e r a r y models which also served the writers of the romantic generation, i t also becomes evident that the intent of Wieland*s irony was more s o c i a l l y oriented than t h e i r s . His cen t r a l interest i s i n man himself, not i n man's metaphysical concern. Wieland's irony i s not irony for i t s own sake, but d i d a c t i c irony f o r the purpose of enlightening the reader. As such, Wie-land's irony serves as the means of characterization based on the contrast between eiron and aiazon. In the l i g h t of his deep commitment to'Reason (Matur), Wieland does not employ i r o n y for the sake of sus-pending natural laws i n the service of the wondrous. Ba s i c a l l y , he establishes a c o n s t e l l a t i o n consisting of three human types: the misguided e t h i c a l and me-taphysical i d e a l i s t (Schwarmer), the c y n i c a l sensua-l i s t (Sophist), arid the representative of the grace-f u l , Socratic golden mean (Philosoph). Whereas previous studies examine s t y l i s t i c i n f l u -ences by other i r o n i c writers on Wieland's manner, of presentation, t h i s investigation reveals a by far greater influence of Socrates on Wieland's understan-ding and uses of irony. In t h i s , the German author came to reject.the characterizations of the eiroh Socrates as presented i n the works of Aristophanes and Plato, i n preference to Xenophon*s description of the Greek philosopher as a pragmatist. Wielands Ironie Was i s t Wahrheit? ...Der Talente sind z w e i e r l e i , sagte der Ueber-winder P e r s i e n s , Themistokles. E i n e r kann schon p f e i f e n , e i n Andrer kann aus e i n e r k l e i n e n Stadt eine groBe machen.* - Zuweilen t r a g t d i e Natur auch wol B e l i e b e n , einen D r i t t e n hervorzubringen, der Beides kann. - Aber wer Keines von Beiden kann, s e t z t D.Swift h i n z u , der v e r d i e n t mit e i n -nem T r i t t . v o r den H i n t e r n aus der Schopfung h i n -ausgeschupft zu werden. Und das muB wahr s e i n ! *Zu Verhlitung a l l e s b e s o r g l i c h e n MiBverstandes unter meinen l i e b e n Landsleuten i s t zu merken, daB d i e s e Worte f i g i i r l i c h gesprochen sind und so v i e l sagen w o l l e n , a l s : E i n e r kann s i c h angenehm machen, e i n Andrer n i i t z l i c h . S c hulmeister von Abdera Vorwort Zu Dank v e r p f l i c h t e t b i n i c h Herrn Dr.J.A.McNeely von der Germanistischen A b t e i l u n g der U n i v e r s i t a t von B r i t i s c Kolumbien, unter dessen Beratung d i e vorliegende Untersu-ch, ung entstand en i s t . Fiir f i n a n z i e l l e U n t e r s t i i t z u n g i n Form eines D o k t o r a l -stipendiums b i n i c h dem Canada C o u n c i l , Ottawa, a u f r i c h -t i g verbunden. Fiir groBziigige H i l f e b e i der M a t e r i a l b e s c h a f f u n g s e i an d i e s e r S t e l l e Herrn Dr.M.S.Batts, dem L e i t e r der Ger-manistischen A b t e i l u n g der U n i v e r s i t a t von B r i t i s c h - K o -lumbien, Herrn Eugen S c h e l l e , dem L e i t e r des Wieland-A r c h i v s i n B i b e r a c h , der Z e n t r a l b i b l i o t h e k Z u r i c h und den F e r n l e i h a b t e i l u n g e n der U n i v e r s i t a t von B r i t i s c h -Kolumbien und der L a u r e n t i a n U n i v e r s i t a t von Sudbury besonders gedankt. G l e i c h e r Dank f i i r w e r t v o l l e K r i t i k wird h i e r m i t den Herren P r o f e s s o r e n Dr.Peschken und D r . P r o f i t l i c h aus-gesprochen. Inhaltsangabe Wielands I r o n i e I . T e i l Die b i s h e r i g e Forschung zum Problem der I r o n i e b e i Wieland I I . T e i l Wielands B e g r i f f der I r o n i e 1. Kap. Timoklea: I r o n i e im M i e n e n s p i e l , I r o n i e im D i a l o g 2. Kap. An Bodmer: S o k r a t i s c h e I r o n i e und C h r i s t -l i c h e Demut $.Kap. An Zimmermann: I r o n i e a l s D i a l e k t i k von Lob und Tad e l 4. Kap. An GeBner: I r o n i e a l s Waffe gegen das UbermaB 5. Kap. Musarion: Sanfte I r o n i e 6. Kap. An Sophie von LaRoche: Feine I r o n i e a l s S t i l m i t t e l 7 . Kap. An R i e d e l : Die v e r m i t t e l n d e R o l l e der I r o n i e 8. Kap. Die Grazien: Die Geburt der I r o n i e aus dem Geiste der Liebe 9 . Kap. A r i s t i p p : Der Tod des ^ i r o n I I I . T e i l Wielands i r o n i s c h e r S t i l 1. Kap. Bedeutungswandel der B e g r i f f e „Weisheit" und „der Vi/eise" vom e n t h u s i a s t i s c h e n Fruh-zum i r o n i s c h e n " S p a t s t i l 2. Kap. S t i l f i g u r e n der wielandschen I r o n i e 3-Kap. Der Gedankenstrich and d i e negative P o i n t e im Dienste der I r o n i e 222 4.Kap. I r o n i s c h e r Kontrast und i r o n i s c h e Namen-gebung 228 5-Kap. M a n u s k r i p t f i k t i o n und beredtes Schweigen 239 6.Kap. Apostrophierung des Lesers 244 I V . T e i l I r o n i e a l s M i t t e l der C h a r a k t e r i s i e r u n g : Grundstruktur E i r o n contra Alazon 249 SchluBbetrachtung 275 L i t e r a t u r v e r z e i c h n i s 279 Anhang: Alphabetisch-Systernatischer S t e l l e n n a c h w e i s zum Bedeutungsfeld „Ironie" im Werke Wielands 295 - 1 -I . T e i l Die b i s h e r i g e Forschung zum Problem der I r o n i e b e i Wieland Die vorliegende Untersuchung hat s i c h d i e Aufgabe ge-s t e l l t , d i e I r o n i e C h r i s t o p h M a r t i n Wielands anhand seines d i c h t e r i s c h e n Werkes und B r i e f w e c h s e l s b e g r i f f l i c h zu be-stimmen. Der eingeschlagene Weg geht von einem kurzen tJber-b l i c k iiber d i e b i s h e r i g e Stellungnahme der Wielandforschung zu s e i n e r I r o n i e aus, f i i h r t nach e i n e r eingehenden Betrach-tung des Wortgebrauchs zur S t i l a n a l y s e h i n , um s c h l i e f i l i c h zur s t r u k t u r e l l e n und psychologischen E i g e n a r t der I r o n i e Wielands vorzudringen. E i n z u f r i e d e n s t e l l e n d e s R e s u l t a t d i e s e r A r b e i t miiBte Aus-kunft geben konnen iiber d i e Frage , was Wieland unter dem Be-g r i f f der I r o n i e verstanden und wie er s i e i n der P r a x i s seines d i c h t e r i s c h e n Schaffens angewandt hat. Mit a u f f a l l e n d e r H a u f i g k e i t i s t i n den Bio g r a p h i e n , D i s -s e r t a t i o n e n und Einzeluntersuchungen auch s e i t e n s namhafter Wielandforscher immer wieder d i e Rede von der I r o n i e Wie-l a n d s , d i e , soweit s i c h das Forschungsbild i i b e r b l i c k e n l a B t , vor a l l e m von gegenwartigen I n t e r p r e t e n im i r o n i s c h e n S t i l des D i c h t e r s gefunden w i r d . ¥/ahrend Wielands e r s t e r Biograph, J.G.Gruber, aus der S i c h t des Zeitgenossen noch Veranlassung h a t t e , vom Charakter Wielands auf dessen d i c h t e r i s c h e n Aus-druck zu s c h l i e B e n : „Alle Ziige seines Charakters, wie er s i c h i n seinen S c h r i f t e n auspragt, l i e g e n b e r e i t s im Jung-- 2 -l i n g v o r g e b i l d e t , und d e u t l i c h s t i c h t e i n e r der vornehmsten hervor, jene s o k r a t i s c h e I r o n i e " ; so mochte im Jahre 194-9 f i i r B'riedrich Sengle d i e I r o n i e des D i c h t e r s weniger augen-f a l l i g und daher f i i r d i e biographische D a r s t e l l u n g von ge-r i n g e r e r Bedeutung und maBigerem I n t e r e s s e erschienen s e i n . Dies wird b e r e i t s aus dem Urnstand e r s i c h t l i c h , daB Sengle, wenn er Wielands I r o n i e erwahnt, der nominalen d i e a d j e k t i -v ische Formulierung ( i n a t t r ' i b u t i v e r oder b'radikativer S t e l -lung) bevorzugt: „Er e r z a h l t e seinen Quellen um der E r g o t z -l i c h k e i t w i l l e n auch unglaubwiirdige Anekdoten nach, f r e i l i c h 2 mit i r o n i s c h e r E n t w i r k l i c h u n g . . . , " oder: „Die folgende Ge-s c h i c h t e ,Freundschaf t und Liebe auf der Probe' behandelt namlich i h r Thema |j3as der Wahlverwand tschaf teiTj - i r o -n i s c h , . . . " Es i s t nun ebenso bezeichnend f i i r d i e durch mehr a l s e i n Jahrhundert von einander getrennten Biographen und I n t e r p r e -te n , daB s i e Liber d i e s i c h weder aus der W o r t s t e l l u n g , noch aus der I n t e r p u n k t i o n k l a r a l s solche zu erkennen gebende I r o n i e zu verschiedenen R e s u l t a t e n kommen, wie es j e d e n f a l l s f i i r d i e I r o n i e c h a r a k t e r i s t i s c h i s t , s i c h a l s das zu zeig e n , was s i e n i c h t i s t . , . P.M. Wie lands sammtliche Werke. 3 6 Bde. L e i p z i g : -G'.J. Goschen-sche 'Verlagsbuchhandlung, 1 8 5 5 - 5 8 . B d . 2 0 S . 3 7 2 ( z i t . 2 0 , 3 7 2 ) Sengle, F r i e d r i c h . Wieland. S t u t t g a r t : J.B.Metzlersche Ver-lagsbuchhandlung, 1 9 ^ 9 - S .5^7 ( z i t . Sengle) 5 e b d . S . 5 3 8 Jancke, Rudolf. Das Wesen der I r o n i e . L e i p z i g : Joh.Ambr.Barth, 1 9 2 9 . S.5 ( z i t . J a n c k e ) - 3 -Zu dem Thema der I r o n i e b e i Wieland l i e g e n d i e folgenden Einzeluntersuchungen vor: Das K a p i t e l „Wieland und d i e I r o -n i e " von E.Ermatinger, H.P.H.Teesings „Ironie a l s d i c h t e -p r i s c h e s S p i e l " , sowie F . M a r t i n i s „Wieland • Geschichte der A b d e r i t e n " . - ^ r i c B l a c k a l l gent i n einem K a p i t e l , "The o u l -Zj. t u r e of w i t and f e e l i n g " , e b e n f a l l s auf das Problem der wielandschen I r o n i e e i n und gelangt zu f u r unseren Zusammen-hang brauchbaren E e s u l t a t e n . Die genannten A r b e i t e n l a s s e n zwei verschiedene Ansatz-punkte erkennen. E.Ermatinger sucht d i e I r o n i e vom b i o g r a -phischen und i d e e n g e s c h i c h t l i c h e n Standpunkt her zu f a s s e n , wahrend andere Ausleger wie gegenwartig F . M a r t i n i und F.BeiB-n e r y von der Analyse des i r o n i s c h e n S t i l s her zur l i t e r a r i -schen Einordnung iibergehen. Beide Methoden set z e n s t i l l -schweigend d i e E i g e n e x i s t e n z eines i r o n i s c h e n Z e i t g e i s t e s voraus, welcher j e w e i l s i n mehr p h i l o s o p h i s c h e r oder mehr d i c h t e r i s c h e r Form im S t i l e i n z e l n e r S c h r i f t s t e l l e r zum Aus-druck drangt. Fur Kierkegaard haben d i e B e g r i f f e „namlich ebenso wie d i e I n d i v i d u e n i h r e Geschichte und vermogen es 1 I n : Deutsche D i c h t e r 1730-1900. F r a n k f u r t : Athenaum V l g . , 196lT S.33-5^ ( z i t .-^rmat inger I r o n i e ) ' p V o r t r a g zum VII.Kongress der I n t e r n a t i o n a l e n V e r e i n i g u n g f i i r moderne Sprachen und ' L i t e r a t u r e n i n H e i d e l b e r g , abge-druckt i n : S t i l - und Formprobleme i n der L i t e r a t u r , hg. von Paul Bockmann. H e i d e l b e r g : C a r l Winter U n i v e r s i t a t s -v l g . , 1959. S.258-66 ( z i t . T e e s i n g I r o n i e ) ^ I n : Der Deutsche Roman, Bd.I, hg.von B.v.Wiese. D i i s s e l d o r f : Aug.Bagel V l g . , 1 9 6 3 . S.64-94; d a r i n besonders der A b s c h n i t t „Der S t i l der I r o n i e " . ( z i t . M a r t i n i I r . ) B l a c k a l l , E r i c A. The Emergence of German as a L i t e r a r y Language 1700-1775' Cambridge: U n i v e r s i t y Press,1959. ^In i h r e n beim Hanser und Winkler V l g . erschienenen Wieland-auswahlen. - 4 -ebenso wenig wie di e s e der Gewalt der Z e i t zu widerstehen, aber b e i alledem.und mit alledem behalten s i e gleichwohl. eine A r t Heimweh nach i h r e r G e b u r t s s t a t t e . " Fiir B.Allemann ent-s p r i c h t hundert Jahre nach Kierkegaard eine „Grundlage von p Ironie...dem s p a t z e i t l i c h e n Charakter der g e i s t i g e n Lage." Im H i n b l i c k auf di e s e Stellungnahmen beginnt s i c h f i i r unsere Untersuchung d i e Frage abzuzeichnen, i n w i e w e i t d i e I r o n i e Wielands, vorausgesetzt s i e l a B t s i c h iiberhaupt a l s solche erkennen, dem i r o n i s c h e n Z e i t g e i s t im Sinne K i e r k e -gaards e n t s p r i c h t , der auf der Suche nach s e i n e r Geburts-s t a t t e i n s Werk Wielands Eingang fand. Anders f o r m u l i e r t : Kann man im F a l l e Wielands von I r o n i e sprechen, oder handelt es s i c h b e i ihm bloB urn eine S t i l m a n i e r ? A n l a S l i c h des 19«Niederlandischen Philologenkongresses h i e l t H.P.H.Teesing e i n R e f e r a t iiber „Wieland a l s D i c h t e r van het Rococo", i n dem er s i c h eingehend mit der wi e l a n d -schen I r o n i e a u s e i n a n d e r s e t z t e . „Rococo i s s p e l " , h e i B t es d a r i n , und „ironie o n t s t a a t s l e c h t s dan, a l s men de tegen-s t r i j d i g e elementen a l spelend i n bedwang weet te houden." Rokoko a l s S p i e l , und d i e s e s S p i e l a l s I r o n i e , deren wesent-l i c h e s Merkmal i n der K o n t r o l l e (bedwang) b e s t e h t , unter w e l -cher man d i e w i d e r s t r e i t e n d e n g e i s t i g e n und s e e l i s c h e n K r a f t e zu h a l t e n weiB. Kierkegaard, Sjriren. Uber den B e g r i f f der I r o n i e . D i i s s e l -d o r f : Eugen D i e d e r i c h s V l g . , 1961. S.7 ( z i t . K i e r k e g a a r d ) 2 Allemann, Beda. I r o n i e und Dichtung. P f u l l i n g e n : Gunther Neske V l g . , 1 9 5 6 . S.9 ( z i t . A l l e m a n n ) H.P.H.Teesing, „Wieland a l s D i c h t e r van het Rococo," Neo-p h i l o l o g u s XXX (194-6) S . 1 6 7 % b d . S . 1 7 0 -5-Auch i n dem oben erwahnten Vortrag Teesings iiber „Ironie a l s dichteriscb.es S p i e l " , der den U n t e r t i t e l „stilistischer Ver-such an Hand von Wielands .Schach Lolo'" t r a g t , heiBt es zehn Jahre spater: „Aus einem vergessenen und schon r e i c h l i c h ver-staubten Winkel der Rokokodichtung ziehe ich...eine kleine Verserzahlung hervor: ,Schach Lolo....'" F.Martini unter-schreibt diese Rokokokategorisierung auf Grund der wieland-schen Ironie mit der F e s t s t e l l u n g : u,Die Abenteuer des Don S y l v i o von Rosalva' l e i t e n im Geist und S t i l des Rokoko jene Kunst des ironischen, mehrperspektivischen, h e i t e r spielenden Erzahlens ein, die ihre g l i i c k l i c h s t e Gipfelung i n Wielands p Werk mit der ,Geschichte der Abderiten' e r r e i c h t hat." Es werden dann eine s t a t t l i c h e Anzahl a l l e r jener „Stichworte, mit denen man den S t i l des deutschen Bokoko umschreiben kann", unter denen s i c h z.B. „milde versohnende Weltzuversicht und skeptisch umspielende Ironie" befinden, a l s fi i r den ,Don S y l -vio von Rosalva' geltend aufgefiihrt, nachdem noch ein'mal betont wurde: „,Don S y l v i o von Rosalva' i s t die r e i n s t e Re-presentation des S t i l s des deutschen Rokoko im Roman." Von H.-W.Seiffert, der i n der gleichen Werkausgabe der „Femination des franzosischen Rokoko" die Vorstellung Wie-lands von einer gebildeten Gesellschaft gegeniiberstellt, i n welcher „die Frau durch den Reiz i h r e r Anmut und Grazie eine wesentliche Ste l l u n g einnimmt", konnte man fas t annehmen, er _ Teesing Ironie, S.259 p Ghristoph Martin Wieland Werke, b Bde. Hg.von F.Martini und H.-W.Seiffert. Miinchen: Carl Hanser Vlg., 1964-68. Bd.I,S.o/l9 (zit.Ma 1,919) 3ebd.S.93^ 4Ma IV,933 -6-stimme e i n e r solchen Rokokokategorisierung Wielands n i c h t unbedingt zu, wenn er sagt: „Bei e i n e r solchen Auffassung f a l l t es schwer, e i n i g e s e i n e r Dichtungen a l s r e i n e s Ro-koko zu d e k l a r i e r e n . " Noch weniger Z w e i f e l besteht iiber d i e A n s i c h t F.BeiBners, der i n s e i n e r Wielandausgabe rundheraus e r k l a r t : „Es i s t heu-te z u v i e l von Wielands „Rokoko" d i e Rede....Eine solche s t i l -g e s c h i c h t l i c h e Zuordnung und E t i k e t t i e r u n g i s t aber, r e c h t erwogen, einigermaBen problematisch....Wieland a l s Protago-n i s t e i n e r deutschen Rokoko-Dichtung - d i e s e r V o r s t e l l u n g 2 w i d e r s t r i t t e mindestens das S e l b s t v e r s t a n d n i s des D i c h t e r s . " Und dann f a l l t e i n gewichtiges Wort: „Dagegen w i l l er seinen eigenen ,Ursprung von dem s o k r a t i s c h e n Genius, diesem l i e -benswiirdigen zipav a b l e i t e n ' - wie er j a auch...eben d i e ,so-k r a t i s c h e I r o n i e ' a l s Merkmal seines e i g e n t i i m l i c h e n S t i l s h e r a u s s t e l l t . " H i e r wird a l s o d i e I r o n i e , d i e i n i h r e r s p i e -l e r i s c h e n E i g e n a r t das Ha u p t c h a r a k t e r i s t i k u m des Rokoko dar-s t e l l e n s o l l t e , a l s s o k r a t i s c h e erkannt und geradezu a l s Ge-genargument gegen d i e R o k o k o - E t i k e t t i e r u n g Wielands i n s J?eld Fiir Regine S c h i n d l e r - H i i r l i m a n n i s t n i c h t d i e Auffassung, son-dern d i e Form das Entscheidende: „Im Fragment g i b t es keine i r o n i s c h - k o s t u m i e r t e I n h a l t s l o s i g k e i t mehr. Es i s t d i e ,Wahr-h e i t des Fragments', d i e Wieland vom r e i n e n Rokoko abhebt." (Wielands Menschenbild, eine I n t e r p r e t a t i o n des Agathon. Z i i -r i c h : A t l a n t i s Vlg.,1963. Ziircher B e i t r a g e zur d t . L i t . - und Geistesges. 21, S.31) ( z i t . Schindler-Hiirlimann) 2 CM.Wieland, Ausgewahlte Werke i n d r e i Banden. Hg.F.BeiBner. Miinchen: Winkler V l g . , 1964. Bd. I S.915 ( z i t . B e i f i n e r 1,915) W-;. Bud dec ke'. halt:-es sogar f u r i r r e f uhrend , Wieland a l s „jo-v i a l e n A l t e r s p r a s i d e n t e n des Rokoko" fiinzustellen (G.M.Wie-lands E n t w i c k l u n g s b e g r i f f und d i e Geschichte des Agathon. Gottingen: Vandenhoeck & Ruprecht, 1966. P a l a e s t r a 235, S.9). Diese Bemerkung d i i r f t e s i c h primar gegen A l f r e d Angers Ver-- 7 -g e f i i h r t . „Da s t e c k t immer," so f i i h r t BeiBner im H i n b l i c k auf Wielands Schaffen w e i t e r aus, „eine s c h a l k h a f t i r o n i s c h e Ab-s i c h t d a h i n t e r . " So u n e n t b e h r l i c h d i e s t i l k r i t i s c h e Methode j e g l i c h e r An-naherung an den B e g r i f f der I r o n i e auf den e r s t e n B l i c k auch erscheinen mag, so prob l e m a t i s c h b l e i b t s i e doch an g e s i c h t s der obenerwahnten R e s u l t a t e . „Man kann," sagt B.Allemann, „nicht einen i r o n i s c h e n Satz oder eine i r o n i s c h e Passage auf i h r e Wesensziige h i n untersuchen, um iiber das Wesen des i r o -n i s c h e n S t i l s AufschluB zu e r h a l t e n . " Auch E . B l a c k a l l raumt i n m i t t e n s e i n e r Betrachtung verschiedener S t i l f i g u r e n e i n : "But the fun depends mainly on the i r o n i c a l s p i r i t of the 2 whole conception." Zwei Einwande erhebt Teesing im Jahre 1 9 5 7 gegen Allemanns Buch, I r o n i e und Dichtung, aus dem Vorjahre 1 9 5 6 . E r s t e n s v e r -miBt er d i e i n der E i n l e i t u n g versprochene s t i l i s t i s c h e Ana-l y s e , zweitens f i n d e Allemanns Untersuchung i h r e n „Ausgangs-punkt i n der romantischen Theorie, a l s ob s i c h das ohne w e i -t e r e s von s e l b s t ve r s t i i n d e , wobei es o f f e n s i c h t l i c h Tee-sings Hauptanliegen i s t , dem von Allemann vergessenen „deut-schen Erbe" von „Ariost, Cervantes, V o l t a i r e , Sterne, F i e l -d i n g " , eben unserem D i c h t e r C h r i s t o p h M a r t i n Wieland, einem „ausgesprochenen I r o n i k e r " , v o r der Romantik einen P l a t z such r i c h t e n , „Wieland seinen anerkannten P l a t z im k l a s s i -schen D r e i g e s t i r n Weimars zuriickzugeben. " ( L i t e r a r i s c h e s Ro-koko . S t u t t g a r t : J.B.Metzlersche Verlagsbuchhdlg., 1 9 6 2 . Sammlg.Metzler M 2 5 , Anger s i e h t im Rokoko eine Vor-s t u f e , e i n „entscheidendes Wegstuck zur deutschen K l a s s i k " ( S . 3 5 ) und v e r s t e h t Wieland a l s H a u p t v e r t r e t e r d i e s e s Ro-koko i n Deutschland. 1Allemann, S . 1 2 2 B l a c k a l l , S.419 5 T e e s i n g I r o n i e , S . 2 5 9 -8-einzuraumen. Im Gegensatz zu seinem Buch aus dem Jahre 1956 bezieht Allemann i n seinem Beitrag zum 1958 erschienenen Reallexikon der deutschen Literaturgeschichte Wieland i n den besprochenen Autorenkreis e i n : „Nach a l l der witzigen und s a t i r i s c h e n L i t . i n der Art etwa Rabeners zeigt s i c h das Ironische dann erstmals im Werke Wielands a l s e i n entschie-dener Grundzug." Noch iiberzeugter von Wielands I r o n i k e r r o l l e zeigt s i c h Allemann i n einem spateren Diskussionsbeitrag zum gleichen Thema: „Einen neuen Hohepunkt ironischer Dichtung bringt das Z e i t a l t e r der Aufklarung, das mit seiner allem Damonischen abgekehrten Geistesart und seiner g e s e l l s c h a f t -l i c h e n Kultur eine besondere A f f i n i t a t zum S t i l p r i n z i p der Ironie b e s i t z t . Fiihrend i s t h i e r zunachst der englische Ro-man (Sterne). In Deutschland findet s i c h ein Ironiker r e i n s t e n Geprages i n der Person Ch. M. W i e l a n d s , der mit s e i -nem ersten Roman unmittelbar an Cervantes anschlieBt. Mit diesen entschiedenen Erklarungen wird nun erstens un-ser Dichter als Ironiker v o r den Romantikern erkannt, zweitens wird ihm hiermit auch das Ironische a l s Grundzug zu-gesprochen, und zwar kategorisch, wie das bislang nur Gruber gewagt hatte. Sich bei Wieland auf das friihe Datum von 1758 festlegend, sagte Gruber: „Er wurde durch diese Studien [j/on Geschichte und P o l i t i k J immer vertrauter mit der w i r k l i c h e n _ . Reallexikon der deutschen Li t e r a t u r g e s c h i c h t e . Begr.v. P.Merker u.W.Stammler. 2.Aufl. Bd.I. B e r l i n : Walter de Gruyter Vlg., 1958. (zit.Reallexikon) 2ebd.S.758, Sp.2 ^Das Fischer Lexikon, L i t e r a t u r 11,1. Hg.W.-H.Friedrich u. W.Killy. Frankfurt, 1965- S.311 (zit.Allemann Fischer) - 9 -Welt, und durch den g r e l l e n Contrast d e r s e l b e n mit den Un-schuldswelten, i n denen er s i c h b i s h e r so wohl g e f a l l e n , konnte i n einem Kopfe, wie der s e i n i g e , n i c h t s Anderes ge-weckt werden, a l s S a t i r e , und d i e s e , oder e i g e n t l i c h e r I r o n i e , i s t es auch, was von nun an i n f a s t a l i e n seinen S c h r i f t e n 1 den Grundzug b i l d e t . " H i e r sind d i e Ansatzpunkte der These Ermatingers, i n welcher Wielands I r o n i e a l s e i n a u f k l a r e r i -sches Phanomen gedeutet w i r d : „Eines aber i s t ihm geblieben ...: das S p i e l g e i s t i g e r U b e r l e g e n h e i t , d i e I r o n i e . S i e i s t 2 immanent i n der G e i s t e s h a l t u n g der Aufklarung gegeben;" und: „Die Scharfung des Verstandes durch K r i t i k und L o g i k , wie s i e das neue B i l d u n g s i d e a l der Auf k l a r u n g mit s i c h brachte, e r -x l e i c h t e r t e , j a bedingte d i e Entstehung s a t i r i s c h e r Dichtung." Dementsprechend f o l g e r t B l a c k a l l s s t i l k r i t i s c h e Beweis-fiih r u n g , daB Wieland spater seine eigene, f r u h e , von enthu-s i a s t i s c h e r , p i e t i s t i s c h e r Empfindsamkeit gepragte D i c h t e r -sprache vom Standpunkt der Vernunft her i r o n i s i e r e : "Wieland continued to use the language of sentiment - although always combining i t w i t h i r o n y . I t i s as i r o n y that the c u l t u r e of w i t appears i n Wieland." I h r Zweck s e i t h e r a p e u t i s c h : "For the author, i r o n y i s a guard a g a i n s t s e l f - i m p o r t a n c e and a l s o s e l f - i m m o l a t i o n . " M a r t i n i , e b e n f a l l s von der s t i l k r i t i s c h e n I n t e r p r e t a t i o n kommend, s t e l l t dagegen von den A b d e r i t e n f e s t : „Im S t i l e des A u f k l a r e r s p a r o d i e r t Wieland d i e A u f k l a r u n g . " ^ 1 2 0 , 3 8 1 2 E.Ermatinger, „Wielands g e i s t i g e Welt," Jahrbuch der Goethe- G e s e l l s c h a f t XIX ( 1 9 3 3 ) S . 2 3 4 (zit.Erm.Welt) x 4 -\Ermatinger I r o n i e , S . 3 4 B l a c k a l l , S . 4 1 7 ^ M a r t i n i , „Der S t i l der I r o n i e " , S.90 -10-P i i r d i e entweder d e r A u f k l a r e r - oder d e r R o k o k o k a t e g o r i -s i e r u n g z u n e i g e n d e n M e t h o d i k e r bemiiht s i c h A.Menhennet i n seinem B e i t r a g , "Wieland's I d r i s und Z e n i d e : t h e A u f k l a r e r as r o m a n t i c " um e i n e n A u s g l e i c h , indem e r u n t e r H i n w e i s a u f das Romantische a u f d i e s c h a r f e Trennung z w i s c h e n A u f k l a r u n g p und Rokoko, wie S e n g l e s i e s e i n e r Meinung nach noch vornimmt, v e r z i c h t e t w i s s e n mochte. W i e l a n d s Vermogen, das Wunderbare mit einem " l i g h t i r o n i c t o u c h " zu handhaben, mache es mog-l i c h , W a h r h e i t s l i e b e und e i n e N e i g u n g f i i r das Wunderbare, d i e s i c h s o n s t g e d a n k l i c h a u s s c h l o s s e n , d u r c h e i n e n S c h r i f t s t e l l e r m i t e i n a n d e r zu v e r b i n d e n , "who i s c a r e f u l t o o b s e r v e c e r t a i n b a s i c p r i n c i p l e s o f t h e E n l i g h t e n m e n t . And i t i s i n t h i s s p i -4 r i t t h a t W i e l a n d c o n s i s t e n t l y h a n d l e s t h e r o m a n t i c . " W i l l d i e g e d a n k l i c h e V e r b i n d u n g von A u f k l a r u n g und Rokoko dur c h a u s noch e i n l e u c h t e n , so e r s c h e i n t doch d e r Zusammengang mit d e r Romantik, auch d i e von Menhennet wegen Z u r i i c k s e t z u n g d e r A u f k l a r u n g g e r i i g t e , von S e n g l e a l s „bezeichnendste Naht-s t e l l e z w i s c h e n Rokoko und Romantik"^ d e f i n i e r t e Bewertung des I d r i s a l s gewagt. S e l b s t v e r s t a n d l i c h l i e B e n s i c h f i i r Men-he n n e t s Benriihungen um e i n e S y n t h e s e d e r K a t e g o r i e n w e r t v o l l e E i d e s h e l f e r a u f den P l a n r u f e n , n i c h t z u l e t z t E . E r m a t i n g e r s U n t e r s u c h u n g des R o m a n t i s c h e n b e i W i e l a n d ^ und H.P.H.Teesings 7 A r t i k e l „Wielands V e r h a l t n i s z u r A u f k l a r u n g im Agathodamon."' _ A.Menhennet, "Wi e l a n d ' s I d r i s und Zenide,"German L i f e and L e t t e r s X V I I I (1965) S.91-1CO'(zit.Menhennet) 2 e b d . S.91 5ebd'. S.98 4 e b d . S.99 5 S e n g l e , S.212 ^ E . E r m a t i n g e r , „Das Romantische b e i W i e l a n d " , Neue J b . f . d . k l . A l t . I ( 1 9 0 8 ) S . 2 0 8 - 2 2 7 , 264-288. L e i p z i g : B.G.Teubner V l g . 7 I n : N e o p h i l o l o g u s X X I (1955) Diese Untersuchungen erscheinen w e r t v o l l , da s i e n i c h t ex-k l u s i v s t i l k r i t i s c h begriindet s i n d . Was jedoch d i e w i e l a n d -sche und d i e romantische I r o n i e anbelangt, so l a s s e n beide s i c h nur unter gewissen Einschrankungen auf einen gemeinsa-men Nenner bringen. Die vorli e g e n d e Untersuchung, das s e i vo r g r e i f e n d eingefvigt, s t e h t m i t h i n BeiBners Versuch, Wie-lands I r o n i e a l s „Vorwegnahme" der romantischen I r o n i e zu deuten, s k e p t i s c h gegeniiber. Schon 1936 nahm F.Melz einen 2 V e r g l e i c h zwischen Wieland und T i e c k vor, dessen Ergebnis darauf h i n a u s l i e f , beide D i c h t e r unter B e r i i c k s i c h t i g u n g auBerer A h n l i c h k e i t e n sowie i n ihrem p e r s o n l i c h e n Entwick-lungsgang, doch a l s Antipoden erscheinen zu l a s s e n . Nach Melz unterscheiden s i e s i c h e r s t e n s i n i h r e r d i c h t e r i s c h e n Ausdrucksform, wobei s i c h d i e j e n i g e Wielands a l s „malerisch-p l a s t i s c h e " , T i e c k s a l s „musikalisch-rhythmische" e r w e i s t ; und zweitens i n den grundverschiedenen Pormen i h r e r B e g r i f f e der I r o n i e : „So b e t r a c h t e t T i e c k V\fielands I r o n i e a l s eine , S c h a l k h a f t i g k e i t 1 , i n der s i c h s e i n ganzes Wesen a u s d r i i c k t ; d i e jede t i e f e r e Lebensauffassung unmoglich macht, w e i l s i e mit den wahren Werten des Lebens zu s p i e l e n s c h e i n t . Wenn Ti e c k seine eigene I r o n i e a l s einen hoheren Standpunkt be-z e i c h n e t , von wo aus d i e Dinge i n ihrem wahren L i c h t e r s c h e i nen, so muB ihm Wielands A r t a l s „ironisierend", d.h., d i e Dinge z w e i f e l h a f t machend, vorkommen."^ 1 B e i B n e r 1,929 p Melz, F r i t z . Wieland und T i e c k : e i n V e r g l e i c h . D i s s . C a l i f . , 1936 5ebd.S . 4 9 -12-Nun ware es f r e i l i c h ebenso gewagt, s i c h mit T i e c k a l s Reprasentanten der romantischen I r o n i e paradigmatisch begnii-gen zu w o l l e n . I h r bedeutendster T h e o r e t i k e r i s t er bekannt-l i c h n i c h t . Dennoch wird auf T i e c k s I r o n i e noch zuriickzukom-So e r k l a r t Allemann, T i e c k h a t t e der s c h l e g e l s c h e n ,.Intention" Schaden z u g e f i i g t , ind em er mit seinen Marchen-Komod i e n „an dem banalen M i B v e r s t a n d n i s , romantische I r o n i e bestehe wesent-l i c h i n der Zerstorung von I l l u s i o n " s c h u l d i g geworden s e i (Allemann, S . 5 0 ) . Trotz Allemanns Polemik gegen Kierkegaards Deutung der romantischen I r o n i e , deren Scharfe b e r e i t s von H.Arntzen zuriickgewiesen wurde ( S a t i r i s c h e r S t i l . Bonn: H. Bouvier V l g . , 1960. Abhdlgn.z.Kunst-, Mus.-u.Litwis.9,S.206), b l e i b t Kierkegaards These iiberzeugender, a l s Allemanns, wohl auf Lussky ( T i e c k ' s Romantic Irony. Chapel H i l l : U.of N.Car. Pr e s s , 1932) g e s t i i t z t e Behauptung von dem mangelnden Veretand-n i s T i e c k s f i i r S c h l e g e l s romantisch i r o n i s c h e I n t e n t i o n e n ; ,,Spater hat er s i c h , wo d i e Sprache auf I r o n i e kam, gerne i n blauen Dunst g e h i i l l t . " - Allemann macht Kierkegaard zum Vor-wurf, gegen Hegel p o l e m i s i e r t und s i c h dabei auf dessen E r -kenntnisse g e s t i i t z t zu haben. Am Ende s e i n e r „an Inkonsequen-zen r e i c h e n Abhandlung" s e i Kierkegaard dann s e l b e r wieder zu Hegels Auffassung von der I r o n i e zuriickgekehrt. Nach Allemann wird Kierkegaard unter anderem e i n e r „fur den Epigonen cha-r a k t e r i s t i s c h e n U nbedenklichkeit i n der Verwendung vorgepragter, aber i n i h r e r Tragweite n i c h t mehr i i b e r b l i c k t e r B e g r i f f e " s c h u l d i g ; seinen A b s c h n i t t iiber S c h l e g e l habe er auf „heuchle-r i s c h e A r t " e r o f f n e t . Kierkegaard hat einen „entleerten B e g r i f f des D i c h t e r i s c h e n " ; schlimmer noch, n i c h t einmal ,,die I r o n i e s e l b s t vermag Kierkegaard noch a l s e i n e i n h e i t l i c h e s Phanomen zu f a s s e n . S i e - z e r f a l l t ihm, eine unmittelbare Polge der grund-s a t z l i c h e n Abtrennung e i n e r e t h i s c h - r e l i g i o s e n von e i n e r bloB a s t h e t i s c h e n Sphare, i n d i e I r o n i e a l s Redeweise und d i e I r o -n i e a l s Standpunkt;" am schlimmsten jedoch s e i , daB Kierkegaard den s t i l i s t i s c h e n Aspekt der I r o n i e auBer acht l a s s e : „Wofur er k e i n V e r s t a n d n i s hat, i s t der s t i l i s t i s c h e Aspekt der I r o -n i e , d i e I r o n i e a l s „Rede"weise, und damit geht ihm auch der Zugang zur I r o n i e a l s einem moglichen d i c h t e r i s c h e n Phanomen von v o r n h e r e i n v e r l o r e n . " - Es i s t h i e r n i c h t der Ort, d i e von Arntzen g e f o r d e r t e V e r t e i d i g u n g Kierkegaards vorzunehmen. Dennoch muB darauf hingewiesen werden, daB der Z e r f a l l des a n g e b l i c h e i n h e i t l i c h e n Phanomens der I r o n i e i n eine d i c h t e -r i s c h e und eine „sokratische" oder , , k r i t i s c h e " auf S c h l e g e l zuriickgeht und keineswegs Kierkegaard d a f i i r v e r a n t w o r t l i c h gemacht werden kann. Kierkegaards P e s t s t e l l u n g , daB i r o n i -sche O r i e n t i e r u n g im we s e n t l i c h e n K r i t i k s e i , und daB sowohl i h r P h i l o s o p h ( S c h l e g e l ) wie i h r D i c h t e r (Tieck) k r i t i s c h s e i e n (Kierkegaard, S.281), k l i n g t i n Allemanns eigenem Ver-such an, Widerspriiche der romantischen I r o n i e b e i S c h l e g e l auf d i e s e n Nenner zu bringen: „Mit e i n e r Zuriickhaltung, d i e -13-men s e i n . U b e r h a u p t w i r d s i c h e i n e A u s e i n a n d e r s e t z u n g m i t dem B e g r i f f d e r r o m a n t i s c h e n I r o n i e im S i n n e d e r S c h l e g e l und T i e c k kaum umgehen l a s s e n , d a d i e F o r s c h u n g im a l l g e m e i n e n d a z u n e i g t , e r s t d i e R o m a n t i k e r a l s I r o n i k e r z u b e t r a c h t e n . H i e B es s c h o n 1841 i n K i e r k e g a a r d s D i s s e r t a t i o n : „Ich b e m i t z e i n d i e s e r g a n z e n D a r s t e l l u n g d i e A u s d r i i c k e , d i e I r o n i e und d e r I r o n i k e r ' ; e b e n s o g u t k o n n t e i c h , d i e R o m a n t i k und d e r si R o m a n t i k e r ' s a g e n ; " f s o k l i n g t - d i e g l - e i c h e A n s - i c h t n o c h hun- J-d'ert, J a h r e s p a t e r b e i K . A . H o r s t w i d e r : „Das I r o n i s c h e i s t e i -ne r o m a n t i s c h e K a t e g o r i e , und f a s t immer t r i t t e s i m Zusam-menhang m i t r o m a n t i s c h e n N a c h k l a n g e n a u f . " V o r b e h a l t l o s e G l e i c h s c h a l t u n g d e s B e g r i f f s d e r I r o n i e m i t „dem R o m a n t i s c h e n " w a r e d a s s i c h e r s t e M i t t e l , d i e D i s k u s s i o n i i b e r W i e l a n d s I r o -n i e i m K e i m z u e r s t i c k e n , e s s e i d e n n , man a n e r k e n n e i h n a l s e i n e n R o m a n t i k e r . s o n s t g a r n i c h t s e i n e r A r t e n t s p r i c h t , h a t e r l a n g e k e i n e n k u n s t l e r i s c h e n E h r g e i z i n s i c h aufkommen l a s s e n , s o n d e r n s i c h d a r a u f v o r b e r e i t e t , m i t e i n e r S t e l l u n g a l s K r i t i k e r s i c h z u b e g n i i g e n ( A l l e m a n n , S. 55)~ • • A u c h s p a t e r z e i g t s i c h S c h l e g e l s B e r e i t s c h a f t , a l s K r i t i k e r a u s f r e i e n S t i i c k e n h i n t e r d e n b e r u f e n e n D i c h t e r z u r i i c k z u t r e t e n (S.56).... A u c h d i e I r o n i e a l s u n i v e r s a l e s P r i n z i p s e t z t s i c h i n d e n P r o -grammen a l l e r G e b i e t e d u r c h , d i e S c h l e g e l i n s Auge f a B t . D e n -n o c h b l e i b t e s w i c h t i g - v o n d e r f e s t e n A u s p r a g u n g d e r „ro-m a n t i s c h e n I r o n i e " h e r w i r d e s o f t i i b e r s e h e n -, daB d e r I r o -n i e b e g r i f f S c h l e g e l s s e i n e n U r s p r u n g i n k r i t i s c h e n und p h i l o s o p h i s c h e n U b e r l e g u n g e n h a t . . . . Z w e i f e l l o s h a t S c h l e -g e l u n t e r dem f r e i e n und g e b i l d e t e n Mensc.hen d e s L y c e u m - F r a g -m e n t e s 55, d e r s i c h a l l s e i t i g z u s t i m m e n v e r m a g , i n e r s t e r L i n i e d e n K r i t i k e r v e r s t a n d e n (S. 5 8 )....Der U r s p r u n g d e r S c h l e g e l s c h e n I r o n i e - K o n z e p t i o n a u s dem G e i s t e d e r K r i t i k • i s t n i c h t z u b e z w e i f e l n . " - A l l e m a n n s S p i e l r a u m t h e s e e r s c h l i e B t z w a r d e r I r o n i e d a s D i c h t e r i s c h e , v o r a l l e m im E p i s c h e n , d o c h v e r w e i g e r t s i e d a g e g e n T i e c k d a s P r a d i k a t e i n e s r o m a n t i s c h e n I r o n i k e r s d e s Dramas i m . S i n n e S c h l e g e l s , und s p r i c h t d a r u b e r h i n a u s a u c h d e r L y r i k H e i n e s j e g l i c h e I r o n i e ab ( S . 2 9 & 51)• 1 P K i e r k e g a a r d , S . 2 8 1 H o r s t , K.A. S t r u k t u r e n und S t r d -mungen. M i i n c h e n : N y m p h e n b u r g e r V l g s h d l g . , 1963 S . 1 3 0 -14--Ob s i e a l s A u f k l a r e r w i t z aus der g e i s t i g e n V a t e r s c h a f t Rabeners, oder a l s k o n v e n t i o n e l l e s R o k o k o g e s e l l s c h a f t s s p i e l verstanden w i r d ; ob man i n i h r im G e g e n t e i l d i e parodierende K r i t i k an A u f k l a r u n g und Rokoko sehen w i l l ; ob s i e s i c h a l s komische S e l b s t v e r k l e i n e r u n g des D i c h t e r s , a l s I r o n i s i e r u n g eigener iiberwundener Schwachen, a l s V e r n u n f t h e r r s c h a f t iiber Jugendschwarmerei, a l s Mokieren iiber den e n t h u s i a s t i s c h e n , p a t h e t i s c h e n S t i l des eigenen Friihwerkes g e f a l l t - immer b l e i b t d i e I r o n i e Wielands p r o b l e m a t i s c h . S i e b l e i b t es; im H i n b l i c k auf i h r e l i t e r a r h i s t o r i s c h e Zuordnung ebenso, wie nach ihrem A n t e i l am und i h r e r Aufgabe im Werk des D i c h t e r s . In den Dienst e i n e r A r t von i r o n i s c h e r Anspielung t r i t t nach Kausch b e i Wieland die S t i l f i g u r der Synekdoche, von der es b e i ihm h e i B t : „Man hat gesagt, d i e Grundform des Wielandischen Sprechens und Denkens s e i d i e I r o n i e , w e i l er a u f f a l l e n d h a u f i g i n d i e s e r Form auf das Allgemeine der Natur, besonders aber der Menschennatur, a n s p i e l t . Der D i c h -t e r braucht aber zum B e i s p i e l d i e Synekdoche auch i n der n i c h t i r o n i s c h e n Aussage; d i e I r o n i e i s t demnach nur eine p T e i l e r s c h e i n u n g i n einem groBeren Bedeutungszusammenhang." Hatte Kausch schon 1 9 5 4 - f e s t g e s t e l l t : „Die I r o n i e i s t i i b e r -haupt n i c h t , wie manche B e u r t e i l e r gemeint haben, d i e Grund-k a t e g o r i e des Wieland 1schen S t i l s ; s i e e r s c h e i n t vielmehr im 5 Ganzen b e t r a c h t e t i n untergeordneter Funktion;" so sah er 1 9 5 9 d i e Funktion d i e s e r I r o n i e nur d a r i n , durch s i e d i e Kausch, K.-H. Das Kulturproblem b e i Wieland. D i s s . G o t t i n g e n , 1 9 5 4 - . S . 1 8 5 ( z i t . K a u s c h Kulturproblem) 2 Kausch, K.-H. „Die Kunst der Grazie," Jb.d . d t . S c h i l l e r g e s . I I ( 1 9 5 8 ) S.1 2 - 4 - 2 ( z i t . K a u s c h Grazie) ^Kausch Kulturproblem, S . 1 9 8 -15-1 Leser zu r e i z e n . " Eine n i c h t minder g r i i n d l i c h e Untersuchung a l s d i e Kauschs iiber Wesen und Form der Dichtungen Wielands l i e g t i n Marga B a r t h e l s S t i l a n a l y s e , Das ,Gesprach' b e i Wieland, vor, worin d i e wielandsche I r o n i e n i c h t nur mit a u f f a l l e n d e r H a u f i g k e i t Erwahnung f i n d e t , sondern auch d i e Bedeutung des „immanent D i a l o g i s c h e n " und der „negativen P o i n t e " im Werk Wielands e r -kannt w i r d . B a r t h e l b e z w e i f e l t ganz im Gegensatz zu Kausch, daB „ironische...Elemente i n einem Bildungsroman wie dem p Agathon Zutaten s e i n s o l l t e n . " Dem S p i e l f e l d der wielandschen I r o n i e hat M a r t i n i eine f e s t e Grenze gezogen: „Was n i c h t i n n e r h a l b des i n t e l l e k t u -e l l e n und moralischen Vermogens des Menschen l i e g t , wird aus dem Vorstellungsraum des Romans [ A b d e r i t e n ] ausgeklam-mert."^ Gegen Arntzens Begrenzung der „eigentlichen S a t i r e " auf das W o r t s p i e l „Schatten" und „Esel" i n der ProzeBge-s c h i c h t e argumentiert M a r t i n i folgendermaBen: „Das E t h i s c h e der S a t i r e t r i t t i n Wielands Roman zugunsten des ,scherzhaf-ten' S p i e l s der I r o n i e zwischen der Vernunft und i h r e r n a r r i -schen Verkehrung zur i i c k . Das Narrentheater bedarf n i c h t der Anstrengung des E t h i s c h e n , nur der n a t i i r l i c h e n V ernunft, um i n s i c h w i d e r l e g t zu werden." Kausch, K.-H. ,/Wielands Verserzahlungen im U n t e r r i c h t der Oberstufe," Per D e u t s c h u n t e r r i c h t XI (1959) S.75 ( z i t . K a u s c h V e r s e r z . ) ' B a r t h e l , Marga. Das ,Gesprach' b e i wieland. F r a n k f u r t : M.Dies-terweg V l g . , 1939* F r a n k f u r t e r Quellen & Forschungen 26,S.39 - A h n l i c h , doch v e r h a l t e n e r , auBert s i c h dann auch Allemann: „Zugleich i s t Wieland mit dem Agathon auch der Begriinder des modernen deutschen Bildungsromans, der f i i r eine v e r h a l t e n i r o n i s c h e D a r s t e l l u n g wie geschaffen scheint"(Allemann F i s c h e r S.311) 3 M a r t i n i Ir.,S.92 ebd S.417 -16-Den „Versuch eines i r o n i s c h e n S t i l s " um 1763 s c h r e i b t P.Michelsen dem Umstand zu, daB Wieland zu d i e s e r Z e i t mit Sternes T r i s t r a m Shandy v e r t r a u t war: „Das m a n n i g f a l t i g e , b e i Sterne g e l e r n t e S p i e l der I r o n i e oder der , V i e l s c h i c h t i g k e i t ' (wie man es a l l g e m e i n genannt h a t ) . . . h a t a l s o keine andere Aufgabe a l s d i e Durchbrechung der F i k t i o n , d.h., Wachhalten p des BewuBtseins, daB w i r es mit e i n e r F i k t i o n zu tun haben." A h n l i c h l i e s t man es auch b e i Menhennet: "At other times, Wieland's i r o n y a c t s as a c o r r e c t i v e . . . . i t does ensure th a t we keep i n touch w i t h the r e a l w o r l d . " ^ Nun wird d i e I r o n i e Wielands gewiB n i c h t weniger problema-t i s c h durch den Hinweis auf i h r e l i t e r a r i s c h e n Q u e l l e n , denn der V e r g l e i c h mit den Quellen z e i g t a l l e n f a l l s , wo und was e i n D i c h t e r g e l e r n t hat. W i c h t i g e r sind d i e Griinde, aus de-nen er s i c h zu einem f r i i h e r e n Geistesverwandten hingezogen f i i h l t . Er inner t man s i c h dazu Wielands Bemerkung gegeniiber B o t t i g e r , er habe n i e etwas g e d i c h t e t , wozu „ich n i c h t den S t o f f auBer mir, i n irgend einem a l t e n Roman, Legende oder Li. F a b l i a u gefunden h a t t e , " so wird man e r s t v o l l e n d s der Mog-l i c h k e i t gewahr, daB d i e I r o n i e mit dem S t o f f ubernommen s e i n konnte. G.Ransohoff s t e l l t i n s e i n e r Untersuchung iiber den Nach Tropsch woanders: „Diese iiberlegene., i r o n i s c h e , unter der Maske des Lobes l a c h e r l i c h machende Zeichnung hat Wie-land an der betreffenden S t e l l e des spanischen Romans ge-l e r n t . " (Tropsch, S t . „Wielands Don S y l v i o und Cervantes' Don Quixote," Euphorion Erg.IV (1899) S.40 2 Michel-sen, P. „Laurence Sterne und der deutsche Roman des 18.Jahrhunderts," P a l a e s t r a CCXXXII (1962) S..186 ( z i t . Michelsen) ^Menhennet, S . 9 7 4 B 6 t t i g e r , K.W. K.A. B o t t i g e r s l i t e -r a r i s c h e Zustande und Zeitgenossen. L e i p z i g : F.A.Brock-haus V l g . , 1838. Bd.I, S.182 ( z i t . L i t . Z u s t . ) -17-Geron von Wielands A r b e i t s w e i s e f e s t : „Indessen d i e Rechte d i e Fe'der. f u h r t , f o l g t d i e L i n k e d e n S e i t e n der Vorlage." Bezedchnenderweise bemerkt Ransohoff g'edoch d a b e i , daB d i e -se Methode von Wielands „satirischer Laune" unterbrochen w i r d , d i e s i c h i n diesem Gedicht n i c h t a l s nur s p o t t i s c h oder i i b e r -miitig iiber den S t o f f h i n s p i e l e n d e r Hohn des D i c h t e r s erweise, s e i n Hohn s e i vielraehr „bitter und herb." Was Ransohoff j e -doch Hohn nennt, i s t i n d i e s e r Verserzahlung, wie w i r sehen werden, I r o n i e . S i e besteht im vor l i e g e n d e n F a l l e d a r i n , daB s i c h das ehebrecherische Paar Genievra und L a n c e l o t von einem mysteriosen a l t e n R i t t e r zur Unterhaltung eine Geschichte e r -b i t t e t , und damit a n s t e l l e der vermeinten K u r z w e i l e i n S i t t e n -u r t e i l auf s i c h h e r a b f o r d e r t . Branor, der s i t t e n s t r e n g e A l t e , t r a g t d i e s e Geschichte vor, wie auch Ransohoff ganz r i c h t i g erkennt, n i c h t e i n f a c h um i h r e r s e l b s t w i l l e n , oder a l l e i n zur U nterhaltung. Wir haben es h i e r mit bewuBt d i d a k t i s c h e r I r o n i e zu tun, „bitter und herb", e i n e r I r o n i e des S t o f f e s . Denn i r o n i s c h oder gar hohnisch i s t an d i e s e r Geschichte n i c h t etwa der S t i l , sondern vielmehr d i e A b s i c h t , einem ungetreuen Paar v e r m i t t e l s e i n e r e r z a h l t e n Apotheose e h e l i c h e r und f r e u n d s c h a f t l i c h e r Tugendreinheit zur S e l b s t e r k e n n t n i s zu v e r -h e l f e n , zum gnothi seauton, wie es den Pseudophilosophen durch Musarion beigebracht w i r d . Wahrend Wieland a l s o s e i n e r Vorlage im Geron, wie Ransohoff nachwies, „Seite um S e i t e " 2 f o l g t e , besteht der eigene B e i t r a g 1Ransohoff, G. „Wielands Geron", V j s r . f . L i t t g e s . I l l (1890) S.535 2ebd.S.533 -18-i n jener s a t i r i s c h e n Laune, welche Barthel die „typisch wie-landische Haltung der ironischen, geistreichen und anrautigen R i t t e r l i c h k e i t " nennt. Prohle macht Wieland aus dieser Ironie einen schweren Vor-wurf: „AuBer seinen philosophischen Romanen sind Wielands Rittergedichte und Marchen i n Versen seine wichtigsten S c h r i f -ten. V i e l e n gebildeten Lesern wird es schon schwer, ihm die Ironie zu verzeihen, die er i n keiner dieser Marchenbearbei-2 tungen iiberwinden konnte." Die 'Bearbeitung des Stoffes i s t also nach Prohle das Haupt-merkmal des kiinstler ischen Schaffens, wohingegen die Bezeich-nung „uberwinden" auf b e r e i t s im S t o f f immanente Ironie s c h l i e s -sen lassen konnte. Dem i s t nicht so, denn anschlieBend an das obige Z i t a t s p r i c h t Prohle ausdriicklich von „seiner", d.h.. Wielands, Ironie, die er neben formlichen philosophischen Ten-denzen i n die •„igereinit.en Marchen" hineingetragen habe. Diese F e s t s t e l l u n g wird auch vom Gandalin gemacht, und zwar eben-f a l l s im vorwurfsvollen Ton: „Auch diese Arbeit hort man j e t z t mehrfach fiir Wielands beste erklaren. Diesem U r t e i l kann ich g l e i c h f a l l s nicht beistimmen: denn eben im Gandalin findet s i c h auBer jener Ironie sogar noch e i n Uberrest von philosophischen Tendenzen und S p i e l e r e i e n , welche Wieland...unterschoben hat." Prohle stoBt s i c h , wie gezeigt, an der Ironie Wielands. Den E r f o l g des Oberon schreibt er dem Umstand zu, daB „von der a l t e n Ironie im friiheren wieland ischen Ritterged i c h t i n dieser 1 B a r t h e l , S . 1 1 3 2 P r o h l e , H.C.J. Lessing, Wieland, Heinse. B e r l i n , 1 8 7 7 - S . 6 8 -19-naiven D a r s t e l l u n g nur noch e i n k l e i n e s MaB b e i g e s e l l t " s e i ; auch im I d r i s habe unser D i c h t e r „die I r o n i e nur zu sehr e i n -gemischt;" im Neuen Amadis habe er mit d i e s e r I r o n i e „keine poet i s c h e n G e s t a l t e n s c h a f f e n konnen;" denn „Wieland war k e i n Sterne, geschweige denn e i n A r i o s t oder Cervantes, wie sehr er s i e auch a l l e d r e i v e r e h r t e . Er war v i e l zu k l u g , um s i c h noch einmal e i n R i t t e r g e d i c h t durch d i e I r o n i e zu verderben," hieB es b e i Prohle w e i t e r . Dennoch habe s i c h Wieland - der s i c h der I r o n i e anscheinend nur mit a l l e r g r o B t e r S c h w i e r i g k e i t ent-h i e l t - 1783 i n C l e l i a und S i n i b a l d , f i i r d i e Beschrankung der I r o n i e im Oberon „entschadigt." Man konnte versucht s e i n , P r o h l e s Abneigung gegen d i e von ihm durchaus a l s wielandsche E i g e n a r t empfundene, v i e l b e r u f e n e I r o n i e , mit deren Einschub i n den Text s i c h Wieland a n g e b l i c h das Konzept verdarb, a l s einen Beweis f i i r d i e E x i s t e n z d i e s e r I r o n i e g e l t e n zu l a s s e n . Aber es z e i g t s i c h , daB auch d i e Auf-deckung der Quellen das Problem der I r o n i e im Werke Wielands n i c h t z u f r i e d e n s t e l l e n d l o s t . So kann man b e i s p i e l s w e i s e b e i C h a r l o t t e C r a i g , die Wielands Marchenerzahlungen auf i h r e Quellen h i n untersucht, e i n e r s e i t s l e s e n : "He i n j e c t e d i n t o h i s poem ^ 5 i x t und K l a r c h e n j an a r t i s t r y and a s u b t l e i r o n y not t r a d i t i o n a l l y present i n legend;" a n d e r e r s e i t s s t e l l t s i e f e s t : "he ignores p a t h e t i c irony at the end of Ovid's Cepha-lu s und P r o k r i s . " Wie P.Michelsen, so hatte schon E d i t h Harn im Jahre 1928 f i i r den Neuen Amadis und d i e d a r i n enthaltene I r o n i e a l s 1 C r a i g , Ch.M. Themes and S t y l e i n Ch.M.Wieland's F a i r y T a l e s . D i s s . Rutgers State U., 1964. S.44 - 2 0 -Quelle auf Sterne gewiesen. Wieland habe Geis t und S t o f f des T r i s t r a m Shandy durch w i e d e r h o l t e s Lesen d e r a r t i g a b s o r b i e r t , daB man b e i Sterne eine ganze Anzahl von D e t a i l s f i n d e n konne, di e auch f i i r Amadis c h a r a k t e r i s t i s c h waren, darunter "the v e i n of g e ntle i r o n y , " d i e f i i r das ganze Gedicht tonangebend s e i . Auch aus Spensers F a e r i e Queene ha t t e Wieland Motive und S t i l -f i g u r e n verwandt, doch:"he gave them a form so new, so perme-ated w i t h w i t and i r o n y , that they bear l i t t l e resemblance to p t h e i r source." Auch nach Harns Ermessen i s t a l s o der D i c h t e r , n i c h t d i e Q u e l l e , f i i r d i e I r o n i e im Werk v e r a n t w o r t l i c h . So wie der Neue Amadis auch i n anderer H i n s i c h t d i e groBe Be l e s e n h e i t seines Autors w i d e r s p i e g e l t , so z e i g t s i c h v i e l -f a l t i g e s europaisches Geistesgut i n den Q u e l l e n , d i e im Zu-sammenhang mit der I r o n i e Wielands z i t i e r t werden. Vom Amad i s bemerkte schon Gruber: „Diese Stanzen f i i h r t e er auch z u e r s t i n unsere Poesie e i n , und man weiB, daB ihm sowohl h i e r i n , a l s f i i r den Ton des Gedichts A r i o s t o vor der Seele schwebte;" -nach Harn: Spenser! - „Bei den andern Gedichten schwebten ihm z u v e r l a B i g auch Muster vor: wer aber behauptet h a t , - und es i s t f r e i l i c h eine nur zu gewohnliche Behauptung, - daB es f r a n -z o s i s c h e gewesen, der u r t h e i l t a l s e i n Unkundiger. Wieland h i e l t s i c h h i e r offenbar an k e i n Muster a u s s c h l i e B l i c h , son-dern suchte S o k r a t i s c h e I r o n i e und Humor der Englander mit der L e i c h t i g k e i t und Eleganz der Franzosen zu verbinden."^ Harn, E d i t h M. Wieland's Neuer Amadis. Gottingen: Vandenhoeck & Ruprecht, 1928. Hesperia 1 7 , S.6 2 e b d . S . 7 vCh.M.Wielands sammtliche Werke. 52 Bde. L e i p z i g : G.J.Goschen, 1815-28. Bd . 5 0 , S.395-6 - 2 1 -A l s Ubersetzer unternahrn es Wieland, wie Gruber b e r i c h -t e t , den Zeitgenossen d i e g e l i e b t e n i r o n i s c h e n Wahlahnen Ho-raz und Lukian naherzubringen, „iiberzeugt, daB ihnen kaum e t -was heilsamer seyn konne, a l s d i e I r o n i e und f e i n e U r b a n i t a t des e r s t e r n , das a t t i s c h e S a l z , d i e beiBende S a t i r e des letz- -t e r n . . . " Ermatinger f i n d e t , Wieland habe d i e I r o n i e V o l t a i r e s p nachgeahmt, schon i n den M o r a l i s c h e n S r i e f e n von 1752 d i e so-k r a t i s c h e I r o n i e gepriesen und den i r o n i s c h e n S t i l des Horaz e n t l e h n t . „Als S c h i i l e r Baumers |~in E r f u r t 174-9-5G~J b e g e i s t e r t e er s i c h f i i r den i r o n i s c h e n S t i l i n des Cervantes ,Don Quixote. 1 1 Die Wielandforschung gelangte, wie s i c h aus dem vorausge-gangenen L i t e r a t u r b e r i c h t e r g i b t , t r o t z e i n e r gewissen E i n -h e i t l i c h k e i t der Methoden h i n s i c h t l i c h der wielandschen I r o -n i e zu v i e l f a l t i g e n , t e i l w e i s e w i d e r s p r i i c h l i c h e n R e s u l t a t e n . A l s Ursache d i e s e r Widerspriiche, ob es s i c h namlich b e i der I r o n i e Wielands um eine Form der A u f k l a r e r - , Rokoko- oder Ro-mantischen I r o n i e handele; ob er s i e von den Franzosen, den Englandern, Spaniern oder I t a l i e n e r n bezogen habe; ob s i e s i c h l e d i g l i c h von der e i n z i g e n S t i l f i g u r der Synekdoche her-l e i t e oder dem behandelten Q u e l l e n m a t e r i a l von v o r n h e r e i n im-manent gewesen s e i , l a B t der t l b e r b l i c k iiber das Forschungsbild eine Liicke erkennen, d i e es mit der vorliegenden A r b e i t zu s c h l i e B e n g i l t . A l s Folgerung f i i r unsere Untersuchung e r g i b t s i c h aus e i -nem E i n b l i c k i n d i e v e r d i e n s t l i c h e Wielandforschung d i e E r -1 2 0 , 4 1 0 2Erm.Welt, S . 2 2 9 5ebd., S . 2 5 5 -22-k e n n t n i s , daB s i c h l e t z t l i c h jedes U r t e i l iiber Wielands I r o n i e auf eine systematische Untersuchung dessen s t i i t z e n miisse, was der D i c h t e r s e l b s t unter dem B e g r i f f verstanden hat. Damit s o i l auch dem E i g e n v e r s t a n d n i s Wielands a l s S c h r i f t -s t e l l e r s e i n e r Z e i t nachgeforscht werden, und zwar durch d i e moglichst l i i c k e n l o s e Auswertung a l l e r S t e l l e n i n Werk und B r i e f w e c h s e l sowie i n Kommentaren des D i c h t e r s zu den Uber-s e t z u n g s a r b e i t e n , i n denen Wieland von I r o n i e s p r i c h t . D.h., w i r v e r f o l g e n d i e Genese der I r o n i e - A u f f a s s u n g Wielands, wo-b e i d i e chronologische Methode mit der systematischen v e r -bunden w i r d . AuBerdem bemiiht s i c h d i e vorliegende Untersuchung urn einen E i n b l i c k i n den i r o n i s c h e n S t i l Wielands sowie um d i e D a r s t e l l u n g der i r o n i s c h e n Haltung seines Sokrates und deren Umsetzung i n s d i c h t e r i s c h e Werk anhand e i n i g e r t y p i s c h e r , ausgewahlter B e i s p i e l e . Diese A r b e i t maBt s i c h e i n l e t z t e s Wort zu dem komplexen und nahezu u n e r s c h o p f l i c h e n Thema der wielandschen I r o n i e n i c h t an. S i e versucht vielmehr, einen B e i t r a g zu der b e r e i t s g e l e i s t e t e n Forschung b e i z u s t e u e r n , aus deren wegbereitenden Untersuchungen s i e w e r t v o l l e Impulse empfing. -23-I I . T e i l Wielands B e g r i f f der Ironie 1. K a p i t e l Tirnoklea: Ironie im Mienenspiel, Ironie im Dialog Die fruheste Verwendung des Wortes „ironisch" im Werk. f i n -det s i c h i n Tirnoklea aus dem Jahre 1754, nach Wielands eige-nen Worten dem „ersten Versuch des Verfassers i n der d i a l o -g i s t i s c h e n Kunst." Es handelt s i c h h i e r b e i um ein Gesprach des Sokrates mit Tirnoklea, der Tochter eines nahen Verwandten, iiber „scheinbare und wahre Schonheit." Und zwar findet diese Unterhaltung im Putzzimmer des Madchens, vor deren Spiegel s t a t t . Im B e g r i f f , s i c h fiir das Pest der Diana zu schmiicken, s i c h schon zu m a c h e n, wird Tirnoklea von Zweifeln an der Zu-v e r l a s s i g k e i t i h r e r Sklavin und ihres Spiegels b e f a l l e n , ihre Schonheit r i c h t i g zu beurteilen und wiederzugeben. Sie wendet s i c h daher an den fiir seine Wahrhaftigkeit bekannten Sokrates: „Sage mir doch o.b i c h schon bin oder nicht?" Die Motivierung ihres Anliegens i s t a l l e r d i n g s nicht i n der Eigenliebe zu suchen, sondern i n Timokleas Bestreben, den l i e b -l i c h e n Kranz i h r e r Gespielinnen, die „alle so reizend wie Gra-zien" seien, bei dem hohen Pest nicht zu verunstalten und die Harmonie des Ganzen nicht zu storen. 133,199 - 2 4 -Der befragte Sokrates e n t w i c k e l t im nachfolgenden Ge-sprach seine erotematische Methode, d i e sowohl von Tirno-k l e a a l s auch vom Leser a l s eine i r o n i s c h e empfunden w i r d , w e i l s i e den Widerspruch von Schein und S e i n , von Schon Scheinen und Schon S e i n Wollen, aufdeckt. E i n g e l e i t e t von der Frage: „Warum stehet d i e s e Rose vor dei n e r S t i r n ? " , s c h l i e B t der e r s t e T e i l des erotematischen D i a l o g s mit dem i n i r o n i s c h e r Fassung vorgebrachten Hinweis des Sokrates: „Du h a l t s t a l s o . . . d i e Rose f i i r schoner a l s d i c h s e l b s t , w e i l du g l a u b s t , daB deine Schonheit ohne s i e mangel-h a f t seyn wiirde?" Widerspruchsloses Beistimmen h a t t e Tirnoklea schon an d i e -ser S t e l l e des Verlangens 'iiberf i i h r t , durch Putzsucht einen Schein auBerer Schonheit anzustreben; h a t t e das Madchen a l s eine A b d e r i t i n e n t l a r v t , von denen Wieland spater sagt, s i e waren „zwar schon; aber d i e g i i t i g e Natur hatte ihnen d i e Dumm-h e i t zum Gegengift i h r e r k o r p e r l i c h e n Reizungen gegeben." Timokleas „verwegene" Entgegnung, die Rose s o l l e dem Be-t r a c h t e r einen gewiB zu ihrem V o r t e i l a u s f a l l e n d e n V e r g l e i c h mit der F r i s c h e i h r e r Wangenfarbe abnotigen, hebt s i e jedoch s o g l e i c h iiber den Verda.cht, auf dem g e i s t i g e n Niveau e i n e r p u t z s i i c h t i g e n A b d e r i t i n zu stehen und g i b t Sokrates s e i n e r -s e i t s AnlaB, einen V e r g l e i c h zwischen p h y s i s c h e r und s e e l i -scher Schonheit a n z u s t e l l e n , den er aus dem E r s c h e i n u n g s b i l d der Rose a b l e i t e t . Die Rose Timokleas i s t so schon ,,als s i e seyn kann," w e i l s i e n i c h t „verderbt" i s t ; w e i l s i e , wie T i -13,117 -25-moklea b e s t a t i g t , „das i s t , was s i e seyn s o l i . " Und ein Mad-chen i s t schon, fiihrt Sokrates weiter aus, wenn nicht nur ihre Leibesbildung „symmetrisch" i s t , sondern sie auch bei der „Er-zahlung einer tugendhaften That" die kluge Antwort nicht schul-dig b l e i b t . A l s jedoch Timoklea aus „einem unserer Poeten" die lange Beschreibung der „liebenswurdigen Pasithea" z i t i e r t , i n welcher s i e i h r Vorbild sieht, von dem sie glaubt, es entspre-che schon dem Ideal der von Sokrates angedeuteten Schonheit, entgegnet jener i r o n i s c h : „Du hast sie i n der That mit einer Miene v o l l Empfindsamkeit hergesagt. Aber kennst du diese scho-ne Pasithea?" Es i s t unzureichend, fiir e i n bloBes B i l d n i s , fiir eine Erscheinung zu schwarmen. Es geht urns Kennen, urns Erken-nen des Wesens. Immerhin hat Timoklea das Verlangen ausgespro-chen, s i c h „schoner machen" zu wollen. Es g i l t , dieses Verlan-gen auf die von Sokrates angedeutete innere Schonheit zu r i c h -ten. Doch a l s das Madchen den Philosophen b i t t e t , s ie „diese Kunst schoner zu werden" zu lehren, schlagt Sokrates gerade zu diesem Zeitpunkt mit der fiir ihn typischen Ironie vor, das Gesprach wegen Zeitmangels abzubrechen: „Aber wiirdest du diese kurze Zeit nicht besser vor dem Spiegel anwenden kb'nnen, a l s mit mir? B i s t du auch gewiB, daB jede S c h l e i f e , jede Locke an Im Theages (1755) fin d e t sich die Erklarung fi i r die i r o n i -sche Reaktion des Sokrates auf das Anempfinden der Timo-klea. Sokrates w i l l eigenes Wesen im Partner zutage f o r -dern, nicht die Nachahmung eines andern betrieben wissen. Jeder s o l i die i n ihm liegenden, eigenen Anlagen fordern: „Sie kann eine E l i s a Rowe bewundern,„ohne die zweite Rowe aus sic h s elbst erzwingen zu wollen....; denn es muB, diinkt mich, allemal e in a f f e c t i r t e s , s t e i f e s und hartes Werk he-rauskommen, wenn jemand das eigene i n einem seltsamen Cha-rakter copiren w i l l . . . ; aber wenn Aspasia eine Rowe seyn wollte, so hatten wir eine schlechte Copie mehr, und ein schones O r i g i n a l weniger." 55,225 - 2 6 -dem r e c h t e n P l a t z und i n der besten Lage i s t ? ; ' . . .Sokrates sagte dieB mit einem i r o n i s c h e n L a c h e l n , welches dem guten Madchen e i n wenig weh t h a t . S i e e r h e i t e r t e s i c h aber a u g e n b l i c k -l i c h wieder, und indem s i e i n n mit B l i c k e n , i n welchen d i e Auf-r i c h t i g k e i t i h r e r Worte ausgedriickt war, ansah, sagte s i e . . . " Es i s t bedeutsam, daB der erotematische T e i l der s o k r a t i -schen Lehrmethode mit einem i r o n i s c h e n M i e n e n s p i e l seinen Ab-schluB f i n d e t . In der Mimik der beiden D i a l o g p a r t n e r s p i e g e l t s i c h der Wendepunkt des Gesprachs, welches j e t z t d i e Form des-sen annimmt, was Wieland - vor a l l e m im Spatwerk - d i e „Induk-t i o n " des Sokrates zu nennen p f l e g t e . Z i e l t e d i e I r o n i e auf e i n komisches und dabei anmutiges Widerlegen des auBeren Scheins ab, so bemiiht s i c h d i e s o k r a t i s c h e „Induktion" um die Forderung vorhandener Anlagen, von denen d i e g e i s t v o l l e Entgegnung Timo-k l e a s Kunde g i b t . So wird d i e s o k r a t i s c h e Maeutik zur Geburts-h e l f e r i n der e i g e n t l i c h e n Veranlagung eines Menschen. Mag T i -rnoklea auch d i e I r o n i e „ein wenig weh" getan haben. E r s t wenn i h r M i e n e n s p i e l d i e A u f r i c h t i g k e i t i h r e r Worte r e f l e k t i e r t , i s t der Schein iiberwunden und d i e Erziehung zur „wahren" Schonheit kann beginnen. D i a l o g i s c h e Haltung l i e g t f i i r Wieland n i c h t nur der s o k r a -t i s c h e n Lehrmethode, sondern - wie spater g e z e i g t werden s o i l -dem menschlichen Denken uberhaupt zugrunde. Die d i a l o g i s c h e Lehrmethode des Sokrates besteht f i i r Wieland durchaus n i c h t nur im Schlagabtausch a b s t r a k t e r Ideen, sondern b e i ihm v e r -bindet s i c h mit i h r eine durchaus p l a s t i s c h e V o r s t e l l u n g von 1 3 3 , 2 0 8 - 2 7 -der P e r s o n l i c h k e i t des Sokrates. N i c h t nur das gesprochene Wort, sondern auch d i e Gesten und Gebarden des Lehrers wer-den zu Kommunikationsmitteln. Im „ironischen Lacheln",^ i n 2 'j der „ironischen" oder „naiven" Miene, 9 und n i c h t z u l e t z t im 4 T o n f a l l kann eine I r o n i e ebenso e i n g e b e t t e t s e i n , wie im ge-da n k l i c h e n Zusammenhang der Worte. M i t dem B e g r i f f der I r o n i e wird von Wieland d i e V o r s t e l l u n g von der P e r s o n l i c h k e i t des Sokrates a l s dem Phanotyp verbunden. . Im anmutigen Wortwechsel l a B t s i c h Tirnoklea von Sokrates belehren, daB, wie d i e Sonne d i e Quelle der Schonheit v i e l -f a r b i g e r i r d i s c h e r M a n n i g f a l t i g k e i t , so auch d i e Seele Quelle der Schonheit des menschlichen L e i b e s s e i . Nur eine gesunde,^ 1 V g l . h i e r z u 1 7 , 4 7 u . 1 7,61 2 V g l . h i e r z u 8 , 2 3 1 u . 1 3 , 1 1 3 5 V g l . h i e r z u 2 2 , 1 3 9 u. 22,140 4 V g l . h i e r z u 2 3 , 3 9 8 u. Horazens  B r i e f e , hg.v.P.Stachel. Wielands G e s . S c h r i f t e n . Hg. von d.Dt. Kom.d.Kgl.PreuB.Ak.d.Wiss. I I . A b t l g . 4 . B d . B e r l i n : Weimannsche Buchhdlg., 1 9 1 3 . 2 T i e . S.61 ( z i t . H o r . B r . I , 6 1 ) 5 ^Zu den Konstanten i n Wielands Denken gehort d i e v o l l i g un-romantische und ebenso unmoderne A n s i c h t , daB s i c h d i e Be-g r i f f e „Wahrheit" und „Sch6nheit" aus dem Gesunden und Un-verdorbenen a b l e i t e n . Des D i c h t e r s d i e s b e z i i g l i c h e MaBstabe werden andernorts noch d i s k u t i e r t . S ie g e l t e n ihm f u r e i n Volk wie f i i r e i n Individuum g l e i c h . So h e i B t es i n „Beise des P r i e s t e r s A b u l f a u a r i s i n s innere A f r i c a " ( 1 7 7 0 ) : „Die Frage: - I s t es einem Volke besser, d i e Tugend auszu-iiben, ohne s i e und das Geg e n t e i l von i h r zu kennen? - oder, i s t es diesem Volke besser, mit den Eeizungen zum L a s t e r be-kannt gemacht zu werden, damit es d i e Tugend aus Wahl und Uberzeugung ausiiben l e r n e ? „Diese Prage, meine Herren, s c h e i n t mit der folgenden e i n e r l e i zu seyn: - I s t es besser, gesund zu seyn, ohne zu wissen, daB man gesund i s t , und wie man es anfangen miiBte, um krank zu werden, - oder s i c h krank zu machen, damit man den Werth der Gesundheit besser schatzen l e r n e ? „Gesundheit i s t der n a t i i r l i c h e Zustand des physischen, Un-schuld der S i t t e n d i e Gesundheit des moralischen Menschen, und G l i i c k s e l i g k e i t d i e g e m e i n s c h a f t l i c h e Prucht von beiden." 29,254 -28-n i c h t vom Wurm benagte Rose s e i schon. A l s o konne auch nur eine gesunde Seele schon s e i n . Gesundheit der Seele jedoch heiBe man Tugend. Mangel an k o r p e r l i c h e r Schonheit f i i h r e s i c h auf Verderbnis der Seele z u r i i c k , weshalb auch e i n urspri i n g -l i c h von der Natur begiins t i g t e r Korper vom L a s t e r ,verderbt' werden konne. Und so unterscheide man e i g e n t l i c h zwischen ph y s i s c h e r Schonheit und Anmut, „wovon l e t z t e , eben deBwe-gen w e i l s i e u n m i t t e l b a r aus der Seele f l i e B e t , w e i t e d l e r i s t a l s d i e e r s t e . " Anmut, bedingt durch Gemut, Charakter und G e i s t , i s t a l s o das auschlaggebende Merkmal dessen, was der junge Wieland i n s e i n e r tugendschwarmerischen Periode unter „wahrer" Schonheit verstanden wissen w i l l . Fur d i e r e i n k o r p e r l i c h e n Reizungen Geneigten, haben d i e Poeten den Typus eines „Narcissus" geschaffen, „und um g l e i c h e r Bequemlichkeit w i l l e n konnte man eine jede rosenwangige Lame ohne G e i s t , um 2 das Wort Schon n i c h t zu miBbrauchen, eine N a r c i s s a heiBen." Nich t d i e s i c h bespiegelnde E i g e n l i e b e - s i e i s t s o p h i s -t i s c h -, sondern das Verlangen nach Harmonie s o i l d i e M o t i -vierung der Schonheitserziehung s e i n . N i c h t der auBere Schein, h e r g e s t e l l t am P u t z t i s c h c h e n , sondern das Streben nach dem an-mutigen S e i n i s t dias C h a r a k t e r i s t i k u m „wahrer" Schonheit. Mit diesem Streben wird d i e „menschliche Natur e i n e r groBen Vor-t r e f f l i c h k e i t f a h i g . " 133,213 Wielands Neigung zum T y p i s i e r e n t r i t t h i e r o f f e n zutage, er unt e r s c h e i d e t nach Typen. Damit k e i n f a l s c h e r Verdacht b e z g l . des schonen Agathon.aufkommt, l a B t der D i c h t e r durch H i p p i a s Danae gegeniiber betonen, Agathon s e i k e i n e r von den „Narcissen" (4,140); und s e l b s t im Spatwerk g i b t es noch e i n e N a r c i s s a , f i i r d i e s o f o r t e i n mannlicher Gegentyp a u f g e s t e l l t w i r d : Nar-c i s s u s und N a r c i s s a , 1802 -29-Passen w i r d i e Merkmale, d i e s i c h mit dem e r s t e n A u f t r e -t e n des I r o n i e b e g r i f f s im Werk verkniipfen, noch einmal zu-sammen: A u s d r i i c k l i c h begegnet d i e I r o n i e a l s Gebarde, im Lacheln des Sokrates. Sokrates t r i t t auf a l s P r o t o t y p des i r o n i s c h e n Tugendlehrers, der d i e I r o n i e a l s s t a r k s t e Waffe s e i n e r t o l e r a n t e n Weisheit n i c h t gegen d i e Person der Timo-k l e a , sondern gegen den a u B e r l i c h e n Schein i h r e r e n t h u s i a s -t i s c h e n Empfindungen r i c h t e t . Seine anmutige I r o n i e , n i c h t d i e Aussagen von Sk l a v i n n e n und S p i e g e l n , f i i h r e n zum ,gnothi s e a u t o n 1 , zur S e l b s t e r k e n n t n i s . Die Methode des wielandschen Sokrates e r w e i s t s i c h dabei a l s erotematische, und Wieland s e l b s t bezeichnet diese b e i Neuausgabe des Werkes im Jahre 1794- a l s „dialogistische 1 2 Kunst." Marga B a r t h e l nennt es das „immanent" D i a l o g i s c h e im S t i l p r i n z i p unseres D i c h t e r s . D i e ser von Wieland a l s so-k r a t i s c h verstandene D i a l o g hat t r o t z a l l e r angestrebten Gra z i e und t r o t z der unpersonlichen und unverletzenden I r o n i e doch den Charakter eines Wortgefechts, b e i dem s i c h im vor-liegenden P a l l e Sokrates und Timoklea a l s g e i s t i g e b e n b i i r t i g einander erganzende und s i c h zur „Wahrheit" der E r k e n n t n i s h i n s t e i g e r n d e P a r t n e r erweisen. „Einander auf d i e Spur der Wahrheit h e l f e n , " nennt es der wielandsche Sokrates dem A r i s t i p p gegeniiber.^ Der spate Wieland wird s i c h i n seinem l e t z -t en groBen Romanwerk, i n welchem man die a u s f u h r l i c h s t e Aus-Im A r i s t i p p (1801) nennt er d i e I r o n i e spater eine dem „achten" Sokrates „eigene Manier im D i a l o g i s i r e n " (24 , 35 ) ' 2 B a r t h e l , S.19 522,40-1 ' - 3 0 -einandersetzung mit dem B e g r i f f der s o k r a t i s c h e n I r o n i e f i n -det, s c h a r f gegen P l a t o n s A r t wenden, den s o k r a t i s c h e n D i a l o g dadurch zum Monolog zu r e d u z i e r e n , daB d i e j e w e i l i g e n Gesprachs-par t n e r a l s monotone Jasager p r a s e n t i e r t werden. „Denn," h e i B t es schon i n der Geschichte des weisen Danischmend ( 1 7 7 5 ) , nun-t e r Leuten, d i e iiber A l l e s e i n e r l e i Meinung s i n d , f i n d e t gar p k e i n D i a l o g s t a t t . " Und an P l a t o n r i i g t er ganz besonders, daB dessen „sogenannter" D i a l o g e.ben so gut „und mit noch besserem Recht e i n S o k r a t i s c h e r Monolog heiBen konnte."^ Und wie f i i r Wieland d i e Wahrheit e r s t zu zweien beginnen kann, so e n t s t e h t d i e I r o n i e - wie i n Timoklea de m o n s t r i e r t - durch d i e P o l a r i t a t des D i a l o g s . _ In seinem A u f s a t z , „Versuch iiber das Xenophontische Gastmahl," im A t t i s c h e n Museum IV,2 S.106 - 7 , l e g t Wieland e i n geradezu l e i -d e n s c h a f t l i c h e s Bekenntnis zur Denkform des D i a l o g s ab. Di e s e r konnte „nur unter dem g r i e c h i s c h e n Himmel, nur unter einem zu-g l e i c h eben so f r e y e n a l s l e b h a f t e n und g e i s t r e i c h e n Volke, wie es d i e Hel l e n e n waren, entstehen." Im D i a l o g kommen mindestens zwei S e i t e n zu Wort, er g a r a n t i e r t f r e i e Suche der E r k e n n t n i s nach Wahrheit. „Despotisch, nach morgenlandischer Weise beherrsch-te Volker kennen weder F r e y h e i t des Gedankens noch der Rede. Was konnen Sklaven einander m i t z u t h e i l e n haben, a l s Klagen? und auch dazu haben s i e weder E r l a u b n i B noch Muth. Die Sprache i s t daher unter solchen Menschen, eben so wie unter ganz rohen Wilden, auf das u n e n t b e h r l i c h s t e B e d i i r f n i s eingeschrankt." Der D i a l o g s i c h -e r t eine Form der R e d e f r e i h e i t , d i e unserem - und damit meint Wieland den abendlandischen Menschen -, Wesen eigen i s t : „Freie M i t t h e i l u n g und w e c h s e l s e i t i g e r Umtausch unsrer Gedanken und Ge-sinnungen, zwanglose D a r s t e l l u n g u n s e r e r e i g e n -t h i i m l i c h e n A r t z u s e y n . . . f i n d e t nur i n e i n e r b l i r g e r l i c h f r e y e n G e s e l l s c h a f t S t a t t , und der D i a l o g , der a l l e s d i e s i n s i c h v e r e i n i g e t , konnte a l s o nur unter den'Griechen e r -funden werden." Es i s t a l s o n i c h t unbedingt a l s Kompliment zu verstehen, wenn Wieland im g l e i c h e n A u f s a t z von A r i s t o t e l e s zu b e r i c h t e n weiB, er habe d i e „monologische Manier" e i n g e f i i h r t , durch „Abhandlungen i n w i s s e n s c h a f t l i c h e r Form zu u n t e r r i c h t e n , " wenn s i c h der D i c h t e r auch b e e i l t zu v e r s i c h e r n , d i e s s e i da-mals „die b e l i e b t e s t e A r t , mit sei n e n w i B b e g i e r i g e n und Geschaft-l o s e n M i t b i i r g e r n zu f i l o s o f i e r e n gewesen," denn gewohnlich be-zeugt er A r i s t o t e l e s groBe Wertschatzung. 2 9 , 1 3 5 5 2 4 , 3 1 -31-2. K a p i t e l An Bodmer: Sokratische Ironie und C h r i s t l i c h e Demut In einem Brief* vom „Oktober oder November 1754" an Bodmer, bedankt s i c h Wieland eingangs fi i r die zugeschickten „Gedanken" eines Unbekannten, bei dem es s i c h nach einer B r i e f n o t i z Bod-p mers um Johann Joachim Ewald handelte, und er laBt nach e i -nigen unverbindlichen Komplimenten seine k r i t i s c h e S t e l l u n g -nahme folgen: „Ich habe einige f a l s c h e G e d a n k e n benierkt. Zweimal hat s i c h der Witz des Autors an dem Sokrates versiin-diget. Einmal, da er die I r o n i e n des Sokrates und die Demuth C h r i s t i gegen einander abwiegt, welches eben so i s t a l s wenn i c h sagte, diese Tragodie i s t ein besseres Stiick a l s d i e -se Comodie, voraus gesezt daB jede i n i h r e r Art gut ware. Die I r o n i e des Sokrates i s t an den Orten wo er sie anbringt, vollkommen am rechten Ort und thut ihren e f f e c t besser a l s i r -gend eine andre A r t der Vorstellung hatte thun konnen." Bei diesem Abschnitt iiberrascht nicht nur die Parteinahme des vermeintlich i n Bodmers Nahe c h r i s t l i c h und platonisch schwar-menden jungen Wieland fiir den griechischen Philosophen, son-dern vor allem seine Art der Darstellung. Die Stellungnahme Wielands i s t j e d e n f a l l s bezeichnend fiir die zentrale P o s i t i o n , die Sokrates schon fruhr i n seinem Denken einnimmt, und zu-g l e i c h wegweisend fiir seine spatere Entwicklung. Schieden s i c h doch am P r i i f s t e i n der sokratischen Ironie die Geister des Jahrhunderts. Wahrend man von p i e t i s t i s c h e r Seite dem starren _ Wielands Briefwechsel, hg.v.H.W.Seiffert. B e r l i n : Akad.Vlg., 1963. Bd.I, S.212 (zit.Brw.1,212) 2 3 Brw.11,227 Vgl.Ermatinger, E. Die Weltanschauung des jungen Wieland.. Prauenfeld : Huber & Co.Vlg., 1907- S.59f. -32-R a t i o n a l i s m u s w o l f f s c h e r Pragung einen e n t h u s i a s t i s c h e n Wun-derglauben entgegensetzte, l o c k e r t e s i c h eben d i e s e r R a t i o -nalisrnus durch eine an Sokrates o r i e n t i e r t e , a u f k l a r e r i s c h e I r o n i e , mit der s i c h seine V e r f e c h t e r iiber d i e Schwarmerei i h r e r frommen Zeitgenossen mokierten. Die a u f k l a r e r i s c h e n Jiinger Sokrates' und d i e p i e t i s t i s c h e n Jiinger C h r i s t i kon-f r o n t i e r t e n einander. E i n Ethos v e r n u n f t b e d i n g t e r S e l b s t b e -f r e i u n g war d i e Antwort der Jiinger Sokrates' auf d i e c h r i s t -l i c h e Lehre u n t e r w i i r f i g e r Demut. D.h., n i c h t mehr r e l i g i o s e S e l b s t e i n k e h r im p i e t i s t i s c h e n Sinne zum Zwecke der Erkennt-n i s von der S i i n d h a f t i g k e i t des Menschen, sondern S e l b s t e r -kenntnis im s o k r a t i s c h e n Sinne des ,gnothi seauton' zur F r e i -entwicklung s e i n e r Anlagen s o l l t e d i e S eelenlehre des Menschen ausmachen. A l s I r o n i e des S c h i c k s a l s muB es a l l e r d i n g s b e z e i c h -net werden, daB es dann spater einem prominenten P i e t i s t e n ge-l a n g , mit dem G o t t e r b i l d der R a t i o n a l i s t e n davonzulaufen und i n der Polge geradezu zum Vater jenes Z e i t g e i s t e s zu werden, der s c h l i e B l i c h i n Deutschland d i e Aufklarung i n den Genera-t i o n e n der Stiirmer und Dranger und Romantiker iiberwand. Es handelt s i c h um J.G.Hamann, der mit seinen S o k r a t i s c h e n Denk-w i i r d i g k e i t e n (1759) den Qberwindern der A u f k l a r u n g das Gefiihl von der O r i g i n a l i t a t und I n d i v i d u a l i t a t des Genies v e r m i t t e l -t e . Hamann, so f i i h r t H.Hettner aus, habe s i c h nur an den so-genannten Genius des Sokrates gehalten, an dessen Stimme er glau b t e , auf dessen Wissenschaft er s i c h v e r l a s s e n konnte und V g l . W a l z e l , 0. Deutsche Dichtung von Gottsched b i s zur  Gegenwart, Bd.I. Potsdam: Akad.Vlgsges. Athenaion, 1927« S.152f. Handbuch der L i t e r a t u r w i s s e n s c h a f t . - 3 3 -„an dessen F r i e d e n ihm mehr gelegen war a l s an a l l e r Vernunft 1 der Agypter und Griechen." DaB gedankliche Auseinandersetzungen um C h r i s t u s und Sokra-te s auch i n den K r e i s Bodmers und B r e i t i n g e r s drangen, geht aus der wielandschen B r i e f s t e l l e hervor; man mochte i n der Zusendung der ewaldschen Gedanken an i h n f a s t eine A u f f o r d e -rung zur D i s k u s s i o n s e i t e n s Bodmers sehen. Diesen Aspekt e r -wahnt auch B.B6hm>i i n s e i n e r a u f s c h l u B r e i c h e n S c h r i f t , Sokra-2 tes im achtzehnten Jahrhundert. H i e r verweist Bohm-o auf d i e Werke des Ziircher P r o f e s s o r s Joh. Jac. Zimmermann, welche Wie-land aus Bodmers B i b l i o t h e k bekannt waren, und dessen A u s f i i h -rungen aus den Jahren 1729 und 1751 im H i n b l i c k auf das obige W i e l a n d z i t a t und des D i c h t e r s f r i i h e , padagogische Neigungen n i c h t unerwahnt b l e i b e n s o l l e n : „Zimmermann v e r g l e i c h t die s o k r a t i s c h e mit der Lehrmethode Jesu. Dabei e r s c h e i n t es i n s e i n e r D a r s t e l l u n g f a s t nur noch a l s eine Sache des Geschmacks, ob man d i e s o k r a t i s c h e I r o n i e oder die a b s i c h t l i c h einfache Rede Jesu und s e i n e r Jiinger f i i r zweckmaBiger h a l t e n w o l l e . Wie es Zimmermann h i n s t e l l t , war Sokrates' Redeweise b e r e c h t i g t f i i r einen g e b i l d e t e n H o r e r k r e i s , der die F a h i g k e i t und d i e Freude am s c h a r f g e s c h l i f f e n e n Wort-kampf noch n i c h t wegen G e i s t e s t r a g h e i t v e r l o r e n h a t t e ; d i e J u -den, zu denen Jesus gesandt war - man mochte da f a s t eine ge-wisse Geringschatzung d i e s e r Aufgabe sehen - waren n i c h t r e c h t f a h i g f i i r seine ,accurata demonstratio' (S.116). Es k l i n g t wie G o t t e s l a s t e r u n g , wenn Zimmermann f o r t f a h r t , Jesus h a t t e s i c h h i e r durch den Gebrauch der s o k r a t i s c h e n Methode zwar i n den Geruch eines v o r t r e f f l i c h e n Philosophen, s c h w e r l i c h aber i n den Hettner, H. Geschichte der deutschen L i t e r a t u r im achtzehnten Jahrhundert. L e i p z i g : Paul L i s t V l g . , 1929- I I I . T e i l , S.182 2 x i e l e r S t u d i e n zur deutschen L i t e r a t u r , hg.E.Trunz. Bd.4-iMeumunster: Ji.wacnnoitz V l g . , I 9 b b (zit.BShm) -34--des Messias gebracht... Jesus und Sokrates haben den g l e i c h e n I n h a l t der P h i l o s o p h i e , nur i h r e Zuhorerschaft i s t v e r s c h i e -den, und Jesus hat n i c h t wie Sokrates d i e Fassungskraft s e i -ner Zuhorer i i b e r s c h a t z t . " Bohm, der Wieland a l s „Mensch mit e i n e r u n e n d l i c h f e i n e n E m p f i n d l i c h k e i t gegen E i n f l i i s s e und Stimmungen der Z e i t " v e r -steh t und a l s den „Typus e i n e r r e z e p t i v formalen Natur," w e i s t darauf h i n , daB des D i c h t e r s V e r h a l t n i s zu Sokrates e i n f e s -t e r Ansatzpunkt zu seinem Ve r s t a n d n i s b l i e b e : „Zu ihm kehrt er immer wieder i n a l i e n seinen Wandlungen zu r i i c k , und man v e r f o l g t h i e r zum e r s t e n Male das Ringen eines e i n z e l n e n Men-schen um den I n h a l t eines I d e a l s , um den Versuch, i n Sokrates zu s i c h s e l b s t zu kommen." Damit i s t genau d i e S e l b s t e r f i i l l u n g beschrieben, welche d i e P i e t i s t e n i n i h r e r I d e a l v o r s t e l l u n g von C h r i s t u s suchten. Bohm l a B t keinen Zweifel. an~der padago-gischen Neigung d i e s e r Bestrebungen Wielands: „Und so v e r s c h i e -den das S o k r a t e s b i l d e r s c h e i n t , von ihm aus gesehen, b l e i b t doch e i n f e s t e r Kern b e i Wieland i n s e i n e r ganzen padagogischen Neigung....Seiner Natur nach l e b t er i n den v o l k s e r z i e h e r i s c h e n p Z i e l e n s e i n e r Z e i t . " Verwahrt s i c h nun der S c h i i l e r Bpdmers i n dem „nachts um 10 Uhr" geschriebenen B r i e f an seinen Herrn und Freund gegen e i -nen V e r g l e i c h der I r o n i e des Sokrates mit der c h r i s t l i c h e n De-mut, so hatte man von dem einundzwanzigjahrigen P f a r r e r s o h n eine Entgegnung e r w a r t e t , d i e es s i c h angelegen s e i n l i e B , e t -waige MVersiindigungen" gegen C h r i s t u s aufzuzeigen. T r o t z s o r g -f a l t i g e r V e r k l a u s u l i e r u n g t r i t t jedoch das d i e s e r Erwartung 1Bohm, S.137 2ebd.,S.176 Seite I z . —y'!- /«/. ^ & feS±J~r,S* ?~ — l ' } ^ /-J*-. A-'~~ ./s- •*'"••/ - f / - " " - ^ - - ^ ^ - - V -y % - / A / sy4~ /i. v.—•S'-aA/^^. rJg. "j •• /~*Zs£~Y^~ ' • ~~Y^~- ^k=r jA < &-^'"~ > *~^oL- • I • £^Y^IJ~ , ^ ^ - p ^ - * r V ^ **4-<^ \ A " j^/^yf' ^ - 2^z~L^ -^"tf Y~~^ f~Y/ ' i - ^ *i~i?u^£ci.*~yk . /* / J — t i r - cjjy*~Z ^iH*-^r ! Seite 2 T2?jL — * fy"JT tu* Jj> -yt . fri/A J~ J^' r4^L . -"t- 42— £ 3 ? 4 ^ 9^=f~-j- ^--^ - —/ : , ? /~f-*.J yC^~r-^/ •tr~4*^~. --Ay: v v ^ — ^ v . . ^ . * L u JJ ..^ t t u . Seite 3 .ju^ - y ^ ^/J/^^^i /~^v< ^y.—'—C — jT^f" ~*' M*-— Z « < ^ ~ _ ^ y^ - *V'>^ /~/^  A /£r >^ -fyst-) 7* / -^- -^LKJ. Jii/r jC*-' &sl*-* £~2^~^~ -u-~<> fy,\uft ™ ' ^ / V - ^ J ^ ~ ^ S f * : ~ > ~ ~ Y - r ~ - j/*-~ - . <^*-*— r • , ••»-*-—- — A y i v <C"jp,£ ^Y*~~" ^ A - A ^ - - y^ S s C - ^ , S e i t e 4 -35-entgegengesetzte Hauptanliegen Wielands u n m i t t e l b a r zutage: der Witz eines ihm noch Unbekannten hat s i c h an der I r o n i e des Sokrates vergangen. Unter dem Vorwand der grundlegenden Wesensverschiedenheit von s o k r a t i s c h e r I r o n i e und c h r i s t -l i c h e r Demut, welcher dem von Tragodie und e i n e r g l e i c h w e r -t i g e n Komodie entsprache, p l a d i e r t Wieland f i i r d i e T r e f f -l i c h k e i t der I r o n i e des Sokrates im Komparativ: s i e „thut i h r e n e f f e c t besser a l s irgend eine andre A r t der Vor-s t e l l u n g . " Vom padagogischen Standpunkt her wird e i n solches W e r t u r t e i l e i n l e u c h t e n d . Dagegen konnte der T h e a t e r v e r g l e i c h befremden. Man wird zumindest erwarten, daB der Demut C h r i s t i b e i dem obigen V e r g l e i c h mit den dramatischen Gattungen d i e Wiirde e i n e r Tragodie zuerkannt w i r d , wonach s i c h d i e gedank-l i c h e Nahe der B e g r i f f e I r o n i e und Komodie dann von s e l b s t e r -g i b t . Die Wahl des T h e a t e r v e r g l e i c h s , d i e Analogie mit den d i a l o g i s c h - d r a m a t i s c h e n Kunstwerken, bedingt d i e Umschreibung der I r o n i e a l s eine s c h a u s p i e l e r i s c h e Haltung, a n s t e l l e i h r e r 1 Qbersetzung mit „Ver"-stellung, wie es Wieland spater g e l e -p g e n t l i c h t a t . Noch unentschieden am Anfang s e i n e s d i c h t e r i -schen Schaffens i n der A r t der D a r s t e l l u n g , schwankt Wielands . C h a r a k t e r i s i e r u n g zwischen dem Typ des Wesensmenschen, der s i c h durch s e i n So-Sein von dem auf Wirkung bedachten H i s t r i o n e n u n t e r s c h e i d e t , dessen .Vorstellung andere zur S e l b s t e r k e n n t n i s f i i h r t . In s e i n e r R e c h t f e r t i g u n g v e r t e i d i g t er d i e I r o n i e mit ^ F i i r die Aufklarung des orthographischen Problems von „Vor-" und „Ver-"stellung i n dem d i s k u t i e r t e n B r i e f b i n i c h , wie aus der Anlage e r s i c h t l i c h , der Z e n t r a l b i b l i o t h e k Z u r i c h zu Dank verbiinden. 2 V g l . h i e r z u Hor.Br.I,142; 22,59; 22,62; 36,216 -36-Argumenten aus dem B e r e i c h der A s t h e t i k , den I r o n i k e r Sokra-tes s e l b s t mit B e i s p i e l e n aus dem et h i s c h e n B e r e i c h : „Warum konnte Sokrates dem Schein des L a s t e r s n i c h t entgehen?" h e i B t es im B r i e f w e i t e r . „Weil es unmoglich i s t ! Johannes der Tau-f e r und Jesus C h r i s t u s konnten das auch n i c h t . " Es i s t Wielands z w e i t e r Einwand gegen d i e a n g e b l i c h „andre Versiindigung" an seinem „Alten Freund" Sokrates. Einmal l a b o -r i e r t Wieland wieder mit B e g r i f f e n , welche b e r e i t s i n der vor-angegangenen Besprechung des Tj.moklea-Dialogs Erwahnung fand en: dem Schein und dem harmonischen S e i n . Zum zweiten s c h e i n t er p nun auch zu dem V e r g l e i c h der be i d en groSen Manner a l s We-X sensmenschen^ b e r e i t , zu welchem er s i c h vorher b e t r e f f s der I r o n i e n i c h t einverstanden e r k l a r e n konnte und s i c h i n s Schau-s p i e l e r i s c h e f l i i c h t e t e : „Ubrigens konnen S i t t e n l e h r e r d i e Frage, ,warum l i s t i g e Schalke eher den Schein des Bosen verraeiden konnen a l s r e d -l i c h e Gemuther' l e i c h t beantworten. Aus eben dem Grund warum e i n unschuldiges Madchen eher P r i s e iiber 'sich geben w i r d , a l s eine l i s t i g e Coquette. - Der Tugendhafteste Mann, sagt P l a t o , wird am meisten gehasset, verlaumdet und miBkennet werden und wird doch mit s i c h s e l b s t harmonisch b l e i b e n . . . " Zusammenfassend s t e l l t man iiber d i e z i t i e r t e B r i e f s t e l l e f e s t , daB d i e I r o n i e des Sokrates i n der Gedankenwelt des jungen 1Brw.1,213 Im Agathodamon (1799) h e i B t es dann wieder dagegen: „In der That l a B t s i c h d i e s e r i n s e i n e r A r t e i n z i g e Mann mit keinem unserer Weisen, s e l b s t n i c h t mit Pythagoras oder S o k r a t e s , v e r g l e i c h e n , ohne daB entweder ihm oder d i e s e n Unrecht ge-schleht."(18,283) X ^ A l s Wesensmenschen bezeichnen w i r eine Person, b e i der I n -t e n t i o n und Handlung iibereinstimmen, wahrend beim H i s t r i o n e n Wesen und V e r h a l t e n , S e i n und Schein a u s e i n a n d e r f a l l e n . 4Brw.1,214 - 3 7 -Wieland offenbar eine w i c h t i g e r e R o l l e s p i e l t a l s d i e c h r i s t l i c h e Demut. Mi t d i e s e r Haltung b e t e i l i g t er s i c h an der D i s k u s s i o n s e i n e r Zeitgenossen um d i e G l e i c h b e r e c h t i -gung von Sokratismus und Ghristentum. Wielands B e i t r a g be-steht i n der A n s i c h t , daB man von Sokrates, dem I r o n i k e r , n i c h t verlangen s o l l t e , was auch n i c h t i n der Macht C h r i s t i stand: a l s tugendhafter Mensch, a l s Wesensmensch,1 d.h., b e i wahrhaft harmonischem S e i n , im Kampf und deshalb im immer-wahrenden Kontakt mit dem L a s t e r s e l b s t den Schein des Las-t e r s vermeiden zu konnen. I m Agathodamon e r s c h e i n t C h r i s t u s im V e r g l e i c h mit A p o l l o -n i u s a l s Wesensmensch: „Du e r i n n e r s t d i c h , was i c h gestern sagte: er sey das, was i c h s c h i e n , w i r k l i c h gewesen. Ich setze h i n z u : er glaubte" auch der zu seyn, f i i r den er s i c h gab; er w o l l t e n i c h t tauschen..."(18,283) - 3 8 -3 . K a p i t e l An Zimmermann: I r o n i e a l s D i a l e k t i k von Lob und Tadel Das K a p i t e l der mit einem i n t e r e s s a n t e n B r i e f w e c h s e l e i n -setzenden Freundschaft zwischen Wieland und Johann Georg Zimmermann hat Sengle „die groBe Wandlung" benannt. H i e r s t e h t der a u f s c h l u B r e i c h e S a t z : „Aus dem c h r i s t l i c h e n Mys-t i k e r i s t e i n P s y c h o a n a l y t i k e r und I r o n i k e r geworden; sogar d i e Sprache, d i e er s c h r e i b t i s t eine andere!" Dieser F e s t -s t e l l u n g kann b e i g e p f l i c h t e t werden. Es l a B t s i c h vom Z e i t -punkt des E i n s e t z e n s der Korrespondenz mit dem f i i n f Jahre a l t e r e n A r z t aus Brugg im A p r i l 1756 e i n s t e t i g e s A nsteigen des Wortgebrauchs der I r o n i e f e s t s t e l l e n , dessen H a u f i g k e i t a l l e r d i n g s e r s t im A r i s t i p p einen Hohepunkt e r r e i c h t . Auf-f a l l e n d i s t f r e i l i c h der s i c h verandernde Ton von Wielands S t i l , f i i r dessen Wandel der B r i e f w e c h s e l mit Zimmermann zeugt, Jahre bevor s i c h d i e s e r Ton auch im Werk d u r c h s e t z t e . Am nachfolgenden B e i s p i e l wird e r s i c h t l i c h , wie Wieland, dessen Friihwerk s i c h besonders durch seinen e k s t a t i s c h e n , 2 von Ermatinger e i n s t „rhetorisch gehetztes Tugendpathos" genannten S t i l k l o p s t o c k s c h e r Pragung auszeichnete, dem g l e i c h e n Ton, wenn an i h n s e l b s t a d r e s s i e r t wie im B r i e f Zimmermanns durchaus miBtraut und er d a r i n sogar eine I r o -n i e w i t t e r t : 1 S e n g l e , S . 8 9 2 X Erm.Weltanschauung, S . 9 5 vBeck, G. Die Sprache des jungen Wieland. D i s s . H e i d e l b e r g , 1913- S . 11 - V g l . h i e r z u Deutsche P h i l . i . A u f r i B , hg.v.W.Stammler. B e r l i n : E.Schmidt V l g . , 1 9 5 7 . ^.Langen i n Bd.I, Sp.1064 -39-„Diesen Morgen," s c h r e i b t er am 1 4 . J u l i 1758 an Zimmermann, „erhalte i c h Ihren e c s t a t i s c h e n B r i e f , und es wiirde b e l e i d i -gend seyn, wenn i c h i h n unbeantwortet l i e B e , ob i c h g l e i c h i n Wahrheit n i c h t weiB, was und wie i c h Ihnen -schreiben s o l i . Haben S i e w i i r k l i c h im Ernst geschrieben? Hat Joh.Gray S i e wiirk-l i c h b i B zum fanatisme bezaubert? Oder t r e i b e n S i e nur einen k l e i n e n SpaB mit mir? Wollen S i e versuchen, ob i c h so e i t e l und a l b e r n sey, e i n Lob das a l l e Grenzen L i b e r s t e i g t , anzu-nehmen? Wollen S i e etwann daB i c h es merken s o i l , daB a l l e s nur eine I r o n i e i s t ? Ich weiB i n der Tat n i c h t , welche von d i e s e n Hypothesen d i e w a h r s c h e i n l i c h s t e i s t ; i c h weiB nur daB I hr Schreiben e i n Gewebe von ganz e n t s e t z l i c h e n S u p e r l a -t i v i s i s t , und daB i c h durch e i n Lob welches u n g l a u b l i c h l a u -t e t , nur gedemuthiget werde, g e s e t z t auch, daB S i e im E r n s t geschrieben haben. Aber wie sehr habe i c h aus a l l e m was z w i -schen uns vorgegangen Ursache zu denken, daB es entweder gar n i c h t i h r E r n s t i s t , oder wenigs.tens daB S i e i n e i n e r fana-t i s c h e n Stunde gerade das Ge g e n t e i l denken..." B e i o b e r f l a c h l i c h e r Betrachtung s t e l l t s i c h h i e r d i e I r o -n i e a l s das vor, was s i e n i c h t i s t , namlich e i n f a c h das Ge-g e n t e i l des Gesagten. Im Gegensatz zur Luge oder Unwahrheit, di e immer geradezu im g e g e n s a t z l i c h e n Ausspruch von GewuBtem oder Gemeintem bes t e h t , dabei jedoch f i i r eine Wahrheit g e h a l -ten werden mochte, z i e l t d i e I r o n i e a l s „Ausdruck e i n e r Sa-2 che durch e i n deren G e g e n t e i l bezeichnendes Wort" darauf ab, a l s Unwahrheit erkannt oder empfunden zu werden. V e r e i n f a c h t : die Liige i s t eine Unwahrheit, d i e a l s Wahrheit g e l ten mochte. Die I r o n i e i s t eine Unwahrheit, d i e a l s solche empfunden wer-den s o i l . 1Brw.I , 3 5 0 ^Lausberg, H. Handbuch der l i t e r a r i s c h e n R h e t o r i k . Miinchen: Max Hueber Vlg.,1960. S .302 ( z i t . L a u s b e r g ) Jancke, S.26 - 4 0 -Wie der Liigner , so s i m u l i e r t auch der I r o n i k e r . Das von Sokrates fragend vorgegebene N i c h t w i s s e n , ob b e i s p i e l s w e i s e d i e S e l b s t b e t r a c h t u n g im S p i e g e l f i i r Tirnoklea n i c h t f r u c h t -barer s e i , a l s e i n Gesprach mit ihm, war e i n B e i s p i e l f i i r d i e s e A r t des S i m u l i e r e n s . Die i r o n i s c h e Gebarde des Lachelns wies, a l s mimische V e r d e u t l i c h u n g i n n e r e r Impulse, f i i r Tirno-k l e a und den Leser das von ihm Gesagte iiberhaupt e r s t a l s Ge-g e n t e i l des Gemeinten aus, wahrend der i r o n i s c h e Gehalt des Gesagten auf d i e Zerstorung von Timokleas Empfinden f i i r den Schein r e i n a u B e r l i c h e r Schonheit, wie i h n der S p i e g e l r e -f l e k t i e r t , a b z i e l t e . Nun f e h l t aber d i e i r o n i s c h e Gebarde im B r i e f Zimraermanns an Wieland. Es s c h e i n t b e i d i e s e r b r i e f l i c h e n Aussage der Be-gleitumstand; zu f e h l e n , der mit S i c h e r h e i t eine I r o n i e von e i n e r Liige unterscheiden l a B t . Es f e h l t das, was Jancke d i e „Einbettung" genannt hat, d i e Einbe t t u n g e i n e r i r o n i s c h ge-meinten Aussage i n eine S i t u a t i o n . Denn von der grammatischen K o n s t r u k t i o n a l l e i n her l a B t s i c h d i e I r o n i e n i c h t bestimmen, wie etwa eine Frage, d i e s i c h im Fragesatz durch I n v e r s i o n von Subjekt und P r a d i k a t zu erkennen g i b t und auBerdem noch durch I n t e r p u n k t i o n gekennzeichnet i s t . A u f s c h l u B r e i c h f i i r Wielands B e g r i f f der I r o n i e sind d i e v e r m e i n t l i c h e n Merkmale im B r i e f , v e r m i t t e l s welcher er s i e a l s eine solche zu i d e n t i f i z i e r e n sucht. Zunachst miBtraut er , wie erwahnt, dem e k s t a t i s c h e n Ton. Im B r i e f des Freun-des u n t e r s c h e i d e t er n i c h t nach e t h i s c h e n , sondern g e s e l l -Jancke, S.5 - 4 1 -s c h a f t l i c h e n Umgangsformen, a l s o n i c h t zwischen Luge und Wahr-h e i t , sondern zwischen Scherz und E r n s t . Er vermutet, es mit e i n e r A r t von I r o n i e zu tun zu haben, welche Lausberg a l s „epideiktische D i a l e k t i k von Lob/Tadel" bezeichnet, im eng-l i s c h e n Sprachgebrauch a l s "praise-blame i n v e r s i o n " bekannt. Jancke befaBt s i c h mit dem g l e i c h e n Phanomen, bezeichnet es jedoch a l s „hohles Pathos." Es i s t e i n „Tun a l s ob," e i n S i -mulieren von Gefiihlen, d i e entweder n i c h t da s i n d , oder von Gefiihlen, d i e zwar da, aber n i c h t s o s i n d , wie vorgegeben: „Nicht i h r Da-sein wird vorgetauscht, sondern d i e A r t i h r e s Da-seins." V e r e i n f a c h t : es geht h i e r um den Schein der Empfind-samkeit und das w i r k l i c h e u a r i d a s moralische S e i n . E i n Lob, argumentiert Wieland, welches „unglaublich lautet," kann den B e l o b i g t e n nur demiitigen, denn e i n solches Lob e n t s p r i n g t dem 2 „f anat isme" , dem G e f i i h l . Was Lob s c h e i n t , i s t Tad e l . Und d i e Einbettung? wird man frage n . Sie besteht d a r i n , daB der Angesprochene, v e r m e i n t l i c h I r o n i s i e r t e d i e Gesinnung des i r o n i s c h e n B r i e f s c h r e i b e r s zu kennen g l a u b t : „Aber wie sehr habe i c h aus a l l e m was zwischen uns vorgegangen Ursache zu denken, daB es entweder gar n i c h t i h r E r n s t i s t . . . " Die E i n -bettung i s t a l s o doch da. J e d e n f a l l s sehen w i r Wieland be-miiht, s i e i n seinem b i s h e r i g e n V e r h a l t n i s zu Zimmermann zu erkennen. Zwar empfindet er den e k s t a t i s c h e n Ton des Preund-des a l s I r o n i e , doch sind ihm Empfinden und Erkennen n i c h t synonym. Es g i l t , den gefiihlsmaBigen SchluB durch v e r n u n f t -bedingtes E r f a s s e n der Begleitumstande zu e r h a r t e n . M i t S i -_ . - , -Lausberg, S . 3 0 3 Wieland b l i e b auch spater gegen Komplimente m i B t r a u i s c h ; v g l . h i e r z u 3 6 , 1 9 6 ; 3 6 , 1 9 9 ; 3 6 , 2 0 7 -42-c h e r h e i t l a B t s i c h auf eine I r o n i e , auf das Andersgemeint-s e i n des Gesagten nur durch Kenntnis der E i n b e t t u n g , a l s o der G e s a m t s i t u a t i o n , s c h l i e B e n . Die E i c h t i g k e i t der von Sengle p o s t u l i e r t e n Verbindung von P s y c h o a n a l y t i k e r und I r o n i k e r Wieland i s t damit b e r e i t s erwiesen. Denn, um Jancke noch einmal zu bemuhen, beruhen n i c h t ganze Analysen des Seelenlebens groBer Manner groBten-t e i l s darauf, f e s t z u s t e l l e n , ob d i e s oder jenes so gemeint i s t , wie es ausgesprochen oder s c h r i f t l i c h n i e d e r g e l e g t wurde? Wieland v e r l a n g t e j e d e n f a l l s , durch v i e l f a c h e s Ver-kennen s e i n e r A b s i c h t e n s e i t e n s der K r i t i k e r g e w i t z i g t , be-wuBte und gefiihlsmaBige, a l s o psychologische Anteilnahme von Sehr i f t s t e l l e r und Leser am Werk. Mangelt es am E i n f i i h l u n g s -vermogen oder gar an i n t e l l e k t u e l l e n Voraussetzungen des Wieland s t e l l t Anforderungen an seine Leser. Zu denj/ge-r i n g s t e n gehort z.B. d i e Kenntnis des F r a n z o s i s c h e n : „Da w i r b e i a l i e n unsern Lesern ( b e i d e r l e i G e s c h l e c h t s ) , so v i e l F r a n z o s i s c h voraussetzen d i i r f e n , um ohne Sorge zu seyn, Ihnen durch d i e h i e r beybehaltenen Pranzosischen Worte unverstand-l i c h zu werden. ..." ( 3 5 ,18) ; zu. den hoheren z a h l t das Gef i i h l f i i r d i e I r o n i e : Da jedoch gewisse „wackere" L e s e r , d i e iiber e i n i g e Dinge keinen Scherz verstehen, b i s w e i l e n „auch d i e h a n d g r e i f l i c h s t e I r o n i e , sobald s i e mit e i n e r e r n s t h a f t e n Miene vorgebracht w i r d , im Wortverstande nehmen," m i t h i n a l s o miBverstehen ( 3 0 , 4 5 5 ) , f i n d e t es Wieland vor a l l e m b e i s e i n e r t J b e r s e t z e r a r b e i t u n e r l a B l i c h , solchen Lesern durch E r k l a r u n g der Umstande, der E i n b e t t u n g , wie w i r diese nann-te n , auf d i e Spur der I r o n i e zu h e l f e n . In diesem Zusammen-hang vgl.man folgende S t e l l e n : Hor.Br.I,8 3 ; Horazens S a t i r e n , a. d .Lat. iiber s. u. m . E i n l e i t . u. e r l a u t . Anm. v e r s . v. C .M. Wie land . 2 T i e . L e i p z i g : Weidmannische Buchhdlg., 1804 ( z i t . H o r . S a t . ) Hor.Sat.I,2 3 0 ; Hor.Sat.11,27> Hor.Sat.II, 2 5 3; Lucians Werke, 6 Bde. CM.Wielands sammtliche W erke: tjbersetzungen, Bd.46 - 5 1 . Wien: Anto D o l l , 1813- ( z i t . L u c . ) L u c . I , 1 2 1 ; L u c . I l l , 5 6 ; Luc.V,286; M.T.Cicero's sammtliche. B r i e f e , 7 Bde. U'bers.u. e r l . v o n CM.Wieland. Z u r i c h : F.D.Grater, 1808-21 ( z i t . C i c . ) C i c . 1 , 2 2 9 ; Cic .1 ,297; C i c . I V , 2 8 3 ; C i c . V , 5 3 9 . - Wer konsequent das Gesagte miBversteht, indem er es w o r t l i c h nimmt, charak-t e r i s i e r t s i c h dadurch a l s A b d e r i t : v g l . 13,4-4; 1 3 , 9 5 ; 1 3 , 2 5 7 -In e i n e r i r o n i s c h e n Anmerkung zur Geschichte des Weisen -4-3-e i n e n oder a n d e r n , dann w i r d d i e S c h r i f t s t e l l e r e i zum A l p -traum. Der P r i i f s t e i n , an dem s i c h d i e G e i s t e r s c h e i d e n , das K r i t e r i u m p s y c h o a n a l y t i s c h e r S c h e i d e k u n s t , i s t . ihm das F i n -g e r s p i t z e n g e f i i h l f i i r I r o n i e : i , E i n e i n z i g e s s c h i e f e s oder hamisches U r t h e i l , e i n e i n -z i g e r dummer B l i c k e i n e s Z u h o r e r s b e i e i n e r S t e l l e , d i e ihm e i n e n e l e k t r i s c h e n S c h l a g h a t t e geben s o l l e n , oder d i e F r a -ge: was meinen S i e d a m i t ? b e i e i n e r f e i n e n I r o n i e - w i r d S i e gegen den B e i f a l l von Tausenden u n e m p f i n d l i c h mach-en 1 1 1 Die g l e i c h e V e r p f l i c h t u n g wie f i i r S c h r i f t s t e l l e r und L e s e r b e s t e h t nach W i e l a n d s A n s i c h t auch f i i r U b e r s e t z e r . I n s e i n e n U b e r s e t z u n g e n d e r Werke H o r a z e n s , L u c i a n s und G i c e r o s miB-b i l l i g t e r d i e V o r a r b e i t e n a n d e r e r U b e r s e t z e r , w i e z.B. Mas-s i e u , wenn s i e g e l e g e n t l i c h d i e I r o n i e i i b e r s e h e n : „Wie M a s s i e u h i e r d i e I r o n i e n i c h t merken k o n n t e , i s t schwer zu e r r a t h e n ; denn s i e i s t i n d e r ganzen S t e l l e m i t 2 Handen zu g r e i f e n . " Auch s o l c h e , d i e I r o n i e n sehen, wo nach W i e l a n d s Meinung k e i -ne s i n d , m i B f a l i e n ihm: „DieB i s t s , was Horaz s a g t , und was (aufier B a x t e r n , d e r d i e s e n schonen S i n n i n e i n e s c h a l e , gezwungene, und i i b e r -d i e B ganz u n s c h i c k l i c h e I r o n i e v e r k e h r t ) jedermann x i n s e i n e n Worten gefunden h a t . " v Danischmend e n t w i c k e l t er s o g a r e i n e L e s e r t y p o l o g i e . Es gebe z w e i G a t t u n g e n von L e s e r n , um d e r e n t w i l l e n e i n S a t z e i n e „Ent-w i c k l u n g " n o t i g habe. Di e e i n e n s e i e n d i e Armen im G e i s t e , d i e a n d e r n h a t t e n an L e b h a f t i g k e i t zu v i e l , was d i e e r s t e n an V e r -s t a n d zu w e n i g haben ( 9 , 3 0 6 ) . „Diesen b e i d e n G a t t u n g e n - d i e s i c h gegen d i e ganze Summe d e r L e s e r u n g e f a h r wie neunundzwan-z i g zu d r e i f i i g v e r h a l t e n mogenund a l s o von S e i t e n e i n e s Com-me n t a t o r s a l l e gebiihrende Achtung v e r d i e n e n - zum b e s t en kann i c h n i c h t umhin, d i e s e n A u s s p r u c h von s e i n e r a n s c h e i n e n d e n P a -r a d o x i e zu b e f r e i e n . " ^ i e s t u t e r i n der P o l g e d u r c h a u s n i c h t , s o n d e r n g i b t e i n e n Kommentar ab, d e r p a r a d o x e r w e i s e dem demen-t i e r t e n w i d e r s p r i c h t . 1 3 5 , 2 8 4 2 L U C . V , 1 8 0 5 H o r . B r . I I , 2 9 6 Wie i h r e K e h r s e i t e , d i e u n v e r s t e l l t e Wahrheit, so kann die I r o n i e zwar am Ton a l s solche empfunden, mit S i c h e r h e i t jedoch nur aus der Gesamtschau bestimmt werden. Ob der B r i e f -s c h r e i b e r zu scherzen b e l i e b t vermag der Freuhd nur aus des-sen wahrer Gesinnung zu bestimmen. So geht es dem Leser mit dem S c h r i f t s - t e l l e r , wie dem Ubersetzer mit dem fremdsprachigen D i c h t e r . Im g l e i c h e n Sinne wie i n seinem Kommentar zu den e k s t a t i -schen Ausfiihrungen des Freundes gebraucht Wieland den B e g r i f f I r o n i e noch einmal, und zwar a l s s i c h zu erkennen gebendes Ge g e n t e i l des Gesagten. Shaftesbury, so u n t e r r i c h t e t er Freund Zimmermann, habe seine ' M o r a l i s t s ' p a r I r o n i e eine „Rhapsody" genannt, o b g l e i c h d i e s e ebenso methodisch s e i e n , wie d i e 'Inquiry concerning v i r t u e . ' Es wird von Shaftesbury a l s o e i n eigenes Werk f i i r f r agmentarisch und i r r a t i o n a l aus-gegeben, welches s i c h im Gegenteil dem Leser a l s e i n Muster-b e i s p i e l k l a r e r und v o l l s t a n d i g e r Methodik d a r s t e l l t . Wieland v e r s t e h t d i e I r o n i e Shaftesburys a l s s c h e r z h a f t e Ableugnung eines e r n s t h a f t e n Ordnungsprinzips. Diese durchdachte Metho-d i k t r i t t f i i r i h n durch d i e abwertend klingende Bezeichnung „Rhapsody" - der d i e g l e i c h e Bedeutung wie dem „ecstatischen Ton" im v o r i g e n B e i s p i e l zuzumessen i s t -, n i c h t nur deut-l i c h e r , sondern auch a s t h e t i s c h g e f a l l i g e r hervor. H i e r i s t der vorgegebene, anmutige Schein des „Nichtsogemeintseins" im U r t e i l Shaftesburys iiber das eigene Werk n i c h t v e r s t e c k t e s E i g e n l o b , sondern v e r s c h w i s t e r t mit dem „Schein von angeneh-An Zimmermann, 6.X.1758. Brw.1,365 - 4 5 -mer NachlaBigkeit," welcher wiederum ein i n t e g r a l e r T e i l des S t i l p r i n z i p s des von Wieland so geschatzten englischen Tugendlehrers i s t : „ ...aber die Ordnung i s t darinn unter einem Schein von angenehmer NachlaBigkeit verstekt. Und daher i s t sie wiirklich noch schoner als i n d i e s e r . " Nun i s t dieses V e r s t e l l e n , das die Ordnung unter einem Schein angenehmer Nachlassigkeit versteckt, zwar gekunstelt, doch i s t es auch gekonnt. „Sein 'Treatise upon v i r t u e ' und seine 'Moralists,'" betont Wieland, „sind geschikter zu lehren was die gute Methode sey, als die ausf i i h r l i c h s t e Abhandlung da-ruber." Shaftesburys ironische Selbstverkleinerung der e i -genen Methodik verhalt s i c h zum Eigenlob, wie der grazios-anmutige Schein zur vordergrundig plumpen D i r e k t h e i t . So-wohl dem Gehalt a l s auch der Form nach wird h i e r eine i n -direkte Tugendlehre gefordiert, und das heiBt, eine i r o n i -sche . Es ware im Rahmen der vorliegenden Untersuchung verfriiht, schon j e t z t , ankniipfend an Wielands Erwahnung vom angenehmen Schein, zur Diskussion des S p i e l b e g r i f f s iiberzugehen. Ob S p i e l i s t , was S p i e l scheinen s o i l , kann j e t z t noch n i c h t entschie-den werden. Vom Zwang einer Notwendigkeit, sagen wir zur Er-losung, wie ein solcher s i c h aus dem Glauben. an die Siindhaf-t i g k e i t des Menschen ergeben konnte, i s t h i e r a l l e r d i n g s auch nichts zu spiiren. Die Belehrung zur Tugendhaftigkeit e r f o l g t ohne jene D r i n g l i c h k e i t , von deren kurzer Existenz das be-r e i t s erwahnte, „rhetorisch gehetzte" Tugendpathos im Priih-werk zeugte. Zimmermann wird anhand des B e i s p i e l s der Me-- 4 6 -thode Shaftesburys ermahnt, d i e Bedeutung der Methode an s i c h n i c h t iiberzubewerten: „Nehmen S i e S i c h ja i n Acht s i c h von den Franzosen n i c h t anstecken zu l a s s e n . Niemand k l a p p e r t mit dem Wort Methode mehr a l s s i e , und niemand hat weniger Idee von der Sache, a l s d i e meisten i h r e r guten S c r i b e n t e n . " Er e m p f i e h l t ihm den goldenen M i t t e l w e g . I n w i e f e r n d i e I r o n i e dazu b e i t r a g t , d i e s en zu b e s c h r e i t e n , s o i l am nachsten B e i s p i e l e r s i c h t l i c h werden. - 4 7 -4. K a p i t e l An GeBner: I r o n i e a l s Waffe gegen das UbermaB Im B r i e f vom 7'November 1 7 6 3 an seinen Freund und Ver-l e g e r , Salomon GeBner i n Z u r i c h , s p r i c h t Wieland vom Zweck der I r o n i e : „Der Scherz und die I r o n i e sind nebst dem ordent-l i c h e n Gebrauch der f i i n f Sinne immer f i i r das beste M i t t e l gegen d i e Ausschweifungen von beyden £schwarmerei und Aber-glaubenj[ angesehen wordenj und i n d i e s e r I n t e n t i o n i s t , wie das Motto andeutet, d i e Geschichte des Don S y l v i o geschrie-ben. ,.1 H i e r b e i i s t unter Ausschweifungen jenes Tendieren zum UbermaB zu verstehen, welches s e l b s t eine gute Sache i n i h r Ge g e n t e i l 2 verkehren kann. In dem vorhergehend besprochenen B r i e f e an Zimmermann ha t t e er den Freund davor gewarnt, s i c h im UbermaB von der W i r k l i c h k e i t zu entfernen und ihm zur Belehrung einen Ausspruch des Horaz z i t i e r t :d um^vitant v i t i a , i n c o n t r a r i a c u r r u n t . Zunachst s e i noch einmal davon abgesehen, daB mit diesem Wort f a s t eine D e f i n i t i o n f i i r a l l e dramatische I r o n i e , t r a g i s c h e r oder komischer A r t v o r l i e g t ; namlich im e r s t e n F a l -l e : leben w o l l e n und d a f i i r desto eher sterben miissen, oder im zweiten: hoher hinauf w o l l e n und deshalb umso t i e f e r h i n u n t e r miissen; kann man doch auch u n w i l l k i i r l i c h , von e i n e r der Wirk-l i c h k e i t weniger o f f e n s i c h t l i c h i i b e r - oder untergeordneten Po-_ Auswahl denkwiirdiger B r i e f e von Chr .M.Wieland , hg.v.Ludwig Wieland, 2 Bde. Wien, 1 8 1 5 ( z i t . A D B ) . ADB 1,7 In diesem Sinne auBert s i c h Wieland i n Pandora (1779): ..Es i s t mit den L e i d e n s c h a f t e n , wie - mit Allern i n der Welt -/Wenig schadt wenig - Z u v i e l i s t immer u n g e s u n d " ( 2 8 , 3 5 5 ) • Auch: „Oft sind die Fe h l e r nur e i n UbermaB von gewissen E i g e n s c h a f t e n , d i e i n gehorigem MaBe sehr l o b l i c h s i n d , wie z.B. g e z i e r t e s Wesen e i n UbermaB von Eleganz i s t . " ( 3 0 , 3 8 7 ) 3 B r w j - 4 8 -s i t i o n , wie s i e s i c h aus den A f f e k t e n der Schwarmerei und des Aberglaubens ergeben kann, i n s UbermaB geraten. UbermaB f i i h r t j e d e n f a l l s zum E n t s t e l l e n des W i r k l i c h e n . Dieses durch e i n UbermaB von Aberglauben, Schwarmerei und Enthusiasmus E n t s t e l l t e wieder auf das rechte MaB zu redu-z i e r e n , i s t d i e Aufgabe des Scherzes und der I r o n i e , des komischen V e r s t e l l e n s . Das i s t der iibertragene S inn der Argu-mente, mit denen Wieland im B r i e f an GeBner dessen M i B f a l l e n am Don S y l v i o zu beschwichtigen sucht. Der Freund und V e r l e -ger i n Z u r i c h hat dann s c h l i e B l i c h den E r s t l i n g s r o m a n unseres D i c h t e r s doch n i c h t herausgegeben, wie o f f e n s i c h t l i c h Wie-lands im B r i e f vorgetragene Argumente auch auf eine Meinungs-anderung des Schweizers abgestimmt waren. Das obige Z i t a t s c h e i n t auf den e r s t e n B l i c k f i i r eine Be-griffsbestimmung der wielandschen I r o n i e n i c h t sehr e r g i e b i g . Dennoch i s t es a u f s c h l u B r e i c h f i i r d i e Zweckbestimmung eben d i e s e r I r o n i e . Mit dem Scherz und dem o r d e n t l i c h e n Gebrauch der f i i n f Sinne a l l i i e r t , opponiert s i e gegen e i n UbermaB von Aberglauben, Schwarmerei und Enthusiasmus. Es lohnt s i c h a l s o , d i e D e f i n i t i o n d i e s e r B e g r i f f e , oder vielmehr - wie es im B r i e f h e i B t - seine „Sentimens" iiber s i e e i n e r naheren Be-tracht u n g zu u n t e r z i e h e n . Sagt er doch a u s d r i i c k l i c h : „Die Sentimens eines Menschen b l e i b e n immer, wenn er einmal w el-che gehabt hat, aber d ie B e g r i f f e andern s i c h von Z e i t zu Z e i t . " Die nachfolgenden AuBerungen Wielands iiber Aberglauben, Schwarmerei und Enthusiasmus, von denen d i e Ausschweifungen Vgl.Sengle, S.179 _49-der l e t z t e r e n zwei zu d i e s e r Z e i t , im Jahre 1763, f a s t noch a l s auswechselbare Z i e l s c h e i b e n des Scherzes und der I r o n i e g e l t e n konnen, sind umso i n t e r e s s a n t e r , a l s er 1775 Teut-schen Merkur eine k l a r e r e B e g r i f f s t r e n n u n g i n dem A u f s a t z 4 uber Enthusiasmus und Schwarmerei' unternahm, deren Charak-t e r i s t i k jedoch den vorliegenden Deutungen n i c h t w i d e r s p r i c h t , sondern s i e eher e r w e i t e r t und v e r t i e f t . Es e r f o l g t a l s o im B r i e f eine ansehnliche K a t a l o g i s i e r u n g von E i g e n s c h a f t e n , d i e s i c h i n Wielands V o r s t e l l u n g mit Aber-glauben, Schwarmerei und Enthusiasmus verbinden. Der Aberglau-be c h a r a k t e r i s i e r e den p obelhaften und t i e r i s c h e n , der Enthu-siasmus den e d l e r e n und besseren T e i l des Menschengeschlechts. Das Hervorbringen von l e i c h t g l a u b i g e r E i n f a l t , von V o r u r t e i -l e n , E i g e n s i n n und B r u t a l i t a t kommen auf das Konto des Aber-glaubens. Alberne E i n b i l d u n g e n , a b e n t e u e r l i c h e und i i b e r t r i e -bene L e i d e n s c h a f t e n , d i e s o n d e r l i c h e A r t zu denken, ausschwei-fende Entwiirfe und Handlungen s i n d Eriichte des Enthusiasmus. Dann werden Aberglaube und Schwarmerei gegeneinander abgewo-gen. Beide sind dem Menschen „naturlich," wobei s i c h der Aber-glaube i n dem p a s s i v e n , d i e Schwarmerei im a k t i v e n T e i l e der menschlichen Natur griindet. Die Schwarmerei macht glanzende, kuhne und unternehmende G e i s t e r , der Aberglaube zahme, gedul-d i g e , f o r m l i c h e T i e r e , „die i n dem o r d e n t l i c h e n Kuh-Weg e i n -her wandeln;" d i e s e r eine plumpe v i s i n e r t i a ^ e , ,jene di e T r i e b f e d e r der groBen L e i d e n s c h a f t e n . Zwei A f f e k t e a l s o , d i e schon i n i h r e n „naturlichen" Ausgangspositionen der Wirk-135,134 - 5 0 -l i c h k e i t i i b e r - oder untergeordnet s i n d , der W i r k l i c h k e i t j e d e n f a l l s , welche Wieland a l s MittelmaB ansprechen wiirde. Die Methode der k a t a l o g a r t i g e n Aufzahlung im B r i e f l a B t s i c h b e i Wieland n i c h t trennen von s e i n e r Schaffensweise im Werk h i n s i c h t l i c h der C h a r a k t e r i s i e r u n g s e i n e r F i g u r e n . Seng-l e hat h i e r z u t r e f f e n d vom A r i s t i p p bemerkt, was s i c h e i g e n t -l i c h auf d i e meisten s e i n e r Werke beziehen l a B t : daB s i c h ihm namlich d i e Menschheit i n eine F i i l l e von Typen a u f f a c h e r t , von denen keinem eine absolute V e r b i n d l i c h k e i t zukommt. S e i -ner Therapie von Schwarmerheilung und N a r r e n s a t i r e muBte n o t -gedrungen eine Diagnose vorausgehen, welche d i e Menschen a l s p Schwarmer- oder Narrentypen erkannte. Dafi er mit vorschreitendem A l t e r d i e s e Typen nach immer f e i n e r e n S c h a t t i e r u n g e n zu unterscheiden wuBte, l i e g t i n s e i -nem psychologischen I n t e r e s s e am Menschen und i n s e i n e r Wahr-h e i t s l i e b e begriindet, die b e i ihm zum T e i l dem a u t o b i o g r a p h i -x schen R e c h t f e r t i g u n g s b e d i i r f n i s e n t s p r i n g t . Da er s i c h immer verkannt f i i h l t e , war Wieland wie k e i n z w e i t e r deutscher D i c h t e r z e i t l e b e n s e i f r i g bemiiht, den t e i l -weise r e c h t verworrenen C h a r a k t e r b i l d e r n s e i n e r g e l i e b t e n Wahlahnen i n der Geschichte G e r e c h t i g k e i t widerfahren zu l a s s e n . Das bezeugen d i e z a h l r e i c h e n m e d a i l l o n a r t i g e n Auf-1 V g l . S e n g l e , S . 5 0 7 2Schon f r i i h , 17^-9 bei Baumer i n E r f u r t : „Don Quixotte und s e i n Sancho Pansa waren nach Baumer d i e wah-ren Reprasentanten des Menschengeschlechts, es mag schwarmen oder f a n a t i s i r e n wie es w i l l . " B o t t i g e r , C.W., „Ch.M.Wieland nach s e i n e r Freunde u.s.eig.AuBerungen," Hist.Taschenb., hg. Fr.Raumer. L e i p z i g : F.A.Brockhaus, 1 8 3 9 , S . 3 8 8 . . x •^Martini weist w i e d e r h o l t auf d i e schweren A n g r i f f e h i n , d i e Wieland von seinen Zeitgenossen hinnehmen muBte: l.von L e s s i n g , 2 . vom Gdtt inger Hainbund , 3-von Goethe und dem siidwestdeut schen -51-satze im Teutschen Merkur, wie z.B. das kaum verhohlene S e l b s t -p o r t r a t Qber den Charakter des Erasmus von Rotterdam (1776) ebenso, wie d i e groBen Altersromane mit dem g l e i c h e n thema-t i s c h e n A n l i e g e n . Mit j e d e r R e c h t f e r t i g u n g l e g t e er auch Rechenschaft ab, denn im Wielandwerk bedingen E r k e n n t n i s und S e l b s t e r k e n n t -n i s einander. Im Erasmus, Diogenes, Sokrates u.a. „rettete" oder r e c h t f e r t i g t e er a l l e m a l den Typ, d i e Gattung, d i e s e i -ner j e w e i l i g e n Gemiitslage und dem Stand s e i n e r S e l b s t e r k e n n t -n i s entsprachen, und die i n i h r e n Hauptcharakterzugen s p e z i -e l l das d a r s t e l l t e n , was zur Z e i t gerade an ihm s e l b s t miB-kannt wurde. Manchmal kam er s i c h dabei vor, wie Demokrit unter A b d e r i t e n (iibrigens eine N a r r e n s a t i r e , deren Typen-c h a r a k t e r i s i e r u n g zu den gelungensten im ganzen Werk ge-h o r t ) : „Bei einem z i e m l i c h langen A u f e n t h a l t i n Abdera konnte ihm a l s o d i e Miene der I r o n i e wohl eigenthumlich p werden." B e i d i e s e n Charakterrettungen t r i t t d i e h i s t o r i s c h e Wahr-h e i t i n den Dienst eigener Erfahrung. Zwar spurt er i h r mit groBer Gelehrsamkeit und feinem psychologischen E i n f i i h l u n g s -vermogen nach, n i c h t jedoch, um s i e wie S c h i l l e r zum Trager e i n e r Idee zu machen, oder d i e wesensgleichen Vorganger a l s Einzelwesen, a l s g e s c h i c h t l i c h e Erscheinungen per.se zu ent-l a s t e n : „Es ging Wieland n i c h t um p r i n z i p i e l l e i d e e l l e S t a a t s -Sturm und Drang^ und 4.von Jenaer und H e i d e l b e r g e r Romantik. F . M a r t i n i M.Wi.eland;_ uh7d..;das. 18'. Jahrhundert, " Fe_s;t,sc,h.rif t K l u c k -hohn/Schneider. , . Tabfngen," 1948; und " F . I f . „G'.M.Wieland : Zu s e i -ner S t e l l u n g Der D e u t s c h u n t e r r i c h t 8,1956. Zum G b t t i n g e r Hain v g l . u . a . : Reinhold Schneider, „Spater Dank,"Hochland 45, 1950: Hainbundtrinkspruch „Es sterbe der S i t t e n v e r d e r b e r Wie-l a n d ! Es sterbe V o l t a i r e ! " . ' P 'Vgl.Sengle, S.446 1^3,113 -52-und R e l i g i o n s p r o b l e m e , sondern um d i e Typologie und Psycho-l o g i e der Menschen...." Vor a l l e m h a t t e es ihm das unverdiente S c h i c k s a l des So-kr a t e s angetan. Anhand von z a h l l o s e n Z i t a t e n und Anspielungen l i e B e s i c h d i e besondere V o r l i e b e Wielands f i i r den i r o n i s c h e n Tugendlehrer nachweisen, dessen R e c h t f e r t i g u n g ihm nachgerade zum schr i f t s t e l l e r ischen L i e b e s d i e n s t wurde. Schon i n f r i i h e r Jugend gehorte der g r i e c h i s c h e Weise zum wielandschen B i l d u n g s -2 gut. Doch i s t er z e i t l e b e n s weniger an diesem oder jenem B i l d des h i s t o r i s c h e n Sokrates i n t e r e s s i e r t , a l s vielmehr an dem „Vorbild" eines Sokrates. Dessen V e r f o l g e r und P e i n i g e r da-gegen werden zu Warnbildern. Der E i n z e l n e , das E i n z e l s c h i c k s a l wird zum V o r b i l d f i i r einen gewissen Typ, den des i r o n i s c h e n Tugendlehrers, welchem Wieland s e l b s t i n seinen padagogischen und d i d a k t i s c h e n A s p i r a t i o n e n n a c h e i f e r t . Die A u f k l a r e r wurden s o k r a t i s c h , wie d i e C h r i s t e n am V o r b i l d C h r i s t i c h r i s t l i c h zu werden vermeinten. Wieland s i e h t a l s o i n Sokrates n i c h t i n e r s t e r L i n i e e i n h i s t o r i s c h einmaliges Individuum. Im G e g e n t e i l . E i n dem s e i -nigen a h n l i c h e s S c h i c k s a l konnte unter Urn stand en jedem Sokra-1 M a r t i n i I r . , S.84 Die Natur der Dinge (1751) gehort zu den f r i i h e s t e n Werken des D i c h t e r s . In dem umfangreichen Lehrgedicht wird das, was s i c h Wieland unter der s o k r a t i s c h e n P h i l o s o p h i e v o r s t e l l t , i n eine r h e t o r i s c h e Prage g e k l e i d e t : „0 du, der N i c h t s b e g r e i f t , und A l l e s w i l l e r k l a r e n , Wann wird d i e Weisheit d i c h S o k r a t i s c h z w e i f e l n l e h r e n ? " Gemeint i s t h i e r m i t d i e dem I r o n i k e r eigene A r t des Zwei-f e l n s , d i e i n dem Wissen g i p f e l t , daB es N i c h t s g i b t , von dem s i c h n i c h t mit gle.icher Berechtigung das Ge g e n t e i l sagen l i e B e . Der Gegentyp i s t schon h i e r der Dogmatiker, der s i c h mit s e i n e r P h i l o s o p h i e im a l l e i n i g e n B e s i t z .der Wahrheit Wahnende. (25,60) -53-testyp widerfahren, der s i c h nach Wieland a l s e i n Mensch von Verstand inmitten aberglaubischer oder enthusiastischer Abderiten d e f i n i e r t : „Uberhaupt waren die Griechen groBe Liebhaber davon, mit ihren.Philosophen den Narren zu treiben. Die Athener lachten h e r z l i c h , a l s ihnen der witzige PossenreiBer Aristophanes weiB machte, Sokrates halte die Wolken fiir Gottinnen, messe aus, wie v i e l e FlohfuBe hoch ein Ploh springen konne, lasse s i c h , wenn er meditieren wolle, i n einem Korbe aufhangen, damit die anziehende Kraft der Erde seine Gedanken nicht einsauge u.s.w., und es diinkt sie liberaus kurzweilig, den Mann, der ihnen immer die Wahrheit und also oft unangenehme Dinge sagte, wenigstens auf der Biihne p l a t t e Pedanterien sagen zu horen. Und wie muBte sich nicht Diogenes (der unter den Nachahmern des Sokrates noch am meisten die Miene s e i -nes O r i g i n a l s hatte) von diesem Volke, das so gern lachte, miBhandeln lassen! Sogar der begeisterte Plato und der t i e f -sinnige A r i s t o t e l e s blieben nicht von Anklagen f r e i , wodurch man sie zu dem groBen Haufen der a l l t a g l i c h e n Menschen herab-zusetzen suchte. Was Wunder also, daB es einem Manne nicht besser ging, der so verwegen war, unter Abderiten Verstand p zu haben!" An der Eache fi i r „unangenehme" Wahrheiten, die der groBe Haufe der „alltaglichen" Menschen an den hervorragenden Per-sonlichkeiten ausiibt, entziindet s i c h Wielands Gerechtigkeits-empfinden und Eechtfertigungsbediirfnis. Das l e t z t e r e i s t wohl auf die S e l b s t i d e n t i f i z i e r u n g des Dichters mit diesen sokra-tischen Weisen zuriickzufiihren. Die Ehrenrettung der Ironiker e r f o l g t im Werk Wielands auf komisch-ironische Weise, nicht i n tragischen Exempeln, obgleich Wieland mit seiner drama-tischen Darstellung eines s i c h im Dienste der Idee selbst _ . So f i n d e t man z.B. auch den Ausdruck „Sokratesse" s t e l l v e r -tretend fiir Lehrer im Werk: 36,204. 2 1 3 , 1 1 2 - 5 4 -opfernden Wesensmenschen - 1758 mit seinem T r a u e r s p i e l Lady Johanna Gray - beinahe den Weg des T r a g i k e r s b e s c h r i t -t e n h a t t e . S c h l i e f i l i c h wandte er s i c h doch e n d g i i l t i g der ko-mischen Kunst zu, n i c h t z u l e t z t , w e i l seinem pragmatischen S i n n der hohe P r e i s , den das t r a g i s c h e Lebensgefiihl f i i r den S i e g des Guten iiber d i e K r a f t e des Bosen f o r d e r t , iibermaBig und damit u n g e r e c h t f e r t i g t e r s c h i e h . Die Humanitat l i e g t b e i ihm im MaB. Hinzu kam Wielands Unvermogen, s i c h t r o t z s e i n e r im A l t e r zunehmenden p e s s i m i s t i s c h e n Haltung mit den s c h i c k -s a l h a f t Geschlagenen zu i d e n t i f i z i e r e n . Es war ihm eher ge-geben, seine A n g r i f f e auf ironisch-komische Weise v o r z u t r a -gen und s i c h im Sinne der Komodienschreiber mit dem Zuhorer im A n g r i f f auf den V e r l a c h t e n zu verbiinden. Wieland l i e b t e es, lachend G l e i c h e s mit Gleichem zu v e r g e l t e n . E i n solches Unterfangen b l e i b t n i c h t ohne R i s i k o . Es besteht k e i n Z w e i f e l , 2 daB Wieland das „sapere aude" des Horaz, dessen B r i e f i i b e r -setzung er soeben abgeschlossen h a t t e , ganz w o r t l i c h ver-stand. Trotzdem b l e i b t er auch n i c h t e i n s e i t i g , denn e i n e r -s e i t s r e c h t f e r t i g t er d i e vom I r o n i k e r p r a k t i z i e r t e V e r s t e l l u n g . a n d e r e r s e i t s v e r u r t e i l t er d i e das K o l l e k t i v verkorpernden Ab-d e r i t e n n i c h t vollkommen. A l s gutem Menschenkenner i s t es f i i r i h n n i c h t verwunderlich, daB Demokritus, Hippokrates und Eu-r i p i d e s , d i e den Typ des s o k r a t i s c h e n Weisen verkorpern, den beschrankten und dabei anmaBenden A b d e r i t e n i n komischem L i c h t e Von Erasmus b e r i c h t e t Wieland, er s e i eben entsprechend kon-s t i t u i e r t gewesen, daB es f i i r i h n „natiirlich" war, l i e b e r ,.Ko-modie-als Tragodie zu s p i e l e n " (35,14-4), nachdem er mit Genug-tuung.darauf hingewiesen h a t t e , daB Erasmus d i e Reformation i n i h r e n stiirmischen Z e i t e n a l s eine „Lutherische Tragodie" cha-r a k t e r i s i e r t e . 2-^  j 2_40 -55-e r s c h e i n e n m i i s s e n . A l l e e t w a i g e n V e r t r e t e r d e r u n v e r h i i l l t e n , u n v e r s t e l l t e n W a h r h e i t b e f i n d e n s i c h i n G e f a h r , wie e i n s t S o k r a t e s . Um z u u b e r l e b e n , muB d e r W eise s i c h v e r s t e l l e n l e r -n e n , muB I r o n i k e r w e r d e n : „Es i s t o r d e n t l i c h e r w e i s e e i n e g e -f a h r l i c h e S a c h e , mehr V e r s t a n d z u h a b e n a l s s e i n e M i t b i i r g e r . p S o k r a t e s muBt 1 es m i t dem L e b e n b e z a h l e n . " V e r u r s a c h t w i r d d a s V e r k e n n e n d e r I r o n i k e r n i c h t a l l e i n vom N e i d o d e r v o n d e r a b g r u n d t i e f e n B o s h e i t und b o d e n l o s e n Dummheit d e s H a u f e n s d e r „ a l l t a g l i c h e n " M e n s c h e n . W i e l a n d war v i e l m e h r d e r A n s i c h t , es l i e g e i n d e r N a t u r d e r S a c h e , daB dem „ V o l k d e r S c h e i n f i i r d a s W e s e n t l i c h e g i l t , " ^ w i e e r d a -von i i b e r z e u g t war, daB n a c k t e W a h r h e i t d i e M e n s c h e n b l e n d en 4- • w i i r d e . D i e W a h r h e i t i s t e i n V o r r e c h t d e r G e sunden, wovon s c h o n im T i m o k l e a - D i a l o g d i e Rede gewesen war, d e n n „was k a n n d i e r o t e P a r b e d a f i i r , ' d a B - s i e e i n e m krankem Auge weh-t u t . " 5 I n d e r V e r m i t t l u n g d e r W a h r h e i t , e i n e r A u f g a b e f i i r P h i l o -s o p h e n , u n t e r s c h e i d e t W i e l a n d z w e i T y p e n : S o p h i s t e n und „ S o -k r a t i k e r . " A l t r u i s t i s c h h a n d e l t S o k r a t e s , indem e r d i e K u n s t l e h r t , d i e e i g e n e n L e i d e n s c h a f t e n z u dampfen. S o p h i s t e n d a -g e g e n s i n d E g o i s t e n . S i e u n t e r s c h e i d e n . s i c h v o n S o k r a t e s i n d e r Handhabung d e r A f f e k t e , indem s i e d i e „ K u n s t " l e h r e n , d i e „ L e i d e n s c h a f t e n a n d e r e r M e n s c h e n z u e r r e g e n . " ^ Gesundung _ Zu d e n e n e r s i c h s e l b e r r e c h n e t e . Im G e s p r a c h m i t dem P f a r r e r h e i B t es;: „Die Welt i n d e r w i r l e b e n , e r t r i i g e e i n e n s o h o h e n Grad v o n A u f r i c h t i g k e i t n i c h t . I c h b i n a l s D i c h t e r b e k a n n t . " (56,197) 213,61 325,71 424,159 536,204 6 4 , 4 8 - 5 6 -und S uche n a c h W a h r h e i t b e d i i r f e n d e r F i i h r u n g , b e s s e r d e r V e r f i i h r u n g . S o p h i s t e n v e r f i i h r e n zum i n d i v i d u e l l e n E g o i s -mus, S o k r a t e s und d i e S o k r a t i k e r zum N u t z e n d e r A l l g e m e i n -h e i t , w o b e i s i c h f i i r S o k r a t e s und d i e S o k r a t i k e r d a s Dilemma d e r e r w a h n t e n V e r s t e l l u n g e r g i b t , d e n n d i e W a h r h e i t muB s i c h v e r s t e l l t , n i c h t u n v e r h i i l l t , a l s o v e r m i t t e l s e i n e r T a r n k a p p e e i n s c h l e i c h e n . D i e T a r n k a p p e i s t d i e I r o n i e , d i e d e r I r o n i -k e r t r a g t : „Wehe dem Manne, d e r so w e i s e ware, um d e n i i b r i -gen S t e r b l i c h e n i n k e i n e r S c h w a c h h e i t a h n l i c h z u s e i n ! Wie s o l l t e n s i e ihm s e i n e V o r z i i g e v e r z e i h e n k onnen? E r muB s i c h d i e F r e i h e i t , i h r e r u n g e s t o r t z u g e n i e B e n , d u r c h e i n i g e w i r k -2 l i c h e o d e r v e r m e i n t l i c h e T h o r h e i t e n e r k a u f e n . . . . " Das Thema d e s B o d m e r - B r i e f e s k l i n g t w i e d e r a n . Wie k a n n d e r T u g e n d h a f t e u n t e r d i e s e n Umstanden den A n s c h e i n d e r U n t u g e n d v e r m e i d e n ? Noch d a z u , wenn e s s i c h e i n P o s s e n r e i B e r e i n f a l i e n l a B t , e i -nem s o l c h e n W e i s e n u n l a u t e r e M o t i v e z u u n t e r s c h i e b e n ? 5 GewiB war e s n i c h t n u r , w i e S e n g l e annimmt, d a s g e m e i n -same Programm e i n e r h u m o r i s t i s c h e n K l a s s i k m i t G o e t h e , d a s W i e l a n d bewog, im A l t e r v o n 65 J a h r e n d i e Komodien d e s A r i s t o -p h a n e s z u i i b e r s e t z e n . O . B a n t e l i s t i n d i e s e r H i n s i c h t a n d e r e r D i e V e r s t e l l u n g e r s c h e i n t s o m i t a l s u m w l t b e d g t e N o t w e n d i g -k e i t f i i r d e n s o k r a t i s c h e n W e i s e n , dem es um d i e S a c h e z u t u n i s t , so daB e r s i c h i n d e r Wahl d e r Form vom Zweck bestimmen l a B t . D i e g l e i c h e N o t w e n d i g k e i t , s e i n L i c h t u n t e r d e n S c h e f f e l zu s t e l l e n , e r g a b s i c h f i i r d e n i r o n i s c h e n W i e l a n d b e i d e r H i n -wendung zum L e s e r . So h e i B t es im V o r b e r i c h t z u B e i t r a g e z u r g e h e i m e n G e s c h i c h t e d e s m e n s c h l i c h e n V e r s t a n d e s und H e r z e n s ( 1 7 7 0 ): „Ich e n t s c h l o B m i c h , l i e b e r w e n i g e r w e i s e z u s c h e i n e n , a l s m e i n e n Zweck z u v e r f e h l e n ; l i e b e r von l e i c h t s i n n i g e n o d e r b i d d e n B e u r t e i l e r n d a f i i r a n g e s e h e n z u w e r d e n , a l s o.far i c h k e i -ne so e r n s t h a f t e A b s i c h t h a b e , a l s d u r c h d i e w i c h t i g e M i e n e , w e l c h e b e i g e w i s s e n M o d e r n e n d e n P h i l o s o p h i s c h e n B a r t und Man-t e l e r s e t z e n muB, und d u r c h d i e M o n o t o n i e e i n e r d i d a c t i s c h e n O r d n u n g , e i n z u s c h l a f e r n . " 9 ^ 19,4-3 ^ S e n g l e , S.555 - 5 7 -M e i n u n g : „ H i n t e r a l i e n d i e s e n U b e r s e t z u n g e n s t e h t i n Wahr-h e i t d a s Bemiihen um d i e E r f a s s u n g d e r G e s t a l t d e s S o k r a t e s ....So w a r e n d i e s e g a n z e n tfbersetzungen ;.eine A r t V o r b e r e i t u n g f i i r e i n e S o k r a t e s - M o n o g r a p h i e , d i e W i e l a n d n i e z u s c h r e i b e n w a g t e . " Immerhin h a t e r s e i n e U b e r s e t z u n g d e r W o l k e n d e s A r i s t o p h a n e s a l l e i n m i t n e u n z i g S e i t e n v o n E r l a u t e r u n g e n v e r -s e h e n . Das i s t um so b e d e u t u n g s v o l l e r , wenn man s i c h e r i n n e r t , daB n e b e n P l a t o n s und X e n o p h o n s S c h r i f t e n d i e W o l k e n n i c h t n u r a l s d a s d r i t t w i c h t i g s t e l i t e r a r i s c h e Z e u g n i s . v o n d e r P e r -s o n und dem Wesen d e s S o k r a t e s g i l t , s o n d e r n c h r o n o l o g i s c h , 423 B.C., a l s d a s e r s t e und e i n z i g e z u L e b z e i t e n d e s P h i l o -s o p h e n e n t s t a n d e n e . Nun s i n d es e r s t e n s d i e Wolken, i n w e l c h e n d a s Wort eVgcoi*-, d e r B e g r i f f d e r I r o n i e , zum e r s t e n M a l e l i t e -p r a r i s c h b e l e g t i s t ; z w e i t e n s w i r d i n d i e s e r Komodie dem S o -k r a t e s d e r a r t i g d e r b p a r o d i s t i s c h m i t g e s p i e l t , daB man A r i s -t o p h a n e s g e r a d e z u wegen s e i n e s p o s s e n h a f t e n Z e r r b i l d e s d e s S o k r a t e s d i e M i t s c h u l d am T o d e s u r t e i l i i b e r d e n P h i l o s o p h e n a n g e l a s t e t h a t . W i e l a n d h a t t r i f t i g e G r i i n d e , wenn e r i n e i n e m A u f s a t z aus dem J a h r e 1 7 9 9 , b e t i t e l t „ V e r s u c h i i b e r d i e P r a g e : Ob und w i e -f e r n A r i s t o p h a n e s g e g e n d e n V o r w u r f , den S o k r a t e s i n d e n W o l -ken p e r s o n l i c h m i B h a n d e l t z u h a b e n , g e r e c h t f e r t i g t o d e r e n t -s c h u l d i g t w e r d e n k d n n e , " d e n g e g e n s e i n e n g r i e c h i s c h e n Z u n f t -g e n o s s e n e r h o b e n e n V o r w u r f r e d u z i e r t , indem e r anhand i i b e r z e u -g e n d e r A r g u m e n t e w e n i g s t e n s d e n b o s w i l l i g e n V o r s a t z zum S u f -_ B a n t e l , 0 . C h r . M . W i e l a n d und d i e g r i e c h i s c h e A n t i k e . D i s s . T u b i n g e n , 1 9 5 2 . S . 1 6 5 ( z i t . B a n t e l ) R i b b e c k , 0 . „tjber d e n B e g r i f f d e s £Lpcjy, " R h e i n i s c h e r M e r k u r XXXI ( 1876) S . 3 8 1 ( z i t . R i b b e c k , E i r o n ) - 5 8 -mord hinwegdisputiert. Es i s t jedoch nur bedingt r i c h t i g , wenn Sengle daraus f o l g e r t : „Der Aufsatz w i l l eine Hettung des Aristophanes s e i n . " Es s o l l t e doch nicht unerwahnt b l e i -ben, daB Wieland die Charakterrettung des Sokrates weit ange-legener war. Und da er zur selben Zeit am A r i s t i p p a r b e i t e t , dem Roman, i n welchem er s i c h am griindlichsten mit Sokrates und der sokratischen Ironie beschaftigt, muBte es ihm eine willkommene Gelegenheit sein, gestutzt auf seine Ubersetzer-kenntnis des Aristophanes, zwischen dessen „Schalksernst" und der Ironie des Sokrates, zwischen der rufmordenden Per-sona l s a t i r e des Possenspiels und seinem eigenen B e g r i f f der Komodie zu unterscheiden. So spricht er den Possenspieldich-ter Aristophanes durchaus nicht des Rufmordes an Sokrates f r e i , sondern nur des boswilligen Vorsatzes. In miihevoller p h i l o l o -gischer K l e i n a r b e i t erbringt er sogar die Unterlagen fiir die S u b t i l i t a t e n dieses Rufmordes. Als Sokrates i n den Wo1ken un-ter anderem auch einmal ein „Melier" t i t u l i e r t wird, kommen-t i e r t Wieland mit einer 1$-seitigen Erlauterung zu seiner Ubersetzung. E i n l e i t e n d heiBt es da: „In diesem einzigen Bey-Die Werke Lucians, der schon i n der Schweiz zu Wielands Lieblingsautoren zahlte, iibersetzte er i n den Jahren 1786-89. Selbst ihm gestattet Wieland die „MiBhandlung" des Sokrates nicht unwidersprochen. In einer ganzseitigen Anmerkung zu dem XXI.Totengesprach, „Menippus und Cerberus", heiBt es von Sokrates: „Ich gestehe gern, daB auch mir nicht wohl dabey geschieht, wenn i c h den Mann, den mich X e n o p h o n schon i n meiner friihesten 'Jugend..lieben und bewundern l e h r -te, a l s einen Hauchler und Charlatan behandelt sehen muB... Ich weiB wohl, daB es mir ein Leichtes seyn s o l l t e . . . d e n So-crates iiber a l l e diese Puncte bis zur Befriedigung a l l e r gutherzigen und gern an weise und gute Menschen glaubenden Seelen zu rechtfertigen..."Luc.II,262 -59-w o r t e s t e c k t e f i i r d i e Z u s c h a u e r e i n e d r e y f a c h e S c h a l k h e i t v o n d e r g i f t i g s t e n A r t . " S e i es d o c h e r s t e n s n i c h t u n g e f a h r l i c h gewesen, jetnanden „iiber s e i n a t t i s c h e s G e b u r t s r e c h t z u s c h i -k a n i e r e n , so w a r e n z w e i t e n s g e r a d e d i e M e l i e r b e i d e n A t h e -n e r n a l s s p a r t a n e r f r e u n d l i c h d e r a r t v e r h a B t gewesen, daB n a c h d e r E r o b e r u n g d e r I n s e l M e l o s a l l e i h r e w a f f e n f a h i g e n Manner i n A t h e n a b g e s c h l a c h t e t wurden; und d r i t t e n s war e i n g e w i s s e r D i a g o r a s , g e n a n n t „der M e l i e r " , g e r a d e z u d i e s e r Z e i t b e i d e n A t h e n e r n a l s A t h e i s t v e r s c h r i e n , d e n man b e s c h u l d i g t e , d i e _ A t t i s c h e s Museum, h g . v . C h r . M . W i e l a n d . 4 B d e . Z u r i c h : H.GeBner, 1797-1800. ( Z i t . A t t . M u s . ) B d . I I , H e f t 3, S.86 ( z i t . I I , 3 S.86) 2 W i e l a n d l i e b t e d i e E h r e n r e t t u n g e n g e r a d e s o l c h e r Manner und F r a u e n , w e l c h e s e i n e r M e i n u n g n a c h im k l a s s i s c h e n A l t e r t u m z u d e n G e a c h t e t s t e n g e h o r t e n . S i e w a r e n f i i r i h n V o r k a m p f e r e i n e r P h i l o s o p h i e d e r A u f k l a r u n g g e g e n d e n m o r g e n l a n d i s c h e n A b e r - und W u n d e r g l a u b e n , w e l c h e r e i n e r v o n d e r „ m e n s c h l i c h e n N e i g u n g zum W u n d e r b a r e n und d e r B e g i e r d e , d a s K i i n f t i g e z u w i s s e n " g e s t i i t z t e n P r i e s t e r h e r r s c h a f t V o r s c h u b l e i s t e t e . W i e -l a n d s a h i n „ d e r " g r i e c h i s c h e n P h i l o s o p h i e A u f k l a r e r t e n d e n z e n , d i e s i c h g e g e n m o r g e n l a n d i s c h e n W u n d e r g l a u b e n und P r i e s t e r -d e s p o t i e r i c h t e t e n : „Die so h o c h g e p r i e s e n e und f a l s c h b e r i i h m -t e W e i s h e i t d e r a g y p t i s c h e n P r i e s t e r b e s t a n d g r o B t e n t h e i l s i n d e n v o r b e n a n n t e n p r i e s t e r l i c h e n K i i n s t e n . D i e T h e o s o p h i e und Mag i e d e s Z o r o a s t e r und i i b e r h a u p t A l l e s , was man P h i l o s o p h i e d e r M o r g e n l a n d e r n e n n t , b e g i i n s t i g t e s i e e b e n f a l l s und war d i e s e s Namens e b e n so u n w i i r d i g a l s d i e K a b b a l a d e r J u d e n . Nach e i n i g e n J a h r t a u s e n d e n t h a t s i c h e n d l i c h d i e wahre P h i -l o s o p h i e u n t e r d e n G r i e c h e n h e r v o r , und d e r A b e r g l a u b e nahm b e i dem e d l e r n T h e i l e d e r N a t i o n i n eben dem MaBe ab, wie d i e A u f k l a r u n g zunahm."(30,22-23) - Zu d e n „ A u f k l a r e r n " g e h d r t n u n f i i r W i e l a n d a u c h d e r a l s A t h e i s t i n A t h e n v e r s c h r i e n e M e l i e r D i a g o r a s . I n d e r „Reise d e s P r i e s t e r s A b u l f a u a r i s i n s I n n e r e A f r i c a , " ( 1 7 7 0 ) l a B t W i e l a n d i h n s o g a r , wenn a u c h ohne E r f o l g , d i e R o l l e d e s I r o h i k e r s s p i e l e n (29,250). I n d e n A r i s t i p p i s t e i n e B egegnung d e s T i t e l h e l d e n m i t D i a g o r a s e i n g e b a u t . Wie A p o l l o n i u s von T y a n a im Agathodamon, so i s t a u c h d i e s e r M e l i e r i n e i n B e r g a s y l g e f l i i c h t e t . E r v e r b i r g t s i c h i n e i n e r H o h l e , wo i h n A r i s t i p p a u f s t o b e r t : „Das muB e i n e s c h l i m m e Race v o n Me n s c h e n s e y n , " k o n s t a t i e r t j e n e r , d e r i n D i a g o r a s w o h l e i n e n V e r a c h t e r d e r G o t t e r a b e r k e i n e n M i s a n t h r o p e n f i n d e t , daB d i e -s e r Mann s e i t z w a n z i g J a h r e n im B e r g a s y l l e b e n muB, „weil e r d i e M e n s c hen w e i s e r machen w o l l t e , a l s s i e e r t r a g e n k o n n e n ; " e i n t h e m a t i s c h e r H a u p t s a t z im Werke W i e l a n d s . I n s e i n e r B e r g e i n s a m k e i t h a t s i c h D i a g o r a s e i n e ganze G a l e r i e v o n S c h n i t z b i l d e r n g e s c h a f f e n , i n d e n e n e r d i e o l y m p i s c h e n G o t t e r a l s M p 6 b e l h a f t e M i B g e s t a l t e n t r a v e s t i r t . " I n d i e s e n -60-E l e u s i n i s c h e n Geheimnisse v e r r a t e n zu haben: „Ja, wenn e r e i n M e l i e r i s t , ( w i r d mancher gedacht haben,) so w u n d e r t s mich f r e y l i c h n i c h t , daB e r e i n so h e i l l o s e r B ursche i s t , und e i n A t h e i s t noch oben d r e i n . " W i e l a n d w e i s t i n s e i n e n E r l a u t e r u n g e n sogar neue W o r t p r a -gungen n a c h , wie z.B. den B e g r i f f F r o n t i s t e s , ^ d e r im Bezug „t3'berladenen Z e r r b i l d e r n , " von W i e l a n d m i t m o r g e n s t e r n i s c h e m Humor a l s „Unkepunze" b e z e i c h n e t , w i r d das g o t t l i c h Erhabene a l s P o b e l b r u n s t k a r i k i e r t . - D i a g o r a s e r z a h l t , wie e r a u f d e r F l u c h t vor P r i e s t e r r a c h e an d e r „Kiiste";der A b d e r i t e n " S c h i f f -b r u c h e r l i t t , doch i r o n i s c h e r w e i s e a l s A t h e i s t m i t dem Leben davonkam, wahrend d i e G l a u b i g e n , t r o t z i h r e r h e i B e n , „den G o t t e r n z u g e w i n s e l t e n G e l i i b d e , " a l l e ertranken.(23,106-119)• - F i i r den S o p h i s t e n H i p p i a s war d e r M e l i e r D i a g o r a s s o g a r „ein eben so w a c k e r e r Mann und e i n noch b e s s e r e r Kopf a l s d e r Sohn e i n e s S o p h r o n i s k u s w a r " ( 2 2 , 2 9 6 ) , d e r u b e r d i e s auch noch k l u g genug war, s i c h b e i z e i t e n aus dem Staube zu machen. D i e -ses Lob, im S i n n e W i e l a n d s e i n i r o n i s c h e s , w i r d ihm aus d e r s o p h i s t i s c h e n Grundmaxime z u t e i l , daB E i g e n n u t z immer v o r Gemeinnutz gehe. - i Att.Mus.11,3 S.35-47. Der Name „Phrontist" g i n g auch i n s Werk e l h | es h a n d e l t s i c h a l s o n i c h t um e i n e i n m a l i g e s , vom U b e r s e t z e r W i e l a n d m o n i e r t e s K u r i o s u m . Im A r i s t i p p s c h r e i b t L a i s z.B. an den T i t e l h e l d e n : „Ich habe, s e i t e i n i g e r Z e i t , e i n e n Abend i n j e d e r Dekade dazu bestimmt, e i n e T i s c h g e s e l l -s c h a f t von P h i l o s o p h e n , S o p h i s t e n , oder P h r o n t i s t e n (wenn du i h n e n l i e b e r e i n e n A r i s t o p h a n i s c h e n Namen g i b s t ) b e i mir zu sehen. Doch muB i c h d i r sagen, daB d i e s e Benennungen i n meinem Worterbuche n i c h t f i i r g l e i c h b e d e u t e n d g e l t e n . Jede b e z e i c h n e t m i r e i n e besondere C l a s s e d e r H a u p t g a t t u n g , d i e man im gemeinen Leben m i t dem a l l g e m e i n e n Namen d e r S o p h i s t e n zu b e l e g e n gewohnt i s t . Es g i b t e i n e A r t h e l l e r K o p f e . . . . S i e z e i c h n e n s i c h d u r c h e i n e n s c h a r f e r n B l i c k i n d i e m e n s c h l i -chen A n g e l e g e n h e i t e n -von den b e i d e n a n d e r n C l a s s e n a u s . . . . Jene s i n d m e i s t e n s eben so v i e l s e i t i g und g e s c h r a e i d i g a l s f e i n und an s i c h h a l t e n d ; s i e . . . k l e b e n n i c h t h a r t n a c k i g an i h r e n Meinungen, w i d e r s p r e c h e n m i t B e s c h e i d e n h e i t , g l a u b e n w e n i g zu w i s s e n , und u n t e r r i c h t e n o f t mit i h r e r U n w i s s e n h e i t b e s s e r , a l s d i e p o s i t i v e n H e r r e n m i t i h r e r A l l w i s s e r e i . I c h g e s t e h e meine V o r l i e b e z u . . . d i e s e r C l a s s e , . . . d i e i c h , w i e -wohl s i e d i e P h i l o s o p h i e n i c h t a l s e i n G e s c h a f t t r e i b e n , P h i l o s o p h e n i n d e r e i g e n t l i c h e n Bedeutung des Wortes nenne. S o p h i s t e n h e i B e n b e i m i r euere P h i l o s o p h e n von P r o f e s s i o n , d i e dem S p e c u l i r e n b l o B um des S p e c u l i r e n w i l l e n s o b l i e g e n , u n d . . . k e i n e n andern Zweck haben a l s Recht zu b e h a l t e n . Ge-hen d i e s e d i a l e k t i s c h e n H e r r e n i n d e r G r i i b e l e i so w e i t , daB s i e g e n o t h i g t s i n d , f i i r B e g r i f f e , d i e niemand h a t a l s s i e , neue W o r t e r zu e r f i n d e n , d i e niemand v e r s t e h t a l s s i e , so nenne i c h s i e P h r o n t i s t e n . " ( 2 2 , 3 7 8 ) . -61-a u f S o k r a t e s und d e s s e n S c h i l l e r „etwa d i e v e r w o r r e n e V o r s t e l -l u n g v o n i r g e n d e i n e m a r m s e l i g e n , k i i m m e r l i c h e n G r i l l e n f a n g e r bey d e n u n g e l e h r t e n und w o h l g e n a h r t e n B e w o h n e r n d e s P e i r a o s und d e r P a r a l i a e r r e g e n m o c h t e . " N i c h t n u r f i i r d e n Moment s o l l t e S o k r a t e s l a c h e r l i c h g emacht w e r d e n . A r i s t o p h a n e s habe d i e s e s b i s d a h i n i m S p r a c h g e b r a u c h d u r c h a u s n o c h n i c h t i i b l i c h e W o r t a l l e i n i n d e r A b s i c h t f i i r d e n S o k r a t e s „gestempelt", um ihm „einen im Munde d e s g r o B e n H a u f e n s b l e i b e n d e n S p i t z n a m e n a n z u h a n g e n . " W i e l a n d macht A r i s t o p h a n e s e i n e n V o r w u r f d a r a u s , dem S o -k r a t e s i n d e n Wo1ken e i n e T y p e n r o l l e a u f d e n L e i b g e s c h r i e b e n z u h a b e n , d i e s i c h zum w i r k l i c h e n S o k r a t e s v e r h i e l t , w i e d e r S c h e i n zum S e i n , w i e e i n Z e r r b i l d , e i n e K a r i k a t u r zum K o n t e r -f e i , w i e W i e l a n d e s l i e b t e . D i e g r o B t e n V e r l e u m d u n g e n und L i i -g e n h a b e A r i s t o p h a n e s z u H i l f e nehmen m i i s s e n , um a u s e i n e m Manne w i e S o k r a t e s d e n v e r a c h t l i c h e n g e l e h r t e n G a u k l e r , und d e n , , s c h l e c h t e n M e n s c h e n z u machen, d e r i n d i e s e r K o m o d i e s e i -n e n Namen u s u r p i e r t . " E i n e n „After-Sokrates" habe d e r „boshaf-t e K o m i k e r " d a r g e s t e l l t . N i c h t e i n e i n z i g e s M a i g e b r a u c h t W i e l a n d i n a l i e n s e i n e n K o m m e n t a r e n f i i r d i e M e t h o d e d e s A r i s t o p h a n e s d i e B e z e i c h n u n g „ironisch", o d e r d e n B e g r i f f d e r I r o n i e . D i e s e b l e i b e n s e i n e m S o k r a t e s v o r b e h a l t e n . W i e d e r s c h e i d e n s i c h a n d e r I r o n i e d i e G e i s t e r , um n i c h t s c h o n g e t z t z u s a g e n : u n t e r s c h e i d e t man a n i h r d i e T y p e n . D e r v o n i h m g e g e b e n e n t J b e r s e t z u n g : „...durch s p i t z i g e P r a g e n / D e r e n man s i c h n i c h t v e r s i e h t , d i e L e u t e 1 A t t . M u s . I I , 3 S.4-2 -62-v e r l e g e n z u machen,/Und a u f j e g l i c h e Red' e i n G e g e n r e d c h e n z u h a b e n , " e i n e s V e r s e s aus d e n W o l k e n , l a B t W i e l a n d e i n e v i e r s e i t i g e E r k l a r u n g f o l g e n , d i e d i e s e n P u n k t h e r a u s h e b t : „Der o b i g e V e r s b e z e i c h n e t e i n e n v o n d i e s e n i n d i v i d u e l l e n Z'iigen, d i e d e n S o k r a t e s k a r a k t e r i s i e r e n und? v o n a l i e n W e i s e n v o r und n a c h ihm u n t e r s c h i e d e n . E r bezi=e.ht s i c h n e h m l i c h (wie m i c h d u n k t ) a u f d i e bey d e n A l t e n s o b e r i i c h t i g t e I r o n i e , d e r e n e r s i c h i i b e r h a u p t i n v e r m i s c h t e n m u n t e r n G e s e l l s c h a f t e n , (wie z.B. i n X e n o f o n s G a s t m a h l , ) a b e r v o r n e h m l i c h bey G e l e g e n -h e i t e n , wo e r m i t S o f i s t e n und a n d e r e n a n m a B u n g s v o l l e n L e u t e n z u f a l l i g z u s a m m e n t r a f , o d e r s i c h a b s i c h t l i c h i n G e s p r a c h e m i t i h n e n e i n l i e B , z u b e d i e n e n p f l e g t e , um s i e , u n t e r e i n e m a n g e -nommenen S c h e i n v o n U n w i s s e n h e i t und s c h i i c h t e r n e r E i n f a l t , u n v e r m e r k t i n d i e E nge zu. t r e i b e n , j e d e i h r e r m i t d e r g l a u b e n -g e b i e t e n d e n M i e n e d e r G e w i B h e i t v o r g e t r a g e n e n B e h a u p t u n g e n S p i t z e e r a b s i c h t l i c h m i t e i n e r a r g l o s e n M i e n e z u v e r d e c k e n wuBte, g l e i c h s a m z u d u r c h s t e c h e n , (yuG&£iv ) und d i e e i n g e -b i l d e t e n A l l w i s s e r d a h i n z u b r i n g e n , daB s i e s i c h i n W i d e r -s p r i i c h e m i t s i c h s e l b s t v e r w i c k e l n , und wenn s i e , n a c h a l i e n m o g l i c h e n Krummungen und Wendungen, n i c h t mehr w e i t e r k o n n -t e n , z u l e t z t b e k e n n e n muBten, daB s i e a u f dem u n r e c h t e n Wege wa r e n , o d e r v o n d e r v o r l i e g e n d e n S a c h e n i c h t mehr wtiBten a l s a n d e r e L e u t e . I c h b i n zwar m i t dem b e r u h m t e n V e r f a s s e r d e s V o j a g e d ' A n a c h a r s i s v o l l i g t i b e r z e u g t , d a B d e r w i r k 1 i -c h e S o k r a t e s bey w e i t e m k e i n e n so h a u f i g e n und ( i c h moch-t e h i n z u s e t z e n ) so s p i t z f i n d i g e n G e b r a u c h v o n d i e s e r I r o -n i e gemacht h a b e , a l s d e r S o k r a t e s d e r P l a t o n i s c h e n D i a -l o g e n , i n w e l c h e n w i r e i g e n t l i c h n i c h t d e n S o h n d e s S o f r o n i s -k o s , s o n d e r n d e n P l a t o s e l b s t h o r e n , d e r s i c h h i n t e r d e n Nan-men und d i e P e r s o n d e s s e l b e n z u v e r s t e c k e n b e l i e b t e . I n d e s s e n mochte i c h d o c h n i c h t b e h a u p t e n , daB s i e ihm n i c h t g e w o h n l i c h e r s e y , a l s man f r e y l i c h annehmen muBte, wenn man h i e r u b e r X e n o -- 6 3 -fons Apomnemoneumata fiir die e i n z i g glaubwurdige Gewahr h a l -ten wollte. Schwerlich wiirde Plato die Grenze der Wahrheit so we i t iiber schr i t t e n haben, einen ordentlichen E?£cov von Profession aus seinem Meister zu machen, wenn es nicht et-was bekanntes gewesen ware, daB er diese Art von tXtyX0^ g e l i e b t , fiir einen Meister d a r i n gegolten, und s i c h d e s s e l -ben, als eines ihm eigenen Talents, haufig genug bedient habe, um der Person, die er i n den Platonischen Dialogen s p i e l t , h i n l a n g l i c h e Wahrscheinlichkeit zu geben." Die Ironie, zu deren Bezeichnung Wieland i n den E r l a u -p terungen auch die griechischer klingende Porm „Eironie" gebraucht, i s t ein Zug, der Sokrates c h a r a k t e r i s i e r t . Nach der z i t i e r t e n Aussage Wielands i s t kaum zu bezweifeln, daB fiir ihn dieser Sokrates ein „ordentlicher Eiron von Pro-f e s s i o n , " ein Meister der Ironie, geradezu der Prototyp des Eiron war, selbst angesichts der Tatsache, daB die l i -t erarischen Zeugnisse d r e i i n der Deutung dieser Ironie von einander abweichende Sokratesbilder i i b e r l i e f e r n . Von diesen d r e i Gewahrsleuten miBdeutete nach Wielands Ansicht A r i s t o -phanes die sokratische Ironie, wollte oder muBte sie a l s S p i t z f i n d i g k e i t miBverstehen, um Sokrates a l s Sophist ab-q u a l i f i z i e r e n zu konnen. Plato iibertreibt s i e , wahrend Xeno-phon sie etwas unterbewertet. Im allgemeinen i s t fiir Wieland der xenophontische Sokra-tes maBgebend,^ obgleich er, wie aus dem Z i t a t e r s i c h t l i c h , i n punkto Ironie Xenophons Apomnemoneumata auch nicht „fur 1Att.Mus.II , 3 S.57-60 2 e b d . S . 1 1 5 ^„Jeden, dem der wahre Sokrates aus Xenofons Denkwiirdig-keiten bekannt i s t " Att.Mus.II,3 S . 1 0 5 -64-d i e e i n z i g g l a u b w i i r d i g e Gewahr h a l t e n " w o l l t e . M i t dem „ s c h w a r m e n d e n " P l a t o r e c h n e t e e r e b e n z u r g l e i c h e n Z e i t , da d a s v o r l i e g e n d e Z i t a t i n d e n E r l a u t e r u n g e n n i e d e r g e -s c h r i e b e n wurde, im A r i s t i p p a b. Und wie w e i t g e h e n d d i e E r l a u t e r u n g e n z u s e i n e r U b e r s e t z u n g d e r W o l k e n e i n e E r g a n -z u n g z u d e n A n s i c h t e n W i e l a n d s i i b e r d a s S o k r a t e s b i l d d e s A r i s t o p h a n e s a b g e b e n , w i r d e r s i c h t l i c h , wenn man d e n e r -w a h n t e n A u f s a t z a u s dem J a h r e 1799 z u r a n g e b l i c h e n „ E e t t u n g " d e s A r i s t o p h a n e s e i n e r k u r z e n B e t r a c h t u n g u n t e r z i e h t . D i e s e s o i l u n m i t t e l b a r f o l g e n . V o r e r s t z u r i i c k z u d e n E r l a u t e r u n g e n : . D i e I r o n i e d e s S o k r a t e s i s t s e i n e W a f f e g e g e n d i e S o p h i s t e n , wie s i e es im Don S y l v i o a u c h g e g e n d e n A b e r g l a u b e n und d i e S c h w a r m e r e i s e i n s o l l t e . D e r E i r o n w i r d d e n S o p h i s t e n g e g e n -i i b e r g e s t e l l t , j e n e n „ a n m a B u n g s v o l l e n L e u t e n " , d i e i h r e Be-h a u p t u n g e n „mit d e r g l a u b e n g e b i e t e n d e n M i e n e d e r G e w i B h e i t " v o r t r a g e n , j e n e n „ e i n g e b i l d e t e n A l l w i s s e r n " , „ a u f g e b l a h t , Immer w i e d e r v e r g l e i c h t e r und v e r s u c h t , P e r s o n l i c h k e i t e n und P r o b l e m e a u s a l i e n P e r s p e k t i v e n z u b e l e u c h t e n . Aus d i e -sem Grunde l a B t e r a u c h im A t t l s c h e n Museum s e i n e r W o l k e n -tfbersetzung s o f o r t d i e S o k r a t i s c h e n G e s p r a c h e d e s Xenophon f o l g e n , w e l c h e r immer w i e d e r im V e r g l e i c h m i t P l a t o n b e s s e r wegkommt: „An d e n Leser-. I c h b e r g e n i c h t , daB e i n S e i t e n -b l i c k a u f d i e Wo l k e n d e s A r i s t o f a n e s m i c h b e s t i m m t h a t , e i n i -ge d e r i n t e r e s s a n t e s t e n G e s p r a c h e d e s S o k r a t e s a u s X e n o f o n s S o k r a t i s c h e n Denkwiird i g k e i t en a u s z u h e b e n und i n d i e s e m I I I . B . d e s A t t i s c h . M u s . a u f meine U b e r s e t z u n g d e r W o l k e n f o l g e n z u l a s s e n . I c h s e t z e v o r a u s , was u n t e r d e n G e l e h r t e n z i e m l i c h a u s g e m a c h t s c h e i n t , daB man d i e dem S o k r a t e s e i g e n e M a n i e r z u f i l o s o f i e r e n und z u k o n v e r s i r e n aus X e n o f o n s Apomnemo-neumen z u v e r l a B i g e r a l s aus P l a t o n s D i a l o g e n k e n n e n l e r n e " Att.Mus.111,1 S.103 -65-h o f f a r t i g und i i b e r m i i t h i g . " I h n e n b e g e g n e t d e r E i r o n m i t s e i n e r „ i r o n i s c h e n Laune," m i t „einem angenommenen S c h e i n p v o n U n w i s s e n h e i t und s c h i i c h t e r n e r E i n f a l t . " D e r I r o n i k e r , d e r E i r o n S o k r a t e s e n t l a r v t d e n S c h e i n d e s s o p h i s t i s c h e n Wis s e n s , d a s i n W i r k l i c h k e i t U n w i s s e n i s t , d u r c h d e n v o r g e g e b e n e n S c h e i n d e s U n w i s s e n s , d e r i n W i r k -l i c h k e i t W i s s e n i s t . D i e U n w a h r h e i t d e r S o p h i s t e n e r h e b t A n s p r u c h a u f W a h r h e i t und i s t aus d i e s e m Grunde e i n e L u g e . I h r e AnmaBung i s t UbermaB. D i e U n w a h r h e i t d e s S o k r a t e s e r -h e b t d a g e g e n k e i n e n A n s p r u c h a u f W a h r h e i t . Auch e r v e r b i r g t 1 A t t . M u s . I I , 3 S.66 2 DaB W i e l a n d , s e l b s t b e i k l e i n e n l i t e r a r i s c h e n F e h d e n , d e n V e r g l e i c h s e i n e r e i g e n e n S t e l l u n g und M e t h o d i k m i t d e r ihm g e i s t e s v e r w a n d t e n d e s S o k r a t e s s u c h t e , g e h t u . a . aus f o l -gendem Z i t a t h e r v o r , w e l c h e s e i n e r k u r z e n S t r e i t s c h r i f t i i b e r d i e „ G o l d m a c h e r e i d e s D e m o k r i t u s v o n A b d e r a " 'entnominen i s t : „Der ganze U n t e r s c h i e d z w i s c h e n dem U n g e n a n n t e n und m e i -n e r W e n i g k e i t (was n a m l i c h d i e s e n P u n k t b e t r i f f t ) b e s t e h t d a r i n , daB i c h m i r m e i n e r U n w i s s e n h e i t i n d i e s e r S a c h e w o h l bewuBt b i n ; und daB e r h i n g e g e n s e h r v i e l d a v o n z u w i s s e n g l a u b t . " ( 3 5 , 1 2 2 ) . Ganz k l a r f o r m u l i e r t w i r d d i e s e E i n s t e l -l u n g i n d e n „Un.terhaltungen m i t dem P f a r r e r " ( 1 7 7 5 ) : „*enn i c h i n v i e l e n m e i n e r S c h r i f t e n m i c h d e r I r o n i e o f t e r b e -d i e n t h a b e , a l s es v i e l l e i c h t d e r j e t z i g e n Stimmung d e s D e u t s c h e n N a t i o n a l g e i s t e s ( w o f e r n w i r a n d e r s e i n e n h a b e n s o l l t e n ) a n g e messen i s t : s o g e s c h a h es i n k e i n e r s c h l i m m e r n A b s i c h t , a l s i n w e l c h e r S o k r a t e s e h e m a l s u n t e r d e n A t h e n e r n ( d i e i h n g r o B t e n t h e i l s n i c h t b e s s e r v e r s t a n d e n a l s m i c h d i e D e u t s c h e n ) d a s N a m l i c h e t h a t . " ( 3 6 , 2 1 6 ) . A u c h im B r i e f w e c h s e l m i t F r e u n d e n l i e b t e es W i e l a n d , s i c h m i t S o k r a t e s z u v e r -g l e i c h e n : „Ich b e u r t h e i l e d i e s e L i e d e r ^ L i e d e r f i i r d a s V o l k ] n i c h t a l s K u n s t r i c h t e r , j a n i c h t e i n m a l a l s D i c h t e r : i c h sehe s i e a u s dem G e s i c h t s p u n k t a n , aus welchem s i e S o k r a t e s b e -t r a c h t e t h a b e n w i i r d e , und f i n d e s i e v o r t r e f f l i c h . " A u s g e -w a h l t e B r i e f e v o n C M . W i e l a n d , 4 B d e . Z i i r i c h : H.GeBner, 1815 B d . I I I , S . 1 1 1 ( z i t . A B ) . - Nach W i e l a n d s A n s i c h t u r t e i l t a l s o d e r j e n i g e , d e r s i c h . a u f d e n S t a n d p u n k t d e s w e i s e n S o k r a t e s s t e l l t , weder p r i m a r a l s D i c h t e r , n o c h a l s K r i t i k e r . D i e s e r s o k r a t i s c h e „ G e s i c h t s p u n k t " i s t n a c h W i e l a n d v i e l m e h r e i n e Zusammenschau, e i n e S y n t h e s e , und d a m i t genau d a s G e g e n t e i l d e s s e n , was A l l e m a n n a n K i e r k e g a a r d a l s Z e r f a l l e i n e s e i n -h e i t l i c h e n Phanomens k r i t i s i e r t , v g l . S . 1 2 , Anm.1 - 6 6 -d i e W a h r h e i t , w i e d i e S o p h i s t e n , indetn e r s i c h v e r s t e l l t . Doch s o i l s e i n e V e r s t e l l u n g d u r c h s c h a u t w e r d e n . D i e S o p h i s t e n v e r s t e l l e n s i c h , um f i i r wahr g e h a l t e n z u w e r d e n . S o k r a t e s v e r -s t e l l t s i c h , um d i e W a h r h e i t f r e i z u l e g e n . D i e S o p h i s t e n i i b e r -1 t r e i b e n n a c h oben ( P a t h o s ) , S o k r a t e s n a c h u n t e n ( B a t h o s ) . I n s e i n e n E r l a u t e r u n g e n z u r U b e r s e t z u n g d e r S a t i r e n d e s H o r a z d e f i n i e r t W i e l a n d m i t e i n e r A n s p i e l u n g a u f S w i f t d a s B a t h o s a l s e i n dem E r h a b e n e n e n t g e g e n g e s e t z t e s N i e d r i g e s . E s i s t , w i e w i r s e h e n , d e r k o m i s c h e G e i s t , d e r d a s anmaBend E r -habene aus dem UbermaB s e i n e s A n s p r u c h s a u f W a h r h e i t , a u f d a s MaB d e s W i r k l i c h e n r e d u z i e r t . Ehe w i r uns w i e d e r dem B r i e f v o n 1763 zuwenden, um d i e A n -w e n d b a r k e i t d e r o b i g e n P e s t s t e l l u n g e n a u s e i n e r 35 J a h r e e n t -f e r n t e n S c h a f f e n s p e r i o d e a u f d e n f r i i h e r e n B e g r i f f W i e l a n d s v o n d e r I r o n i e z u d e m o n s t r i e r e n , s e i n o c h d i e b e r e i t s a n g e -k i i n d i g t e B e s p r e c h u n g d e s A r i s t o p h a n e s - A u f s a t z e s v o n 1799 g e -p s t a t t e t . E s i s t e i n e r I r o n i e d e s S c h i c k s a l s , i n W i e l a n d s W o r t e n dem „ G e n i u s d e r k o m i s c h e n Muse" z u v e r d a n k e n , daB v o n mehr a l s 50 K o m o d i e n d e s A r i s t o p h a n e s d i e Wolken e i n e d e r e l f „aus dem a l l g e m e i n e n S c h i f f b r u c h e d e r a l t e n Komodie d e r G r i e c h e n " ge-r e t t e t e i s t , i n s o f e r n j e d e n f a l l s i n i h r e i n e T y p i s i e r u n g d e s S o k r a t e s v o r l i e g t , „ d e r e n R e a l i t a t uns s c h w e r l i c h i r g e n d e i n h i s t o r i s c h e s Z e u g n i B g l a u b e n machen k o n n t e . . . . " Hor . S a t . I I , 174- ,.Der V e r s u c h i i b e r d i e P r a g e : Ob und w i e f e r n A r i s t o p h a n e s g e g e n d e n V o r w u r f , d e n S o k r a t e s i n d e n W o l k e n p e r -s o n l i c h m i B h a n d e l t z u h a b e n , g e r e c h t f e r t i g t o d e r e n t s c h u l d i g t w e r d e n k o n n e , " e r s c h i e n , w i e U b e r s e t z u n g und E r l a u t e r u n g e n z u d e n Wolken 1799 im A t t . M u s . S e i t e n a n g a b e aus B d . 3 7 d e r A u s g a b e W i e l a n d ' s Werke, 40 T h l e . h g . a n o n . H . D i i n t z e r . B e r l i n : G.Hempel, 1879- ( z i t . H e 3 7 , 2 3 3 ) 3 H e 3 7 , 2 3 3 -67-Wie k o n n t e A r i s t o p h a n e s den S p i e B umdrehen, m i t d e r S p i t z e g e g e n d e n I n t i s o p h i s t e n S o k r a t e s g e r i c h t e t , and ohne S c h e u v o r g e i s t i g e n U n k o s t e n d e n „ w e i s e s t e n M e n s c h e n " , a l l e r Z e i -t e n a l s „ v e r a c h t l i c h e n p h i l o s o p h i s c h e n G a u k l e r " a u f d i e Biihne b r i n g e n ? W i e l a n d s U n t e r s u c h u n g s t i i t z t s i c h a u f z w e i M e t h o d e n : d i e e i n e i s t h i s t o r i s c h - k r i t i s c h (wie war es m o g l i c h ? ) , d i e a n -d e r e p s y c h o a n a l y t i s c h (warum wurde es n o t i g ? ) . ^ E r f o r m u l i e r t e s f o l g e n d e r m a B e n : „...und da d a u c h t m i r , d e r n a c h s t e und s i -c h e r s t e £ W e g ^ s e i , uns, so v i e l n u r immer m o g l i c h , i n O r t und Z e i t , i n d e n i n d i v i d u e l l e n C h a r a k t e r d e r Manner, i i b e r d e r e n S a c h e w i r r i c h t e n s o l l e n , . . . k u r z , i n a l l e d i e b e s o n d e r e n Um-s t a n d e h i n e i n z u d e n k e n , w e l c h e z u s a m m e n t r a f e n und z u s a m m e n t r e f -f e n muBten, um e i n s o l c h e s S t u c k w i e d i e W o l k e n s i n d , m o g l i c h z u machen." D a b e i macht W i e l a n d e i n e B e o b a c h t u n g , d i e w i e d e -rum v o n g r o B t e m I n t e r e s s e f i i r u n s e r e e i g e n e n Bemiihungen i s t . E r e n t w i c k e l t v e r m i t t e l s k l u g e r A r g u m e n t a t i o n e i n e T h e o r i e g e g e n s e i t i g e r S t e i g e r u n g b i s i n s UbermaB, e i n e r e g e l r e c h t e „ E s k a l a t i o n s t h e o r i e , " d i e s i c h aus h i s t o r i s c h e n und p s y c h i -s c h e n G e g e b e n h e i t e n a b l e i t e n l a B t und d a m i t f i i r u m w e l t l i c h e und i n n e r s e e l i s c h e Umstande maBgebend w i r d . D e r h i s t o r i s c h e K r i t i k e r , d e r P s y c h o a n a l y t i k e r W i e l a n d w i r d zum M i l i e u t h e o -r e t i k e r , d e r m i t d e r E s k a l a t i o n s t h e o r i e i n d i e D i s k u s s i o n , w e l c h e R e c h t f e r t i g u n g und C h a r a k t e r r e t t u n g s e i n w i l l , d e n 1 H e 37,232 2 H e 37,233 5 H e 37,254-. V g l . h i e r z u a u c h : M D i e n o t h i g s t e und n i i t z l i c h s t e a l l e r W i s s e n s c h a f t e n , o d e r , und g e n a u e r z u r e d e n , d i e j e n i g e , i n w e l c h e r a l l e i i b r i g e e i n -g e s c h l o s s e n s i n d , i s t d i e W i s s e n s c h a f t d e s Menschen....Im Grunde i s t a l s o a l l e e c h t e M e n s c h e n k e n n t n i B h i s t o r i s c h . " (30,383-84). 4 H e 37,237 - 6 8 -Gedanken e i n e r S t e i g e r u n g s t e n d e n z e i n f i i h r t , a l s d e r e n End p r o -d u k t s i c h z w e i Typen g e g e n i i b e r s t e h e n : d e r e i n e , d e r s i c h h i -n a u f v e r s t e i g t ; d e r a n d e r e , d e r d i e s e n h e r u n t e r h o l t , wie z.B. Don G a b r i e l , d e r i r o n i s c h e „ 0 f f e n b a r e r , " den „ehrlichen En-t h u s i a s t e n " Don S y l v i o . S e i n e ganze A u f m e r k s a m k e i t g i l t i n di e s e m A u f s a t z n a t i i r l i c h dem s i c h i n s UbermaB v e r s t e i g e n d e n A r i s t o p h a n e s . Der „anerkannte P i i r s t d e r g r i e c h i s c h e n Komi-1 k e r " w i r d zum T e i l das Opfer a u B e r e r Umstande. Denn mit d e r 2 A u f f u h r u n g d e r Wolken z u r 89-Olympiade g a i t es „eine groBe Wette," und zwar m i t seinem a l t e n K o n k u r r e n t e n und Z u n f t g e -n o s s e n K r a t i n o s , dem u r a l t e n A l t m e i s t e r . Es g a i t , d e s s e n k i i n s t l e r i s c h e L e i s t u n g e n a l s K o m o d i e n d i c h t e r zu i i b e r b i e t e n . Wie es u b e r h a u p t zu einem s o l c h e n Wettkampfe kommen konn-t e , e r l a u t e r t d e r A l t e r t u m s k e n n e r Wieland m it e r h e i t e r n d e n z e i t k r i t i s c h e n S e i t e n h i e b e n , indem e r dem s i c h b i s z u r r u f -mordenden P e r s o n a l s a t i r e v e r s t e i g e n d e n 'Komodiendichter a l s m i l d e r n d e n Umstand z u b i l l i g t , i n e i n e r „absoluten" Demokra-t i e ^ g e l e b t zu haben. Wahrend u n t e r s o l c h e n V e r h a l t n i s s e n d i e „Tragodie a l s das e i g e n t l i c h e S c h a u s p i e l f i i r d i e g e b i l -d e t e r e C l a s s e " g a i t , wurde d i e Komodie a l s S p i e l f e l d des P o b e l w i t z e s zum S i t t e n r i c h t e r a m t ^ : „Die Zuho r e r w o l l t e n l a c h e n , und d e r D i c h t e r d u r f t e a l l e s wagen, wenn e r nur d i e -se P o r d e r u n g - zwar n i c h t d i e e i n z i g e , a ber doch d i e e r s t e und u n e r l a B l i c h s t e , d i e man an i h n machte - zu b e f r i e d i g e n n i e v e r f e h l t e . " Vor dem R i c h t e r s t u h l des P o b e l w i t z e s ^ i i b e r -1He 3 7 , 2 3 2 " 2He 37,234- 3He 37,24-1 4He 37,240 5He 37,24-1 6He 37,24-0 ^ v g l . h i e r z u auch 2 3,34-1ff. - 6 9 -b i e t e n s i c h d i e K o m o d i e n d i c h t e r g e g e n s e i t i g , b i s s i e a l s Op f e r des „demokratischen A b d e r i t i s m " i h r e r M i t b i i r g e r z u Z o t e n r e i B e r n d e k l a s s i e r t , s c h l i e B l i c h „mehr S i t t e n v e r d e r b e r genannt zu werden v e r d i e n t h a t t e n , wenn an den A t h e n e r n noch 2 etwas z u v e r d e r b e n gewesen ware." E r s t d e r S i e g d e r S p a r t a -n e r i i b e r d i e A t h e n e r s e t z t e d e r a l t e n Komodie „zugleich mit d e r D e m o k r a t i e , i h r e r P f l e g e m u t t e r . und B e s c h i i t z e r i n e i n En-de. " 5 Man s i e h t , W i e l a n d z e i c h n e t s c h a r f , f i i r s e i n e n Herausge-ber D i i n t z e r s o g a r zu s c h a r f . Doch w i l l e r n i c h t n u r h i s t o -r i s c h a k k u r a t , s o n d e r n auch p s y c h o l o g i s c h z u t r e f f e n d z e i c h -nen, wenn e r u.a. f e s t s t e l l t , daB es immer d e r g l e i c h e , aus den „Hefen des Pobels""^ gekommene Menschentyp i s t , w e l c h e r i n den S c h a u s p i e l b u d e n a l l e r Z e i t a l t e r i i b e r a r i s t o p h a n i s c h e O b s z o n i t a t e n ebenso a u s g e l a s s e n e Preude „bezeigen wiirden a l s i h r e e h e m a l i g e n B r i i d e r zu A t h e n . . .. . -• '. •„ ' -. -Thomas Manns" Wesens- und W e r t u n t e r s c h i e d z w i s c h e n I r o -7 n i k e r und R a d i k a l i s t ' kann man z u r S t i i t z u n g des n a c h s t e n B e i s p i e l s w i e l a n d s c h e r T y p e n s c h e i d u n g h e r b e i Ziehen: „Der g e i s t i g e Mensch," s a g t Mann, „hat d i e Wahl ( s o w e i t er d i e Q Wahl h a t ) , entweder I r o n i k e r oder R a d i k a l i s t zu s e i n ; e i n 1He 3 7 , 2 3 8 2He 37,242 3He 37,2 4 3 4 V g l . h i e r z u He 3 7 , 2 4 7 : „Dies h a r t e U r t h e i l i i b e r A r i s t o p h a n e s w i r d s e i t R o t s c h e r ' s U n t e r s u c h u n g s c b v p r l i c h noch Jemand b i l l i g e n . - A.d.H." ^He 37,248 6He 3 7 , 2 4 8 ^ B e t r a c h t u n g e n e i n e s U n p o l i t i s c h e n . B e r l i n : S . F i s c h e r V l g . , 1 9 1 8 . S.587 o W i e l a n d s noch eher i i s t h e t i s c h und d i d a k t i s c h a l s modern p a r -t e i p o l i t i s c h o r i e n t i e r t e r S p r a c h s c h a t z l i e f e r t ihm f i i r den g l e i c h e n Typ d i e B e z e i c h n u n g „Rigorist." A l s s o l c h e r s t e l l t s i c h d e r S p o t t e r Momus dem „G6tter-Parlament" i n dem G e d i c h t Der v e r k l a g t e Amor (1771)vor.'Wieland w i l l i h n a l s n i c h t im a r i s t o p h a n i s c h e n S i n n e r a d i k a l e n G e s e l l s c h a f t s k r i t i k e r v e r -s t a n d e n w i s s e n : „Kurz, w i d e r oder f i i r , am Ende b i n i c h immer/ -70-D r i t t e s i s t a n s t a n d i g e r W e i s e n i c h t m o g l i c h . " Das h e i B t , daB d e r K i i n s t l e r ohne G e w i s s e n n u r A n s p r u c h e r h e b e n k a n n , A s t h e t z u s e i n . F i i r W i e l a n d s i n d M o r a l und A s t h e t i k u n t r e n n b a r m i t -2 e i n a n d e r v e r b u n d e n . D e s g l e i c h e ' n g i l t f i i r s e i n e V o r s t e l l u n g , d i e e r s i c h v o n S o k r a t e s m a chte. E s g i l t n i c h t von A r i s t o p h a -n e s , dem zwar n i c h t d a s K i i n s t l e r t u m , d a s Konnen, w o h l a b e r j e g l i c h e s m e n s c h l i c h e s V e r a n t w o r t u n g s b e w u B t s e i n a b g e s p r o c h e n w i r d , wie etwa j e n e n „ K u n s t l i e b h a b e r n , w e l c h e d i e E r m o r d u n g e i n e s u n s c h u l d i g zum Tode V e r u r t h e i l t e n n i c h t s a n f i c h t , wenn i h n d e r S c h a r f r i c h t e r n u r k u n s t m a B i g g e r i c h t e t x h a t . D e s h a l b k a n n a u c h d e r V e r f a s s e r d e r W o l k e n „kein gut.er 4. Mann" s e i n , d e r h i n s i c h t l i c h s e i n e s „ s i t t l i c h e n C h a r a k t e r s w e n i g o d e r g a r k e i n e A n s p r i i c h e a n d i e A c h t u n g e d l e r und g u -t e r M e n s c hen z u machen h a t t e . " y V o r u r t e i l e n w i i n s c h t W i e l a n d F r e u n d d e r P e r s o n , d e r S a c h e F e i n d , / U n d s e l b s t m e i n S p o t t i s t h e r z l i c h g u t g e m e i n t . . . / . . . S o k o n n t ' i c h , l i e b e H e r r n und B r i i d e r , / D a s ganze G o t t e r c h o r d u r c h g e h n ; / A l l e i n es mochte l e i c h t S a t i r e n a h n l i c h sehn,/Und d i e s e w a r e n m i r , i h r w i B t e s , s t e t s z u w i d e r . / I c h b i n f i i r w a h r k e i n R i g o r i s t , . . . " ( 3 , 1 6 4 f ) A H e l l e r , E . Thomas Mann, d e r i r o n i s c h e D e u t s c h e . F r a n k f u r t : Suhrkamp V l g . , 1959- S.151 ( z i t . H e l l e r ) . 2 O b g l e i c h e r g e l e g e n t l i c h a u c h e i n e n i r o n i s c h e n H m w e i s a u f d i e s e s e i g e n e m o r a l i s c h e V e r a n t w o r t u n g s b e w u B t s e i n a l s D i c h -t e r g e g e n i i b e r „ s e i n e n G e s c h o p f e n " n i c h t u n t e r d r i i c k e n k a n n , wie etwa im f o l g e n d e n F a l l e , i n welchem e s s i c h o f f e n s i c h t -l i c h a u f s e i n e b e r e i t s e r w a h n t e A b n e i g u n g g e g e n d i e t r a g i -s c h e Muse z u r i i c k f i i h r e n l a B t : „Ich h a s s e d e n D i c h t e r - e r wiirde a u f einem T h r o n e / E i n N e r o s e y n - d e n u n s e r L e i d e n e r g e t z t , / D e r , b l o B , s i c h uns a l s M e i s t e r vom t r a g i s c h e n T o n e / Z u z e i g e n , s e i n e G e s c h o p f e aus Jammer i n Jammer v e r -s e t z t / U n d , daB w i r , s i e l e i d e n z u s e h n , uns d e s t o e m p f i n d -l i c h e r gramen,/Noch a l l e Miihe s i c h g i b t , uns f i i r s i e e i n -zunehmen " (15,153^ ). Vgl.S.54, Z . 1 0 f f . 5 H e 37,24-5-46 4 H e 37,247 5 H e 37,246 - Im A r i s t i p p l a B t er.„den. D i a g o r a s a u s f i i h r e n , A r i s t o p h a n e s habe G o t t e r und Men-sc'rieh m i t ' „ u n g e z u g e l t e m M u t h w i l l e n " dem G e l a c h t e r d e s P o b e l s preisge.gfeben. Im Munde d e s D i a g o r a s , d e s v e r r u f e n e n M e l i e r s , d e r f i i r w e i t g e r i n g e r e V e r g e h e n y e r s t o B e n und v e r f o l g t wurde, i s t d a s e i n e s c h w e r e A n k l a g e g e g e n A r i s t o p h a n e s . F i i r e g o i s -t i s c h m o t i v i e r t e Komik, f i i r P o b e l g e l a c h t e r , g e b r a u c h t W i e -l a n d n i e d e n B e g r i f f d e r I r o n i e . -71-n i c h t s h i n z u z u f u g e n : „Man s t r e i t e t mit Niemand i i b e r Wohl-g e r u c h oder U e b e l g e r u c h , wenn e r mit dem Schn u p f e n b e h a f t e t i s t . " I n dem e i n g a n g s zu diesem K a p i t e l besprochenen B r i e f an GeBner aus dem J a h r e 1 763 a u B e r t e r s i c h d a z u f o l g e n d e r -maBen: „Man muB d i e V o r u r t h e i l e n i c h t r e s p e k t i e r e n , aber man muB i h n e n , wie einem Ochsen, d e r Heu a u f den H o r n e r n t r a g t , 2 aus dem Wege gehen." Das s i c h aus k r a n k h a f t e n oder b r u t a l t i e r i s c h e n V o r a u s s e t z u n g e n a b l e i t e n d e V o r u r t e i l v e r s c h l i e B t s i c h dem s i t t l i c h v e r a n t w o r t u n g s b e w u B t e n Argument d e r V e r n u n f t . Nun s i n d n i c h t n u r d i e e v e n t u e l l e n V e r t e i d i g e r des A r i s t o -phanes im V o r u r t e i l b e f a n g e n , s o n d e r n A r i s t o p h a n e s s e l b s t i n s e i n e r E i n s c h a t z u n g des S o k r a t e s : „Gew6hn.lich h a t das Herz ( w o r u n t e r i c h h i e r Gemiith, L e i d e n s c h a f t , vorg'efaBte Zu- oder A b n e i g u n g , Sympathie und A n t i p a t h i e b e g r i f f e n haben w i l l ) an den U r t h e i l e n , d i e w i r von u n s e r n M i t b i i r g e r n und Z e i t g e n o s s e n f a l l e n , mehr A n t h e i l a l s d e r K o p f . " ^ Das i s t auch „zwischen A r i s t o p h a n e s und S o k r a t e s " d e r F a l l ; e r konnte i h n n i c h t l e i d e n . U r t e i l e s i n d im a l l g e m e i n e n A u s d r u c k e i n e s G e f u h l s , n i c h t p r i m a r d e r m e n s c h l i c h e n V e r n u n f t . A r i s t o p h a n e s , d e r „komische S c h a l k , " ^ w i r d das Opfer s e i n e r E i n - oder U n b i l d u n g , d i e s i c h an dem I r o n i k e r S o k r a t e s e i n z w e i t e s Opfer s u c h t . Zwei wesensfremde Typen begegnen e i n a n -d e r . Was S o k r a t e s von seinem P e i n i g e r u n t e r s c h e i d e t s i n d d i e s i t t l i c h e n G r a z i e n , ^ e i n i n t e g r a l e r B e s t a n d t e i l s e i n e r P e r -1 H e 3 7 , 2 4 7 2 A D B " l ~ 5 % e 37 ,253 4 H e 37,254-He 3 7 , 2 5 4 D i e G r a z i e n s i n d , wie Wieland o f t und g e r n h e r v o r h e b t , auch d i e S c h u t z g o t t i n n e n d e r s o k r a t i s c h e n S c h u l e , v g l . 3,122 -72-s o n l i c h k e i t . Vom A r i s t o p h a n e s h e i B t es dagegen i n den E r -l a u t e r u n g e n z u r W o l k e n - U b e r s e t z u n g : „Doch was kiimmerten d i e s e G r a z i e n den A r i s t o p h a n e s ? S i e waren es wahr-l i c h n i c h t , d i e s e i n e S e e l e zu i h r e m Tempel e r w a h l t h a t t e n . " s 1 S e i n e Muse war v i e l m e h r e i n e „hetarische," s i c h aus E h r g e i z p r o s t i t u i e r e n d e . „Seinen Zus c h a u e r n i n m o g l i c h s t hohem G r a -de zu g e f a l l e n , " s i c h beim Wettkampf d e r 89«01ympiade „auf 2 seinem P o s t e n zu e r h a l t e n , " s e i s e i n k i i n s t l e r i s c h e s B e s t r e -ben. Der I r o n i k e r S o k r a t e s s a g t e o f t s e h r e r n s t h a f t e Dinge „mit e i n e r s c h e r z h a f t e n Wendung";^ d e r s e i n i g e i s t f o l g l i c h e i n i r o n i s c h e r G e i s t , d e r a n i m i e r t Komodie zu s p i e l e n , d i e n i c h t k a r i k i e r e n d e P e r s o n a l s a t i r e i s t , s o n d e r n d e r E n t h u l -l u n g e i n e r a l l g e m e i n v e r b i n d l i c h e n W i r k l i c h k e i t d i e n t . 1He 3 7 , 2 4 7 2He 37,255 5He 37,253 ^ S o k r a t e s haBt d i e neuere a t t i s c h e Komodie, w e i l s i e d i e P e r s o n a n g r e i f t , w e i l s i e p o b e l h a f t , u n f l a t i g und u n z i i c h t i g i s t . ( 2 2 , 6 8 ) . Im A r i s -t i p p s c h l a g t Wieland s o g a r e i n e C h a r a k t e r k o m o d i e a l s neue und M i t t e l g a t t u n g v o r , d i e z w i s c h e n d e r a r i s t o p h a n i s c h e n Ko-modie und d e r T r a g o d i e des S o p h o k l e s s i c h bewegen s o l l t e , und zwar a l s A n t i p o d e z u r P e r s o n a l s a t i r e ; s t a t t des „Lachens und S p o t t e n s l i b e r d i e R e g i e r u n g und i i b e r e i n z e l n e P e r s o n e n " l i e B e n s i c h „zwischen d e r T r a g o d i e des S o p h o k l e s und d e r Ko-modie des A r i s t o p h a n e s " andere Gattungen von S c h a u s p i e l e n denken, h e i B t e s , „und wenn auch S c h e r z und Lachen d i e Haupt-w i r k u n g d e r Komodie b l e i b e n s o i l , so b r a u c h t s i e s i c h n u r , mit V e r z i c h t t h u u n g a u f a l l e p e r s o n l i c h e S a t y r e , a u f s i n n r e i c h e und l e b h a f t e D a r s t e l l u n g a l l g e m e i -n e r l a c h e r l i c h e r C h a r a k t e r e e i n z u s c h r a n k e n , um e i n e neue G a t t u n g h e r v o r z u b r i n g e n . . . . " ( 2 3 , 3 4 2 ) . H i e r v e r t r i t t W i e l a n d noch im hohen A l t e r im Zusammenhang m i t seinem B e g r i f f d e r I r o n i e und mit s e i n e r V o r s t e l l u n g von S o k r a t e s A n s i c h t e n , wie s i e f i i r d i e S p a t a u f k l a r u n g c h a r a k t e r i s t i s c h waren und welche im Zusammenhang mit Rabeners T h e o r i e d e r S a t i r e noch e i n m a l Erwahnung f i n d e n s o l l e n . - Wie b e r e i t s erwahnt, ge h o r -t e L u c i a n s c h o n f r i i h zu W i e l a n d s L i e b l i n g s s c h r i f t s t e l l e r n ; mehr noch, e r z a h l t e i h n z u den I r o n i k e r n , wenn auch n i c h t v o r b e h a l t l o s . M i B b i l l i g e n d bemerkt W i e l a n d z.B. zu L u c i a n s „Verkauf d e r f i l o s o f i s c h e n S e c t e n , " „daB d i e s e r D i a l o g , den a l l e m i r bekannten t l b e r s e t z e r und Commentatoren L u c i a n s f i i r e i n e s s e i n e r v o r z i i g l i c h s t e n Werke e r k l a r e n , i n m e i n e n Augen e i n e s s e i n e r s c h l e c h t e s t e n i s t , . . . . " D i e s e n T a d e l z i e h t - 7 3 -Das S o k r a t e s b i l d d e r Wolken kommt a l s F e h l s c h l u B des B e t r a c h t e r s A r i s t o p h a n e s z u s t a n d e : „DaB A r i s t o p h a n e s den S o k r a t e s n i c h t z u s c h a t z e n wuBte und i h n f i i r e i n e n w i n -d i c h t e n S c h w a t z e r und s o p h i s t i s c h e n S p i t z k o p f h i e l t , i s t an einem Menschen, d e r weder p h i l o s o p h i s c h e n G e i s t noch p h i l o s o p h i s c h e K e n n t n i s s e besaB, n i c h t s , w o r i i b e r s i c h zu 2 verwundern ware." In d e r Begriindung d i e s e r Abneigung des A r i s t o p h a n e s ge-gen den S o k r a t e s b e s t a t i g t s i c h W i e l a n d a l s M i l i e u t h e o r e -t i k e r . A r i s t o p h a n e s habe s e i n e B i l d u n g „von auBen" e r h a l -t e n . Der a t t i s c h e Exponent des s c h a l k h a f t e n P o b e l w i t z e s i s t U m w e l t e i n f l i i s s e n a u s g e s e t z t , d i e s e i n C h a r a k t e r b i l d be-s t immen. Beim S o k r a t e s h i n g e g e n f i i h r t d e r Umgang m i t den L u c i a n s i c h v o r a l l e m d e s h a l b z u , w e i l e r h i e r m i t den g r i e -c h i s c h e n P h i l o s o p h e n u m s p r i n g t , w i e A r i s t o p h a n e s m it dem So-k r a t e s . P e r s o n a l s a t i r e i s t f i i r W i e l a n d k e i n e I r o n i e : „Die e r s t e und w e s e n t l i c h s t e E i g e n s c h a f t e i n e s s a t i r i s c h e n Werkes i s t , daB dem V e r s p o t t e t e n k e i n U n r e c h t geschehe. Das L a c h e r l i c h e muB i n d e r Sache l i e g e n , n i c h t v o r s a t z l i c h h i n e i n g e b r a c h t , oder dem B e l a c h t e n h i n t e r seinem Rii c k e n a u f g e h a f t e t werden. W i t z und Laune konnen auch wohl b l o B e s P e r -s i f l a g e i n e i n e r f r o h l i c h e n Stunde u n t e r h a l t e n d machen; ab e r dann muB es w e n i g s t e n s u n s c h u l d i g s e y n . I n d i e s e m A u f s a t z e h a t s i c h L u c i a n gegen d i e P i l o s o f e n a l l e s e r l a u b t V e r d r e h u n g und V e r f a l s c h u n g i h r e r L e h r s a t z e , g e f l i s s e n t l i c h e MiBdeutungen, e l e n d e V o l k s s a g e n und Mahrchen, k e i n M i t t e l i s t ihm zu s c h l e c h t , um d i e g r d B t e n und v o r t r e f f l i c h s t e n Manner, s e l b s t e i n e n Py-t h a g o r a s , S o k r a t e s , P l a t o , D e m o k r i t u s , A r i s t o t e l e s , dem S p o t t e i n e s u n g e l e h r t e n L e s e r p d b e l s P r e i s z u geben. Ob das B i B c h e n a t t i s c h e s S a l z , womit a l l e d i e s e S c u r r i l i t a t e n b e s t r e u e t s i n d , und das B e y s p i e l des A r i s t o p h a n e s , d e r s i c h an S o k r a t e s a u f a h n l i c h e A r t . . . v e r s i i n d i g t e , h i n l a n g l i c h s e y , e i n e n s o l c h e n M u t h w i l l e n zu e n t s c h u l d i g e n . . . . " Luc . 1, 394-f. ^ I n den Wolken i i b e r s e t z t Wieland fou-5 &Xc*.Co-i)a.$ (Z.102) m i t „windichten G e s e l l e n " ( Att.Mus. 1 1 , 2 S . 7 8 Z . 1 3 8 ) . „Windichte S c h w a t z e r " und „sophistische S p i t z k o p f e " s i n d f i i r "Wieland, wie b e r e i t s erwahnt, m e t a p h y s i s c h e S p e k u l a n t e n und dem gegen-s t a n d l i c h e n Denken a n d e r w e i t i g v e r f r e m d e t e B e g r i f f s d r e c h s l e r . ( V g l . S . 6 0 , Anm.1). Wie d i e s e i n seinem Werk. a l l g e m e i n m i t dem Typ des p r a g m a t i s c h e n Weisen s o k r a t i s c h e r P r a g u n g k o n t r a s t i e r t werden, so v e r s t a n d man, wie noch z u z e i g e n i s t , A l a z o n und E i r o n a l s Gegentypen. ^He 3 7 , 2 5 1 -74-S o p h i s t e n zum V e r d a c h t , e r w e c k t er den S c h e i n „als o.b.." A r i s t o -phanes b l e i b t an das „Gewimmel des gemeinen Lebens" gebunden, „wo e r d i e b e s t e G e l e g e n h e i t h a t t e , d i e p o b e l h a f t e n SpaBe, A S c h i m p f r e d e n und Zoten...aus d e r Quelle zu s c h o p f e n . Der Ge-gentyp i s t S o k r a t e s , d e r „wie a l l e s e i n e G e i s t e s v e r w a n d t e n " p s e i n e e i g e n t l i c h e B i l d u n g „von i n n e n h e r a u s e r h a l t . " Der wah-re i n n e r e S o k r a t e s muBte dem A r i s t o p h a n e s daher immer e i n „Ge-h e i m n i s und R a t h s e l g e b l i e b e n s e i n . " Denn „um e i n e n s o l c h e n Mann r e c h t zu kennen und z u b e u r t h e i l e n , muB man s e i n G e i s t e s -v e r w a n d t e r s e i n , s i c h i n seinem Umgange g e f a l l e n und d a s , was man am m e i s t e n s c h a t z t und l i e b t , an ihm e r k e n n e n . " 3 Man f i n -d e t h i e r b e s t a t i g t , was oben a n g e d e u t e t war: d i e j e w e i l i g e S e l b s t i d e n t i f i k a t i o n W i e l a n d s m it den „Typen", d i e es zu r e c h t -f e r t i g e n g i l t . Das kann u n t e r Umstanden zu w i d e r s p r i i c h l i c h e n F e h l g r i f f e n f i i h r e n , wie im v o r l i e g e n d e n F a l l , wo i h n d i e empfun-dene G e i s t e s v e r w a n d t s c h a f t v e r l e i t e t , von S o k r a t e s a l s einem 5 6 „langen Mann"^ zu s p r e c h e n , a l s o auch p h y s i s c h e V e r g l e i c h s -punkte m i t s i c h s e l b s t zu p o s t u l i e r e n , d i e e r a n d e r n o r t s im Werk b e i d e r B e s c h r e i b u n g des E r s c h e i n u n g s b i l d e s dann n i c h t 7 w i e d e r f i n d e t . He 37,249 - W i e l a n d s A n s i c h t e n i i b e r das V o l k s i n d h i e r w ie a.o. denkbar u n r o m a n t i s c h . 2He 37,252 5He 37,250 4 M a r t i n i s a g t : „Er i i b e r t r u g . . . s e i n e a u t o b i o g r a p h i s c h e P r o b l e m a t i k i n d i e D a r s t e l l u n g t y p o l o g i s c h e r Denk- und G e f i i h l s p r o z e s s e " Ma 111,978. ^Der Russe K a r a m s i n , d e r Wieland am 2 1 . J u l i 1789 i n Weimar be-s u c h t e i i b e r den D i c h t e r : „Stellt euch e i n e n z i e m l i c h groBen, h a g e r e n und etwas p o c k e n n a r b i g e n Mann v o r . . . . " K a r a m s i n , N.M. Tagebuch e i n e s r u s s i s c h e n R e i s e n d e n . Miinchen: W i n k l e r Vig.,1967 6 7 He 37,252 ,,...denke d i r e i n e n c o r p u l e n t e n , b r e i t s c h u l t r i -gen a l t e n Mann...." o d e r : „...an G e s t a l t . . . w i e man d i e S i l e n e n a b z u b i l d e n p f l e g t . . . . " ( 2 2 , 1 7 2 ) - 7 5 -E i n w e s e n t l i c h e r U n t e r s c h i e d z w i s c h e n A r i s t o p h a n e s und S o k r a t e s i s t d e r des B i l d u n g s n i v e a u s . Das Wesen des S o k r a -t e s s t e l l t s i c h a u f diesem G e b i e t d a r a l s e i n h a r m o n i s c h e r A u s g l e i c h von i n n e r e r N o t w e n d i g k e i t und u m w e l t l i c h e r V e r -p f l i c h t u n g , b e i dem d i e ei g e n e Vervollkommnung d i e E n t -w i c k l u n g a n d e r e r b e d i n g t . M c h t E i g e n l i e b e i s t d e r Beweg-grund s e i n e r L e h r e von der S e l b s t e r k e n n t n i s , sondern das v e r p f l i c h t e n d e G e f i i h l f i i r d i e Harmonie des' Ganzen. A r i s t o p h a n e s dagegen b i l d e t n i c h t s aus s i c h h e r a u s , s o n - \_ d e r n l a B t s i c h von auBeren E i n f l i i s s e n v e r b i l d e n . E i g e n n i i t z i -gem E h r g e i z g i l t es „eine groBe Wette , " s i c h b e i d e r v e r -z e r r e n d e n E n t s t e l l u n g des P a r t i k u l a r e n h e r v o r z u t u n . Wie d i e S o p h i s t e n d i e Kunst l e h r t e n , d i e L e i d e n s c h a f t e n a n d e r e r Menschen zu e r r e g e n , h i n g e g e n S o k r a t e s d i e K u n s t , s e i n e e i -genen zu dampfen, so f r o n t e d i e S c h a l k h e i t des A r i s t o p h a n e s d e r K u n s t , d i e W i r k l i c h k e i t f i i r d i e L e i d e n s c h a f t des P o b e l s zu e n t s t e l l e n , wahrend d i e I r o n i e , d i e V e r s t e l l u n g des So-k r a t e s , d a r a u f a b z i e l t e , das E n t s t e l l t e f i i r e d l e Menschen w i e d e r a u f das r e c h t e MaB z u r i i c k z u f i i h r e n . An d e r I r o n i e s c h e i d e n s i c h d i e G e i s t e r am o f f e n s i c h t -l i c h s t e n : A r i s t o p h a n e s u n t e r h a l t d i e Zu s c h a u e r , S o k r a t e s u n t e r r i c h t e t s e i n e Z u h o r e r . D i e Kunst des A r i s t o p h a n e s l i e g t im A n g r i f f a u f d i e P e r s o n l i c h k e i t . Aus W a h r h e i t s l i e b e f i i h r t S o k r a t e s s e i n e I r o n i e zum v e r d e c k t e n A n g r i f f gegen P r a t e n s i -onen: „Sokrates s a g t e o f t sehr e r n s t h a f t e Dinge mit e i n e r s c h e r z -h a f t e n Wendung und h a t t e s i c h aus d e r I r o n i e , d i e i h n 1He 5 7 , 2 5 2 - 7 6 -b e s o n d e r s gut k l e i d e t e , e i n e A r t von Methode oder Werk-zeug gemacht, das e r nach G e l e g e n h e i t so oder so g e b r a u -chen k o n n t e : b e i dem E i n e n zum U n t e r r i c h t e , b e i einem Andern zum v e r d e c k t e n A n g r i f f e . A r i s t o p h a n e s , d e r h i e v o n g e h o r t oder v i e l l e i c h t b e i G e l e -g e n h e i t s e l b s t etwas davon e r f a h r e n haben mochte, l e g t e ihm d i e s e k a l t b l i i t i g e M a n i e r zu d i s p u t i e r e n , d i e s e v e r -s t e l l t e U n w i s s e n h e i t , d i e , wenn man es mit einem hochge-l e h r t e n A l l w i s s e r und I g n o r a n t e n zu t h u n h a t , z u v i e l e n und o f t h o c h s t b e s c h e r l i c h e n F r a g e n b e r e c h t i g t , f i i r e i n e c a v i l l a t o r i s c h e A r t , dem Andern F a l l e n z u s t e l l e n und mit e i n e r u n r e c h t e n Sache Recht zu b e h a l t e n , a u s . " A r i s t o p h a n e s und d i e S o p h i s t e n waren nach Thomas Manns B e g r i f f s g e b r a u c h R a d i k a l i s t e n , S o k r a t e s e i n I r o n i k e r . W i r heben uns v o r l a u f i g noch e i n W i e l a n d w o r t aus dem Diogenes a u f , das d i e g l e i c h e E i n s t e l l u n g u n s e r e s D i c h t e r s bekundet. Fur W i e l a n d s i n d A r i s t o p h a n e s , v.die S o p h i s t e n , wie auch Ab-d e r i t e n , Schwarmer und E n t h u s i a s t e n A b s t u f u n g e n , S c h a t t i e -2 rungen e i n e r und d e r s e l b e n Typengruppe, d i e i h r e n Gegenpol im E i r o n t y p f i n d e t . A l s Zwe i s e e l e n m e n s c h , oder - um e i n e F o r m u l i e r u n g N i e t z s c h e s zu gebrauchen -, a l s M e h r s e e l e n -mensch, konnte W i e l a n d e i n e r s e i t s g e w i s s e n Neigungen zu d i e s e n n a r r i s c h e n oder s c h w a r m e r i s c h e n Typen d u r c h a u s Raum geben; a n d e r e r s e i t s sah e r s i c h immer w i e d e r g e n o t i g t , s e i n e e i g e n e S t e l l u n g a l s v e r n u n f t b e d i n g t e r I r o n i k e r z u f e s t i g e n , indem e r k i i n s t l e r i s c h d i e A b s u r d i t a t e n u b e r m a B i -ger P r a t e n s i o n e n i r o n i s i e r e n d e n t l a r v t e . So konnte e r s i c h zwar i n d i e Lage des A r i s t o p h a n e s v e r s e t z e n („Mir war 1He 3 7 , 2 5 3 2 V g l . 2 2 , 3 7 8 ^ N i e t z s c h e , F r . J e n s e i t s von Gut  und Bose. 8 . H a u p t s t i i c k . S t u t t g a r t : A.Kroner "Vlg. Bd . 7 6 S . 1 7 4 . - 7 7 -es...darum zu t h u n , wie A r i s t o p h a n e s s e l b s t a l l e r Wahr-s c h e i n l i c h k e i t s i c h d i e Sache gedacht haben nriisse, um d a s , was e r s i c h gegen S o k r a t e s e r l a u b t e , v o r s i c h s e l b s t z u r e c h t f e r t i g e n " ) , doch d i e s e r n i c h t i n d i e des S o k r a t e s . Aus d e r d i c h t e r i s c h e n P e r s p e k t i v e i r o n i s c h e r D i s t a n z kann e r sowohl dem A r i s t o p h a n e s und dem S o k r a t e s z u g l e i c h g e i s t i g naher s t e h e n , a l s d i e b e i d e n a t t i -s c h e n Z e i t g e n o s s e n e i n a n d e r . Aus h i s t o r i s c h e r Perne s i n d s i e ihm g l e i c h nah. Und aus d i e s e r S i c h t mag e r den A r i s t o p h a n e s p e n t s c h u l d i g e n , d e r den S o k r a t e s immer nur „von f e r n e " zu sehen bekam, da e r s e l b s t a l s Zotensammler a u s s c h l i e B l i c h i n den g e s e l l s c h a f t l i c h e n Wiederungen w e i l t e . Aus d e r Gossen-p e r s p e k t i v e nimmt es n i c h t wunder, daB er den S o k r a t e s , d e r a l s I r o n i k e r o f t m i t S o p h i s t e n umzugehen V e r a n l a s s u n g h a t t e , f i i r den r a d i k a l s t e n S o p h i s t e n ^ h i e l t und a l s s o l c h e n i n d i e Wolken hob. So kam e s , daB d e r „Dichter den P h i l o s o p h e n . . . n i c h t i n dem L i c h t e sah noch sehen k o n n t e , w o r i n e r . . . d e r N a c h w e l t e r s c h e i n e n muBte; aber d a z u kbmmt noch, daB e r i h n auch n i c h t i n dem L i c h t e sehen k o n n t e , w o r i n e r einem T h e i l e s e i n e r M i t b u r g e r und Z e i t g e n o s s e n e r s c h i e n . K u r z , e r sah i h n aus einem s c h i e f e n G e s i c h t s p u n k t e , i n einem P a l s c h e n L i c h t e und d a b e i noch mit g e 1 b-s i i c h t i g e n Augen. DaB e r ihm groBes U n r e c h t t h a t , i s t etwas l a n g s t Ausgemachtes und l i e g t am Tage; daB e r ihm n i c h t U n r e c h t t h u n w o l l t e , noch U n r e c h t gethan zu haben g 1 a u b t e, s c h e i n t m i r n i c h t w e n i g e r wahr und i s t wol 1He 37,258 '5He 3 7 , 2 A t t .Mus. I I , 3 S.66 -78-das S t a t t h a f t e s t e , was zu s e i n e r E n t s c h u l d i g u n g g e l t e n d ge-macht werden kann." Immerhin s t e l l t W i e l a n d z u r E n t l a s t u n g des A r i s t o p h a n e s f e s t , und zwar a l i e n E r n s t e s , da.B S o k r a t e s d i e A u f f i i h r u n g d e r Wolken noch um d r e i - b i s v i e r u n d z w a n z i g J a h r e i i b e r l e b t e , p bevor man i h n zum Tode v e r u r t e i l t e . G e r e t t e t , s a g t S e n g l e . Und g e r i o h t e t , muB man h i n z u f i i -gen, g i n g e es h i e r um A r i s t o p h a n e s a l l e i n , n i c h t p r i m a r um den B e g r i f f d e r I r o n i e . Die B e s t a t i g u n g des o b i g e n U n t e r s u -c h u n g s e r g e b n i s s e s , daB m i t d e r R e c h t f e r t i g u n g des S o k r a t e s d u r c h Wieland z u g l e i c h A r i s t o p h a n e s v e r u r t e i l t w i r d , l a B t s i c h anhand e i n e s W i e l a n d w o r t e s aus dem V o r w o r t zum Nach-l a f i des D i o g e n e s von S i n o p e (1770) e r b r i n g e n . Auch d i e T r e n -nung d e r uns w i c h t i g e n B e g r i f f e i n Typen w i r d h i e r w i e d e r vorgenommen: „Es i s t n a m l i c h d e r g e w o h n l i c h e B e g r i f f , den man s i c h . . . von unserm Diogenes z u machen p f l e g t , von d e m j e n i g e n , den w i r aus d i e s e m Werke von ihm bekommen, n i c h t w e n i g e r v e r -s c h i e d e n , a l s d i e Komodie von dem P o s s e n s p i e l , d e r i r o -n i s c h e S o k r a t e s von dem z i i g e l l o s e n A r i s t o p h a n e s . . . und e i n l a u n i g e r S p o t t e r d e r m e n s c h l i c h e n T h o r h e i t e n von. einem s c h m u t z i g e n und u n g e s c h l i f f e n e n M i s a n t h r o p e n u n t e r s c h i e d e n i s t . 1 , 5 He 37,258 He 37,24-2 ^ I n d e r Anwendung des Be g r i f f s , d e r I r o n i e l a B t s i c h W i e l a n d a l s o , w i e e r s i c h t l i c h , von m o r a l a s -t h e t i s c h e n Erwagungen l e i t e n , d i e i h n bestimmen, Menschen nach Typen oder K l a s s e n zu u n t e r s c h e i d e n . Der I r o n i k e r muB s c h o n g u t , e i n K a l o k a g a t h o s s e i n , e i n S c h i i l e r „der G r a z i e n . " D i e s e E i g e n s c h a f t e n machen i h n zum G e g e n f i i B l e r (vgl.9,67) a l l e r R i g o r i s t e n , zu denen auch A r i s t o p h a n e s g e h o r t , den Wieland. V-ubrigens schon 1767 i n d e r E d . p r i n . des Agathon u n t e r A n s p i e l u n g a u f d i e L y s i s t r a t a a l s „asotischen W i t z -l i n g " ( V I I I , 7 ) b e z e i c h n e t . Im J a h r e 1773 b r a c h t e es Wieland s o g a r f e r t i g , i n einem 1 2 - s e i t i g e n A u f s a t z e i i b e r V o l t a i r e n i c h t e i n e i n z i g e s Mai d e r I r o n i e Erwahnung zu t u n . B e i -79-E i n e g l e i c h s c h a r f e , t y p o l o g i s i e r e n d e Trennung d e r Be-g r i f f e , wie d i e z w i s c h e n Komodie und P o s s e n s p i e l , z w i s c h e n dem i r o n i s c h e n S o k r a t e s und dem r a d i k a l e n A r i s t o p h a n e s , nimmt Wi e l a n d i n dem erwahnten A u f s a t z aus dem J a h r e 1775 z w i s c h e n E n t h u s i a s m u s und Schwarmerei v o r . B e i d e s i n d i i b e r das normale MaB hinausgehende „Erhitzungen" d e r S e e l e . D i e s e u n t e r s c h e i -den s i c h v o r a l l e m am Gegenstand i h r e r U b e r b e g e i s t e r u n g , w e l -che l e t z t e r e man zum „Mittelaffekt" - e r nennt es „Mittel-p u n k t " - z w i s c h e n E n t h u s i a s m u s und Schwarmerei e r k l a r e n kann. B e g e i s t e r u n g i s t ihm l e g i t i m e s M i t t e l m a B . UbermaB nach der e i n e n h e i B t S c h w a r m e r e i , UbermaB nach d e r a n d e r n h e i B t E n t h u s i a s m u s . Schwarmerei w i r d v e r u r s a c h t vom T r u g des S c h e i n s , d e r dem Schwarmer „Gegenstande, d i e entweder gar n i c h t i n d e r N a t u r s i n d , oder w e n i g s t e n s das n i c h t s i n d , w o f i i r d i e b e r a u s c h t e 2 S e e l e s i e a n s i e h t , " v o r s p i e g e l t . E n t h u s i a s m u s dagegen i s t e i n e „Uber"-Begeisterung a l s „Wirkung des u n m i t t e l b a r e n An-schauens des Schonen und Guten, Vollkommenen und G o t t l i c h e n a l l e r Bewunderung f i i r das k i i n s t l e r i s c h e Konnen von A r i s t o -phanes und V o l t a i r e i s t n i e von d e r e n I r o n i e d i e Rede. Im G e g e n t e i l . W i e l a n d e r h e b t V o r w u r f e gegen den F r a n z o s e n , d i e denen gegen A r i s t o p h a n e s n i c h t u n a h n l i c h s i n d . I s t V o l t a i r e doch e i n „Schriftsteller, d e r n u r von s e h r Wenigen Gutes und von jedem groBen Mann v o r ihm und neben ihm Boses g e s p r o c h e n h a t . " (36,175) • S e i n e Sophismen, d i e e r f i i r V e r n u n f t s c h l i i s s e , und s e i n e O r a k e l s p r i i c h e , d i e e r f i i r Beweise a u s g i b t , sowie „seine P e r t i g k e i t , B i i c h e r zu c i t i e r e n , d i e er n i e g e l e s e n , und Meinungen zu w i e d e r l e g e n , d i e e r n i e v e r s t a n d e n h a t und zw a n z i g andere Untugenden d i e s e r A r t , machen i h n zu einem v e r f i i h r e r i s c h e n S c h r i f t s t e l l e r f i i r den groBen Haufen, von welchem d i e m e i s t e n n ur zum Z e i t v e r t r e i b e l e s e n ; d i e w e n i g -s t e n h i n g e g e n MuBe, Geduld, V e r s t a n d oder W i s s e n s c h a f t genug haben, zu p r i i f e n , was s i e l e s e n . " (36,176). N i c h t P h i l o s o p h i e , n i c h t d i e L i e b e z u r W a h r h e i t , welche den s o k r a t i s c h e n I r o n i -k e r a u s z e i c h n e t , m o t i v i e r t d i e s e L e u t e , s o n d e r n d e r Egoismus l t p o p u l a r " , beim P d b e l b e l i e b t z u s e i n . 135,137 235,134 -80-i n d e r N a t u r und unserra I n n e r s t e n , i h r e m S p i e g e l . " Der Schwarmer i s t a l s o e i n O p f e r von Tauschungen, von r e i n e x t e r n e n S p i e g e l u n g e n oder V o r s p i e g e l u n g e n , wie A r i s t o p h a n e s i h n e n zum O p f e r f i e l . K e i n Wander, daB W i e l a n d daher auch im A u f s a t z den B e g r i f f des Schwarmers m it d e r V o r s t e l l u n g vom Ex-t r e m i s t e n i n V e r b i n d ung b r i n g t . E r nennt i h n e i n e n „Panatik.er", e i n Wort, das s i c h von fanum = Tempel h e r l e i t e t und den Schwar-mer „einer beso n d e r e n G a t t u n g , " n a m l i c h d e r r e l i g i o s e n , z u o r d -n e t . Von W i e l a n d s eher m o r a l a s t h e t i s c h e n a l s modern i d e o l o g i -schen V o r s t e l l u n g s w e l t war schon d i e Rede gewesen. Uns i n -t e r e s s i e r t j e d o c h v o r a l l e m d i e t y p o l o g i s c h e G e g e n i i b e r s t e l l u n g d e r B e g r i f f e , d a r i i b e r h i n a u s d i e Typen von E x t r e m i s t e n , d i e dem I r o n i k e r t y p p o l a r g e g e n i i b e r s t e h e n . U n s e r e r L i s t e von F r o n -t i s t e n , A b d e r i t e n , S o p h i s t e n , R i g o r i s t e n u.a., d.h. u n s e r e r L i s t e von „Radikalisten," f i i g e n w i r a l s E r g e b n i s u n s e r e r Un-t e r s u c h u n g den des Schwarmers und F a n a t i k e r s h i n z u ( o b g l e i c h u n t e r Umstanden im Wielandwerk d e r Schwarmer dem S o p h i s t e n g e g e n i i b e r t r e t e n kann, wie b e i s p i e l s w e i s e im A g a t h o n ) . Wenn Wi e l a n d v e r g l e i c h e n d B e g r i f f e u n t e r s c h e i d e t , wie i n di e s e m A u f s a t z i i b e r E n t h u s i a s m u s und Sc h w a r m e r e i , dann i s t s e i n e Me-thod e d i e der k o n t r a s t i e r e n d e n G e g e n i i b e r s t e l l u n g , von w e l c h e r i n d i e s e m ganzen l a n g e n K a p i t e l d i r e k t oder i n d i r e k t d i e Rede gewesen i s t . H i e r i s t es d e r E n t h u s i a s t , d e r mit dem Schwar-mer k o n f r o n t i e r t w i r d , wie d e r I r o n i k e r m i t dem R a d i k a l i s t e n , ohne daB Wi e l a n d z w i s c h e n E n t h u s i a s t und I r o n i k e r damit e i n e 35,135 - 8 1 -Kongruenz p o s t u l i e r e n w i l l . Dennoch i s t es a u f s c h l u f i r e i c h , daB es auch vom E n t h u s i a s t e n h e i B t , i n ihm, i n seinem I n n e r s t e n s p i e g e l e s i c h das Vollkommene, das „Gottliche" d e r N a t u r . Es i s t dem E n t h u s i a s t e n a l s o e i g e n , i s t s e i n e A n l a g e , wie dem S o k r a t e s , von dem w i r Wi e l a n d ga auch sagen h o r t e n , e r s c h o p f e s e i n e B i l d u n g aus dem I n n e r n . P a s s e n w i r d i e Hauptpunkte d i e s e s K a p i t e l s noch e i n m a l zusammen, so s t e l l e n w i r f e s t , daB W i e l a n d d i e I r o n i e gegen UbermaB i n s S p i e l f i i h r t und daB s i c h d i e s e A b s t r a k t a b e i ihm aus V o r s t e l l u n g e n von g e w i s s e n Menschentypen h e r l e i t e n . E r u n t e r s c h e i d e t z w i s c h e n d i e s e n wie z w i s c h e n V o r - und W a r n b i l -d e r n . Der Typ, w e l c h e r j e w e i l s a l s V o r b i l d d a r g e s t e l l t w i r d , i s t - w i e w i r h e r a u s g e a r b e i t e t haben -, d e r Typ des E i r o n , des I r o n i k e r s . M i t di e s e m i d e n t i f i z i e r t e s i c h W i e l a n d ge-f i i h l s m a B i g s e l b s t , v o r a l l e m j e d o c h m it dem H a u p t v e r t r e t e r d i e s e s Typs, mit S o k r a t e s . U n t e r d iesem G e f u h l s a t t a c h e m e n t v e r s t e h t e r d i e „Sentimens," von w e l c h e n e r s a g t , s i e b l i e -ben s i c h auch dann g l e i c h , wenn s i c h d i e B e g r i f f e a n d e r t e n . Von d iesem S t a n d p u n k t d e r p e r s o n l i c h e n Zuneigung l e i t e n s i c h b e i W i e l a n d auch d i e G h a r a k t e r r e t t u n g e n im Werk h e r , w e l c h e seinem a u t o b i o g r a p h i s c h e n R e c h t f e r t i g u n g s b e d t i r f n i s Geniige l e i s t e t e n . Zur Z e i t des G e B n e r b r i e f e s vom 7 .November 1763, dem das e i n g a n g s a n g e f i i h r t e Z i t a t vom „Scherz und d e r I r o n i e " e n t -nommen i s t , welche von W i e l a n d ' a l s das „beste M i t t e l gegen d i e A u s s c h w e i f u n g e n " von Schwarmerei und A b e r g l a u b e n b e z e i c h -n e t wurden, s s h r e i b t unser D i c h t e r auch b e r e i t s am Agat h o n, -82-worauf e r im B r i e f e a u s d r i i c k l i c h h i n w e i s t . I n d e r E r s t a u s -gabe d i e s e s Werkes f i n d e t man e i n e i n s p a t e r e n Ausgaben ge-t i l g t e S t e l l e , d i e s i c h m it W i e l a n d s im B r i e f zum A u s d r u c k g e b r a c h t e n „Sentimens" d u r c h a u s d e c k t , wenn e r auch s p a t e r s e i n e B e g r i f f e , wie z.B. i n d e r Abhandlung i i b e r E n t h u s i a s -mus und S c h w a r m e r e i , immer enger a b s t e c k t e , v e r f e i n e r t e und v e r t i e f t e r t y p i s i e r t e . S i e l a u t e t : „Der Oromasdes und A r i m a n i u s d e r a l t e n P e r s e n werden uns n i c h t a l s t o d l i c h e r e P e i n d e v o r g e s t e l l t , a l s es d e r c o -m i s c h e G e i s t , und d e r G e i s t des E n t h u s i a s -m u s s i n d ; und d i e n a t i i r l i c h e A n t i p a t h i e d i e s e r beyden G e i s t e r w i r d d a d u r c h n i c h t w e n i g mehr v e r m e h r t , daB beyde g l e i c h g e n e i g t s i n d , i i b e r d i e Grenzen d e r M a s s i g u n g h i n a u s -z u s c h w e i f e n . Der E n t h u s i a s t i s c h e G e i s t s i e h t a l l e s i n einem s t r e n g e n f e y e r l i c h e n L i c h t ; d e r C o m i -s c h e a l l e s i n einem m i l d e n und l a c h e n d e n ; n i c h t s i s t dem e r s t e n l e i c h t e r a l s so w e i t zu gehen, b i s ihm a l l e s , was S p i e l und S c h e r z h e i B t , v e r d a m m l i c h vorkommt; n i c h t s dem an-d e r n l e i c h t e r , a l s gerade i n d e m j e n i g e n , was j e n e r m i t d e r g r o s s e s t e n E r n s t h a f t i g k e i t b e h a n d e l t , am m e i s t e n S t o f zum S c h e r z e n und Lachen zu f i n d e n . " An d i e s e r P e s t s t e l l u n g i n t e r e s s i e r t n i c h t nur d i e Gegeniiber-s t e l l u n g d e r b e i d e n „Geister" oder G r u n d d i s p o s i t i o n e n , i n d e r d i e v o r l i e g e n d e These b e s t a t i g t w i r d , s o n d e r n e b e n f a l l s d i e im Z i t a t a n g e d e u t e t e E s k a l a t i o n s t h e o r i e , d i e z u r S t e i g e r u n g i n s UbermaB zu f i i h r e n vermag. J e d e n f a l l s h a t t e GeBner d i e e r s t e D a r s t e l l u n g d e r Begeg-nung d e r b e i d e n o p p o n i e r e n d e n „Geister" im Don S y l v i o b e r e i t s a l s z u s t a r k empfunden, w e l l ihm, wie einem „betrachtlichen C M . W i e l a n d , G e s c h i c h t e des Agathon. U n v e r a n d e r t e r Nach-d r u c k d e r E d i t i o n p r i n c e p s ( 1 7 6 7 ) . Hg.Klaus S c h a f e r . B e r -l i n : Akademie V l g . , 1 9 6 1 . S . 3 7 3 -83-T h e i l e des P u b l i c i " a l s Endzweck a n s t o B i g e r s c h i e n , was Wieland ihm im B r i e f a l s e i n M i t t e l zum Zweck zu e r k l a r e n s i c h bemuhte. GeBner m i B d e u t e t e , was W i e l a n d a l s M S c h e r z und I r o n i e " v e r s t a n d e n haben w o l l t e . ADB 1 , 5 - 8 4 -5. Kapitel Musarion: Sanfte Ironie Zweimal gebraucht Wieland den B e g r i f f „Ironie" i n der Musarion, und einmal i n der Widmungsvorrede an C h r i s t i a n F e l i x WeiBe, welche der Prachtausgabe von 1 7 6 9 vorange-s t e l l t wurde. Lie z e i t l i c h spatere Erwahnung der Ironie i n der Vorrede i s t jedoch fiir die Zwecke dieser Untersuchung der Bedeutung nach die erste. Denn was Wieland an dieser S t e l l e zum Aus-druck bringt, worauf er WeiBe und seine Leser besonders h i n -weist, l a u f t f a s t auf eine Begriffsbestimmung der anderen beiden Erwahnungen i n dieser Verserzahlung hinaus. nDiese s o k r a t i s c h e I r o n i e , " sagt er, ,.welche mehr das allzustrenge L i c h t einer die Eigenliebe krankenden oder schwache Augen unertraglichen Wahrheit zu mildern, a l s andern die Scharfe ihres Witzes zu fiihlen zu geben sucht....," s e i nicht nur einer der „Zuge, wodurch Musarion einigen modernen Sophisten und Hierophanten, Leu-ten, welche den Grazien nie geopfert haben, zu ihrem Vor-t h e i l e so unahnlich wird," nein, dieselben Ziige seien auch ..Lineamente" seines eigenen Geistes und Herzens. Wieland i s t , wie er s i c h ausdriickt, „am Bekennen. " Er bekennt, daB i n diesem Gedichte seine Absicht war, „was man sonst von a l i e n S c h r i f t s t e l l e r n sagt, ,daB sie s i c h " s e l b s t , sogar wider ihren Willen, i n ihren Werken abbi l d e n 1 . " Mit Musarion, so bekennt er, wollte er eine getreue Abbildung der Gestalt seines Geistes -85-hi n t e r l a s s e n , die so o f t , „teils aus Bl d d i g k e i t , t e i l s aus Vorsatz miBkannt" worden s e i . Hieraus auf e i n auto-biographisches Rechtfertigungsbediirfnis zu schlieBen, scheint nicht ungerechtfertigt. Bezeichnenderweise iden-t i f i z i e r t er s i c h i n Musarion wieder mit dem Typ des E i -rons, i n diesem F a l l e eine I r o n i k e r i n : „Ihre Philosophie i s t diejenige, nach welcher i c h lebe; ihre Denkart, ihre Grundsatze, ihr Geschmack, ihre Laune sind die meinigen." Wieland f i i h l t e s i c h verkannt. Doch bei a l l e r R e c h t f e r t i gung durch die typisierende Selbstdarstellung i r o n i s c h e r tlberlegenheit i n der Person der Musarion i s t im Bekenntnis auch eine gute Portion erleuchtende Selbsterkenntnis. Sie auBert s i c h i n der S e l b s t i r o n i e des Mehrseelenmenschen Wieland, vermittels welcher er die Heilung von der eigenen Neigung zum UbermaB a l s komische Widerlegung zv;eier Radika li s t e n t y p e n s c h i l d e r t . In diesem Zusammenhang i n t e r e s s i e r t uns die Aufgaben-s t e l l u n g der Ironie, welche nach Wieland eher das a l l z u -strenge L i c h t der Wahrheit zu mildern habe, a l s selbst zu p stechen. Das Argument formuliert er i n der Widmungsvorred a l s Ausspruch, von dem er wohl wuBte, daB er hiermit e i n geflligeltes Wort gepragt hatte: „Die Herren dieser Art blendt oft zu v i e l e s L i c h t , Sie sehn den Wald vor l a u t e r Baumen n i c h t . " 3 _ . ___ . Ma IV,320 Das i s t fiir ihn ,,der Ton der p o l i t e n , sokratischen Philosophie, der sanften, mehr wohlthatigen a l s boshaf ten.. Ironie. " (ADB 1,221). ^Biichmahn, G. Gef l i i g e l t e " Worte. Darmstadt: C.A.Koch's Vlg. 1952. S.224. - j . V g l . M a r t i n i : „Die sprichtwortliche w end ung ,den Wald vor lauter...Baumen. nicht sehen 1 geht auf die Musa r i o n - S t e l l e zurvick."(Ma IV,864). -86-D i e Metapher vom a l l z u s t r e n g e n L i c h t d e r W a h r h e i t , u n e r -t r a g l i c h f i i r „bldde" Augen und daher d u r c h „sokratische" I r o n i e z u m i l d e r n , entnimmt W i e l a n d P l a t o n s " R e p u b l i k . ^ S i e z a h l t zu den m e i s t g e b r a u c h t e n Wendungen im Wielandwerk. A u s d r i i c k l i c h g e b r a u c h t e r s i e i n der Widmungsvorrede an WeiBe noch e i n z w e i t e s M a i , indem e r aus s e i n e r e i g e n e n Psyche z i t i e r t : „Die Mode war i n j e n e n a l t e n Tagen ...Die t i e f e W a h r h e i t g e r n i n B i l d e r n v o r z u t r a g e n ; Und k l i i g l i c h w ie uns d e u c h t ; denn ungebrochnes L i c h t Taugt ganz gewiB f i i r b l d d e Augen n i c h t . D i e W a h r h e i t l a B t s i c h n u r A d e p t e n Gewandlos sehn I n s e i n e r l a n g e n A u s e i n a n d e r s e t z u n g mit der p l a t o n i s c h e n R e p u b l i k im A r i s t i p p l a B t e r S o k r a t e s d i e Metapher von den Hohlengefangenen i n einem D i a l o g mit Glaukon gebrauchen. Sahen d i e s e s i c h p l d t z l i c h g e n o t i g t , den Kopf zu wenden und d i r e k t i n das blendende L i c h t z u b l i c k e n , dann wiirde gerade d i e u n v e r m i n d e r t e H e l l e d e r Wahrheit s i e h i n d e r n , d e r Dinge gewahr zu werden, d e r e n S c h a t t e n i h n e n z u v o r von dem g l e i c h e n L i c h t a u f wahrnehmbare, wenn auch v e r s t e l l t e 2 A r t , an d i e Hohlenwand p r o j i z i e r t worden war. •Die „sokratische" I r o n i e h a t auch h i e r . w i e d e r d i e P u n k t i o h , a u f z u k l a r e n , z u r S e l b s t e r k e n n t n i s z u v e r f i i h r e n , indem s i e a u f h e i t e r e und s a n f t e A r t das g r e l l e UbermaB dampft. Im ganzen G e d i c h t w i e i n d e r P e r s o n d e r M u s a r i o n p a a r t s i c h d e r B e g r i f f s o k r a t i s c h e r I r o n i e noch o f f e n s i c h t -1 B u c h V I und V I I 2 2 4 , 1 5 9 -87-l i c h e r a l s b i s h e r e r l a u t e r t , m i t dem d e r G r a z i e . G e r i c h t e t i s t d i e s e s o k r a t i s c h e I r o n i e d a b e i w i e d e r gegen Typen, ge-gen „Herren d i e s e r A r t , " d i e es zu b e l e h r e n , a u f z u k l a r e n , z u r S e l b s t e r k e n n t n i s zu f i i h r e n und a l s W a r n b i l d e r zu e n t -l a r v e n g i l t . Im G e d i c h t h a n d e l t es s i c h um d i e b e i d e n „Ex-t r e m i s t e n " K l e a n t h , den S t o i k e r , und Theophron, den P y t h a -g o r a e r . V e r m i t t e l s d e r I r o n i e w i r d e i n j u n g e r Schwarmer, P h a n i a s , v o r d i e s e n b e i d e n Extremen „gerettet", i n welche e r z u f a l l e n d r o h t und .zwischen denen e r - wie H e r k u l e s am Scheideweg -, zu wahlen s i c h a n s c h i c k t . „Hinter d e r Maske des P y t h a g o r e e r s Theophron," s a g t E . S t a i g e r , „entdeckt d e r L e s e r den A n w a l t j e n e r E m p f i n d s a r a k e i t , d e r W i e l a n d s e l b s t e i n s t g e h u l d i g t . . . . D e r S t o i k e r K l e a n t h s c h e i n t e i n e r a l t e -r e n Epoche anzugehoren. E r f i i h l t s i c h a l s der erhabene Wei-s e , den Schmerz und Preude n i c h t b e r u h r e n ; und wenn e r a u c h , a l s G r i e c h e , k e i n , g o t t v e r l o b t e r hoher G e i s t ' s e i n kann, so schimmert doch e i n b a r o c k e r P r o t e s t a n t i s m u s i n s e i n e r W e l t -f l u c h t d u r c h . " 2 H i n t e r den Masken, h i n t e r dem „Plitterkram von f a l s c h e n Tugenden und groBen W o r t e r n " ^ d e r b e i d e n R i g o r i s t e n K l e a n t h und Theophron v e r b i r g t s i c h m e n s c h l i c h A l l z u m e n s c h l i c h e s . B e i i h n e n w i d e r s p r i c h t d e r auBere A n s c h e i n - „Gesellen d i e -s e r A r t , an denen n i c h t s a l s M a n t e l , Stab und B a r t S o k r a -t i s c h i s t . . . . " ^ -, dem w i r k l i c h e n i n n e r e n S e i n . S i e w o l l e n s c h e i n e n , was S o k r a t e s i s t und werden s o m i t a u t o m a t i s c h zu _ 3,5 „Musarion," W i e l a n d . V i e r B i b e r a c h e r V o r t r a g e . Wies-baden: I n s e l Vlg.,-1.953. S. 3 7 - ( z i t . S t a i g e r ) . .. 53,34- 4 3 , 4 8 : ' : -88-Gegentypen des sokratischen Ironikers. In diesem Zusammen-hang erinnert man wieder an Agathon (1767), wo es heiBt: „Die Sophisten lehrten die Kunst, die Leidenschaften andrer Menschen zu erregen; Sokrates die Kunst, seine eigene zu dampfen. Jene lehrten, wie man es machen miisse, um weise und tugendhaft zu scheinen; dieser l e h r t e , wie man es sey." Aufgabe der sanf.ten Ironie i s t es, den Charakter f r e i z u l e -gen - und nicht notwendigerweise mit sachlichen Argumenten. An Phanias be s t a t i g t s i c h der bereits z i t i e r t e Spruch des Horaz: dum vi t a n t v i t i a , i n contr a r i a currunt; auch i n ihm wird ein Stuck autobiographischer Problematik sichtbar: das Dilemma zwischen den Extremen, welches einst Wielands eigenes war. Bereits im modischen Athen, wie es heiBt, „wo auch Sokra ten zechten," und das Phanias mit einer ungastlichen Wild-n i s vertauscht, neigte der jungen Mann zu Extremen. Bald g l i c h er dort dem „Komus", bald dem „Amor." Jetzt hat er aus der Wot des Abgebranntseins die Tugend der Enthaltsam-ke i t gemacht: der Wo l l i i s t l i n g i s t fur das Zolibat entflammt Grand seiner Weltflucht i s t Musarion. Sie hatte si c h i n Athen seinem schwarmerisch dithyrambischen Liebeswerben ver sagt, i n welches sich sein bisheriges Verhaltnis einer iiber s i n n l i c h e n Seelenfreundschaft zu i h r p l o t z l i c h verwandelte, nachdem Phanias s ie i n einer Laube, schlafend nach einem Bade belauscht hatte. Musarion, Typ eines sokratischen Eiron, begegnet diesem 1Ed'.prin. Buch I I , Kap.1 -89-neuen UbermaB s e i n e r G e f i i h l e m i t einem „Strom von k a l t e m S p o t t , " denn „diese G e i s t e s a r t kann k e i h e n S c h e r z e r t r a g e n . " Man begegnet h i e r a l s o dem g l e i c h e n Gedanken, den w i r im Agathon a u s g e d r i i c k t f a n d e n : d e r komische G e i s t o p p o n i e r t gegen den E n t h u s i a s m u s , d e r E i r o n t y p gegen d i e R i g o r i s t e n . Man kann s i c h , w ie es d o r t h i e B , k e i n e t o d l i c h e r e n F e i n d e 2 v o r s t e l l e n . Und W i e l a n d , wie man w e i B , s p r i c h t s e l t e n i r g e n d wo von T o d f e i n d s c h a f t . F i i r M u s a r i o n , a l s E i r o n , i s t s o m i t v e r s t a n d l i c h , daB i h r „der f e i e r l i c h e Schwung e r h i t z t e r P h a n t a s i e " d i e L e b e n s g e i -3 s t e r n i e d e r s c h l a g t . S i e h a t t e a l s o g u t e n Grund, P h a n i a s i n d i e s e r G e m i i t s v e r f a s s u n g a b z u w e i s e n , w o r a u f h i n e r wiederum Grund z u haben g l a u b t e , i n s andere E x t r e m f l i e h e n zu s o l l e n und aus einem g e n u B f r e u d i g e n G e s e l l s c h a f t s d a s e i n u n t e r den „kynischen M a n t e l " e i n e s M i s a n t h r o p e n a l a Timon z u k r i e c h e n 'Doch M u s a r i o n g i b t den Freund n i c h t a u f - das i s t das So-k r a t i s c h e an i h r -, s i e f o l g t ihm i n d i e W i l d n i s , wo s i e i h n i n G e s e l l s c h a f t d e r b e i d e n b e s a g t e n „Herren d i e s e r A r t " von „schulgerechten P h i l o s o p h e n " v o r f i n d e t , „Leute, welche den G r a z i e n n i e g e o p f e r t haben", wie es i n d e r Widmungsvorrede an WeiBe h e i B t . Ihnen geht ab, woran es auch dem A r i s t o p h a -nes m a n g e l t e : d i e G r a z i e . P h a n i a s wahnt s i c h - i n A t h e n i s t man vom G e g e n t e i l i i b e r z e u g t -, i n d e r l i c h t e n Sphare p h i l o -s o p h i s c h e r W a h r h e i t g l i i c k l i c h e r a l s i n der G e s e l l s c h a f t „feiler P h r y n e n " , wo e r es nur b i s zum „Opferthier der L u s t " 3,14 V g l . z i t . S t e l l e aus d e r E d . p r l n . , S . 6 6 3 3,14 - 9 0 -gebracht hatte. Hier i n seiner Wildnis denkt er „zu wer-den, was i c h s c h i e n, a l s man mich f i n AthenJ gliick-l i c h nannte." Der Grad menschlichen Gliickl i c h s e i n s i s t also nicht abzulesen am Meinungsmesser der Mitmenschen. G e s e l l -schaftsgliick und innere Zufriedenheit sind durchaus nicht kongruent. E.Staiger betont i n seinem Vortrag i n Biberach aus dem Jahre 1953 Wielands Sinn fi i r G e s e l l i g k e i t : „Weil es nur auf die G e s e l l i g k e i t ankam, gab sich Wieland auch keine Miihe, die Lehren Kleanths und Theophrons mit t r i f -tigen Griinden zu widerlegen. Sie waren f a l s c h fiir ihn, schon weil sie das gute Einvernehmen storten. Man f a l l t nicht durch einen Bart auf, wenn jedermann g l a t t r a s i e r t erscheint. Man be-r e i t e t der Frau des Hauses keine Verlegenheit, indem man s i c h weigert, Bohnen zu essen! Man i s t nicht so undankbar, die Se-l i g k e i t i i b e r i r d i s c h e r Spharen zu preisen, wenn aufmerksame Gastfreundschaft uns i r d i s c h e Paradiese bereitet....Wenn die Vernunft gebieten wiirde, solche Dinge zu verschmahen, so hat-te Wieland eher die Zustandigkeit der Vernunft a l s die Zu-1 l a s s i g k e i t der g e s e l l i g e n Geniisse i n Zweifel gezogen." Es geht urns Schickliche bei Wieland, nicht urns Schicksalhafte. Dennoch s o i l seiner Ansicht nach dem g e s e l l s c h a f t l i c h e n Dasein kein Primat zukommen, wenn man unter Gesellschaft -das Aggre-gat a l l e r Staatsbiirger verstiinde, das auch das Volk samt s e i -nen „niedertrachtigen Leidenschaften" einschlosse, wie er es i n der Widmungsvorrede ausdriickt. Die groBe Masse des Volkes b l e i b t auBerhalb jener Gesellschaft, die Wieland mit seiner Grazienphilosophie ansprach. Die Umerziehung des Phanias zur G e s e l l i g k e i t hat nicht zu-Staiger, S.4-0-4-1 - 9 1 -g l e i c h auch seine Riickkehr i n die Gesellschaft zur Folge. Am Ende wird seine selbstauferlegte Einsamkeit durch Mu-sarions Gegenwart zur anmutigen Zweisamkeit; es geniigt „E i n Nachbar, der Horazens Nachbarn g l e i c h t " fiir das Gliick im Winkel, und Phanias wird, wie es heiBt, „Gliickse-l i g weil e r 1 s w a r , n i c h t weil die Welt es w a h n-t e!" Phanias wird durch Musarions Ironie, was er nur zu sein wahnte. Ihre ironische Pragemethode, die schon s t i l i s -p t i s c h am hohen Prozentsatz der direkten Fragen i n Musarions Sprechrolle erkenntlich i s t , i s t a l l e s andere a l s milieuge-bunden. Was Wieland am Aristophanes riigte: er s e i durch Bin-dung an -ein pobelhaftes M i l i e u nicht nur zur Selbsterkenntnis, a l s vielmehr auch zur Erkenntnis der wahren Natur, des i r o -nischen Wesens des Sokrates, unfahig geblieben, das w i r f t Mu-sarion auch dem Phanias vor: „Wie Phanias? Die Farbe deiner Seelen/ Ist nur der Widerschein der Dinge um dich her?" 3Wah-re Tugend f l i i c h t e t weder ins i n n e r l i c h e , noch ins auBerliche Extrem: „Wozu die AuBenseite/ Von einem Diogen? Wozu ein w i l -der Bart?" Auch die auf Musarions ironische Erotematik folgen-de Induktion i s t i n i h r e r didaktischen .-Tendenz eher stadt-f l i i c h t i g a l s h o f i s c h standesbewuBt o r i e n t i e r t : „Dem Reichem muB die Pracht... -Erst, daB er g l i i c k l i c h sey, beweisen; Der Weise f i i h l t : er i s t ' s ! . . . . Wie l e i c h t vergiBt er da, er, der so v i e l b e s i t z t , DaB sich sein Landhaus nicht auf Marmorsaulen s t i i t z t . . . . Kein Schmeichler-Heer belager seine Tiir, Kein Hof umschimmert ihn!"^ •  13,53 239% 33,17 43,18 - 9 2 -Die Frage i s t jedoch nicht die einzige Methode der Iro-nie Musarions. Als sie mit Phanias zum Hause zuriickkehrt, finden sie dort die beiden „schulgerechten Philosophen" beim Handgemenge vor. Hier b i e t e t s i c h Gelegenheit, Musarions Ta-del im lobenden Ton des Kompliments anzubringen, und zwar, wie es ausdriicklich heiBt, i n einem „schalkhaft sanften Ton der Ironie." Der stoische Kleanth miBdeutet, wie zu erwar-ten, dieses Kompliment und nimmt es „in vollem Ernst" fiir bare Miinze, was ihn wiederum veranlaBt, si c h i n eine schwung-v o l l e Darstellung seiner Philosophie zu versteigen, die be-r e i t s durch ihre H e f t i g k e i t die stoischen Lehren widerlegt. Die Ironisierung der beiden R i g o r i s t e n e r f o l g t vermittels einer Ironie, die s i c h auswirkt wie e i n Katalysator: sie hy-p e r t r o p h i e r t . Unnatiirlich beschleunigtes Wachstum e r z i e l t das Gegenteil des Beabsichtigten, es totet ab. Ahnlich wirkt s i c h Musarions Lob/Tadel an den beiden Warnbildern aus, wel-che s i c h t a t s a c h l i c h a l s Vorbilder gelobt fiihlen, wenn sie e r k l a r t : „Gliickselger Phanias," - der Leser weiB, er i s t es nicht -, „der Preunde s i c h erkoren," - der Leser weiB, sie sind das Gegenteil -, „Von denen schon der Anblick weiser macht!" - der Leser weiB, daB Musarion h i e r eine ironische Pointe p o s i t i v anbringt, die negativ gemeint i s t . Im Einverstandnis mit dem Leser laBt der Dichter Musarion fur Phanias die beiden „schulgerechten Phi-losophen" a l s Warnbilder zeichnen, a l s ASschreckmittel, welche 3,28 -93-dem Beschauer vermittels Schocktherapie dadurch zur Weis-h e i t verhelfen, daB sein gesundes Empfinden durch die Un-s c h i c k l i c h k e i t und Unnatiirlichkeit ihres Betragens von i h r e r „Philosophie" abgese'hres'kt, wird. Auf den ironischen Gebrauch, den Wieland h i e r von den B e g r i f f e n „weise", n W e i -ser" unduWeisheit" macht, wird noch zuruckzukommen sein. Doch KLeanth und Theophron - und das c h a r a k t e r i s i e r t sie -, nehmen die Ironie, den Scherz, w o r t l i c h . Der E f f e k t zeigt s i c h , wie bei der Pflanze, die.durch Uberfiittern ins Kraut schieBt: „Zusehends schwollen sie von selbstbewuBtem Wert " 1 Fragemethode und am B e i s p i e l demonstrierte Lob/Tadel Dia-l e k t i k sind kein Ersatz fiir das Salz i n der Suppe, fiir die erotische S i t u a t i o n . Die andere Erwahnung des B e g r i f f s der Ironie e r f o l g t i n einer solchen S i t u a t i o n , eingebettet zwi-schen zwei vielsagende Imperative Musarions: Nichts T r a g i -sches! und: Kein UbermaB! _ Der ironische Ton hat h i e r also einen Steigerungseffekt. Der Schwarmer s o i l s i c h „warm" schwarmen und s e l b s t ad absur-dum fiihren. Im Agathodamon bed lent s i c h Kaiser Do'mitian be-zeichnenderweise eines i r o n i s c h e n Tones, „um den Schwarmer warm zu machen."(22,130). Zugleich l i e g t i n Musa-rions Verhalten, welches die E i t e l k e i t der Pseudophilosophen bestarkt und s i e ermuntert, s i c h i n den Augen des Phanias selbst zu widerlegen, e i n Musterbeispiel von sokratischer Verstellung vor. In seinem „Demonax" spricht Lucian von , tje-ner beriihmten Ironie, die dem Sokrates eigen war;" von Wie-land i n einer Anmerkung folgendermaBen kommentiert: „Sie be-stand hauptsachlich darin, daB er seine wahre Meinung oder Absicht verbarg, und s i c h unwissend und e i n f a l t i g s t e l l t e , um die S o f i s t e n oder andern ihres Gleichen, gegen welche er s i c h dieser Art von V e r s t e 1.1 u n g aus guten Absich-ten am o f t e r s t e n bediente, desto sicherer und d r e i s t e r . z u machen...."(Luc.Ill,224). Auf ahnliche Art und Weise wird nach Wielands Auslegung Iccius von Horaz i r o n i s i e r t , dessen Ironie. „so l e i c h t an der..Eigenliebe. des Verspotteten h i n -s t r e i f t " , daB „Iccius se l b s t , wenn er's auch f i i h l t e , wenig-stens am b e s t e n t h a t , sich n i c h t s davon anmerken zu lassen." (Hor.Br.1,139)• - 9 4 -Wahrend s i c h Kleanth beim Abendtisch b e t r i n k t , und wah-rend Theophrons Liisternheit von Chloe, dem Madchen Musarions, immer heiBer „angefacht" wird, r e i f t i n Phanias der Ent-schluB, s i c h nicht einem philosophischen Extrem hinzugeben, sondern seine Aufmerksamkeit dem Erotikon Musarion zuzuwen-den, i n der er auch j e t z t noch nicht die sokratische Weisheit der MaBigung erkannt hat. Nachts s c h l e i c h t er auf ihr Zimmer, wo er s i c h wie ein zwar von der Misogynie Bekehrter, dabei aber von der Neigung zu Extremen durchaus noch nicht Geheil-t e r , unschicklich und ungeschickt au f f i i h r t . Er bestiirmt Mu-sarion - der „Weisheit Reiz" aus ihrem schonen Munde beim An-b l i c k ihres „jugendlich geblahten Busens" uneingedenk -, mit stiirmischem Liebeswerben und droht, s i c h umzubringen, wenn sie ihn nicht erhort. uNichts Tragisches, mein Lieber!", warnt Musarion den E i i c k f a l l i g e n . Denn Phanias i s t von der E i n s i c h t noch ein e r k l e c k l i c h e s Stiick entfernt. Und er gesteht i h r , er habe i n jener ungliicksel igen Stunde, a l s er ihre Liebe zu-riickwies, mit liebevollem Herzen der Liebe g e l a s t e r t , weil er fur I r o n i e h i e l t , was sie sagte. Er war von eigenem Gram geblendet, wie "Kleanth und Theophron von ihrem iiberheiz-ten Wertgefiihl. Der Mangel an Selbsterkenntnis l i e B ihn auch Musarions Absicht verkennen. Mangel an Yerstandnis der Gesamt-s i t u a t i o n , i n welcher die Ironie eingebettet i s t und deren Er-kennen der Trennung von Schein und Sein vorausgeht, hinderte Phanias, zwischen Ernstgemeintern und Ironie zu unterscheiden „und h i e l t f i i r Ironie,/Was du mir sagtest...." DaB er i n n e r l i c h noch nicht ausgeglichen i s t , noch immer 3,44 - 9 5 -das gelassene MittelmaB eines heiteren und sanften Gefiihls-lebens nicht e r r e i c h t hat, beweist die Vehemenz, mit wel-cher er nun die beiden „Freunde" a l s ins Possenspiel gehoren-de Pseudo-Sokratesse v e f w i r f t , so daB Musarion fiir sie p l a -dieren muB: „Kein UebermaB, me i n Preund, ich b i t t e sehr! -Du schatztest sie vordem vermuthlich mehr, Jetzt weniger, a l s sie v i e l l e i c h t verdienen. Die S t ellung der Ironie zwischen Anspielungen auf Tragik und UbermaB i s t an s i c h schon bezeichnend fiir Wielands gedank-l i c h e Einordnung des B e g r i f f s . Kierkegaard bezeichnete die 2 Ironie a l s den „Standpunkt" des Sokrates. Auch i n diesem Werk wird die Ironie zum Standpunkt: fiir Wielands Musarion zum Standpunkt zwischen den Extremen, wobei man unter Stand-punkt einmal die Methode der Stellungnahme, einmal die Per-spektive des Gesichtspunktes zu verstehen hat. Damit diirfte d e f i n i e r t sein, was eingangs aus der Erwahnung des B e g r i f f s i n der Widmungsvorrede an WeiBe schon vorausgedeutet wurde: Ironie a l s Methode und Ironie a l s Gesichtswinkel, von wel-chem Standpunkt s i c h die Dinge im rechten L i c h t , aufklarend und g l e i c h z e i t i g abdampfend, d a r s t e l l e n lassen. Wie an der E i n s t e l l u n g des Aristophanes zu Sokrates demonstriert werden konnte, war Wieland der Ansicht, man konne sich von einer Person oder Sache einen falschen B e g r i f f , eine falsche Vor-s t e l l u n g machen, wenn man diese von einem „schiefen Gesichts-punkt" sahe. Deshalb schreibt er auch einmal i n Schach Lolo: „Der wahre Seher/Ist, der sich auf den rechten Standpunkt 13,48 2Kierkegaard, S.245 - 9 6 -s t e l l t . *'1 W i e l a n d g e b r a u c h t das Wort I r o n i e j e d e n f a l l s i n d i e s e m S i n n e , o b g l e i c h d i e i r o n i s c h e W i d e r l e g u n g d e r s c h i m a r i s c h e n p V o r s t e l l u n g e n e i n e r P e r s o n b e i ihm auch i n Form e i n e r Ge-barde oder Geste v o r s i c h gehen kann, wie im e r s t e n K a p i t e l erwahnt wurde. Zu d e r i n G e s t a l t d e r Gebarde z u t a g e t r e t e n -den I r o n i e g e h o r t das i n T i r n o k l e a erwahnte L a c h e l n . Von d i e -s e r I r o n i e des M i e n e n s p i e l s f i n d e t man nun i n M u s a r i o n e i n e w e i t e r e A b a r t i n der „Augenironie,"^ zu d e r s i c h i n diesem b e k e n n t n i s h a f t e n L e h r g e d i c h t d i e neue E r s c h e i n u n g s f o r m d e r i r o n i s c h e n Geste g e s e l l t , und zwar a l s „Busenironie." D i e s e w o r t - aber n i c h t g e g e n s t a n d s l o s e n oder gar b i l d a r m e n Formen d e r I r o n i e werden zwar vom D i c h t e r n i c h t a u s d r i i c k l i c h u n t e r Verwendung des B e g r i f f e s a l s s o l c h e b e z e i c h n e t , doch v e r m i t -t e l t s i e e r s t e n s im Werk s e l b s t wie auch beim L e s e r das Emp-f i n d e n „einer" I r o n i e , e i n e r i r o n i s c h e n A b s i c h t , und z w e i -t e n s miissen s i e v o r g r e i f e n d b e r e i t s an d i e s e r S t e l l e Erwah-nung f i n d e n , da d i e s e z w e i E r s c h e i n u n g s f o r m e n d e r I r o n i e im engen Zusammenhang a u f t r e t e n m i t einem E i r o n t y p , e i n e r P e r -s o n i f i z i e r u n g von L i e b e und I r o n i e , dem im Wielandwerk f a s t d i e A l l g e w a l t e i n e r S c h i c k s a l s m a c h t zukommt: Amor. I r o n i s c h e Gebarden, wie d i e des M i e n e n s p i e l s , und i r o n i s c h e G e s t e n , wie d i e „ B u s e n i r o n i e d e r M u s a r i o n , z i e l e n wie d i e _ _ _ . 10,285 3,51 ^ I n d e r k u r z nach M u s a r i o n e n t s t a n d e n e n Ge-s c h i c h t e von Koxkox.und K i k e q u e t z e l (1770) w i r d d i e A u g e n i r o -n i e f o l g e n d e r m a B e n b e s c h r i e b e n : „Aber, daB e i n b l o B e r B l i c k z u w e i l e n h i n l a n g l i c h s e y , aus einem w e i s e n Mann e i n e n Gecken, aus einem M a s i i l h i m e i n e n Mann und aus einem..Bruder L u t z e e i n e n Pr++p zu machen, - das s i n d bekannte W a h r h e i t e n . " ( 2 1 , 2 7 6 ) . M i t B u s e n i r o n i e i s t e i n m a l das e i n d e u t i g d o p p e l s i n n i g e S p i e l g e m e i nt, das W i e l a n d m i t dem Wort „Sphare" t r e i b t , w e l c h e s e r n i c h t n u r a u f d i e K u g e l f o r m d e r p y t h a g o r a i s c h e n H i m m e l s k o r p e r , s o n d e r n v o r a l l e m auch a u f d i e w e i b l i c h e n Eundungen bezogen - 9 7 -e r o t e m a t i s c h e Fragemethode a u f koraische W i d e r l e g u n g ab, indem s i e s i c h d e r V e r s t e l l u n g b e d i e n e n . Zum B e i s p i e l l a B t W i e l a n d s e i n e n Diogenes e i n m a l f o l g e n d e E p i s o d e s c h i l d e r n : „Ich w i -d e r l e g t e e i n s t m a l s e i n e n S o p h i s t e n , d e r d i e Bewegung aus d e r Welt h i n a u s d e m o n s t r i r t e , indem i c h v o r den Augen des B a r r e n 2 a u f und ab g i n g . " Das i s t e i n thematischer H a u p t s a t z , d e r E i n -b l i c k i n das S c h a f f e n s p r i n z i p gewahrt. H a t t e es doch W i e l a n d b e r e i t s im V o r b e r i c h t des A gathon jedermann w i s s e n l a s s e n : „Agathon w i d e r l e g t den H i p p i a s beynahe a u f d i e n e h m l i c h e A r t wie Diogenes den S o p h i s t e n , w e l c h e r l a u g n e t e , daB e i n e Bewe-gung s e y : Diogenes l i e B den S o p h i s t e n schwazen, so l a n g e r w o l l t e ; und da e r f e r t i g war, begriugte e r s i c h v o r s e i n e n Augen ganz g e l a s s e n a u f und ab zu gehen. D i e s e s war u n s t r e i -t i g d i e e i n z i g e W i d e r l e g u n g , d i e e r v e r d i e n t e . " ^ Wahrend der I r o n i s i e r t e aus dem Schweigen des Diogenes a u f Zustimmung s c h l i e B e n kann, entpuppt s i c h d i e s e W o r t l o s i g k e i t a l s V e r s t e l l u n g , denn s e i n e Bewegung d e m o n s t r i e r t k o n k r e t das G e g e n t e i l des vom S o p h i s t e n p h i l o s o p h i s c h A b s t r a h i e r t e n . B e o b a c h t e r und L e s e r empfinden d i e schweigende Geste a l s i r o -n i s c h . E i n e Form d e r im Wielandwerk a u f t r e t e n d e n I r o n i e be-s t e h t a l s o i n d e r K o n f r o n t a t i o n a b s t r a k t e r B e g r i f f e m i t w i s s e n w i l l ( v g l . h i e r z u 5,22; 3,25; 3,4-8; 3,50); und zum an-d e r n d i e W i d e r l e g u n g p a t h e t i s c h e r P h r a s e n aus d e r p y t h a g o -r a i s c h e n P h i l o s o p h i e d u r c h d i e a n g e b l i c h u n b e a b s i c h t i g t e E n t h i i l l u n g w e i b l i c h e r „Spharen" : „Belustigt an dem hohen Schwung,/Den u n s e r D o c t o r nahm,.. s t e l l t s i c h d i e s c h l a u e Scho-n e , / A l s ob v o r H o r e r s l u s t und vor'Bewunderung/Ihr Busen s i c h i n s e i n e n F e s s e l n dehne./Zum U n g l i i c k f i i r den Mann,., der l a u t e r Wunder s p r i c h t . . . . " ( 3 , 3 3 ) • 2 Den W i e l a n d . n a c h M a r t i n i b e i P i e r r e B a y l e f a n d . Ma 1,893 5 E d . p r i n . , S . 5 " ' - 9 8 -k o n k r e t e n V o r s t e l l u n g e n , d i e i n k o m i s c h e r W i d e r l e g u n g d e r e n G e g e n t e i l a u s d r i i c k e n . Im F a l l e M u s a r i o n s g e s c h i e h t das m i t w e i b l i c h e r Anmut und Charme, d i e n i c h t s d e s t o w e n i g e r i r o n i s c h gemeint i s t : es g e s c h i e h t mit G r a z i e . S e l t e n h a t s i c h e i n A u t o r o f f e n t l i c h v o r b e h a l t l o s e r mit den Beweggriinden, A b s i c h t e n und Methoden, mit d e r P s y c h o -l o g i e und P h i l o s o p h i e e i n e s s e i n e r Geschopfe i d e n t i f i z i e r t , a l s W i e l a n d m i t M u s a r i o n s c h a r a k t e r b e d i n g t e r , p a d a g o g i s c h e r L e b e n s w e i s h e i t s o k r a t i s c h - i r o n i s c h e r Pragung. - 9 9 -6 . K a p i t e l An Sophie von LaEoche: Peine Ironie a l s S t i l m i t t e l Die Ironie s e i seine L i e b l i n g s s t i l f i g u r , betont Wieland i n einem B r i e f vom 17«November 1767 an seine ehemalige Ver-lobte, Sophie, j e t z i g e Frau von LaRoche, und er bedankt'sich fiir das Lob, das sie i n ihrem l e t z t e n B r i e f e seiner Musarion spend ete: „Savez vous, ma cousine, que je suis enchante du ton de Votre derniere l e t t r e ? - V o i l a une apostrophe, qui a l ' a i r tant s o i t peu f l a t t e u r - mais n'y f i e z Vous pas - Vous m' avez d i t du bien de Musarion, et i l se pourroit f o r t bien que l a s a t i s f a c t i o n que o'en a i eu, y a i t sa part a u s s i . Les louanges que Vous donnez a ma b e l l e grecque sont d'au-tant plus p e r s u a s i f s , parceque Vous etes donee naturellement d'une honnete po r t i o n d 1 i n d i f f e r e n c e pour l e charme de l a poesie, et parceque Vous n'aimez pas infiniment 1' I r o -n i e , qui, je l'avoue est ma figure f a v o r i t e , et pour l a -quelle <je me f l a t t e d'avoir quelque t a l e n t . C'est un talent assez dangereux, i l est v r a i ; heureusement l a nature m'a doue d'un coeur bon et honnete; ma misantropie n'est que f a c t i c e ; j'aime naturellement l'humanite et l e s hommes (ce qui pourtant f a i t deux sortes d'amour) et s i j'aime aussi a r a i l l e r sur l e s defauts de 1'une et l e s f o i b l e s s e s des autres, c'est ordinairement avec douceur et dans 1'inten-t i o n de leur d i r e en plaisantant des v e r i t e s u t i l e s , et qu'on n'ose quelquefois d i r e directement. E n f i n , <je Vous trouve bien aimable, ma chere cousine, d'etre passablement contente de ce que je s u i s t e l que Vous me voyez." Im A p r i l 1756 hatte Ereund Zimmermann der Johanna Grey ein 1CM.Wielands B r i e f e an Sophie von LaEoche. Hg.F.Horn. Ber-l i n : E.H.G.Christiani Vlg. , 1820.-S-.75 - Die. Ironie wird hier ausdriicklich mit Bezug..auf Musarion erwahnt und nicht auf Aga-thon oder Don S y l v i o , wie man aus dem Zusammenhang meinen konnte, i n dem die gleiche S t e l l e bei M a r t i n i z i t i e r t wird. (Ma 1 , 9 4 - 0 ) . -100-dermaBen ekstatisches B r i e f l o b ausgesprochen, daB Wieland glauben konnte, es handle sich nur um „eine Ironie." Das Lob, welches Sophie hingegen seiner schonen Griechin Musa-r i o n z u t e i l werden laBt, findet er umso iiberzeugender, a l s er weiB, daB Sophie die Ironie nicht sehr schatzt. Und so bedankt er s i c h mit dem ironischen Kompliment bei der scho-nen Base, daB i n Anbetracht i h r e r naturgegebenen G l e i c h g i i l -t i g k e i t gegen die Poesie im allgemeinen, und i h r e r Abneigung gegen die Ironie insbesondere, an der A u f r i c h t i g k e i t ihres Lobes nicht gezweifelt werden kdnne. Denn fiir das Gedicht, die T i t e l f i g u r und ihren Dichter g i l t gleichermaBen, daB die Ironie fiir s i e nicht nur stilisbische Zugabe, sondern Geistes-haltung, wie auch „Lineamente des Herzens" i s t . So kann dann auch nicht iiberraschen, daB Poesie und Ironie im B r i e f im gleichen Gedankengang erwahnt werden. Wenn daraus an s i c h noch nicht auf Gleichsetzung der B e g r i f f e geschlossen werden s o l i , so lieBfen s i c h die beiden doch miihelos a l s Gestaltungs-p r i n z i p i e n der Musarion erkennen. Die Griechin i s t ein E i r o n . Wieland zeichnet i n i h r einen weiblich-jugendlichen Reprasen-tanten der sokratischen Denkart, um damit desto wirkungsvoller die Ironie i n den Dienst der Grazien s t e l l e n zu konnen. Denn: Ironie im Dienste der Grazien, so d e f i n i e r t s i c h f i i r den Dich-ter der Musarion die Poesie. Wie schon friiher, so zieht Wieland auch im B r i e f an Sophie eine klare Trennungslinie zwischen den Typen. Sophie s o l i wissen, daB seine Vorliebe fiir die Ironie aus einer Art von Menschenliebe entspringt, die es seinem guten Herzen ermog--101-l i c h t , Fehler und Schwachen der Menschen mit der Absicht zu verspotten, ihnen scherzenderweise n i i t z l i c h e Wahrheit en zu sagen, ohne selbst ins Extrem der Misanthropie abzugleiten. Denn Ra d i k a l i s t e n sind keine Ironiker. Den einen erkennt man an den schlechten Umgangsformen, den andern am „feinen Ton." Schon im Friihwerk f o l g e r t Wieland von der Gesittung auf die Gesinnung. In einer S t r e i t s c h r i f t aus dem Jahre 1 7 5 5 , seiner Ankiind igung einer Dunciade fiir die Deutschen, t e i l t Wieland die Gottschedianer ,,fuglich i n d r e i Classen" ein; Gottsched 2 wird dabei a l s „Antichrist des Witzes" eingestuft. Die l e t z te der d r e i Klassen von „Dunsen" zeichnet s i c h besonders da-durch aus, daB die „keinen Finger zur Beforderung des Dings, das man Geschmack nennt," riihren: ttSie spotten auf eine sehr alberne Art (denn wie s o l l t e n diese Herren mit der I r o n i e umgehen konnen?) der Be-miihungen einiger Philosophen i n diesem F e l d e . " 3 In seiner Luciamibersetzung i s t die Rede von nFeinheit der K r i t i k und Ironie" (Luc.I,428). Von Lucian heiBt es weiter, er bediene s i c h der „feinsten Schlauheit der Ironie" (Luc. 1 , 4 5 4 ) . Der Hetare L a i s im A r i s t i p p sind die „feinsten Wen-dungen der scherzenden oder nur l e i c h t ritzenden Ironie" ge-l a u f i g , im Gegensatz zum „Fleisch zerreifienden Sarkasmus" (22,106). Fiir Sokrates c h a r a k t e r i s t i s c h sind „fein i r o n i -sche Komplimente"(AM IV,2 S.114), „sokratisch-attische Fein-h e i t und Ironie" (24 , 2 7 3 ) , die „feine Schalkheit einer allenthalben durchschimmernden Ironie" (23,265) und die „feinen, i r o n i s c h , scherzhaften'Wendungen" ( C i c . I V , 3 3 l ) seines Tones. Vgl. hierzu auch 10 , 1 2 2 : „Die Laune holt zur f e i n s t e n Ironie -Den S t o f f vom - Vorgebirg der Nasen." 2 l i e 40 , 5 9 3 ebd. S . 5 8 3 -102-Wielands Typendenken gibt sich auch h i e r wieder kla r zu erkennen. Er trennt i n zwei verschiedene Lager; i n dem einen befinden s i c h die um den Geschmack bemiihten „Philosophen", im andern die sophistischen Gottschedianer. Ironie i s t die verfeinerte Methode der ersteren, alberner Spott die der Gottschedianer. Sokratische Weise - a l s solche s o l l e n ver-standlicherweise die Schweizer und mit ihnen der Autor er-scheinen -, und ihre L eipziger Gegner werden nach der Metho-de - des sachsischen L u s t s p i e l s a l s Tugendtypen unterschieden. Hier b e i erscheint Mangel an gutem Geschmack a l s grobianische Untugend, a l s s i t t l i c h e Unzulanglichkeit. Und wenn Wieland spater im Alterswerk den a l s „Eiron bekannten" Sokrates i n Schutz nimmt, dann laBt er keinen Zweifel daran, was er un-ter einem E i r o n verstanden haben w i l l : Epstens i s t fiir ihn ein E i r o n nein solcher, dessen Charakter Ironie i s t , " v und zweitens schlieBt der B e g r i f f die Vorstellung eines „loibo-roimenos," griechisch fiir „Grobian," aus.^" Der feine Spott der Ironie, die Waffe des sokratischen Wei-sen, r i c h t e t s i c h , wie wir horten, vornehmlich gegen die „albernen Lobredner" sophistischer Pragung (Luc.VI, 1 2 5 ) . Auch Cicero „siegte durch feinen Spott" (Hor.Sat.I,3 0 2 ). Lu-cian versteckt bisweilen den ..feinen Spott der Ironie" unter einer plumpen Maske (Luc.V,24-5) ; es heiBt auch von ihm, er spotte „auf verdeckte A r t " (Luc. 1 ,74-). Komplementar zueinan-der verhalten s i c h die ironische Induktion des Sokrates und dessen „fein spottende Pragen" (AM 111 ,1 S.14-1). Offensicht-l i c h verbindet Wieland mit dem B e g r i f f der Ironie das A t t r i -but der Feinheit und die Absicht l e i c h t e n Spottens. Vgl. h i e r -zu auch folgende S t e l l e n : Cic.IV , 3 4 - 5 ; Hor .Br. 1,14-3 ; 2 2 , 5 8 . Auch die Qualitat eines dichterischen Werkes wird von Wieland gelegentlich von dem Gesichtspunkt der Ironie dieser Art be-wertet. Lucians Aufsatz „Von der A s t r o l o g i e " wird von.ihm z.B. mit der nachfolgenden Begriindung yerworfen, er habe „nichts i n diesem Aufsatze ausspiiren konnen, das auch nur den l e i s e s t e n Geschmack yon.Laune, Witz oder Ironie hatte"(Luc.V,2 3 0 ) . 2AM IV, 1 S . l 2 9 f "524-,356 ' 4AM IV, 1 S . 1 3 0 -- 1 0 3 -A u f f a l l i g i s t bei jeder Erwahnung der Ironie A s s o z i a t i o n von Gefiihlen - „Sentimens" hatte der Dichter sie i n dem B r i e f an GeBner vom 7«Nov. 1763 genannt -, die bei der Wandelbar-ke i t seines Geistes und seiner „Metaphysik" i n i h r e r Konstanz iiberraschen. Denn diese Sentimehs sind durchaus mit seinen moralpadagogischen Absichten, von denen im vorliegenden B r i e f an Sophie i n d i r e k t die Rede i s t , i d e n t i s c h . Die Kongruenz er-h e l l t e schon eine AuBerung aus dem B r i e f an Zimmermann vom „12. und 14.Juni 1756": „Wenn unsre Moralische s c h r i f t e n nicht unsre Sentimens sind, so werden sie auch bei andern schwehrl. Sentimens wer-den. Und wozu s o l l e n sie dann nutzen a l s dem Krempler? Wir konnen einem andern nichts nutzen, wofern wir nicht den Weg zu seinem Herzen finden, und dies geschieht wenn wir ihn sym-pathetisch oder wenn Sie wollen, magnetisch machen konnen; S o i l er aber m i t u n s empfinden, so miissen wir j a vorher selbst empfinden." Nicht nur i n seiner empfindsamen Zeit i n der Schweiz griinde-ten si c h seine moralpadagogischen Intentionen auf das seelen-verwandte Gefiihl bei Lehrer und Schtiler. Bestrebungen, Gefiihl und Vernunft miteinander zu verbinden, h i e l t e n bei ihm be-'-kanntlich an bis ins Aiterwerk. Und wie der Mehrseelenmensch Wieland sich b e e i l t , Sophie zu versichern, die Natur habe ihm zu dem gefahrlichen Talent der Ironie auch ein gutes Herz ge-geben - das deckt s i c h wieder mit seiner Vorstellung von So-krates -, und wie er seinen Hang zur Ironie durch die gute Absicht, der sie diene, r e c h t f e r t i g t , 1 s 0 f o l g t er dem g l e i -„...dans l ' i n t e n t i o n de leur 'dire en plaisantant des v e r i -tes utiles,..."S.99, Anm.1 -104-chen Gedankengang i n den U n t e r r e d u n g e n mit dem P f a r r e r (1775), wo e r b e t e u e r t , s i c h d e r I r o n i e i n k e i n e r s c h l i m -mern A b s i c h t b e d i e n t zu haben, „als i n w e l c h e r S o k r a t e s ehemals u n t e r den A t h e n e r n ( d i e i h n g r o B t e n t h e i l s n i c h t b e s s e r v e r s t a n d e n a l s mich d i e Deutschen) das N a m l i c h e t h a t . " 2 D i e d e u t s c h e E m p f i n d s a m k e i t i d e a l i s i e r t e von K l o p s t o c k b i s L a v a t e r das vom m o r a l i s c h e n G e f u h l bestimmte I n d i v i d u u m , und z a h l r e i c h e B e t e u e r u n g e n W i e l a n d s i n Werk und B r i e f w e c h s e l b e w e i s e n , daB e r t r o t z a l l e r N eigung z u r s o k r a t i s c h e n I r o -n i e - g e l e g e n t l i c h wohl auch z u r a r i s t o p h a n i s c h e n Komik -, an s o l c h e n Empfindungen f e s t h i e l t . Das m o r a l i s c h e G e f u h l um-s c h r i e b e r des o f t e r e n m it d e r sogenannten „inneren Stimme," dem s o k r a t i s c h e n Damon, von ihm nach d e r v o r h e r r s c h e n d e n Sprachmode auch a l s „Genius" b e z e i c h n e t , e n d l i c h m it dem „deus i n n o b i s " , d e r 1799 dem Agathodamon a l s Mo t t o v o r a n -g e s t e l l t w i r d . M i t s e i n e r B e r u f u n g a u f das „coeur bon e t honn e t e " q u a l i f i z i e r t e r s i c h v o r S o p h i e mit e i n e r E r k l a r u n g a l s I r o n i k e r , d i e sinngemaB den f r u h a u f k l a i r e r i s c h e n Grund-s a t z e n Rabeners f i i r den S a t i r i k e r e n t s p r e c h e n . Im V o r b e r i ' c h t zu s e i n e r Sammlung Vom MiBbrauche d e r S a t i r e h a t t e G.W.Rabe-— — Wobei e r s i c h e i n e n A b s a t z z u v o r des t y p o l o g i s i e r e n d e n V e r -g l e i c h s m i t V o l t a i r e n i c h t e n t h a l t e n k o n n t e , d e r eben nach W i e l a n d s V o r s t e l l u n g k e i n s o k r a t i s c h e r I r o n i k e r s e i n k o n n t e , w e i l e r , „der S p o t t e r V o l t a i r e , " w ie e r . d e n P f a r r e r g e n i i B l i c h f e s t s t e l l e n l a B t , d i e P e r k e l e i e n i n d e r B i b e l „bei j e d e r Ge-l e g e n h e i t ~ z u c i t i r e n p f l e g t , " und zwar -. h i e r i n b e s t e h t d e r U n t e r s c h i e d - „in bdser A b s i c h t . " - An S o p h i e h a t t e e r g e s c h r i e -ben: „Mais j e f a i s une grande d i s t i n c t i o n e n t r e ce meme p e r s i -f l a g e (dont l e " g r a n d V o l t a i r e lui-meme, n ' e s t pas t o u t a f a i t l i b r e ) e t c e t t e p h i l o s o p h i e v r a i m e n t s o c r a t i q u e , q u i demasque l e s f a u s s e s v e r t u s . . . " H o r n , S.62 - V g l . S . 7 8 Anm.1 2 3 6 , 2 1 6 -105-ner--:gef ordert: „Wer den Namen eines Satirenschreibers verdienen w i l l , dessen Herz muB r e d l i c h sein. Er muB die Tugend, die er andre l e h r t , fiir den einzigen Grund des wahren Gliicks h a l -ten....Er l i e b e t seine Mitbiirger a u f r i c h t i g . Ist dieser l a s t e r h a f t , so l i e b t er den Mitbiirger doch und verabscheut den Lasterhaften. Die Laster wird er tadeln ohne der ofent-l i c h e n Beschimpfung die Person desgenigen auszustellen, wel-cher l a s t e r h a f t i s t und noch tugendhaft werden kann....Er muB die Welt und das ganze Herz der Menschen, aber vor a l i e n Dingen muB er sich selbst kennen. Er muB l i e b r e i c h sein, wenn er b i t t e r i s t . . . . M i t einem Worte, er muB ein recht-A schaffener Mann sein! " Und so wie Wieland der LaRoche im Jahre 1767 die von der Wahrheit abweichende und doch gerade der Ironie unentbehr-l i c h e Verstellung a l s Verkehrsmittel n i i t z l i c h e r Wahrheiten schmackhaft macht, „qu'on n'ose quelquefois d i r e d i r e c t -ment," so d e f i n i e r t er seinen Lesern spater die Horazische Ironie: „Diese Art von Ironie, die man an unserm Autor schon so gewohnt seyn muB, i s t immer die bequemste Wendung i n s o l -chen F a l l e n . Man kann andern auf eine anstandige Art die auf-f a l l e n d s t e n Dinge sagen, sobald man sie s i c h s elbst zu sagen p scheint." Die Verstellung auBert s i c h h i e r a l s S e l b s t i r o n i e , wiederum bedingt durch Selbsterkenntnis und getragen vom Be-streben der S e l b s t i d e n t i f i k a t i o n mit den Ironikern der Vergan genheit: „Um einen S c h r i f t s t e l l e r recht zu verstehen, muB man ihn durch sic h selbst auslegen. Horaz, als ein achter Jiinger der Sokratischen und A r i s t i p p i s c h e n Schule, kannte, schatzte und Deutsche N a t i o n a l - L i t t e r a t u r . Hg.Joseph Kiirschner. Stuttgart Union Deutsche Vlgsges .Bd .4-4, S..6-7 (zit.KDNL) 2Hor. Br. 11,526 5 V g l . Barthel, S.55 -106-t r i e b keine andre Philosophie, a l s die, welche s i c h auf die Kunst zu l e b e n und zu genieBen einschrankt. Was iiber iins i s t , dachte er, geht uns nichts an....Es i s t also aber-mals I r o n i e , wenn er sic h s t e l l t , a l s ob er den Iccius wegen seinem Vorwitz nach dem W i e und W a r u m der Korperwelt und i h r e r innern Oekonomie so sehr bewundre. Hatte Iccius i n diesen Wissenschaften w i r k l i c h etwas gethan, das der Rede gewesen ware, so war' es ein andres;....Allein, a l -l e r Wahrscheinlichkeit nach, war mehr E i t e l k e i t und Wind-machrey a l s R e a l i t a t i n seinen erhabenen Studien, und so hatte Horaz eine doppelte Ursache seiner zu spptten...." Und zu dem Thema S e l b s t i d e n t i f i k a t i o n : „Es war auch i n diesem Stiicke vor 1800 Jahren i n Rom gerade wie-bey uns und - allenthalben. Horaz hatte einen groBen Ruf, aber wenig l i t t e r a r i s c h e Preunde. Seinen Namen kannte jedermann, seinen Werth nur die Wenigen, die selbst einen Werth i n seinen Augen hatten. Diejenigen, die ihn v i e l -l e i c h t am f l e i B i g s t e n lasen, d . i . die nehmlichen, die ihn am unverschamtesten b e s t a h l e n , thaten o f f e n t l i c h , a l s ob gar kein solcher Mann, wie Horaz, i n der Welt ware. Die Kunstrichter vom Handwerk rachten sich dafiir, daB er keine Notiz von ihnen nahm, durch schiefe Urtheile....Andre konn-ten sic h nicht i n den l e i c h t e n , launevollen und i r o n i -s c h e n Ton seiner S c h r i f t e n finden; sie wuBten immer nicht recht, was er e i g e n t l i c h sagen wollte; sein Salz war zu f e i n fiir ihren Gaumen. Kurz, Horaz mit allem seinen Geist, Witz und Geschmack, war kein Mann fiir das romische Volk, und, wiewohl es Mode seyn mochte, ihn gelesen zu haben, so wurde doch unter a l i e n Dichtern seiner Zeit schwerlich einer - we-2 niger verstanden." Es i s t das Los eines Ironikers, wie Sokrates verkannt und verleumdet zu werden. Dennoch darf er nicht der Misanthropie v e r f a l l e n und muB s i c h seiner ironischen Verstellung, dieses Hor.Br.I,142 2Hor.Br.I,203 -107-„talent assez dangereux", immer i n der guten Absicht bedie-hen, den Menschen „avec douceur" nii t z l i c h e Wahrheit en zu lehreni Diese Ausfuhrungen sind praktisch eine C h a r a k t e r i s t i k des Padagogen sokratischer Pragung. Selbsterkenntnis und S e l b s t i d e n t i f i k a t i o n f a l l e n h i e r i n zusammen.. Der Ironiker, der wie Cicero durch Scherz siegt und durch das, ,,was Shaftes-A bury das L i c h t des Lacherlichen nannte," sowie die i r o n i -sehen Sehr i f t s t e l l e r „Rabelais, Mosche.rosch, Wieland," sie a l l e bedienen s i c h einer „Tonart, i n welcher selbst Sokra-tes nicht besser s p i e l e n konnte."^ Der Leser muB sic h mit dieser Ironie a l s Stilmerkmal abfinden, er muB sie i n Wie-lands Worten an einem Dichter wie Horaz „schon so gewohnt" sein. Es i s t „der scherzhafte Ton" der sokratischen Ironie, „die zwischen Scherz und Ernst i n der Mitte schwebt," 3 durch welchen s i c h der ironische Meister c h a r a k t e r i s i e r t , wie z.B. Cicero, dessen S t i l fiir Wieland zeitlebens v o r b i l d l i c h wirkte. Jedenfalls bezeichnet der spate Wieland i n einer Anmerkung zu seiner Cicero-Ubersetzung die Ironie a l s die „Lieblings-Pigur" des Romers, so wie er v i e r z i g Jahre zuvor im B r i e f an Sophie fii r seinen eigenen S t i l die Ironie a l s „ma figure f a v o r i t e " i n Anspruch genommen hatte. 1Hor.Sat.I,$02 ADB 1,219 3Hor.Sat.II , 7 f • 4Hor.Br.II,326 5Cic.Br . 1,299 ' 6Cic.Br.I,21 -108-7. Kap i t e l An Ri e d e l : Die vermittelnde Rolle der Ironie Auch die nachste AuBerung Wielands iiber die Ironie fail It i n Bezug auf Musarion. Das geschieht i n einem B e g l e i t s c h r e i -ben vom 2.Juni 1768 an den befreundeten E r f u r t e r Professoren Just Riedel, dem Wieland das Manuskript zur Veroffentlichung iib e r l i e B . Im B r i e f verkniipft er mit dem B e g r i f f der s o k r a t i -schen Ironie zwei Vorstellungen, die f i i r ihn Charakteristiken des „athenischen Nationalcharakters" sind, namlich das soge-nannte „attische Sa l z " und die „echte Grazie." Piir Wieland sind das die gleichen Wesensmerkmale, a l s deren Anwalt und l i t e r a r i s c h e n Wegbereiter er s i c h unter seinen Landsleuten empfindet, denen sie zu seinem Bedauern immer noch abgehen. Aus diesem Grunde „gesteht" er dem zukiinftigen Kollegen i n E r f u r t , daB er „dieses kleine Poem |~MusarionJ mit einer Art von P r a d i l e k t i o n ansehe, und - s o i l i c h es heraus sagen? -daB i c h es meinen Zeitgenossen nicht v o l l i g gdnne. Die Deut-schen scheinen noch nicht zu fiihlen, was a t t i s c h e s Salz, s o-k r a t i s c h e I r o n i e , und achte Grazie i s t . " Aus diesen Worten sp r i c h t die immerwiederkehrende Klage des Unverstandenen, der fiir e i n Publikum schreibt, dem ein Gefuhl fiir Ironie abgeht. Es l i e g t h i e r nicht nur eine auf-schluBreiche Aussage iiber das Verhaltnis des Autors zum Le-ser oder iiber dessen Auffassungsvermogen, sondern zugleich iiber das Eigenverstandnis des Dichters vor: er f i i h l t s i c h a l s Ironiker, und a l s solcher i n Absicht und Methode verkannt. 1ADB 1,186 -109-Die Klage iiber die D i c k f e l l i g k e i t b e g r i f f s s t u t z i g e r Leser begegnet bei Wieland des ofteren, und zwar nicht nur im Briefwechsel. In dem b e r e i t s z i t i e r t e n Sendschreiben an  einen jungen Dichter (1782) versichert er, daB dumme Re-aktion auf eine besonders „feine" Ironie einen Dichter ge-gen den „Beifall von Tausehden unempfindlich machen" konne. Und zehn'Jahre zuvor war die gleiche Klage i n folgender Form aus unserem Dichter hervorgebrochen: „Und gesetzt, daB unter seinen wirklichen Lesern die Halfte aus B e w u n d e r e r n bestehe. Himmel! was fii r Bewunderer! - Dieser lobt gerade das, was der Ver-fasser selbst i n seinem Werke vernichten zu konnen wiinscht. - Jener f i n d e t einen Gedanken v o r t r e f f l i c h , weil er einen Sinn h i n e i n l e g t , an den der Verfasser gar nicht dachte, der wol gar das Gegenteil von dem i s t , was er sagen m u B t e, um nicht U n s i n n zu sagen. - E i n Andrer f i n d e t eine gewisse S t e l l e h e r r l i c h , und bei genauerer Nachfrage zeigt s i c h , daB es eine I r o n i e war, die er fiir E r n s t nahm. Die meisten loben bios, um e i n z e l n e r Ge-danken und Wendungen... .Die Allerwenigsten iiberschauen das G a n z e. ... " Sendschreiben und Gedanken legen fiir einen bezeichnenden Zug des wielandschen Geistes Zeugnis ab. Die Forderung, sic h nicht im Einzelnen zu v e r l i e r e n , sondern das Ganze zu uberblicken, um die Ironie zu erkennen, der die Aufgabe komischer Reduktion von iiberdimensionalen T e i l e n auf die Norm z u f a l l t , wird nicht von ungefahr'r;von einem Kunstler erhoben, dem die eklektische Method e Schopf ungsprinzip i s t . In der Zweiten Unt erred ung,;;; mit dem Pfarrer (1775) wird das kl a r ausgesprochen: 1Gedanken iiber eine a l t e A u f s c h r i f t (1772). He 32,62 Im Theages hatte Wieland sogar die Vorziige des mannlichen vor dem. weiblichen Ge.schlechte .in der geistigen Fahigkeit gesehen, "eine allgemeinere Beziehung aufs Ganze zu" haben (33,241). - 1 1 0 -„Denn wie kann der Mensch anders erschaffen a l s durch Zusam-mensetzen, VergroBern und Verkleinern?" S c h i c k l i c h i s t -und wiederum geht es urns Ganze -, was zusammenpaBt: „Es i s t unsaglieh, wie sehr das S c h i c k l i c h e . . . s i c h iiber a l l e s ausbrei-t e t , wie sehr es dabey auf die k l e i n s t e n Beziehungen und Nu-2 ancen ankommt...." ; und das Schicksal war ihm ein B e g r i f f , wie ihn s i c h die A l t e n von dem allgemeinen Zusammenhang n a i -l e r Dinge und Ereignisse i n der Welt machten, insofern a l s er nothwendig, von dem Verstand und Willen der Sterblichen unabhangig, und eben darum unbegr e i f l i c h i s t ; eines Zusammen-hangs, der...ein dunkles Gefuhl i n uns erregt, daB etwas GSttliches i n ihm sey..."^ Aus solchen Ansichten lassen s i c h die K r i t i k an Platons Republik a l s „von einem auffallenden MiBverhaltniB der Theile zum Ganzen" ebenso erklaren, wie die F e s t s t e l l u n g im g l e i -chen Werk, A r i s t i p p , aus „fiinf oder sechs von uns" p h i l o s o -phischen Jiingern des Sokrates konnte „ein ganz l e i d l i c h e r So-krates zusammengesetzt werden." y Eine Ubersicht iiber das Gan-ze dieser sublunarischen Welt gewinnt der sokratische Weise aus der Perspektive des Mittelpunktes; und dort befindet s i c h fiir Wieland der Standort des Ironikers. Selbst die Unendlich-k e i t l i e b t e Wieland mit B e g r i f f e n zu umschreiben, die ihm die Vorstellung von Mittelpunkten gestatteten: „Den Hdchsten Ver-such dieser A r t , " heiBt es im Agathodamon, "„machte der groBe Aegyptische Hermes, da er das Unendliche einen G i r k e l nannte, ^ 3 6 , 2 5 3 2ADB 1,166 5 3 6 , 7 6 424,28 5 2 3 , 2 1 9 618,242 - 1 1 1 -dessen Mittelpunkt allenthalben und dessen Umkreis nirgends i s t . " Hier wird die Ewigkeit a l s Unendlichkeit von M i t t e l -punkt en verstanden. Somit wird verstandlich, warum Wieland wiederholt von der M i t t l e r - und V e r m i t t l e r r o l l e der Ironie s p r i c h t , die s i c h zu keinem der opponierenden Extreme hin.-'. neigt. Wer s i c h exklusiv zu einem T e i l bekennt, i s t „Rigo-r i s t , " denn er i i b e r t r i t t das Gebot des ,meden agan' am Tem-pel zu Delphi. Immer wieder betont Wieland, sic h das Nichts gar nicht v o r s t e l l e n zu konnen, es s e i denn a l s eine Unend-2 l i c h k e i t von - Mittelpunkten, wie am obigen B e i s p i e l e r s i c h t -l i c h wurde. In seiner plastischen Begrenzung i s t Wieland ebenso antik, wie i n seiner Opposition gegen die Entsinn-lichung des Daseins. Und so i s t es auch noch mehr aus dem Gefuhl einer Gemeinschaftlichkeit antiker „Sentimens" heraus, aus gleichem Empfinden, a l s aus etwa s t i l i s t i s c h e n Erwagungen, daB Wieland P.Just E i e d e l gegeniiber im Musarion-Jahr, da er b e r e i t s s e i t geraumer Zeit an den Grazien a r b e i t e t , s i c h an-erkennend iiber Riedels E i n f a l l auBert, Gegentypen i n einer neuen Synthese zu Mittelwesen zu verschmelzen: „Vorziiglich wohl bin ich mit Ihren B r i e f e n an Klotz und Gartner zufrieden. In dem ersteren i s t der E i n f a l l : die aus dem Umgang der Satyrn mit den Musen entsprungenen Mittelwesen zu k l a s s i f i z i e r e n , u n v e r g l e i c h l i c h . . .und wiirdig, besser aus-gefiihrt zu werden. . .denn. . .diese allgemeine E i n t h e i l u n g i s t noch ein i g e r Subdivisionen f a h i g , z.E. Rabelais, Moscherosch, ' V g l . die S t e l l e , wo sich Wieland selbst mit den Wortenfilq&v& OttOC*/ zum MaBhalten i n einer Diskussion um Pragen des Staats-, Natur- und g o t t l i c h e n Obrigkeitsrechts ermahnt. ( 3 0 , 3 0 2 ) . %,...und ich muB d a h e r • a u f r i c h t i g gestehen, daB der Kreis, iiber welchen mir nicht erlaubt i s t hinaus zu gehen, um ein Betrachtliches k l e i n e r i s t , a l s jener beriihmte Hermetische C i r k e l , Dessen Mitte A l l e r Orten, Dessen Umkreis nirgends i s t . " ( 3 1 , 3 9 6 ) . - 1 1 2 -und...Wieland... quelle association!...Es i s t wahr, man kann ihren gemeinschaftlichen Ursprung von dem sokratischen Genius, diesem liebenswiird igen £ t g o i > ableiten;...aber wie ungleich werden durch den gothischen Geschmack ihres Z e i t a l t e r s Rabe-l a i s und Moscherosch Ihrem attischen Freunde, dessen Satyre eher der Sohn eines Liebesgotts und einer Grazie, als eines 1 Satyrs und einer Muse i s t . " •^r betont die Typologisierung und K l a s s i f i z i e r u n g des Ge-nius der sokratischen Ironie a l s „Mittelwesen", raumt die Geistesverwandtschaft anderer Ironiker mit Sokrates ein und s i c h e r t s i c h g l e i c h z e i t i g den ersten Platz an der Seite des „attischen Preundes" mit dem Hinweis auf die Unahnlichkeit der andern „durch den gothischen Geschmack ihres Z e i t a l t e r s , " wahrend er selbst das Wesen der sokratischen Ironie unver-f a l s c h t erkannt zu haben glaubt, denn, wie es i n einem wei-teren B r i e f an Riedel heiBt, „Sokrates und Harlekin sind mei-ne Lieblingscharaktere, und l o r i k i s t es mehr a l s einer von 2 diesen Beyden, weil er Sokrates und Harlekin zugleich i s t . " Dabei wird Wieland es nie miide zu wiederholen, was er unter Ironie versteht: den „Ton der p o l i t e n , sokratischen P h i l o -sophie, der sanften, mehr wohlthatigen a l s boshaften Ironie." 1ADB 1 ,219 ebd.S.234 -113-8. Ka p i t e l Die Grazien: Die Geburt der Ironie aus dem Geiste der Liebe Die wertende Wielandforschung entzweit s i c h i n ihrem Ur-t e i l nirgends a u f f a l l i g e r a l s bei der Beurteilung der Grazien ( 1 7 7 0 ) . Zu den negativsten Stimtnen gehort F.Sengles Gutach-ten. Er bemangelt Wielands R i i c k g r i f f auf die mythologisch-a l l e g o r i s c h e Schaferdichtung a l s Darstellungsweise seiner Grazienphilosophie gegeniiber der „rein menschlichen" Erzah-lung von Musarion a l s „Riickschritt" . D i c h t e r i s c h wenig wert-v o l l , seien die Grazien ein Ausdruck fiir die neue, unechte Empfindungswelle, welche den Sturm und Drang i n der modischen Gesellschaft b e g l e i t e t e . Sie sind fiir Sengle eine „unbedeu-tende Leistung, matte Salonkunst," die „nur i n h i s t o r i s c h e r Hinsicht, a l s Experiment des kiinftigen S i n g s p i e l d i c h t e r s , e i -nige Aufmerksamkeit" verdiene. Gegen dieses abschatzige U r t e i l meldete k i i r z l i c h e i n an-2 •• derer Wielandkenner, P.BeiBner, seinen Protest an. Uberzeu-gend v e r t e i d i g t er, selbst vor dem Bezug der asthetisch ,,'be-denklichen Mischform etwa der ,Weise von Liebe und Tod des Cornets Christoph R i l k e 1 " auf die Prosapartien i n der Menip-peischen S a t i r e nicht zuriickschreckend, den von Sengle a l s x geschmacklos verdammten „Mischmaschcharakter" >der Grazien L\-a l s eine „Grazie des poetischen S t i l s . " Diese miisse s i c h nicht unbedingt vom franzosischen Vorbild eines Saint-Poix 1Sengle, S.206 2BeiBner III,870f 5Sengle, S . 2 0 7 IL Vgl. „Poesie des S t i l s . Eine Hinfiihrung zu Wieland," Wie-land . Vjer Bjberacher Vortrage.. Wie BeiBner nachweist, ge-brauchte Wieland diesen Ausdruck fiir.. den eigenen S t i l i n seiner E i n l e i t u n g zu den Komischen Erzahlungen. -114-oder Chaulieu h e r l e i t e n , sondern von dem fiir beide maBgeben-den Vorbild der Menippeischen S a t i r e : „Ist es denkbar, daB Wieland von Lucian, Varro, Seneca, Petron und der von diesen Autoren gepflegten hdchst geistreichen Kunstform der „Menip-peischen S a t i r e " nicht wesentlich mehr gelernt haben s o l l t e a l s von den franzosischen Nachahmern?" Diese Frage wirkt umso iiberzeugender r h e t o r i s c h , a l s s i c h ihre Berechtigung von einer Briefaussage des Dichters her-l e i t e t und s i c h der Wahrscheinlichkeitsgrad der Annahme griechischer „Anreger" noch s t e i g e r t , wenn man s i c h auf Wie-lands Hinwendung zu Danae, seiner vorgegebenen Dialogpart-n e r i n i n den Grazien, beruft. Hier betont der Dichter, daB es eben „keine franzosischen Grazien" sein s o l l e n , deren Ge-heimnisse der Autor s i c h auszuplaudern anschickt, sondern vielmehr n d i e griechischen Grazien, die Grazien, die den Anakreon singen, den Xenophon schreiben, den Apelles malen lehrten, die Grazien, denen Plato opferte, und die sein Meister ^Sokrates] geschnitzt hatte, diese wollen Sie be-p sungen haben, und i n unserer Sprache!" Wiewohl unter den Bezeichnungen „franzosisch" und „grie-chisch" h i e r eher die S c h i c k l i c h k e i t des Ausdrucks a l s die I d e n t i f i z i e r u n g mit den Quellen zu verstehen i s t (d.h., es s o l l e n eben nicht die „frechen" franzosischen, sondern die „sittlichen" griechischen s e i n ) , kann doch wohl kaum abge-leugnet werden, daB BeiBner mit seiner Peststellung eines „personlichen Engagements" des Dichters, welches i n seiner ^AB 111,14 23,61 -115-A n s p i e l u n g a u f das d u r c h a u s a n t i k i s c h e Phanomen e i n e s „Ge-n i u s d e r s o k r a t i s c h e n I r o n i e " s p i i r b a r werde, a u f d e r r e c h t e n P a h r t e i s t . J a , es s c h w i n g t s o g a r i n den G r a z i e n e i n e f e i n e P o l e m i k m i t , d i e , wie zu z e i g e n s e i n w i r d , a u f P l a t e n a b z i e l t . J e d e n f a l l s i s t des D i c h t e r s A u f f o r d e r u n g an Danae am Ende s e i n e s V o r w o r t e s : ,.Lassen S i e uns nun, a l s P l a t o s e c h t e S c h i l -l e r , den G r a z i e n o p f e r n , ohne welche und Amorn und d i e l a c h -e l n d e Venus unser Vorhaben n i c h t von S t a t t e n gehen kann," d u r c h a u s n i c h t u n v e r f a n g l i c h u n i r o n i s c h gemeint. Auch A.Anger h a t k e i n e Bedenken, im Zusammenhang mit d e r G r a z i e n p h i l o s o p h i e a u f W i e l a n d s g r i e c h i s c h - r o m i s c h e n K l a s s i -z i smus zu v e r w e i s e n . E r b e r u f t s i c h d a b e i a u f den v i e l z i t i e r -t e n A u s s p r u c h Goethes im 7«Buch von D i c h t u n g und W a h r h e i t , e r habe, a l s e r i n L e i p z i g d u r c h Oeser d i e e r s t e n Aushangebogen de r M u s a r i o n zu G e s i c h t bekam, h i e r das A n t i k e l e b e n d i g und neu w i e d e r z u sehen g e g l a u b t . Goethes Empfinden b e k r a f t i g e n d , f i i h r t Anger w e i t e r a u s : „Und das war n i c h t nur d i e Meinung Goethes. Y/ielands B i l d u n g i s t mehr g r i e c h i s c h a l s f r a n z o s i s c h ; s e i n e K e n n t n i s des k l a s s i s c h e n A l t e r t u m s ebenso groB wie d i e E i n w i r k u n g e n g r i e c h i s c h e r und r d m i s c h e r D i c h t e r und P h i l o s o -phen a u f s e i n Werk. S e i n e g e s a m t e E n t w i c k l u n g s t e h t u n t e r dem E i n f l u B d e r A n t i k e . " 1 Abgesehen von d iesem a n t i k e n , b e s s e r „antikischem" Grund-g e f i i h l W i e l a n d s , t r i t t i n den G r a z i e n u n v e r h i i l l t s e i n e P o l e -mik gegen den K u l t u r p e s s i m i s m u s Rousseaus z u t a g e , ohne daB d i e s e l b e g'edoch zum H a u p t a n l i e g e n des D i c h t e r s w i r d . Zum e i n e n w i l l e r den Gedanken e i n e r n a t i i r l i c h e n G e s u n d h e i t Anger, A. L i t e r a r i s c h e s Rokoko, S . 29 -116-des Menschengeschlechts i n seinem ursprunglichen Zustand nicht hinwegdisputieren, wodurch er seiner Entwicklungs-theorie der Verfeinerung der S i t t e n durch die Grazie von anfangs zwar rohen, dabei aber gesunden Anlagen widerspre-1 chen wurde; zum^  andern mag er auch den - vermeintlich rousseauistischen Anspriichen auf e i n goldenes Z e i t a l t e r der Menschheit im Naturzustande nicht stattgeben und ver-spottet den Gedanken: „Sie i r r t e n , mit Pellen bedeckt, i n dunkeln Eichenhainen, Der Mann mit der Keule bewehrt, das Weib mit ihren Kleinen p Nach Affenweise behangen...." „Man s o i l , " so c h a r a k t e r i s i e r t e i n Forscher Wielands Verfah-ren, „dem einen Motivkreis gerade das entnehmen, was er j^ Wie-land^ fiir s ein Zwischenreich braucht." 3 Es wird sich heraus-s t e l l e n , daB Wieland auch i n den Grazien die von ihm bevor-zugte Stellung zwischen den Extremen bezieht, bei denen es s i c h im vorliegenden F a l l e um die P o s i t i o n des K u l t u r p e s s i -mismus und die eines uneingeschrankten Z i v i l i s a t i o n s e n t h u -siasmus 1 handelt. Weniger a u g e n f a l l i g i n den Grazien i s t s e i -ne K r i t i k an gewissen Aspekten der platonischen Philosophie, die ihm deswegen nicht weniger Herzensangelegenheit•ist, a l s die Einspriiche gegen gewisse Behauptungen Rousseaus. Dabei g i l t i n den Grazien fiir die P l a t o k r i t i k , was oben iiber die Halt ung gegeniiber Rousseaus kulturpessimist ischen Thesen ge-sagt wurde: gewisse Paktoren i n den Erkenntnissen der anderen Vgl. hierzu die Ausfiihrungen Buddeckes, CM.Wielands E n t -wicklungsbegriff und die' Geschichte des Agathon. £>.14f. 3,65: - ^Monecke, W. Wieland und Horaz. Koln: Bohlau Vlg., 1964. L i t e r a t u r und Leben 7, S.122 -117-bleiben unangetastet, insofern s i e ihm fiir s ein eigenes „Zwischenreich" unentbehrlich sind. Man erkennt h i e r i n ohne Schwierigkeit die aufgeschlossene eklektische Natur Wielands. Sie gestattet es sowohl Platon, a l s auch Rousseau, ihre B e i -trage zu seiner neuen Synthese i n Form der Grazienphiloso-phie zu l i e f e r n . A l s poetische Mythologie i n den Grazien ad-ders vorgetragen a l s i n Musarion, s t e l l t die Grazienphiloso-phie die kulturbejahende A s t h e t i s i e r u n g gesunder Naturanla-1 gen von der Ethik bis zum Traum a l l e g o r i s c h dar, ohne s i c h i n metaphysische Spekulationen zu v e r l i e r e n . Rousseau darf hierzu den Beitrag von der urspriinglichen Gesundheit des Menschen i n der Natur l i e f e r n , ohne daB ihm damit gestattet wird, die wohltatigen Auswirkungen der Kunst zu negieren; wahrend Plato a l s „Grazienopfer" gewahrt wird, zu Wielands Grazienphilosophie den Gedanken von der Allmacht des Eros-Amor beizusteuern, ohne daB dabei vom Dichter diese Allmacht a l s lebensfeindliche Ideenseligkeit unwidersprochen hinge-nommen wird. Dieser Amor i s t bei Wieland nicht nur schmiik-kende Zugabe, kein KompromiB mit dem Zeitgeschmack und das reine Gegenteil zum Sinnbild der romantischen Liebe zum A l l ; er i s t , wenn ihm i n Blumenketten auch v i e l von der Elementar-k r a f t des griechischen Eros abzugehen scheint, doch ein Sym-bol der V i t a l i t a t . Fiir die vorliegende Studie besteht die Be-deutung des kleinen Mischgedichts darin, daB i n die von Wie-land vorgelegte Genealogie der Grazien, welche anti-rousseau-i s t i s c h verfeinernd i n die Entwicklung der Menschheit e i n g r e i -fen, die Geschichte seines unplatonischen Amors verflochten 3,60 -118-i s t , dessen V i t a l i t a t wiederum zur Geburt des lebens- und kulturbe jahenden „Genius der Sokratischen Ironie" f i i h r t . B e r e i t s aus der i n dieser Reihenfolge vorgenommenen Auf-zahlung geht hervor, daB die Ironie bei Wieland a l s k u l -t u r h i s t o r i s c h e s Endprodukt, a l s eine rhetorische Spatform zur Verteidigung des Errungenen auftreten kann. Zur Geniige belegt i n Werk, Korrespondenz und K r i t i k i s t der s i c h s e i t 1755 zuerst noch verhalten i n Theages auBern-de, im Agathon (1766) schon f r e i a l s solcher bezeichnete und im A r i s t i p p (1801) a l s l e t z t e s Anliegen am scharfsten p r a z i s i e r t e Anti-Platonismus. Er wird bei Wieland durch zwei Faktoren bedingt: den B e g r i f f der Liebe und der Vorstellung von Sokrates und von dessen Hauptcharakteristikum, der Iro-nie; t e i l w e i s e auch verursacht durch personliche Erfahrungen wie die Aufl.osung seiner Verlobung mit Sopue von Gutermann. Sein Verhaltnis zu Platon war ohnhin immer nur ein i n d i r e k -tes gewesen. Direkt ging es Wieland auch schon i n friiher Ju-gend primar um das Gewinnen eines kl a r umrissenen Sokrates-b i l d e s , wobei Platon nur die E o l l e des vermittelnden Mediums s p i e l t e . DaB diese V e r m i t t l e r r o l l e l e i c h t auf einen andern Sokratesbiographen zu iibertragen war, der mit einer r e a l i s t i -scheren Weltanschauung ein lebensnaheres, und damit fiir Wie-land psychologisch und h i s t o r i s c h akkurateres B i l d von So-krates b i e t e t , i s t nur zu verstandlich, wenn man geneigt i s t einzuraumen, daB Wieland immer nach l i t e r a r i s c h e n Verwandt-schaften suchte und er i n der Schweiz durch b i t t e r e Erfahrungen 1III.B.Kap.5 „Der Anti=Platonismus i n Nuce," Ed.prin., S.66 2 Ermatihger Ironie", S.43f. -119-zu E i n s i c h t e n kam, welche ihm den B e g r i f f des Platonischen bald a l s Modeschlagwort fiir iiberspannte G e f i i h l s s e l i g k e i t und Erhabenheit iiber a l l e s Irdische erscheinen lieBen. Seit 1758 i s t fiir Wieland der Sokrates des Xenophon nachweisbar verbind-l i c h : „Wissen Sie indessen, mein l i e b s t e r Doctor, daB i c h iiber die Liebe mehr ein Sokratiker a l s ein P l a t o n i c i e n bin. 1 Plato war einst mein L i e b l i n g ; i t z t i s t es Xenophon." Zu dem p Sokratesbild des Platon gewann Wieland langsam eine ironische Distanz, die sich mit zunehmendem A l t e r zusehends n e g a t i v i e r -te, bis er im A r i s t i p p gar die vernichtende Prage s t e l l e n konnte: „Aber woher kommt es, frage i c h , daB ein Leser, der Xenophons Anabasis oder Cyropadie nicht eher aus der Hand l e -gen kann, bis er nichts mehr zu lesen f i n d e t , iiber Platons P o l i t e i a mehr a l s einmal e i n s c h l a f t , oder doch vor Gahnen und Ermiidung nicht weiter f o r t kann?"^ Das d r i t t e Sokratesbild, das des Aristophanes, lehnte er, wie nachgewiesen, a l s ent-stellendes Z e r r b i l d entschieden ab. 1An Zimmermann, 17-Okt.1758. Brw.1,371 2 Denn Sokrates erschien Wieland mehr a l s e i n Philosoph der h e i -teren Lebenskunst, gegeniiber dem platonisch s p i t z f ind igen und metaphysischen. Im Att.Mus.Ill,1 S.103 e r k l a r t er si c h unmiB-verstandlich folgendermaBen: nlch berge nicht, daB ein Seiten-b l i c k auf die W o l k e n des Aristofanes mich bestimmt hat, einige der interessanten Gesprache des S o k r a t e s aus X e n o f o n . s Sokratischen Denkwiird igkeiten auszuheben und i n diesem I l l t e n B. des Attisch.Mus. auf meine Uebersetzung der Wolken.folgen. zu lassen. Ich setze voraus, was unter den Gelehrten ziemlich ausgemacht.scheint, daB man die dem Sokra-tes eigene Manier zu f i l o s o f i e r e n und zu k o n-v e r s i e r e n aus Xenofons A p o m n e m o n e u m e n zuverlaBiger a l s aus Platons Dialpgen kennen le r n e ; . . . . " 3 4 2^4,199 Vgl.hierzu seinen Vorbericht zum Diogenes :' „Was fiir einen .Begriff miiBten wir uns von Sokrates selbst machen, wenn wir ihn nach demjenigen, den Aristophanes i n s e i -nen Wolken auf die Schaubiihne brachte,.. . beurtheilen wollten?" (19,xii). -120-Von a l i e n S c h r i f t e n Platons behandelt das Symposion das Thema der Liebe am a u s f i i h r l i c h s t e n ; so nimmt es nicht wunder, daB Wieland s i c h gerade mit diesem Werk immer wieder ausein-andersetzte und zwar k r i t i s c h im Theages (1755)? im A r i s t i p p (1801) und einmal poetisch i n den Grazien (1770). Im Rahmen dieser Auseinandersetzung sind es vor allem Gedanken iiber das Wesen des Eros und die Lehren der mantineischen Seherin Dio-tima, wie die Riickfiihrung der Liebe (Eros) auf die E l t e r n -schaft von Reichtum (Poros) und Armut (Penia), um die Wie-lands Denken k r e i s t , und die immer wieder i n seinen Anspie-lungen auftauchen. Man spricht geradezu P l a t i t i i d e n aus, wenn man darauf hinweist, daB die gesamte Auseinandersetzung mit Platon im Wielandwerk die Form einer komischen Widerlegung heuchlerischer Tugendanspriiche des sogenannten platonischen Eros annimmt, den Wieland auch mitunter, wie den Plato s e l b s t , a l s „Sophist" bezeichnet. Und zur I d e n t i f i z i e r u n g dieses Be-g r i f f s im wielandschen Gefiihlsregister kann auf vorhergehend Besprochenes verwiesen werden. Ob er s i c h nun i n einer h e i -l i g e n r e l i g i o s e n Kuh verbi r g t , oder i n einem h e i l i g e n p o l i -tischen Ochsen - welchem Wieland wohlweislich, wie aus dem d i s k u t i e r t e n GeBnerbrief e r s i c h t l i c h , aus dem Wege zu gehen (S.71) r i e t -, ob er die Verfiihrungsversuche a l t e r P r i e s t e -rinnen i n Delphi oder g e i l e r P r i e s t e r i n Agypten und l a s z i -ver Tyrannen deckt, jedesmal i s t dieser si c h sublimiert 2 stellende platonische Eros a l s ein „wahrer Proteus" im S p i e l und es g i l t , ihn naturverniinftigerweise i r o n i s c h zu profanieren. 1 V g l . h i e r z u 12,552; 5,225; 5,228; 5,230 233,252 r 1 2 1 -In den Grazien wird d e u t l i c h , wie s i c h Wieland an der Vor-s t e l l u n g eines von den Grazien ko n d i t i o n i e r t e n ( i n anderen Worten: „xenophontischen") Eros o r i e n t i e r t e , welcher mit ihnen zusammen"direkt verantwortlich zeichnet fiir die Geburt des sokratischen „Genius der Ironie." Durch diesen xenophonti-schen Amor und diesen sokratischen Genius der Ironie a r b e i -tet die „gute Mutter Natur" mit der Notwendigkeit n a t l i r l i c h e r 2 Empfinduhgen, deren E i n g r e i f e n i n das Geschehen platonische Pratensionen i r o n i s c h e n t l a r v t . Wie dieser Genius im E i n z e l -f a l l mit der nat i i r l i c h e n Liebe zusammenarbeitet, hatte Wie-land i n Musarion demonstriert. Seine Herkunft s t e l l t er i n den Grazien mythologisierend dar, um ihn dabei auch g l e i c h wieder zu c h a r a k t e r i s i e r e n und mit andern Typen seiner Art zu i d e n t i f i z i e r e n . Denn e i n aristophanischer Genius, d.h., ein „unziemlicher," kann es ebenso wenig sein wie ein f r a n -zosischer aus den vorgenannten Griinden. Deshalb werden von ihm mit dem aus dem Geiste der Liebe und den Grazien gebo-renen Genius der sokratischen Ironie auch nicht etwa A r i s -tophanes oder V o l t a i r e gleichgesetzt - die „gute Absicht" bei der Sache, sowie das „reine Herz" des Autors hatte er der friiheren Verlobten b r i e f l i c h zugesichert -, sondern die s t i l i s t i s c h „feinere" „Horazische S a t i r e " und der „Luciani-sche Spott." Es i s t die klassische Trennung der B e g r i f f e , ^ 2 9 , 1 5 6 2DaB Wieland die Symbolfigur des Eros-Amor v i t a l -analog und nicht_ i d e a l i s c h verstanden haben w i l l , erkennt man, wenn es schon i n der Erstausgabe des Agathon heiBt: „Es i s t i n der Natur der Liebe (so z a r t l i c h und uncorper-l i c h sie immer seyn mag) so lange zuzunehmen, bis sie das Z i e l e r r e i c h t hat, wo die Natur sie zu erwarten scheint." (Ed .prin.S . 1 7 0 ). Vgl. auch..5,4-3. - Liebe i s t also nicht das durch sokratische..Ironie a l l e r „zufalligen Konkretion Ent-k l e i d e t e " - wie man es bei Kierkegaard l i e s t -, ihre Bestim-mung l i e g t bei Wieland n i c h t , wie bei Kierkegaard „im Abstrak--122-wie man sie auch a l s philanthropische horazische und misan-thropische juvenalische unterscheidet. In seinem Symposion, von dessen Bedeutung fi i r Wielands E i n s t e l l u n g zum „Platonismus" bereits die Rede war, v e r f o l g t Platon den Zweck, die aus dem Widerstreit des Dialogs gewon-nene Erkenntnis einer im Eros begriindeten Idee des Schdnen da r z u s t e l l e n . Dazu unterziehen sic h sechs Teilnehmer eines Gastmahls im Hause des Tragodiendichters Agathon i n je einer Ansprache der Aufgabe, der Reihe nach den Liebesgott Eros zu preisen, da dem Gott weder von den Dichtern Lobgedichte, noch von den Sophisten Preisreden gewidmet wiirden. Als Gesprachs-partner haben sich auBer dem jungen Phaidros und dem Pausani-as der Arzt Eryximachos, der Komodiendichter Aristophanes, der Tragodiendichter Agathon a l s Gastgeber, und Sokrates e i n -gefunden. Jede der einzelnen Reden dient zur Beleuchtung e i -ner Seite des Eros. Zuerst p r e i s t Phaidros den Eros a l s altesten.der Gotter. Vor ihm s e i nur das Chaos gewesen; Eros siege also iiber die ten der platonischen Idee", sondern dort, wo die Natur sie erwartet. Als n a t i i r l i c h e Notwendigkeit hat sie die Aufgabe, zu fiihren, auch zu verfiihren, insofern es leere p h i l o s o p h i -sche Phrasen zu widerlegen g i l t : „Denn die Natur weiB nichts von Idealen."(29,160). In der Lustreise ins Elysium (1787) l e g t Wieland f o l g e r i c h t i g seinem Sprachfiihrer Xenophon die Worte i n den Mund, Natur und Notwendigkeit seien ihm Syno-nyme (31,4-33) • - G.Leuca weist nach, daB bereits im Jahre 1773 der unbekannte.englische Ubersetzer der Erstausgabe von Wielands Per Sieg der Natur iiber die Schwarmerey, oder die Abentheuer des Don S y l v i o von Rosalva den wielandschen Be-g r i f f „Natur" mit "Reason" iibersetzte: "Reason triumphant over fancy; exemplified i n the Singular..Adventures of Don Sylvio~de Rosalva. A History in_which every marvellous-event occurs Naturally." Dazu Leuca: "The Eng l i s h t r a n s l a -tor knew very.well what-.Wieland meant,by "Natur." The f i r s t phrase of the t i t l e expresses a cardinal p r i n c i p l e of Wie-land's philosophy of l i v i n g . " Leuca, G. Wieland and S c h i l l e r . Diss.Harvard, 1951- 3.2 1 -123-Z e i t . Pausanias, der nachste Redner, bestatigt die Z e i t -l o s i g k e i t des „auf das Ewige" abzielenden Liebesgottes. Dennoch i s t Eros fi i r ihn zwiefacher Natur, ein „Doppelwe-sen," wie es j a auch eine „himmlische" Aphrodite Urania und eine „ pro fane*' Aphrodite Pandamon gebe. Der Arzt Ery-ximachos versteht den Eros ebenfalls a l s Doppelnatur, doch vom Starfbunkte der Medizin a l s wohltuende Mischung von 1 „Entgegengesetztem" und Peindseligem wie „das Kalte und Wartne, das B i t t e r e und das SiiBe, das Trockene und das Nasse." Aristophanes, an«; die Vorredner ankniipfend , deutet Eros a l s Sehnen der beiden T e i l e Mann und W'eib, die einst a l s v i e r -armige und -beinige Doppelwesen lebten bis G o t t e r g r o l l sie trennte, zueinander. Agathon bemangelt die Ausfiihrungen der anderen iiber die Liebe. Eros s e i unter den Gottern nachweis-l i c h insofern der jiingste, a l s s i c h a l l das Arge unter ihnen ereignete solange die Notwendigkeit herrschte. Hatte Eros damals schon unter ihnen geweilt, hatten sie einander n i c h t 2-1 verschnitten „und i n Bande geworfen." Eros s e i auch ein Kiinstler, durch den a l l e s Lebende entsteht und gebildet wird. „Denn was einer nicht hat oder nicht weiB, das kann er auch 3 einem andern nicht geben oder lehren."^ Im Gegensatz zu den Behauptungen seiner Vorredner verweist der g'etzt an die Reihe kommende Sokrates, mit seiner Prage-methode dem Agathon gedesmal eine Bestatigung abnotigend, daB es umgekehrt s e i : man l i e b t , was man begehrt; und man begehrt, wessen man bediirftig i s t . Ist man gesund, so wird . _____ Platon Samtliche Werke 2. In d.Ubers.v.Priedr.Schleiermacher mit der.Stephanus-Numerierung. Hamburg: Rowohlt, 1960. 186d 2ebd. 195c 5ebd. I96e-197a -124-man nicht Gesundheit begehren. Ebenso i s t es mit dem Reich-tum. Da Eros aber Liebe zum Schonen und Guten s e i , so f o l -gert s i c h daraus, daB Eros dieser beiden Eigenschaften be-A d u r f t i g s e i . Epos i s t also weder schon noch gut. Zuletzt ver-mag Agathon nicht mehr zu widersprechen, d.h. dem Sokrates schon, doch der Wahrheit n i c h t . Der zweite T e i l der Rede des Sokrates s t i i t z t s i c h auf die Ansichten der „Mantineerin namens Diotima." Von ihr s e i er ebenso widerlegt worden, wie Agathon soeben von ihm, betont Sokrates. Es f o l g t nun die entscheidende Losung des Eros-problems. Von ^iotima laBt s i c h Sokrates belehren, daB, ob-g l e i c h der Eros weder das Schone noch das Gute b e s i t z t , da-raus noch nicht zu folger n s e i , daB er notwendigerweise haB-l i c h oder schlecht sein miisse. Er steht vielmehr - und zwar al s Damon, nicht a l s Gott - zwischen schon und haBlich, gut und schlecht. Die gleiche M i t t e l s t e l l u n g eignet ihm zwischen Weisheit und Unwissen. Er i s t der nach Weisheit Strebende, der „Philosoph;" denn weder die Weisen philosophieren - sie sind schon am Z i e l e -, noch die Unweisen, denn diese sind 2 sich ihres Mangels nicht bewuBt. Diese M i t t e l - und M i t t l e r s t e l l u n g des Eros e r k l a r t s i c h aus seiner Abkunft her: „Als namlich Aphrodite geboren war, schmausten die Gotter, und unter den ubrigen auch Poros (Reichtum), der Sohn der Metis. Als sie nun abgespeist, kam, um s i c h etwas zu erbetteln, da es doch f e s t l i c h herging, auch Penia (Armut) und stand an der Tiir. Poros nun, berauscht vom Nektar, denn Wein gab es noch n i c h t , ging i n den Garten des 1ebd. 201b 2204ab -125-Zeus hinaus, und schwer und miide wie er war, s c h l i e f er e i n . Penia nun, die i h r e r D i i r f t i g k e i t wegen den Anschlag faBte, ein Kind mit Poros zu erzeugen, legte s i c h zu ihm und empfing den Eros. Deshalb i s t auch Eros der Aphrodite Begleiter und Diener geworden, wegen seiner Empfangnis an ihrem Geburtsfest, und weil er von Natur e i n Liebhaber des Schonen i s t und Aphro-1 d i t e schon i s t . '* Al s ewiges Verlangen nach dem Schonen i s t Eros auch Begeh-ren des Guten und Sehnsucht nach G l i i c k s e l i g k e i t . Eros w i l l zum Z i e l e der ewigen G l i i c k s e l i g k e i t , und so strebt er dort-hin durch Zeugung im Schonen auf korperlichem und geistigem p Gebiete. uDie Weise des Liebesvollzuges i s t Zeugung im Scho-nen um der Unsterblichkeit w i l l e n . " Die Schonheit i s t also eine „geburtshelfende" Gottin^ f i i r die Zeugung. Die l e i b l i c h Zeugungslustigen wenden sich Weibern zu, von denen sie Fort-dauer, d.h., Unsterblichkeit durch Kinderzeugung erhoffen. Auf seelischem Gebiet entspricht der Kinderzeugung die Zeu-gung von Tugenden. Wen es zu solcher Zeugung t r e i b t , der it sucht das Schone, worin er zeugen kann. Es i s t die pl a t o -nische Ideenlehre i n i h r e r Anwendung auf die Idee des Scho-nen, die hier begegnet. Die groBe und ebenso tiefschiirfende wie ei g e n w i l l i g e Un-tersuchung der Ironie, welche Sjzfren Kierkegaard i n einer un-ter dem E i n f l u B Hegels und der deutschen Romantiker i n den Jahren 1840-4-1 entstandenen Magisterthese vorlegt, setzt zum Beweis eines i h r e r Hauptsatze.bei Platons Symposion an. ^ebd. 203bc 2ebd. 216cd 5ebd. 206d 4ebd.208e209a -126-Und wenn Kierkegaards Auslegung der sokratischen Ironie nach Platon h i e r nicht etwa als D e f i n i t i o n der romantischen I r o -nie gewertet werden s o i l , so andert das nichts an der Tat-sache, daB fiir Kierkegaard - wie , .im • Porschungsber i c h t des I . T e i l s erwahnt ( S . 1 3 ) -, beide B e g r i f f e , Ironie and Roman-t i k , Synonyme sind. Das muBte noch einmal betont werden, denn die nachfolgende Gegeniiberstellung der kierkegaardschen and wielandschen Ansichten zu dem gleichen Thema dient vorerst dem Zweck, Wielands Vorstellung von der Ironie durch Kon-t r a s t i e r u n g d e u t l i c h e r hervortreten zu lassen. Eine Generation nach Wielands Tod deutet Kierkegaard die Ironie a l s Vereinfachung der Verwicklungen des Lebens durch Riickfiihren auf eine „fort und f o r t abstrakter werdende Abbreviatur" und i d e n t i f i z i e r t s ie auf diese Art mit Platons 1 Ideenlehre. Die Darstellung vom Wesen des Eros im Symposion e r f o l g t , indem die dem Sokrates vorausgehenden Reden nicht a l s „Momente des schlieBenden Verstandnisses" gesehen werden s o l l e n , „sondern weit eher a l s eine i r d i s c h e Schwere, deren der Gedanke s i c h immer mehr entledigen muB;" und so erhebt s i c h dann die schlieBende Betrachtung des Sokrates iiber das Wesen des Eros „in stetigem Steigen immer mehr iiber die a t -mospharische L u f t , bis daB der Atem nahezu stockt i n des Ab-straktem reinen Ather." Die geschichtliche Bedeutung des So-krates l i e g e i n seiner Methode, i n der „sattsam" bekannten Pragekunst. Diese bestent darin, daB Sokrates, s i c h anfangs unwissend s t e l l e n d , an seine Gesprachspartner Fragen r i c h t e t , deren unausweichliche Beantwortung am Ende zum Beweis ihr e r 1Kierkegaard, S - 3 1 2ebd.,S.41 5ebd.,S . 3 1 - 1 2 7 -eigenen Unwissenheit f i i h r t . Gefragt werden kann nach Kierke-gaard i n zwiefacher Absicht. Entweder man f r a g t , um eine Ant-wort zu erhalten, welche die begehrte F i i l l e enthalt; „oder man kann fragen, n i c h t um der Antwort w i l l e n , sondern um durch die Frage den scheinbaren Inhalt auszusaugen und alsdann eine p Leere zuruckzulassen." Das erste Verfahren bezeichnet er a l s ein spekulatives, das zweite a l s das „ironische." Anhand des Symposions demon-s t r i e r t Kierkegaard"nun diese ironische, aussaugende Frage-methode des Sokrates folgendermaBen: „Sokrates geht nun wie gewohnlich fragenderweise zu Werke; er beginnt mit einer jener echten sokratischen aussaugenden Fragen, ob Eros seiner Natur zufolge Liebe zu etwas oder n i c h t zu etwas s e i ; wenn nun aber die Liebe das, wa;s i h r Gegenstand i s t , zugleich begehrt, so b e s i t z t sie ihn' ja n i c h t , sondern bedarf seiner, wiewohl Bediirfen verstanden wird a l s der Wunsch nach seinem dauerhaften kiinftigen B e s i t z ; denn man begehrt ja auch dasjenige, das man nicht hat, wo man wiinscht, dasjenige das man hat, auch i n Zukunft zu behalten. Liebe i s t somit Be-diirfen, Begehren dessen, das man nicht hat, und wenn Liebe nun Liebe zum Schonen i s t , so bedarf Eros also der Schonheit und b e s i t z t s i e nicht....Ebenso lie B e sich dies nun mit a l i e n Ideen durchfiihren, und wir sehen, inwiefern Sokrates nicht die Schale abzieht, um zum Kern zu gelangen, sondern den Kern aushohlt....Sokrates hat seinen Vortrag mit einer Ironie e i n -g e l e i t e t , aber das war...bloB eine ironische Geste....Die Vor-redner hatten gar v i e l iiber Liebe gesprochen, und davon hat-te f r e i l i c h v i e l e s mit diesem Gegenstande nichts zu tun, doch bli e b immerhin die Voraussetzung i i b r i g , daB iiber Liebe eine Menge zu sagen s e i . -Und siehe da, Liebe i s t Begehren, i s t _ -Nach Kierkegaard b i l d e t den Gegensatz hierzu die vermeint-l i c h e Kunst der Sophisten, antworten zu konnen. Kierkegaard, S .32 -2ebd., S .35 -128-Bediirfen usw. Jedoch Begehren, Bediirfen usw. sind ein Nichts. Wir sehen j e t z t die Art des Verfahrens. Die Liebe wird immer mehr der z u f a l l i g e n Konkretion entkleidet, i n der s i e s i c h i n den vorhergehendeh Reden gezeigt, und wird zurtickgef iihrt auf ihre a b s t ^ r a k t e s t e B e s t i m m u n g , i n welcher sie sic h nicht a l s Liebe von diesem oder jenem oder zu diesem oder jenem d a r s t e l l t , sondern die Liebe zu etwas, das sie nicht hat, d.h. a l s Begehren, Verlangen....Diese Be-stimmung i s t nun zugleich die abstrakteste, oder r i c h t i g e r , sie i s t das Abstrakte selbst, nicht im Sinne des Ontologi-schen, sondern im Sinne des seines Inhalt Entbehrenden. Man kann n a t i i r l i c h e i n e r s e i t s das Abstrakte a l s das a l l e s Begrun-dende auffassen..., und es s i c h zum Konkreten h i n bestimmen, si c h darin e n t f a l t e n lassen. Anderseits aber kann man umge-kehrt auch vom Konkreten ausgehen und, indem man das Abstrak-te im Sinne ( i n mente) hat, dieses im Konkreten finden und aus dem Konkreten herausfinden. Keines von beiden i s t aber bei Sokrates der F a l l . Sein Abstraktes i s t durchaus i n h a l t s -loses Bezeichnen. Er geht vom Konkreten aus und gelangt zum Abstraktesten....Das Ergebnis zu dem er gelangt, i s t die e i g e n t l i c h unbestimmbare Bestimmung des Seins: die Liebe i s t ; . . . . G l e i c h wie aber das Abstrakte i n dem Sinne des Ontologischen nun im Spekulativen seine G i l t i g k e i t hat, eben-so hat das Abstrakte a l s das Negative seine Wahrheit i n dem A I r o n i s c h e n . " Der Anti-Platonismus Wielands i s t eine von der Forschung allgemein anerkannte Tatsache. Dennoch scheint uns hier noch-mal der Hinweis am P l a t z , daB sic h der dem Romantischen zu-grunde liegende Platonismus, von dem Kierkegaard seinen Iro-n i e b e g r i f f a b l e i t e t , mit Wielands Weltanschauung kaum auf e i -nen Nenner bringen laBt, auch nicht mit dem Skeptizismus s e i -2 ner Spatzeit. __ _ ebd.,S.44- Vgl.hierzu I.S.Stamm, "Wieland and Scep-t i c a l Rationalism," Germanic Review XXXIII (1958) S.15-29--129-Wielands Vorstellung von der sokratischen Ironie verhalt s i c h zu der Kierkegaards noch wie das Konkrete zum Abstrak-1 ten, wie die s i n n l i c h e W i r k l i c h k e i t zur Wahrheit der Idee. Die Zumutung, einen abstrakten B e g r i f f des Schonen zu l i e -ben, fordert Wielands Ironie heraus. Im allgemeinen wird man Wie s i c h im folgenden zeigen wird, k o n k r e t i s i e r t Wielands Ironie, wohingegen die des Sokrates i n Platons Symposion i n der Deutung des Kierkegaard a b s t r a h i e r t . Dieser Tendenz zum „Konkret i s i e r e n " . i s t s i c h Wieland bewuBt, j e d e n f a l l s auBert er s i c h dahingehend iiber s e i n eigenes kiinstlerisches Schaf-f e n s p r i n z i p : „Denn weil i c h nie im Sinn hatte, einzelne Orte oder Personen weder zu konterfeien noch zu Garicaturen zu machen und so einem unedeln Gelachter preiszugeben," - man erinnert s i c h h i e r noch einmal an die be r e i t s besprochenen Einwande Wielands gegen die Methoden des Aristophanes -; denn seine Absicht s e i bloB gewesen, „den A b d e r i t e n -c h a r a k t e r , so wie ich ihn mir i n abstracto dachte, ve r m i t t e l s t einer Reihe von erdichteten Begebenheiten i n con-creto darzustellen."(He 38,635)• - Gleichlautend auBert er s i c h iiber sein einftihlendes tlbersetzungsprinzip, welches er aus der Seelenverwandtschaft mit seinen geliebten Wahlahnen, den sokratischen Ironikern, gewinnt: „Ein Dichter i s t - we-nigstens i n manchen Pallen - g l i i c k l i c h e r einen andern Dich-ter zu erraten, a l s Kunstrichter, die so v o l l Theorie, Me-thode und Metaphysik der Kunst sind, daB a l l e C o n c r e-t a des Dichters, durch eine Operation die ihnen mechanisch geworden i s t , s i c h i n ihrem Kopfe i n A b s t r a c t a ver-wandeln, aus jedem i n d i v i d u e l l e n Zug eine allgemeine Regel, und somit z u l e t z t aus einem Avis an einen hochgebornen jungen Autor, den man vor einer ungliicklichen Liebhaberei warnen wollte, eine Theorie der dramatischen Dichtkunst wird."(BeiB-ner 111,791)» - Die typologisierende Denkungsweise Wielands verrat sich i n episodischen Schilderungen wie der folgenden: „Ich verstehe dich wohl, aber ich kann eine gewisse Art von GleiBnerei nicht l e i d e n , die ich i n unsrer Pamilie - i c h mei-he die Pamilie des Deukalion und Pyrrha - herrschen sehe. Ist die Rede iiberhaupt von den Schwachheiten, Pehlern und Gebre-chen der menschlichen Natur, so gesteht jedermann, daB er die seinigen auch habe, daB er deren v i e l e habe. Aber gebt diesen Schwachheiten oder Pehlern ihren rechten Namen, l e s e t das ganze Register von Stuck zu Stiick ab und h a l t e t bei jedem Um-frage; so wird sich.kein Mensch auch nicht zu einem einzigen von a l i e n bekennen wollen.. Welche Ungereimtheit! - Ich hasse sie von Herzen! " (19,4-2). He.uchlerisches Bekenntnis zum ab-strakten. P r i n z i p wird durch Konfrontation mit dem konkreten P a l l a l s Selbstbetrug e n t l a r v t . P.Michelsen sieht h i e r i n die entscheidende Zeittendenz des 18.Jahrhunderts, i n welcher s i c h der Antagonismus der Periode. .von der objektiven Seite aus dar-s t e l l e : „...und so sehr dieser Gegensatz Q/on R e a l i t a t und Idee] zu a l i e n Zeiten fiir die Weltdeutung des Menschen •/••••• -130-von ihm, dem Dichter, keine Widerlegung Platons durch sach-l i c h e Argumente erwarten. Fur Wieland g i l t , was Kierkegaard an Jean Paul bemangelt; auch er „redet a l s Asthetiker mehr aus einer reichen kiinstler ischen "Erf ahrung heraus, als daB p er seinen asthetischen Standpunkt e i g e n t l i c h begriindet. Der Ironiker Wieland macht s i c h dagegen iiber die Lehren P l a -3 tons l u s t i g , indem er deren Auswirkungen auf ihre Adepten konkret ausmalt und damit den Kontrast zwischen hoher Theo-r i e und niederer W i r k l i c h k e i t e n t l a r v t . Das groBe Thema i s t h i e r b e i der a l s unkorperlich verstandene Eros des Symposion. Es s e i hie r ein fiir das gesamte Wielandwerk bezeichnendes B e i s p i e l aus dem Briefroman A r i s t i p p angefiihrt, welcher a l s Hohepunkt seiner Theorie der Ironie und seines Herumstrei-tens mit Platon bezeichnet werden kann. Im A r i s t i p p werden a l l e die verstreut iiber ein halbes Jahrhundert erhobenen Vor-wiirfe gegen Platon noch einmal gesammelt und systematisch auf die einzelnen Dialoge erneut losgelassen. Vor allem Das Sym-posion und Der Staat r e i z e n Wielands A n g r i f f s l u s t . Mit a l l e r Belevanz war, so sehr besaB er doch fur die Aufklarung eine ganz spezifische Bedeutung, da die Idee a l s hochste R e a l i -t a t , aus der a l l e andere W i r k l i c h k e i t abgeleitet und auch logisch deduziert werden konne - Urprinzip jeder r a t i o n a l e n Weltsicht -, zweifelhaft geworden war und vor den Richter-stuhl der empirischen W i r k l i c h k e i t z i t i e r t ward....Die Norm sel b s t , die Vorstellung des vollkommenen Menschen, wird a l s Idee noch aufrechterhalten, aber daB sie nicht zu erreichen i s t : ihre N i c h t r e a l i s i e r b a r k e i t wird j e t z t das scharfste Opprobrium wider s i e . " (Michelsen, S.178f). \Man erwarte nicht die gedanklich-wortliche Aufl.osung e i -nes philosophischen Problems; der Ton i s t die Hauptsache." (Kausch Grazie, S.14). 2Kierkegaard, S.249 3„Aus ihren Priichten s o l l t i h r sie erkennen, - i s t eine h e r r l i c h e untriigliche Regel. . . . " (36,239) • -131-Raffinesse seiner Alterserfahrung v e r f l i c h t Wieland i n die 1 Darstellung seines „Anti-Platonischen Symposions" die ge-radezu d r a s t i s c h kohkrete Episode von Speusipp und Lasthenia, dem Neffen Platons und seiner Geliebten. In i h r e r Bosheit erinnert diese Art der Widerlegung einer Lehre durch Aufzeigen i h r e r kontraren Resultate im Alterswerk an die aristophanische Manier der Komischen Erzahlungen s e i -ner fruhen Periode. Die Geschichte wird gedanklich und s t r u k t u r e l l so eng mit der Schilderung eines „xenophontisch na t i i r l i c h e n " Gastmahls im Hause der Lais verbunden, daB die ironische Kontrastwir-kung nicht ausbleiben kann, bis ihre Aufldsung - ein „Geheim-n i s " psycho-erotischer Art wie etwa die Heimlichkeiten der Grazien -, e r f o l g t und zwar mit einem „Knalleffekt", mochte man es" nennen^welcher a l s Hohepunkt der kontrastierenden Ge-geniiber st e l l u n g des lai s ' s c h e n und des platonischen Symposi-ons e r f o l g t . In Platons Akademie entdeckt A r i s t i p p den „Hermaphroditen" Kleophron; eine ironische Anspielung auf die u r z e i t l i c h e n An-2 drogynen des Aristophanes im Symposion i s t h i e r nicht zu uberhoren, denn unter der mannlichen Verkleidung des gungen Kleophron steckt, wie sich bald h e r a u s s t e l l t , die bildhiib-3 sche „sechzehnjahrige Schwarmerin" Lasthenia, eine Geliebte — Von iiber v i e r z i g Seiten, 23,263ff-Denen man bei W.ieland immer wieder begegnet, so z.B. i n der Geschichte des W e i s e n Danischmend : ,,Kurz, er horte nicht auf, dariiber zu philpsophiren, bis er' s endlich so weit brachte, mit ich weiB nicht welchem a l t e n Weisen sich s elbst fiir die bloBe Halfte eines Menschen zu halten "(9,11); vgl.hierzu auch die Anm.9,294.... 323,175 ~ - 1 3 2 -des Speusippus, des Neffen Platons. Lasthenia, „von einer heftigen Liebe zur Philosophie entbrannt," zahlt i n Athen zu „Platos e i f r i g s t e n Schiilern." In W i r k l i c h k e i t i s t die Lasthenia g'edoch eine „kleine Spitzbubin" und Speusippus ein „kleiner Heuchler." Sie laBt s i c h namlich von der groBen Hetare: L a i s , der es selbst darum zu tun i s t , die Ideenlehre Platons durch erotische Verfiihrung seiner selbst oder seines Neffen zu widerlegen und ihn damit fi i r seine moralische Uber-hebli c h k e i t zu bestrafen, geradezu auf Speusippus ansetzen, welcher wiederum „wie ein Pisch g i e r i g auf die goldene P l i e -ge zufahrt."^ L a i s l e h r t d i e Lasthenia, die ungewohnte Knaben-r o l l e zu s pielen, um Z u t r i t t zur Akademie zu erhalten, den sie „als Madchen" nicht erhoffen konnte. Wiederum l i e g t h i e r eine ironische Anspielung, und zwar auf die Paderastie vor, mit der Wieland s i c h gegen einen seiner Ansicht nach unnatiir-4 l i c h e n Aspekt des deutschen Griechenkults wendet. Diese Kna-benliebe wird dann noch einmal getroffen, wenn si c h der groBe Onkel Platon selbst i n den weiblichen Knaben v e r l i e b t , nach-dem geniiBlich b e richtet worden war: „Plato wenigstens schei|nt nicht den mindesten Argwohn zu hegen, und die Liebe seines Neffen zu dem schonen Knaben um so weniger zu m i B b i l l i g e n , da beide, der Liebhaber und der Geliebte, e r k l a r t e Verehrer des Systems der begeisterten Diotima sind, von welcher sein _j p ~ ' 23,169 Wieland verlangt von philosophischen Padagogen, daB sie ihre Lehren vorleben. Vgl.hierzu die E i n l e i t u n g zu Kombabus, wo er den S t r e i t der a l t e n Weisen um das Wesen der Tugend b e i l e g t , indem er a l i e n rechtg.ibt; Voraussetzung: „Ein echter Biedermann/Zeigt seine Theorie im Leben."(10,92). 3 4 - ;23,175 Der korperliche Schonheitskult i n der deutschen Griechenverehrung, „der i n Mannerfreundschaften und vor a l -lem i n Preundschaften zu schonen Knaben gipfelt"(Bantel,S.140), wird von Wieland nicht a l s i i b e r s i n n l i c h a k z e p t i e r t . Der Urhe--133-Sokrates die s u b t i l e Theorie der iibersinnlichen Knabenliebe (die er der Ti s c h g e s e l l s c h a f t des gekronten Dichters Aga-thon so r e d s e l i g vortragt) i n seiner Jugend gelernt zu ha-1 ben vorgibt. Nun gerat Speusippus zur Strafe fiir seine Heu-ch e l e i i n eine komische E i f e r s u c h t , i n der er si c h i r o n i s c h e r weise damit t r o s t e t , „daB die Liebe seines Oheims vermuthlich 2 - platonischer seyn werde, a l s die seinige." Der besagte E f f e k t kommt auch bald darauf: „Der schone Kleophron beschenkte namlich seinen Platonischen Liebhaber mit - einem wunderschbnen Knablein, dem zu einem kleinen Amor nichts a l s die Fli i g e l f e h l t e n ; " nachdem kurz zuvor, wahrend des Gastmahls im Hause der L a i s , zu welchem AnlaB man iiber das platonische Symposion d i s k u t i e r t e , Praxagoras die bedeut-samen Worte gesprochen hatte, „daB die Liebe weder ein Gott noch e i n Damon, weder Uraniens, noch Polymniens, noch Pe-niens Sohn, sondern eine menschliche Leidenschaft und die physische Wirkung gewisser Triebe und Neigungen unsrer aus Thier und Geist sonderbar genug zusammengesetzten Natur i s t . " Der Bezug dieser Episode im spaten A r i s t i p p zu der Geburt des „Genius der Sokratischen Ironie" aus dem Geiste der L i e -be i n den Grazien aus Wielands m i t t l e r e r Periode, bedarf k e i -nes besonderen Hinweises. Ebenso o f f e n s i c h t l i c h i s t die Kon-sequenz seines ironischen Antiplatonismus', welcher iiber e i n halbes Jahrhundert die Thematik seines d i c h t e r i s c h e n Werkes heberschaft beschuldigt'er Platon. Von Winckelmann iiber P l a -ten b i s zu George und sogar..bei Benn - so z.B. i n seinem,Auf-satz „Die Geburt der Kunst aus der Macht" -,,kann man tatsach l i c h einen i n diesem Sinn „platonischen"-EinfluB f e s t s t e l l e n . 123,170 223,188 523,297 423,283' w e i t g e h e n d bestimmt. F r e i l i c h b l e i b t im A r i s t i p p auch P r a x a g o r a s n i c h t u n w i d e r s p r o c h e n . Doch daB d i e L i e b e e i n e m e n s c h l i c h e L e i d e n s c h a f t , und a l s s o l c h e f i i r das g e s e l l -s c h a f t l i c h e M i t e i n a n d e r von groBerem Wert und I n t e r e s s e i s t a l s m e t a p h y s i s c h e S p e k u l a t i o n e n , i s t f i i r W i e l a n d e r -w i e s e n : „Denn e i n e L i e b e ohne B e g i e r d e , e i n e L i e b e d i e vom b l o B e n Ahschauen l e b t , und d